Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 stycznia 2026

Dzieciństwo Jezusa

kazanie, Gdańsk 2026-01-04

Dzieciństwo Jezusa Łk 2:40-52

(40)  A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim. (41)  A rodzice jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. (42)  I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju. (43)  A gdy te dni dobiegły końca i wracali, zostało dziecię Jezus w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli jego rodzice, (44)  a mniemając, iż jest pośród podróżnych, uszli dzień drogi i szukali go między krewnymi i znajomymi. (45)  I gd
y go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając go. (46)  A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich. (47)  A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami. (48)  I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie. (49)  I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę? (50)  Lecz oni nie rozumieli tego słowa, które im mówił. (51)  I poszedł z nimi, i przyszedł do Nazaretu, i był im uległy. A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim. (52)  Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

DZIECIŃSTWO JEZUSA

Ewangelia Łukasza rozpoczyna się od zapowiedzi narodzin Jezusa. Potem mamy opis Jego narodzin i poświęcenia w świątyni. Zaś w trzecim rozdziale Łukasz robi wielki skok, opisując początek Jego publicznej służby.

To samo dzieje się w Ewangelii Mateusza. Okres niemowlęcy i przeskok do wieku 30 lat i rozpoczęcia przez Pana publicznej służby.

Jedynym odnotowanym w Ewangeliach wydarzeniem z życia Jezusa, które miało miejsce między jego dzieciństwem a publiczną służbą w wieku 30 lat jest właśnie to, które przeczytaliśmy, kiedy to Jezus miał 12 lat.

To milczenie nie jest przypadkowe. Chodzi o to, że kluczowe wydarzenia z życia Jezusa miały miejsce podczas Jego publicznej służby, która została zainaugurowana przez chrzest w rzece Jordan. Do tego czasu Jezus jak czytamy wzrastał „w mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Dzisiaj przyjrzymy się jedynej zanotowanej historii z dzieciństwa Jezusa.

Co się dzieje:

41)  A rodzice jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. (42)  I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jerozolimy na to święto, jak to było w zwyczaju.

PODRÓŻ DO ŚWIĄTYNI

Maria, Józef z Jezusem udają się do Jerozolimy na Święto Paschy.

Prawo wymagało, aby wszyscy mężczyźni uczestniczyli w trzech świętach w roku (Przaśników znane jako Pascha, Żniw i Zbiorów – Wj 23:14-17).

Werset 41. mówi, że Józef co roku chodził na to święto z Marią. To ważna obserwacja na temat ich małżeństwa. Regularnie oddawali Bogu cześć i robili to razem jako mąż i żona.

Bardzo ważne jest, aby mąż i żona podążali tu jedną drogą, wspierali się wzajemnie w sprawach duchowych i zachęcali wzajemnie w służbie Bogu. Ważne jest, abyśmy w naszych małżeństwach razem uczestniczyli w życiu Kościoła, czytali Biblię, modlili się i rozwiązywali problemy polegając na Bogu.

Jeśli zawarcie małżeństwa to dla ciebie jeszcze przyszłość, bierz pod uwagę to na ile kandydat na męża, kandydatka na żonę ufa Jezusowi, zna Biblię i będzie dla ciebie wsparciem w relacji z Jezusem. Pragnij wierzącego małżonka, tak by łączyło was to co jest najważniejsze: Bóg. Bądźcie jak Maria i Józef. J

12 LAT

Nie bez przyczyny czytamy o wieku Jezusa. Miał wtedy 12 lat.

Wiek 12 lat był w Izraelu wiekiem wejścia w okres dojrzałości religijnej. Liczba 12 jest też symbolem doskonałości i pełni. Często pojawia się w Ewangelii Łukasz np. w odniesieniu do 12 plemion Izraela, czy liczby apostołów, których Łukasz nazywa „dwuastu”. Jezus więc wchodzi w ten wiek dojrzałości.

POWRÓT DO DOMU

I kiedy dni świąteczne dobiegły końca, ludzie zaczęli wracać do domów. Józef  i Maria po jednym dniu drogi podróży zdali sobie sprawę, że nie ma z nimi Jezusa.

Jak to możliwe, że dopiero wtedy? Ponieważ wcześniej mniemali, że jest gdzieś pośród innych podróżujących. Może podróżuje z krewnymi, może ze znajomymi…

Niezależnie od tego co kto myślał, pod koniec dnia, nastąpił klasyczny moment: „Myślałem, że jest z tobą (Łk 2:43-44). A ja myślałem, że z tobą!”

TRZYDNIOWY STRACH

Nigdzie Go nie ma! Co więc robimy? Wracamy do Jerozolimy!

(45)  I gdy go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając go. (46)  A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich.

Pewnie odetchnęli z ulgą. Uffff… Tu jest! Skończyło się więc dobrze.

Zwróćmy uwagę na to, kiedy odnaleźli Jezusa: „Po trzech dniach”.

Nie ma mowy o „paru dniach, kilku dniach”, lecz „po trzech dniach”. To nie przypadek. Łukasz jest skrupulatny.

Ten epizod jest zapowiedzią kolejnego strachu i niepewności, które nastąpią pod koniec Ewangelii Łukasza. To nie ostatni raz, kiedy Jezus „zniknie” na trzy dni.

Te trzy dni to zapowiedź tego, co się wydarzy później. Oczywiście chodzi o trzy dni Jezusa w grobie po śmierci.

I trzeciego dnia, w dniu swojego zmartwychwstania, Jezus ponownie zapyta dwóch zrozpaczonych uczniów, dlaczego nie wiedzą, co się dzieje (Łk 24:25-26).

I w obu przypadkach Jezus przywołuje Słowo Boże. Czy nie wiedzieliście? A więc, czy nie czytaliście Pisma o Mesjaszu?

Wniosek dla nas jest prosty: Jeśli wydaje ci się, że Jezus jest nieobecny, jeśli potrzebujesz Go znaleźć, to zawsze będzie w Słowie. Udawaj się tam zawsze, gdy myślisz, że Go nie słyszysz, że jest gdzieś daleki.

WIARA CHŁOPCA

Maria i Józef znaleźli Jezusa po trzech dniach. Co robił?

46)  A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich. (47) A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami. (48)  I ujrzawszy go, zdziwili się.

Gdy wrócili do Jerozolimy ujrzeli Jezusa w świątyni, który rozmawiał z uczonymi w Piśmie. Nie przebywał w niewłaściwym towarzystwie. Nie urwał się rodzicom, by z kolegami łobuzować. Znaleźli go w świątyni wśród nauczycieli żydowskich.

I nie były to polemiki z nimi. Prawdopodobnie była to ceremonia przejścia z od chłopięctwa do okresu dojrzałości. Nauczyciele w Izraelu byli zadziwieni jego odpowiedziami na ich pytania.

Czyli owszem, Jezus był szczególnym chłopcem, ale również potrzebował się uczyć. Wzrastał w dojrzałości jak mówi Łk 2:40. Musiał uczyć się mówić, chodzić, samodzielnie jeść. A potem uczył się prawd Pisma Świętego.

Dla nas lekcja jest prosta: uczymy dzieci Bożego Słowa, wiary od najwcześniejszych chwil życia. Nie czekajmy do 12, 14, 16 roku życia na ich decyzję. Nasz Bóg to ich Bóg. Jezus to nasz Zbawiciel i ich zbawiciel.

JAK UCZYĆ SIĘ MĄDROŚCI?

Jezus nie tylko odpowiadał, ale i pytał i słuchał.

To sposób nabywania mądrości: zadawanie pytań. Nie odrzucał mądrości nauczycieli w Izraelu. Słuchał ich, by się uczyć Pisma Świętego.

Jeśli chcesz uczyć się mądrości, przebywaj z tymi, którzy mogą się nią z tobą podzielić. I pytaj. Jednym z przejawów tego ognia wiary w twoim sercu jest to, że jesteś głodny odpowiedzi, głodny lepszego poznania Jezusa i Jego Słowa.

Brak zainteresowania sprawami duchowymi, brak pytań o treść Pisma, o Boga jest niebezpiecznym stanem. Są chrześcijanie, których fascynuje wiele rzeczy, tylko nie treść Bożego Słowa.

Jezus ukazuje nam przykład nastolatka, który szuka odpowiedzi w świątyni, w Kościele, u nauczycieli Bożego Słowa.

PIERWSZE SŁOWA JEZUSA

48)  I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie. (49)  I rzekł do nich: Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?

To są pierwsze odnotowane słowa Jezusa (w.49). Pada tu słowo Ojciec, które będzie towarzyszyć Jezusowi przez całe Jego życie. W Ewangelii Łukasza ostatnim słowem na krzyżu jakie wypowiada Jezus jest Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego (Łk 23:46).

Również potem przy Wniebowstąpieniu do nieba ostatnie słowo Jezusa do uczniów to: A ja zsyłam na was obietnicę Ojca (Łk 24:46). Jezus od samego początku objawia nam Boga jako Ojca. I tak się do Niego zwracamy.

„W TYM CO JEST OJCA MEGO”

Te pierwsze słowa Jezusa ukazują, że bardzo wcześnie wiedział kim jest i kim jest Ojciec w niebie.

Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?

Odpowiedź Jezusa wskazuje, że Maria i Józef  powinni wiedzieć gdzie Go znaleźć. Jeśli znasz Jezusa, powinieneś wiedzieć gdzie jest. Nie tam, gdzie nam się wydaje, lecz tam, gdzie Pismo mówi, że powinniśmy Go szukać.

