Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - List do Efezjan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NT - List do Efezjan. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2022

Jak nóż w masło

Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza (1 Jana 5:4).

Wiara jest siłą. Wiara zwycięża świat. Jan oczywiście w swoim liście wyjaśnia, że nie chodzi o nieokreśloną, ezoteryczną wiarę w nieokreślonego boga, Najwyższy Byt. Mówi o wierze w Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego (1 J 5:1-5). Wiara w Jezusa zwycięża świat, ponieważ Jezus zwyciężył świat. Poprzez wiarę mamy współudział w Jego dziele. 

O jakim jednak świecie Jan pisze? jak świat zwycięża wiara? Apostoł ma tu na myśli styl życia i myślenia bez Boga. Możemy to nazwać "światowością", egzystencją w ciemności pod względem myślenia i działania. Wiarą zwyciężamy taki świat i nie dajemy mu przystępu pod nasze drzwi. 

Ktoś, kto nie ma wiary, jest pozbawiony tej zapory. Apostoł Paweł w Liście do Efezjan 6:16 nazywa wiarę – tarczą, którą bronimy się przed pociskami złego. Człowiek bez wiary jest człowiekiem bezbronnym, narażonym na wszelkie ataki, kłamstwa i pokusy świata. I nie tylko jest narażony na te rzeczy. Bez wiary nie ma możliwości, by się temu oparł. 

Jeśli odrzucasz wiarę Bogu, to uwierzysz w każde kłamstwo. Jak? Łatwiutko. Kłamstwo wchodzi w człowieka bez wiary jak nóż w masło. Nie jest to nic trudnego. Ale jeśli masz wiarę w Boże Słowo, to masz tarczę. I tej tarczy nie przebije żaden nóż kłamstwa. 

Zatem chwytajmy za tarczę i gaśmy wszystkie ogniste pociski złego. 

wtorek, 26 kwietnia 2022

Byliście ciemnością

Sekcję z Listu do Efezjan 5:8-21 Paweł zaczyna od słów: „Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu”. 

Apostoł nie napisał: Byliście w ciemności, a teraz jesteście w światłości. Stwierdza raczej: Byliście ciemnością, a teraz jesteście światłością. Oznacza to, że na świecie mamy dwie grupy ludzi: grupę Ciemność i grupę Światłość. W dalszej części Paweł podaje charakterystykę obu tych grup. 

W ciemności trudno jest dokonać jakiejkolwiek właściwej oceny, brakuje rozeznania i celu. W ciemności nie wiemy, dokąd idziemy. Taką ciemnością byliście – mówi Paweł. Zwróćmy tu uwagę na użyty przez niego czas przeszły. Jak jednak przestać być ciemnością? Ktoś musi przynieść światło! Nie zrobi tego sama ciemność. Musi to zrobić ktoś z zewnątrz. Świeca zaczyna się palić przez kontakt z ogniem. Jednak ogień musi ktoś rozniecić. Chrystus przyszedł na świat i rozświetlił ciemność, włączył światło. Zbliżajmy się do Niego, żyjmy w Jego obecności - Jego Słowie, Jego wspólnocie, Jego Stole, Jego łasce... 

poniedziałek, 25 listopada 2019

Autorytet Boga w małżeństwie

Mężczyzna, który wobec żony nie inicjuje gestów miłości, nie prowadzi jej ku dojrzałości w Chrystusie, nie zaopatruje, nie zapewnia bezpieczeństwa, tak naprawdę nie lekceważy żony, lecz autorytet Boga Ojca Wszechmogącego (Ef 5:25-29). 

Kobieta, która zaprzecza autorytetowi męża w małżeństwie, rodzinie i buntuje się przeciwko niemu, nie okazuje mu szacunku, tak naprawdę nie atakuje autorytetu męża, lecz autorytet Boga Ojca Wszechmogącego (1 Kor 11:3; Ef 5:23-24).

sobota, 12 października 2019

Nie kopiuj przeżyć innych



Aiden W. Tozer

Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. - List do Efezjan 2:10


Powinniśmy być pełni świadomi tego, że w ciele Chrystusowi nie jesteśmy zainteresowani tworzeniem chrześcijan według tej samej formy.

To słowo przestrogi dotyczy chrześcijańskiego doświadczenia - nie istnieje żaden wzór lub formuła identycznych chrześcijańskich przeżyć. W rzeczywistości sprawą tragiczną jest, gdy chrześcijanie próbują upodabniać się jedni do drugich w ich wierze i życiu chrześcijańskim.

Prawdopodobnie bywam za bardzo powściągliwy w kwestii składania świadectwa o moich własnych przeżyciach, ponieważ nie chcę, by ktokolwiek uległ pokusie, by starać się skopiować to, co Pan dla mnie uczynił.

Bóg obdarzył każdego z nas indywidualnym temperamentem i odrębnymi wyróżnikami, dlatego zadaniem Ducha Świętego jest wypracowanie, zgodnie z Jego pragnieniami, szczegółów chrześcijańskiego doświadczenia. Różnić się będą zależnie od osobowości.

Tego możemy być pewni: Jeśli kiedykolwiek ktoś prawdziwie spotka Boga w wierze i oddaniu Ewangelii, to będzie miał świadomość i wyraźnie poznanie szczegółów tej duchowej przemiany! 

Panie, pomóż mi być wiernym szafarzem darów danych mi przez Ciebie do użytku w Kościele.

Aiden W. Tozer, Poranki z Bogiem, Wydawnictwo CLC, Katowice 2016

sobota, 20 czerwca 2015

Jak Efezjanie zabili moje radykalne chrześcijaństwo

Peter Jones

Adnotacja: Ten artykuł nie ma nic wspólnego z książką p.t.: „Radical” David Platta. Nigdy jej nie czytałem, ani też – z tego co wiem – nie czytałem żadnej z pozycji, której D. Platt byłby autorem.

Co oznacza bycie radykalnym?

