Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Homoseksualizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Homoseksualizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2026

Cóż... Nie.

Jeśli ktoś mi mówi, że powinienem uznać za małżeństwo parę mężczyzn lub kobiet, który "zawarli ślub" w jednym z krajów UE, odpowiedź jest następująca: 

Nie.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Czy wierzę w zmianę osób homoseksualnych?

Czy wierzę, że zmiana orientacji u osób homoseksualnych jest możliwa? 

Tak. I znam takie przykłady. 

Nie znam się na terapii, ale wierzę w Boga cudów, który potrafi nawet umarłych wskrzeszać do życia. 

Przede wszystkim jednak wierzę w zmianę, która polega na odwróceniu się od grzechu, zaufaniu Jezusowi i życiu w czystości. 

W Kościele w Koryncie byli tacy, którzy w przeszłości popełniali m.in grzech współżycia homoseksualnego (1 Kor 6:9-11). Św. Paweł dodaje, że zostali obmyci, usprawiedliwieni i uświęceni przez krew Jezusa. 

Zmiana jest możliwa. Pokusy i wyzwania może nie znikną, lecz odwrócenie się od grzesznych homo-romatycznych fantazji, grzesznej seksualnej aktywności jest możliwe. 

Boża łaska nie tylko przebacza, ale i daje moc tym, którzy zaufali Bogu do prowadzenia przemienionego życia.

wtorek, 24 marca 2026

Walka z rzeczywistością

Nie istnieje coś takiego jak: 
 - małżeństwo osób tej samej płci 
 - mężczyzna rodzący dzieci 
 - trzecia (i kolejna) płeć 
 - kobieta uwięziona w ciele mężczyzny 

 To, że obecnie trzeba przypominać takie oczywistości ukazuje jak mocno manipulacja, fake newsy, kłamstwa i propaganda przeniknęły do medialnej i politycznej narracji i jak wielu ludzi im uległo. 

Żyjemy w Bożym świecie. Bunt wobec Boga przejawia się m.in. w niezgodzie z Jego porządkiem stworzenia. 

Jednak walka z rzeczywistością prowadzi do autodestrukcji, odbiera radość i pokój serca. 

Nie zmarnuj życia na niekończące się próby zawracania kijem Wisły. Nie walcz ze swoim Stwórcą. Zaufaj Jemu. Jezus jest jedyną Drogą do pokoju z Bogiem, do harmonii ze stworzeniem i do spełnionego życia.

poniedziałek, 23 marca 2026

Czy Polska musi uznać "małżeństwa jednopłciowe"?

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że "małżeństwa jednopłciowe" zawarte w Unii Europejskiej mają być respektowane w Polsce (przypadek dwóch Polaków, którzy zawarli "ślub" w Berlinie). 

Co to w praktyce oznacza? 

1. Że małżeństwo jest nadal miłosnym przymierzem mężczyzny i kobiety. Bez obaw. Bóg nie zmienił zdania. 

 2. Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu coś się pokićkało. 

3. Już zaczyna się kićkać tym, którzy uważają, że małżeństwo jest ludzkim/kulturowym tworem i że jego definicja zmienia się w zależności od światopoglądu sędziów, władz, polityków. 

4. Zaczyna się też kićkać tym, którzy uważają, że w Polsce nie obowiązuje Konstytucja RP. 

5. Jak ktoś słusznie zauważył, polskie sądy nie są od ustanawiania prawa w Polsce, lecz od jego przestrzegania. 

6. Nadchodzi większy Sąd, przed którym staną ziemscy sędziowie, rządzący, prokuratorzy itd. - ci którzy zostali ustanowieni i powołani przez Boga jako Jego słudzy, by wykonywali sprawiedliwość na ziemi. Kryterium tego Sądu jest niezmienne, uniwersalne i spolegliwe. 

7. Żyjemy w okresie kłamstwa i dezinformacji. Nie daj zakłamać rzeczywistości. Ufaj Bogu i Jego Słowu. Nie ulegniesz manipulacji mediów i decyzjom polityków, sędziów sankcjonujących kłamstwo.

czwartek, 26 lutego 2026

Progresywno-tęczowe chrześcijaństwo?

Tzw. "progresywne chrześcijaństwo" wdziera się do Kościołów zarówno katolickiego, jak i protestanckich. Zwykle robi pod postacią 
wrażliwości, opowieści o chwytających za serce historiach ludzi, otwartości, która wyrażana jest w zasiewaniu zwątpienia w wyrazistość Bożego Słowa ("Czy naprawdę Bóg tak powiedział?"). 

O ile jednak troska i miłość do człowieka są czymś, co powinny charakteryzować uczniów Jezusa, to powinny być one wyrażane w sposób afirmujący Ewangelię, a nie grzech. Podanie zagubionej osobie ręki, by ją w dalszym ciągu prowadzić niewłaściwą drogą, nie jest przejawem miłości do niej. 

Wsparcie w Kościele dla osób homoseksualnych lub młodych osób rozważających tranzycję ("korektę płci") nie polega na "doklejeniu" słów o Bożej miłości i Bożej akceptacji do ich niewłaściwych działań. Miłość do nich polega raczej na wytrwałej modlitwie, wrażliwości w towarzyszeniu im, prowadzeniu i wspieraniu w drodze ku Jezusowi, który nie odrzuci nikogo, kto do Niego przychodzi, szukając przebaczenia i trwałej miłości, a nie afirmacji autodestrukcji duszy i ciała.

Bóg się nie pomylił stwarzając nas jako mężczyzn lub kobiety. Nie stworzył Cię osobą homoseksualną, nie stworzył Cię kobietą, omyłkowo dając Ci męskie ciało. Stworzył Cię jako kogoś, kto nosi na sobie Jego obraz, jako wyjątkową osobę, której życie jest cenne i święte. I objawił Ci drogę do spełnienia w sferze tożsamości płciowej i najgłębszych intymnych relacji z drugim człowiekiem. 

Jeśli kochasz Jezusa, podążaj nią. Nie jesteś w tym sam(a).

