sobota, 5 czerwca 2010

Pocałunek miłości

Wieczerza Pańska nie jest zwykłym rytuałem, zwykłą pamiątką niczym zdjęcie ukochanej osoby w portfelu. Jest raczej spotkaniem z Jezusem, wyrazem Jego miłości do nas. Dlatego można ją przyrównać do... pocałunku.

Pocałunek to nie tylko symbol miłości. Pocałunek to coś co tą miłość w realny sposób buduje i wzmacnia. Ma siłę oddziaływania. Dlatego jest ważny i powinien być udzielany w częsty i regularny sposób. Biblijną praktyką oraz zwyczajem wczesnego kościoła jest cotygodniowe "łamanie chleba" - w każdy Dzień Pański.

W komunii Bóg wyraża Swą miłość do nas poprzez udzielany chleb i wino. Nie ulegają one jednak przemianie. Raczej służą Bogu aby zmieniać nas. Nie mówimy, że to one są miłością. Tak jak nie mówimy, że pocałunek jest miłością. Raczej podobnie jak pocałunek są nośnikami miłości.

7 komentarzy:

  1. Ładne, chociaż w to nie wierzę. Jako katoliczka nie praktykuje od lat, bo zawsze wydawało mi się to nieprawdziwe.
    Słonecznego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może - podobnie jak ja - uczestnictwo w Wieczerzy traktujesz jak pocałunek zdrady; i bynajmniej nie chodzi tu o zdradę ze strony Boga...

    niekatolik niepraktykujący

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli nie lgniecie do Chrystusa i Jego Słowa to uzasadnione jest, że nie przystępujecie do Stołu Pańskiego. To wyjaśnia również Wasze podejście do komunii.

    Niemniej jednak zachęcam do przeczytania choć jeden raz CAŁEJ Biblii (jeśli tego jeszcze nie zrobiliście).

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Myszka, nie mam na myśli komunii w kościele katolickim. Raczej tą do której zaprosił (i zaprasza w każdą niedzielę) swoich uczniów Jezus.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tu nie chodzi o kwestię lgnięcia do Chrystusa czy też jego braku, przynajmniej w moim przypadku. Rzecz w tym, że inaczej pojmuję istotę i sens Wieczerzy niż to czyni teologia katolicka i teologia protestancka. I cokolwiek więcej można by napisać w temacie, ograniczę się jedynie do stwierdzenia, iż nie praktykuję uczestnictwa w Wieczerzy, bo po prostu nie zamierzam jeść i pić własnego sądu.

    niekatolik niepraktykujący

    OdpowiedzUsuń
  5. Biblia jest wewnętrznie sprzeczna. I przyznam, że tylko niektóre jej fragmenty są dzisiaj strawne.

    OdpowiedzUsuń
  6. do "Myszki"
    "Biblia jest wewnętrznie sprzeczna" - a to ciekawe ?? przeczytałaś ją cała ze zrozumieniem, że tak twierdzisz, czy znalazłaś może gdzieś w sieci jakiś nieprzemyślany artykuł z wymuszonymi i naciąganymi przykładami ??

    "I przyznam, że tylko niektóre jej fragmenty są dzisiaj strawne." -- pytanie czy to dobrze, że dla współczesnych jest ona niestrawna ??
    no i pamiętaj, że to do Boga na sądzie będzie należało ostateczne słowo i, że to On będzie sądził ludzi a nie ludzie Jego z 'niestrawności' Jego Słowa

    Więc jak chcesz to możesz się nie stosować do Bibli podobnie jak możesz sie nawet nie stosować do prawa grawitacji i uważać je za mało przyjazne i zbyt surowe -- tyle, że bardzo źle skończysz, bo to nie twoje zdanie się będzie ostatecznie liczyć

    tm

    OdpowiedzUsuń
  7. Myszka, tylko dwa pytania:
    1. Czy przeczytałaś choć raz całą Biblię?
    2. Które jej fragmenty są dla Ciebie wewnętrznie sprzeczne?

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń