Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Religie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Religie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Z ludzi martwych - ludzie żywi

„Różne religie usiłują z ludzi dobrych czynić ludzi lepszych, lecz tylko Chrystus z ludzi martwych czyni ludzi żywych”. 

Erwin W. Lutzer, Chrystus w dobie tolerancji i epoce "wierzących inaczej", Vocatio, Warszawa 1998, s. 140.

piątek, 24 kwietnia 2026

Ucieczka z ziemi?

Kiedy myślimy o życiu po śmierci, co zwykle przychodzi nam na myśl? 

Pewnie niebo lub nieśmiertelność duszy. 

Do pewnego stopnia jest to słuszne, ale chrześcijaństwo nie opiera się na prawdzie o nieśmiertelności duszy. Wierzą w nią też np. wyznawcy hinduizmu, mówiąc o reinkarnacji. Oczywiście wierzymy w nieśmiertelność duszy, ale rozumiemy ją w inny sposób niż niechrześcijańskie religie, np. wierzymy, że dusza ma swój początek. Również jako chrześcijanie nie mówimy o nadziei, jaką jest opuszczenie ciała przez duszę, co dla hinduizmu jest celem. 

Naszym celem jest zmartwychwstanie w Dniu Ostatecznym, a więc połączenie duszy i ciała, które śmierć rozdzieliła. 

Zatem nie chodzi nam po prostu o wiarę w nieśmiertelność duszy. Biblia naucza o zmartwychwstaniu. Jaka jest różnica? 

Taka, że zmartwychwstanie zawiera w sobie nie tylko duszę, ale i ciało. 

Dobra Nowina brzmi: „Mesjasz umarł za nasze grzechy zgodnie z Pismem i zgodnie z Pismem trzeciego dnia zmartwychwstał”. Stało się coś, co zmieniło oblicze świata! Sens Dobrej Nowiny tkwi w wydarzeniach z życia Jezusa. Nie chodzi w niej o to, by opuścić ziemię i iść do nieba. Niebo jest dla zbawionych stanem przejściowym

Naszym ostatecznym celem nie jest transport duszy do nieba, lecz nadejście nieba tutaj, na ziemię. W Dobrej Nowinie chodzi o złączenie nieba z ziemią, duszy z ciałem. 

Zapowiedź tej rzeczywistości widzimy w Chrystusie, w którym złączyły się Boża i ludzka natura, niebo z ziemią. Bożym celem jest zbawienie świata, odnowa świata, nowe stworzenie, a nie ucieczka. 

Bóg nie mówi: Ziemia jest dotknięta grzechem, więc uciekajcie z niej. Mówi: Posłałem swojego Syna, aby zbawić świat. Owszem, nasza ojczyzna jest w niebie. Ale stamtąd wyczekujemy przyjścia Zbawiciela. Nie chodzi zatem o to, byśmy to my wrócili do stolicy, by mieszkać z Królem; to On obiecał, że przyjdzie stamtąd, by zniszczyć śmierć i przemienić świat, ofiarować nam nowe ciała na odnowionej ziemi połączonej z niebem. 

wtorek, 30 grudnia 2025

Kościelne dzwony czy islamskie trąby?

Zmarła przedwczoraj francuska aktorka Brigitte Bardot (1934-2025) powiedziała: „Jeśli przeszkadzają wam kościelne dzwony, będziecie słuchać islamskich trąb".

Słynna aktorka rozumiała o wiele lepiej niż wielu współczesnych chrześcijan, że kultura nie jest neutralna.

Oczywiście dźwięk kościelnych dzwonów nikogo przed niczym nie uratuje ani nie zbawi. Tak samo jak to czy ktoś świętuje Boże Narodzenie czy Ramadan (lub nic z nich). Jest to raczej wyraz prawdy lub kłamstwa o tym, do kogo należą narody, kultura i świat. 

Nam, chrześcijanom powinno zależeć na otwartym i publicznym wyrażaniu prawdy, że "Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy" (Ps 24:1). Ma to m.in. aspekt ewangelizacyjny, pedagogiczny i katechetyczny. 

Wolę, by moje dzieci i wnuki żyły w kulturze ukształtowanej przez chrześcijaństwo niż przez islam lub ateizm. Ty nie? 

środa, 26 listopada 2025

To do siebie nie pasuje

Wiara Jezusowi i poparcie dla: 

 - rasowej lub sanitarnej segregacji ludzi 
- prawa do aborcji 
- seksu pozamałżeńskiego 
- legalizacji "homo-małżeństw" 
- antykościelnego lub bezkościelnego chrześcijaństwa 
- zakazu spożywania mięsa (np. wieprzowiny) lub alkoholu 
- międzyreligijnej wspólnej modlitwy chrześcijan, judaistów, muzułmanów itd. 

- to do siebie nie pasuje.

piątek, 14 listopada 2025

Chrystus jedyną drogą czy jedną z dróg?

Jedno z pytań Katechizmu Heidelberskiego brzmi (40.) brzmi: DLACZEGO CHRYSTUS MUSIAŁ UMRZEĆ? 

Odpowiedź: Bo zgodnie z wymaganiami sprawiedliwości i prawdy Bożej zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego. 

CZY ŚMIERĆ CHRYTSUSA BYŁA KONIECZNA? 

Czy śmierć Chrystusa była konieczna? Czy nie było innych sposobu, aby nas zbawić? Odpowiedź Biblii jest prosta: Nie było innego sposobu. 

Dlaczego? 

Ponieważ nie można było zlekceważyć Bożej sprawiedliwości. A zgodnie z Bożą sprawiedliwością: albo za własne grzechy odpowie grzesznik, albo ktoś, kto je poniesie w nasze miejsce? 

Ale kto może je ponieść w nasze miejsce? Odpowiedź brzmi: tylko ktoś, kto jest prawdziwie człowiekiem, aby mógł nas reprezentować jako ludzi. ORAZ ktoś kto jest Bogiem, by nasze zbawienie było pewne i było dziełem Boga. 

Dlatego Katechizm Heidelberski za Biblią mówi, że zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego. Gdyby był inny sposób, Bóg nie posłałby swojego umiłowanego Syna, by cierpiał na krzyżu. Ofiara Jezusa nie była zatem jednym ze sposobów zbawienia, tak jakby dotyczyła tylko chrześcijan, zaś pozostałe religie mają inne ścieżki. Śmierć Jezusa jest jedynym sposobem, aby nasze grzechy zostały zgładzone. Tylko Jego krew ma moc wymazać naszą winę. 

JEDYNY SPOSÓB 

 Kluczowym jest więc słowo JEDYNYM. 

Nie dodajemy Chrystusa do naszych przekonań, nie posuwamy się na tronie naszego życia, by On zajął miejsce obok. Skoro zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego, to oznacza, że tylko ON jest Panem naszego życia. 

Komu Syn Boży zapłacił cenę za nasze grzechy? 

 Niektórzy mówią, że diabłu. Diabeł trzymał nas na łańcuchu i Jezus diabłu zapłacił cenę za naszą duszę. To nieprawda. Syn Boży zapłacił cenę Ojcu. To Boża sprawiedliwość, a nie diabeł domagała się zapłaty za nasze winy. I Chrystus wypełnił te wymagania stawszy się grzechem za nas. 

On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. (2 list do Koryntian 5:21) 

To jest prawda, którą musiałem sobie przyswoić po moim nawróceniu. Nie zaprzeczałem dziełu Jezusa za moje grzechy, ale przez pewien czas wierzyłem, że droga oczyszczenia dla hinduistów to śpiewanie mantr i przestrzeganie zasad ich religii, dla buddystów medytacja i Ośmiostopniowa Ścieżka, dla muzułmanów przestrzeganie zasad Koranu, dla Mormonów, przestrzeganie zasad Księgi Mormona itd. 

Czymś absolutnie podstawowym dla chrześcijańskiej wiary jest wyznawanie Jezusa Chrystusa jako jedynej ŚCIEŻKI do Boga. Tylko On bowiem jako prawdziwie Bóg i prawdziwie Człowiek może wziąć nasze grzechy na siebie i zapłacić Bogu nasz dług. Założyciele religii byli ludźmi. Umarli i stanęli przed tronem Chrystusa. Budda, Mahomet, Konfucjusz nie posiadają mocy oczyszczenia z grzechów kogokolwiek. 

Dlatego głosimy Jezusa ukrzyżowanego wszystkim ludziom, wszystkim religiom i kulturom. 

Czytając dziś te słowa, odejdź z przekonaniem serca, że „zgodnie z wymaganiami sprawiedliwości i prawdy Bożej zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego”. 

Nie ma innych sposobów, dróg, religii, dróg duchowych, które mogą cię uwolnić od grzechu. Tylko Syn Boży, Jezus Chrystus może to uczynić. Zaufaj Jemu, a doświadczysz przebaczenia i odpuszczenia wszystkich win przez wiarę w Jego imię. 

czwartek, 13 listopada 2025

Islam i judaizm a Bóg Biblii

Jedyną odpowiedzią na wojnę na Bliskim Wschodzie jest nawrócenie ciemnego, twardego serca do Jezusa - Księcia Pokoju (Iz 9:5). 

Zarówno islam jak i judaizm są w ciemności i potrzebują poznania Boga poprzez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ziemia na Bliskim Wschodzie jak i cała ziemia należy do Niego i zgodnie z obietnicą, otrzymają ją ci, którzy Jemu zaufali - a więc prawdziwi potomkowie Abrahama (Rdz 12:3; Mt 5:5; Ga 3:29). 

Powinniśmy uciekać od sentymentalizmu, który ignoruje nauczanie Pana Jezusa w tej kluczowej kwestii: Kto nie zna Syna, nie zna Ojca (J 8:19). 

Z judaistami i muzułmanami nie modlimy się do tego samego Boga. Kochamy ich jako bliźnich, dlatego głosimy im Ewangelię - Mesjasza, Syna Bożego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Chcemy razem z nimi się modlić *dlatego* modlimy się o ich nawrócenie do Boga.

wtorek, 3 grudnia 2024

Maria w islamie

„Sura 19:28-29 (w Koranie) twierdzi, że Maria, Matka Jezusa, była siostrą Aarona. Ponieważ Sura 66:12 opisuje Marię jako córkę Imrama (Amrama z Wyjścia 6:20), wydaje się, że Mahomet znów był zdezorientowany faktami. 

Najwyraźniej pomylił Marię (matkę Jezusa) z Miriam (siostrą Mojżesza) i w ten sposób próbował nas przekonać, że Maria była siostrą i córką dwóch mężczyzn (Arona i Amrama), którzy żyli 1500 lat wcześniej”. 

- Peter Hammond, Slavery, Terrorism & Islam, s. 56. 

HT: Douglas Wilson

wtorek, 22 października 2024

Dlaczego nie wziąłem udziału w modlitwie o pokój "Asyż w Gdańsku"?

Artykuł z 2008 roku

Od kilku lat 27 października jest corocznym dniem międzyreligijnej inicjatywy pod nazwą "Asyż w Gdańsku". Pod symbolicznym namiotem na dziedzińcu gdańskiego (franciszkańskiego) kościoła Świętej Trójcy modlą się przedtawiciele kościołów chrześcijańskich, gminy muzułmańskiej i żydowskiej. Inspiracją dla idei spotkania jest modlitwa papieża Jana Pawła II z przedstawicielami światowych religii w Asyżu, która miała miejsce 27.X.1986 r.

W 2008 r. kilka dni przed ówczesnym „Asyżem w Gdańsku" zostałem przez organizatorów telefonicznie zaproszony do uczestnictwa we wspólnej modlitwie. Samo zaproszenie na to medialne i międzywyznaniowe wydarzenie było miłym gestem za co zresztą serdecznie podziękowałem, musiałem jednak grzecznie odmówić podając powody, dla których jako chrześcijanin nie powinienem i nie chcę angażować się w modlitwę w "duchu Asyżu".

Jedno z pierwszych pytań, które od razu w tym kontekście mi się nasuwało, i którego nie omieszkałem zadać organizatorowi brzmiało: "do kogo będzie skierowana wspólna modlitwa?". Mój rozmówca, chyba lekko zmieszany i zdziwiony tak postawionym pytaniem poinformował mnie, że każdy przedstawiciel reprezentowanej religii będzie się modlił do "swojego Boga". Zaskoczyło mnie to tym bardziej, że dzwoniący do mnie pan w pewnym stopniu podzielał moje wątpliwości czy aby na pewno tego typu inicjatywa jest zgodna z upodobaniem Bożym wyrażonym w Piśmie Św. W życzliwy sposób wymieniliśmy ze sobą kilka uwag związanych z podejściem Słowa Bożego wobec omawianej kwestii i dziękując sobie wzajemnie za rozmowę zakończyliśmy telefoniczną konwersację.

Dlaczego więc odmówiłem udziału i nie pochwalam tego rodzaju modlitwy o pokój odbywającej się w ramach przedsięwzięcia "Asyż w Gdańsku"? Z kilku powodów. Ich wspólnym mianownikiem jest treść Pisma Św., które jest całkiem jasne jeśli chodzi o nauczanie związane z tym do kogo, przez kogo, z kim i w jaki sposób powinna być wznoszona modlitwa do Boga (m.in. o pokój). Oto powody:

1. Z powodów historycznych

Przypomnę krótko jaka była idea i co miało miejsce w Asyżu 27.X.1986 r. Na zaproszenie papieża Jana Pawła II 47 delegacji reprezentujących - poza chrześcijańskimi - 13 religii świata przybyło, by modlić się o pokój. Według samego Jana Pawła II Asyż był o tyle ważny, że stanowił "publiczną manifestację, nauczanie poprzez fakty, zrozumiałą dla wszystkich katechezę o tym, co zakłada i oznacza wiara w ekumenizm i dialog międzyreligijny zalecana przez Sobór Watykański II"[1] Asyż stanowił według polskiego papieża model dla tego rodzaju spotkań. Jak wyglądała praktyczna realizacja modlitwy o pokój różnych religii? W taki sposób opisuje to spotkanie Adam Branicki: „Jedni po drugich, buddyści, hinduiści, dźiniści, muzułmanie, szintoiści, afrykańscy animiści, bahaiści, żydzi i chrześcijanie, w głębokim poszanowaniu dla swych własnych "tradycji religijnych", posłusznie podążając swymi drogami zbawienia, złożyli swym bóstwom modły o pokój. Drogi zbawienia nauczane przez Siddhartę Gautamę (zwanego "Buddą") i Shantiwedę, Shankara, Wardhamanę Mahavirę, Mahometa, Nanaka Devę, mitycznych Przodków, Zaratustrę, Mojżesza i Jezusa z Nazaretu - wszystkie one stanęły w jednej linii. Na oczach całego świata, jako "Potęgę Najwyższą" lub "Boga", zaprezentowano obok siebie jednego po drugim: Buddę, Bodhisattvę, boskiego Brahmana, Dźinę, Allaha, świętą Kami, Nam-Sata, Wielkiego Grzmota, Manitou, Ormuzda, Jahwe i Boga Trójjedynego".[2]

Historyczne spotkanie w Asyżu nie było jednorazowym, przypadkowym spotkaniem. Otworzyło ono drzwi do dalszych tego typu inicjatyw i stało się publicznym świadectwem oraz „katechezą" dla rzeszy milionów wyznawców światowych religii nauczającą, że w gruncie rzeczy wszyscy wierzymy w ten sam „Byt Najwyższy", jedynie nazywając go w nieco odmienny sposób.

A. Branicki zauważa: „Wielu upatrywało w tym wydarzeniu aktu synkretycznego, zmierzającego do stworzenia jednej super-religii; inni znamienici przedstawiciele hierarchii kościelnej zwracali uwagę na świętokradztwa, jakie miały miejsce w kościołach Asyżu podczas tego wielkiego międzyreligijnego spotkania. Jeszcze inni wielbili Asyż jako przejaw teologicznej otwartości, tolerancji religijnej, mocno spóźnionego rozpoznania wszystkich religii jako uprawnionych środków zbawienia i różnych dróg objawienia Bożego; jako powszechną proklamację podstawowej jedności i podobieństwa między religiami".[3]

2. Z powodu treści pierwszego przykazania Dekalogu

Uwielbienie dla idei Asyża przesłoniło o wiele bardziej istotną refleksję nad pytaniem o wierność chrześcijanina wobec słów Chrystusa i apostołów w stosunku do objawienia Pisma Św. oraz wyznawców innych tradycji religijnych, wierzeń.

Zamiast szukać odpowiedzi w społecznej akceptacji bądź dezaprobaty wobec tego typu przedsięwzięć, jako chrześcijanin zadaję sobie pytanie: „Co na ten temat mówi Pismo Św.?" Nie trzeba zbyt wiele wysiłku by odkryć, że „asyżański" synkretyzm religijny jest jednoznacznym złamaniem pierwszego przykazania Dekalogu oraz nauczania całego Pisma Św. o istnieniu Trójjedynego Boga – Ojca, Syna i Ducha Św., który wielokrotnie i jednoznacznie ostrzegał Swój Lud przed religijnym synkretyzmem i kultem skierowanym do oraz „w towarzystwie" innych „bogów" (Wj 22,20; 23,30; Pwt 4,28; 7,1-4; 11,16; 13,7-9; 29,17; Joz 24,15-16; Sdz 10,6; 2 Krl 17,33-38; 2 Krn 28,25; Jer 7,18).

3. Tolerancja i dialog nie oznaczają wspólnego kultu

Asyż był pogwałceniem istoty kultu ustanowionego przez Boga. O ile z przedstawicielami niechrześcijańskich religii jako chrześcijanie możemy i powinniśmy prowadzić dialog na temat interpretacji historii, filozofii, zagadnień etycznych i teologicznych, jednak nie znajdujemy w Piśmie Św. wzmianki na temat spotkań o charakterze kultowym (modlitwy, nabożeństwa) proroków, apostołów i samego Chrystusa z czcicielami "bogów" innych od Jedynego Boga Jahwe. Słowa Wielkiego Posłannictwa Chrystusa z Mt 28:18-20 („Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody") mają raczej charakter misyjny wobec innych tradycji religijnych niż akceptujący je jako objawione przez Ojca alternatywne drogi zbawienia.

Dialog i tolerancja to więc nie to samo co jedność i akceptacja treści głoszonych przez niechrześcijańskie religie. Chrześcijanin powinien być otwarty na poznawanie innych tradycji wyznaniowych, nie idąc jednocześnie na kompromis względem przekonania o wyjątkowości i wyłączności Bożego objawienia przekazanego w księgach Starego i Nowego Testamentu.

4. Grzeszna i błogosławiona jedność

W czasach dążenia do monistycznego ujednolicenia nieomal wszystkiego (ludzkości, mapy politycznej, religii, płci) twierdzenie, że niektóre podziały oraz rozróżnienia są dobre i zgodne z Bożym zamierzeniem jest niepoprawne politycznie.

Reformacja była podziałem Kościoła. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak błędnie byśmy ją ocenili gdybyśmy stwierdzili, że jedność jest wartością absolutną i z powodu jej rozdarcia reformacja była grzechem. Jedność nie jest wartością samą w sobie. Nie każda jedność podoba się Bogu. Np. budowa wieży Babel, jedność Kościoła w wyznawaniu fałszywej doktryny, zjednoczenie wszystkich religii, zacieranie różnic między kobietą a mężczyzną - nie mają nic wspólnego z Bożym upodobaniem.

Spójrzmy na istotę samego Boga. Bóg jest jeden. Jednocześnie istnieje w Trzech Osobach, które są odrębne względem siebie. Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem. Jedność i rozróżnienie składają się na samą istotę Bożej natury. Ma to odzwierciedlenie w opisie stwarzania świata, w którym Stwórca oddziela wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem, jeden dzień od pozostałych sześciu, człowieka od reszty stworzenia, (i później) Izrael od reszty narodów, kościół od przedstawicieli innych religii, filzofii, sposobów życia. Jedność i rozróżnienie są tak samo ostateczne w istocie Boga. Chcąc być wiernymi wobec Jego natury i zamysłów musimy podtrzymywać, a nawet zabiegać o pewne rozróżnienia tam gdzie są one zacierane – zniekształcając Boże objawienie i zamysły.

Idea Asyżu zaciera różnice tam gdzie powinny być one uwypuklane aby prawda mogła być w zrozumiały, klarowny sposób wyartykułowana i oddzielona od błędów. Bóg islamu czy nawet judaizmu (czyli faryzeuszy z czasów Jezusa) nie jest Trójjedynym Bogiem Biblii. "Asyż" niszczy to rozróżnienie - głosząc fałszywą teologię.

Jezus wskazywał faryzeuszom oraz saduceuszom, że ich problemem nie było zbyt ścisłe przylgnięcie do Pism lecz niewiara w Pisma (np. słowa Mojżesza) oraz Jahwe: "Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał" - Jn 5:46, "Jezus im odpowiedział: Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej". - Mt 22:29, "Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał". - Jn 8:42. Z powyższych powodów nie mamy odnotowanej ani jednej modlitwy Jezusa do Ojca wznoszonej wraz z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, bądź też Eliasza z czcicielami Baala.

5. Nasze tak ma być tak, a nie - nie

Podejście do spotkań, takich jak „Asyż w Gdańsku" jest publiczną deklaracją przekonań dotyczących tego jakie miejsce zajmuje Chrystus w naszym życiu. Czy uważamy Go za jedną z wielu dróg do poznania prawdziwego Boga czy też za jedyną drogę do Ojca (Jn 14:6; Dz. Ap. 4:12). Czy Boży Syn jest jedną z opcji i przypuszczeń czy odpowiedzią i prawdą? W czasach gdy religię „po kantowsku" sprowadza się do roli subiektywnej niesprawdzalności oraz irracjonalnego przypuszczenia mało kogo już dziwi wizerunek papieża Jana Pawła II „medytującego przed wielkim posągiem Buddy, uczestniczącego w rytuałach animistów, którzy przywołują duchy swoich przodków, otrzymującego od rytualnie przybranej Hinduski Tilac, znak wyznawców śiwy, chwalącego wyznawców kultu voo-doo za wierność tradycjom ich ojców, czy też całującego Koran".[4] Asyż przyczynił i przyczynia się poprzez pielęgnowanie jego wymowy inicjatywami takimi jak "Asyż w Gdańsku", do obcego Biblii przekonania nikt nie ma prawa (bo jak mamy się o tym przekonać?) stawiać jednej religii ponad inną ze względu na prawdy, które głoszą. To osłabianie siły wymowy ostatnich słów Chrystusa na ziemi przed odejściem do Ojca - aby jego wierni uczniowie idąc na cały świat czynili Jego uczniami wszystkie narody.

Nie jestem pewien jakie uzasadnienie własnego zaangażowania w „Asyż w Gdańsku" podaliby uczestniczący w nim przedstawiciele chrześcijańskich kościołów. Jednak bez względu na to, faktem jest, że swoją obecnością reprezentanci ogromniej części kościoła powszechnego zamanifestowali treści jednoznacznie wprowadzające konflikt między biblijnym objawieniem, a ideą, która stoi za jedynie z pozoru jak widać neutralną religijnie „modlitwą o pokój". W ten sposób kościół „przyczynił się" do proklamacji i umacniania w naszym kraju błędnego przekonania o podstawowej jedności reprezentowanych religii jako różnych sposobów objawienia tego samego Boga, bez względu na to czy nazwiemy go Allah, Jahwe, Jezus, Sziwa, Wisznu, czy Kryszna. Chcąc pozostać wierny Bożemu objawieniu i słowom Chrystusa – nie mogę i nie chcę brać udziału w międzyreligijnej modlitwie „Asyż w Gdańsku".

[1] Przemówienie Papieża skierowane do kardynałów i członków Kurii Rzymskiej 22 grudnia 1986 r., "L'Osservatore Romano", 5 stycznia 1987 r., s. 7.
[2] A. Branicki, Synkretyzm religijny Jana Pawła II, http://www.bibula.com/news/02473.pdf, z dn. 2008-11-10.
[3] Tamże.
[4] Tamże

piątek, 26 stycznia 2024

Kontrowersyjny Bóg

Dziś kontrowersyjnie: 

- Bóg istnieje (Rdz 1:1)
- Bóg nienawidzi pewnych rzeczy (Prz 6:16-19)
- Piekło istnieje i nie będzie puste (Obj 14:11) 
- Nie każdy człowiek jest Bożym dzieckiem (J 1:13)
- Jezus jest jedyną drogą zbawienia (J 14:6) 
- Chrześcijanie, judaiści i muzułmanie nie wierzą w tego samego Boga (J 5:46) 
- Nie każda miłość podoba się Bogu (J 3:19)
- Jezus jest Sędzią Mahometa, Buddy, Konfucjusza, Dalaj Lamy, wszystkich żyjących i umarłych (Obj 19:11)
- tzw. moralny ateista, moralny buddysta, moralny judaista itd. potrzebują nawrócenia do Jezusa jeśli chcą być zbawieni (Dz 18:14)
- Nie każdy szczery sposób czczenia Boga przez chrześcijan jest zgodny z Jego wolą (Wj 20:40-5)
- Wszyscy chrześcijanie wierzą w jednego Boga w trzech różnych, lecz równych co do chwały i natury Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego (Mt 28:18-20)

- Chrystus powróci na ziemię - widzialnie i słyszalnie (Dz 1:11)
- Dołączenie do Kościoła nie jest opcją dla chrześcijanina. Jest jednym w owoców nawrócenia (Hbr 10:24-25)
- Służba pastorska jest dla powołanych do tego mężczyzn (1 Tm 3:2)
- Biblia nie tylko informuje nas, że Bóg stworzył świat, lecz w jaki sposób, w jakim czasie to zrobił, kim byli pierwsi ludzie, jak w świecie pojawiły się grzech oraz śmierć (Rdz 1-3)
- Biblia nie zawiera Słowa Bożego. Biblia *jest* Słowem Bożym (2 Tm 3:16)
- Każdy seks poza małżeńskim przymierzem mężczyzny i kobiety jest niemoralnością (1 Kor 7:1-2)
- Każdy człowiek jest grzesznikiem od poczęcia (Ps 51:7)
- Kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego (J 3:3)
- Opis stworzenia Adama i Ewy objawia Boży plan dla małżeństwa (Mt 19:4)

wtorek, 12 grudnia 2023

Chrześcijaństwo: więź i religia

Nasze zbawienie i pojednanie z Bogiem Biblia opisuje w jako więź z Nim (którą nawiązujemy przez wiarę). Lecz ta więź z Bogiem ma charakter religijny. Zawiera bowiem takie rzeczy jak modlitwa, śpiew, nabożeństwo, udział w Chrzcie, Wieczerzy Pańskiej itd. Słowo "religia" nie jest negatywne (pojawia się w Biblii np. Jk 1:27). Może być żywa, szczera i biblijna religijność lub religijność martwa, obłudna i fałszywa. 

Zatem dyskusja o tym, czy chrześcijaństwo jest więzią z Bogiem czy religią jest jak dyskutowanie o tym czy Jezus jest Bogiem czy człowiekiem? Jedno i drugie jest prawdą. Jest miejsce na podkreślanie jednej prawdy i jest miejsce na akcentowanie drugiej prawdy. Ale nie przeciwstawiamy ich sobie.

piątek, 17 listopada 2023

Nie modlimy się do tego samego Boga

Nathan Zekveld

Zarówno dla Żyda, jak i dla muzułmanina chrześcijanin jest bluźniercą. 

Dla Żyda Jezus Chrystus jest kłamcą, gdy twierdzi, że jest Synem Bożym. 

Dla muzułmanina Bóg jest tak odległy od ludzkości, że bluźnierstwem byłoby twierdzenie, że Syn Boży może przyjąć ludzkie ciało. 

Jakakolwiek próba pomniejszenia różnic pomiędzy chrześcijaństwem a judaizmem/islamem oznacza, że należy pomniejszyć chwałę Chrystusa. Albo to zrobimy, albo uznamy, że zarówno Żydzi jak i muzułmanie są w stanie upaść na kolana, by ogłosić Jezusa Chrystusa swoim jedynym Zbawicielem i Panem. 

Wszelkie próby stwierdzenia, że wszyscy modlimy się do tego samego Boga, są skazane na niepowodzenie. Jezus rościł sobie prawo do absolutnej władzy, gdy powiedział: 

 „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie. Gdybyście mnie znali, znalibyście także mojego Ojca. Odtąd go znacie i widzieliście. (J 14:6-7).

Apostołowie również nauczali o autorytecie Jezusa ponad wszystkim: „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4:12).

piątek, 10 listopada 2023

Odpowiedź na wojnę na Bliskim Wschodzie

Jedyną odpowiedzią na wojnę na Bliskim Wschodzie jest nawrócenie ciemnego, twardego serca do Jezusa - Księcia Pokoju. Zarówno islam jak i judaizm są w ciemności i potrzebują poznania Boga poprzez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Powinniśmy uciekać od liberalnego sentymentalizmu – z judaistami i muzułmanami nie modlimy się do tego samego Boga.

piątek, 2 grudnia 2022

Cechy sekt w Kościele

Jeśli chciałbyś, aby twój Kościół w pewnych aspektach upodabniał się do sekty, nic prostszego. Wystarczy, że będziesz wprowadzał do swojej wspólnoty poniższe schematy, które można zauważyć w destrukcyjnych kultach:

1. Lider, duchowny, przywódca jest nieomylny. Różnica zdań jest zamachem na jego pozycję.

2. Lider ma prawo wiedzieć o Tobie więcej niż żona lub mąż. Członkowie powinni donosić liderowi o wszystkim, co im się nie podoba w Twoim zachowaniu.

3. Ci, którzy odeszli do innej wspólnoty to "trędowaci", odstępcy. Mijając ich w sklepie, na chodniku udawaj, że ich nie widzisz. Nie witaj się z nimi. Rób im w swoim Kościele opinię niegodziwców, zdrajców, po prostu złych ludzi.

4. Czytanie artykułów, książek, publikacji autorów spoza twojego Kościoła jest zagrożeniem dla Twojej wiary, komfortu i bezpieczeństwa duchowego. Nie rób tego! Mało masz dobrych źródeł u siebie? Nie wychodź poza nie!

5. Separuj się od świata. Zaangażowanie w kulturę, edukację jest nieduchowe. Żyj z przeświadczeniem, że Bóg nienawidzi świata, dlatego zniszczy go w rychłym Armageddonie.

6. Nie trać czasu na okazywanie miłości niewierzącym w praktycznych i doczesnych sprawach. Jedyne, czego potrzebują to zbawienia lub wstąpić do Twojej wspólnoty!

7. Nie uczestnicz w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez niechrześcijan, np. koncerty, kino, teatr, sport... To "świat". Cóż wartościowego mogą tworzyć niewierzący?!

8. Nie miej przyjaciół wśród osób spoza swojego Kościoła. Mogą wskazać Ci szersze perspektywy, wnieść coś dobrego do Twojego życia. Nie chcesz tego.

9. Uczyń swoje upodobania i przekonania w drugorzędnych kwestiach miarą zachowania innych. Jeśli np. nie pijesz piwa, oskarżaj tych, którzy to robią o grzech. Jeśli jesz mięso, oskarżaj wegetarian o bycie dziwakami itd.

10. Żyj z przekonaniem, że Twój Kościół posiada pełnię środków zbawienia w przeciwieństwie do innych wspólnot chrześcijańskich. Jesteś w Kościele wiernej resztki. Nie módl się o Kościoły innych denominacji: to przecież zwiedzione chrześcijaństwo.

11. Nie zapraszajcie na kazania do Waszej wspólnoty pastorów/nauczycieli z innych denominacji. Wówczas nikt się nie dowie, że plotki na ich temat były kłamliwe.

12. Wyeksponuj do rangi zbawienia drugorzędne kwestie, np. chrzest, Komunię, mówienie językami, uzdrowienie, dary duchowe, szabat itd. Kto się różni z Tobą w tych kwestiach, jest heretykiem. Unikaj takich toksycznych ludzi.

13. Miej stanowcze zdanie na każdy temat. Komentuj każde zachowanie innych ludzi, które uznasz za niewłaściwe.

14. Napominaj ostro. Poczujesz się jak wierny prorok lub apostoł. Bóg Ci to wynagrodzi.

15. Bądź nachalny w ewangelizacji. Nie staraj się zrozumieć słów: "Nie, dziękuję".

16. Manipuluj ludźmi.

17. Nadawaj wizjom, snom, "proroctwom" lidera rangę Bożego Słowa. Lider jest kanałem Bożej łączności z Tobą.

18. Przyjmujcie do wspólnoty ludzi z innych zborów nie oczekując rekomendacji lub listów poleconych od ich poprzedniej wspólnoty. Zachowuj się jak separatysta i dobry sekciarz. Pamiętasz? Inni to odstępcy. Ciesz się, że masz nowego wyznawcę. Mniejsza o powszechność Kościoła i więzi z innymi Kościołami.

19. Nie zapraszaj do Wieczerzy Pańskiej w swoim Kościele członków innych Kościołów. Jesteście przecież ekskluzywną grupą.

20. Przede wszystkim bądź religijnym dziwakiem.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim

Dziś w Kościele Katolickim obchodzony jest Dzień Judaizmu. To dobra okazja, by przypominać, że historia Kościoła i naszej wiary, a także teologia rozpoczyna się w Księdze Rodzaju, a nie w Ewangelii Mateusza, a naszymi starszymi braćmi w wierze nie są Żydzi jako tacy (którzy czcili cielca i odrzucili Mesjasza), lecz starożytni święci: Abel, Noe, Abraham, Izaak, Jakub, Józef... To ojcowie Kościoła i bohaterowie chrześcijańskiej wiary (Hbr 11).

środa, 4 marca 2020

Bóg, który wielbi

Pismo Święte naucza, że Ojciec uwielbia Syna: 

"Odrzekł Jezus: Jeżeli Ja siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, że jest Bogiem waszym" (Ew. Jana 8:54). 

"A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał" (Ew. Jana 17:5). 

Pismo Święte naucza, że Syn uwielbia Ojca: 

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy swoje ku niebu, rzekł: Ojcze! Nadeszła godzina; uwielbij Syna swego, aby Syn uwielbił ciebie" (Ew. Jana 17:1). 

„Ja cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał” (Ew. Jana 17:4). 

Pismo Święte naucza, że Duch uwielbia Syna: 

„Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” (Ew. Jana 16:13-14). 

Syn uwielbia Ojca. Ojciec uwielbia Syna. Duch uwielbia Ojca i Syna. Zarówno Ojciec, jak i Syn szanują Ducha. Każde bluźnierstwo może zostać wybaczone prócz bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu. Zatem trzy Osoby Trójcy Święte poszukują wzajemnej chwały i czci. 

Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo właśnie takiego Boga. Istniejemy, by wielbić Boga, poszukiwać Jego chwały i cieszyć się Nim na wieki. Dlaczego? Ponieważ robi to Bóg. Kiedy chrześcijanin czci Boga - robi coś, co sam Bóg czyni od wieczności. Dlatego uwielbienie Boga to uczestnictwo w trynitarnej społeczności. Kiedy chrześcijanin kłania się Ojcu i chwali Jego imię, to nie tylko znajduje się blisko Boga dzięki dziełu Syna, w mocy Ducha. Mówimy również, że przebywa wówczas w specjalnej społeczności z Trójcą i odzwierciedla w swoim własnym działaniu coś podobnego do relacji, którą Trzy Boskie Osoby cieszą się od wieczności. 

Dla kontrastu, np. w islamie kiedy człowiek poszukuje Bożej chwały, robi coś całkowicie przeciwnego do tego, co sam kiedykolwiek robił Allah. Allah nigdy nie pokłoniłby się przed nikim innym. Allah nie czci nikogo, nie uwielbia nikogo. Kiedy muzułmanin kłania się Allahowi, to w tym momencie czyni coś, co jest najbardziej niepodobne do natury i istoty jego boga. Paradoks zaś polega na tym, że dla niego jest to chwila, w której oczekuje, że będzie najbliżej boga. 

Tymczasem bóg islamu, świadków Jehowy, faryzeuszy, unitarian, antytrynitarnych grup jest... sam. Nikogo nie czci i nikogo nie uwielbia. Kiedy więc człowiek czci jednoosobowe bóstwo – wówczas staje się najmniej podobny do obiektu swojej czci. Ich bóg bowiem nigdy tego nie czyni wobec kogokolwiek.

sobota, 30 listopada 2019

Psychologia z religii

W  rozdziale 37:7-8 Jeremiasz mówi: „Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Tak powiecie królowi judzkiemu, który posłał was do mnie, aby się mnie poradzić: Oto wojsko faraona, które wyruszyło wam na odsiecz, powróci do swojej ziemi, do Egiptu, a wtedy Chaldejczycy wrócą i będą walczyli przeciwko temu miastu i zdobędą je, a potem spalą ogniem”.

„Czy wy szukacie pomocy w świecie?” – pyta Bóg. „Świat was zawiedzie. Zostaniecie zawstydzeni”. Kościół, który twierdzi, że w czasach relatywizmu istnieje prawda, Kościół, który mówi, że Bóg istnieje, podczas gdy nowa teologia robi z religii kwestię psychologii – musi naprawdę zademonstrować, że wierzy w to, że Bóg istnieje. Musimy szukać pomocy bezpośrednio u Boga. Jak to zwykł mówić Hudson Taylor, musi to być dzieło Pana, zrobione w Boży sposób.

Francis Schaeffer, Śmierć w mieście

czwartek, 24 października 2019

Buddyzm i jego sprzeczności

(Mahakala – Wielki Czarny – najpotężniejszy Strażnik Dharmy w buddyzmie tybetańskim)