Definicje mają znaczenie. Dlatego zanim przejdziemy dalej, chciałbym zdefiniować termin „radykalny”. Mówiąc „radykalny” mam na myśli tę odmianę chrześcijańskiego myślenia, która mówi, że prowadzenie normalnego chrześcijańskiego życia, zawarcie ślubu, posiadanie dzieci, wychowanie ich w Chrystusie, obdarzanie miłością współmałżonka, bycie wiernym swoim zadaniom w pracy, uczęszczanie na nabożeństwo, czytanie Biblii, modlitwa, kochanie świętych, a na końcu śmierć – to wszystko są rzeczy niewystarczające.

Chodzi o tę odmianę chrześcijaństwa, która mówi: „Na pewno jest jeszcze coś, co powinienem zrobić, żeby być dobrym chrześcijaninem”. Radykał myśli i głosi, że „dobry chrześcijanin robi niesamowite rzeczy dla Jezusa”. Ten rodzaj myślenia można odnaleźć we wszystkich odłamach chrześcijaństwa. Widzimy tygodnie misyjne, spotkania przebudzeniowe, zakonników, którzy wszystko porzucają, nieuchwytne drugie błogosławieństwo, pielgrzymki do Rzymu, kobiety, które pozostawiają małżeństwo i dzieci daleko za sobą, mężczyzn porzucających pracę, żeby włączyć się w służbę kościelną, młodych ludzi wierzących w to, że zapamiętanie całego Krótkiego Katechizmu Westministerskiego jest środkiem łaski, kaznodziejów sugerujących, że Słowo i sakramenty to nie wszystko, a także mówców na konferencjach, którzy żądają abyśmy coraz więcej się modlili. Korytarze wiary wybrzmiewają frazesami typu: Bądź radykalny.  Zrezygnuj ze wszystkiego dla Jezusa. Poświęć wszystko.

Zostałem wychowany w takim podejściu i podejrzewam, że wielu z was miało podobnie. Wasze chrześcijańskie życie opierało się na stwierdzeniach w stylu „Czy robię wystarczająco dużo?”. Po jakimś czasie odkryłem, że ten przymus, żeby robić wspaniałe rzeczy dla Boga był nie tylko uciążliwym jarzmem, ale był także niebiblijny. Olśnienie przyszło kilka lat temu, podczas studiowania Listu do Efezjan.

wtorek, 21 października 2014

Głoszenie pokoju jest aktem wojny

... i obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju - Efezjan 6.15

Głoszenie ewangelii pokoju to część duchowej walki. Głoszenie pokoju w świecie wojny jest aktem wojny. Zabieganie o pokój w czasie wojny jest elementem sztuki wojennej.

Gdziekolwiek Apostoł Paweł udawał się z ewangelią, tam napotykał na dwie reakcje: nawrócenie lub bunt. Gdyby ludzie zawsze częstowali mnie herbatą, kawą lub ciastem ilekroć mówię im o ewangelii, znaczyłoby to, że coś jest nie tak w tym jak głoszę. Jeśli opowiadamy o Jezusie pośrodku odstępczej kultury, pośrodku ludzi związanych przez grzech i wszyscy uważają nas za "wporzo gości", to znaczy, że przekazujemy im coś, co nie jest ewangelią.
Jeśli reakcją na obecność twojego kościoła w odstępczej kulturze jest irytacja wrogów ewangelii, to znaczy, że jesteś w zdrowym kościele, który wiernie głosi Chrystusa. Jeśli kościół jest zapraszany na salony przez wrogów ewangelii to znaczy, że jego poselstwo jest nie do odróżnienia od wartości świata.
Jeśli jest to reakcja na naszą obecność w świecie, to znaczy, że nie zakładamy duchowej zbroi (Ef 6.10-20). Poddaliśmy się. Wyruszamy w świat z białą flagą, by uniknąć napięcia w życiu. Chcemy pokoju, ale pokoju nie ma, zaś drogą do niego nie jest wywieszenie białej flagi, lecz wytrwałość w toczonych bitwach.

Pan Jezus nauczał, że życie wierzącego łączy się z konfliktem. Nie jest to konflikt wywoływany przez nas. Jest to konflikt, który jest wynikiem reakcji świata ciemności na obecność światła. 

Ten, który był uosobieniem dobra, łagodności, świętości przyszedł na świat. W jaki sposób świat Go przywitał? Czy przywódcy i możni częstowali go kawiorem i zapraszali do pałaców? Cała służba Jezusa wiązała się z napięciem, niesłusznymi oskarżeniami, konfliktami. Gdziekolwiek się udał z poselstwem pokoju, był witany oskarżeniami. Jeśli będziemy Go naśladowali, doświadczymy podobnych rzeczy. Dlatego głosimy ewangelę pokoju z mieczem (którym jest Słowo Boże) i tarczą (którą jest wiara) w rękach. Głosimy ewangelię pokoju jako element wojny z "nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich" (Ef 6.12).

sobota, 18 października 2014

Kazanie w mp3: "Biblijna droga do jedności (Efezjan 4.1-16)"

W ramach Słowa na Niedzielę zachęcam do odsłuchania kazania pt. "Biblijna droga do jedności (Efezjan 4.1-16)" - TUTAJ.

czwartek, 16 października 2014

Owca niejadek?

"W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego". (Efezjan 6.10)

Biblia zachęca nas, abyśmy nie pozostawali na tym samym poziomie rozwoju duchowego. Nie mamy zachowywać status quo, lecz rozwijać się i umacniać. Jeśli widzimy dziecko, które ostatnio spotkaliśmy 3 lata temu i nie zauważamy żadnych zmian jeśli chodzi o jego wzrost oraz inteligencję, to mamy słuszne podstawy, by sądzić, iż coś jest nie tak. 

Nie mamy być po prostu ludźmi wierzącymi. Bóg wzywa nas do czegoś więcej: do bycia dojrzałymi w wierze. Mamy się umacniać w Panu. Tak jak doskonalimy się w wielu różnych kwestiach: graniu na instrumencie, kierowaniu, gotowaniu, naprawianiu, zarządzaniu firmą, programowaniu, pływaniu itd., tak mamy się umacniać w Panu. Mamy być silniejsi i dojrzalsi w wierze. To powinien być nasz priorytet. 