W okresie przed dokonanym dziełem Chrystusa tym miejscem szczególnej Bożej obecności była świątynia. W Nowym Przymierzu tym miejscem nadal jest świątynia, ale już nie murowana. Ta chwalebna murowana była zaledwie cieniem prawdziwej Bożej świątyni. Jest nią Jezus, jak sam powiedział o sobie.

A ci, którzy są z Nim zjednoczeni przez wiarę są częścią tej świątyni, współtworzą ją.

Dlatego w taki sposób Paweł mówi również o Kościele: „Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?” (1 list do Koryntian 3:16).

Chcesz się spotkać z Bogiem w Jego Słowie? Otrzymać od Niego duchowy pokarm i duchowy napój? Chcesz znaleźć Jezusa? Idź do świątyni. Udaj się do Kościoła. Tam On jest obecny we wspólnocie uczniów, w Swoim Słowie i przy Swoim Stole.

ŚWIĄTYNIA I BOŻA OBECNOŚĆ

Oczywiście znamy stwierdzenia niektórych ludzi, którzy mówią: Ale Bóg jest wszędzie. Mój kościół jest w moim domu. Ja Jezusa odnajduję w górach, w lesie, w szumie wody nad strumykiem.

Osobiście kocham Boże stworzenie i sam modlę się w np. w lesie. Bo Bóg jest wszędzie i słyszy nas wszędzie. A jednak przez setki lat Boży ludzie mówili: „Tam jest przybytek. Tam jest świątynia. Tam się udajcie”.

A Izraelici co robili? Nie chcieli udać się do świątyni. Udawali się do drzew pośród gajów i na wyżyny. Tam czasami budowali ołtarze i mówili: Bóg jest również i tu.

Oczywiście często w ten sposób oddawali cześć obcym bóstwom: Baalowi, Asztarcie, Molochowi. Ale wiele razy w Starym Testamencie oddawali w ten sposób cześć Bogu. Powiedzieliby, że w ten sposób czczą Boga Izraela.

Ale co ważne, w całym Piśmie Świętym nie ma ani jednego wersetu, żeby Bóg powiedział na ten temat coś przychylnego. Powiedział raczej: „Tam jest moja świątynia. Tak chcę być czczony. Nie według waszych pomysłów, ale według mojego Słowa”.

Izraelici w Starym Testamencie są na wzgórzach, są na wyżynach, są w lasach i czczą Boga na swój własny sposób.

Ale Józef z Marią:

- nie znaleźli Jezusa na wyżynie

- nie znaleźli Jezusa w gajach pośród drzew

- nie znaleźli Jezusa w świątyni Dagona

- nie znaleźli Go w starożytnej hinduskiej świątyni

Jezus nie powiedział im, że Bóg jest wszędzie, więc powinni wiedzieć, że znajdą go w górach.

Znaleźli Go w świątyni w Jerozolimie, w miejscu, które Bóg wybrał jako miejsce spotkania z człowiekiem, gdzie wierny lud Boży oddawał Bogu cześć zgodnie z Jego przykazaniami.

Jezus uznawał świątynię jako miejsce szczególnej obecności Ojca, miejsce czci ludu Bożego.

Dla nas zastosowanie jest proste: jeśli  chcesz w szczególny sposób spotkać Boga, nie musisz jechać do Izraela. Wystarczy, że udasz się do Jezusa obecnego w nowej świątyni – wspólnocie Kościoła. Jezus obiecał, że jest obecny w zgromadzeniu Jego dzieci, w głoszonym Słowie i udzielanych sakramentach Kościoła, a więc chrzcie i Wieczerzy Pańskiej.

Szukając Boga, nie omijaj Jezusa, nie omijaj Bożej świątyni. Nie omijaj Słowa, nie omijaj wody i Stołu Pańskiego.

DOBRZY CHRZEŚCIJANIE CZASAMI „GUBIĄ” JEZUSA

Tym bardziej, że Józef i Maria uczą nas, że można być szczerym wierzącym, ale gubić Jezusa, nie do końca rozumieć prawd o Nim i Jego Ojcu. Można być dobrym chrześcijaninem i podejmować błędne decyzje. Dlatego potrzebujemy wzrastać w poznawaniu Bożej woli i Jego Słowa.

Chyba wszyscy byliśmy w takich sytuacji, że zakładaliśmy, że Jezus jest obok nas, albo idzie przed nami. A my podążamy za Nim.

A potem, z jakiegoś powodu po prostu rozglądasz się i mówisz: „Ups, czekaj, czekaj, czekaj. Gdzie… gdzie jest Jezus? Coś jest nie tak. Gdziekolwiek On jest to nie wygląda na to, że jest tu, gdzie my”.

Wzorem Józefa i Marii czasami szukamy Jezusa w tym, co jest nam dobrze znane, w naszych emocjach, w tradycji, czy w muzyce, która porusza nasze serce.

A On jest tam, gdzie objawia się wolę Ojca. Jest tam, gdzie wiernie głosi się Słowo Boże.

Niektórzy ludzie spędzają lata życia, po prostu zakładając, że Jezus jest z nimi. Ale to czy jest z Tobą, upewnij się w Słowie Bożym, a nie zakładając, że tak po prostu jest, bo masz dobre intencje i jesteś wierzący. Szukaj Go! I szukaj Go we właściwy sposób we właściwym miejscu!

BYŁ IM ULEGŁY

I poszedł z nimi, i przyszedł do Nazaretu, i był im uległy. A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim (Ewangelia Łukasza 2:51)

Zbawiciel, któremu zaufaliśmy to Bóg, który się uniżył. To Bóg, który służy. To Bóg, który oddaje życie za swój lud. Naśladować Jezusa, być Jego uczniem oznacza właśnie te rzeczy.

Bóg, w którego wierzymy to nie Bóg, który mówi: Poświęć innych dla swojej wygody. To Bóg, który mówi, że Ja poświęcam siebie, abyś Ty żył. I to jest sposób, w jaki powinieneś żyć. Poświęcam swoją wygodę, abyś Ty otrzymał radość, pokój i wsparcie. To jest życie ucznia Jezusa.

PRZYKŁAD MARII

Końcowe słowa: A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim  (Łk 2:51b).

Zaś Maria zachowywała w sercu Jego słowa nawet jeśli ich nie rozumiała.. To ważne. Nawet jeśli nie rozumiesz tego, co Bóg mówi do ciebie, nie jest to powód, by odrzucać lub ignorować to Słowo. Zachowuj je w sercu i módl się o ich zrozumienie. Ono często przychodzi z czasem. Myślę, że Maria dobrze zrozumiała te słowa po pewnym czasie

To naturalny proces. Najpierw uczysz się Słowa Bożego, którym jest np. Modlitwa Pańska. Wypowiadasz je na głos w Kościele. A z czasem przychodzi zrozumienie. To samo jeśli chodzi o biblijną prawdę o Trójcy Świętej. Uczymy się z Biblii o bóstwie Jezusa, wyznajemy Go jako Boga, a potem uczymy się co to znaczy, że w Jezusie mamy zjednoczone dwie natury: ludzką i boską.

Najpierw prawda, a potem zrozumienie.

Najpierw uczymy się słów: mama, tata, dom, rodzina, Jezus, Biblia, bo mówią je do nas rodzice. A potem zaczynamy je rozumieć. W taki sposób Bóg uczy nas prawd o sobie i o świecie. W ten sposób uczmy dzieci prawd o Bogu.

JEZUS WZRASTAŁ U BOGA …

I ostatni werset: Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi. (2:52)

Łukasz podkreśla realne człowieczeństwo Jezusa: jego narodzenie, ale także to, że się uczył i dojrzewał w mądrości. To ukazuje Go jako prawdziwego człowieka od poczęcia po śmierć i zmartwychwstanie.

Przykład Jezus ukazuje, że i naszym celem jest dojrzewanie, a nie jedynie przetrwanie. Jezus musiał dojrzewać. Ty musisz dojrzewać, nie tylko fizycznie, ale i duchowo, pod względem charakteru i zrozumienia.

Nasz małżeństwa powinny dojrzewać. Kościół powinien dojrzewać. Zwykle nie odbywa się do szybko. Ale powinien być widoczny jasny kierunek i widoczne choćby powolne, ale postępy.

… I U LUDZI

Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi. (2:52)

Ciekawe, że mowa o łasce o Boga i u ludzi. Oczywiście to, co myśli o nas Bóg jest dużo ważniejsze niż to, co myślą ludzie. Jednocześnie Paweł mówiąc o służbie starszych i pastorów podaje takie kryterium:

A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie należą, aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie (1 Tm 3:7).

A więc dobre imię, reputacja jest ważna. Oczywiście może być tak, że wrogowie Ewangelii będą nas oskarżać tak jak oskarżali Jezusa, że jest żarłokiem i pijakiem, bluźniercą, wypędza demony mocą demonów itp. I oskarżali Go o to w sytuacjach, gdy niósł dobro ludziom.

Ale może być sytuacja, gdy ktoś słusznie oskarży chrześcijan o bycie zarozumiałym, butnym, obrażającym innych. Jeśli zaś chcesz wiernie służyć Jezusowi, a ktoś oskarży cię, że jesteś dziwakiem, bo chodzisz do Kościoła ewangelicznego, to wiedz, że Pan Jezus również doświadczał niesprawiedliwych oskarżeń.