BUDDYZM JAKO RELIGIA
Buddyzm został założony przez Siddhartę Gautamę w VI wieku p.n.e., który porzucił życie w królewskiej rodzinie i opuszczając żonę oraz niespełna roczne dziecko postanowił poszukiwać prawdy o tym, w jaki sposób wyzwolić z cierpienia wszystkie czujące istoty. Sześć lat później Siddhartha dotarł do miejsca, w którym siedząc pod drzewem i oddając się głębokiej medytacji (niektóre źródła podają okres 49 dni) „doznał pełnej iluminacji” i stał się „oświeconym” (Buddą).
Po tym wydarzeniu Gautama wyruszył na poszukiwanie swych pięciu byłych towarzyszy ascezy, którym wygłosił swe nauki. Zdarzenie to tradycja buddyjska nazywa Wprawieniem w Ruch Koła Dharmy. Od tego momentu Budda zaczął nauczać Dharmy, obejmującej Cztery Szlachetne Prawdy (w tym Ośmioraką Ścieżkę) prowadzące do „oświecenia” i będące kwintesencją tej religii.
W zachodniej kulturze buddyzm bardzo często bywa określa się mianem filozofii, ponieważ odrzuca on wiarę w osobowego Boga. Buddyści nie modlą się do Niego. Nie ma odkupienia, ponieważ nie ma grzechu. Nie ma przebaczenia, ponieważ nie istnieje zło. Nie ma nadziei na niebo i nie ma Sądu Ostatecznego, ponieważ nie ma Sędziego. Z tego powodu na buddyzm spogląda się jako na pewien rodzaj etyki. Taki buddyzm znamy tutaj, w wydaniu europejskim.
Jednak myliłby się ten, kto sądziłby, że buddyzm nie ma nic wspólnego z duchowością. Jest on odmianą nie tyle materialistycznego, co spirytystycznego ateizmu. Dlatego jest rodzajem religii i to dość specyficznej, gdyż, jak zauważyliśmy, nie ma w niej Boga. C.S. Lewis stwierdził, że buddyzm jest rodzajem sekty hinduistycznej. Wyrósł bowiem z hinduizmu, przejął od niego pewne techniki duchowości i niektóre wierzenia (medytacja, reinkarnacja, karma itp.).
Dlaczego więc mówimy o buddyzmie jako o religii? Otóż istotną częścią buddyzmu jest niewiara w Boga, ale wiara w świat duchowy. Nie ma w nim miejsca na Boga, ale świat duchowy nie pozostaje pusty. Według buddystów wypełniają go istoty zwane „Strażnikami”:
„Ogólnie aktywnością światowego strażnika jest ochrona rejonu, kraju czy miejsca przed problemami czy szkodliwymi wpływami. Najważniejszą zaś aktywnością strażników Dharmy pozostaje ochranianie nauk (…). Najważniejszy jest dwuramienny Mahakala (Czarny Płaszcz) – Bernagczien oraz pięciu innych: Dordże Legpa, Szing Cziong, Sin Gon, Nam Mang Tho i Ngag Czi Dak. Pozostali strażnicy to bodhisattwowie jednego z dziesięciu poziomów, z którego podejmują swoją aktywność. W linii Karma Kagyu, Karma Pakszi, II Karmapa, miał bezpośrednią wizję Mahakali i całkowicie urzeczywistnił jego formę. Można ich zatem widzieć jako nierozdzielnych”
XVII Karmapa Taje Dordże (źródło: Strażnicy Dharmy, Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże http://www.diamentowadroga.pl/dd36/straznicy_dharmy, dostęp z dn. 03.09.2016.)
Lama Ole Nadahl – najpopularniejszy krzewiciel buddyzmu w Europie Zachodniej, wykwalifikowany jako Lama i nauczyciel medytacji w szkole Karma Kagyu, jednej z czterech głównych szkół buddyzmu tybetańskiego stwierdził: „Owi strażnicy sprawiają, że nasze działania zaczynają być skuteczne, a my sami stajemy się silni. Nie chodzi o to, by celować pełnymi mocy mantrami w trudne sytuacje, lecz o to, by raczej wykonywać codziennie praktykę Czarnego Płaszcza. Dzięki temu w obliczu zagrożenia nie będziemy już małym pieskiem, który musi dużo szczekać, ale wielkim, silnym psem – wtedy to inni będą musieli na nas uważać. Na pewno wielu z was widziało formy strażników. Wszystkie otoczone są płomieniami, trzymają w rękach różne rodzaje broni, noszą naszyjniki z obciętych głów. Istnieją trzy rodzaje energii przedstawianych w ten ochraniający, pełen mocy sposób. Pierwsze z nich noszą nazwę dzigtenpa – słowo dzigten oznacza po tybetańsku samsarę, uwarunkowaną egzystencję. Energie te powstają z wielkiego ego silnych ludzi, którzy za życia bardzo utożsamiali się ze swoim „ja”. Będąc ludźmi wykonali wiele pełnych mocy działań i dlatego po śmierci powstają wokół nich ogromne pola mocy – w niektórych kulturach istoty takie uważa się za bogów. Jeśli nadepniemy im na odcisk, będą nam przysparzać różnych problemów – mogą być np. przyczyną nienaturalnie wielu wypadków na jakimś określonym skrzyżowaniu. Możemy korzystać z pomocy tych światowych energii, ale najpierw musimy zawrzeć z nimi odpowiednią umowę. Nawet w naszej kulturze istnieją historie o podpisywaniu paktu z diabłem. Warto wiedzieć, ze diabeł nie jest zły – trzyma się on po prostu tego, co zostało napisane malutkimi literkami na samym dole cyrografu”.
(źródło: Ole Lama Nadahl, Strażnicy, http://www.diamentowadroga.pl/dd29/straznicy , dostęp z dn. 03.09.2016.)
Buddyzm jest przesiąknięty symbolami węży i smoków strzegących wejścia do świątyń. Tak wygląda buddyzm w miejscach, z których się wywodzi. Dla nas, Europejczyków, buddyzm to posążek grubego, budzącego sympatię Buddy, który jest elementem kolorowego, dalekowschodniego folkloru. W naszym kraju znamy bardziej umiarkowaną wersję buddyzmu, moglibyśmy ją określić jako „filozoficzną”. Zachodnia moda na buddyzm to często rezultat braku świadomości oraz wiedzy nt. jego pochodzenia i duchowego podłoża. Niewielu polskich buddystów zostaje nimi z powodu dogłębnego przestudiowania treści buddyjskich mantr i modlitw, niewielu z nich interesuje religijne podłoże buddyzmu, rola „Strażników” czy wystrój buddyjskich świątyń itp. Dla wielu młodych ludzi buddyzm to głównie reinkarnacja, joga, medytacja, niekiedy również wegetarianizm i przede wszystkim „wolność od dogmatów” (co, jak za chwilę pokażę, całkowicie mija się z prawdą). Określają go niekiedy jako „przekroczenie idei ja, mnie, moje”, „poznanie swojej Prawdziwej Natury”, „życie w zgodzie z samym sobą”, a jego funkcją jest „Wielka Miłość, Wielkie Współczucie, Wielka Droga Bodhisattwy”. Brzmi ładnie i… bardzo enigmatycznie, tajemniczo. „Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy na spotkanie z Lama Ole Nadahlem”. Nie zapomnij tylko zapytać o „Strażników” i o dogmat, że „diabeł nie jest zły”.
ZASADY BUDDYZMU
Podstawą wiary buddyzmu są tzw. „Cztery Szlachetne Prawdy”. Jak powstały? W wyniku doświadczenia Buddy. Są to więc czysto subiektywne zasady, które buddyzm podnosi do rangi ostatecznych zasad i dogmatów. Są to:
1. Pierwsza Szlachetna Prawda o Istnieniu Cierpienia
Istoty żywe doświadczają cierpienia, ponieważ nie ma nic trwałego, wszystko przemija, również my. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest również tymczasowe i próbujemy je oprzeć na nietrwałych podstawach. Życie jest pasmem cierpienia.
2. Druga Szlachetna Prawda o Przyczynie Cierpienia
To centralna prawda buddyzmu: wiara, iż źródłem cierpienia jest pragnienie. Cierpimy, ponieważ pragniemy rzeczy, które są ulotne, przemijające, tymczasowe. Co więcej, człowiek jest istotą z coraz to nowymi i wciąż niezaspokojonymi pragnieniami: zmysłowej przyjemności, samodoskonalenia, rozwoju, niszczenia itp. Niezaspokojone pragnienie prowadzi do cierpienia.
3. Trzecia Szlachetna Prawda o Ustaniu Cierpienia
Jest konsekwencją drugiej prawdy: jeśli przyczyną cierpienia jest pożądanie, to sposobem na usunięcie cierpienia jest wyeliminowanie pożądania. Problem przed jakim stoi buddysta jest następujący: jeśli celem jest eliminacja pragnień to twoim pragnieniem jest eliminacja pragnień. Porzuć to pragnienie, ponieważ według ciebie pragnienia prowadzą do cierpienia.
Kolejnym problemem jest fakt, iż wyzbycie się jakichkolwiek pragnień prowadzi do apatii i bierności. Konsekwentny buddysta nie może zaangażować się w pomoc dla bliźniego, gdyż to naraża go na niepokój ducha, niezaspokojone pragnienie pomocy, niesienia ulgi. Nie mówiąc już o tym, że nie wolno mu ingerować w karmę innej duszy (o czym za chwilę). Buddysta co prawda wyznaje, że życiowym celem każdego wyznawcy buddyzmu jest wyzwolenie wszystkich czujących istot (indywidualny los nie jest ważny). Codziennie powtarza Cztery Wielkie Ślubowania, żeby zawsze o tym pamiętać, podczas gdy w praktyce buddyjską odpowiedzią na okrucieństwo, głód i ubóstwo jest… medytacja. Nie istnieją jakiekolwiek szpitale, misje humanitarne, sierocińce organizowane przed buddyjskich mnichów. Jeśli cierpisz – sam musisz ponieść własną karmę i znaleźć drogę do pokoju.
4. Czwarta Szlachetna Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia.
Ścieżka prowadząca do eliminacji cierpienia nazywana jest Szlachetną Ośmiostopniową Ścieżką. To zbiór czynności, które opisują nie tylko dobre życie, ale i mające na celu przeniesienie duszy ku nirwanie, co jest celem buddyzmu. Są to (za wikipedia.pl):
a) słuszny pogląd (właściwy pogląd) – zrozumienie konieczności przebywania w medytacyjnym zrównoważeniu.
Musimy zrozumieć, że wszędzie gdzie się udamy widzimy, iż świat jest nietrwały, iluzoryczny. Pogląd: „Świat jest iluzją, tak jak i ja. Świat naprawdę nie istnieje” to efekt buddyjskiego myślenia. Tu warto przeprowadzić eksperyment: spróbować takie osoby uszczypnąć lub zabrać im portfel i zaobserwować reakcję. Najprawdopodobniej nie potraktują tego jako iluzji, mayi, czegoś co nie zaistniało.
b) słuszne myślenie (właściwe myślenie) – wykorzenienie żądzy i nieżyczliwości. Właściwa Myśl oznacza wyrzeczenie się wszelkiego przywiązania do pragnień.
Z jednej strony buddyzm mówi: wszystko jest iluzją, z drugiej zaś: musisz się wyrzec pragnień. Jednak jeśli nie istnieję, jeśli świat (i ja) to iluzja to dlaczego muszę wyrzekać się czegokolwiek? Pragnienia są iluzją!
c) słuszne słowo (właściwa mowa) – wstrzymanie się od kłamstwa i obmowy, używanie mowy w celu przynoszenia pożytku innym.
d) słuszny czyn (właściwe postępowanie) – przestrzeganie Pięciu Wskazań
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie niszczyć żywych istot.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie brać tego co nie dane.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od złego seksualnego prowadzenia się