Odrzucanie jasnego nauczania Słowa Bożego na temat płci, seksualności, świętości życia nienarodzonego, rodziny, moralności, bezbłędności Pisma Świętego nie jest "postępem" w kierunku prawdy (GotQuestions.org). To oddalanie się od Boga i Jego przykazań. 

Dlatego "progresywne chrześcijaństwo" to tylko inna nazwa na odstępstwo od Bożego Słowa. To rodzaj niewiary, a nie jedna z twarzy różnorodnego Kościoła. 

Opuść progresywno-liberalno-tęczowe "chrześcijaństwo" i zostań chrześcijaninem. Następnie dołącz do zdrowego Kościoła, który wiernie naucza Słowa Bożego i jednoznacznie odcina się od "progresywnego chrześcijaństwa". Nie przyklejaj słów "Jezus", "Bóg" do umiłowania grzechu. Zaufaj prawdziwemu Jezusowi, a otrzymasz przebaczenie grzechów, życie wieczne przez wiarę w Jego imię, ale także pokój serca i sumienia, radość i wielu podobnych Tobie towarzyszy podróży, zanim wpadniesz w Jego kochające ramiona. 

wtorek, 24 lutego 2026

Czy homoseksualny mężczyzna może być księdzem lub pastorem?

Kościół jest oczywiście miejscem dla osób homoseksualnych, które pragną żyć w czystości, zgodnie z Bożą wolą. Nie powinny być one jednak pastorami/księżmi. Homoseksualny duchowny niszczy bowiem biblijne znaczenie tego urzędu. 

W jaki sposób? 

1. Na nabożeństwie reprezentuje on i przekazuje Słowo oraz dary od Oblubieńca dla Oblubienicy. Relacja Chrystus-Kościół w swej symbolice jest heteroseksualna. Duchowny homoseksualista mówi o niej nieprawdę. 

2. Pastor jest duszpasterzem, który jako duchowy ojciec troszczy się o rodzinę Kościoła. Mężczyzna, któremu towarzyszą romantyczne uczucia lub seksualne pożądanie wobec osób tej samej płci nie jest w stanie być duchowym ojcem - szczególnie innych mężczyzn. 

3. Pastor swoim codziennym życiem powinien uczyć młodszych mężczyzn męskich cech i zachowań (w oparciu o Słowo Boże) - szczególnie w kulturze, która walczy z Bożym planem dla męskości, kobiecości, małżeństwa i rodziny (oraz w zniewieściałym Kościele). To zawiera w sobie takie rzeczy jak: przyjmowanie odpowiedzialności, zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa, prawość i odwaga w duchowych bitwach o rodzinę, Kościół, kulturę, ale również tak prozaiczne rzeczy jak ubiór, sposób mówienia, zdolność do przyjmowania ataków/oskarżeń (nieobrażanie się), porzucenie mentalności ofiary i użalania się nad sobą.

Módlmy się o Bożych wiernych, odważnych mężczyzn za kazalnicą z sercem pasterza i kochającego duchowego ojca. 


środa, 26 listopada 2025

To do siebie nie pasuje

Wiara Jezusowi i poparcie dla: 

 - rasowej lub sanitarnej segregacji ludzi 
- prawa do aborcji 
- seksu pozamałżeńskiego 
- legalizacji "homo-małżeństw" 
- antykościelnego lub bezkościelnego chrześcijaństwa 
- zakazu spożywania mięsa (np. wieprzowiny) lub alkoholu 
- międzyreligijnej wspólnej modlitwy chrześcijan, judaistów, muzułmanów itd. 

- to do siebie nie pasuje.

piątek, 24 stycznia 2025

W USA są znów dwie płcie!

Niesamowite. 

Gdy prezydent Trump oznajmił publicznie: "Od dziś oficjalną polityką rządu Stanów Zjednoczonych będzie, że istnieją tylko dwie płcie: męska i żeńska” - wywołało to owację na stojąco. 

WOW! 

Pierwszy raz widziałem, by stwierdzenie tak oczywistego faktu wywołało taki aplauz! To tak jakby prezydent Polski powiedział, że mężczyzna nie jest kobietą, po czym w Sejmie rozległyby się głośne oklaski. Myślę, że kiedyś doczekamy się i tego. :-) 

Reakcja Amerykanów ukazuje skalę propagandy ideologii gender, woke, ruchów LGBTQ+ i ideologicznego zatrucia z jaką miało do czynienia USA i zachodni świat w ostatnich latach. 

W Ameryce odetchną od tego. Tam znów, jak przez całą historię, są dwie płcie. 

Pytanie, czy Europa (w tym Polska) pozostanie w zacofanej niepewności w tym względzie czy też zrozumie, że mamy już 2025 rok i stare niemądre przesądy odchodzą do lamusa?

środa, 20 listopada 2024

Płeć "społeczna" vs. płeć biologiczna?

"Po drugie, płeć społeczna zostaje oddzielona od płci biologicznej i psychologia okazuje się ważniejsza od biologii. Język tych definicji to język osobistych odczuć, indywidualnego doświadczenia i wewnętrznego odczuwania. Osobistym odczuciom przyznaje się autorytet tak wielki, że trudno sobie nawet wyobrazić, by ktokolwiek mógł zakwestionować czyjś pogląd na temat własnej tożsamości, nie będąc natychmiast oskarżony o opresyjność, czy o jeszcze gorsze rzeczy.

Po trzecie, z powyższych założeń wynika, że płeć jest "określona" przy urodzeniu i nie ma nic wspólnego z płcią społeczną. Krótko mówiąc, wszelkie rozstrzygnięcia dotyczące płci dziecka, oparte na cechach fizycznych, dokonywane przez lekarzy, położne czy rodziców, należy uznać za całkowicie prowizoryczne i tymczasowe; co więcej, są one elementem potencjalnie obcej tożsamości, narzucanej prawdziwej tożsamości dziecka. Choć Zasady (z) Yogyakarty nie idą tak daleko, niektórzy aktywiści transseksualizmu odwołują się do tej logiki, postulując podawanie dzieciom blokerów dojrzewania, dopóki nie będą na tyle duże, by móc wybrać własną płeć".

