Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Choroba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 sierpnia 2025

Dzięki Bogu za lekarzy

To miłe, gdy niektórzy chcieli mnie odwiedzić po udarze w szpitalu, by gromić chorobę, ogłaszać zwycięstwo, zaklinać rzeczywistość, że jestem zdrowy - tylko muszę wiarą przyjąć uzdrowienie itp. 

Na pewno te osoby chcą dobrze. 

Jednak tego typu przekonania i praktyka bardziej szkodzą niż pomagają. 

Wierzę, że Bóg prowadzi mnie do zdrowia poprzez wspaniałych terapeutów, lekarzy, lekarstwa, dietę i aktywność fizyczną.

To wspaniałe Boże środki uzdrawiania, czego sam jestem świadkiem i sam tego doświadczam. Jeśli zaś Bóg zechce dokonać cudu natychmiastowego uzdrowienia poprzez bezpośrednią interwencję - nie potrzebuje do tego gromicieli ani zaklinaczy. 

Cudowne Boże uzdrowienia najczęściej mają miejsce w odpowiedzi na wytrwałą, pokorną modlitwę Bożych dzieci zanoszoną z wiarą. Jeśli to właśnie robisz - jesteś wspaniałym i potężnym narzędziem Bożego uzdrowienia. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Bądź narzędziem Bożego uzdrowienia

Bądź wspaniałym narzędziem Bożego uzdrowienia drugiego człowieka! 

W jaki sposób? 

1. Wytrwale modląc się o jego uzdrowienie: czy to poprzez środki medyczne (lekarzy, leki), czy to poprzez cud. 

2. Poprzez zapewnienie go, że to robisz i zachęcając do ufnej wiary. 

3. Niosąc ulgę, wsparcie i pociechę poprzez odwiedziny lub rozmowę (telefon, SMS, Messenger itp.).

sobota, 26 lipca 2025

Choroby i Boże drogi

Dziękuję Bogu za wszystkie drogi, którymi mnie prowadzi - włączając w to ubiegłoroczny udar i obecne wyzwania (1 Tes 5:18). 

Nie wiem jaki dobry plan Bóg przygotował przez to niełatwe doświadczenie, ale mam zapewnienie, że Ten który liczy zarówno wróble jak i włosy jest tym samym Bogiem, który panuje nad każdą tętnicą w moim ciele. 

Nie jest to więc ani przypadek, ani dzieło diabła. Boża miłość niekiedy uczy, wychowuje i wzmacnia przez ogień. Ciemne doliny to również Boże drogi. Są one częścią Jego zawsze dobrego planu dla życia Bożych dzieci.

piątek, 25 lipca 2025

Choroba bez poczucia winy

Kiedyś zapytałem pewnego pastora: - Czy w Twojej wspólnocie ludzie mogą umrzeć na jakąś chorobę bez poczucia winy, że zawiedli Pana Boga małą wiarą? 

Odpowiedział: 
- Najpierw powinni doświadczyć uzdrowienia, a potem... umrzeć. 

Nie żartował. Poważnie są ludzie, którzy myślą w ten sposób. 

To szkodliwe, okrutne i sekciarskie nauczanie wciąż zaraża niektórych chrześcijan. 

Nie poddawaj jarzmu tego rodzaju niewoli i presji. Chrystus powołał Cię do wolności!

czwartek, 16 listopada 2023

Jak zareagujesz na trudności?

Michael Foster

Charles Spurgeon powiedział: „Ucisk zatwardza tych, których nie zmiękcza”. 

Nie da się uniknąć bólu i trudności. Ten świat jest przeklęty. Prędzej czy później nadejdą śmierć, choroby i zniszczenie.

Musisz wybrać, jak zareagujesz, gdy nadejdzie nieuniknione. 

Czy z wiarą zwrócisz się w górę do Boga, czy z niewiarą zwrócisz się do wewnątrz siebie? 

To kwestia tego, czy postanowimy mieć miękkie serce, które znajduje pocieszenie w Ojcu Światłości, czy serce twarde, które jedynie samo pociesza się w niedoli.

wtorek, 13 września 2022

O uzdrowieniu

Wśród wielu naszych charyzmatycznych przyjaciół panuje przekonanie, że uzdrowienie jest nieodłączną częścią przebaczenia, które otrzymaliśmy przez wiarę w Jezusa. Jeśli więc chorujesz, to albo pod znakiem zapytania stoi twoje zbawienie, albo jesteś człowiekiem zbawionym, lecz z małą, chwiejną wiarą. Ponadto, jak niedawno mogłem się dowiedzieć, przyczyną twojej choroby są niektórzy pastorzy, którzy nauczają, że nie za każdą chorobą stoi demon lub grzech osoby chorującej. W ten sposób odbierają ci wiarę w to, że twoje uzdrowienie jest na wyciągnięcie ręki. W takim momencie - tu używany jest slang - musisz "sięgnąć po uzdrowienie". W jaki sposób? Wierząc i wyznając, że jest ono faktem (!).

Jest to zupełne nieporozumienie i aż dziwne, że tak wielu chrześcijan postanowiło tkwić w tym duchowym zniewoleniu i pułapce. Owszem, zupełne odsunięcie chorób z życia zbawionych ludzi jest owocem krzyża, lecz w pełnym wymiarze dotyczy ono nowego życia po zmartwychwstaniu. Otrzymamy nowe ciała, które nie podlegają chorobom. To samo możemy powiedzieć o śmierci. Kiedy Biblia naucza, że owocem krzyża jest zniszczenie śmierci, nie oznacza to, że chrześcijanie nie będą umierać. Oznacza to raczej, że w nowej rzeczywistości po zmartwychwstaniu nasze uwielbione ciała nie będą poddane zepsuciu i śmierci.

Zatem nauczanie, że wraz ze zbawieniem człowiek wierzący otrzyma (już teraz) uzdrowienie z wszelkich chorób (musi jedynie w to wierzyć) jest nauczaniem niebiblijnym, prowadzącym do wielu presji, oskarżeń i zranień.