Co jakiś czas wracam myślami do tego jaki byłem 2-3 lata temu. Ktoś powie: "byłeś pastorem, nauczałeś, wszystko grało i ładnie się kulało". Z mojej perspektywy o wielu rzeczach dziś myślę: mogłem zachować się inaczej, mogłem zareagować bardziej dojrzale, mogłem inaczej zaakcentować w kazaniu daną kwestię.

Kiedy patrzymy na siebie dziś i na to jacy byliśmy 2-3 lata temu i nie widzimy żadnych oznak większej dojrzałości, to powinien być niepokojący dla nas objaw. Kiedy nastolatkowi dajemy na stół schabowego z surówką, to oczekujemy, że nie tylko będzie mu smakowało, lecz także, że dzięki temu będzie zdrowo rósł i się rozwijał. Jeśli nie rośnie to znaczy, że brakuje mu apetytu, nie odżywia się jak należy, odsuwa talerz z jedzeniem i grymasi. Nie lubimy takich nastolatków  :) O takich ludziach mówimy, że są niejadkami. Niejadek nigdy nie będzie silnym człowiekiem. Niejadek nie powie: dziękuję, by z wdzięcznością spożyć obiad w towarzystwie rodziny. Na podobnej zasadzie istnieją kościelne niejadki. Chrześcijański niejadek nigdy nie będzie dojrzałym, silnym uczniem Jezusa. Nie tylko, że nie będzie rósł. Brak zdrowego pokarmu, stronienie od wspólnoty Kościoła i nieobecność przy Stole Pańskim jest niszcząca dla duszy. 

Jeśli osobnik wyglądający na owcę nie ma apetytu na soczystą trawę, stroni od stada innych owiec lub woli kąpać się w błocie, to najprawdopodobniej... nie jest owcą. Owca lgnie do pasterza, zna Jego głos, idzie za nim, kocha zielone łąki, świeży pokarm i obecność innych owiec. Jest zwierzęciem stadnym. Jeśli ucieka od tych rzeczy – to mamy uzasadnione podstawy, by zadać pytanie: czy mamy do czynienia z owcą? Jeśli należymy do owiec Jezusa - lgnijmy do Niego, pragnijmy zielonych łąk, zdrowej duchowej diety i towarzystwa innych owiec.

Umacniajcie się w Panu i Jego potężnej mocy.

poniedziałek, 8 września 2014

Nie studiuj ciemności, lecz świeć

Dochodźcie tego, co jest miłe Panu i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie - Efezjan 5.11

Chodzić w świetle oznacza nie mieć nic wspólnego w bezowocnymi uczynkami ciemności. Powinniśmy je karcić. Nie chodzi jednak o to, by w sposób obsesyjny studiować ciemność. Nie tylko, że samo w sobie to nie wystarczy, by ją powstrzymać. Samo poznanie ciemności nie sprawi, że rozbłyśnie światłość. Zbytnie skoncentrowanie na ciemności może nas zbytnio wciągnąć. Według Ap. Pawła nawet rozmawianie o pewnych działaniach ludzi będących ciemnością jest złe samo w sobie. W samym badaniu mroku nie znajdziemy żadnej łaski, żadnego błogosławieństwa. Nie znaczy to, że mamy być ślepi. Znaczy to raczej, że tylko światłość może rozproszyć ciemność. Zdaniem apostoła Pawła, zło można zwyciężyć jedynie dobrem (Rz 12,21), nie zaś rozmawianiem na jego temat.

Skupiajmy się na świetle, a nie ciemności. Chrześcijanin lepiej powinien znać Boże Słowo niż chrześcijańskie herezje. W jaki sposób Kościół walczył z herezjami? Nie tyle dyskutował z nimi. Raczej ogłaszał prawdę. W taki sposób są pisane wyznania wiary: npCredo Apostolskie, Nicejsko-Konstantynopolitańskie. Były pisane w odpowiedzi na herezję, ale nie zajmują się treścią owych błędów. Zajmują się ogłaszaniem biblijnych prawd. 

Kiedy schodzimy do piwnicy i widzimy wokół siebie ciemność, to nie zastanawiamy się: „Hmm, muszę sobie przypomnieć co gdzie leży, by się nie potknąć. Gdzie był zakręt, gdzie jest ściana, a gdzie przejście”. Po prostu zapalamy światło. Tak Bóg komunikuje prawdę. Nie mówi: A teraz zajmijmy się treścią ksiąg obcych religii. Szkoda na to czasu. Wiadomo, że nie wszyscy w internecie mają rację. Jedyny skuteczny sposób walki z ciemności nie polega na badaniu jej (w sposób intelektualny), lecz poprzez emanowanie światłością (w sposób etyczny). Tak postępował Jezus. Nie chodził wszędzie tam, gdzie ludzie wierzyli przesądom, nie był na wszystkich forach internetowych, opisując wszystkie matactwa Sanhedrynu, Heroda i Rzymian. Raczej szedł między ludzi i czynił dobro. To była jego metoda pociągnięcia ludzi.

Paweł wzywa Efezjan do napiętnowania „bezowocnych czynów ciemności”, nie zaś do ciągłego debatowania na ich temat. Etyczne postępowanie ma o wiele większe znaczenie niż badanie i demaskowanie knowań oraz spisków sług szatana.

piątek, 15 sierpnia 2014

Bóg zmienia świat poprzez wierną resztkę

(...) i abym na światło wywiódł tajemny plan, ukryty od wieków w Bogu, który wszystko stworzył, aby teraz nadziemskie władze i zwierzchności w okręgach niebieskich poznały przez Kościół różnorodną mądrość Bożą. - List do Efezjan 3.9-10

Celem Ap. Pawła było zaniesienie na świat Dobrej Nowiny, ewangelii, Bożego planu dla narodów. Jesteśmy tu dzięki temu, że w znaczniej wierze udało się to zrobić. Jednak ktoś czytając te słowa w I wieku mógłby złapać się za głowę: "Podbić świat? O czym ty mówisz? Świat przemieniony ewangelią? Pozwól, że was policzę. 1,2,3... 12. Dwunastu. Nie wygląda to zbyt imponująco. No dobrze, przyjrzyjmy się tej 'parszywej dwunastce'. Rybak, celnik, rybak, celnik, cieśla... Naprawdę chcesz by oni to zrobili? Spójrz jaką mają bibliotekę, wykształcenie, jakie skończyli seminaria teologiczne... No bieda, panie..."

