środa, 31 maja 2017

List otwarty od pastora do Grzegorza Brauna ws. filmu "Luter i rewolucja protestancka"

Szanowany Panie Grzegorzu,

Jako protestancki pastor z radością przyjąłem informację o Pańskiej planowanej produkcji filmowej pt. "Luter i rewolucja protestancka", której celem jest ukazanie "prawdziwego oblicza reformacji". 

Doceniam Pański wysiłek podjęty w celu obrony wiary rzymskokatolickiej przed wpływami protestantyzmu. I choć pod wieloma względami jest to reakcja mocno spóźniona, to Pańska produkcja cieszy mnie z kilku powodów, a jednym z nich Pańskie świetne wyczucie czasowe, gdyż idealnie wpisuje się ona w obchody 500-lecia Reformacji, które celebrujemy w 2017 roku. Liczę, że Pana projekt w znaczny sposób pomoże nam w dotarciu z informacją o tej istotnej rocznicy do większej ilości naszych drogich rodaków. Nasze środki i możliwości są niestety dość ograniczone. Tym bardziej dziękuję za pomoc w tym względzie, a także za Pański pomysł i pracę. 

Film oczywiście chętnie obejrzę. Mimo iż nie mam wątpliwości, że będzie on wykładem historii Kościoła z perspektywy rzymskokatolickiego tradycjonalisty, to kibicuję temu projektowi z kilku powodów:

1. To nie będzie film o mojej wierze. Troszkę tego żałuję, gdyż nie mieliśmy okazji o niej porozmawiać. Słuchając Pańskiej zapowiedzi mniemam, że będzie to film o bólu, anathemach i rozczarowaniu rzymskokatolickiego tradycjonalizmu, i o tym, co utracił.  

Nie oczekuję na ukazanie w filmie kontekstu i genezy reformacji. Z pewnością nie jest to Pański cel: przybliżenie widzom teologii i praktyki kupowania zbawienia za odpusty, upublicznianie treści listów odpustowych, prezentacja treści "Ewangelii" głoszonej przez ówczesny Kościół, kultu relikwii, symonii, moralności i znajomości Pisma wśród duchowieństwa oraz wiernych itp.

2. Cieszy, że katoliccy reżyserzy i scenarzyści przechodzą z pozycji przemilczania do mówienia. Liczę, że za Pana przykładem pójdą inni: publicyści, artyści, dziennikarze. Z wieloma osobami dyskusja o reformacji jest mocno utrudniona z powodu braku jakiegokolwiek punktu zaczepienia, świadomości, że "protestanci" to nie obrońcy krzyża pod Pałacem Prezydenckim lub Doliny Rospudy. 

3. Pański film z pewnością będzie dobrym pomostem do dalszej dyskusji. Jestem przekonany, że widzom nasunie wiele pytań: Co z filmu jest historycznym faktem, a co jego światopoglądową interpretacją? Czym naprawdę była reformacja? Gdzie w pobliżu znajduje się protestancki kościół, by można było porozmawiać o tym z protestantem? Co łączy, a co dzieli protestantyzm i katolicyzm? Dlaczego wielu biskupów, księży i wiernych nie podziela tradycjonalistycznej perspektywy na Kościół i historię? Czy powstanie takiego filmu w Polsce byłoby możliwe za pontyfikatu Jana Pawła II?  Czym jest Dobra Nowina? Czy według Pisma Świętego jedność stoi ponad prawdą? itp.

4. Jestem wdzięczny za Pańską przysługę dla idei reformacji. Podjął się Pan trudu dostarczenia inspiracji do dalszego zainteresowania teologią i wiarą historycznego protestantyzmu. Jako nastolatek najpierw usłyszałem rzymskokatolicką perspektywę nt. protestantyzmu. Później, po paru latach sam sprawdziłem czy tak się rzeczy mają i odwiedziłem protestancki kościół, zadawałem pytania protestantom o ich odpowiedź na poszczególne zarzuty. Wierzę, że film zainspiruje wielu młodych ludzi do podobnych poszukiwań. Dołączam do Pana filmowych intencji (by spoglądać krytycznie, zmieniać obowiązujące paradygmaty, porzucić polityczną poprawność) i już teraz zachęcam do szukania prawdy. 

5. Każdy głos w dyskusji nt. interpretacji historii, podziałów, protestantyzmu jest cenny, nawet jeśli nie jest to oficjalny głos Kościoła, lecz subiektywna interpretacja (tu: filmowa) jego członków. To cenny dorobek i spuścizna dzieła Lutra: prawo do swobody publicznej wypowiedzi i debaty. Planuje Pan upublicznić Pańskie "95 Tez" w postaci filmu zapraszając do dyskusji i liczę, że zostanie ona podjęta, a także, że nikt z hierarchów kościelnych nie napomni Pana za utrudnianie dialogu ekumenicznego. Pańska perspektywa ma wartość ze względu na jej marginalność, oryginalność i awangardę. Takie perspektywy są również cenne, mimo iż stoją w kontrze do oficjalnej polityki, perspektywy i strategii Pańskiego Kościoła. Jest Pan odważnym współczesnym Lutrem w swoim Kościele. 

6. Z pewnością użyjemy tej produkcji w dobrym celu. Mam nadzieję, że powstanie jeszcze w obecnym roku, kiedy wiele z naszych kościelnych wydarzeń nawiązuje do 500-rocznicy Reformacji. Film stałby się świetnym narzędziem do rozmów o Reformacji oraz debaty z teologią tradycjonalistycznego rzymskiego katolicyzmu, od której odcina się wielu moich nawróconych przyjaciół z Kościoła Rzymskokatolickiego. 

Mamy więc z Panem niepisany, nieformalny deal: Pan zbiera środki, finansuje i robi produkcję za 500 tysięcy złotych, my zaś przyczyniamy się do jej promocji: chętnie o niej mówimy, piszemy, informujemy (co niniejszym czynię), używamy jej podczas DKFu, ewangelizacji, dyskusji organizowanych przez nasz Kościół. Jestem przekonany, że Pańska produkcja przyciągnie więcej osób zainteresowanych historią i szukających Boga aniżeli film "Luter" z 2003 r. z Josephem Fiennesem, Peterem Ustinovem i Alfredem Moliną. 