Carl Trueman, Nowy wspaniały świat, Wydawnictwo MW, Kraków 2024, s. 175-176.

czwartek, 18 lipca 2024

Wydał ich Bóg...



Gdy ludzie wypierają Boga ze swojego myślenia i życia, to następstwem jest niewłaściwe traktowanie ludzi stworzonych na Boży obraz i podobieństwo. Grzechy przeciwko Bogu prowadzą do grzechów przeciwko człowiekowi.

Paweł w Liście do Rzymian naucza, że Bóg wydaje ludzi na pastwę rzeczy, które ci wybierają i pozwala im doświadczyć złych skutków tych rzeczy (Rz 1:29-32). Rozpadają się małżeństwa, wzrasta ilość przestępstw, akceptowane są zabijanie nienarodzonych dzieci, przemoc, pornografia, uprzedmiotawianie kobiet, seksualne zboczenia...

Skoro ludzie krzyczą przeciwko światłu, Bóg osądza ich, zabierając światło od nich. Pozwala im żyć w ciemności. To rodzaj sądu tu i teraz, we współczesnej zachodniej kulturze. Nie ma żadnego innego rozwiązania i drogi ocalenia jak tylko powrót do Boga. Nie ma żadnej drogi powrotu poza drogą objawioną w Ewangelii.

czwartek, 4 lipca 2024

Nienaturalne akty seksualne

"Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę. A ponieważ nie uważali za wskazane uznać Boga, przeto wydał ich Bóg na pastwę niecnych zmysłów, aby czynili to, co nie przystoi (List do Rzymian 1:26-28)

Jeśli ktoś nie kocha Jezusa, to nie uhonoruje Jego obrazu i podobieństwa w drugim człowieku. Jeśli ktoś odrzuca Bożą dobroć, to będzie degradował odbicie tej dobroci, która występuje w ciele człowieka. A nienaturalne akty seksualne są jednym ze sposobów tego.

 Ktoś kto nienawidzi Boga, będzie nienawidził naturalnego porządku, który On wpisał w swoje stworzenie. Będzie nienawidził małżeństwa, rodziny, czystości seksualnej… Walka z Bogiem polega na walce z naturalnym porządkiem.

Jak napisał Andrew Sandlin: „Sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską’.

Ludzie mają na to oczywiście swoje określenia, ale Bóg nazywa to hańbieniem ciała, czynieniem tego, co nie przystoi. Nie ma znaczenia ile osób przegłosuje, że to jest OK. Nie ma znaczenia czy coś jest legalnie uznane przez rząd. Nie ma znaczenia czy żyjemy w XXI wieku czy w czasach Pawłowych.

Boże Słowo jest niezmienne. List do Rzymian wciąż jest Słowem Bożym. Bóg się nie rozmyślił. I Paweł mówi tu nie tylko o rozwiązłych przygodnych kontaktach seksualnych, ale i o grzesznych stałych związkach. Istnieje coś takiego jak niemoralny związek: np.  mężczyzna z cudzą żoną, żona z cudzym mężem, mężczyzna z mężczyzną, kobieta z kobietą...

Paweł nazywa to zniesławianiem Boga. Dlaczego? Ponieważ zniesławiając człowieka, a więc angażując swoje i jego ciało w niemoralność, zniesławia się Jego Stwórcę, który uczynił człowieka, aby był Bożym obrazem, świętym, czystym, dobrym i szlachetnym.

Dlatego praktyki homoseksualne są sprzeczne z zamysłem Boga, nie tylko dlatego, że Bóg tak mówi w Piśmie Świętym (Kpł 20:13), co oczywiście robi, ale także dlatego, że w świecie przyrody dobrze widzimy, że pewne części nie pasują.

Mówię nie tylko o naszych ciałach, ale nie tylko. Mówię o wszystkim innym, jak to działa w Bożym świecie.

Mogę przykładać do siebie dwie nakrętki lub dwie śrubki, ale nigdy niczego nie zbuduję. Mogę przykładać do siebie dwa klucze lub dwa zamki, ale w ten sposób nie otworzę drzwi.

 I te przykłady dotyczą wielu innych sfer, również nas jako mężczyzn i kobiet.

Zwolennicy homoseksualizmu lubią przedstawiać te przykłady jako chwytliwe żarty tradycjonalistów, ale Paweł pokazuje, że jest to przekonujący argument, argument bez odpowiedzi. 

Nie mają na to odpowiedzi. Dlaczego? Dlatego, że tak po prostu jest. I nie musimy się wstydzić, by o tym mówić. No tak jest! Natura nas o tym poucza. Walka z naturą, z rzeczywistością to autodestrukcja, coś nierozsądnego.

Paweł wskazuje właśnie na porządek stworzenia mówiąc: grzech jest sprzeczny z tym jak jest skonstruowany świat. Grzech to walka z rzeczywistością.

Bóg namalował w świecie swój własny portret, swój własny obraz, a dominującymi kolorami, których użył, to kolory męskie i żeńskie (Rdz 1:27). Okazuje się jednak, że ta wyrazistość i piękno, różnorodność kolorów jest nieznośna dla niektórych.  

I co robią? Zachowują się jak zbuntowani chłopi, którzy nie mogą zabić króla, więc zadowalają się powieszeniem jego podobizny. Albo jak ludzie, którzy nienawidzą malarza za to jak namalował obraz, więc obleją jego dzieło farbą jak działaczki „Ostatniego pokolenia”.

Czyli kiedy ludzie postanowili żyć tak, jakby Boga nie było, Bóg spełnił ich życzenie i wydał ich na pastwę własnych grzesznych wyborów (w. 28). 

Po czym poznać, że nadchodzi Boży sąd? Po tym, że Bóg zostawia człowieka zostawiając go w jego nieprawościach.