Powinniśmy modlić się z wiarą o chorych, o uzdrowienie. Choroby nie są częścią pierwotnego porządku stworzenia. Są intruzem, tak jak śmierć. Dlatego wytrwale módlmy się o chorych, włącznie z cudem uzdrowienia w sytuacjach, gdzie medycyna rozkłada bezradnie ręce. Jezus niósł chorym uzdrowienie i było to m.in. znakiem nadejścia Królestwa Bożego i zniszczenia mocy diabła.

Mamy nieść chorym wszelką ulgę, chronić od samotności (np. gdy antyboże dyrektywy zabraniają odwiedzin cierpiących w szpitalach), korzystać z dostępnych Bożych błogosławieństw w postaci dorobku medycyny, leków i rąk lekarzy. Jednak każdy człowiek wierzący ma prawo umrzeć z powodu choroby: raka, zawału, udaru, Covid19 itd. - bez poczucia winy, że zawiódł Boga.

Hiob chorował w niezawiniony sposób i widział w tym Bożą rękę. Paweł zostawił chorego Trofima w Milecie, a chorującemu Tymoteuszowi nakazał pić wino "ze względu na żołądek i częste niedomagania". Ani słowa o braku wiary, Bożej karze lub demonicznym źródle ich chorób. Zostawmy ich w spokoju.

Charyzmatyczne zaklinanie rzeczywistości w postaci "ogłaszania uzdrowienia" to jednak nie tylko błąd w zrozumieniu samej Biblii. To również skrajna reakcja na drugą skrajność w postaci sceptycyzmu i intelektualizmu, który modlitwę traktuje jak chrześcijański obowiązek, "życzenia" wysyłane gdzieś w niebo bez wiary w to, że jest nadzieja na odpowiedź odbiorcy. Wśród nas - ewangelicznych chrześcijan - tendencja jest często taka, że jesteśmy zaskoczeni, gdy Bóg odpowie na naszą modlitwę. Tymczasem to raczej niewysłuchane modlitwy powinny nas zaskakiwać (1 J 5:10-11).

Zatem módlmy się z wiarą, lecz nie zaklinajmy rzeczywistości. Nie rozkazujmy Panu Bogu ani nie próbujmy nawet zamykać Go w pudełeczko naszej teologii, mając proste diagnozy na źródło czyjejś choroby ("To demony! To jego grzech lub niewiara" itp.).

Jak powinniśmy się modlić? Kiedy dziecko prosi rodzica o prezent na Boże Narodzenie, rodzice zwykle kupują mu to, czego pragnie (zakładając, że nie jest to prawdziwa rakieta :). Kiedy podczas Wigilii następuje moment wręczenia prezentów, dziecko spodziewa się, że pod choinką dostanie to, o co prosiło. I kiedy dostaje tę wymarzoną rzecz woła: "Wiedziałem!". Tak powinniśmy prosić Boga. On kocha dawać dobre rzeczy swoim dzieciom, zgodne z Jego wolą. 

piątek, 27 marca 2020

15 myśli o polityce, gospodarce, kościele i zaufaniu Bogu w sezonie koronawirusa

KORONAWIRUS, PAŃSTWO I GOSPODARKA

1. Na temat koronawirusa docierają do nas niepełne informacje. Nie mamy pełnych danych nt. przyczyn śmierci większości osób we Włoszech czy w Hiszpanii. Nie wiemy dokładnie jakie jest jego źródło i pochodzenie. Nie wiemy jaka będzie skala epidemii i śmiertelności za tydzień. Z tych powodów sądzę, że wskazany jest pewien umiar i powściągliwość w mocnych sądach. Zarówno bezgraniczne zaufanie wobec działań władzy, jak i buntownicza beztroska nie są zbyt rozsądną postawą. Nawet bycie chrześcijaninem o silnej wierze nie czyni człowieka ekspertem od wszystkiego. Po co nam mechanicy, lekarze, wirusolodzy, rząd, pracownicy medyczni, policja, inżynierowie, skoro moglibyśmy mieć jednego odważnego chrześcijanina, który powiedziałby nam, co mamy robić? 

2. W czasach epidemii, w sezonie takim jak obecny - państwo ma prawo wprowadzać ograniczenia, które dotyczą również kościoła (publicznych zgromadzeń). Państwo oczywiście nie ma prawa ingerować w sfery, które Bóg powierzył kościołowi, a więc wierne zwiastowanie Bożego Słowa, sprawowanie sakramentów, dyscyplina kościelna, liturgia itd. Jeśli państwo zabroniłoby zgromadzeń kościoła z powodów światopoglądowych, wówczas nasza odpowiedź powinna brzmieć: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5:29). Kiedy jednak w budynku kościoła pojawia się pożar, władza posiada kompetencje, by nakazać zgromadzonym opuszczenie miejsca zagrożenia. Wierni zaś mają obowiązek poddać się zaleceniom służb, nawet jeśli oznaczałoby brak kazania i Komunii. 

Nie jestem przekonany, czy obecną epidemię koronawirusa możemy porównać z pożarem. Kiedy jednak władze z powodu zagrożenia zdrowia i życia wprowadzają (na pewien czas) ograniczenia w osobistych kontaktach, powinniśmy uszanować tę decyzję w ramach obywatelskiego posłuszeństwa. Abym został dobrze zrozumiany - całkiem możliwe, że władza myli się w oszacowaniu skali zagrożenia, jednak granicą obywatelskiego nieposłuszeństwa jest namowa władzy do grzechu, nie zaś błędy strategiczne. Całkiem możliwe, że dowódca na polu bitwy podejmuje błędną decyzję wycofania wojska. Jednak zadaniem żołnierza jest wycofanie się wraz z oddziałem. Dowódca odpowie przed przełożonymi (i Bogiem) za swoje powołanie, zaś żołnierz za swoje. 

3. Żadna władza na ziemi (państwowa, kościelna, rodzicielska) nie jest absolutna. Oznacza to, że grzech ubóstwienia państwa (lub kościoła, rodziny) jest całkiem realny i możliwy. Zarówno Biblia, jak i historia uczą nas, że nasze zaufanie wobec państwa powinno być zaufaniem ograniczonym. Bałwochwalstwo potrafi przeniknąć bardzo głęboko. 