Panie Grzegorzu, trzymam kciuki i czekam na materiał. Proszę wybaczyć, że nie wesprę tego projektu, ale liczę, że powstanie nawet bez naszej pomocy.

Łączę wyrazy szacunku i pozdrowienia,

Paweł Bartosik - pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku 

sobota, 27 maja 2017

Dlaczego Kościół ma czynić uczniami narody?

Przed odejściem do nieba Pan Jezus powiedział do swoich uczniów: "Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi" (Mt 28.18). Co w odpowiedzi mieli zrobić uczniowie? "Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody" (Mt 28.19) 

Wielkie Posłannictwo zawiera więc dwa elementy: 
1. Władza i panowanie Jezusa na niebie i na ziemi, które objął wstępując do nieba. 
2. Powołanie uczniów, by z tego powodu wyruszyli w świat i czynili uczniami narody. 

Oznacza to, że powodem misji Kościoła w świecie fakt objęcia władzy i panowania Jezusa w świecie. Jeśli czynimy uczniami narody z innego powodu - warto to skorygować w oparciu o słowa Wielkiego Posłannictwa.

piątek, 26 maja 2017

Jezus jest Panem



Wniebowstąpienie Chrystusa oznacza, że musimy wracać, raz po raz, do znaczenia biblijnego wyznania wiary: Jezus jest Panem. To wyznanie nie zakłada rozdrobnionego wszechświata z Chrystusem kierującym niektórymi kawałkami. To wyznanie jest osobistym przekonaniem serca, On jest moim Panem, ale jest moim Panem ponieważ Jego władza rozciąga się na cały kosmos, włączając w to mnie. 

Jezus jest moim Panem nie oznacza, że jest moim Panem oraz paru podobnym do mnie, którzy w Niego wierzą. Raczej jest Panem wszystkich galaktyk, a w tym zawieram się i ja. Dzięki Jego łasce rozpoznaję Jego autorytet nad wszystkim, włączając w to moje osobiste zbawienie, ale nie zatrzymując się na nim. Innymi słowy, Jezus zbawia jednostkę tylko dlatego, że wstępując do nieba i zasiadając po prawicy Ojca - otrzymał władzę nad niebem i ziemią:

"A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody (...)". - Ew. Mateusza 28.18-19

Bez tej władzy, którą otrzymał misja Kościoła byłaby niczym więcej jak techniką manipulacji, a nasze zbawienie nie miałoby miejsca. Wciąż żylibyśmy w szponach diabła i ciemności. Jezus jednak po skończonym na ziemi dziele zasiadł na tronie, a Szatan został strącony z niebiańskich wyżyn (Jn 12.31; Łk 10.18, Obj 12.9). Jezus zniszczył dzieła diabelskie i odebrał mu uzurpatorską władzę nad narodami, tak iż nawet bramy piekielne nie zatrzymają misji Kościoła w świecie. 

"Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi". - Kolosan 2.15

"A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go". - Ew. Mateusza 16.18

Wniebowstąpienie Jezusa to więc radosna wieść, nie smutna. Dlatego nie mówimy:  "Och, jak szkoda, że Jezus odszedł...". Mówimy: Alleluja! Chwała Bogu na wysokościach! Dziękujemy, że Jezus odszedł, gdyż dzięki temu objął władzę i jest z nami tutaj! Gdyby pozostał – słyszelibyśmy jedynie, że jest gdzieś daleko w Argentynie i naucza na rynku. Jego służba miałaby zasięg lokalny, ograniczony miejscem, w którym przebywał w ciele. Dzięki temu, że odszedł możemy powiedzieć, że jest dzisiaj z nami tutaj, jest pośród nas w osobie Ducha Świętego, przemawiając w głoszonym Słowie, karmiąc nas przy Stole Pańskim, uświęcając nasze ciała i dusze. Jezus wstąpił do nieba i objął panowanie. Dlatego wyznajemy: Jezus jest Panem!

Mama jest obrazem Boga

Mama, która rodzi rodzi dziecko, a następnie wychowuje: pielęgnuje, karmi, przyodziewa, naucza, kocha mimo jego grzechu, dyscyplinuje, zachęca, napomina jest pięknym obrazem Boga, który czyni te rzeczy względem Swoich dzieci. 

Wszystkim Mamom życzę wytrwałości, radości, spełnienia w ich niełatwym, wyjątkowym powołaniu: naśladowaniu Boga.

wtorek, 23 maja 2017

Blog ma 10 lat

10 lat temu zacząłem prowadzić niniejszy blog pbartosik.pl. Okrągła rocznica to dobra okazja do podsumowania tego okresu w 10 krótkich punktach: 

1. Dziękuję Bogu za tę możliwość jaką daje współczesna technologia, aby za pośrednictwem pisanego i mówionego słowa docierać z Ewangelią i jej zastosowaniem do miejsc, w których nigdy nie było mi dane być. Nowoczesne technologie, nauka, rozwój cywilizacyjny są wielkimi sojusznikami chrześcijaństwa. 

2. Dziękuję wszystkim Wam, którzy dzielicie się opiniami, komentarzami, dobrym słowem, rzeczową krytyką - prywatnie lub w komentarzach. Wiele razy z zupełnie zaskakujących miejsc docierały do mnie słowa zachęty i zapewnień, że blogowa treść stanowi dla kogoś pociechę, pomoc w zrozumieniu duchowych prawd lub kształtuje biblijne przekonania. "A to pan prowadzi tego bloga!?" - usłyszałem parę razy od przypadkowo spotkanych osób. Często nie wiemy na jaką glebę trafi ziarno. Pan Bóg lubi zaskakiwać :) 

3. Służba pisania dała mi możliwość poznania "na żywo" wielu ciekawych osób, z którymi obecnie mamy stały kontakt. 

4. Do prowadzenia bloga przekonał mnie mój kuzyn i multimedialny oraz komputerowy mentor - Mariusz Ratajczak. Od niego dowiedziałem się co to jest blog, czym jest facebook i jak deptać po komputerowych wężach i skorpionach :) 

5. Jestem wdzięczny za dotychczasowy rozwój. Wczorajszy link "Dlaczego protestanci nie modlą się na różańcu" dochodzi do 11 tysięcy odsłon. Pierwszy wpis miał 3 wejścia, drugi 7, a trzeci 5. 

