Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buddyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buddyzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 listopada 2025

To do siebie nie pasuje

Wiara Jezusowi i poparcie dla: 

 - rasowej lub sanitarnej segregacji ludzi 
- prawa do aborcji 
- seksu pozamałżeńskiego 
- legalizacji "homo-małżeństw" 
- antykościelnego lub bezkościelnego chrześcijaństwa 
- zakazu spożywania mięsa (np. wieprzowiny) lub alkoholu 
- międzyreligijnej wspólnej modlitwy chrześcijan, judaistów, muzułmanów itd. 

- to do siebie nie pasuje.

czwartek, 24 października 2019

Buddyzm i jego sprzeczności

(Mahakala – Wielki Czarny – najpotężniejszy Strażnik Dharmy w buddyzmie tybetańskim)

BUDDYZM JAKO RELIGIA
Buddyzm został założony przez Siddhartę Gautamę w VI wieku p.n.e., który porzucił życie w królewskiej rodzinie i opuszczając żonę oraz niespełna roczne dziecko postanowił poszukiwać prawdy o tym, w jaki sposób wyzwolić z cierpienia wszystkie czujące istoty. Sześć lat później Siddhartha dotarł do miejsca, w którym siedząc pod drzewem i oddając się głębokiej medytacji (niektóre źródła podają okres 49 dni) „doznał pełnej iluminacji” i stał się „oświeconym” (Buddą).
Po tym wydarzeniu Gautama wyruszył na poszukiwanie swych pięciu byłych towarzyszy ascezy, którym wygłosił swe nauki. Zdarzenie to tradycja buddyjska nazywa Wprawieniem w Ruch Koła Dharmy. Od tego momentu Budda zaczął nauczać Dharmy, obejmującej Cztery Szlachetne Prawdy (w tym Ośmioraką Ścieżkę) prowadzące do „oświecenia” i będące kwintesencją tej religii.
W zachodniej kulturze buddyzm bardzo często bywa określa się mianem filozofii, ponieważ odrzuca on wiarę w osobowego Boga. Buddyści nie modlą się do Niego. Nie ma odkupienia, ponieważ nie ma grzechu. Nie ma przebaczenia, ponieważ nie istnieje zło. Nie ma nadziei na niebo i nie ma Sądu Ostatecznego, ponieważ nie ma Sędziego. Z tego powodu na buddyzm spogląda się jako na pewien rodzaj etyki. Taki buddyzm znamy tutaj, w wydaniu europejskim.
Jednak myliłby się ten, kto sądziłby, że buddyzm nie ma nic wspólnego z duchowością. Jest on odmianą nie tyle materialistycznego, co spirytystycznego ateizmu. Dlatego jest rodzajem religii i to dość specyficznej, gdyż, jak zauważyliśmy, nie ma w niej Boga. C.S. Lewis stwierdził, że buddyzm jest rodzajem sekty hinduistycznej. Wyrósł bowiem z hinduizmu, przejął od niego pewne techniki duchowości i niektóre wierzenia (medytacja, reinkarnacja, karma itp.).
Dlaczego więc mówimy o buddyzmie jako o religii? Otóż istotną częścią buddyzmu jest niewiara w Boga, ale wiara w świat duchowy. Nie ma w nim miejsca na Boga, ale świat duchowy nie pozostaje pusty. Według buddystów wypełniają go istoty zwane „Strażnikami”:
„Ogólnie aktywnością światowego strażnika jest ochrona rejonu, kraju czy miejsca przed problemami czy szkodliwymi wpływami. Najważniejszą zaś aktywnością strażników Dharmy pozostaje ochranianie nauk (…). Najważniejszy jest dwuramienny Mahakala (Czarny Płaszcz) – Bernagczien oraz pięciu innych: Dordże Legpa, Szing Cziong, Sin Gon, Nam Mang Tho i Ngag Czi Dak. Pozostali strażnicy to bodhisattwowie jednego z dziesięciu poziomów, z którego podejmują swoją aktywność. W linii Karma Kagyu, Karma Pakszi, II Karmapa, miał bezpośrednią wizję Mahakali i całkowicie urzeczywistnił jego formę. Można ich zatem widzieć jako nierozdzielnych”
