sobota, 21 stycznia 2012

Przepis na dobrą zabawę dla chłopców

"Przepis na dobrą zabawę dla chłopców jest bardzo prosty: do każdej aktywności dodaj element ryzyka, dołóż niewielkie odkrycie, połącz z odrobiną zniszczenia i możesz nazwać się zwycięzcą. Najlepszy przykład to przepis, jaki mają na jazdę na nartach. Jak najprędzej dostać się na szczyt najdłużej trasy. Skierować deski prosto w dół zbocza i zjeżdżać, im szybciej, tym lepiej. To nie kończy się z wiekiem, tylko poprzeczka wędruje wyżej".

John Eldredge, Dzikie serce

8 komentarzy:

  1. wszystko marność22 stycznia 2012 20:57

    A mi się to kojarzy z seksem pozamałżeńskim.
    Jest ryzyko (utraty więzi z żoną), jest odkrycie (intymnego stosunku z obcą kobietą), jest zniszczenie (wierności tamtej kobiety).
    Dochodzę do wniosku, że testosteron nie służy mężczyźnie będącego chrześcijaninem.

    OdpowiedzUsuń
  2. @marność

    będącemu - służy, służy:

    "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną"

    OdpowiedzUsuń
  3. @jakub007

    Ziemię już zaludniliśmy, uczynili sobie poddaną, wyeksploatowali ponad miarę, pora na Marsa...

    Co Jahweh rzecze o eksploracji innych planet?

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystko marność23 stycznia 2012 05:55

    @jakub

    Racja. Niewłaściwa składnia. Powinno być będącemu. Mój błąd.
    Bynajmniej ziemia jest już zaludniona. W każdym zakątku żyją ludzie, więc nie sądzę, aby nakaz zapełniania ziemi miał dotyczyć współczesnego człowieka, a dodatkowo wielu ludzi zrodzonych jest ze związków pozamałżeńskich.

    OdpowiedzUsuń
  5. @marność, @rebed

    Tak samo jak wy myśli tzw. cywilizacja zachodnia - antykoncepcja, aborcja, (do tego promocja homoseksualizmu) i mamy ujemny przyrost naturalny. No i za 50 lat ta cywilizacja wyginie, a będzie dominowała cywilizacja islamu.

    OdpowiedzUsuń
  6. wszystko marność23 stycznia 2012 17:20

    Nie myślę w kategoriach skrajności, tzn. albo aborcja, albo wielodzietne rodziny.
    Nie martwię się również o przyrost naturalny, bo on z chwilowymi tendencjami spadkowymi będzie i tak dodatni. Nawet gdyby ten przyrost był niewielki.
    Co do muzułmanów, czy nawet hinduistów, to oni prędzej czy później się zasymilują z czasem porzucając swój fanatyzm religijny. Podejrzewam, że nastąpi to szybciej niż za pięćdziesiąt lat, a chrześcijanie powinni się tylko cieszyć z racji możliwości pozyskania wielu potencjalnych współwyznawców.

    OdpowiedzUsuń