6. Na blogu podejmuję różne tematy włączając w to nie tylko teologię, lecz również politykę, sztukę, edukację itd. (w sidebarze po prawej jest wybór ponad 200 kategorii tematycznych). Jeśli kogoś to dziwi, to nie zapominajmy, że Ewangelia jest tak wąska jak krzyż, ale jej zastosowanie jest tak szerokie jak jego ramiona, które niczym drogowskazy wskazują wszystkie strony świata. Stąd nazwa: "Żyjąc wiarą w REALNYM świecie". 

7. Moim pragnieniem i modlitwą jest, by blogowa służba była inspiracją do refleksji oraz miejscem spotkań różnych wizji świata. Nie oznacza to promocji nieokreśloności, dwuznaczności, relatywizmu, pseudonaukowości. Mój teologiczny kręgosłup jest określony i nie jest czymś ukrytym. Kocham Chrystusa i Jego Słowo (Biblię). Jestem ewangelicznym chrześcijaninem, który wierzy w konieczność nowego narodzenia, reformowanym protestantem ukształtowanym przez i kochającym teologię reformacji. Bogactwo i piękno Ewangelii oraz reformowanej teologii jest czymś, do czego również Ciebie chciałbym zachęcić. 

8. Mam świadomość, że w pewnych sprawach coś nas łączy, zaś w innych możemy się różnić. Wyrazistość myśli, wypowiedzi i przekonań jest rzeczą ważną i Bożą. Nie jestem w stanie prowadzić życzliwego dialogu z kimś, kto nie chce się przedstawić, a na spotkanie przychodzi w masce. 

9. Słowa: "Nie ze wszystkim z pastorem się zgadzam, ale ten wpis dał mi do myślenia" uznaję za komplement, gdyż powołaniem sług Bożego Słowa jest klarowność. Bóg objawił swoją wolę w Chrystusie, nie zaś ukrył ją przed nami. Boże Słowo jest niczym miecz, który rozdziela stawy od szpiku, jest niczym młot, który kruszy skały. Jest wyraziste. Jego ostrze tnie myśli naszego serca i motywacje. Nie jest stępione rdzą postmodernizmu, liberalizmu i pseudo-teologicznej naukowości. Posługiwanie się nim powinno nieść podobne efekty.

Dlatego jeśli wiesz, Drogi Czytelniku, z czym się ze mną zgadzasz, a z czym nie - to pomyślnie przebyliśmy razem połowę drogi. Mamy być zimni lub gorący. Najgorsza jest letnia herbata, bez smaku. Jeśli owocem mojej służby będą słowa: "Nie mam pojęcia w co on wierzy i o czym on mówi", "Nie mam pojęcia z czym on się zgadza, a z czym nie" - będzie to oznaczało, że moje powołanie dobiegło końca. 

10. Proszę was o modlitwę za mnie i dalszą służbę. I zapraszam do regularnych odwiedzin :) Na żywo również  :) 

poniedziałek, 22 maja 2017

Boże skalpele

Działanie Boga w świecie można niekiedy przyrównać do działania wiatru, który wieje dokąd chce. Szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie (Jn 3.8). Niekiedy zaś można przyrównać do pracy chirurga, który, aby przynieść dobro posługuje się przeznaczonymi ku temu narzędziami.

Spisane Słowo Boże i sakramenty są właśnie czymś takim: widzialnymi znakami i komunikatami danymi nam od Boga. Tymczasem nieodrodzony duchowo człowiek w naturalny sposób lubi używać sakramentów w taki sposób, by odwrócić ich znaczenie, np. by za udziałem w nich ukryć niewiarę. "Nie potrzebuję nawrócenia. Wszak otrzymałem Chrzest i Komunię". Lubi używać Biblii w taki sposób, by za jej pomocą ukryć duchowe lenistwo: "Tak, mam Biblię w domu. Uważam, że każdy powinien ją mieć. Czy ją czytam? Nie muszę, chodzę co tydzień do kościoła, gdzie są czytania".

Skutkiem niewiary w konieczność nawrócenia jest często inny rodzaj niewiary - w Boże środki i narzędzia błogosławieństwa. Załóżmy, że mamy przed sobą osobę, która twierdzi, że nie musi czytać z wiarą Biblii ponieważ to i tak nic jej nie daje. Twierdzi, że Biblia to zwykła książka na zwykłym papierze, ze zwykłą czcionką drukarską. Cóż w zwykłej książce może być niezwykłego?! Wiara w papier i druk to magia!

Nie jest to dalekie od postawy innej osoby, która w podobny sposób wypowiada się na temat Chrztu i Komunii: to zwykła woda, zwykły chleb i wino jakich wiele widziałem i smakowałem. Cóż w tym może być niezwykłego?! Wiara w wodę i jedzenie to magia!

Z powodu niebezpieczeństwa tego typu postaw musimy się uczyć jak czynić pewne rozróżnienia, które są całkiem łatwe kiedy udajemy się do Pisma Świętego. Jeśli mówimy, że jesteśmy zbawieni na podstawie samej Biblii, nie mówimy w ten sposób o papierze, czcionce, atramencie lub skórzanej okładce. Mamy na myśli jej treść. Mamy na myśli Bożego Ducha, który działa w Słowie i poprzez Słowo. 

Na tej samej zasadzie kiedy mówimy, że Woda, Chleb i Wino są Bożymi środkami, poprzez które nas karmi, umacnia i zapewnia, to nie twierdzimy tym samym, że jesteśmy zbawieni przez wodę, chleb albo wino. Mamy na myśli Bożego Ducha, który działa poprzez widzialne znaki i środki ustanowione przez Boga. 

Chirurg może używać wiele narzędzi podczas operacji, ale tym, który ją wykonuje jest on sam. Jeśli opanujemy to rozróżnienie, staniemy przeciwko każdej formie sakramentalnych przesądów i nadużyć. 