I dwie myśli na koniec:

PODSUMOWANIE

1. Jeśli jesteś dzieckiem, nastolatkiem, to niech ta historii upewni cię, że Bóg zna Twoje wyzwania i rozumie każdy Twój problem.

Jest dobrym Bogiem, który nie tylko może współczuć, ale prawdziwie może powiedzieć: Wiem co czujesz. Przeszedłem przez to. Zna ludzką naturę nie tylko z dala jako nasz Bóg. Ale z doświadczenia jako nasz Brat i Przyjaciel.

Ten, który umarł na krzyżu, sam był kiedyś chłopcem i troszczy się o dzieci, młodzież. Bo zna każdy etap naszego człowieczeństwa. Módl się do Niego i polegaj na Nim, bo na pewno Cię rozumie i zna.

2. To nie jest historia o tym, że Jezus się zgubił.


To historia o tym, że Jezus jest dokładnie tam, gdzie powinien być, Jezus nie był zagubiony. To my często gubimy Jezusa, bo szukamy Go nie tam, gdzie On objawia swoją wolę.

On jest w Słowie, w świątyni, przy Stole Pańskim.

Jego Słowa są nadal żywe dziś: „Czy nie wiedzieliście, że muszę być w sprawach mojego Ojca?”. Chcesz spotkać Jezusa, który przebacza, naucza, posila, błogosławi… Udaj się tam, gdzie obiecał, że będzie. On jest Głową ciała, Kościoła. Spotkasz go szukając Jego ciała, wspólnoty chrześcijan.

wtorek, 6 stycznia 2026

Mędrcy ze wschodu w polskich miastach!

Miasta i wsie organizują dziś Orszak Trzech Króli. Mieszkańcy z mędrcami udają się do Jezusa śpiewając kolędy, by oddać mu hołd jako Królowi. 

Dla niektórych to po prostu zwykły spacer w zimowy i wolny od pracy dzień. 

Niemniej miły widok, gdy miasta rozbrzmiewają wieścią: "Bo się narodził Zbawiciel, świata wszego Odkupiciel", "Chwała na wysokościach Bogu!". 

Jezus jest Panem nie tylko naszych serc, rodzin i Kościoła, ale również miast i narodów. 

* fot. Karolina Misztal

Mędrcy ze Wschodu i wiara narodów

Historia o przybyciu do Betlejem mędrców ze Wschodu nie jest opowieścią, która stoi w Biblii niezależnie. 

Nie jest jakąś dawną historyjką o wędrówce paru tajemniczych postaci, które bardzo się poświęciły, by zobaczyć Jezusa. 

Oczywistym zamiarem Ewangelisty jest pokazać nam, że Chrystus jest Królem, który otrzymuje należną cześć nie tylko od pasterzy, ale i od możnych tego świata. 

Jest to zapowiedź kierunku historii, że wszystkie narody przyjdą, aby *pocałować Syna* (Ps 2.12). 

Mędrcy ze wschodu są również obrazem nas, wierzących ze wszystkich narodów, którzy przychodzimy do Króla, aby oddać Jemu pokłon. 

W opisie nieba w Księdze Objawienia mamy zbawionych ze wszystkich narodów. 

Ewangelia przekracza granice języków, kultur i tradycji narodowych. Kościół jest miejscem zjednoczenia nawróconych do Boga: Żyda i Greka, Polaka i Niemca, Ukraińca i Rosjanina. 

Mędrcy ze Wschodu przypominają prawdę, że chrześcijaństwo nie jest lokalną, plemienną, ukrytą religią. Jezus przyszedł do wszystkich narodów i kultur, a wieść o Nim powinna być głoszona w najdalszych krańcach ziemi.

wtorek, 30 grudnia 2025

Komunia i Boże Narodzenie

Wstęp do komunii na nabożeństwo bożonarodzeniowe.

Obchodzimy dzisiaj Święto Narodzenia Pańskiego. Możemy narzekać na to, że wielu ludzi nie rozumie znaczenia tych świąt albo że przykładają do nich zupełnie inne znaczenie niż powinni. Tak czy siak faktem jest, że 25 grudnia jest jest Świętem Bożego Narodzenia, które jest 
hucznie obchodzone – nawet bez świadomości ich znaczenia u tych, którzy zasiadają do świątecznego i wigilijnego stołu.

Jednym z powodów, dla których nasza kultura odeszła od właściwego zrozumienia Bożego Narodzenia jest fakt, że Kościół odszedł od właściwego celebrowania sakramentalnego posiłku - Wieczerzy Pańskiej - czyniąc uczestnictwo przy Stole Pańskim czym melancholijnym, smutnym i bardzo okazjonalnym (raz na miesiąc, kwartał, a nawet rok). 

Jako chrześcijanie mamy przywilej świętowania w obecności Boga każdego tygodnia. Jeśli robimy to regularnie z właściwą postawą, to kiedy potem przychodzimy do świętowania w naszych domach innych wydarzeń jak np. Boże Narodzenie, to nie robimy czego zupełnie obcego dla nas. 

Świętowanie Bożych pamiątek stanie się częścią naszego rytmu życia, bo będziemy ludźmi radości, którzy czynią to regularnie. 

Oczywiście nie chodzi o to, że komunia jest po prostu „treningiem” dla wydarzeń takich jak Boże Narodzenie. Eucharystia jest raczej centralnym świętem Kościoła. W każdą niedzielę uczestniczymy w nabożeństwie i eucharystycznej uczcie, gdzie powinna być kształtowana nasza wdzięczność za wspólnotę przy stole w naszych domach, modlitwa dziękczynna za posiłki, radość, przebaczenie.

Kiedy dziś wrócicie do waszych domów, wnoście do celebracji Bożego Narodzenia właśnie to, czego uczy nas wspólnota ciała Chrystusa przy Stole Pańskim.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Jezus, Maria i Józef

Peter J. Leithart

Ewangelia Mateusza zaczyna się i kończy scenami Jezusa, Marii i Józefa. W rozdziałach 1-2 Maria i Józef są jego rodzicami; w rozdziale 27 jest Józef z Arymatei, a Maria podwaja się jako Maria Magdalena i „druga Maria”. 

Pierwsza historia jest historią życia, druga historią śmierci. Pierwsza opowiada o cudzie dziewiczego poczęcia, druga opowiada o pogrzebie. Pierwsza koncentruje się na dziecku w łonie matki, druga na ukrzyżowanym człowieku w grobie. 

Jednakże kontrasty przeważają nad podstawowym podobieństwem: pierwsza scena dotyczy przyjścia Syna Bożego, druga Jego powrotu z grobu; pierwsza przedstawia Go jako pierworodnego Marii i Józefa, druga jako pierworodnego śmierci; pierwsza jest historią narodzin Jezusa, druga historią Jego odrodzenia i odrodzenia stworzenia.

sobota, 27 grudnia 2025

Widzieliście Ojca

Peter J. Leithart

Jezus spędza swoje życie na uzdrawianiu, przebaczaniu, oczyszczaniu, wskrzeszaniu słabych i umarłych. Zaciekle sprzeciwia się elitom religijnym i równie zaciekle broni uciskanych religijnie.

Domaga się sprawiedliwości i zaprasza do swojego stołu celników i grzeszników. Jest cichy i pokornego serca. Jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. Przyjmuje strudzonych i obciążonych, obiecując odpoczynek.

A potem mówi Filipowi: „Jeśli Mnie widzisz, widzisz Ojca”. Nie ma zrzędliwego, sztywnego, niemiłosiernego Ojca kryjącego się za żarliwym i współczującym Jezusem. Jeśli widziałeś Jezusa, widziałeś Ojca.

Nie ma sztuczek, dymu ani czarów za zasłoną. To, co widzisz, to Bóg. Chcesz wiedzieć, jaki jest Bóg? Jezus mówi: Bóg jest jak Ja.

Samo Boże Narodzenie objawia Ojca. Syn opuszcza swoje wieczne, szczęśliwe mieszkanie w Ojcu, aby przenieść się do slumsów i zamieszkać pośród nas.

Ojciec nie staje się ciałem. To Syn staje się. Ale stawanie się ciałem jest czymś, czego Syn nauczył się od Ojca.

Jak Jezus mówi Żydom: „Syn sam z siebie nie może niczego uczynić, jeśli nie widzi, że Ojciec to czyni”.

Kiedy Syn opuszcza doskonały dom Ojca, aby zamieszkać pośród nas, naśladuje pokorę Ojca.

Boże Narodzenie to dobra nowina o zbawieniu dla dzieci Adama. To również dobra nowina o objawieniu się Ojca w Synu.

wtorek, 23 grudnia 2025

Nie dołączamy do nich

Wszystkie pogańskie i ateistyczne społeczeństwa ignorują Boże Narodzenie lub walczą z nim. 

My chrześcijanie nie dołączamy do nich 🙂

Przesłanie Bożego Narodzenia w skrócie

Przesłanie Bożego Narodzenia w skrócie: 

Ratunek dla człowieka albo przyjdzie z zewnątrz (z nieba), albo człowiek jest całkowicie zgubiony.

Dzień wypiera noc

Dzień się wydłuża, a noc robi się krótsza. 

Dzień wypiera noc. 

Światło rozprasza ciemność. 

Zmartwychwstanie zwycięża śmierć. 

Boże Narodzenie zmienia świat.

środa, 17 grudnia 2025

Adwentowa jedność










Peter Leithart

Jan rozpoczyna swoją Ewangelię słynnym fragmentem teologicznym: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”. Mateusz zaczyna od genealogii. Jan świętuje Adwent hymnem, Mateusz – listą. Dla Jana Jezus jest Słowem stworzenia w ludzkim ciele. Dla Mateusza jest imieniem.