I kiedy wprost mówimy, dziś nazywa się to hejtem. Mówisz ludziom o rzeczach oczywistych: nakrętki z nakrętkami nie pasują do siebie. Nic z nich nie zbudujesz.

„Och, to hejterskie”.

Świat, słońce, góry, ciało człowieka objawiają Bożą mądrość i Boży porządek.

„Och, to hejterskie!”

Małżeństwo jest Bożym projektem i tworzą je mężczyzna i kobieta.

„To hejterskie”.

Bóg chce, abyś szanował, uświęcał swoje ciało, a nie bezcześcił. Seks jest dobry i Bóg zaprojektował go dla małżeństwa.

„Och, to hejterskie”.

Ludzie wiedzą, że to jest złe, wiedzą, gdzie to prowadzi: do śmierci, a mimo to wybierają tę drogę i ten styl życia. Także nie myślmy, że gdyby tylko człowiek niewierzący miał wystarczającą ilość informacji, to zaufałby Bogu, trzeba im tylko wytłumaczyć, bo nie wiedzą. Paweł mówi, że wiedzą, ale tłumią, odwracają Boży porządek i angażują się w drogę śmierci. Dobrze to ilustrują słowa mądrości z Księgi Przysłów: Wszyscy, którzy nienawidzą mądrości, kochają śmierć (Prz 8:36). 

Nie jest tak, że nie wiedzą o śmierci i dokąd prowadzi takie życie. Wiedzą, ale je wybierają. Wiedzą, ale je kochają.

wtorek, 4 czerwca 2024

Zapytaj Kościół o seks

Jeśli szukasz zdrowego Kościoła, to nie pytaj w pierwszej kolejności o zrozumienie chrztu, Wieczerzy Pańskiej, darów duchowych, wolnej woli itd. Zapytaj pastora/lidera o elementarz: Ile jest płci? Czy płeć można wybrać? Jak odróżnić kobietę od mężczyzny? Czym jest małżeństwo i kto może je zawrzeć? Czy Bóg sprzeciwia się jakimkolwiek zachowaniom seksualnym? Jakim? Czy akceptujecie homo-związki? Jak rozumiesz znaczenie słowa "wszeteczeństwo"? Czy kochasz homoseksualistów na tyle, by nieść im Ewangelię przebaczenia zamiast truciznę akceptacji? 

Żyjemy w czasach i w kulturze, w których takie pytania należy zadawać pastorom i wspólnotom, które określają się jako "chrześcijańskie" lub "kościołem ewangelicznym".

Zapytajcie o te kwestie, zanim zapytacie o to jak rozumieją Wieczerzę Pańską. Odpowiedzi na te pytania ukażą bowiem o wiele więcej jeśli chodzi o ich zrozumienie i zastosowanie Ewangelii. Współczesny atak na chrześcijaństwo nie polega bowiem na bezpośrednim bluźnierstwu Bogu i widoku pięści wyciągniętej ku niebu. Polega raczej na ataku na Boże podpisy w stworzeniu, w naturze: na Boży plan dla seksu, dla małżeństwa, rodziny, płci, męskości, kobiecości, ochrony i godności niewinnego życia ludzkiego... 

Atak na Twoją wiarę nie polega na tym, byś zaprzeczył istnieniu Boga lub uznał chrzest i Wieczerzę Pańską za nieistotny teatrzyk. Polega na przekonaniu Cię, że Bóg nie ma nic wspólnego z naturalnym, stworzonym porządkiem, moralnością, ludzkimi relacjami, a księża, pastorzy (i wszyscy chrześcijanie) powinni się zamknąć! 

Dlatego nasze opowiedzenie się i wyznanie wiary nie powinno być więc enigmatyczne i ogólne. Powinno być konkretne i sprecyzowane właśnie w tych obszarach, które bezbożność stara się wywracać do góry nogami. 

Jak napisał pastor Andrew Sandlin, sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską.

poniedziałek, 20 maja 2024

Kościół katolicki i dwa protestanckie błogosławią homozwiązki w Polsce

W Warszawie odbyło się "nabożeństwo ekumeniczne", na którym duchowni trzech chrześcijańskich wyznań pobłogosławili 10 par jednopłciowych. Cytowano na nim rzymskokatolicki dokument Dykasterii Nauki Wiary "Fiducia supplicans" zatwierdzony przez papieża Franciszka, który z aprobatą odnosi się do wspomnianej wyżej praktyki. 

Oczywiście księża i pastorzy są różni i mogą mieć różne "odchyły" lub grzechy. Nie byłoby sprawiedliwe, gdybyśmy całe Kościoły oceniali na podstawie pojedynczych wybryków tego czy innego księdza. 

Tu jednak sytuacja jest zupełnie inna. 

Jestem bowiem przekonany, że mimo oczywistego i publicznego odstępstwa od Słowa Bożego - owi księża i pastorzy pozostaną na swoich urzędach w swoich Kościołach bez żadnego nawrócenia. 

Innymi słowy: niemoralność i odstępstwo są akceptowane w ich Kościołach, a owi duchowni w dalszym ciągu będą nauczali, prowadzili nabożeństwa i sprawowali sakramenty. 

Jest to tym bardziej smutne, że mam przyjaciół i dobrych znajomych w tych wyznaniach. Niektórzy mają poważne, uzasadnione rozterki i konflikt sumienia, widząc co się dzieje w ich Kościele.

O teologii danego Kościoła praktyka mówi o wiele więcej niż teoria. 