Jeśli naszą odpowiedzią na Boże dary: Pismo Święte lub sakramenty, nie jest szczera, ewangeliczna wiara, to posiadanie egzemplarza Biblii, Chrztu, Chleba i Wina - jest niewystarczające. Nie dlatego, że są złe lub zabobonne, lecz dlatego, że grzeszne serce zaczyna traktować je jako substytuty nawrócenia, miejsca ukrycia się przed Bogiem; a nie miejsca, w których pragnie Go spotkać. Udział w duchowych darach od Boga nie uchronił Izraelitów od śmierci na pustyni mimo iż wszyscy zostali ochrzczeni w Mojżesza, jedli i pili z duchowej skały, którą był Chrystus (1 Kor 10.4). Nie weszli do Ziemi Obiecanej. A powodem była niewiara Bogu. Owszem, pili duchowy napój od Chrystusa; ich niewiara tego nie przekreśliła. Lecz ich odpowiedzią na dobry Boży dar było nieposłuszeństwo.

Pamiętajmy o rozróżnieniach Pisma. To nie skalpel przynosi rannemu ratunek. Przynosi go chirurg używając skalpela. To nie Biblia, Chrzest i Wieczerza przynoszą człowiekowi błogosławieństwo. Robi to Bóg używając ustanowionych przez Siebie narzędzi. Naszą odpowiedzią nie powinna być wiara w narzędzia (byłby to sakramentalizm), lecz w Boga, ale bez jednoczesnej próby odbierania lub kwestionowania skuteczności Jego "skalpeli". 

niedziela, 21 maja 2017

Kazanie (w mp3) "Uzdrowienie epileptyka" (Łk 9.37-48)

Słowo na Niedzielę. Kazanie (w mp3) pt. "Uzdrowienie epileptyka" (Łk 9.37-48). - TUTAJ.

Błogosławionego Dnia Pańskiego.

sobota, 20 maja 2017

Ręce Boga

Pan Bóg nie ma rąk. Ale ma nasze ręce.

piątek, 19 maja 2017

Piętnaście prawd Pisma Świętego na temat końca świata

Zapewne wielu z nas spotkało się z apokaliptycznymi ugrupowaniami i ruchami, których działalność prozelicka w dużej mierze opiera się na budowaniu wśród rozmówców strachu przed rychłym końcem świata. Daty końca zapowiadały różne sekty i antytrynitarne grupy badackie, w tym tzw. świadkowie Jehowy fałszywie prorokując "koniec tego systemu rzeczy" na rok 1914, następnie na rok 1975 czy koniec XX wieku. Zadziwiające jest nie to, że takie rzeczy mają miejsce. Tego w świetle słów Pana Jezusa powinniśmy się spodziewać. Zadziwiające jest to, że tak wielu ludzi daje posłuch tego typu fałszywym przepowiedniom i mimo ich zdemaskowania oraz śmiercionośnych owoców wciąż tkwi w ramionach fałszywych proroków.

Poniżej zamieszczam piętnaście podstawowych prawd Pisma Świętego nt. realnego końca świata. Oczywiście nie wyczerpują wszystkiego, co na ten temat mówi Biblia. Mam jednak nadzieję, że zachęcą nas do czujności, wiary i niezachwianej nadziei abyśmy, wytrwale pracując złożyli ufność w Bogu, który jako jedyny zna oraz określa przyszłość.

Marcin Luter napisał: "Gdybym wiedział, że koniec świata nastąpi jutro, dziś zasadziłbym jabłoń". Wypełniajmy wiernie nasze powołania. Pracujmy w naszych "sadach", przy naszych "jabłoniach", będąc zawsze przygotowani na spotkanie z Bogiem.

1. O dniu i godzinie końca świata nie wie nikt, tylko Bóg

Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.” – Ewangelia wg św. Marka 13:32

2. Byli i będą fałszywi prorocy zapowiadający znaki oraz czasy końca

„Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych. Oto przepowiedziałem wam. Gdyby więc wam powiedzieli: Oto jest na pustyni - nie wychodźcie; oto jest w kryjówce - nie wierzcie.” – Ewangelia wg św. Mateusza 24:23-26

3. Nie dajmy się zwieść i nastraszyć

„Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.” – 2 List do Tesaloniczan 2:1-2

4. Mamy być czujni i przygotowani

„Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie.” – Ewangelia wg św. Mateusza 25:13

Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie.” – Ewangelia wg św. Mateusza 24:44


5. Życie na ziemi nie będzie zniszczone wskutek kataklizmu

"A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli". - 1 List do Tesaloniczan 4.15

6. Koniec świata łączy się z powtórnym przyjściem Chrystusa i zmartwychwstaniem ciał

„Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach.” – 1 List do Tesaloniczan 4:16-17

7. Powtórne przyjście Chrystusa będzie jedno, głośne i widzialne dla wszystkich

A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba.” - 1 List do Tesaloniczan 4:15-16a

8. Koniec świata łączy się z sądem ostatecznym

I widziałem wielki, biały tron i tego, który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzchła ziemia i niebo, i miejsca dla nich nie było. I widziałem umarłych, wielkich i małych, stojących przed tronem; i księgi zostały otwarte; również inna księga, księga żywota została otwarta; i osądzeni zostali umarli na podstawie tego, co zgodnie z ich uczynkami było napisane w księgach.  I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich. I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć. I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.” – Apokalipsa św. Jana 20:11-15

9. Ci, którzy zaufali Chrystusowi będą żyli wiecznie

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota.” – Ewangelia wg św. Jana 5:24

10. Dla ludzi zbawionych Bóg przygotował nowe niebo i nową ziemię

„Oto Ja stworzę nowe niebo i nową ziemię i nie będzie się wspominało rzeczy dawnych, i nie przyjdą one na myśl nikomu. A raczej będą się radować i weselić po wszystkie czasy z tego, co ja stworzę.” - Księga Izajasza 65:17-18

„I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.  I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.” – Apokalipsa Świętego Jana 21:1-4

11. Ci, którzy nie uwierzyli Chrystusowi będą na wieki oddzieleni od Boga

 Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim.” – Ewangelia wg św. Jana 3:36

„A wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego, gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbionym wśród świętych swoich i podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli, bo świadectwu naszemu uwierzyliście.” – 2 List do Tesaloniczan 1:8-10

12. Siejmy Ewangelię z nadzieją - spodziewając się zwycięstwa Bożego Królestwa w świecie przed przyjściem Chrystusa

"Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki" - Księga Daniela 2.44

"Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć". - 1 List do Koryntian 15.25-26

13. Ci, którzy ufają Chrystusowi nie muszą się lękać końca świata

Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.” – Ewangelia wg św. Jana 14:1-3

14. Ci, którzy wierzą Chrystusowi mogą być pewni swojego zbawienia

„Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny.” - 1 List św. Jana 5:12-13

15. Nie mamy zajmować się liczeniem dat, lecz wiernym wypełnianiem naszych powołań

Albowiem dochodzą nas słuchy, że niektórzy pomiędzy wami postępują nieporządnie: nic nie robią, a zajmują się tylko niepotrzebnymi rzeczami. Tym też nakazujemy i napominamy ich przez Pana Jezusa Chrystusa, aby w cichości pracowali i własny chleb jedli.” – 2 List do Tesaloniczan 3:10-12.

wtorek, 16 maja 2017

Proroctwa dzisiaj - czy obecnie mamy Słowo Boże poza Biblią?