XVII Karmapa Taje Dordże (źródło: Strażnicy Dharmy, Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże http://www.diamentowadroga.pl/dd36/straznicy_dharmy, dostęp z dn. 03.09.2016.)
Lama Ole Nadahl – najpopularniejszy krzewiciel buddyzmu w Europie Zachodniej, wykwalifikowany jako Lama i nauczyciel medytacji w szkole Karma Kagyu, jednej z czterech głównych szkół buddyzmu tybetańskiego stwierdził: „Owi strażnicy sprawiają, że nasze działania zaczynają być skuteczne, a my sami stajemy się silni. Nie chodzi o to, by celować pełnymi mocy mantrami w trudne sytuacje, lecz o to, by raczej wykonywać codziennie praktykę Czarnego Płaszcza. Dzięki temu w obliczu zagrożenia nie będziemy już małym pieskiem, który musi dużo szczekać, ale wielkim, silnym psem – wtedy to inni będą musieli na nas uważać. Na pewno wielu z was widziało formy strażników. Wszystkie otoczone są płomieniami, trzymają w rękach różne rodzaje broni, noszą naszyjniki z obciętych głów. Istnieją trzy rodzaje energii przedstawianych w ten ochraniający, pełen mocy sposób. Pierwsze z nich noszą nazwę dzigtenpa – słowo dzigten oznacza po tybetańsku samsarę, uwarunkowaną egzystencję. Energie te powstają z wielkiego ego silnych ludzi, którzy za życia bardzo utożsamiali się ze swoim „ja”. Będąc ludźmi wykonali wiele pełnych mocy działań i dlatego po śmierci powstają wokół nich ogromne pola mocy – w niektórych kulturach istoty takie uważa się za bogów. Jeśli nadepniemy im na odcisk, będą nam przysparzać różnych problemów – mogą być np. przyczyną nienaturalnie wielu wypadków na jakimś określonym skrzyżowaniu. Możemy korzystać z pomocy tych światowych energii, ale najpierw musimy zawrzeć z nimi odpowiednią umowę. Nawet w naszej kulturze istnieją historie o podpisywaniu paktu z diabłem. Warto wiedzieć, ze diabeł nie jest zły – trzyma się on po prostu tego, co zostało napisane malutkimi literkami na samym dole cyrografu”.
(źródło: Ole Lama Nadahl, Strażnicy, http://www.diamentowadroga.pl/dd29/straznicy , dostęp z dn. 03.09.2016.)
Buddyzm jest przesiąknięty symbolami węży i smoków strzegących wejścia do świątyń. Tak wygląda buddyzm w miejscach, z których się wywodzi. Dla nas, Europejczyków, buddyzm to posążek grubego, budzącego sympatię Buddy, który jest elementem kolorowego, dalekowschodniego folkloru. W naszym kraju znamy bardziej umiarkowaną wersję buddyzmu, moglibyśmy ją określić jako „filozoficzną”. Zachodnia moda na buddyzm to często rezultat braku świadomości oraz wiedzy nt. jego pochodzenia i duchowego podłoża. Niewielu polskich buddystów zostaje nimi z powodu dogłębnego przestudiowania treści buddyjskich mantr i modlitw, niewielu z nich interesuje religijne podłoże buddyzmu, rola „Strażników” czy wystrój buddyjskich świątyń itp. Dla wielu młodych ludzi buddyzm to głównie reinkarnacja, joga, medytacja, niekiedy również wegetarianizm i przede wszystkim „wolność od dogmatów” (co, jak za chwilę pokażę, całkowicie mija się z prawdą). Określają go niekiedy jako „przekroczenie idei ja, mnie, moje”, „poznanie swojej Prawdziwej Natury”, „życie w zgodzie z samym sobą”, a jego funkcją jest „Wielka Miłość, Wielkie Współczucie, Wielka Droga Bodhisattwy”. Brzmi ładnie i… bardzo enigmatycznie, tajemniczo. „Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy na spotkanie z Lama Ole Nadahlem”. Nie zapomnij tylko zapytać o „Strażników” i o dogmat, że „diabeł nie jest zły”.