4. Zgodnie z Bożym prawem - własność obywateli (np. restauracje, sklepy, siłownie) nie są własnością państwa. Przykazanie "Nie kradnij" zakłada obywatelskie prawo do własności. Na podobnej zasadzie argumentujemy za swobodą wypowiedzi. Przykazanie "Nie mów fałszywego świadectwa" zakłada wolność słowa i konsekwencje za posługiwanie się nią ku złemu (np. publiczne kłamstwo, łamanie przysiąg itp.). To samo możemy również powiedzieć o zdrowiu obywateli. Nie jest ono własnością państwa. Nie jestem przeciwny wprowadzaniu ograniczeń i interwencji państwa w sytuacjach takich, jak obecna. Jednak wszystkie decyzje rządu powinny wynikać z dogłębnego zrozumienia własnych kompetencji i obywatelskiej wolności nadanej przez Stwórce. Innymi słowy, wprowadzając jakiekolwiek limity, państwo powinno robić to z wszelką delikatnością, wrażliwością i bojaźnią przed Bogiem. 

5. Wybór między dobrem ludzi a ekonomią jest fałszywą dychotomią. Ekonomia to ludzie (Duane Garner). W równym stopniu co zachorowaniami na koronawirusa powinniśmy być zainteresowani ludzkim życiem w wymiarze ekonomicznym, społecznym. Człowiek pozbawiony pracy, dochodów, kontaktów z innymi jest w tak samo w wielkim niebezpieczeństwie jak człowiek jadący autobusem w okresie zagrożenia koronawirusa. Być może skala zagrożenia związana z powszechną izolacją jest nawet większa biorąc pod uwagę fakt, że 80% zakażonych koronawirusem przechodzi przez chorobę bezobjawowo. 

Mówiąc o sparaliżowanej gospodarce - nie mówimy o sparaliżowanych pieniądzach lub sparaliżowanej chciwości. Praca, wymiana dóbr, finansowe zabezpieczenie rodziny nie są synonimami chciwości i "dzikiego kapitalizmu". Mówiąc o paraliżu życia społecznego - mówimy raczej o zagrożeniu dla ludzkiego zdrowia, życia i przyszłości. Na ten temat musimy nauczyć się rozmawiać z równie wielką wrażliwością, co na temat wirusowej infekcji.

6. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski uzasadniając obecną izolację stwierdził, że ważne jest "każde ludzkie życie". Owszem, każde. Nie tylko to w szpitalu. Nie tylko to zarażone. Liczy się życie tysięcy zadłużonych, bankrutujących przedsiębiorców, właścicieli restauracji, teatrów, małych sklepów... Całkowicie rozumiem hasło #ZostańWdomu i sumiennie je stosuję. Musimy jednak pamiętać, że jego głównymi zwolennikami są: rząd, youtuberzy z setkami tysięcy subskrybentów i pracownicy sektora publicznego. Pracownik zamkniętej firmy, któremu kończą się środki na utrzymanie lojalnie się do niego dostosuje, lecz zrobi to w imię miłości bliźniego i solidarności. Mimo iż mało kto mówiąc o "miłości bliźniego" ma na myśli jego firmę i środki do życia. 

7. Środki zapobiegawcze w okresie epidemii są podejmowane głównie w oparciu o przewidywania, a nie twarde dane. Jednak poza komputerowymi przewidywaniami liczby zachorowań potrzebujemy komputerowej analizy dotyczącej przyszłości gospodarki, rynku pracy, schorzeń psychicznych, wzrostu liczby samobójstw itp. Nie wystarczy, że coś robimy "z miłości". Pytanie: czy "z miłości" robimy właściwą rzecz? Z miłości do bliźniego można uchronić 1000 osób przed zakażeniem koronawirusa, lecz jednocześnie 2000 osób doprowadzić do zagrożenia egzystencji w wyniku braku środków do życia, chorób psychicznych lub brak opieki medycznej dla chorych na inne schorzenia.

KORONAWIRUS, KOŚCIÓŁ I ZAUFANIE BOGU

8. Kościoły organizują obecnie swoje służby w internecie. Musimy jednak pamiętać, że Youtube, Facebook i Skype nie jest wspólnotą. Oglądanie transmisji nie jest nabożeństwem. Istotą nabożeństwa jest wspólnota Bożego ludu z Bogiem, wspólny śpiew, wspólne jedzenie i picie w wierze. Kościoły zapewniają wierzącym duchowy pokarm poprzez media społecznościowe, komunikatory - głównie nauczanie lub wspólną modlitwę (jak np. u nas). Jednak nie możemy w żadnym razie uznać, że jest to pożądany i długoterminowy sposób, w jaki kościół powinien funkcjonować służąc Bogu i ludziom. 

9. Oczywiście, należy spojrzeć na obecny sezon również w kategoriach nowych możliwości, nowych wyzwań. Dzieło Boże zwykle rozwijało się pośród przeciwności, prześladowań i nowych okoliczności. Pamiętajmy jednak, że nie jest to nowy sposób, który możemy swobodnie uznać za kulturowo dopasowany i jeśli się sprawdzi, to po ustaniu epidemii możemy zrezygnować z nabożeństw "na żywo", gdyż transmisje online gromadziły więcej słuchaczy. Nie jesteśmy pragmatykami. Jesteśmy chrześcijanami.

10. Nie powinniśmy modlić się o zakończenie epidemii i powrót do życia w bezbożności, w której trwaliśmy jako naród, kultura, cywilizacja. Jeśli koronawirus jest przejawem Bożego sądu, to On nie da z siebie kpić. Człowieka możesz oszukać złudnymi obietnicami poprawy, lecz nie Boga. Dlatego myjąc ręce - powinniśmy obmyć również dusze. A jedynym skutecznym środkiem jest krew Chrystusa, który oddał swoje życie za grzechy ludzi. 