Sola Scriptura

W kwestii wiary nie ma chyba ważniejszego pytania niż to - kim jest Bóg i w jaki sposób do nas przemawia? Co jest Słowem Bożym? Jak owce powinny rozpoznać głos Pasterza? Za czyim głosem podążasz?


Gdybym miał wskazać na jedną rzecz, która cechuje prawdziwie pobożnego chrześcijanina, to powiedziałbym, że jest nią umiłowanie Boga i Jego Słowa. Osoby Marcina Lutra, Jana Kalwina i innych reformatorów na ogół kojarzą nam się z powrotem do biblijnej nauki o usprawiedliwieniu z wiary i o Bożej suwerenności. Jednakże najbardziej podstawową rzeczą, którą podkreślali reformatorzy jest nauka o autorytecie, czyli jak kształtować nasze myślenie na temat Boga i otaczającego nas świata? Co powinno być ostatecznym punktem odniesienia każdego chrześcijanina? W jaki sposób Bóg przekazuje Kościołowi natchnione objawienie? Wyrażenie przekonań reformatorów w tej kwestii stało się jednocześnie jednym z wiodących haseł XVI-wiecznej reformacji: Sola Scriptura. Oznacza ono, że Pismo, całe Pismo i tylko Pismo powinno być fundamentem wiary i praktyki chrześcijanina. 


Ojcowie reformacji nauczali z całym przekonaniem, że wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności zostało Bożemu ludowi dane w postaci 66 ksiąg Starego i Nowego Testamentu - w Biblii. Tylko w tej księdze, całej tej księdze i nigdzie poza tą księgą możemy znaleźć to, co jest potrzebne, abyśmy właściwie wierzyli i właściwie żyli. I jest to fundament, który przez wieki cechował historyczny protestantyzm odróżniając go od Kościoła Rzymskokatolickiego stawiającego obok Pisma autorytet Tradycji i Magisterium Nauczycielskiego. 


Niniejsze opracowanie powstało wskutek niepokojącego odejścia wielu szczerych chrześcijan od historycznej spuścizny reformacji i biblijnej zasady „Sola Scriptura" (Tylko Pismo). Oczywiście nikt spośród prawdziwie wierzących nie podważa autorytetu Pisma, jednak coraz częściej możemy usłyszeć opinię podważającą przekonanie, że Pismo Św. jest w pełni wystarczającym i jedynym źródłem natchnionego, nieomylnego objawienia Bożego Słowa. Coraz częściej słyszymy historie o współczesnych "apostołach i prorokach". Chrześcijanie organizują konferencje na temat „proroczego uwielbienia", "chodzenia w proroczym namaszczeniu", zakładają szkoły prorockie i są nauczani, co powinni robić aby słyszeć Boży głos. Inni wstają podczas nabożeństwa i ogłaszają, że mają dla nas „słowo od Pana". Nie raz spotkałem ludzi, którzy usłyszeli „głos Boga" idąc ulicą, wchodząc do sklepu lub siedząc na ławce w parku. 

Jak powinniśmy to wszystko rozumieć? Czy objawienie nadal trwa? Czy istnieje obecnie natchnione źródło nieomylnego objawienia poza Pismem Św.? Czy słyszący owe „proroctwa" są świętsi i bliżej Boga niż reszta chrześcijan? Czy mamy proroctwa dzisiaj? Czy po spisaniu Nowego Testamentu Pan Bóg przekazuje nam „Najnowszy Testament" ustami współczesnych „apostołów" i „proroków" przemawiających w imieniu Bożym w wielu dzisiejszych kościołach? 


Do zobaczenia na Slot Art Festival 2017


piątek, 12 maja 2017

Czy słowa Szatana zapisane w Biblii też są Słowem Bożym?

Niedawno podczas jednej z dyskusji usłyszałem pytanie: jeśli Biblia jest w całości natchnionym i bezbłędnym Słowem Bożym, to jak poradzić sobie z faktem, że zawiera ona wypowiedzi niewierzących filozofów, a nawet szatana? Czy ich słowa są również Słowem Bożym? 

Oto krótka odpowiedź:

Słowa pogan, filozofów, bluźniących faryzeuszy, cytaty z apokryfów, kronik historycznych i słowa Szatana są częścią bezbłędnego, spisanego Słowa Bożego. Nie oznacza to, że we wszystkim mówią prawdę. Oznacza to, że natchniony przez Ducha Świętego pisarz bezbłędnie przekazał to, co powiedzieli. I w tym sensie są częścią natchnionego objawienia. 

Kiedy więc pytamy, czy Szatan naprawdę kusił Jezusa na pustyni słowami: "Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem" (Mt 4.3), to odpowiadamy: tak, gdyż powiedział nam o tym Bóg w Swoim Słowie, które w całości jest natchnione i bezbłędne. 

Definicja niewiary

Niewierzący w biblijnej definicji to nie ten, który mówi: "nie ma Boga", lecz ten, który trwa w grzechu i nie nawraca się z niego.

Problem transseksualizmu

Głównym problemem dla transseksualistów jest to, że biologiczna płeć, z którą się urodziłeś jest stanem poprzednim. (D. Wilson)

czwartek, 11 maja 2017

Biblia - najważniejsze czy jedyne Słowo od Pana?

