niedziela, 19 maja 2013

Chodźcie razem do ogniska: ze śpiewem, winem i jedzeniem, czyli coś o Duchu Świętym!

Obecność Ducha Świętego w Dniu Pięćdziesiątnicy została zamanifestowana poprzez języki ognia nad głowami uczniów (Dz. Ap. 2:1-3). Działanie Ducha Świętego jest przyrównane m.in. do działania ognia (Łk 3:16). Jaka jest charakterystyka działania ognia? Ogień rozgrzewa, daje światło, jednoczy. Co się dzieje na obozie lub biwaku, gdy nadchodzi wieczór? Rozpalany jest ogień. Następnie wszyscy się do niego schodzą: z jedzeniem, dobrym winem, dobrym humorem, gitarą. Przy ogniu jest jasno, jest jedzenie, jest ciepło, są tam ludzie i muzyka.

Tak samo jest z Duchem Świętym, który działa w nas - w Kościele. Duch Święty jest ogniem, który nas przyciąga ku sobie na rozgrzewające duchowo Ognisko, czyli niedzielne Nabożeństwo. Tak jakby mówił: „Przyjdźcie tu! Chcę was ogrzać, zjednoczyć wokół Chrystusa, rozpalić pasję dla Niego! Chcę was karmić Ciałem i Krwią Pańską! Chcę wam błogosławić! Chcę was prowadzić w radosnym śpiewie i modlitwie!”. Nasza obecność w Kościele jest odpowiedzią na Jego wezwanie. W każdy niedzielny poranek udajemy się do obecności Bożego Ognia: aby wspólnie słuchać, wspólnie jeść i pić, wspólnie śpiewać, wspólnie się modlić.

Na początek może przychodzimy "z pewną taką nieśmiałością". Niektórych może trzeba zachęcić, aby się z nami udali do Światła. Przychodzimy lekko onieśmieleni. Wychodzimy jednak na ogół radośni i nasyceni. Na naszym Nabożeństwie mamy sekwencję: od smutku do radości, od wyznania grzechów do wspólnego, cotygodniowego Stołu Pańskiego. Od pokuty do gorliwego śpiewu Doksologii. Od ugiętych kolan do wzniesionych rąk. Na początku żałujemy naszych występków. Na końcu jako synowie i córki ze wzniesionymi rękoma wołami "Ojcze nasz, któryś jest w niebie"

Dobrze jest bywać regularnie blisko Ognia, byśmy Jego żarem mogli świecić i ogrzewać innych. 

4 komentarze:

  1. Ktoś pomyśli, co się będę wysilał i w taki upał do kościoła chodził. Rozpalę se grilla, wypiję piwko, zaśpiewamy wspólnie "a ona tańczy" i będzie git ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie sporo jest takich, którzy tak myślą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bóg z tańca się cieszy! O diakonii tańca mógłby zaśpiewać: "uwielbiam ją, ona tańczy dla mnie", gdyby rzeczywiście tańczyła, by Jego uwielbić.

    Jak to dobrze, że Jezus spełnił swą obietnicę i dał Tego, który i w ogniu ale i w lekkim powiewie do nas przychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan Bóg się cieszy z niektórego tańca. Z innego się nie cieszy i przestrzega przed nim.

    OdpowiedzUsuń