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od niewłaściwej mowy.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się przed spożywaniem napojów odurzających i narkotyków
e) słuszne zarobkowanie (właściwe zarobkowanie) – utrzymywanie się z zajęcia niewymagającego łamania przykazań.
f) słuszne dążenie (właściwe dążenie) – dążenie do oświecenia.
g) słuszne skupienie (bezwysiłkowe skupienie ) – brak przeszkadzających myśli – znalezienie przestrzeni miedzy nimi.
h) słuszna medytacja (właściwe skupienie).
Cztery Szlachetne Prawdy stanowią część doktrynalną nauk buddyjskich, podkreślają rozumienie natury świata, człowieka. Natomiast Szlachetna Ośmiostopniowa Ścieżka, jest częścią praktyczną, mówiącą o (szeroko pojmowanej) dyscyplinie: co należy zrobić by wyzbyć się cierpienia i osiągnąć nirwanę. Razem więc stanowią niepodzielną jedność: Dharma (Nauka) i Vinaya (pāli. dyscyplina).
SPRZECZNOŚCI BUDDYJSKIE
Buddyzm nie jest monolitem. Istnieje wiele szkół buddyzmu (Theravada, Mahajana, tybetański, Zen, itd.) Prawdopodobnie najbardziej popularna jest szkoła Mahajany. Poszczególne szkoły dzielą się na mniejsze odgałęzienia. W samej Japonii istnieje ponad 200 sekt buddyjskich. Mimo różnic są pewne stałe, podstawowe elementy buddyzmu i te chciałbym pokrótce omówić oraz poddać analizie
1. Budda powiedział: Polegaj na sobie. Nie bądź zależny od nikogo innego. Uczyń moje nauki swoim światłem. Polegaj na nich: nie bądź zależny od innych nauk”. Pierwsze pytanie jakie powinniśmy zadać brzmi: skąd o tym wiesz, Buddo? Jesteś człowiekiem. Jesteś jednym z wielu mędrców i filozofów. Dlaczego to twoim zasadom mam poddać swoje życie? Z czego wynika twój autorytet? Dlaczego to twoje nauki mam uczynić moim światłem? Wielkim problemem buddyzmu jest problem autorytetu. Budda? Ole Lama Nadahl? Pierwotna Energia? Doświadczenie? Czyje doświadczenie ma być standardem właściwej interpretacji rzeczywistości? Czym jest Pierwotna Energia? Czy potrafi się komunikować? W jaki sposób? Z kim?
2. Jednym z ważniejszych pojęć w buddyzmie jest samsara (reinkarnacja) czyli wiara w cykl narodzin, śmierci i odrodzenia. Jeśli komuś nie uda się osiągnąć nirwany wówczas jest poddany cyklowi reinkarnacji. To w jakim ciele zostaniemy odrodzeni zależy od karmy, którą zbieramy w ciągu życia. Karma mówi, że zbierasz to, co zasiałeś i wpływa na kolejne wcielenie. Jeśli cierpisz – zbierasz swoją karmę z poprzedniego wcielenia. Nie jestem w stanie uwolnić cię od twojej karmy. Nawet jeśli w tym życiu będę starał się tobie pomóc – zbierzesz ją w następnym wcieleniu. Próbując ulżyć ci w cierpieniu podjąłbym się daremnego trudu i ingerował w coś, w co nie powinienem ingerować.
Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje także kwestia tego, co lub kto decyduje o przyszłym wcieleniu. Buddysta odpowie: karma. No dobrze, ale co lub kto ocenia naszą karmę? Kto stwierdza, że zebrałeś karmę nadającą się do odrodzenia w ciele lwa, ptaka czy mnicha? Odpowiedź buddysty brzmi: prawo przyczyny i skutku wynika z Pierwotnej Energii (Pierwotnego Umysłu). Pytamy dalej: a dlaczego nie z Wielkiej Kopuły lub Brzemiennej Jaźni? Jakie źródło pouczyło cię nt. o istnienia i cechach Pierwotnej Energii? Dlaczego owo źródło uczyniłeś swoim autorytetem i standardem wiary?
3. Niejednokrotnie słyszałem stwierdzenie, że prawdziwy buddyzm nie jest filozofią i nie ma w nim miejsca na dyskusję, argumentację, uzasadnienia. Jego zwolennicy mówią niekiedy, że jest on „poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią”. Jednak buddysta cały czas posługuje się słowami np. wyjaśniając czym jest buddyzm. Każdy wykład na temat buddyzmu Lamy Ole Nadahla to… mnóstwo słów, wiele wyjaśnień, szereg dogmatów i zasad. Przejrzyjcie strony buddyjskie. Nie znajdziecie na nich pustego ekranu. Niejednokrotnie słyszałem z ust zagorzałego buddysty wyjaśnienia w rodzaju: buddyzm jest tym, a nie tamtym. Lub: mylisz się sądząc, że chodzi nam o to, a nie tamto. Reprezentuję tą, a nie tamtą szkołę buddyzmu itp. Mnóstwo tez i antytez, praw, słów, dogmatów, zakazów, nakazów, uzasadnień.
4. Buddyzm naucza, że problemem jest to, iż świat poza nami ciągle się zmienia, wszystko jest nietrwałe inie jest możliwa stałość w czymkolwiek.Wszystko jest naznaczone przemijaniem. Jednym z powodów, dla których człowiek ma problemy jest to, że stara się kreować pojęcie trwałości, liczy na trwałość w tym ciągle zmieniającym się, nietrwałym świecie. Buddyzm więc naucza iż jedyną stałą rzeczą jest to, że nic nie jest stałe. Ta koncepcja jest piętą achillesową tej religii.
Buddysta Mike Butler napisał: „Wszystko czego Budda nauczał było oparte na jego własnych obserwacjach rzeczywistości. Wszystko czego uczył może być weryfikowane przez nasze własne obserwacje jak się rzeczy mają”. To stwierdzenie zakłada pewien rodzaj stałości. Oczywiście byłoby nieprawdziwe gdyby rację miał Budda, który powiedział, ze nic nie jest stałe. Stwierdzenie Butlera zakłada, że nasze obserwacje mogą prowadzić nas do prawdziwych przekonań o świecie poza nami. Jest to metoda Buddy zastosowana tysiące lat temu i pozostaje niezmienną zasadą buddyzmu od tamtej pory. Budda obserwował świat istniejący ponad 2600 lat przed nami i patrząc na świat dzisiaj możemy dojść do tych samych wniosków. Jednak inna zasada buddyzmu mówiąca, że nic nie jest trwałe niszczy to założenie. Nawet nasze procesy myślowe, poprawność naszego rozumowania musimy uznać za nietrwałe.
To ukazuje wewnętrzną sprzeczność buddyzmu. Mówi on bowiem: nic nie jest trwałe, by za chwilę argumentować nt. niezmiennej zgodności chrześcijaństwa z buddyzmem. Mówi: nic nie jest trwałe, by za chwilę nauczać o tym, że od tysięcy lat możemy obserwować stałość świata i dochodzić do tego samego oświecenia co Budda. Mówi: nic nie jest stałe lecz pamiętaj, że mówię tu o stałej, uniwersalnej zasadzie. Pozwól, że opowiem ci o stałych Czterech Szlachetnych Prawach, o stałej Ośmioaspektowej Ścieżce, o niezmiennej drodze do nirwany. Buddysta naucza: nic nie jest stałe, ale pamiętaj, że cierpienie jest uniwersalneDodaje: nie bądź zależny od niczego, komunikując jednakże: uwierz mi, że nie możesz być zależny od niczego (oczywiście poza naszymi zasadami).
Butler mówi, że dzięki medytacji będziemy „rozwijać wiedzę, że rzeczy są naprawdę bardzo proste”. Jednak jak buddyzm wyjaśni, że przyszłość będzie przypominała przeszłość jeśli wszystko jest nietrwałe? Jak pogodzić stwierdzenie, że „rzeczy są naprawdę bardzo proste” z buddyjskim założeniem, że wszystko w świecie jest skomplikowane i nieustannie się zmienia?
WNIOSKI
Z powyższego widzimy, że zastosowanie absolutnej podstawy buddyzmu czyli koncepcji nietrwałości do jakiegokolwiek jego nauczania niszczy nauczanie buddyjskie! Jest ono bowiem wewnętrznie sprzeczne, kruszy się w oparciu o własne założenia, a więc nie może być poważnie brane pod uwagę.
Nie mówimy tu o jakiś trzeciorzędnych kwestiach. Nie chwytamy się szczegółów. Rzecz dotyczy samych podstaw buddyzmu, jego fundamentów, z którego wynika cała reszta. Jeśli fundament nie wytrzymuje próby spójności i rzetelności wówczas cała reszta jest budowana na rozsypującej się podstawie.
Buddyzm wyznaje dwie wielkie doktryny: niestałość i nirwanę. Jednak znajdują się one ze sobą w stanie nieustannej wojny! Nie mogą istnieć jednocześnie! Nie da się ich pogodzić. Nirwana zakłada bowiem stałość świata oraz zasad do niej prowadzących. Niestałość zaś zakłada… niestałość. Dlatego buddyzm niszczy sam siebie. Sam niszczy własne fundamenty. Dlatego nie może być światopoglądem, który poprawnie wyjaśnia rzeczywistość, cel i przeznaczenie ludzkiego życia.
PODSTAWOWE RÓŻNICE MIĘDZY CHRZEŚCIJAŃSTWEM A BUDDYZMEM
  1. Buddyzm mówi, że nic nie jest trwałe. Chrześcijaństwo głosi, że Słowo Boże trwa na wieki (Iz 40:8), Boże prawa są niezmienne (Mt 5:18), a Jezus Chrystus jest Pierwszym i Ostatnim (Obj. 2:8).
  2. W centrum chrześcijaństwa stoi Bóg. Buddyzm naucza, że Bóg nie istnieje.
  3. W chrześcijaństwie istnieje obiektywny, niezmienny, uniwersalny autorytet i standard wiary oraz praktyki: Pismo Święte. W buddyzmie nie istnieje uniwersalny standard. Każdy jest nim sam dla siebie. Istnieje czysto subiektywne doświadczenie i subiektywna interpretacja rzeczywistości.
  4. Chrześcijaństwo mówi o potrzebie nawiązania zbawczej więzi z osobą Jezusa Chrystusa poprzez, żywą, szczerą wiarę. Buddyzm zaś uważa, że medytacja jest właściwym sposobem na osiągnięcie celu (jakim jest nirwana).
  5. Buddyzm mówi o konieczności wyzbycia się pragnień. Chrześcijaństwo zaś, że powinniśmy posiadać pragnienia dobrych rzeczy. Pragnienia zgodne z Bożym upodobaniem prowadzą człowieka do dobrego działania oraz pozytywnych zmian.
  6. Chrześcijaństwo wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Chrystusa na krzyżu. Buddyzm nie dostrzega żadnego etycznego problemu w człowieku. Nie istnieje pojęcie: grzechu, zła, dobra lecz przyczyny i skutku – neutralnych pod względem aksjologicznym.
  7. Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawrócenia. Po śmierci czeka nas sąd (Hbr 9:27) i niebo lub piekło. Buddyzm zaprzecza realności Sądu Ostatecznego, nieba, piekła i zmartwychwstania ciał. Naucza o reinkarnacji – kołowrocie tysięcy wcieleń oraz o nirwanie – stanie wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci.
  8. Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy.
  9. Według buddyzmu do celu (nirwany) wiedzie wiele ścieżek. Biblia naucza, że do celu (zbawienia) prowadzi jedna ścieżka. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa (Jn 14:6. Dz. Ap. 4:12).
  10. Buddyzm mówi, że jest poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią. A jednak cały czas definiuje…