Biblia nie jest najważniejszym z natchnionych objawień, nie jest najważniejszym Słowem Bożym, najbardziej wiążącym Słowem od Pana. Jest jedynym natchnionym objawieniem, jedynym Słowem Bożym, jedynym Słowem, o którym możesz powiedzieć, że jest "od Pana". 

Przekonanie o niewystarczalności Biblii jest cechą sekt i pseudo-chrześcijańskich ruchów i prowadzi do podziałów, wyznaniowej pychy ("mamy coś, czego wy nie macie") oraz nauk obcych Pismu i historycznemu chrześcijaństwu:
 - Mormonizm (Biblia + Księga Mormona), 
 - świadkowie Jehowy (Biblia + Strażnica), 
 - Adwentyści Dnia Siódmego (Biblia + Ellen White), 
 - Ruch Nowoapostolski (Biblia + współcześni "apostołowie i prorocy") itp. 

Po każdym zwrocie: "tak mówi Pan", "Bóg mi powiedział" itp. powinien nastąpić cytat z żywego, aktualnego objawienia Ducha Świętego jakim jest Pismo Święte.

Reformacja 500+ - audio

TUTAJ można obejrzeć lub odsłuchać w mp3 wszystkie wykłady z naszej konferencji "Reformacja 500+ Więcej niż dobra zmiana".

środa, 10 maja 2017

Gniewać się jak Jezus


"I wstąpił znowu do synagogi; a był tam człowiek z uschłą ręką. I podpatrywali go, czy uzdrowi go w sabat, aby go oskarżyć. Wtedy rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Wyjdź na środek. A do nich rzekł: Czy wolno w sabat dobrze czynić, czy źle czynić, życie zachować czy zabić? A oni milczeli. I spojrzał na nich z gniewem, zasmucił się z powodu zatwardziałości ich serca, i rzekł owemu człowiekowi: Wyciągnij rękę! I wyciągnął, i ręka jego wróciła do dawnego stanu. - Ewangelia Marka 3.1-5 

Boże Słowo poucza nas, że mamy być jak Jezus w każdej sferze naszego życia. Dotyczy to również naszego charakteru i reakcji na zło. Co więc powyższy tekst mówi nam o reakcji Jezusa? W jaki sposób powinniśmy się gniewać, aby nie był to grzeszny gniew. Jak w praktyce zastosować słowa Apostoła, który poucza:

"Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu" (Efezjan 4.26-27).

1. Jezus był zagniewany ponieważ liderzy religijni, a więc ci, którzy powinni wyjaśniać ducha i znaczenie przykazań, przekręcali je ku szkodzie bliźniego. Bardziej troszczyli się o własne zasady, aniżeli o Boże pragnienia. Nas do gniewu czasami prowadzą prozaiczne sytuacje zupełnie niezwiązane ze złem pełnionym w Bożym imieniu: stukanie ołówkiem o stół, zabrudzony obrus przez dziecko, rozładowany akumulator lub korek w centrum miasta. Jednak to, co spowodowało gniew Chrystusa to była obojętność na człowieka w imieniu Boga. Chrystus nigdy nie gniewał się na uczniów, gdy dali niepoprawną odpowiedź na jego pytanie; nie gniewał się na tych, którzy pokutowali; nie gniewał się, gdy zabrakło ryb lub podczas polemik z faryzeuszami. Gniewał się na niegodziwość i bierność wobec ludzkiego cierpienia przyobleczoną w ludzką religijność. Problem z naszym gniewem polega na tym, że zwykle jest on emocjonalną reakcją okazywaną w niewłaściwym czasie, w niewłaściwy sposób, wobec niewłaściwych osób. Gniewamy się na tych, na których nie powinniśmy (np. na Bogu ducha winną pracownicę poczty za zaniedbania listonosza), zaś nie gniewamy się na to, na co powinniśmy (aborcja, sodomia, cudzołóstwo, kłamstwa bliskich lub polityków itd.).

Jeśli więc się gniewamy, to po pierwsze: gniewajmy się na zło, zaś po drugie: niech słońce nie zachodzi nad naszym gniewem (Ef 4.26). Nawet gniew, który jest słuszny powinien mieć miejsce przez chwilę. Nie mamy gotować w sobie gniewu za długo. Wkrótce bowiem może eksplodować lub serce spowoduje, że nabierzemy złości lub zgorzknienia. Zapałka może być zapalona przez jakiś czas, ale gdy nie ugasimy na czas, poparzymy się.

2. Rzeczą która, towarzyszyła Jezusowi podczas gniewu był smutek.

"I spojrzał na nich z gniewem, zasmucił się z powodu zatwardziałości ich serca" (Mk 3.5).

Jezus był zagniewany i zasmucony. Nie był zagniewany i spragniony, by ranić, by uderzać. Gniew, który nie jest grzeszny, to gniew, któremu towarzyszy smutek, a nie brak opanowania i chęć ranienia innych.

3. I w końcu skutkiem gniewu u Jezusa było dobro, a więc uzdrowienie człowieka. Kiedy my się gniewamy - zwykle niszczymy, a nie uzdrawiamy cokolwiek. Kiedy Jezus jest zagniewany - odnawia rzeczy. On leczy, my ranimy. Gniew nie powinien łączyć się z destrukcją, ale budowaniem, przynoszeniem dobra; nie zaś z kolejnym złem.

Jakie jest więc rozwiązanie grzechu gniewu? Powinniśmy udać się do miejsca, w którym znajduje się źródło przebaczenia: do krzyża Chrystusowego. Na krzyżu Chrystusa umierał nasz gniew. Nie wracajmy do niego. Rozwiązaniem problem gniewu nie jest brak gniewu, lecz Boży gniew, który spadł na niewinnego. Rozwiązaniem problemu gniewu nie jest brak gniewu, lecz gniew ukierunkowany na prawdziwe zło i obecność owoców Ducha w naszym życiu. 

Apostoł Paweł naucza:

List do Efezjan 4.30-32: A nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia. Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie.

Oznacza to, że odrzucenie gniewu, krzyku, złości to za mało. Apostoł mówi o tym, czym należy zastąpić gorycz, zapalczywość, gniew, krzyk, i złorzeczenie. Kiedy wyrzucamy demona nie zastępując go czymś lepszym, nie rozwiązujemy niczego. Demon wróci z innymi kolegami. Nie wystarczy wypowiedzieć wojnę grzechowi gniewu. Musimy również przyoblec się w cechy, które zastąpią jego obecność: uprzejmość, serdeczność, przebaczenie. 