Dlatego ze smutkiem stwierdzam:
R.I.P. Kościół Rzymskokatolicki 
R.I.P. Kościół Ewangelicko-Augsburski 
R.I.P. Kościół Ewangelicko-Reformowany

niedziela, 7 stycznia 2024

Nie jest to kwestia ustaleń rządu lub Kościoła

Wygląda na to, że w trakcie kadencji obecnego rządu trzeba będzie często to powtarzać i edukować:

Związek osób tej samej płci nigdy nie będzie małżeństwem. Nie jest w stanie nim być. Nie dlatego, że ktoś komuś tego zabrania, lecz dlatego, że małżeństwo z definicji (jego Autora) jest przymierzem mężczyzny i kobiety. Nie jest to kwestia ustaleń rządu lub Kościoła, lecz faktów.

poniedziałek, 3 lipca 2023

Wstyd i Miesiąc Dumy

Jak każdy wstyd z powodu grzechu, również gejowski wstyd jest Bożym błogosławieństwem dla grzeszników. Przypomina o Bożym sądzie. Jednak prawdziwie okropny sąd Boży ma miejsce wtedy, gdy zdejmuje On nasz wstyd – czyniąc nas bezwstydnymi. Wówczas człowiek nie może sobie nawet wyobrazić, że ma za co żałować. Wyrazem tego jest tzw. Pride Month, a więc Miesiąc Dumy.

na podst. Tim Bayly

wtorek, 31 stycznia 2023

Seks nie tylko w sypialni

Seks ma miejsce prywatnie. Jednocześnie przyszłość społeczeństwa zależy od tego, co dzieje się w sypialni: Wierność czy cudzołóstwo? Małżonek czy kolega/koleżanka? Ciąża i nowe życie czy zabicie dziecka (aborcja)? 

To, co dzieje się w sypialni, niesie publiczne skutki (dobre lub złe): dla małżeństw, dla rodzin, dla Kościoła, dla społeczeństwa. Nie ma neutralności w tej kwestii. Żadne społeczeństwo nie może znieść bezkształtu w odniesieniu do seksu.

wtorek, 24 stycznia 2023

Otwarty list do luterańskiego biskupa Marcina Hintza

Szanowny Księże Biskupie,

Z zaciekawieniem przeczytałem wywiad, którego udzielił Ksiądz dla Katolickiej Agencji Informacyjnej (TUTAJ). Pojawiły się w nim m.in. wątki ekumeniczne, a także teologiczne i obyczajowe. 

Z przykrością przeczytałem o Księdza podejściu do akceptacji par homoseksualnych, a także do ordynacji pastorskiej kobiet. Nie chcę powiedzieć, że obie te kwestie są tej samej wagi. Niemniej, w Pańskich wypowiedziach łączy je wspólny mianownik. W obu sprawach odnosi się Ksiądz do słów Pana Jezusa lub apostoła Pawła, osłabiając ich wymowę rzekomo kulturowym kontekstem, którym były uwarunkowane. 

Na pytanie redaktora o to, czy Kościół luterański w Polsce niebawem zaakceptuje związki homoseksualne (podobnie jak zaakceptował ordynację kobiet), odpowiedział Ksiądz: "Tego nie wiem i nie jestem w stanie przewidzieć jak to się będzie rozwijać. Ma Pan rację, że w wielu krajach Kościoły ewangelickie błogosławią pary homoseksualne. Jest to proces stopniowego rozumienia, że nasza płciowość wcale nie jest taka jednorodna, ale że jest to rzeczywistość nadzwyczaj skomplikowana. Dotyczy to również osób transpłciowych, które rodzą się w ciele, którego nie akceptują". 

Dalej pada pytanie: "Ale czy akceptujecie nauczanie św. Pawła, który bardzo radykalnie potępiał związki homoseksualne? Taki przekaz wynika przecież z Objawienia". Ksiądz odpowiada: "Świętego Pawła rzecz jasna cenimy, ale pewne jego wypowiedzi traktujemy bardziej kontekstualnie. Jeśli byśmy traktowali go we wszystkim dosłownie, to nakazywalibyśmy kobietom nosić zakryte głowy".

Powyższe słowa są jasną i smutną deklaracją, że akceptacja związków homoseksualnych w Kościele luterańskim jest kwestią czasu. Nie odnosi się Ksiądz w żaden sposób do Bożego Słowa (robi to, całkiem celnie, Pański katolicki rozmówca). Mówi natomiast o "rozwoju", o "stopniowym rozumieniu", a także o "kontekstualnym traktowaniu" słów świętego Pawła na temat przeciwnego naturze grzechu współżycia homoseksualnego, o którym apostoł pisał w Liście do Rzymian 1:26-32, 1 Liście do Koryntian 6:9 czy też w 1 Liście do Tymoteusza 1:10.

Cieszy fakt, że świętego Pawła Ksiądz "ceni", lecz mówiąc o reformacyjnej (i biblijnej) duchowości, wskazałbym raczej na fakt, że słowa świętego Pawła domagają się więcej niż "docenienia". Domagają się wiary i posłuszeństwa. List do Rzymian nie jest muzealnym obiektem sprzed dwóch tysięcy, który powinniśmy "doceniać" niczym archeolodzy. Jest natchnionym, żywym i aktualnym Słowem Bożym.

Nikt z reformatorów Kościoła, na czele z Marcinem Lutrem i Janem Kalwinem nie traktował nauczania świętego Pawła na temat seksualnej etyki jako kontekstualnej i nieaktualnej dziś narracji, którą cenili. Jest to zupełnie nowy trend, który niestety przedostaje się do m.in. do historycznych Kościołów, a który jest jednoznacznym zaprzeczeniem słowom Pisma Świętego. 

Boży zakaz homoseksualnego współżycia wynika z porządku stworzenia, a nie kulturowego zrozumienia istoty aktu seksualnego. Małżeństwo mężczyzny i kobiety w nauczaniu Pana Jezusa oraz Księgi Rodzaju jest wpisane w akt stworzenia (Rdz 1-2; Mt 19:4-6) i stanowi Boży paradygmat dla najintymniejszych relacji między ludźmi. Jest ono obrazem miłosnej relacji Chrystusa z Kościołem (Ef 5:22-33). Dlatego nie tylko płeć, ale również ilość osób zaangażowanych w tę relację została nam objawiona przez Stwórcę (i została wpisana w naturalny porządek stworzenia). Odbierając słowa Pawła jako kulturowe, a więc lokalne i tymczasowe ograniczenie, zupełnie rozmija się Ksiądz z wymową jego słów o powszechnym grzechu ludzkości (m.in. niemoralności seksualnej), o biblijnym nauczaniu nt. etyki seksualnej, symbolicznym wymiarze płci oraz małżeństwa w Bożym planie. Idąc konsekwentnie tą interpretacyjną drogą, powinien Ksiądz za kulturową (a więc dziś niekoniecznie wymaganą dla chrześcijańskich par) uznać również samą instytucję małżeństwa, a także cudzołóstwo, poligamię, seksualną aktywność przedmałżeńską i inne grzechy, o których jasno naucza Słowo Boże.