Prozaiczny początek Mateusza może wydawać się rozczarowujący, ale w tej genealogii dzieje się bardzo wiele. Podobnie jak Jan, Mateusz zaczyna od echa Księgi Rodzaju („Rodowód Jezusa Chrystusa”, patrz Rdz 5:1). „Rodowód” jest tłumaczeniem greckiego słowa „genesis”, tytułu pierwszej księgi Biblii prawdopodobnie już w czasach Mateusza. Podobnie jak Jan, Mateusz pisze Ewangelię nowego początku.

Jak wielu już zauważyło, cztery kobiety w genealogii – Tamar, Rachab, „żona Uriasza” i Rut – mają wątpliwą reputację. Tamar przebrała się za prostytutkę, aby uwieść Judę i uzyskać dziedzica po swoim teściu. Rachab była prostytutką, a Dawid uwiódł Batszebę, a następnie zabił jej męża, aby zatrzeć ślady. Rut pochodziła z kazirodczych córek Lota i była równie agresywna jak jej przodkowie w zabieganiu o względy Boaza, mężczyzny wystarczająco starego, by nazywać ją „córką”. 

Mesjasz nie potyka się o te skandale. Genealogia Mateusza pokazuje, że są one, w tajemniczy sposób, kolejnymi etapami na drodze do Jego przyjścia.

Wszystkie kobiety są pogankami lub są zamężne z poganami. Tamar i Rachab były Kananejkami, Rut Moabitką, a Batszeba żoną Chetyty. W Izraelu było wiele matek, ale każda z nich – Sara, Rebeka, Rachela, Lea – zostaje pominięta. W relacji Mateusza tylko pogańskie matki i narzeczone otrzymują gałąź w drzewie genealogicznym Jezusa.

Poganie nie muszą czekać do Pięćdziesiątnicy, aby wejść do królestwa. Od momentu poczęcia Jezus włącza pogan w swoje ciało. W ten sposób Jezus spełnia obietnicę Jahwe, by błogosławić pogan poprzez potomstwo Abrahama. Jezus jest synem Abrahama, ale nie dlatego, że w jego żyłach płynie czysta krew żydowska. Jest Abrahamowy ze względu na swoją mieszaną krew i „nieczyste” ciało, ponieważ Abraham jest ojcem wielu narodów. Zanim Jezus wypowie przypowieść lub dokona cudu, jest już sakramentem uzdrowienia rany wieży Babel.

Genealogia wyznacza trajektorię Ewangelii, która kończy się posłannictwem czynienia uczniów z „całej etniczności”, wszystkich pogan. Gdy apostołowie gromadzą wierzących w mocy Ducha, zbiorowe ciało Jezusa upodabnia się do Jego ciała fizycznego. Podobnie jak sam Jezus, Kościół składa się z każdej krwi, każdej rasy, plemienia, narodu i języka.

Adwent oznacza „początek”, ponieważ w Jezusie ludzkość otrzymuje nowy początek. Adwent celebruje nadejście zjednoczenia ludzkości, nadejście tego, co Paweł nazywa „jednym nowym człowiekiem”.

poniedziałek, 6 października 2025

Poczęcie z Ducha Świętego i nowe stworzenie

Poczęcie Jezusa z Ducha Świętego nie jest nieznaczącą prawdą. Nie chodzi w niej o to, by podkreślić, że Jezus narodził się z kobiety pozbawionej grzechu pierworodnego. Niczego takiego Pismo Święte nie naucza. Nie działa to w ten sposób, że aby Jezus był wolny od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, to Maria również musiała być wolna od grzechu pierworodnego. Jeśli miałoby to działać w ten sposób, to cała genealogia Marii musiałaby składać się z osób pozbawionych grzechu.

Ewangeliści, pisząc o poczęciu Jezusa, w które zaangażowany jest Duch Święty, zabierają nas do opisu stworzenia w Księdze Rodzaju.

Mateusz pisze:

A z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak: Gdy matka jego, Maria, została poślubiona Józefowi, okazało się, że, zanim się zeszli, była brzemienna z Ducha Świętego (Ewangelia Mateusza 1:18).

Mamy tutaj użyte słowo genesis przetłumaczone jako narodziny.  Ale równie dobrze można je przetłumaczyć jako początek, początki. Dlatego Księga Rodzaju jest nazywana Księgą Początków. W tym kontekście ewangeliczne odniesienia do Ducha Świętego nawiązują do Księgi Rodzaju 1:2, a więc do stworzenia.

Duch Święty tworzył fizyczną rzeczywistość w opisie stworzenia.

A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód (Księga Rodzaju 1:2).

W Ewangelii Mateusza Duch Święty utworzył fizyczne ciało w łonie Marii:

I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego (Ewangelia Mateusza  1:20).

Mówiąc typologicznie i symbolicznie – Maria jest „ziemią”, nad którą unosi się Duch Święty, aby stworzyć w niej nowe stworzenie. Zaś Józef budzący się ze snu, aby wziąć swoją żonę, przypomina nam Adama w Ogrodzie (Rdz 2:18-25). Józef bierze Marię za żonę, tak jak Adam wziął za żonę nowo stworzoną Ewę. Dlatego narodziny z dziewicy są znakiem nowej inicjatywy Boga, nowego stworzenia Boga, które rozpoczyna się wraz ze stworzeniem nowego Człowieka, ostatniego Adama, Jezusa.

środa, 14 maja 2025

Maria, Matka Boża: fakty i mity

Ewangeliczny Kościół Reformowany, Gdańsk, Kazanie z dnia 2024-12-08

Mamy drugą Niedzielę Adwentu. I na tę okoliczność zaczniemy krótką serię kazań nt. postaci związanych z Bożym Narodzeniem. Na początek powiemy nt. Marii, matki naszego Pana Jezusa. Dzisiejsze kazanie zatytułowałem: „Maria, Matka Boża: fakty i mity”.

TEKST

26) A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, (27) do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria. (28) I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. (29) Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. (30) I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. (31) I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. (32) Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. (33) I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. (34) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (35) Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.

STRESZCZENIE TEKSTU

Co się dzieje? Bóg posłał anioła Gabriela, jednego z potężniejszych Aniołów, do Marii, młodej ok. 14-16 letniej wówczas dziewczyny zaręczonej z Józefem.

Powitanie Gabriela jest pełne honorów wobec Marii: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. Jest ewidentnie wyróżniona spośród wszystkich kobiet (w.28).

Maria jest zatrwożona i zakłopotana tym pozdrowieniem. Nie do końca wie co się właśnie dzieje (w.29). Anioł więc rozwija wspaniałą nowinę, z którą przybył. Oznajmia, że Maria znalazła łaskę u Boga. Łaskę czyli wolną, niczym nie wysłużoną Bożą przychylność. Nie czytamy, że była to nagroda dla Marii za jej uczynki, zasługi. Była to łaska Boża okazana młodej, pobożnej dziewczynie, która jak każdy z nas potrzebowała Zbawiciela i przebaczenia grzechów.

Anioł Gabriel poinformował ją, że pocznie i urodzi syna, który ma otrzymać imię Jezus (w. 31).

Rzecz niezwykła. Ale zdarzało się już w Biblii, że matki rodziły synów po wcześniejszym spotkaniu z Aniołami. Aniołowie przychodzili z tego rodzaju wiadomościami np. do Abrahama i Sary.

Tu jednak mamy wielką różnicę. Anioł oznajmia kim będzie osoba, którą urodzi Maria. Jej syn będzie Synem Najwyższego, będzie On spełnieniem mesjańskiej obietnicy Boga (w. 32), a Jego panowanie będzie wieczne (w.33).

Druga wielka różnica polega na tym, że jej syn zostanie poczęty bez udziału mężczyzny, z Ducha Świętego. Dlatego dziecko, które się narodzi będzie nazwane Synem Bożym.

Nigdy wcześniej - jak świat długi i szeroki – nic takiego nie miało miejsca! Oto cud nad cudy. Zwykła wierna Bogu dziewczyna urodzi Syna Bożego. Boży plan zapowiadany od wieków już od pierwszej księgi Biblii, znajduje swoją kulminację w życiu tej dziewczyny. Jest ona bez wątpienia szczególną osobą w historii zbawienia.

THEOTOKOS - BOŻA RODZICIELKA

Jedną z głównych debat w historii Kościoła było to, czy słuszne jest nazywanie Marii – Matką Bożą. Kościół nazwał ją w ten sposób w podczas Soboru Efeskiego w 431 r. i na Soborze Chalcedońskim (451 r.), gdzie niemal każde zdanie było tematem długiej debaty.

Wobec Marii mamy tam użyte greckie słowo to Theo tokos. Boża Rodzicielka.

„Przed wiekami przez Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Marii dziewicy, Bożej rodzicielki”.

Określenie Theotokos, Matka Boża podkreśla, że Maria rodząc syna Jezusa – urodziła Boga-Człowieka w jednej osobie. Urodziła syna, który ma prawdziwie ludzką i prawdziwie boską naturę. Była to tak naprawdę obrona bóstwa Chrystusa, które było atakowane m.in. przez herezję ariańską. Czyli ten termin jest ważny w Chrystologii – nauce o Chrystusie, dlatego, że podkreśla prawdę o jedności natur boskiej i ludzkiej w naszym Panu. Nie odnosi się do Marii jako matki Boga w absolutnym sensie, ale właśnie w kontekście definicji tego, kim jest Chrystus.