O, jest 1 teolog - Apostoł Paweł. No i 11 praktyków. Jednak nawet Paweł nie był teologiem dłubiącym przy biurku. Był to teolog, który był aktywny. Szył namioty, głosił na rynku, jeździł by opowiadać ewangelię. Nie był strategiem siedzącym w Głównym Sztabie w Jerozolimie.

To jest właśnie Boży sposób działania. Wielkie rzeczy dzieją się nie przez tłumy, ale wierną resztkę. Dlaczego? By odebrać człowiekowi powód do chluby: to MY mamy środki, ludzi, budynki, pieniądze i MY to wszystko dla Ciebie Panie uczynimy.

Bóg mówi do Izraela, by wybrał trzystu ludzi, którzy mają iść na bitwę, by pokonać Midiańczyków (Sdz 7.5-7). Daje nam do zrozumienia, że On nie potrzebuję obserwatorów, lecz wojowników. Nie potrzebuje pasażerów, lecz rybaków. 

Pan Jezus wiedział: jest paru wierzących i mnóstwo niewierzących. Teraz chcę, by i ci niewierzący weszli, dołączyli do nas. I razem z nami utworzą Nowy Izrael, królewski naród. 
- Panie, ale to jest tłum pogan! 
– Świetnie, będzie kogo ratować i komu głosić ewangelię! Przecież nie będziemy tego robili wobec drzew!

Bóg więc myśli rozwojowo. Taki był Paweł. Siedział w więzieniu, a pisał do Efezjan o planie. I jest to plan dla całego świata. I on w nim współuczestniczy.

To wielka zachęta dla nas. Bez względu na to, gdzie się znajdujesz, również i ty współuczestniczysz w tej misji. Bądź jej częścią, nie obserwatorem. 

niedziela, 22 czerwca 2014

"Aleja czy ale Bóg?" (Efezjan 2.1-10) - kazanie w mp3

Słowo na Niedzielę. Do odsłuchania kazanie w mp3 pt. "Aleja czy ale Bóg?" (Efezjan 2.1-10). Zapraszam TUTAJ.

sobota, 31 maja 2014

Wiara dzieci, a możliwości Boga

I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni. - Efezjan 2.1-3

Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.  - Ew. Mateusza 18.3


Powyższe fragmenty są istotne w dyskusji nt. wiary małych dzieci, ale także w zrozumieniu czym jest owa wiara i jakie są możliwości człowieka oraz Boga w jej "produkcji". Pismo Święte (Ef 2.1-3) naucza, że niezdolność człowieka do wiary jest niezdolnością etyczną (nie zaś biologiczną), która dotyka zarówno woli, emocji, jak i rozumu. 

Czasami błędnie sądzimy, jakoby dorośli posiadali naturalną zdolność wiary z powodu fizycznych uwarunkowań, a dzieci i niemowlęta owej zdolności jeszcze nie posiadają. I w zasadzie jedyną rzeczą, którą Duch Święty musi zrobić, to dać dorosłym chcenie, co jednak w przypadku niemowląt byłoby niewystarczające z powodu ich nie dość rozwiniętej kory mózgowej. Zatem Duch (a wraz z Nim i my) musi "czekać" z nadprzyrodzonym działaniem w ich życiu do czasu pojawienia się odpowiednich predyspozycji umożliwiających wzbudzenie w człowieku wiary. 

To praktyczny arminianizm.

Biblia naucza, że człowiek jest martwy w grzechach włączając w to zdolności rozumu do poprawnego rozumienia Boga i spraw duchowych. Umysł człowieka nieodrodzonego jest jego orężem nieprawości i wrogości wobec Boga, nie zaś neutralną funkcją biologiczną. Duch dokonuje nadprzyrodzonej operacji również w tej sferze człowieka. Nie czeka na "chcenie" lub naturalną "gotowość" człowieka do przyjęcia Jego działania. Duch działa jak chce, w kim chce i kiedy chce. Jest suwerennym Bogiem. 

Dlatego wskazywanie na stopień rozwoju małego lub dużego człowieka jako muru, którego Boża łaska nie jest w stanie przejść jest całkowicie chybione z biblijnej perspektywy. Owszem, dzieci nie są w stanie uwierzyć. Jednak podobnie dorośli nie są w stanie tego uczynić o swoich "naturalnych" predyspozycjach. Nikt z nas nie jest w stanie wyprodukować w sobie wiary, o ile wcześniej Ojciec nie pociągnie nas do Syna (Jn 6.44) i nie ożywi dając nowe serce (Ef 1.5). To może uczynić tylko Bóg. Wiara jest Jego dziełem

Dlatego twierdzenie, że w niemowlętach i małych dzieciach (w przeciwieństwie do dorosłych) jest jakaś "blokada", której Bóg nie jest w stanie przeskoczyć w celu wzbudzenia w nich wiary, to nie tyle dyskusja o możliwościach dzieci, ale o możliwościach Boga.

poniedziałek, 26 maja 2014

Moc dzięki której wierzymy

Biblia naucza, że nasza wiara jest Bożym darem. Wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły samego Boga. 

(19) i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, (20) jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie (Efezjan 1.20-21).

Moc, która wzbudziła nas do wiary to ta sama moc, która wzbudziła Chrystusa z martwych. Potrzeba było działania siły, która wzbudza martwych do życia fizycznego, aby wzbudzić nas do życia duchowego.