11. Zadaniem chrześcijan w obecnym okresie jest zachowanie wiary, pokoju, radości oraz... podtrzymywanie strachu wśród ludzi żyjących bez Boga. Nie istnieje pokój duszy, sumienia, umysłu w oderwaniu od pojednania z Bogiem. Zadaniem Mojżesza w okresie plag w Egipcie nie było niesienie Egipcjanom zapewnień o dobrej przyszłości. Poselstwem Mojżesza wobec faraona było: "ugnij kark i kolana przed Jahwe". Niesiemy nadzieję, która jest w Chrystusie, nie zaś w upływie czasu lub w sile nowoczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. 

12. Nie patrz na koronawirusa jako na kosmiczny wypadek. Patrz jako na dzieło Bożej opatrzności. Nic nie dzieje się bez Bożej kontroli i poza Jego planem. Jak napisał mój przyjaciel pastor Marek Kmieć: Boże sądy w historii są symbolem sądu ostatecznego. Istnieje wirus, którego śmiertelność wynosi 100%. Ów wirus nazywa się grzechem. Zadbaj przede wszystkim o bezpieczeństwo i środek ochronny przed nim. 

13. Obecna epidemia przypomina, że istnieje rzeczywistość, która wymyka się ludzkiej kontroli. To ważna i potrzebna lekcja, której obecnie potrzebuje ludzkość. Nasze teleskopy i stacje kosmiczne sięgają gwiazd, nasze mikroskopy umożliwiają opisywanie budowy cząsteczek, nasze cyfrowe technologie usuwają wszelkie komunikacyjne przeszkody. Człowiek posiada naprawdę wielkie możliwości. Lecz kiedy człowiek myśli, że skoro mamy XXI wiek i dlatego "już nic nie będzie dla nas niemożliwe" - Bóg poprzez mikroskopijnego wirusa, przypomina, że jesteśmy bezradni, a nasze życie jest sparaliżowane, zlęknione i pełne niepewności. Nie wszystko jest w naszych rękach. Nie zależymy całkowicie od siebie samych. To dobry czas, by w końcu to uznać i ugiąć kolana przed Stwórcą.

14. Jak napisał Peter Leithart, umieszczenie wirusa w kategorii „wypadek” lub "przypadek" ratuje w nas pozory nowoczesności. Ale niczego nie zmienia jeśli chodzi o ograniczoność człowieka. Nie zawrócimy nurtu rzeki za pomocą patyka. Pewne rzeczy są poza naszym zasięgiem. Żyjemy w Bożym, zaskakującym świecie, nie zaś świecie mechanicznego, nakręconego pudełka. Istnienie Boga czyni świat nieprzewidywalnym, nieobliczalnym, a nasze zapomnienie o naszej słabości jest ostatecznie zapomnieniem o Nim. Jesteśmy mistrzami w unikaniu rzeczywistości (D. Field). 

W ciągu 20 dni okazało się, że zbudowaliśmy cywilizację, która nie jest w stanie przynieść nam bezpieczeństwa i pokoju w obliczu zagrożenia mniejszego od grubości włosa. Zbudowaliśmy cywilizację, którą zamiast uczynić środkiem uwielbienia Boga uczyniliśmy środkiem ucieczki przed duchową rzeczywistością, przed Chrystusem. Uczyniliśmy z niej krzaki, w których, niczym Adam, chcemy się schronić przed Bogiem przechadzającym się w Jego świecie. Wybraliśmy własną wygodę zamiast Chrystusa. I niestety świadomość o naszej kruchości nie dociera do wielu nawet w obliczu bieżącej sytuacji. W ciągu ostatnich 3 tygodni otrzymaliśmy nagłą i bolesną lekcję o tym, że nasze przekonanie o kontrolowaniu życia, świata jest złudzeniem. Jak zareagujemy? 

15. Bóg jest Bogiem plag. Jest Bogiem miłosierdzia, ale i sądu. Kiedy faraon powiedział Mojżeszowi: „Nie znam Pana”, Bóg przedstawił mu się szeregiem plag, które spustoszyły Egipt (P. Leithart). Bóg był bardzo cierpliwy i łaskawy wobec faraona. Nie zakończył ostrzeżeń na jednej pladze. Każda kolejna była wezwaniem do uznania Bożego panowania. Śmierć Egiptu postępowała stopniowo. Bóg posłał dziesięć plag zanim Egipt upadł. Módlmy się, abyśmy wzięli sobie do serca te wszystkie wskazówki od Boga plag. A kiedy plaga koronawirusa minie, abyśmy nie udali się za przykładem faraona, który zatwardzał swoje serce jeszcze bardziej za każdym razem, gdy Bóg przynosił ulgę. 

poniedziałek, 23 marca 2020

Koronawirus i cień Wszechmocnego

Douglas Wilson

Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego... Nie dosięgnie cię nic złego I plaga nie zbliży się do namiotu twego (Psalm 91:1.10).

W całym Piśmie Świętym suwerenny Bóg konsekwentnie władał plagami, aby wzywać ludzi do pokuty. Używa ich jako narzędzia, poprzez które wzywa ich do powrotu do Niego. Jeśli chcesz być bezpieczny przed chorobami, które uderzają w niewidzialny sposób, to miejscem, w którym możesz się ukryć, jest cień Wszechmogącego. Ten cień rzuca wielka Skała, a Skałą jest zawsze Chrystus.

Jak najbardziej, umyj ręce. Jak najbardziej, skorzystaj z najlepszej wiedzy medycznej, jaką posiadamy. Ale podstawową odpowiedzią zawsze powinno być zwrócenie się do Boga. To oznacza modlitwę, ale kluczową rzeczą, która została pominięta w wezwaniu prezydenta USA do narodowej modlitwy z powodu koronawirusa, jest pokuta i nawrócenie.