UCZNIOSTWO MARII

 

Zauważmy, że Maria i tylko Maria towarzyszy Jezusowi przez całe Jego życie.

 

Najpierw poczęła Jezusa, gdy Duch ją zacienił, potem urodziła Go w Betlejem. Wraz z Józefem ucieka do bezpiecznego schronienia w Egipcie. Troszczy się o Jezusa, gdy wracają do Nazaretu.

 

Maria jest z Jezusem w Jego dzieciństwie, w okresie dojrzewania i na początku jego publicznej służby. Idzie z Jezusem aż pod sam krzyż (J 19:25-27), czeka przy Jego grobie („druga Maria" - Mt 27:61) i jest jednym z pierwszych świadków Jego zmartwychwstania (Mt 28:1). Jest z uczniami, którzy otrzymują Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 1:14).

 

We wszystkich kluczowych momentach jest z Jezusem.

 

Ciekawe jest jednak to, że Maria jest przy narodzinach Jezusa, Jego śmierci, pogrzebie i zmartwychwstaniu. Jest w dniu Pięćdziesiątnicy. Po czym... znika z kart Pisma.

 

Wydaje się to dziwne. Maria przez cały ten czas szła za Jezusem, dlaczego więc nagle zniknęła? Myślę, że odpowiedź tkwi właśnie w tym: nie Maria, lecz Bóg jest w centrum naszej wiary. Maria miała ważne zadanie do wykonania, ale wskazywała na Jezusa, nie na siebie. W Kanie Galilejskiej powiedziała: Co wam powie – czyńcie.

 

Jej uczniostwo polega również na tym, że zniknęła z biblijnej narracji po zmartwychwstaniu. Nie ma jej na Soborze Jerozolimskim (w Dziejach 15), gdzie zapadają ważne decyzje dotyczące Kościoła. Nie ma utrwalonej mariologii w listach apostolskich. To jest znaczące: sama Maria nigdy nie znajduje się w sytuacji, w której stoi w centrum jakiegokolwiek kultu czy nabożeństwa.

 

Natomiast świadectwo o Jezusie jest opowiadane dalej po zniknięciu Marii: w Dziejach Apostolskich, listach Pawła, Piotra, Jana, Judy, w Księdze Objawienia. To nam dobitnie pokazuje, jak powinniśmy oceniać rozbudowany poprzez wieki utrwalony do dziś tzw. kult maryjny.

 

PRZYJMOWANIE JAKO CNOTA BOŻEGO NARODZENIA

Maria otrzymała wyjątkowy dar, który przyjęła, po czym zmienił jej życie. Jej postawa uczy nas, że nasze życie na ziemi nie jest twoją własnością, którą możesz wykorzystać, jak chcesz. Jest darem, który należy przyjąć i właściwie wykorzystać.

Jej postawa stoi w sprzeczności wobec współczesnych haseł o „wyrażaniu siebie” i „odnajdywaniu swojego prawdziwego ja”. Znamy to: „moje ciało, mój wybór”, „moje życie należy do mnie i do nikogo innego”, „mam prawo robić ze swoim życiem co chcę”.  

To hasła niewiary Bogu, które wyrażają podstawowy bunt ludzkości.

Odpowiedź Marii  na słowa Gabriela jest wypowiedzeniem wojny takiemu stylowi życia. Ona mówi: „Niech mi się stanie według słowa twego”.

Zauważmy, że przyjęcie daru wymaga pokory. Przyjęcie przebaczenia, zbawienia, łaski wymaga pokory. Dlatego szczera wiara obraża współczesny egoistyczny świat, który mówi: chwytaj, należy ci się, nie proś, nie przepraszaj, idź do celu bez względu na cenę. Wiara Marii ukazuje te postawy jako bunt przeciwko Bogu.

Maria przyjęła łaskę, która była początkiem czegoś nowego. Przyjęcie daru od Boga to przełom. Bo to przyznanie, że sam z siebie jestem biedny, nagi i moralnie zły. Potrzebuję Zbawiciela. Nawróć mnie Panie, a będę nawrócony.

ZASKAKUJĄCY BÓG

Maria miała swoje plany, marzenia. Lecz Bóg wkroczył w jej życie ze swoim planem, który przyniósł to, o czym nawet nie mogła marzyć. Bóg wywrócił jej życie do góry nogami

Nikt z nas co prawda nie urodzi Syna Bożego, nikt z nas nie wychowa Syna Bożego. Ale Bóg może cię zaskoczyć w inny sposób. Bądź na to gotowy. Nie czekaj jednak  z zastanawianiem się, jaki plan ma Bóg dla twojego życia.

To co Bóg chce, abyś wiedział już teraz, On objawił w swoim Słowie: On chce, abyś unikał pokus, nie grzeszył, pełnił dobre uczynki, przestrzegał przykazań, troszczył się o chorych, sieroty, wdowy i opuszczonych. Czasami oznacza to czasami dyskomfort, a czasami napięcia, konflikty. Ale właśnie wtedy powinniśmy sobie przypominać te słowa Marii: Niech mi się stanie według słowa twego.

Jeśli zaś Bóg będzie chciał dokonać jakiejś ważnej zmiany w twoim życiu, to się na pewno dowiesz. J Wielu z nas miało kiedyś różne plany na swoją przyszłość. I Bóg nas zaskoczył. Np. tym, że zwrócił Wasze serce ku sobie, że jesteście chrześcijanami, że mieszkacie w Gdańsku, że jesteście w Kościele, że jesteście dziś na tym miejscu. Kto by pomyślał o tym jeszcze 10 lat temu? J

MARIA ŻYJE SŁOWEM BOŻYM

Po zajściu w ciążę Maria odwiedza Elżbietę, która jest w ciąży z Janem. Wypowiada tam słowa tzw. hymn pochwalny Marii. To, co rzuca się w nim w oczy to znajomość Pisma Święte. Każde zdanie wypowiedziane przez Marię to cytat z Pisma Świętego (Łk. 1:46-55).

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (1 Sm  2:1; Hab 3:18; I  61:10; Pwt 32:3). Bo wejrzał na uniżenie służebnicy swojej: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (1 Sm 1:11). Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię (Ps 71:19; 1 Sm 2:2).

Maria nie miała Biblii w domu, ale musiała słuchać uważnie czytanego Słowa, żyła nim i zachowywała w sercu. Naśladujmy jej oddanie Słowu Bożemu.

NIEPOROZUMIENIA I BŁĘDY

 

Z powodu jej wyjątkowego miejsca w Bożym planie zbawienia, w Kościele rozwinął się kult maryjny. Dlatego powinniśmy poruszyć również ten temat.

 

Maria, dziewica czy Maria Dziewica?

 

Jako protestanci wierzymy w dziewicze poczęcie i narodzenie Jezusa Chrystusa. To znaczy, wyznajemy , że w chwili narodzin Chrystusa Maria była nadal dziewicą. Życie Jezusa jako człowieka nie powstało w wyniku współżycia Marii i Józefa. Raczej był to cud poczęcia z Ducha Świętego.

Nasi przyjaciele z Kościoła katolickiego wyznają jednak doktrynę wiecznego dziewictwa Marii, o czym Biblia milczy, a nawet zaprzecza. Owszem, gdy jako protestanci wypowiadamy Nicejsko-Konstantynopolitańskie Wyznanie Wiary, mamy tam stwierdzenie, że Syn Boży, Jezus Chrystus „za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii, dziewicy i stał się człowiekiem”.

Chrystus narodził się z Marii, dziewicy. Słowo dziewicy piszemy tam małą literą, a więc nie jest to tytuł. Po drugie, stawiamy tam przecinek. Podkreślamy w ten sposób, że został poczęty z Ducha Świętego, bez udziału mężczyzny, a nie doktrynę o wiecznym dziewictwie Marii.

Natomiast używany w Kościele Rzymskokatolickim tytuł Maryja Dziewica pisane wielkimi literami, odnosi się do stałego statusu. Jest to doktryna, która mówi, że ​​Maryja była dziewicą przez całe swoje życie. I stawia ją to rzekomo w sytuacji wyjątkowości i czystości.

 

Niektórzy wcześni reformatorzy (np. Luter, Latimer i Cranmer) trzymali się doktryny wiecznego dziewictwa Marii, ale Kościoły protestanckie dość wcześnie ją porzuciły. Słusznie zresztą. Ewangelista Mateusz mówi nam, że Józef powstrzymał się od stosunków z Marią do czasu narodzin Jezusa (Mt 1:25).

Zgodnie z ewangeliczną relacją, Jezus miał co najmniej sześcioro rodzeństwa:

Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim (Mk 6:3). 

Jezus miał więc czterech fizycznych braci (gr. adelphoi odnoszące się do braci, a nie kuzynów lub uczniów, duchowych braci) i co najmniej dwie siostry (gr. adelphai), co oznacza, że licząc Jezusa, Maria miała siedmioro dzieci.

Fakt posiadania wielu dzieci w żadnym stopniu nie ograbia Marii (lub Jezusa) z jej świętości, wyjątkowości lub czystości. Maria pozostała czysta, współżyła wyłącznie ze swoim mężem – Józefem. Została pobłogosławiona w wyjątkowy sposób: nie tylko przynosząc na świat Syna Bożego, lecz również wychowując gromadkę dzieci, które dokładały w jej życiu Bożych błogosławieństw! Nigdzie w Biblii dziewictwo nie jest stanem wyższej duchowości i czystości niż małżeńskie współżycie.