To nie jest więc tak, że Bóg wyciągnął do nas rękę i powiedział: Chwyć! Teraz twoja kolej. Ojciec nie przyszedł do grobu Chrystusa i nie powiedział: Chwyć, teraz twoja kolej. Boża moc wskrzesiła Go do życia. To samo Bóg uczynił z nami. Boża moc wskrzesiła nas do nowego życia. Sami byliśmy do tego niezdolni, martwi w grzechach.

To nam pokazuje nasze duchowe możliwości, a w zasadzie nasz beznadziejny stan, w którym tkwiliśmy i Bożą dobroć, moc względem nas. Jesteśmy martwi, a nie ranni. Potrzeba było nie zastrzyku, ale działania Bożej siły, byśmy uwierzyli. I to nie byle jakiej siły, ale siły, która wzbudza martwych do życia i dzięki której Ojciec posadził Syna po Swojej prawicy w niebie (Ef 1.21).

Katechizm:

-         Co sprawiło, że wierzysz?
-         Wielka siła, która wzbudziła Chrystusa z martwych
-         Gdzie obecnie jest Chrystus?
-         Siedzi po prawicy Boga w niebie

sobota, 24 maja 2014

Spisane modlitwy - czy jest w nich coś złego?


"Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie" - Efezjan 1.15-20.

Powyższe słowa Apostoła Pawła to modlitwa. Po pierwsze: modlitwa wyrażona publicznie. Po drugie: modlitwa spisana.

Apostoł chciał, aby Efezjanie wiedzieli co jest treścią jego modlitwy. To miało dodać im otuchy, zapewnić, że Paweł o nich pamięta, ale też, aby mogli do tej modlitwy dołączyć. To dobry przykład dla nas. Nie tylko mamy modlić się prywatnie, ale i zapewniać innych, o co się modlimy. Wspólna modlitwa wypowiadana na głos wzmacnia nie tylko naszą wiarę, ale i nasze więzi (w Kościele, w rodzinie).

Zauważmy również, że jest to modlitwa spisana. Biblia zawiera więcej spisanych modlitw: Mojżesza, Dawida, Nehemiasza, Daniela... W historycznych kościołach, włączając kościoły reformacji, zawsze używano spisanych modlitw. Zdarza się, że gdy ktoś odwiedza nasze nabożeństwo jest pozytywnie zaskoczony faktem, że modlimy się własnymi słowami. Czynimy to ponieważ Bóg lubi, gdy rozmawiamy z Nim jak dzieci.

Prawda jest jednak taka, że modlimy swoimi słowami, ale i modlimy się słowami modlitw, które wcześniej przygotowuję - spisując jej słowa w domu. Np. modlimy się słowami Ojcze Nasz, Gloria Patri, wspólnie wypowiadamy Apostolskie Credo, śpiewamy, ale i modlimy się słowami Psalmów (np. podczas wyznania grzechów wypowiadamy wspólnie Psalm 51) oraz słowami modlitw ludzi, którzy żyli lub żyją blisko Boga.

Nie ma nic złego w tym, że ktoś używa spisanych modlitw, by nas w nich prowadzić, by nas zachęcić, ukierunkować. Wręcz przeciwnie. To bogactwo i skarb kościoła, który często bywa lekceważony i traktowany jako wróg szczerości i spontaniczności.

Znamy te zarzuty: "Spisana modlitwa nie jest szczera. To bezmyślnie powtarzana regułka. Niszczy spontaniczność". Czy jednak na pewno w ten sposób nazwalibyśmy Modlitwę Pańską? Uważajmy z naszymi zarzutami, bo rzucone niczym kamyk za płot sąsiada - mogą trafiać nie tam, gdzie byśmy chcieli. 

Czym jest pieśń? To wyśpiewywana "regułka". Za każdym razem wyśpiewujemy te same słowa. I to jednocześnie! Czy oznacza to brak szczerości? Brak Ducha? Martwą religijność? 

Każdy zaangażowany w modlitwę szczery chrześcijanin wypowiada ulubione i stałe zwroty oraz powtarzające się słowa. Gdy słuchasz czyjejś modlitwy po raz 50 brzmi to jak wyuczona modlitwa i łatwo przewidzieć jakie zwroty na pewno pojawią się w modlitwie danego brata lub siostry w Chrystusie. Czy oznacza to obłudę lub martwą religijność? Niekoniecznie.

Czym są zwroty grzecznościowe: "dzień dobry, przepraszam, proszę, dziękuję"? To regułki, które wypowiadamy w określonych sytuacjach. Powinniśmy z nich zrezygnować w imię "autentyczności"? Czym są słowa "kocham cię" jeśli nie formułą, za pomocą której wyrażamy miłość? Czym jest przysięga małżeńska? Regułką, którą wypowiadamy do ukochanej osoby. Czy to niszczy szczerość przysięgi? 

Wyuczone słowa nie są złe. Złe jest wypowiadanie wyuczonych słów nieszczerze, obłudnie, kłamliwie. Nie ma nic złego w  korzystaniu ze spisanych modlitewników lub spisanych modlitw ludzi, których modlitwy mogą pomóc wznieść nasze serca przez Boży tron. To duża inspiracja i duchowa zachęta dana nam, abyśmy rozwijali w sobie pasję modlitwy. Nie pozbawiamy się tego bogactwa. 

środa, 2 kwietnia 2014

Bycie wierzącym to więcej niż "poglądy religijne" na facebooku

Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, do świętych w Efezie i wierzących w Chrystusa Jezusa - Efezjan 1.1

Do kogo jest skierowany List do Efezjan? Apostoł Paweł określa swych adresatów mianem: święci w Efezie i wierzący w Chrystusa.