Porównanie słów Pawła nt. grzechu niemoralności homoseksualnego współżycia do słów o nakrywaniu głów przez kobiety w trakcie modlitwy jest zupełnym rozminięciem się z kontekstem i wagą znaczeniową obu tych kwestii. 

Mam przyjaciół w Kościele luterańskim, dla których Pańskie słowa są jasną i wyrazistą deklaracją: Nie mamy przeszkód teologicznych w akceptacji par homoseksualnych. Pozostają przeszkody natury kulturowej, społecznej i emocjonalnej. Pozostaje więc wieloletnie przygotowywanie gruntu, tak jak to miało w przypadku procesu wprowadzenia ordynacji pastorskiej kobiet. Niestety nie ma to nic wspólnego ani z Biblią, ani z nauczaniem historycznego Kościoła, ani z teologią Marcina Lutra i historycznego protestantyzmu, ani z intelektualnym dziedzictwem reformacji. 

W części rozmowy poświęconej ordynacji kobiet pada wymiana:

- Czyli Ksiądz Biskup jest zdania, ze Kościół stopniowo powinien zgodzić się z tymi różnymi pomysłami, jakie wymyślił sobie dzisiejszy świat. I choć uważamy je za sprzeczne z Bożym planem, po prostu je zaakceptować? 

- Widzimy np. jak świat współczesny przeżywa podmiotowość kobiety. Pomogło nam to uświadomić, że niedopuszczenie kobiet do funkcji duchownych, które dotąd były zarezerwowane dla mężczyzn, jest formą wykluczenia i dyskryminacji. Nie znajdujemy żadnych elementów w nauczaniu Jezusa, wykluczających kobiety z grona nauczających. Były przecież prorokinie, była Maria Magdalena…

- Ale nie było kobiety w gronie apostołów…

- Ale taki był kontekst kulturowy tamtego czasu. Ale Jezusa stosunek do kobiet był zaiste rewolucyjny. Sądzę, że gdyby Pan Jezus żył dziś, to w gronie dwunastu apostołów byłoby sześć kobiet. 

- Bardzo ciekawa teza.

- Światowa Federacja Luterańska orzekła, że wśród członków różnych struktur Kościoła, w tym wśród duchownych powinno być nie mniej niż 40 % mężczyzn i nie mniej niż 40 % kobiet. Taki mamy u nas parytet. 

Przyznam, że słowami o wyborze sześciu kobiet do grona apostołów przez Pana Jezusa mocno mi Ksiądz zaimponował rozmiarami wyobraźni. Jednak wbrew Księdza intencjom, nie są one żadną nobilitacją kobiet. Są raczej poważnym oskarżeniem i zarzutem wobec samego Pana Jezusa. Wyrażają one bowiem przekonanie, że wybór dwunastu mężczyzn na apostołów był podyktowany dostosowaniem się Pana Jezusa do społecznych, kulturowych oczekiwań czasów, w których żył. A więc sam Pan w ten sposób utrwalał wykluczenie i dyskryminację kobiet. Zrobił to więc albo ze strachu przed zarzutami Żydów, albo z wyrachowania - postępowania wbrew własnemu przekonaniu, że w zasadzie Ojciec w niebie nie ma przeciwwskazań jeśli chodzi o kobiety wśród Dwunastu, ale Syn dopasuje się raczej do dyskryminujących postaw niż do woli Ojca. Obie opcje niosą druzgoczące konsekwencje. 

Wybór dwunastu apostołów w służbie Pana Jezusa ma wymiar teologiczny i symboliczny. Ani liczba, ani płeć nie są tu podyktowane kulturowymi ograniczeniami. Pan Jezus powołuje dwunastu apostołów, którzy zapoczątkują społeczność Nowego Izraela (Kościoła). Pan Jezus tworzy więc lud Boży Nowego Przymierza, nawiązując do dwunastu plemion (synów) Izraela. Pan Jezus nie tylko więc odwoływał się do Bożego Słowa, lecz w swojej służbie bardzo często szedł pod prąd względem kulturowych oczekiwań. Rozmawiał z Samarytanką przy studni, odwiedzał domy pogan i jadał z nimi, nie przestrzegał żydowskich zwyczajów (wybiegających poza Pismo) jak np. uzdrawianie i zrywanie kłosów (przez Jego uczniów) w szabat itd. Jak wiemy pierwszymi świadkami zmartwychwstałego Chrystusa były kobiety. Nic w Ewangeliach nie wskazuje na Księdza kontrowersyjną tezę, że Pan Jezus dostosowywał się do kulturowych oczekiwań wykluczających kobiety. Wręcz przeciwnie. Dlatego twierdzenie, że Pan Jezus nie powołał kobiet, ponieważ dopasował się do kultury, która nie traktowała je właściwie jest nie tylko poważnym zarzutem wobec naszego Pana, lecz niezrozumieniem symbolicznego i teologicznego znaczenia urzędu apostoła oraz pastora. 