ZASADY BUDDYZMU
Podstawą wiary buddyzmu są tzw. „Cztery Szlachetne Prawdy”. Jak powstały? W wyniku doświadczenia Buddy. Są to więc czysto subiektywne zasady, które buddyzm podnosi do rangi ostatecznych zasad i dogmatów. Są to:
1. Pierwsza Szlachetna Prawda o Istnieniu Cierpienia
Istoty żywe doświadczają cierpienia, ponieważ nie ma nic trwałego, wszystko przemija, również my. Nasze poczucie bezpieczeństwa jest również tymczasowe i próbujemy je oprzeć na nietrwałych podstawach. Życie jest pasmem cierpienia.
2. Druga Szlachetna Prawda o Przyczynie Cierpienia
To centralna prawda buddyzmu: wiara, iż źródłem cierpienia jest pragnienie. Cierpimy, ponieważ pragniemy rzeczy, które są ulotne, przemijające, tymczasowe. Co więcej, człowiek jest istotą z coraz to nowymi i wciąż niezaspokojonymi pragnieniami: zmysłowej przyjemności, samodoskonalenia, rozwoju, niszczenia itp. Niezaspokojone pragnienie prowadzi do cierpienia.
3. Trzecia Szlachetna Prawda o Ustaniu Cierpienia
Jest konsekwencją drugiej prawdy: jeśli przyczyną cierpienia jest pożądanie, to sposobem na usunięcie cierpienia jest wyeliminowanie pożądania. Problem przed jakim stoi buddysta jest następujący: jeśli celem jest eliminacja pragnień to twoim pragnieniem jest eliminacja pragnień. Porzuć to pragnienie, ponieważ według ciebie pragnienia prowadzą do cierpienia.
Kolejnym problemem jest fakt, iż wyzbycie się jakichkolwiek pragnień prowadzi do apatii i bierności. Konsekwentny buddysta nie może zaangażować się w pomoc dla bliźniego, gdyż to naraża go na niepokój ducha, niezaspokojone pragnienie pomocy, niesienia ulgi. Nie mówiąc już o tym, że nie wolno mu ingerować w karmę innej duszy (o czym za chwilę). Buddysta co prawda wyznaje, że życiowym celem każdego wyznawcy buddyzmu jest wyzwolenie wszystkich czujących istot (indywidualny los nie jest ważny). Codziennie powtarza Cztery Wielkie Ślubowania, żeby zawsze o tym pamiętać, podczas gdy w praktyce buddyjską odpowiedzią na okrucieństwo, głód i ubóstwo jest… medytacja. Nie istnieją jakiekolwiek szpitale, misje humanitarne, sierocińce organizowane przed buddyjskich mnichów. Jeśli cierpisz – sam musisz ponieść własną karmę i znaleźć drogę do pokoju.
4. Czwarta Szlachetna Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia.
Ścieżka prowadząca do eliminacji cierpienia nazywana jest Szlachetną Ośmiostopniową Ścieżką. To zbiór czynności, które opisują nie tylko dobre życie, ale i mające na celu przeniesienie duszy ku nirwanie, co jest celem buddyzmu. Są to (za wikipedia.pl):
a) słuszny pogląd (właściwy pogląd) – zrozumienie konieczności przebywania w medytacyjnym zrównoważeniu.
Musimy zrozumieć, że wszędzie gdzie się udamy widzimy, iż świat jest nietrwały, iluzoryczny. Pogląd: „Świat jest iluzją, tak jak i ja. Świat naprawdę nie istnieje” to efekt buddyjskiego myślenia. Tu warto przeprowadzić eksperyment: spróbować takie osoby uszczypnąć lub zabrać im portfel i zaobserwować reakcję. Najprawdopodobniej nie potraktują tego jako iluzji, mayi, czegoś co nie zaistniało.
b) słuszne myślenie (właściwe myślenie) – wykorzenienie żądzy i nieżyczliwości. Właściwa Myśl oznacza wyrzeczenie się wszelkiego przywiązania do pragnień.
Z jednej strony buddyzm mówi: wszystko jest iluzją, z drugiej zaś: musisz się wyrzec pragnień. Jednak jeśli nie istnieję, jeśli świat (i ja) to iluzja to dlaczego muszę wyrzekać się czegokolwiek? Pragnienia są iluzją!