Święci są więc umiejscowieni zarówno w Efezie, jak i w Chrystusie. My również mamy dwa obywatelstwa: w Polsce i w niebie. Nie możemy zapomnieć o obowiązkach, które z tego wynikają. Mamy ojczyznę w niebie i obowiązki niebiańskie. I ojczyznę na ziemi i obowiązki ziemskie. Nie stoimy więc przed wyborem jednego z dwojga. Mówimy raczej: jedno i drugie. Być obywatelem nieba oznacza mieć obowiązki wobec rodziny, kraju, struktur tu na ziemi.

Paweł opisuje adresatów listu poprzez dwa bardzo ważne terminy - święci i wierzący. Słowo święty w Biblii nie oznacza tego, co dziś to słowo oznacza: niezwykle święta osoba, którą należy kanonizować w odpowiedzi na życie, które prowadziła i cuda, które, za jej pośrednictwem miały miejsce.

Święty w Biblii to ktoś, kto w oczach Bożych jest oddzielony dla Niego, czysty, uświęcony i cieszy się przywilejem bezpośredniego przystępu do Boga. W Stary Przymierzu jedynie niektórzy ludzie mogli być określani jako święci. Arcykapłani jedynie sporadycznie mogli zbliżyć się Miejsca Najświętszego, czyli do tronu Boga. Izraelici mogli wejść do Świątyni po przejściu rytuału oczyszczenia. Istniały różne stopnie uświęcenia.

Jednak w Nowym Przymierzu wszyscy wierzący, za pośrednictwem Chrystusa, mają prawo zbliżyć się do tronu Boga. Każdy jest święty. Dla Żydów, który odrzucali Pana Jezusa jako Mesjasza nazwanie Efezjan świętymi było szczególną obrazą i zgorszeniem. Ich zdaniem tylko Serafowie i Cherubowie oraz arcykapłani byli świętymi. Tylko oni mogli wejść do Miejsca Najświętszego, podejść do tronu Boga. Tu zaś Apostoł mówi: do świętych - określając w ten sposób wcale nie idealnych ludzi.

Jesteśmy uważani przez Boga za świętych. Dlaczego? Przecież nie jesteśmy tacy święci! Bóg jednak nazywa w ten sposób wszystkich wierzących w Kościele. Czyni to nie wskutek naszej własnej sprawiedliwości, ale wskutek sprawiedliwości Jezusa. Bóg dał wierzącym świętość Chrystusa. To świętość, która pochodzi z zewnątrz i którą Bóg nas przyodział. Mówimy więc: święci w Gdańsku, święci we Wrocławiu, święci w Olsztynie... Jednak Bóg nie chce, abyśmy na tym się zatrzymywali. Mówi: skoro jesteście święci to żyjcie jak święci (Ef 4.1). Bądźcie święci, boście Święci. Druga część Listu do Efezjan mówi o tym, jak żyć zgodnie z tym, kim jesteśmy w Chrystusie.

Zatem widzialna wspólnota wierzących jest określana jako święci. To nasz zobowiązujący przywilej. Święty, który prowadzi życie zakłamane, grzeszne to duchowa schizofrenia. Dlatego Pismo mówi: żyjcie jak przystoi na powołanie wasze.

Drugi zwrot, którym Paweł opisuje adresatów to wierzący w Chrystusa Jezusa. To kolejny przywilej, którego nie powinniśmy się wstydzić. Kim jesteś? Gitarzystą rockowym? Kierowcą? Programistą? Kolekcjonerem komiksów? W czwartej, piątej kolejności zapewne tak, ale przede wszystkim, jeśli jesteś osobą nawróconą, to jesteś wierzący w Chrystusa!

Ktoś powie: Ja nie chcę być definiowany przez pryzmat tego, w co wierzę! To gruba przesada. Wolę być definiowany przez pryzmat tego gdzie mieszkam, co potrafię, jaki mam zawód! Bóg jednak mówi, że naszą pierwszą tożsamością jest bycie świętym, wierzącym. Dlaczego? Ponieważ to, w co wierzymy, determinuje to, kim jesteśmy, jak żyjemy i gdzie spędzimy wieczność. Najważniejsza jest nasza relacja z Chrystusem, nie zaś z komputerem, gitarą, autem, mężem, żoną. Ich stan jest raczej pochodną, odbiciem stanu naszej więzi z Bogiem.

Jeśli nawróciłeś się do Chrystusa, to bycie świętym i wierzącym jest twoją centralną  tożsamością, a nie dodatkiem do twoich pasji; czymś, co możesz wpisać do rubryki "poglądy religijne" na facebooku. I owa tożsamość powinna mieć wpływ na nasze wybory we wszystkim: małżonka, pracy, sposobu wydawania pieniędzy, reakcji na przeciwności itd. Jesteś wierzący. Jesteś święty. Postępuj jak wierzący i święty.

poniedziałek, 17 marca 2014

Kim jest Apostoł?

Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, do świętych w Efezie i wierzących w Chrystusa Jezusa - Efezjan 1.1 

Paweł rozpoczyna List do Efezjan od przedstawienia się. Wydaje się, że jest to błaha rzecz, jednak jest to również część Bożego Słowa, dlatego powinniśmy czerpać z niej naukę. Pozdrowienia w listach podczas ery Imperium Rzymskiego były skonstruowane inaczej niż w dzisiejszych mailach lub listach. Nasze listy kończą się pozdrowieniem i wymienieniem imienia autora, np. Pozdrawiam Cię serdecznie, Paweł. Jednak w czasach Imperium Rzymskiego autor przedstawiał się na początku. Dlatego w listach pawłowych, poza Listem do Hebrajczyków, mamy jego imię już we wstępie. Tutaj nie tylko przedstawia się z imienia, ale także z pozycji, którą ma. Paweł nazywa siebie: apostołem z woli Boga. 

Bardzo często w listach podkreśla, że jest apostołem z boskiego pochodzenia. Tylko w trzech listach przedstawia się inaczej: w Filipian nazywa siebie sługą Bożym, zaś w dwóch listach do Tesaloniczan - tylko z imienia. 