Owszem, w gronie uczniów Jezusa były kobiety, np. wskazana przez Księdza Maria Magdalena oraz wiele innych. Pan Jezus miał o wiele więcej uczniów niż Dwunastu. Dlatego nie ma żadnych przeszkód, by kobiety prowadziły misje, były odpowiedzialne za różne służby Kościoła itd. W Biblii mamy kobiety, które były sędzinami, prorokiniami, królowymi, misjonarkami, lecz nie mamy ani jednego przykładu kobiety, która była Bożą kapłanką w Starym Testamencie lub starszą zboru/pastorką w Nowym Testamencie. Kobiety-kapłanki były domeną starożytnych pogańskich religii i kultów. Pragnąc kulturowego dopasowania Pan Jezus i apostołowie mogliby bez problemu w tych miejscach powołać na urząd apostoła lub pastora kobiety (np. w Grecji). Jednak nie uczynili tego, ponieważ ich postawa, nauczanie nie wynikały z kulturowego dopasowania. Przeciwnie. Bardzo często wskazywali na kulturową bezbożność i utrwalanie ludzkich nauk, które Żydzi stawiali ponad Boże Słowo. 

Nie mogę się więc zgodzić z Księdza zrozumieniem powyższych kwestii, a także, że Boże powołanie do służby pastora jest kwestią parytetów ustalonych przez ludzi, dopasowania do kultury, która pod wieloma względami sprzeciwia się wobec Bożego planu dla ludzkiej płciowości. Z ubolewaniem spoglądam na przeciwne Bożemu Słowu dążenia w Kościele, które w imię dopasowania się do trendów współczesności oraz pustej naukowości (która jest mądrością tego świata) znoszą jasne stwierdzenia Bożego Słowa. Idąc konsekwentnie tą drogą, wkrótce nie zostanie w owych nurtach nic, do czego będzie można się odnieść jako do ponadczasowego, uniwersalnego autorytetu Bożego Słowa. Zostanie ludzka mądrość, która dla Boga jest głupstwem. Zostaną ludzkie spekulacje, którymi ślepi będą karmić ślepych. Pan Jezus powiedział o nauczycielach w Izraelu: "Chytrze uchylacie przykazanie Boże, aby naukę swoją zachować (Ewangelia Marka 7:9).

Kończąc, zapewniam o mojej modlitwie o Księdza służbę oraz Kościół, a także życzę posługi wiernej Słowu Bożemu, którym jest Pismo Święte.

Z poważaniem, pastor Paweł Bartosik, Ewangeliczny Kościół Reformowany w Gdańsku

foto: YT print screen / Kluby "Tygodnika Powszechnego"

piątek, 28 października 2022

Czy Gdańsk jest Miastem Równości?


Nie wiem kim są urzędnicy prowadzący facebookowy profil Miasto Gdańsk, lecz przekazywanie własnych przekonań światopoglądowych używając jako tuby oficjalnej strony mojego miasta jest po prostu nieetyczne. To dzielenie mieszkańców, którzy jak wiadomo - różnią się np. w kwestii etycznej oceny zachowań homoseksualnych. I mamy do tego prawo. 

Co więcej, jak pamiętamy - niestety Gdańsk nie zdał egzaminu z równości i różnorodności. Miasto wprowadzało segregację i dyskryminację wobec nieszczepionych mieszkańców (np. Lodowisko Miejskie). Wiele dzieci poczuło się skrzywdzonych i dyskryminowanych przez Miasto Gdańsk. Dobrze, że się z tego wycofano, lecz wstyd i niechlubna historia pozostały.

czwartek, 15 września 2022

Szanuj małżeństwo

Bóg nigdzie nie mówi, że każdy jest powołany do małżeństwa. Możesz nie chcieć mieć żony lub męża. OK. Jednak wówczas powinieneś szanować małżeństwo jako miłosne przymierze mężczyzny i kobiety ORAZ nie powinieneś grzeszyć żyjąc w związku z osobą, która nie jest twoim małżonkiem. 

"Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg". (List do Hebrajczyków 13:4)

wtorek, 5 lipca 2022

Ewangeliczne tęczowe chrześcijaństwo

Co jakiś czas zwracają się do mnie osoby z różnych miejsc  Polski z prośbą o polecenie zdrowego kościoła w ich okolicy. Osobiście mam z tym duży problem. Dzieje się tak dlatego, że coraz częściej to nie teologia i poszczególne doktryny z wyznania wiary są miarą oceny duchowego zdrowia danej wspólnoty, lecz jej praktyka i przekonania w o wiele bardziej podstawowych kwestiach dotyczących Bożego porządku stworzenia. 

Coraz częściej protestanckie, ewangeliczne wspólnoty mają duży problem z jasnym, klarownym opowiedzeniem się za Bożymi wartościami w rodzinie, w etyce, w kulturze. Stają się solą bez smaku nie do odróżnienia od świata albo gettem - rodzajem muzealnego obiektu, który poszczycić się może odnowionym dachem, organizacją występu chórów lub obozów językowych. Wierzą bardzo ortodoksyjnie, lecz najlepiej, by tylko oni o tym wiedzieli i nie brudzili swoich szat interakcją z grzesznym światem poprzez obecność w kulturze, pośród ludzi. 

Coraz częściej zauważalny jest trend, w którym środowiska utożsamiane z ewangelicznym chrześcijaństwem organizują wydarzenia, na które - jako mówcy lub prelegenci - zapraszani są zadeklarowani homoseksualiści i aktywiści społeczności LGBT, a także tzw. "mężczyźni queerowi", "magistry"  prowadzące zajęcia z "Express Queerness", "gościnie" i edukatorki seksualne wspierające spojrzenie na seksualność, płciowość wedle anty-Bożych dogmatów społeczności LGBT itd. 

Niektórzy z Was nie są w stanie w to uwierzyć. Hej, pobudka! 

Co sprawiło, że homoseksualizm, agresywny feminizm, lewicowe idee i genderowa nowomowa znalazły swoje przyczółki i sojuszników w kościołach (zarówno w liberalnych i ewangelicznych protestanckich jak i w środowiskach modernistycznego, postępowego katolicyzmu)? Myślę, że powodem jest porzucenie autorytetu Słowa Bożego (Biblii) i wiary w Jego klarowność. Bóg już nie może przemówić do człowieka w wyraźny sposób. Najpierw musimy zakneblować Bogu usta, uznając Jego mowę za niezrozumiałą lub obraźliwą. Po czym możemy sami mówić co tylko chcemy o "kochającym Bogu kochającym wszystko" stworzonym na nasz obraz i podobieństwo.