Jednak uparte serce odrzuca to i bluźni na samą ideę, że miłosierdzie może być zamaskowane w postaci udręki. Niewierzący obgryzają języki z bólu (Obj 16:10) i odmawiają oddawania czci niebiańskiemu Bogu. Jeśli więc nie chcemy być uparci tak jak oni byli uparci, najlepszą rzeczą, jaką może zrobić chiński prezydent Xi, jest żal z powodu traktowania chińskich chrześcijan, uwolnienie Wang Yi i proszenie Boga o litość. Najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić rządzący Iranem, jest żal za sponsorowanie terroryzmu, żądzę krwi i wołanie do Boga, aby okazał im łaskę i życzliwość. Najlepsze, co mogą zrobić Amerykanie, to żal za zło aborcji i za nasze inne obrzydliwe praktyki.

W przeciwnym razie nasze modlitwy o ochronę sprowadzają się do modlitw o ochronę naszej niegodziwości. Pamiętajmy, że wszystkie te rzeczy znajdują się pod kontrolą i autorytetem Boga. A jeśli umyjemy ręce, lecz pozostawimy zabrudzone serca, Bóg nie usłyszy. On nie może znieść jednocześnie uroczystego zgromadzenia i niegodziwości. 

źródło: fragment wpisu z bloga autora
tłum. Paweł Bartosik

środa, 18 marca 2020

Modlitwa na okres zagrożenia koronawirusem

Dobry Panie, nasz Ojcze niebie.

Przychodzimy do Ciebie jako Twoje dzieci, Twoje stworzenia, które w każdej chwili zależą od Ciebie i Twojego zmiłowania. Ty powołałeś do istnienia wszystkie galaktyki, rzeczy widzialne i niewidzialne, a także nas: ludzi uczynionych na Twój obraz i podobieństwo. Twoja jest wszelka moc, chwała i majestat, a aniołowie, wszelkie stworzenia niebiańskie i zbawieni święci nieustannie chwalą Twoje zawsze dobre i święte imię. Jesteś dobry we wszystkim, co czynisz, a nasza nadzieja jest w Tobie. 

W tym szczególnym sezonie prosimy Cię o nasz kraj. W Twoje ręce powierzamy Tobie nasz wieczny los, nasze zbawienie, ale i nasze doczesne nasze życie oraz zdrowie. Ty jesteś suwerennym Bogiem, którzy trzyma świat i nas w swoich rękach. Bez Twojej woli nawet wróbel nie spadnie nie ziemię. Ty kierujesz naszymi krokami w najmniejszych szczegółach. Dlatego chcemy porzucić wszelki lęk i zmartwienie i zdać się na Ciebie, nasz Ojcze: w zdrowiu, chorobie, dostatku, niedostatku, czasach wojny, pokoju, radości i smutku. 

Prosimy, w tym szczególnym okresie zarażeń i rozwoju wirusa uwolnij od strachu tych, którzy się trwożą. Przydaj nam wiary - zarówno Twojemu kościołowi, jak i naszemu narodowi: naszym drogim rodakom, władzom. 

Ze szczerego serca wznosimy do Ciebie w modlitwie wszystkich chorych, zarażonych koronawirusem, ale i chorych na inne schorzenia i ciężkie choroby: dotkniętych nowotworem, będących w stanie zagrożenia życia. Modlimy się o nich, ich zdrowie, ich rodziny - aby w tym trudnym czasie w Tobie szukali pociechy i byli zawsze gotowi na spotkanie z Tobą wolni od konsekwencji swoich grzechów. Modlimy się, aby obecny sezon zakażeń zbliżał nas do Ciebie i zwiększał nasze zaufanie do Ciebie. Chcemy się ukryć pod Twoimi skrzydłami, ale i dołożyć wszelkich starań, by uniknąć nieszczęścia. Przydaj każdemu z nas mądrości i roztropności. 

Dobry Ojcze w niebie, dziękujemy Tobie, że w okresach takich jak ten, możemy jeszcze wyraźnie widzieć, że jesteśmy jak trwa, która usycha i para, która ulata. Nie chcemy pokładać nadziei w rzeczach, które przemijają i szukać szczęścia w tym, co nietrwałe, kruche. Chcemy, Panie, mieć perspektywę wieczności wobec naszego pielgrzymowania tutaj na ziemi. Chcemy ufać Tobie, płakać z płaczącymi i śmiać się z tymi, którzy się śmieją. Daj nam ducha wiary, radości w Tobie, pokoju, usłużnej miłości wobec bliźnich, którzy potrzebują pomocnej ręki.

Modlimy się, Panie, o rządzących na każdym szczeblu: krajowym i lokalnym - aby wiernie i odważnie sprawowali swoje powołanie w czasie obecnego kryzysu. Przydaj im wszelkiej mądrości i roztropności. Dziękujemy Tobie za działania i wszelkie wysiłki władz, które mają na celu powstrzymanie pandemii koronawirusa. Modlimy się, Boże, o wszystkie służby medyczne, pracowników szpitali, lekarzy, pielęgniarki. Dziękujemy za ich poświęcenie, gotowość niesienia pomocy i wysiłek, którego się podjęli. Prosimy Cię o siłę, odwagę, rozwagę i cierpliwość również dla nich. Modlimy się, abyśmy jako naród w tym trudnym czasie jednoczyli się w Tobie i zdali egzamin z miłości bliźniego oraz odpowiedzialności. 

Błogosław Panie twój Kościół. Spraw, abyśmy byli nosicielami pomocy naszym bliźnim, nadziei strwożonym, świadkami Ewangelii, Dobrej Nowiny, która ma moc wyleczyć człowieka z epidemii grzechu, wznieść z martwych z duchowej śmierci, pojednać człowieka z Tobą. Dziękujemy za jej pokrzepiającą treść, moc, siłę i potęgę Twojej miłości, którą okazałeś nam w Chrystusie.