c) słuszne słowo (właściwa mowa) – wstrzymanie się od kłamstwa i obmowy, używanie mowy w celu przynoszenia pożytku innym.
d) słuszny czyn (właściwe postępowanie) – przestrzeganie Pięciu Wskazań
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie niszczyć żywych istot.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, nie brać tego co nie dane.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od złego seksualnego prowadzenia się
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od niewłaściwej mowy.
  • Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się przed spożywaniem napojów odurzających i narkotyków
e) słuszne zarobkowanie (właściwe zarobkowanie) – utrzymywanie się z zajęcia niewymagającego łamania przykazań.
f) słuszne dążenie (właściwe dążenie) – dążenie do oświecenia.
g) słuszne skupienie (bezwysiłkowe skupienie ) – brak przeszkadzających myśli – znalezienie przestrzeni miedzy nimi.
h) słuszna medytacja (właściwe skupienie).
Cztery Szlachetne Prawdy stanowią część doktrynalną nauk buddyjskich, podkreślają rozumienie natury świata, człowieka. Natomiast Szlachetna Ośmiostopniowa Ścieżka, jest częścią praktyczną, mówiącą o (szeroko pojmowanej) dyscyplinie: co należy zrobić by wyzbyć się cierpienia i osiągnąć nirwanę. Razem więc stanowią niepodzielną jedność: Dharma (Nauka) i Vinaya (pāli. dyscyplina).
SPRZECZNOŚCI BUDDYJSKIE
Buddyzm nie jest monolitem. Istnieje wiele szkół buddyzmu (Theravada, Mahajana, tybetański, Zen, itd.) Prawdopodobnie najbardziej popularna jest szkoła Mahajany. Poszczególne szkoły dzielą się na mniejsze odgałęzienia. W samej Japonii istnieje ponad 200 sekt buddyjskich. Mimo różnic są pewne stałe, podstawowe elementy buddyzmu i te chciałbym pokrótce omówić oraz poddać analizie
1. Budda powiedział: Polegaj na sobie. Nie bądź zależny od nikogo innego. Uczyń moje nauki swoim światłem. Polegaj na nich: nie bądź zależny od innych nauk”. Pierwsze pytanie jakie powinniśmy zadać brzmi: skąd o tym wiesz, Buddo? Jesteś człowiekiem. Jesteś jednym z wielu mędrców i filozofów. Dlaczego to twoim zasadom mam poddać swoje życie? Z czego wynika twój autorytet? Dlaczego to twoje nauki mam uczynić moim światłem? Wielkim problemem buddyzmu jest problem autorytetu. Budda? Ole Lama Nadahl? Pierwotna Energia? Doświadczenie? Czyje doświadczenie ma być standardem właściwej interpretacji rzeczywistości? Czym jest Pierwotna Energia? Czy potrafi się komunikować? W jaki sposób? Z kim?
2. Jednym z ważniejszych pojęć w buddyzmie jest samsara (reinkarnacja) czyli wiara w cykl narodzin, śmierci i odrodzenia. Jeśli komuś nie uda się osiągnąć nirwany wówczas jest poddany cyklowi reinkarnacji. To w jakim ciele zostaniemy odrodzeni zależy od karmy, którą zbieramy w ciągu życia. Karma mówi, że zbierasz to, co zasiałeś i wpływa na kolejne wcielenie. Jeśli cierpisz – zbierasz swoją karmę z poprzedniego wcielenia. Nie jestem w stanie uwolnić cię od twojej karmy. Nawet jeśli w tym życiu będę starał się tobie pomóc – zbierzesz ją w następnym wcieleniu. Próbując ulżyć ci w cierpieniu podjąłbym się daremnego trudu i ingerował w coś, w co nie powinienem ingerować.
Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje także kwestia tego, co lub kto decyduje o przyszłym wcieleniu. Buddysta odpowie: karma. No dobrze, ale co lub kto ocenia naszą karmę? Kto stwierdza, że zebrałeś karmę nadającą się do odrodzenia w ciele lwa, ptaka czy mnicha? Odpowiedź buddysty brzmi: prawo przyczyny i skutku wynika z Pierwotnej Energii (Pierwotnego Umysłu). Pytamy dalej: a dlaczego nie z Wielkiej Kopuły lub Brzemiennej Jaźni? Jakie źródło pouczyło cię nt. o istnienia i cechach Pierwotnej Energii? Dlaczego owo źródło uczyniłeś swoim autorytetem i standardem wiary?
3. Niejednokrotnie słyszałem stwierdzenie, że prawdziwy buddyzm nie jest filozofią i nie ma w nim miejsca na dyskusję, argumentację, uzasadnienia. Jego zwolennicy mówią niekiedy, że jest on „poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią”. Jednak buddysta cały czas posługuje się słowami np. wyjaśniając czym jest buddyzm. Każdy wykład na temat buddyzmu Lamy Ole Nadahla to… mnóstwo słów, wiele wyjaśnień, szereg dogmatów i zasad. Przejrzyjcie strony buddyjskie. Nie znajdziecie na nich pustego ekranu. Niejednokrotnie słyszałem z ust zagorzałego buddysty wyjaśnienia w rodzaju: buddyzm jest tym, a nie tamtym. Lub: mylisz się sądząc, że chodzi nam o to, a nie tamto. Reprezentuję tą, a nie tamtą szkołę buddyzmu itp. Mnóstwo tez i antytez, praw, słów, dogmatów, zakazów, nakazów, uzasadnień.
4. Buddyzm naucza, że problemem jest to, iż świat poza nami ciągle się zmienia, wszystko jest nietrwałe inie jest możliwa stałość w czymkolwiek.Wszystko jest naznaczone przemijaniem. Jednym z powodów, dla których człowiek ma problemy jest to, że stara się kreować pojęcie trwałości, liczy na trwałość w tym ciągle zmieniającym się, nietrwałym świecie. Buddyzm więc naucza iż jedyną stałą rzeczą jest to, że nic nie jest stałe. Ta koncepcja jest piętą achillesową tej religii.
Buddysta Mike Butler napisał: „Wszystko czego Budda nauczał było oparte na jego własnych obserwacjach rzeczywistości. Wszystko czego uczył może być weryfikowane przez nasze własne obserwacje jak się rzeczy mają”. To stwierdzenie zakłada pewien rodzaj stałości. Oczywiście byłoby nieprawdziwe gdyby rację miał Budda, który powiedział, ze nic nie jest stałe. Stwierdzenie Butlera zakłada, że nasze obserwacje mogą prowadzić nas do prawdziwych przekonań o świecie poza nami. Jest to metoda Buddy zastosowana tysiące lat temu i pozostaje niezmienną zasadą buddyzmu od tamtej pory. Budda obserwował świat istniejący ponad 2600 lat przed nami i patrząc na świat dzisiaj możemy dojść do tych samych wniosków. Jednak inna zasada buddyzmu mówiąca, że nic nie jest trwałe niszczy to założenie. Nawet nasze procesy myślowe, poprawność naszego rozumowania musimy uznać za nietrwałe.
To ukazuje wewnętrzną sprzeczność buddyzmu. Mówi on bowiem: nic nie jest trwałe, by za chwilę argumentować nt. niezmiennej zgodności chrześcijaństwa z buddyzmem. Mówi: nic nie jest trwałe, by za chwilę nauczać o tym, że od tysięcy lat możemy obserwować stałość świata i dochodzić do tego samego oświecenia co Budda. Mówi: nic nie jest stałe lecz pamiętaj, że mówię tu o stałej, uniwersalnej zasadzie. Pozwól, że opowiem ci o stałych Czterech Szlachetnych Prawach, o stałej Ośmioaspektowej Ścieżce, o niezmiennej drodze do nirwany. Buddysta naucza: nic nie jest stałe, ale pamiętaj, że cierpienie jest uniwersalneDodaje: nie bądź zależny od niczego, komunikując jednakże: uwierz mi, że nie możesz być zależny od niczego (oczywiście poza naszymi zasadami).
