piątek, 26 czerwca 2026
Z ludzi martwych - ludzie żywi
piątek, 24 kwietnia 2026
Ucieczka z ziemi?
wtorek, 30 grudnia 2025
Kościelne dzwony czy islamskie trąby?
środa, 26 listopada 2025
To do siebie nie pasuje
piątek, 14 listopada 2025
Chrystus jedyną drogą czy jedną z dróg?
czwartek, 13 listopada 2025
Islam i judaizm a Bóg Biblii
wtorek, 3 grudnia 2024
Maria w islamie
wtorek, 22 października 2024
Dlaczego nie wziąłem udziału w modlitwie o pokój "Asyż w Gdańsku"?
Artykuł z 2008 roku
Od kilku lat 27 października jest corocznym dniem międzyreligijnej inicjatywy pod nazwą "Asyż w Gdańsku". Pod symbolicznym namiotem na dziedzińcu gdańskiego (franciszkańskiego) kościoła Świętej Trójcy modlą się przedtawiciele kościołów chrześcijańskich, gminy muzułmańskiej i żydowskiej. Inspiracją dla idei spotkania jest modlitwa papieża Jana Pawła II z przedstawicielami światowych religii w Asyżu, która miała miejsce 27.X.1986 r.
W 2008 r. kilka dni przed ówczesnym „Asyżem w Gdańsku" zostałem przez organizatorów telefonicznie zaproszony do uczestnictwa we wspólnej modlitwie. Samo zaproszenie na to medialne i międzywyznaniowe wydarzenie było miłym gestem za co zresztą serdecznie podziękowałem, musiałem jednak grzecznie odmówić podając powody, dla których jako chrześcijanin nie powinienem i nie chcę angażować się w modlitwę w "duchu Asyżu".
Jedno z pierwszych pytań, które od razu w tym kontekście mi się nasuwało, i którego nie omieszkałem zadać organizatorowi brzmiało: "do kogo będzie skierowana wspólna modlitwa?". Mój rozmówca, chyba lekko zmieszany i zdziwiony tak postawionym pytaniem poinformował mnie, że każdy przedstawiciel reprezentowanej religii będzie się modlił do "swojego Boga". Zaskoczyło mnie to tym bardziej, że dzwoniący do mnie pan w pewnym stopniu podzielał moje wątpliwości czy aby na pewno tego typu inicjatywa jest zgodna z upodobaniem Bożym wyrażonym w Piśmie Św. W życzliwy sposób wymieniliśmy ze sobą kilka uwag związanych z podejściem Słowa Bożego wobec omawianej kwestii i dziękując sobie wzajemnie za rozmowę zakończyliśmy telefoniczną konwersację.
Dlaczego więc odmówiłem udziału i nie pochwalam tego rodzaju modlitwy o pokój odbywającej się w ramach przedsięwzięcia "Asyż w Gdańsku"? Z kilku powodów. Ich wspólnym mianownikiem jest treść Pisma Św., które jest całkiem jasne jeśli chodzi o nauczanie związane z tym do kogo, przez kogo, z kim i w jaki sposób powinna być wznoszona modlitwa do Boga (m.in. o pokój). Oto powody:
1. Z powodów historycznych
Przypomnę krótko jaka była idea i co miało miejsce w Asyżu 27.X.1986 r. Na zaproszenie papieża Jana Pawła II 47 delegacji reprezentujących - poza chrześcijańskimi - 13 religii świata przybyło, by modlić się o pokój. Według samego Jana Pawła II Asyż był o tyle ważny, że stanowił "publiczną manifestację, nauczanie poprzez fakty, zrozumiałą dla wszystkich katechezę o tym, co zakłada i oznacza wiara w ekumenizm i dialog międzyreligijny zalecana przez Sobór Watykański II"[1] Asyż stanowił według polskiego papieża model dla tego rodzaju spotkań. Jak wyglądała praktyczna realizacja modlitwy o pokój różnych religii? W taki sposób opisuje to spotkanie Adam Branicki: „Jedni po drugich, buddyści, hinduiści, dźiniści, muzułmanie, szintoiści, afrykańscy animiści, bahaiści, żydzi i chrześcijanie, w głębokim poszanowaniu dla swych własnych "tradycji religijnych", posłusznie podążając swymi drogami zbawienia, złożyli swym bóstwom modły o pokój. Drogi zbawienia nauczane przez Siddhartę Gautamę (zwanego "Buddą") i Shantiwedę, Shankara, Wardhamanę Mahavirę, Mahometa, Nanaka Devę, mitycznych Przodków, Zaratustrę, Mojżesza i Jezusa z Nazaretu - wszystkie one stanęły w jednej linii. Na oczach całego świata, jako "Potęgę Najwyższą" lub "Boga", zaprezentowano obok siebie jednego po drugim: Buddę, Bodhisattvę, boskiego Brahmana, Dźinę, Allaha, świętą Kami, Nam-Sata, Wielkiego Grzmota, Manitou, Ormuzda, Jahwe i Boga Trójjedynego".[2]
Historyczne spotkanie w Asyżu nie było jednorazowym, przypadkowym spotkaniem. Otworzyło ono drzwi do dalszych tego typu inicjatyw i stało się publicznym świadectwem oraz „katechezą" dla rzeszy milionów wyznawców światowych religii nauczającą, że w gruncie rzeczy wszyscy wierzymy w ten sam „Byt Najwyższy", jedynie nazywając go w nieco odmienny sposób.