Możemy więc założyć, że Paweł miał ważny powód, by przedstawić się jako apostoł. Dlaczego to robił? Ponieważ jego apostolstwo było kwestionowane przez jego przeciwników - zarówno poza Kościołem, co było oczywiste, ale i w Kościele. Jak wiemy, Paweł był prześladowcą Kościoła i wierni obawiali się, że jest pośród nich albo po to, by ich szpiegować, albo, by głosić własne nauki. "Kim jest Paweł, że mamy go słuchać?" Dlatego Paweł podkreśla: jestem apostołem z boskiego, a nie ludzkiego ustanowienia

Apostołem nie został wskutek tego, że sam się nim ogłosił. Nie został nim dlatego, że zdecydował o tym Piotr lub inni przywódcy w Kościele. Sam Chrystus objawił Mu się i powołał go na Apostoła. Paweł przedstawia siebie w ten sposób, ponieważ z jego apostolstwa wynika autorytet przekazywanych treściGdyby przedstawił się jako nauczyciel, mędrzec, rabbi - jego słowa miałyby rangę ludzkiej interpretacji. Jednak autorytet Apostoła, podobnie jak autorytet Proroka był szczególny. Apostoł był ustami Chrystusa. Nauka Apostołów jest nauką chrystusową. Apostołowie byli bowiem świadkami słów i czynów Chrystusa. Dlatego niezgoda z nauczaniem apostolskim jest odrzucaniem Chrystusa i wiary chrześcijańskiej. Nie można więc powiedzieć: zgadzam się z Ewangeliami, Starym Testamentem, ale nie z nauczaniem Apostoła Pawła. Słowa Pawła są Słowami Bożymi.

Dziś również kwestionuje się jego pochodzenie apostolskie. Kto to był Paweł? Apostoł? Seksista! To założyciel chrześcijaństwa, który przekręcił nauczanie Jezusa i zwiódł ludzi. W ten sposób był jednak traktowany już w I wieku. Nowoczesna niewiara w słowa Apostoła to nic nowego. To powrót do starożytnej niewiary.

Zwróćmy również uwagę na fakt, że Paweł się po prostu przedstawia. Nie wysila się na uzasadnianie swego apostolstwa. Stwierdza, że je otrzymał od Boga. Jeśli ktoś nie chce tego uznać, Paweł nie zamierzał pisać elaboratów z argumentacją. Dla nas to również jest ważna lekcja. Nie zawsze musimy się wysilać, by coś uzasadnić. Zapewne byli ludzie, którym Paweł, pewne rzeczy dogłębniej wyjaśniał i uzasadniał. Pan Jezus tłumaczył pewne kwestie uczniom na osobności, niekiedy jednak milczał, gdy widział, że pytanie nie ma na celu poznanie prawdy, lecz słowną bitewkę, szukanie haków. Również my musimy być mądrzy pod tym względem. Bóg mówi: bądź mądrym szafarzem czasu i nie marnuj go na jałowe dyskusje z ludźmi, którzy mają za dużo wolnego czasu na pogadanki egzystencjalne.

Niewiara w apostolski autorytet Pawła w niczym nie znosi apostolskiego autorytetu Pawła. Autorytet Apostoła nie jest bowiem zależny od głosowania i decyzji ludzkiej. Paweł nie mówi: zagłosujcie czy mnie uznajecie, czy jestem tym, za kogo się podaję. Bóg nie mówi: niech ludzie zagłosują, czy moje Słowa, które przekazuję przez Apostołów i Proroków są moimi słowami. Jeśli przegłosują, że nimi są, wówczas odetchnę. Raczej zakłada że ci, którzy są z Boga słuchają Bożych słów i rozpoznają jego autorytet.

(13) A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa. – 1 Tes 2.13

Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ bycie Apostołem jest szczególnym powołaniem. Niektórzy sądzą, że grono apostołów wcale nie jest szczególne. Było ich więcej niż dwunastu i co więcej, w ich gronie były kobiety:

(7) Pozdrówcie Andronika i Junię, rodaków moich i współwięźniów moich, którzy są zaszczytnie znani między apostołami, a którzy już przede mną byli chrześcijanami. Rzym 16.7

W jaki sposób na to odpowiedzieć? Określenie "apostoł" z języka greckiego oznacza posłaniec, wysłannik. W tym sensie możemy zapytać: apostołem kogo, czego była Junia? Posłańcem kogo? Przykładowo, Kościół mógł posłać kogoś na misję i ta osoba była wysłannikiem (apostołem) Kościoła. Prawdopodobnie do takich osób należeli Andronik i Junia.

Jednak kiedy mówimy o gronie Dwunastu Apostołów, to nie mówimy o wysłannikach Kościoła. Mówimy o posłańcach Chrystusa. Dlatego jest to szczególny status, który nie może być porównany do współczesnych misjonarzy, ewangelistów, pastorów, biskupów...

Apostołowie wraz z Prorokami założyli fundament Kościoła (Ef 2.20). Posiadali szczególny autorytet przekazywania Bożej woli, spisania Pism natchnionych. Ich liczba nawiązywała do dwunastu synów Jakuba, plemion Izraela. Jezus wybiera dwunastu Apostołów oznajmiając, że stanowią oni podwaliny nowego Izraela, ludu Bożego w Nowym Przymierzu - Kościoła. Urząd Apostoła był szczególny. Apostołowie działali od czasów Chrystusa aż do śmierci ostatniego z nich. 

Kościół w Nowym Testamencie jest przyrównany do Świątyni, do świętej budowli. Jej kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus. Apostołowie i prorocy są fundamentem Kościoła. My zaś jesteśmy żywymi kamieniami, z których owa święta budowla jest wznoszona. Jednak nie budujemy fundamentu przez cały okres trwania budowli. Fundament jest założony. Dlatego rola Pawła była szczególna. Jako apostoł przekazał depozyt, który jest treścią naszej wiary. Jest treścią wiary dla całego Kościoła.