Butler mówi, że dzięki medytacji będziemy „rozwijać wiedzę, że rzeczy są naprawdę bardzo proste”. Jednak jak buddyzm wyjaśni, że przyszłość będzie przypominała przeszłość jeśli wszystko jest nietrwałe? Jak pogodzić stwierdzenie, że „rzeczy są naprawdę bardzo proste” z buddyjskim założeniem, że wszystko w świecie jest skomplikowane i nieustannie się zmienia?
WNIOSKI
Z powyższego widzimy, że zastosowanie absolutnej podstawy buddyzmu czyli koncepcji nietrwałości do jakiegokolwiek jego nauczania niszczy nauczanie buddyjskie! Jest ono bowiem wewnętrznie sprzeczne, kruszy się w oparciu o własne założenia, a więc nie może być poważnie brane pod uwagę.
Nie mówimy tu o jakiś trzeciorzędnych kwestiach. Nie chwytamy się szczegółów. Rzecz dotyczy samych podstaw buddyzmu, jego fundamentów, z którego wynika cała reszta. Jeśli fundament nie wytrzymuje próby spójności i rzetelności wówczas cała reszta jest budowana na rozsypującej się podstawie.
Buddyzm wyznaje dwie wielkie doktryny: niestałość i nirwanę. Jednak znajdują się one ze sobą w stanie nieustannej wojny! Nie mogą istnieć jednocześnie! Nie da się ich pogodzić. Nirwana zakłada bowiem stałość świata oraz zasad do niej prowadzących. Niestałość zaś zakłada… niestałość. Dlatego buddyzm niszczy sam siebie. Sam niszczy własne fundamenty. Dlatego nie może być światopoglądem, który poprawnie wyjaśnia rzeczywistość, cel i przeznaczenie ludzkiego życia.
PODSTAWOWE RÓŻNICE MIĘDZY CHRZEŚCIJAŃSTWEM A BUDDYZMEM
  1. Buddyzm mówi, że nic nie jest trwałe. Chrześcijaństwo głosi, że Słowo Boże trwa na wieki (Iz 40:8), Boże prawa są niezmienne (Mt 5:18), a Jezus Chrystus jest Pierwszym i Ostatnim (Obj. 2:8).
  2. W centrum chrześcijaństwa stoi Bóg. Buddyzm naucza, że Bóg nie istnieje.
  3. W chrześcijaństwie istnieje obiektywny, niezmienny, uniwersalny autorytet i standard wiary oraz praktyki: Pismo Święte. W buddyzmie nie istnieje uniwersalny standard. Każdy jest nim sam dla siebie. Istnieje czysto subiektywne doświadczenie i subiektywna interpretacja rzeczywistości.
  4. Chrześcijaństwo mówi o potrzebie nawiązania zbawczej więzi z osobą Jezusa Chrystusa poprzez, żywą, szczerą wiarę. Buddyzm zaś uważa, że medytacja jest właściwym sposobem na osiągnięcie celu (jakim jest nirwana).
  5. Buddyzm mówi o konieczności wyzbycia się pragnień. Chrześcijaństwo zaś, że powinniśmy posiadać pragnienia dobrych rzeczy. Pragnienia zgodne z Bożym upodobaniem prowadzą człowieka do dobrego działania oraz pozytywnych zmian.
  6. Chrześcijaństwo wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Chrystusa na krzyżu. Buddyzm nie dostrzega żadnego etycznego problemu w człowieku. Nie istnieje pojęcie: grzechu, zła, dobra lecz przyczyny i skutku – neutralnych pod względem aksjologicznym.
  7. Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawrócenia. Po śmierci czeka nas sąd (Hbr 9:27) i niebo lub piekło. Buddyzm zaprzecza realności Sądu Ostatecznego, nieba, piekła i zmartwychwstania ciał. Naucza o reinkarnacji – kołowrocie tysięcy wcieleń oraz o nirwanie – stanie wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci.
  8. Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy.
  9. Według buddyzmu do celu (nirwany) wiedzie wiele ścieżek. Biblia naucza, że do celu (zbawienia) prowadzi jedna ścieżka. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa (Jn 14:6. Dz. Ap. 4:12).
  10. Buddyzm mówi, że jest poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią. A jednak cały czas definiuje…