A. Branicki zauważa: „Wielu upatrywało w tym wydarzeniu aktu synkretycznego, zmierzającego do stworzenia jednej super-religii; inni znamienici przedstawiciele hierarchii kościelnej zwracali uwagę na świętokradztwa, jakie miały miejsce w kościołach Asyżu podczas tego wielkiego międzyreligijnego spotkania. Jeszcze inni wielbili Asyż jako przejaw teologicznej otwartości, tolerancji religijnej, mocno spóźnionego rozpoznania wszystkich religii jako uprawnionych środków zbawienia i różnych dróg objawienia Bożego; jako powszechną proklamację podstawowej jedności i podobieństwa między religiami".[3]
2. Z powodu treści pierwszego przykazania Dekalogu
Uwielbienie dla idei Asyża przesłoniło o wiele bardziej istotną refleksję nad pytaniem o wierność chrześcijanina wobec słów Chrystusa i apostołów w stosunku do objawienia Pisma Św. oraz wyznawców innych tradycji religijnych, wierzeń.
Zamiast szukać odpowiedzi w społecznej akceptacji bądź dezaprobaty wobec tego typu przedsięwzięć, jako chrześcijanin zadaję sobie pytanie: „Co na ten temat mówi Pismo Św.?" Nie trzeba zbyt wiele wysiłku by odkryć, że „asyżański" synkretyzm religijny jest jednoznacznym złamaniem pierwszego przykazania Dekalogu oraz nauczania całego Pisma Św. o istnieniu Trójjedynego Boga – Ojca, Syna i Ducha Św., który wielokrotnie i jednoznacznie ostrzegał Swój Lud przed religijnym synkretyzmem i kultem skierowanym do oraz „w towarzystwie" innych „bogów" (Wj 22,20; 23,30; Pwt 4,28; 7,1-4; 11,16; 13,7-9; 29,17; Joz 24,15-16; Sdz 10,6; 2 Krl 17,33-38; 2 Krn 28,25; Jer 7,18).
3. Tolerancja i dialog nie oznaczają wspólnego kultu
Asyż był pogwałceniem istoty kultu ustanowionego przez Boga. O ile z przedstawicielami niechrześcijańskich religii jako chrześcijanie możemy i powinniśmy prowadzić dialog na temat interpretacji historii, filozofii, zagadnień etycznych i teologicznych, jednak nie znajdujemy w Piśmie Św. wzmianki na temat spotkań o charakterze kultowym (modlitwy, nabożeństwa) proroków, apostołów i samego Chrystusa z czcicielami "bogów" innych od Jedynego Boga Jahwe. Słowa Wielkiego Posłannictwa Chrystusa z Mt 28:18-20 („Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody") mają raczej charakter misyjny wobec innych tradycji religijnych niż akceptujący je jako objawione przez Ojca alternatywne drogi zbawienia.
Dialog i tolerancja to więc nie to samo co jedność i akceptacja treści głoszonych przez niechrześcijańskie religie. Chrześcijanin powinien być otwarty na poznawanie innych tradycji wyznaniowych, nie idąc jednocześnie na kompromis względem przekonania o wyjątkowości i wyłączności Bożego objawienia przekazanego w księgach Starego i Nowego Testamentu.
4. Grzeszna i błogosławiona jedność
W czasach dążenia do monistycznego ujednolicenia nieomal wszystkiego (ludzkości, mapy politycznej, religii, płci) twierdzenie, że niektóre podziały oraz rozróżnienia są dobre i zgodne z Bożym zamierzeniem jest niepoprawne politycznie.