Błogosławiona między niewiastami

 

Dalej. Sprawa zrozumienia wersetu:

 

"Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami". - Ew. Łukasza 1:28.

 

To oczywiście werset, z którego pochodzi słynna modlitwa Zdrowaś Maryjo. Zwróćmy uwagę na kilka rzeczy. Słowo zdrowaś jest tutaj po prostu pełnym szacunku pozdrowieniem Anioła, a nie modlitwą błagalną.

 

Anioł oznajmia, że ​​jest Maria jest obdarzona łaską, co oznacza, że jest odbiorcą łaski, a nie dawcą łaski wobec innych. Nie jest pełna łaski – w znaczeniu bycia źródłem, z którego wypływa łaska dla tych, którzy modlą się do niej.

 

Oczywiście nie ma nic złego, gdy te słowa Anioła Gabriela śpiewamy np. w okresie bożnarodzeniowym lub cytujemy w kazaniach. Wszak są w Biblii. Ale nie zostały wypowiedziane, aby używać ich jako litanii wobec Marii, czy modlitwy, która zsyła szczególne łaski.

 

Niepokalane poczęcie

 

Innym zwrotem, który powinniśmy znać, jest niepokalane poczęcie. W teologii rzymskokatolickiej odnosi się ono do poczęcia Marii w łonie jej matki — która zgodnie z tradycją miała na imię Anna. A więc mówi się o niepokalanym poczęciu Maryi.

 

Chodzi o to, aby uczynić Marię osobą pozbawioną grzechu. Po co? Aby była odpowiednim naczyniem dla bezgrzesznego Mesjasza. A więc tylko pozbawiona grzechu osoba mogła wydać na świat pozbawionego grzechu Syna Bożego. To oczywiście nie jest logika Biblii. Wyjątkowość Chrystusa nie wynika z rzekomej bezgrzeszności Marii, lecz z cudu poczęcia przez Ducha Świętego. Biblia naucza, że jedynym bezgrzesznym człowiekiem był Jezus Chrystus. Innych wyjątków nie ma.

 

Wniebowstąpienie czy Wniebowzięcie?

 

Kolejne powszechne nieporozumienie :Biblijne Wniebowstąpienie Jezusa nie powinno być mylone z rzymską doktryną Wniebowzięcia Marii, o której Biblia milczy. Biblijne Wniebowstąpienie to nie to samo co doktryna wniebowzięcia Maryi nauczana przez KRK.

 

Tytuły wobec Marii

 

Idźmy dalej: Według katolickiej teologii Maria jest kimś więcej niż pełną wiary Matką Bożą: "Dlatego do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele w wezwaniach tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki”. (KKK 969).

Jako ewangeliczni chrześcijanie, udając się za Słowem Bożym, uważamy, że naszym Orędownikiem (Hbr 9:24) i Pośrednikiem (1 Tm 2:5) jest Jezus Chrystus, zaś Wspomożycielem, Pocieszycielem jest Duch Święty (Jn 14:26). 

Maria nie jest Orędowniczką, Pośredniczą i Pocieszycielką, ponieważ sama potrzebowała Orędownika, Pośrednika i Pocieszyciela.

To, że musimy te kwestie jasno definiować i przypominać jest dość wstydliwe, ponieważ te rzeczy powinny być oczywiste w Kościele. Jednak fakt, że musimy tu mówić o oczywistościach pokazuje jak bardzo część Kościoła zdryfował od jasnej, ewangelicznej nauki Pisma Świętego.

 

Ale żeby nie było tak, że rzucamy kamyczki tylko do ogródka naszych katolickich sąsiadów, musimy również sprzeciwić się pomniejszaniu błogosławieństw i roli Marii. Sama Maria powiedziała: Błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia.

 

I musimy być jednym z tym pokoleń! Maria została obdarzona przywilejem, którego nie dostąpiła żadna inna kobieta: otrzymała zaszczyt, ale i odpowiedzialność urodzenia oraz wychowywania Bożego Syna! Maria jest wyróżniona na kartach Pisma i powinniśmy bronić matki naszego Pana przed zakusami tych, którzy twierdzą, że jej błogosławieństwo było jednym z wielu, podobnym do błogosławieństw, którymi zostały obdarowane inne osoby na kartach Pisma. Otóż nie. Było szczególne.

 

KULT MARYJNY W BIBLII POTĘPIONY

Owszem, w Biblii mamy, uwaga, przykład kultu maryjnego. I uwaga mówi to protestant! J Tyle, że jest to kult, któremu sprzeciwił się Pan Jezus.

Łk 11:27-28 (27) A gdy On to mówił, pewna niewiasta z tłumu, podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś. (28) On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.

Można powiedzieć, że pojawia się tu litania wobec Marii: piersi, które karmiły Syna Bożego i łona, które go nosiło. Można dodać: błogosławione ręce, które go nosiły i usta, które go całowały. Błogosławiona szata, którą Maria okrywała ciało Jezusa i sandały, które mu zakładała.

Jak na to odpowiada Pan Jezus? Nasz Pan jednoznacznie sprzeciwia się tego typu adoracji maryjnej. Mówi, że błogosławieństwo spoczywa raczej na tych, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go. Jego Słowa powinny wystarczyć, by skutecznie wybić z głowy pokusy kultu maryjnego.

PODSUMOWANIE

Trzy krótkie myśli na podsumowanie:

1. Maria powinna być dla nas wzorem ufnej i zaciekawionej wiary. Jak żadna inna kobieta została obdarzona szczególną łaską urodzenia i wychowania Zbawiciela świata.

Jej słowa w Kanie Galilejskiej powinny być dla nas drogowskazem: "Co wam powie, czyńcie" (Jn 2.5). Zawsze wskazywała na Boga, nigdy na siebie.

2. Maria na zwiastowanie anioła Gabriela odpowiedziała Bogu: „Tak”, dlatego, że zapewne codziennie odpowiadała Bogu „Tak”: gdy prała, sprzątała, śpiewała, pomagała rodzicom, gotowała, odpoczywała, spotykała się z ukochanym Józefem, rozmawiała z trudnymi ludźmi... 

Codziennie poddawała swoją wolę – woli Bożej. Dlatego, pomimo iż była zaskoczona wieścią od anioła, to również wtedy odpowiedziała: "niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1.38). 

Nie był to jednorazowy akt wiary i zaufania. To była kontynuacja wiary i zaufania. Czyńmy podobnie, byśmy w nieprzewidzianych okolicznościach potrafili odpowiedzieć Bogu niczym Maria: "Niech mi się stanie według słowa twego".

3. Z powodu jej wyjątkowej roli Kościół katolicki zdecydował, że powinien zostać rozwinięty kult Marii. W odpowiedzi na to nadużycie niektórzy protestanci idą w drugą stronę, a więc ignorowanie jej wyjątkowego powołania.

Jeśli jednak zwrócimy się do Biblii, to unikniemy obu tych błędów. Biblijne nauczanie nt. Marii, Matki Bożej można podsumować następująco: Nie należy jej czcić, ale raczej naśladować - w jej wierze, poświęceniu, pokorze.

piątek, 10 stycznia 2025

Niewiara w Boże Narodzenie w... Kościele

Rzymskokatolicki biblista, doktor hab. Marcin Majewski profesor teologii i wykładowca na Uniwersytecie Papieskim nie wierzy w historyczny opis Bożego Narodzenia. Twierdzi również, że m.in. Abraham był postacią mityczną i nachalnie przedstawia teorię źródeł jako fakt.


Ksiądz Michał Jabłoński z Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Warszawie nie wierzy w historyczny opis Bożego Narodzenia, przyrównując go do dziecięcych wierzeń w św. Mikołaja i elfy.

Takich przykładów jest z pewnością coraz więcej. I nie mówimy tu ludziach spoza Kościoła, którzy atakują historyczność ewangelicznych wydarzeń. Mówimy o wykładowcy rzymskokatolickiej uczelni oraz o duchownym protestanckim.

Należy powiedzieć wprost: Nie jest to odmiana chrześcijaństwa. Jest to odmiana *niewiary*. To zgniły i śmiercionośny owoc wpływu trucizny liberalizmu na Kościół. A miejscem jego dystrybucji stają się m. in. uczelnie teologiczne - zarówno katolickie jak i protestanckie. Nic dziwnego, że ich absolwenci prowadzą Kościoły, którym później przewodzą, na manowce.

Ks. Jabłoński o ewangelicznych relacjach narodzenia Chrystusa napisał (trzymajcie się krzeseł):

"Nie ma dziś na świecie żadnego szanowanego i kompetentnego badacza Nowego Testamentu, czy to katolickiego, czy ewangelickiego, który uważałby dzieje narodzin Jezusa opisane w ewangeliach Mateusza i Łukasza za historię, która naprawdę miała miejsce. Mówię kompetentnych, ponieważ jest kilku ewangelikalnych fundamentalistów i rzymskich katolików sprzed Soboru Watykańskiego II, którzy jeszcze nie pogodzili się z ostatnimi stu osiemdziesięcioma latami badań biblijnych.

Czy oznacza to jednak, że te piękne historie nie mają wiecznej wartości? Oczywiście, że mają! Są to wspaniałe narracje, a nasze życie i życie naszej wiary byłyby znacznie uboższe bez pasterzy i mędrców, żłóbka i pieluszek, gwiazdy na Wschodzie i anielskiego chóru. Historie te są pełne znaczenia interpretacyjnego, ale nigdy nie zostały napisane tak, by rozumieć je dosłownie

(...).