wtorek, 6 września 2016

Dziesięć podstawowych różnic między chrześcijaństwem a buddyzmem

1. Buddyzm mówi, że nic nie jest trwałe. Chrześcijaństwo głosi, że Słowo Boże trwa na wieki (Iz 40:8), Boże prawa są niezmienne (Mt 5:18), a Jezus Chrystus jest Pierwszym i Ostatnim (Obj. 2:8). 

2. W centrum chrześcijaństwa stoi Bóg. Buddyzm naucza, że Bóg nie istnieje. 

3. W chrześcijaństwie istnieje obiektywny, niezmienny, uniwersalny autorytet i standard wiary oraz praktyki: Pismo Święte. W buddyzmie nie istnieje uniwersalny standard. Każdy jest nim sam dla siebie. Istnieje czysto subiektywne doświadczenie i subiektywna interpretacja rzeczywistości. 

4. Chrześcijaństwo mówi o potrzebie nawiązania zbawczej więzi z osobą Jezusa Chrystusa poprzez, żywą, szczerą wiarę. Buddyzm zaś uważa, że medytacja jest właściwym sposobem na osiągnięcie celu (jakim jest nirwana). 

5. Buddyzm mówi o konieczności wyzbycia się pragnień. Chrześcijaństwo zaś, że powinniśmy posiadać pragnienia dobrych rzeczy. Pragnienia zgodne z Bożym upodobaniem prowadzą człowieka do dobrego działania oraz pozytywnych zmian. 

6. Chrześcijaństwo wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Chrystusa na krzyżu. Buddyzm nie dostrzega żadnego etycznego problemu w człowieku. Nie istnieje pojęcie: grzechu, zła, dobra lecz przyczyny i skutku – neutralnych pod względem aksjologicznym. 

7. Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawrócenia. Po śmierci czeka nas sąd (Hbr 9:27) i niebo lub piekło. Buddyzm zaprzecza realności Sądu Ostatecznego, nieba, piekła i zmartwychwstania ciał. Naucza o reinkarnacji – kołowrocie tysięcy wcieleń oraz o nirwanie – stanie wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci. 

8. Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy. 

9. Według buddyzmu do celu (nirwany) wiedzie wiele ścieżek. Biblia naucza, że do celu (zbawienia) prowadzi jedna ścieżka. Jest nią osoba Jezusa Chrystusa (Jn 14:6. Dz. Ap. 4:12). 

10. Buddyzm mówi, że jest poszukiwaniem prawdy poza słowami, nazwami, ideami, definicjami, dogmatami i filozofią. A jednak cały czas definiuje…

piątek, 19 października 2012

Buddyzm, Strażnicy i ochrona nauk

Buddyzm został założony przez Siddhartę Gautamę w VI wieku p.n.e., który porzucił życie w królewskiej rodzinie i opuszczając żonę oraz niespełna roczne dziecko postanowił poszukiwać prawdy o tym, w jaki sposób wyzwolić z cierpienia wszystkie czujące istoty. Sześć lat później Siddhartha dotarł do miejsca, w którym, siedząc pod drzewem i oddając się głębokiej medytacji (niektóre źródła podają okres 49 dni), „doznał pełnej iluminacji" i stał się „oświeconym" (Buddą).

Po tym wydarzeniu Gautama wyruszył na poszukiwanie swych pięciu byłych towarzyszy ascezy, którym wygłosił swe nauki. Zdarzenie to tradycja buddyjska nazywa Wprawieniem w Ruch Koła Dharmy. Od tego momentu Budda zaczął nauczać Dharmy, obejmującej Cztery Szlachetne Prawdy (w tym Ośmioraką Ścieżkę) prowadzące do „oświecenia" i będące kwintesencją tej religii.

W zachodniej kulturze buddyzm bardzo często utożsamia się z filozofią ponieważ odrzuca on wiarę w osobowego Boga. Buddyści nie modlą się do Niego. Nie ma odkupienia ponieważ nie ma grzechu. Nie ma przebaczenia ponieważ nie istnieje zło. Nie ma nadziei na niebo i nie ma Sądu Ostatecznego ponieważ nie ma Sędziego. Z tego powodu na buddyzm spogląda się jako na pewien rodzaj etyki. Taki buddyzm znamy tutaj, w wydaniu europejskim. W tym sensie stanowi on jedną z odmian ateizmu i pisząc z chrześcijańskiej perspektywy - z tego powodu jego zwolennikom warto zadawać te same pytania co materialistycznym ateistom: o źródło moralności, powinności, przyczynę powstania świata i życia w nim, źródło uniwersalnych, niematerialnych praw, którymi się kierują itp.