Reformacja była podziałem Kościoła. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jednak błędnie byśmy ją ocenili gdybyśmy stwierdzili, że jedność jest wartością absolutną i z powodu jej rozdarcia reformacja była grzechem. Jedność nie jest wartością samą w sobie. Nie każda jedność podoba się Bogu. Np. budowa wieży Babel, jedność Kościoła w wyznawaniu fałszywej doktryny, zjednoczenie wszystkich religii, zacieranie różnic między kobietą a mężczyzną - nie mają nic wspólnego z Bożym upodobaniem.
Spójrzmy na istotę samego Boga. Bóg jest jeden. Jednocześnie istnieje w Trzech Osobach, które są odrębne względem siebie. Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem. Jedność i rozróżnienie składają się na samą istotę Bożej natury. Ma to odzwierciedlenie w opisie stwarzania świata, w którym Stwórca oddziela wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem, jeden dzień od pozostałych sześciu, człowieka od reszty stworzenia, (i później) Izrael od reszty narodów, kościół od przedstawicieli innych religii, filzofii, sposobów życia. Jedność i rozróżnienie są tak samo ostateczne w istocie Boga. Chcąc być wiernymi wobec Jego natury i zamysłów musimy podtrzymywać, a nawet zabiegać o pewne rozróżnienia tam gdzie są one zacierane – zniekształcając Boże objawienie i zamysły.
Idea Asyżu zaciera różnice tam gdzie powinny być one uwypuklane aby prawda mogła być w zrozumiały, klarowny sposób wyartykułowana i oddzielona od błędów. Bóg islamu czy nawet judaizmu (czyli faryzeuszy z czasów Jezusa) nie jest Trójjedynym Bogiem Biblii. "Asyż" niszczy to rozróżnienie - głosząc fałszywą teologię.
Jezus wskazywał faryzeuszom oraz saduceuszom, że ich problemem nie było zbyt ścisłe przylgnięcie do Pism lecz niewiara w Pisma (np. słowa Mojżesza) oraz Jahwe: "Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał" - Jn 5:46, "Jezus im odpowiedział: Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej". - Mt 22:29, "Rzekł do nich Jezus: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał". - Jn 8:42. Z powyższych powodów nie mamy odnotowanej ani jednej modlitwy Jezusa do Ojca wznoszonej wraz z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, bądź też Eliasza z czcicielami Baala.
5. Nasze tak ma być tak, a nie - nie
Podejście do spotkań, takich jak „Asyż w Gdańsku" jest publiczną deklaracją przekonań dotyczących tego jakie miejsce zajmuje Chrystus w naszym życiu. Czy uważamy Go za jedną z wielu dróg do poznania prawdziwego Boga czy też za jedyną drogę do Ojca (Jn 14:6; Dz. Ap. 4:12). Czy Boży Syn jest jedną z opcji i przypuszczeń czy odpowiedzią i prawdą? W czasach gdy religię „po kantowsku" sprowadza się do roli subiektywnej niesprawdzalności oraz irracjonalnego przypuszczenia mało kogo już dziwi wizerunek papieża Jana Pawła II „medytującego przed wielkim posągiem Buddy, uczestniczącego w rytuałach animistów, którzy przywołują duchy swoich przodków, otrzymującego od rytualnie przybranej Hinduski Tilac, znak wyznawców śiwy, chwalącego wyznawców kultu voo-doo za wierność tradycjom ich ojców, czy też całującego Koran".[4] Asyż przyczynił i przyczynia się poprzez pielęgnowanie jego wymowy inicjatywami takimi jak "Asyż w Gdańsku", do obcego Biblii przekonania nikt nie ma prawa (bo jak mamy się o tym przekonać?) stawiać jednej religii ponad inną ze względu na prawdy, które głoszą. To osłabianie siły wymowy ostatnich słów Chrystusa na ziemi przed odejściem do Ojca - aby jego wierni uczniowie idąc na cały świat czynili Jego uczniami wszystkie narody.
Nie jestem pewien jakie uzasadnienie własnego zaangażowania w „Asyż w Gdańsku" podaliby uczestniczący w nim przedstawiciele chrześcijańskich kościołów. Jednak bez względu na to, faktem jest, że swoją obecnością reprezentanci ogromniej części kościoła powszechnego zamanifestowali treści jednoznacznie wprowadzające konflikt między biblijnym objawieniem, a ideą, która stoi za jedynie z pozoru jak widać neutralną religijnie „modlitwą o pokój". W ten sposób kościół „przyczynił się" do proklamacji i umacniania w naszym kraju błędnego przekonania o podstawowej jedności reprezentowanych religii jako różnych sposobów objawienia tego samego Boga, bez względu na to czy nazwiemy go Allah, Jahwe, Jezus, Sziwa, Wisznu, czy Kryszna. Chcąc pozostać wierny Bożemu objawieniu i słowom Chrystusa – nie mogę i nie chcę brać udziału w międzyreligijnej modlitwie „Asyż w Gdańsku".