A Tobie, naszemu dobremu, kochającemu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu niech będzie chwała, cześć i moc. Teraz i na wieki. 

poniedziałek, 16 marca 2020

Marcin Luter o pladze dżumy

Pastorska rada Marcina Lutra podczas plagi dżumy: 

"Będę prosił Boga, aby nas litościwie chronił. Następnie się odkażę, oczyszczę powietrze, podam i sam przyjmę lekarstwo. Będę unikać tych miejsc i osób, w których moja obecność jest zbędna, aby nie zostać skażonym i nie przynieść innym zanieczyszczenia, które mogłoby przyczynić się do ich śmierci w wyniku mojego zaniedbania. Jeśli Bóg zechce mnie zabrać, na pewno mnie znajdzie, ale ja uczynię to, czego On ode mnie oczekuje, abym nie był odpowiedzialny ani za moją śmierć, ani za śmierć innych. Jeśli mój bliźni będzie mnie potrzebował, nie będę unikał miejsca ani osoby, lecz pójdę śmiało, jak powiedziałem wcześniej. Taka wiara podoba się Bogu, ponieważ nie jest ani zuchwała, ani nierozsądna i nie kusi Boga". 

tłum. Jola Bartosik

Martin Luther, WHETHER ONE MAY FLEE FROM A DEADLY PLAGUE, 1527, Translated by Carl J. Schindler, Luther's Works, Vol. 43. p. 132.

HT: Randy Booth

piątek, 13 marca 2020

Czy odwoływać nabożeństwa?


Pamiętaj proszę, że wpis jest z 13 marca. Sytuacja w kolejnych dniach może się zmieniać. 

Poniżej kilka refleksji nt. odwoływania nabożeństw w okresie zarażeń koronawirusem. Nie są to rzeczy, które powinny wywoływać wśród chrześcijan wzajemne oskarżenia, dlatego potraktuj je jako pewne myśli do rozważenia. Nic dogmatycznego. 

1. Jeśli mieszkasz w mieście, w którym pojawia się coraz więcej przypadków zarażeń koronawirusem - całkowicie zrozumiałe jest, że starsi kościoła mają prawo rozważyć odwołanie nabożeństwa, a nauczanie przeprowadzić np. przez transmisję internetową. Załóż, że to przywódcy danego kościoła znają go lepiej niż ty (który mieszkasz 400 km od niego): jego liczebność, liczbę zachorowań w swoim mieście itp. Nie zakładaj od razu, że ich decyzja podyktowana jest tchórzostwem i ucieczką od chrześcijańskiego powołania. Może tak być, lecz nie musi. Jakakolwiek jest ich decyzja - uszanuj to. 

2. Odwołanie nabożeństwa powinno mieć miejsce w sytuacji, w której nikt nie powinien pomyśleć, że twoje duchowe priorytety są niewłaściwie ulokowane. Np. jeśli w kaplicy jest pożar lub powódź, nikt nie będzie miał pretensji o odwołanie nabożeństwa. Ale jeśli odwołujesz nabożeństwo, ponieważ w ostatnią niedzielę w drodze do kościoła zginęło na drodze 5 osób, dzisiaj jest silny wiatr, a w mieście oddalonym o 300 km koronawirusem zaraziły się wczoraj 2 osoby, to prawdopodobnie jest coś nie tak. Masz obawy? W porządku, zostań w domu. Jednak nie powinieneś czuć się zwolniony od bycia chrześcijaninem wobec bliźnich nawet w sezonie zachorowań. Oczywiście rozumiem argumenty o potencjalnych nosicielach, u których objawy zakażenia są niewidoczne. Jednak pamiętaj, że ten argument będzie aktualny 365 dni w roku (i będzie dotyczył szeregu innych zakaźnych, groźnych chorób). Codziennie na drogach ginie w Polsce ok. 8 osób. Jutro prawdopodobnie też tyle zginie. Po ile sprzedajesz auto? 

3. W czasach upolitycznienia wszystkiego - kryzys jest zwykle dobrym okresem dla politycznych celów. Nawet o zakażenia ludzi można oskarżyć polityków przeciwnej partii lub zbić kapitał na paraliżowaniu codziennego życia. Czerwony alert? Zamykanie miast? Stan wyjątkowy przy 60 zarażeniach w kraju? W najgorszym przypadku uznają cię za przezornego i odpowiedzialnego (jeśli przesadziłeś ze środkami ostrożności). W najlepszym za bohatera narodowego (jeśli powstrzymałeś epidemię). 

4. Jako chrześcijanie powinniśmy mieć własne argumenty, własne powody, które niekoniecznie są plagiatem słów polityków. Słyszeliśmy już o milionach ogniw pośrednich jako dowodzie ewolucji. Chwila! Gdzie?! Rozejrzyj się! Wybacz, ale nie kupuję tego. Możliwość zarażenia w 40-osobowym kościele w mieście, w którym liczba zakażeń wynosi zero? Owszem, istnieje. Jednak większe jest prawdopodobieństwo, że ktoś z tych ludzi (nie daj Boże!) uderzy autem w drzewo w drodze do kościoła. Powinien zostać w domu przez 52 niedziele w roku? Panika jest takim samym zagrożeniem dla codziennego funkcjonowania jak wirus. 

czwartek, 12 marca 2020

10 myśli o codziennym życiu w sezonie zagrożenia koronawirusem


1. Bóg czuwa. W Nim ukryte jest nasze życie. Nic nie dzieje się przypadkowo. Zachowaj spokój ducha, pokój i radość w Chrystusie. Ciesz się każdym porankiem, ciesz się rodziną, muzyką, jedzeniem, książką, grą.

2. Chodź w wierze, nie w strachu. Nie karm swoich obaw. W miarę możliwości wykonuj swoje obowiązki, poświęć czas bliskim, przestrzegaj zasad bezpieczeństwa, higieny itd.
Uważajmy, by nasze codzienne życie nie opanowały paranoje. Ostrożność nie jest tym samym co obsesja. 

3. Módlmy się o chorych oraz ich rodziny; o tych, którzy żyją w poczuciu zagrożenia. Módlmy się o władze naszego kraju - mądrość i roztropność w decyzjach; o personel medyczny, wszelkie służby, które niosą pomoc chorym; o władze miast, gmin, powiatów i województw.  

4. Jeśli jesteś zdrowy, nie kaszlesz, nie kichasz, nie masz kataru - nie musisz rezygnować z nabożeństw, udziału w grupach domowych, modlitwie chrześcijan... Nie pozwól, by panika paraliżowała twoją zwykłą, codzienną aktywność. 