Legenda Świętego Mikołaja nie znika, gdy dzieci dowiadują się, że żaden dosłowny elf nie mieszka na dosłownym biegunie północnym. Podobnie, moc Chrystusa nie maleje, gdy cudowna historia jego narodzin zostaje uznana za teologiczny zabieg interpretacyjny.

Co więc pozostaje nam, wierzącym, po tej „dekonstrukcji” historii bożonarodzeniowej? Czy takie przedstawienie sprawy wstrząsa naszą wiarą, zagraża jej, osłabia czy wręcz niszczy? A jeżeli wstrząsa, to jakaż jest to wiara, na jakich podstawach oparta?

Czy potrzebujemy tych historii a jeżeli tak, to dlaczego? Osobiście nie widzę nic w opisach narodzin, które pojawiają się tylko u Mateusza i Łukasza, co sprawiłoby, że pomyślałbym, że są one niezbędne dla życia i pracy Kościoła.

(...)

Czy historia bożonarodzeniowa ma w ogóle jakieś znaczenie, jeśli nie jest prawdziwa? Oczywiście, że tak! Można odnaleźć wiele wartości w symbolice tej historii, która się rozgrywa, pomimo cudowności przypisanej im przez Łukasza i Mateusza w całkowicie normalnym i zwykłym świecie".


Jeśli jesteś w Kościele, który naucza, że Chrystus nie narodził się z dziewicy, a mędrcy ze Wschodu istnieli tylko w umyśle Ewangelisty Mateusza, poszukaj zdrowej wspólnoty i wzrastaj w wierze w Boże Słowo.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: "Czy Abraham i Mojżesz naprawdę istnieli?" - TUTAJ

wtorek, 7 stycznia 2025

Boże Narodzenie i zaproszenie do radości!

Kazanie bożonarodzeniowe z nabożeństwa Ewangelicznego Kościoła Reformowanego, Gdańsk 2024-12-25

Ewangelia Łukasza 2:8-14

A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka. I rzekł do nich anioł: Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących: Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie.

WSTĘP

 Jedną z najważniejszych bożonarodzeniowych wieści, którą ogłaszamy jest radość. Fragment, który przeczytaliśmy aż promienieje radością. Oto pasterze, można powiedzieć ludzie z marginesu, na uboczu wielkich spraw, czuwali w nocy jak zwykle nad swoim stadem. Nagle pojawia się anioł i światłość chwały Bożej. I co ogłasza anioł pasterzom? Z jaką nowiną przybył?

Ogłasza im radość wielką (w.10). I ta radość będzie udziałem nie tylko ich, ale i całego ludu. Co jest przyczyną tej radości? Narodzenie Zbawiciela, Chrystusa Pana w mieście Dawidowym, a więc w Betlejem! (w.11). Znakiem tego będzie dzieciątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie. To jest właśnie ten zapowiadany Mesjasz!

Pasterze są zaproszeni do tego, aby powitać Mesjasza i uwierzyć  w Niego jeszcze zanim Jezus dokona jakiegokolwiek cudu i wypowie jakiekolwiek słowa! Ale jak mają uwierzyć, że to jest Chrystus Pan patrząc na dziecko w żłobie, które wyglądało jak inne izraelskie dzieci? Ponieważ w ten sposób przedstawił to dziecię anioł! W ten sposób Bóg, poprzez anioła, oznajmił, kim jest to dziecko. To nam pięknie pokazuje na czym polega wiara. Pasterze mieli uwierzyć, że jest to Zbawiciel zanim go fizycznie spotkali i zobaczyli. Dlaczego mieli w to uwierzyć? Ponieważ Bóg rzekł. Z Bożego Słowa dowiedzieli się prawdy o tym, kim jest narodzony syn Marii.

Dla nas oczywiście lekcja jest następująca: Chodźmy w wierze, nie w widzeniu. Słuchaj Bożego Słowa i ucz się prawd o Synu Bożym, ale i o świecie. Wielu rzeczy nie zrozumiesz i nie dostrzeżesz właściwie jeśli nie skierujesz się do Pisma Świętego.

Po tej wieści anioła, momentalnie zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich chwalących Boga!

Niesamowita scena! Anioł przekazał nie jakąś tam wiadomość. To była nowina, którą oznajmiały niezliczone zastępy aniołów, wojsk niebieskich. Całe niebo oglądało te dziwy, ten cud Bożych narodzin. Oto Syn Boży opuścił niebo i urodził się w żłobie jako małe dziecię!

KRZEWICIELE RADOŚCI

Jako chrześcijanie dołączamy do tej rzeszy aniołów i również ogłaszamy tę radość! Oczywiście jest konkretna przyczyna tej radości, o której mówi anioł: jest nią narodzenie Zbawiciela, Chrystusa Pana!

Pierwszych chrześcijan ludzie poznawali po dwóch rzeczach: miłości wzajemnej i radości, którą mieli. Kim są ci dziwni ludzie, którzy nawet mimo prześladowań mają w sobie radość?

A oni odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego. - Dzieje Apostolskie 5:41

Jeśli chcesz kogoś zachęcić do wiary, pielęgnuj w sobie tę radość, której świat nie zna.

Niestety w wielu filmach chrześcijanie często są ukazywani jako surowi lub smutni ludzie, którzy nie uśmiechają się i grzmią oburzeniem, gdy pojawia się pośród nich obcy i nie modli się przed posiłkiem. Ich dzieci wzrastają w domach pełnych surowych zasad, w domach bez radości. Taka religia albo prowadzi do niewiary, bo co jest pociągającego w życiu bez radości, albo produkuje kolejnych surowych, wyznawców o chłodnym sercu. A przede wszystkim taka postawa jest zaprzeczeniem wiary chrześcijańskiej.

Oczywiście mało kto potrafi mieć w sobie radość ot tak, szczególnie, gdy przeżywamy kryzys lub trapią nas problemy. Ale radość, którą głosi anioł jest czymś, czego świat nie jest w stanie w sobie wyprodukować. Ludzie mogą doświadczać radości z powodu zwycięstwa ulubionej drużyny, podwyżki, prezentu, sukcesu swojego lub bliskich. Tyle, że jest to radość, która pojawia się i mija. Jest uzależniona od okoliczności. Dziś się cieszysz, ale jutro ta radość mija.

Radość Bożego Narodzenia to radość, która zmienia wszystko i nie powinna znikać! Ponieważ prawda o przyjściu na świat Syna Bożego zmienia życie, perspektywę, podejście do problemów, trosk, chorób, a nawet śmierci.

Prawosławny teolog Aleksander Schmemann napisał,: „Bez proklamacji tej radości chrześcijaństwo nie istnieje. Tylko dzięki niej Kościół zwyciężył świat i dlatego, kiedy chrześcijanie tracą radość, Kościół traci też świat, do którego został posłany. Ze wszystkich oskarżeń rzuconych na chrześcijan najstraszniejszym było oskarżenie Nietschego, gdy o chrześcijanach powiedział, że pozbawieni są radości.

Dlatego zapomnijmy na jakiś czas o akademickich dyskusjach na temat Kościoła, jego misji i metodach tej misji. Rozważania tego rodzaju mają sens tylko w kontekście tej wielkiej radości, z której wszystko w chrześcijaństwie czerpie swój sens i siłę”. Aleksander Schmemann, Za życie świata, Instytut Prasy i Wydawnictw NOVUM, Warszawa 1988, s. 19

To jest ciekawe zdanie: Ze wszystkich oskarżeń rzuconych na chrześcijan najstraszniejszym było oskarżenie Nietschego, gdy o chrześcijanach powiedział, że pozbawieni są radości.

Niestety często tak to wygląda.

Tymczasem zauważmy, że Ewangelia Łukasza zaczyna się od radości: "Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu" (Łk 2:10) .

 I kończy się na radości: "Oni zaś oddali Mu pokłon i z radością wielką wrócili do Jerozolimy" (Łk 24:52).

Jest ona nieodłączną częścią naszego poselstwa. Nie tylko głosimy nawrócenie od grzechu do Boga. Głosimy radość, ponieważ mrok i ciemność odchodzą. Przyszła światłość z nieba. Nie uciekaj w ciemną noc, w zakamarki swojej przeszłości, myśli, obaw i lęków. Pójdź do radości Pana swego! Dlatego nasze nabożeństwa powinny być pełne powagi pamiętając, że Bóg jest Wielki, alei radosne. Nasze społeczności przy kawie powinny być pełne radości. Nasze wspólne obiady, wyjazdy i imprezy kościelne powinny być zaproszeniem do radości!

RADOŚĆ BOŻEGO NARODZENIA

Opis radości spotkania z małym Jezusem znajdujemy również w spotkaniu Marii i Elżbiety, gdy jeszcze obie były w ciąży. Czytamy, że na głos pozdrowienia Marii, poruszyło się z radością dzieciątko w łonie Elżbiety, a więc Jan Chrzciciel.

 Elżbieta mówi: Bo oto, gdy dotarł do uszu moich głos pozdrowienia twego, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. - Ewangelia Łukasza 1:44

Maria wypowiada hymn chwały przepełniony Bożym Słowem. A nienarodzone niemowlę porusza się w łonie swojej mamy z radości. Można powiedzieć, że spotkanie Marii i Elżbiety to pierwsze spotkanie Jezusa i Jana.