Dziś można usłyszeć o twierdzenia o odrestaurowaniu, przywróceniu lub kontynuacji urzędu apostolskiego w Kościele. To wielki błąd i nieporozumienie, by nie rzec: herezja. To twierdzenie, że fundament nie jest założony i że obecnie są ludzie, których autorytet i nauczanie można przyrównać do autorytetu Dwunastu oraz ich pism kanonicznych. W Nowym Testamencie czytamy, że następcami Apostołów nie byli... apostołowie. Tytus miał wyznaczyć w kościołach starszych i biskupów, nie zaś nowych apostołów. Era apostołów, era proroków była ważna i kluczowa. Była zakładaniem fundamentu. I tą pracę wiernie zakończyli. Trwać w sukcesji apostolskiej, być w łączności z apostołami oznacza zachowywać ich naukę. Dlatego warto zadbać o jej należyte poznanie. 

sobota, 15 marca 2014

List, który zmienia życie

Jutro rozpoczynam serię kazań z wyjątkowej księgi Pisma Świętego: Listu do Efezjan. To księga przełomów w moim życiu i poszukiwaniach. A prawdy z tego listu, poprzez które Duch Święty zmienił i wciąż zmienia moje myślenie i życie to: 
- zbawienie jest z łaski przez wiarę, nie z uczynków
- suwerenność Boga i bezwarunkowe wybranie, 
- jedność przymierza i ludu Bożego w Starym i Nowym Testamencie,
Kościół zajmuje szczególne miejsce w Bożym planie i historii,
- Kościół to rodzina dorosłych, młodych i zupełnie małych,
- jak budować i na czym zasadza się jedność Kościoła,
- kim jako wierzący jesteśmy w Chrystusie,
- jak powinniśmy żyć jako nowe stworzenia w Nim,
- czym jest chrześcijańskie małżeństwo,
- jaki jest cel wychowania dzieci,
- bierzemy udział w duchowych bitwach i jaka jest nasza broń.

Już nie mogę się doczekać! 

wtorek, 10 lipca 2012

Bojownicza modlitwa

W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych - Efezjan 6:18

Apostoł Paweł pisząc o duchowej wojnie wymienia także modlitwę. Modlitwa nie jest częścią zbroi Bożej, ale czymś co zagrzewa nas do wszelkich bitew jako chrześcijan. Jesteśmy w stanie działać w sprawiedliwości dzięki modlitwie, głosić Ewangelię dzięki modlitwie, odpierać pociski złego dzięki modlitwie.

Modlitwa jest komunią, wspólnotą z Bogiem, ale zbyt często chrześcijanie rozumieli modlitwę jako ucieczkę od zadania do tworzenia kultury chrześcijańskiej albo walki z wrogami ewangelii. Nie tak widzi modlitwę Apostoł. Dla Pawła i dla Kościoła jako całości, modlitwa jest jednym z kluczowych taktyk naszych strategii wojennych. Modlitwa powinna być bojowaniem, walką o świat.

Najbardziej bojownicze modlitwy w Biblii to Psalmy. Niektóre z tych Psalmów zawierają okrucieństwo i przemoc (por. Ps 5, 58, 109, 137) stąd wielu chrześcijan ma problemy modlitwą ich słowami. Niekiedy zadają pytanie: czy są one zgodne z nauczaniem Chrystusa o miłości nieprzyjaciół (Mt 5:43-48)?Słuchaj
Zapis fonetyczny

Pamiętajmy jednak, że te Psalmy są częścią natchnionego Słowa Bożego. Nawet święci w niebie wzywają Boga, aby pomścił ich krew (Obj. 6:9-10). Paweł nakazuje chrześcijanom "błogosławić tych, którzy was prześladują; błogosławić, a nie przeklinać" (Rzymian 12:14), ale ten sam Apostoł przeklina judaizujących, którzy głoszą inną ewangelię (Galatów 1:8-9). Pan Jezus nakazuje nam miłować nieprzyjaciół, ale przeklina drzewo figowe, który reprezentujące Izrael (Mt 21:18-22, Marka 11:15-26). Stary Testament uczy nas miłować naszych nieprzyjaciół (Księga Wyjścia 23:4-5, Księga Kapłańska 19:17-18; Przysłów 25:21-22), jednocześnie zawiera trzydzieści kilka Psalmów zawierających przekleństwa wobec Bożych wrogów.


Jeśli nasze modlitwy o przekleństwo czy usunięcie wrogów wynikają z zemsty i nienawiści, wówczas grzeszne. Z drugiej strony jednak - brak chęci do  modlitwy słowami tych Psalmów może wynikać z naszej grzesznej tolerancji zła i grzesznej apatii wobec niesprawiedliwości. Upewnijmy się czy nasz stosunek do zła  nie jest zbyt pobłażliwy, zbyt tolerancyjny i z tego powodu wolimy niekiedy w strachliwy sposób nie opowiadać się głośno przeciwko wrogom ewangelii. Wolimy nie zakładać zbroi wierząc, że szatan tak naprawdę chce się z nami dogadać i pertraktować z nami warunki pokoju.


"Błogosławcie tych, którzy was prześladują; błogosławcie, nie przeklinajcie". Te słowa powinny być wyznacznikiem naszych modlitw i kazań. Jednak Pismo Święte pokazuje, że powinniśmy także prosić Boga o JEGO zemstę na jego wrogach. Psalm 83:15-16 oddaje tą równowagę i balans: (15) Jak ogień, który pali las, I jak płomień, co pochłania góry, (16) Tak Ty ścigaj ich burzą swoją I jak huragan wpraw ich w zamieszanie! (17) Okryj twarze ich hańbą, Aby szukali imienia twego, Panie!


Modlimy się o Boże zwycięstwo nad Jego przeciwnikami, ale zwycięstwo które będzie prowadziło do tego, że ugną przed Nim kolana w uniżeniu i oddaniu. Pamiętajmy też o nas samych. Nośmy zbroję Bożą abyśmy uczestniczyli w tym zwycięskim pochodzie kościoła w świecie – jednocześnie chroniąc się przed atakami zwierzchności w okręgach niebieskich zabiegających o nasze dusze.