5. Są sytuacje, gdy unikanie chrześcijańskich zgromadzeń jest przejawem zaufania Bogu. Mamy być wierni, nie bezmyślni. Zasadą naszego działania powinna być miłość bliźniego. Niekiedy będzie się ona przejawiała w dostarczeniu środków do życia, niekiedy w unikaniu kontaktu, aby nie stanowić źródła potencjalnego zarażenia. W razie podejrzenia choroby lub zakażenia w imię odpowiedzialności za własne życie i życie bliźniego nie powinieneś narażać innych. Rozważ inne formy służenia swojej wspólnocie: przez modlitwę, rozmowy przez telefon, rekomendację dobrych książek...

6. Chrześcijanie, pastorzy, którzy dumnie i beztrosko oznajmiają na Facebooku, że kto jak kto, ale oni nie boją się koronawirusa są jednym z najgroźniejszych źródeł zarażenia. Nie ma to nic wspólnego z silną wiarą. Uważaj na ich obecność. Nie karm ich bezmyślności pochwałami za "bezkompromisowość". Napomnij ich w miłości za bezmyślność. 

7. Jeśli zostałeś objęty kwarantanną - oznacza to, że powinieneś zostać w domu. Jeśli wydaje ci się, że wszystko z tobą jest OK, jeśli czujesz się dobrze itp. - siedzisz w domu. Jeśli zadajesz sobie pytanie, czy na chwilę możesz wyjść... - zadawaj je sobie, ale siedzisz w domu. Do odwołania kwarantanny. 

8. Nie słuchaj kaznodziejów, którzy bieżący kryzys wykorzystują, by straszyć ludzi własnymi wyobrażeniami o ogólnoświatowym rządzie, nadciągającym antychryście, znamieniu szatana itp. Czytaj Biblię i solidne książki, nie zaś opowieści z rodzaju Christian-Fiction. 

9. Jako chrześcijanie powinniśmy nieść ludziom nadzieję w Chrystusie oraz praktyczną pomoc. Nie musisz wykupywać 20 paczek cukru, 30 paczek makaronu i 40 paczek ryżu. Nie bój się. Nie umrzesz z głodu. Ufasz Bogu, prawda? Jesteś we wspólnocie wierzących, prawda? Zostaw coś dla bliźniego, zaproponuj zrobienie zakupów starszym sąsiadom lub rodzicom z małymi dziećmi. 

10. Obecny sezon przypomina nie tylko o konieczności mycia rąk, lecz również obmycia serc. Naszym prawdziwym problemem jest wirus grzechu, a jedynym lekarstwem krew Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia grzeszników. Życie jest kruche. Jesteśmy jak trawa, która usycha i para, która przemija. Nie znamy dnia ani godziny. Przygotuj duszę na spotkanie z Bogiem bez względu na sezon. Ufaj Chrystusowi.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Posłuszeństwo raka

Douglas Wilson 

WSTĘP 

Jeśli Bóg panuje nad tym światem – a panuje – oznacza to, że wszystko musi być mu posłuszne. Jednak jest też druga strona medalu, która wydaje się z tym kłócić. Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w grzesznym świecie, gdzie niektóre byty i ludzie są nieposłuszni Bogu. Nie ma grzechu bez nieposłuszeństwa. Jak to pogodzić? Wszystko jest mu posłuszne, lecz jednocześnie niektóre rzeczy są mu nieposłuszne. Jak to rozumieć? 

Musimy wziąć pod uwagę możliwość, iż słowo „posłuszne” posiada więcej niż tylko jedno znaczenie. W rzeczy samej, dokładnie tak się dzieje w Biblii. 

GŁÓWNY PRZYKŁAD 

Kiedy myślimy o cierpieniu naszego Pana, widzimy, że Syn Człowieczy poszedł na śmierć wypełniając to, co zostało postanowione (Łuk. 22:22). Wcześniejszy scenariusz obejmował wszystko – łącznie z zachowaniem kurczaków (Mat. 26:74), tym czy żołnierze połamią kości Pana czy nie (Jana 19:33), oraz kto zanurzy chleb w misie podczas Ostatniej Wieczerzy (Jana 13:26). 

„Zgromadzili się bowiem istotnie w tym mieście przeciwko świętemu Synowi twemu, Jezusowi, którego namaściłeś, Herod i Poncjusz Piłat z poganami i plemionami izraelskimi, aby uczynić wszystko, co twoja ręka i twój wyrok przedtem ustaliły, żeby się stało” (Dz.Ap. 4:27-28). 

Ci, którzy ukrzyżowali Jezusa wypełnili jedynie to, co Boża ręka i Jego wyrok ustaliły, określiły i wcześniej postanowiły, by się dokonało. Z drugiej strony, prawdą jest też to, iż ludzie, którzy brali udział w tym zaplanowanym do najmniejszego szczegółu scenariuszu – byli autentycznymi moralnymi sprawcami, odpowiedzialnymi za swoje grzeszne zachowanie. Piłat otrzymał ostrzeżenie przez sen swojej żony (Mat. 27:17). Nasz Pan nie został ukrzyżowany przez bezwolne roboty, ale: „Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili” (Dz. Ap. 2:23). Oczywistym jest, że choć przestępstwo było ustalone przez „Boże postanowienie i plan” - nie powstrzymało to jednak jego wypełnienia przez „ręce bezbożnych”. 

POSŁUSZNI SYNOWIE CZY POSŁUSZNE NARZĘDZIA 

Bóg nigdy nie traci kontroli. Nic nigdy nie chwieje się w Jego ręku. Włosy na naszej głowie są policzone (Mat. 10:30). Nawet wróbel nie spada na ziemię bez woli Ojca (Mat. 10:29). We wszystkim, nad wszystkim, przez wszystko i pod wszystkim Bóg pozostaje wiecznym Bogiem. „Bowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko: Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen” (Rzym. 11:36). 