[1] Przemówienie Papieża skierowane do kardynałów i członków Kurii Rzymskiej 22 grudnia 1986 r., "L'Osservatore Romano", 5 stycznia 1987 r., s. 7.[2] A. Branicki, Synkretyzm religijny Jana Pawła II, http://www.bibula.com/news/02473.pdf, z dn. 2008-11-10.
[3] Tamże.
[4] Tamże
piątek, 26 stycznia 2024
Kontrowersyjny Bóg
wtorek, 12 grudnia 2023
Chrześcijaństwo: więź i religia
piątek, 17 listopada 2023
Nie modlimy się do tego samego Boga
piątek, 10 listopada 2023
Odpowiedź na wojnę na Bliskim Wschodzie
piątek, 2 grudnia 2022
Cechy sekt w Kościele
poniedziałek, 17 stycznia 2022
Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim
środa, 4 marca 2020
Bóg, który wielbi
"Odrzekł Jezus: Jeżeli Ja siebie chwalę, chwała moja niczym jest. Mnie uwielbia Ojciec mój, o którym mówicie, że jest Bogiem waszym" (Ew. Jana 8:54).
"A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał" (Ew. Jana 17:5).
Pismo Święte naucza, że Syn uwielbia Ojca:
„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy swoje ku niebu, rzekł: Ojcze! Nadeszła godzina; uwielbij Syna swego, aby Syn uwielbił ciebie" (Ew. Jana 17:1).
„Ja cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał” (Ew. Jana 17:4).
Pismo Święte naucza, że Duch uwielbia Syna:
„Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” (Ew. Jana 16:13-14).
Syn uwielbia Ojca. Ojciec uwielbia Syna. Duch uwielbia Ojca i Syna. Zarówno Ojciec, jak i Syn szanują Ducha. Każde bluźnierstwo może zostać wybaczone prócz bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu. Zatem trzy Osoby Trójcy Święte poszukują wzajemnej chwały i czci.
Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo właśnie takiego Boga. Istniejemy, by wielbić Boga, poszukiwać Jego chwały i cieszyć się Nim na wieki. Dlaczego? Ponieważ robi to Bóg. Kiedy chrześcijanin czci Boga - robi coś, co sam Bóg czyni od wieczności. Dlatego uwielbienie Boga to uczestnictwo w trynitarnej społeczności. Kiedy chrześcijanin kłania się Ojcu i chwali Jego imię, to nie tylko znajduje się blisko Boga dzięki dziełu Syna, w mocy Ducha. Mówimy również, że przebywa wówczas w specjalnej społeczności z Trójcą i odzwierciedla w swoim własnym działaniu coś podobnego do relacji, którą Trzy Boskie Osoby cieszą się od wieczności.
Dla kontrastu, np. w islamie kiedy człowiek poszukuje Bożej chwały, robi coś całkowicie przeciwnego do tego, co sam kiedykolwiek robił Allah. Allah nigdy nie pokłoniłby się przed nikim innym. Allah nie czci nikogo, nie uwielbia nikogo. Kiedy muzułmanin kłania się Allahowi, to w tym momencie czyni coś, co jest najbardziej niepodobne do natury i istoty jego boga. Paradoks zaś polega na tym, że dla niego jest to chwila, w której oczekuje, że będzie najbliżej boga.
Tymczasem bóg islamu, świadków Jehowy, faryzeuszy, unitarian, antytrynitarnych grup jest... sam. Nikogo nie czci i nikogo nie uwielbia. Kiedy więc człowiek czci jednoosobowe bóstwo – wówczas staje się najmniej podobny do obiektu swojej czci. Ich bóg bowiem nigdy tego nie czyni wobec kogokolwiek.
sobota, 30 listopada 2019
Psychologia z religii
„Czy wy szukacie pomocy w świecie?” – pyta Bóg. „Świat was zawiedzie. Zostaniecie zawstydzeni”. Kościół, który twierdzi, że w czasach relatywizmu istnieje prawda, Kościół, który mówi, że Bóg istnieje, podczas gdy nowa teologia robi z religii kwestię psychologii – musi naprawdę zademonstrować, że wierzy w to, że Bóg istnieje. Musimy szukać pomocy bezpośrednio u Boga. Jak to zwykł mówić Hudson Taylor, musi to być dzieło Pana, zrobione w Boży sposób.
czwartek, 24 października 2019
Buddyzm i jego sprzeczności
BUDDYZM JAKO RELIGIA
- Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie niszczyć żywych istot.
- Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie brać tego co nie dane.
- Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od złego seksualnego prowadzenia się
- Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od niewłaściwej mowy.
- Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się przed spożywaniem napojów odurzających i narkotyków
- Buddyzm mówi, że nic nie jest trwałe. Chrześcijaństwo głosi, że Słowo Boże trwa na wieki (Iz 40:8), Boże prawa są niezmienne (Mt 5:18), a Jezus Chrystus jest Pierwszym i Ostatnim (Obj. 2:8).
- W centrum chrześcijaństwa stoi Bóg. Buddyzm naucza, że Bóg nie istnieje.
- W chrześcijaństwie istnieje obiektywny, niezmienny, uniwersalny autorytet i standard wiary oraz praktyki: Pismo Święte. W buddyzmie nie istnieje uniwersalny standard. Każdy jest nim sam dla siebie. Istnieje czysto subiektywne doświadczenie i subiektywna interpretacja rzeczywistości.
- Chrześcijaństwo mówi o potrzebie nawiązania zbawczej więzi z osobą Jezusa Chrystusa poprzez, żywą, szczerą wiarę. Buddyzm zaś uważa, że medytacja jest właściwym sposobem na osiągnięcie celu (jakim jest nirwana).
- Buddyzm mówi o konieczności wyzbycia się pragnień. Chrześcijaństwo zaś, że powinniśmy posiadać pragnienia dobrych rzeczy. Pragnienia zgodne z Bożym upodobaniem prowadzą człowieka do dobrego działania oraz pozytywnych zmian.
- Chrześcijaństwo wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Chrystusa na krzyżu. Buddyzm nie dostrzega żadnego etycznego problemu w człowieku. Nie istnieje pojęcie: grzechu, zła, dobra lecz przyczyny i skutku – neutralnych pod względem aksjologicznym.
- Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawrócenia. Po śmierci czeka nas sąd (Hbr 9:27) i niebo lub piekło. Buddyzm zaprzecza realności Sądu Ostatecznego, nieba, piekła i zmartwychwstania ciał. Naucza o reinkarnacji – kołowrocie tysięcy wcieleń oraz o nirwanie – stanie wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci.
- Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy.
- Według buddyzmu do celu (nirwany) wiedzie wiele ścieżek. Biblia naucza, że do celu (zbawienia) prowadzi jedna ścieżka. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa (Jn 14:6. Dz. Ap. 4:12).
- Buddyzm mówi, że jest poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią. A jednak cały czas definiuje…
sobota, 10 sierpnia 2019
Bogowie mniejsi od ludzi
Apostoł Paweł na Wzgórzu Marsowym (Dz. Ap. 17) stwierdził, że ludzie, którzy nie chcą oddać pokłonu Bogu, biorą fakty dotyczące wszechświata, człowieka i przepychają je przez sieć swoich własnych założeń. W konsekwencji kłamstwo zaczynają nazywać prawdą.
Bożki z drewna i kamienia są oczywistym kłamstwem, dlatego, że są czymś mniejszym niż człowiek. Głupotą jest stwarzać punkt odniesienia, standard, który jest czymś mniejszym, niż my sami. Głupotą jest traktowanie jak bogów rzeczy uczynionych ludzką ręką: wyciosanych ludzką ręką z drewna (rzeźby i posągi), spisanych ludzką ręką na papierze (manifesty i deklaracje), wzniesionych ludzką ręką z betonu i stali (uniwersytety i akademie naukowe), zakreślonych ludzką ręką na karcie wyborczej (politycy). Tacy bogowie (niczym bogowie rzymscy i greccy) są zmienni, podporządkowani naszym "widzimisię", zimni, bezosobowi, dalecy, chwilowi, kapryśni i często niemoralni. Jak ci, którzy ich stworzyli lub wybrali.
Zaufaj Bogu, który jest niezależny od stworzenia, wyniesiony, niezmienny, dobry, kochający, sprawiedliwy i suwerenny. Tylko wtedy zyskasz prawdziwą wolność, intelektualną spójność i ostateczny standard wyznaczający sens naszego istnienia, niezmienne zasady moralne oraz cel, do którego zmierzamy.