Taki jest Chrystus. Naśladujmy Go. 

poniedziałek, 8 maja 2017

Zwątpienie zostawmy Wężowi

Zwątpienie, które dla Węża w Ogrodzie stało się strategią odciągania człowieka od Boga ("czy naprawdę Bóg powiedział...?") jest we współczesnej kulturze uważane za cnotę, synonim pokory i otwartości. Musisz ustawicznie wątpić i niczego nie być pewnym (poza tym, że to stwierdzenie musisz uznać za dogmat). Taka postawa według współczesnej nauki i filozofii cechuje światłego człowieka. 

To nie dziwi. 

Dziwi natomiast, że ten sposób myślenia widoczny jest także w seminariach teologicznych oraz w Kościele. Nie definiuj, nie dookreślaj, nie wyjaśniaj, wszak nie możesz być niczego pewnym. Relacje ponad racje. A wszystko to ubrane w szatę pokory, pseudo-pobożności. Nie damy ci jednoznacznych odpowiedzi Słowa. Zostawimy cię z pytaniami, które mają za zadanie zachwiać twoją pewność. Co damy ci w zamian? Napomnienia za twoją klarowność i wyrazistość, więcej niewiadomych, więcej dogmatów mówiących o tym, czego zrozumieć w Bożym Słowie się nie da. A kiedy ty w końcu zamilkniesz ("i to twoje Słowo Boże"), wówczas my zaczniemy mówić o tym, co z Pisma Świętego jest możliwe, a co nie; które wydarzenia biblijne miały miejsce w historii, a które nowoczesna nauka i XIX-wieczna liberalna teologia uznały za niemożliwe.

Pokora jednak powinna iść w parze z nadzieją z Pism, z wiarą w to, że jest ono objawieniem Bożej woli, a nie jej zaciemnieniem. Jezus był wzorem pokory, a jednocześnie nadziei z Pism. Wierzył, że komunikacja na linii Bóg-człowiek jest możliwa ponieważ Bóg objawił nam siebie w Synu (Słowie). Bóg przemówił (Deus Dixit), dlatego dotarcie do odpowiedzi jest możliwe dzięki żywemu Słowu, które nam dał. Ono jest ostre niczym miecz obosieczny (Hbr 4.12). Jest ogniem i młotem kruszącym skały (Jer 23.29). Jest mocą, która powołuje do życia umarłych (Jn 11.43).

W każdej debacie z uczonymi i faryzeuszami Chrystus odwoływał się do Pism mówiąc: "napisano...". Naśladujmy Go zarówno w postawie nacechowanej pokorą, jak i wiarą w to, że Bóg przemówił. Zwątpienie zostawmy Wężowi.

sobota, 6 maja 2017

Nabożeństwo bez nowego narodzenia

"Bez odrodzenia nawet najbardziej chwalebne nabożeństwo jakie kiedykolwiek odprawiano jest cuchnącym przesądem, Bóg go nienawidzi. (...) Jeśli ktoś chce prowadzić świętych ku bardziej formalnemu nabożeństwu, powinien się upewnić, że jest ono formalnym i *żywym* nabożeństwem. Poprzez "żywy" nie mam na myśli kaznodziei, który macha rękoma kiedy mówi. Mam na myśli wspólnotę, która doświadczyła nowego narodzenia i chodzi w nim". 

"Without regeneration, the mist glorious church service ever conducted is rank superstition, and God hates it (...). Anybody who wants to lead the saints into more formal worship ha better ensure that it is a formal *and lively* worship. And by lively I do not mean having preacher who waves his arms while speaking - I mean a community that has experienced, and walks in, the new birth". 

- Douglas Wilson

piątek, 5 maja 2017

Dlaczego kazirodztwo jest grzechem?

1. Tłem i kontekstem dla dyskusji nt. biblijnej seksualności jest ewangelia. Nie mówimy więc o suchej moralności, etyce oddzielonej od dzieła Chrystusa lub swobodnej uznaniowości tego, co jest dobre, a co złe. Biblia naucza, że zarówno małżeństwo, i jak i ludzka seksualność są symboliczne. Są symbolem ewangelii, obrazami duchowej rzeczywistości. I albo wyrażają ją w poprawny sposób, albo ją wykrzywiają.

2. Zakaz kazirodztwa po raz pierwszy pojawia się w 18 rozdziale Księgi Kapłańskiej. Do tego czasu Bóg zezwolił na zawieranie związków małżeńskich pomiędzy krewnymi, choć od samego początku nie mógł to być związek pomiędzy rodzicami, a dziećmi. Człowiek miał opuścić dom ojca i matki, by znaleźć małżonka poza nim (Rdz 2.24).

Dlaczego więc Bóg, do pewnego czasu, dopuszczał do małżeństw pomiędzy krewnymi? Po pierwsze, najprawdopodobniej łączyło się ze szczególnym okresem w historii. Był to Boży sposób realizacji mandatu kulturowego (Rdz 1.28), zgodnie z którym człowiek miał napełniać ziemię potomstwem i czynić ją sobie poddaną. Po drugie, powinniśmy pamiętać, że im bliżej Ogrodu Eden, tym wiek życia człowieka był dłuższy. Im dalej od Ogrodu Eden, tym grzech przynosi coraz większe spustoszenie, zarówno pod względem duchowym, jak i fizycznym (nowe i bardziej skomplikowane choroby, deformacje genetyczne itd.). Widzimy to choćby w znacznie skróconym wieku życiu człowieka, szczególnie po potopie. Przykładowo Adam żył 930 lat, Set 912 lat, Noe 950 lat, ale potopie wiek życia spada do 200-500 lat. Natomiast Dawid w Psalmie 90 oznajmia, że „życie nasze trwa lat siedemdziesiąt, A gdy sił stanie, lat osiemdziesiąt” (Ps 90.10).