Posłuszeństwo ma różne poziomy. Ponieważ Bóg obdarował nas wyzwoleniem (odradzając nas), uzyskaliśmy również wolność synowskiego posłuszeństwa. Ale jeśli nasze serca nie zostały przemienione nowym narodzeniem, nie będziemy posłusznymi synami, ale zatrzymamy się na etapie posłusznego narzędzia w rękach Boga. 

Im bardziej faraon zatwardzał swoje serce, tym bardziej wypełniał Boży plan na swoje życie. Im bardziej Judasz rozniecał pożądliwość swego serca, tym bardziej nadawał się do przypisanej mu roli zdrajcy, o której psalmista prorokował już tysiąc lat wcześniej. Im bardziej ateista złorzeczy Niebu, tym bardziej wypełnia to, na co został stworzony. Jeśli nawróci się – wypełnieniem stanie się posłuszeństwo syna. Jeśli nie nawróci się, wypełnieniem pozostanie jedynie rola posłusznego narzędzia.

Cała ta rzeczywistość ma odniesienie również do świata rzeczy, które nigdy nie mogą stać się synami. Każda nieożywiona rzecz jest posłusznym narzędziem. Oznacza to, że kiedy rak zostaje komuś „dany”- zaczyna pełnić rolę posłusznego narzędzia, które wypełnia Boże plany. Kiedy Bóg chce użyć jakiegoś narzędzia – chwyta je w ręce, a samo narzędzie nigdy ani nie wyślizguje mu się, ani nie wypada z Jego dłoni. 

ŻYCIE 

Jakiś czas temu zauważyłem guzka wielkości dziesięciogroszówki na lewej szczęce. Udałem się za tym na kilka sposobów, miałem rezonans, w końcu w zeszłym tygodniu przeprowadzono biopsję. Lekarz potwierdził, iż istotnie guzek jest zmianą nowotworową i należy go usunąć. Umiejscowiony jest w gruczołach ślinianki i dlatego wydawało się, że znajduje się na szczęce. Nie czuję żadnego bólu. Obecnie planujemy operację, która powinna mieć miejsce w najbliższych tygodniach. 

Wszyscy zauważyliśmy, że to już drugi rok z rzędu, gdy ktoś z Wilsonów otrzymuje diagnozę raka tuż przed naszą kościelną konferencją. Obiecujemy, że postaramy się, aby nie stało się to naszą doroczną tradycją, ale na razie jest jak jest. 

Najprawdopodobniej cała sprawa znajdzie swój finał wraz z usunięciem guza. Ale wiadomo – istnieje też możliwość, że guzek okaże się agresywnym łobuzem. Lekarze dowiedzą się dopiero podczas operacji, kiedy bezpośrednio go obejrzą. Jeśli będzie agresywny, wtedy będą musieli usunąć również okoliczne węzły chłonne. W rezultacie będę przez jakiś czas na zwolnieniu. 

ZASTOSOWANIA 

Pytanie, które pewnie chcecie zadać brzmi: Jak się mamy? Otóż jesteśmy zadowoleni i radujemy się w Bożych wyrokach – ufając Panu i chcielibyśmy prosić was wszystkich o modlitwy, aby tak pozostało. W takich chwilach, kiedy oczywiście należy zająć się guzem z całą odpowiedzialnością, ważne też jest, żeby nie dopuścić do przerzutów emocji, nie dopuścić, żeby emocje zagnieździły się w węzłach chłonnych. 

W odniesieniu do powyższego, Biblia poucza nas, że mamy dziękować w każdej sytuacji (1 Tes. 5:18) i za wszystko (Ef. 5:20). Doprawdy Bóg panuje nad każdym szczegółem każdego życia. Tak więc i my podziękowaliśmy Bogu za nowotwór i mamy zamiar nadal dziękować. Nie wiemy jaki dobry plan Bóg chce osiągnąć przez niego, ale mamy zapewnienie, że Ten który liczy zarówno wróble jak i włosy jest tym samym Bogiem, który panuje nad zachowaniem każdej komórki rakowej. Mówiąc prosto, w odniesieniu do tego, co już napisałem: ten rak jest tam gdzie ma być, ponieważ jest posłuszny, a my, ze swojej strony, nie chcemy być mniej posłuszni niż sam rak. Oznacza to, że mamy ufać Panu, który wszystko czyni tak jak należy. On wyznacza miejsce wszystkim rzeczom, a ja muszę skupić się na posłuszeństwie w moim wyznaczonym miejscu – zamiast stresowania się niewygodą stworzoną przez „posłuszeństwo” czegoś innego w „jego wyznaczonym miejscu”. 

Zdaję sobie sprawę, że posłuszeństwo, o którym mówię ma wiele poziomów. Są różne rodzaje posłuszeństwa. Jednak, w tym samym czasie, nieposłuszny syn powinien zawstydzić się kiedy widzi posłuszny kamień. Jeśli Hiob uległby pierwszej wielkiej pokusie by „przekląć Boga i umrzeć”, okazałby się mniej posłuszny niż strupy na jego ciele.

Thomas Watson powiedział kiedyś, że skupiamy się na tym kto lub co bezpośrednio przynosi na nas próbę, zapominając Tego, który zesłał próbę w nasze życie. Staramy się więc pamiętać, że każda próba jest „posłuszną” próbą. Ta prawda dotyczy wszystkiego: Chaldejczyków i nowotworów, zagrożeń i długów, nagłych przypadków i ewakuacji, gorączki i głodu, i tak do końca bez wyjątku – wszystkiego. 

Prosimy więc o modlitwy i jesteśmy za nie wdzięczni. Chcemy pozostać czyści w wierności pośrodku tego utrapienia. I w miarę możliwości od Pana – jednym z moich zastosowań niech będzie: pisz szybciej. Proszę módlcie się, żebym dał radę to osiągnąć. 

Doug Wilson jest pastorem reformowanego kościoła Christ Church (CREC) w Moscow, Idaho (USA). Jest autorem wielu publikacji na temat małżeństwa, wychowania dzieci, apologetyki, teologii, kultury. 

Wpis ukazał się na blogu: dougwils.com 
Tłumaczenie: Marek Kmieć