sobota, 10 sierpnia 2019

Bogowie mniejsi od ludzi

Odkąd grzech wszedł na świat, od najdawniejszych czasów ludzie czynili bogów na własne podobieństwo. Bogowie rzymscy i greccy byli odbiciem cnót, przywar i złych cech ludzi. Pogańskie kultury tworzyły bogów ze złota i kamienia kłaniając im się jak żyjącemu Bogu.

Apostoł Paweł na Wzgórzu Marsowym (Dz. Ap. 17) stwierdził, że ludzie, którzy nie chcą oddać pokłonu Bogu, biorą fakty dotyczące wszechświata, człowieka i przepychają je przez sieć swoich własnych założeń. W konsekwencji kłamstwo zaczynają nazywać prawdą. 

Bożki z drewna i kamienia są oczywistym kłamstwem, dlatego, że są czymś mniejszym niż człowiek. Głupotą jest stwarzać punkt odniesienia, standard, który jest czymś mniejszym, niż my sami. Głupotą jest traktowanie jak bogów rzeczy uczynionych ludzką ręką: wyciosanych ludzką ręką z drewna (rzeźby i posągi), spisanych ludzką ręką na papierze (manifesty i deklaracje), wzniesionych ludzką ręką z betonu i stali (uniwersytety i akademie naukowe), zakreślonych ludzką ręką na karcie wyborczej (politycy). Tacy bogowie (niczym bogowie rzymscy i greccy) są zmienni, podporządkowani naszym "widzimisię", zimni, bezosobowi, dalecy, chwilowi, kapryśni i często niemoralni. Jak ci, którzy ich stworzyli lub wybrali. 

Zaufaj Bogu, który jest niezależny od stworzenia, wyniesiony, niezmienny, dobry, kochający, sprawiedliwy i suwerenny. Tylko wtedy zyskasz prawdziwą wolność, intelektualną spójność i ostateczny standard wyznaczający sens naszego istnienia, niezmienne zasady moralne oraz cel, do którego zmierzamy.

czwartek, 9 maja 2019

Żyjący pośród umarłych



Pierwszymi świadkami zmartwychwstania są kobiety. Maria Magdalena, Joanna, Maria, matka Jakuba i inne z nimi. Pierwszego dnia tygodnia wczesnym rankiem udały się do grobu niosąc wonności, które przygotowały. Okazuje się jednak, że ten pierwszy dzień tygodnia był dniem niezwykłych wydarzeń, wielkich niespodzianek, które przygotował dla nich Bóg.

Te trzy niespodzianki to:

1.    Kamień odwalony od grobu - Łk 24.2.
2.    Brak ciała Pana Jezusa - Łk 24.3.
3.    Dwóch mężczyzn w lśniących szatach - Łk 24.4

Nie miały pojęcia kim są. Były zatrwożone i zakłopotane. I wtedy usłyszały pytanie aniołów, które było chyba największym zaskoczeniem:

- Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. (Łk 24.5-6)

To pytanie było jak kopernikańska rewolucja w ich życiu. Te słowa odwracają, przewartościowują wszystko. Kobiety przyszły do grobu namaścić ciało martwego człowieka. Widziały jak Jezus umierał i jak był pogrzebany. Jednak aniołowie jasno oznajmili, że nie znajdą Jezusa pośród umarłych. Nie powinny myśleć o swoim Panu jako o martwym. Pan Jezus nie pozostał w grobie jak miliardy ludzi żyjących przed Nim i po Nim, co oznacza: nie myślcie o Nim jako o kimś martwym!

Jednak nie tylko chodzi o myślenie o nim jako kimś żyjącym. Nie chodzi tylko o słowa: Alleluja! Jezus żyje! Chodzi o to, czy żyjesz tak, jakby Jezus był martwy? Czy żyjesz jak ci, którzy nie mają nadziei, dla których grób Jezusa jest jednym z wielu grobów, a Jezus jest jednym z założycieli religii.

Kiedy próbujesz poznać Jezusa stawiając Go w jednym szeregu obok założycieli wielkich religii, to nie poznasz Go. Nie znajdziesz tam prawdziwego Jezusa. Dlaczego? Ponieważ szukasz żyjącego wśród umarłych! Nie szukaj Go tam. Szukaj Go tam, gdzie powiedział, że Go znajdziesz! W głoszonym Słowie, w sakramentach Kościoła (Chrzest i Komunia), we wspólnocie uczniów...

Wszyscy przywódcy religijni i filozofowie pomarli, a ich ciała użyźniły ziemię. Jezus jednak powstał z martwych i żyje! Budda, Mahomet, Konfucjusz umarli. Platon, Sokrates, Immanuel Kant, Arystoteles, Nietsche, Darwin, Ghandi, Haile Selassie. Wszyscy oni stanęli przed tronem Chrystusa.

Tak, wiemy, jakie są różnice w nauczaniu. Są duże. Jeden uczył o reinkarnacji, a drugi o piekle. Jeden o wegetarianizmie, a drugi o jedzeniu wszystkich pokarmów. Jeden ma 1 mld wyznawców, a drugi pół mld wyznawców. Nie na tym jednak polega różnica. Budda, Mahomet, Konfucjusz, Haile Selassie, bramini hinduscy i Jezus nie należą do tej samej kategorii. Jeden jest żywy, a reszta umarła. Jeden jest Stwórcą, a reszta stworzeniami. Jeden jest bez grzechu, a pozostali zgrzeszyli. Jeden powstał z martwych, inni pozostali w grobach.

Różnica między Jezusem, a resztą religii jest taka jak różnica między życiem, a śmiercią. Każde życie, każdy styl życia poza nadzieją zmartwychwstania jest powolnym umieraniem. Wielu ludzi żyje, aby umrzeć. Nie widzą celu, dla jakiego się urodzili. Skoro jesteśmy produktem ślepej, bezosobowej ewolucji i powstaliśmy z bagien, to skończymy w bagnie. Lecz zmartwychwstanie oznacza, że możesz żyć wiedząc, że będziesz żył wiecznie. Możesz stracić życie dla Chrystusa, aby je zyskać.