I ten tekst ukazuje nam, że nienarodzone dziecko jest w stanie okazywać radość. Pomyślcie o tym: Pierwszą osobą w Biblii, która wyraża radość z powodu spotkania z Jezusem jest nienarodzone dziecko!  To nam wiele mówi o godności, świętości życia ludzkich osób przed narodzeniem.

Odpowiedź Marii jest również pełna radości: I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana, i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia. Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest imię jego.

Ewangeliczny opis Bożego Narodzenia ocieka radością, śpiewem, pokojem i Duchem Świętym. Dzieje się to w reakcji wierzących na… obecność Jezusa, nawet gdy jeszcze jest w łonie Marii, a potem niemowlęciem w żłobie.

 Dlatego Boże Narodzenie  to znakomite warsztaty radości, gdy nam jej na co dzień brakuje, warsztaty hojności, śpiewu, modlitwy i czytania Pisma Świętego, miłości bliźniego, wdzięczności, przebaczania… Jeśli te rzeczy do tej pory zaniedbaliśmy, niech to będzie dobry powód, by rozwijać w nas radość mimo różnych okoliczności wokół i dzielić radością.

 ABY RADOŚC BYŁA PEŁNA

Boże Narodzenie to wieść: radość przyszła na świat! Radość dziś nastała, jak mówi kolęda! Prawdziwa radość jest osiągalna! Możemy być prawdziwie wolni od zniewolenia niedowiarstwem, które trzyma ludzi w kajdanach skrępowania i kłamliwej podpowiedzi: Niemożliwa jest prawdziwa radość w tym świecie. Nie w moim przypadku, nie w obecnym czasie i nie w obliczu moich problemów!

Św. Jan w swoim liście mówi, że społeczność z Bogiem i z uczniami Jezusa, z Kościołem, powinna nas prowadzić do pełnej radości (1J 1:4). A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. A to piszemy, aby radość nasza była pełna (1 List Jana 1:4).

A pełna radość jest możliwa tylko wtedy, gdy jej podstawą jest właściwy, mocny fundament. Tą podstawą musi być prawda o wcielonym Synu Bożym i społeczność z Nim i z Jego rodziną, Kościołem.

RADOŚĆ JAKO WYZNACZNIK CHRZEŚCIJAŃSKIEJ ORTODOKSJI

Ile razy myśleliśmy o tym, że radość i zadowolenie znajdują się w samym sercu chrześcijańskiej wiary?

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do myśli, że radość jest jedną z centralnych doktryn Pisma. Chrześcijańskie wyznania wiary raczej nie skupiają się na konieczności radości jako wyznaczniku chrześcijańskiej ortodoksji. Raczej nie organizuje się wielkich konferencji na ten temat.

Ale nasz Pan powiedział:
(10) Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego. (11) To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna - Jana 15:10

Jest ona owocem Ducha Świętego, wymieniona zaraz po miłości. Nie jest czymś naturalnym, jest czymś jak najbardziej duchowym. Świat nie zna tej radości, której doświadcza człowiek nawrócony, pojednany z Bogiem przez Jezusa.

PODEJRZLIWOŚĆ WOBEC RADOŚCI

Niestety nawet jako chrześcijanie bywamy podejrzliwi wobec tych, którzy mają w sobie radość. Bo gdyby ich życie doświadczyło jak nas, na pewno wyzbyli się tej dziecięcej naiwności, że w tym świecie można żyć z radością w sercu!

Aleksander Schmemann (Za życie świata, NOVUM, W-wa 1988, s. 44) pisze: "Święto - to radość. Lecz okazuje się, że my - poważni, "dorośli" chrześcijanie XX wieku - odnosimy się do radości z podejrzliwością. Jakże można się radować, gdy tylu ludzi cierpi, gdy naokoło nas jest tyle pilnych spraw, tyle "problemów" wymagających rozstrzygnięcia. Świadomie czy nieświadomie, chrześcijanie zarazili się jednak duchem naszej współczesnej "pozbawionej radości", "rzeczowej" cywilizacji. I właśnie ta "powaga", ta "rzeczowość" sprawia, że radość staje się czymś podejrzanym, "niepoważnym", nie przekonującym, czymś, co odnosi się do kategorii odpoczynku, rozrywki itp."

Wiele można powiedzieć o wierze danej osoby po tym, czy ma w sobie radość. Brak radości to zwykle synonim niewiary, jakiś kryzys wiary. Oczywiście dotyka to również chrześcijan i nie chcę powiedzieć, że tylko niezbawieni ludzie mają ten problem. Chcę powiedzieć, że chrześcijanin bez radości to sytuacja, na którą nie powinieneś się zgadzać. Dlatego Boże Słowo podkreśla jej znaczenie.

Paweł apostoł w Liście do Filipian:

Ponadto, bracia moi, radujcie się w Panu. Pisać do was jedno i to samo nie przykrzy mi się, dla was zaś jest to zabezpieczeniem. - List do Filipian 3:1

Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się. - List do Filipian 4:4

Pan Jezus powiedział: Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane. - Ewangelia Łukasza 10:20

Piotr napisał: Ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. - 1 List Piotra 4:13.

RADOŚĆ PANA JEST WASZĄ OSTOJĄ

Nasza broń nie jest cielesna, jest duchowa, ponieważ walczymy nie z ciałem i krwią, lecz duchowymi mocami (Ef 6). Radość jest naprawdę Bożą potężną bronią, w którą nas wyposażył. Diabeł nienawidzi radosnych chrześcijan. Dlatego będzie starał się nas z niej okraść.

„I rzekł do nich: Idźcie, najedzcie się tłustego jadła i napijcie się słodkich napojów, udzielcie też tym, którzy nic nie przygotowali, gdyż dzień dzisiejszy jest poświęcony naszemu Panu; nie smućcie się, wszak radość z Pana jest waszą ostoją” (Nehemiasza 8:10). UBG: gdyż radość PANA jest waszą siłą.

Pomyśl o tym: radość jest naszą duchową bronią! To broń przeciwko zniechęceniu, zwątpieniu, zgorzknieniu, nienawiści, niewdzięczności, pysze, lenistwu, niewierze. Czy myślałeś kiedyś o tym w ten sposób?

A przyczyna jest taka. Mamy być ludem radości, ponieważ nasz Bóg się raduje.

Dawid pisze: Dasz mi poznać drogę życia, Obfitość radości w obliczu twoim, Rozkosz po prawicy twojej na wieki ( Ps 16:11).

W Bogu jest obfitość radości. Nie wierzymy w Boga, który jest surowy, zasępiony. Trójca Święta jest wspólnotą radości i zaprasza nas do tej wspólnoty.

LUD ŚPIEWAJĄCY

Radość Bożego Narodzenia przejawia się m.in. w śpiewaniu kolęd. Kolędy to pieśni radości opowiadające właśnie o cudzie Wcielenia Pańskiego. Dobrym zwyczajem jest nie tylko śpiewanie kolęd w Kościele, ale i w domach. W Biblii radość bardzo często idzie w parze z muzyką.

Nancy Wilson napisała: „Żadna inna religia nie ma tylu psalmów, hymnów i pieśni duchowych co my. Jesteśmy ludem śpiewającym i wdzięcznym, bo tak właśnie zostaliśmy zaprojektowani. Kiedy wielbimy i chwalimy Boga, jesteśmy najbardziej podobni do ludzi, którymi On nas stworzył. Nasz duch został zaprojektowany, by wielbić Stworzyciela".

Smucisz się? Trapisz? Niesiesz ciężar problemów? Jednym ze sposobów, aby rozproszyć tę mgłę smutku jest słuchanie i śpiewanie Bożych pieśni, śpiewanie kolęd. Gdy Saula opanował zły duch, to Bożym sposobem odgonienia go była gra Dawida na harfie. Kiedy idziesz do Kościoła, śpiewaj śmiało i głośno kolędy i inne pieśni. To Boży lek na smutek i zniechęcenie.

I dwie myśli na koniec:

1. Dzisiejszy tekst o radości ma również zastosowanie w nabożeństwie. To, co robimy w każdą niedzielę we wspólnocie Kościoła promuje rodzaj życia, który powinien być nacechowany radością. Przy Stole Pańskim Bóg daje nam chleb i wino. Cieszymy się nimi oraz obecnością innych. Przychodzimy do wspólnoty chrześcijan na warsztaty radości. Uczymy się z radością przyjmować chleb i wino, z radością śpiewać, wyznawać wiarę, modlić Ojcze nasz wznosząc ręce… Robimy to, by potem wprowadzać te schematy radości w naszym życiu.

2. Pan Jezus zasiadł na tronie po prawicy Ojca, otrzymał moc w niebie i na ziemi (Mt 28:18), a Jego władza będzie wzrastała (zgodnie z proroctwem Izajasza 9:6). On działa poprzez własne środki, a jednym z Jego głównych narzędzi działania, rozwijania Królestwa na ziemi - jest radość Jego ludu.

Ta radość powinna kształtować sposób, w jaki pracujemy, śpiewamy, jak wygląda nasze małżeństwo, jak wychowujemy dzieci, w jakim kliamacie spożywamy rodzinne posiłki, jak pracujemy, jak rozmawiamy z problematycznymi ludźmi, jak celebrujemy Boże Narodzenie

Dlatego kiedy mówimy „Wesołych Świąt”, to jest to nie tylko życzenie: Chciałbym, abyś miał radosne święta.  Jest to także zaproszenie: Hej, raduj się, bo narodził się Chrystus Pan w mieście Dawidowym!