Oczywiście jest różnica między protestantyzmem a katolicyzmem w tych kwestiach. Tym, co różni katolicyzm od liberalnego protestantyzmu to fakt, że tęczowe barwy są w nim akceptowane, o ile są ukryte pod kołdrami niektórych duchownych, zaś niektóre tzw. protestanckie wspólnoty wieszają ja na swoich budynkach. Oczywiście są również "tęczowe zbory", które nie wieszają flag publicznie. Chrzczą natomiast zadeklarowanych homoseksualistów (będących w związkach) na wyznanie ich wiary - nie oczekując żadnej pokuty i zerwania z grzechem (przykłady znam z gdańskiego podwórka). W Polsce są to jednocześnie think-tanki liberalnych środowisk politycznych, które nie kryły się z wyborczą agitacją na rzecz Szymona Hołowni lub Rafała Trzaskowskiego.

Jako protestanci słuchamy z oburzeniem o pedofilskich i homoseksualnych skandalach w Kościele Rzymskokatolickim. Słusznie wołamy o sprawiedliwość, o opamiętanie i - w razie jego braku - o Boży sąd nad odstępstwem, przestępcami i drapieżnikami seksualnymi. Jednak otwierając się na niemoralność, genderowe wzorce męskości i kobiecości, na rozumienie świata oczami osób, które nie mają pojęcia o zdrowej, Bożej seksualności - sami prosimy się o moralną i duchową katastrofę. 

Od jakiegoś czasu obserwuję odejście wielu protestantów od Bożych wartości: milcząca zgoda na prawo do zabijania nienarodzonych dzieci, akceptacja dążeń środowisk LGBT do legalizacji tzw. homo-małżeństw, obniżanie znaczenia rodziny, kościoła, aktywne kampanie wyborcze liberalnych partii i ich kandydatów. Coraz trudniej można to nazwać to odmianą chrześcijaństwa. Jest to raczej odmiana niewiary. Nie jestem osobą, która z byle powodów przyszywa komuś łatki, niczym fundamentaliści którzy wzywają do narodzenia na nowo wszystkich, którzy różnią się z nimi w jakichkolwiek kwestiach. Coraz częściej jednak postrzegam tego typu postawy jako rodzaj odstępczego chrześcijaństwa, przy którym Jasna Góra przegrywa o całą długość okrążenia na torze żużlowym. 

Nie wiem dokąd to wszystko zmierza i w jaki sposób Bóg to zakończy. Bo to, że zakończy, to jestem przekonany. Po kościołach opisywanych w Nowym Testamencie zostały ruiny, będące obecnie turystyczną atrakcją. Po wspólnotach i środowiskach chrześcijan organizujących wystąpienia publicznych osób z kręgów LGBT i queer zostanie niechlubne wspomnienie w internecie o drodze, którą obrali. 

Dlatego jeśli należysz do tych dziwaków z Marsa, którzy szukają prawdy Bożego Słowa i zdrowego miejsca wzrostu, to nie pytaj w pierwszej kolejności o zrozumienie chrztu, Wieczerzy Pańskiej, darów duchowych, predestynacji i wolnej woli. Zapytaj pastora/lidera o elementarz: Ile jest płci? Czy płeć można wybrać? Jak odróżnić kobietę od mężczyzny? Czym jest małżeństwo i kto może je zawrzeć? Czy Bóg sprzeciwia się jakimkolwiek zachowaniom seksualnym? Jakim? Czy akceptujecie homo-związki? Jak rozumiesz znaczenie słowa "wszeteczeństwo"? Czy kochasz homoseksualistów na tyle, by nieść im Ewangelię przebaczenia zamiast truciznę akceptacji? 

Żyjemy w czasach i w kulturze, w których takie pytania należy zadawać pastorom i wspólnotom, które określają się jako "chrześcijańskie" lub "kościołem ewangelicznym".

Zapytajcie o te kwestie, zanim zapytacie o to jak rozumieją Wieczerzę Pańską. Odpowiedzi na te pytania ukażą bowiem o wiele więcej jeśli chodzi o ich zrozumienie i zastosowanie Ewangelii. Współczesny atak na chrześcijaństwo nie polega bowiem na bezpośrednim bluźnierstwu Bogu i widoku pięści wyciągniętej ku niebu. Polega raczej na ataku na Boże podpisy w stworzeniu, w naturze: na Boży plan dla seksu, dla małżeństwa, rodziny, płci, męskości, kobiecości, ochrony i godności niewinnego życia ludzkiego... 

Nasze opowiedzenie się i wyznanie wiary nie powinno być więc enigmatyczne i ogólne. Powinno być konkretne i sprecyzowane właśnie w tych obszarach, które bezbożność stara się wywracać do góry nogami. 

Atak na Twoją wiarę nie polega na tym, byś zaprzeczył istnieniu Boga lub uznał chrzest i Wieczerzę Pańską za nieistotny teatrzyk. Polega na przekonaniu Cię, że Bóg nie ma nic wspólnego z naturalnym, stworzonym porządkiem, moralnością, ludzkimi relacjami, a księża, pastorzy (i wszyscy chrześcijanie) powinni się zamknąć! 

Jak napisał pastor Andrew Sandlin, sposobem zneutralizowania wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie jest zakazanie szerzenia moralności seksualnej przez Kościół. Jeśli społeczeństwo pozbędzie się biblijnych standardów seksualnych, pozbędzie się biblijnego chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijaństwo opiera się na porządku stworzenia. Nie ma czegoś takiego jak Ewangelia Jezusa Chrystusa, która byłaby obojętna na coś tak podstawowego dla świata, jak normy seksualne wpisane w stworzenie. Krzyż ma znaczenie tylko w świecie, w którym uznaje się Boże stwórcze prawa. Zniszcz porządek stworzenia, a zniszczysz wiarę chrześcijańską.