3. Skąd więc pierwsi ludzie mieli współmałżonków? Biblia co prawda milczy na temat pochodzenia np. żony Kaina. Nie milczy natomiast co do samego faktu, że ją miał (Rdz 4.17). Biorąc pod uwagę okres czasu, o którym mówimy, możemy przypuszczać, że zapewne ożenił się z jedną ze swoich sióstr (lub siostrzenic). Adam i Ewa mieli zarówno synów, jak i córki, których imion Biblia co prawda nie wymienia (Rdz 5.4), ale nie powinno nas dziwić, że pierwsze małżeństwa były zawierane właśnie pomiędzy nimi. W początkowym okresie istnienia ludzkości zawieranie małżeństw w obrębie rodziny było jedynym sposobem wydawania na świat potomstwa i rozwoju ludzkości.

4. Co jest więc nie tak z kazirodztwem? Dlaczego Bóg w Prawie zabronił kazirodczych małżeństw i seksualnej aktywności w obrębie dotychczasowej rodziny? Przede wszystkim sądzę, że nie chodzi o genetykę. Deformacje genetyczne potomstwa zrodzonego z kazirodczych związków są nie tyle przyczyną zakazu kazirodztwa, ile konsekwencją nieposłuszeństwa w tym względzie.

5. Problem z kazirodztwem (jak z każdym grzechem o charakterze seksualnym) jest teologiczny. Wiąże się z tym, co kazirodztwo wyraża i symbolizuje. Kazirodztwo jest obrazem pozostania człowieka w starej rodzinie. Bóg dał człowiekowi nakaz, by ten opuścił ojca i matkę i złączył się z żoną, aby stali się jednym ciałem (Rdz 2.24). Tłem jest tu ewangelia, a Boży nakaz ma wymiar duchowy, symboliczny: przez wiarę w Chrystusa opuszczamy starą rodzinę Adama i Bóg przenosi nas do nowej rodziny – Swojego Syna. Aby przyszło nowe, musimy opuścić stare. Dlatego Biblia wzywa nas do opuszczenia starego i utworzenia nowego. Dosłownie i fizycznie. Kazirodztwo jest przejawem buntu i nieposłuszeństwa w tym względzie. Oznajmia bowiem: „Chcę pozostać w starej rodzinie. Tu chcę zapuścić korzenie. Moje potomstwo będzie kontynuacją starego, nie zaś owocem nowego”. Symbolicznie wyraża to pragnienie pozostawania w Adamie, w starej rodzinie. Jezus natomiast przyszedł, aby przenieść nas do nowego. Małżeństwo – obraz więzi Chrystusa z Kościołem – jest wyrazem tej duchowej prawdy.

6. Kazirodztwo jest formą budowania własnego pomnika. Bóg mówi: opuść dom, by utworzyć nową rodzinę z osobą spoza niej; z kimś odmiennym, innym. Kazirodztwo odpowiada nieposłuszeństwem. Jest formą pychy i narcyzmu na zasadzie: chcę uwiecznić moje imię i imię mojego rodu. Nie chcę nikogo z zewnątrz. Nie chcę innego/innej. Tak jak homoseksualizm wyklucza “innego” i kocha własną kopię ubraną we własną płeć, tak kazirodztwo wyklucza “innego” i kocha własną kopię ubraną w odmienną płeć. A wykluczając „innego” - wyklucza Boga. Przyrównałbym to do grzechu spod wieży Babel. Bóg nakazał człowiekowi rozproszenie i zaludnianie ziemi. Człowiek natomiast zapragnął zbudować sobie własny pomnik, utrwalić własne imię w jednym miejscu. Kazirodztwo jest formą budowania wieży Babel, wznoszeniem własnego pomnika w obrębie jednej linii, jednego rodu. Bóg mówi: opuść dom i ożeń się. Kazirodztwo odpowiada nieposłuszeństwem: ożenię się, lecz w obrębie własnego domu.

7. Kazirodztwo nie jest również zorientowane na przyszłość. Małżeństwo z „innym” przynosi rozwój i owocowanie. Małżeństwo z „kopią” przynosi bezpłodność i stagnację (jako podstawę do dyskusji polecam film Chinatown i nowelę Gene Wolfe The Fifth Head of Cerberus). Bożym celem dla małżeństwa jest wydawanie na świat potomstwa, co łączy się z postępem, pomnażaniem, zdobywaniem i poddawaniem ziemi dla Bożej chwały. Kazirodztwo ten cel niszczy. Jest jak obracające się w miejscu koło samochodu, który utkwił w piasku. Kręcąc się – donikąd nie zmierza. Nie czyni żadnych postępów. Pojazd stoi w miejscu. Kazirodztwo jest stagnacją. Zabija progres ludzkości, cywilizacji, świata. Bóg zaś kocha progres, dojrzewanie, rozwój.

8. Czy w krajach cywilizacji zachodniej kazirodztwo jest słusznie zakazane? Zdecydowanie tak. Boże Prawo zabrania kazirodztwa i seksualnego współżycia z krewnymi (Kpł 18), co oznacza, że było ono traktowane nie tylko jako grzech, ale również jako przestępstwo skierowane przeciwko przyszłości społeczeństwa. Odrzucając Biblię i Boże Prawo jako standard sprawiedliwości – tracimy punkt odniesienia dla oceny jakichkolwiek zachowań seksualnych. Wówczas zarówno związki partnerskie, homoseksualne, poligamiczne, kazirodcze są tak samo dopuszczalne jak monogamiczne małżeństwo jednej kobiety i jednego mężczyzny. Jeśli wszystko jest sprawą swobodnych umów i zmiennych, kulturowych ustaleń – to nie tylko małżeństwo między bratem, a siostrą powinno być jedną z możliwych opcji, ale także małżeństwo między ojcem, a synem oraz – by nie ograniczać się do ciasnej i dyskryminującej liczby dwa – małżeństwo pomiędzy trzema mężczyznami i czterema kobietami. Skoro chcą? I mówią, że się kochają? Kimże jest Bóg, by im tego zabraniać?!

Odpowiedzmy i na to pytanie: Bóg autorem małżeństwa! Jest naszym Stwórcą i Królem! 

środa, 3 maja 2017

Obóz Rodzinny w Górach Izerskich

Zapraszamy na Obóz Rodzinny: ciekawi ludzie w każdym wieku, piękna okolica, inspirujące wykłady o Bożym antidotum na: strach, zmartwienie, niepokój, uzależnienia, pokusy, winę. 

Masz pytania? Napisz: bartosik7@gmail.com