Jednak myliłby się ten, kto sądziłby, że buddyzm nie ma nic wspólnego z duchowością. Jest on odmianą nie tyle materialistycznego, co spirytystycznego ateizmu. Dlatego jest rodzajem religii i to dość specyficznej ponieważ, jak zauważyliśmy, nie ma w niej Boga. C.S. Lewis stwierdził, że buddyzm jest rodzajem sekty hinduistycznej. Wyrósł bowiem z hinduizmu, przejął od niego pewne techniki duchowości i niektóre wierzenia (medytacja, reinkarnacja, karma itp.).

piątek, 5 października 2012

"Wierzyć czy nie wierzyć? Oto jest pytanie!"

TUTAJ na stronie Związku Harcerstwa Polskiego (hufiec w Lesznie) znajdziecie rozmowę z Wiceprzewodniczącym Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi - Marcinem Barańskim oraz ze mną pt. "Wierzyć czy nie wierzyć? Oto jest pytanie!" przeprowadzoną przez Paulinę Woźniak.

piątek, 17 lutego 2012

Buddyzm - okultyzm w wydaniu wschodnim


Buddyzm odrzuca istnienie osobowego Boga stąd nie jest typową religią. Jego skojarzenia z religią wynikają z trzech powiązań:
- wiara w świat niewidzialny, w szczególności w demony
- praktyki o charakterze religijnym (inicjacje, mantry, modlitwy, rytuały)
- wyrasta z hinduizmu  (C.S. Lewis powiedział, że buddyzm jest rodzajem sekty hinduistycznej)

Jednym z celów buddyzmu jest obłaskawianie demonów. Oto cytat modlitwy buddyjskiej do Lucyfera by bronił buddyzm przed jego wrogami:

"Ty, który otworzyłeś usta i pokazałeś kły. Ty, który masz troje oczu na strasznej twarzy. Ty, który założyłeś na siebie wieniec z czaszek. Ty obdarzony twarzą na którą nie da się patrzeć. Ciebie uwielbiam". 

W ten sposób modli się np. Dalaj Lama oraz inni tybetańscy buddyści. Pokojowy, neutralny, miły, filozoficzny system? Wkrótce zamieszczę obszerny artykuł na ten temat.

Zapraszam do przeczytania obszernego wpisu na temat buddyzmu pt. "Buddyzm i jego sprzeczności": TUTAJ 

środa, 8 lutego 2012

Po spotkaniu o Buddyz... przepraszam, uczuciach

Dziś podzielę się z wami wrażeniami po spotkaniu nt. Buddyzmu z minionego poniedziałku w kawiarni Cafe Fikcja.

Jak zwykle na naszych spotkaniach podstawą do dyskusji był mój ok. 30 minutowy wstęp, podczas którego przedstawiłem genezę, główne założenia Buddyzmu i jego ocenę z perspektywy chrześcijanina. Przyszło ok. 15-20 osób co mnie dość mocno zdziwiło. Okazuje się bowiem, że zarówno Buddyzm jak i wschodnie filozofie są bardziej popularne niż często nam - chrześcijanom może się wydawać.

Nie będę pisał na temat treści mojego wystąpienia gdyż zajęłoby to zbyt wiele czas. W przyszłym tygodniu chciałbym ubrać treść prezentacji w formę artykułu i opublikować go na blogu. Proszę więc o cierpliwość. Dziś chciałbym skupić się na samej dyskusji.

Była inna niż pozostałe. Powodem tego był fakt obecności na spotkaniu kilku osób ze środowiska LGBTIQ (Lesbian Gay Bisexual Transgender Intersex and Questioning), z których część sprowadzała dyskusję na mało merytoryczne tory np. "Jestem katoliczką, ale daleko mi do osądzania, do mówienia, że ktoś nie ma racji, że tylko ja wierzę w prawdę. Tak naprawdę nie możemy jej do końca odkryć, a to co mówiłeś wywołuje u mnie wewnętrzny opór."

I w tym tonie niektórzy słuchacze zaczęli opowiadać o tym jak się czuli gdy słyszeli stwierdzenia, że buddyzm jest powiązany z demonami, jest formą ateizmu (spirytystycznego, okultystycznego), jest pełen samozaprzeczeń, nie da się go pogodzić z chrześcijaństwem, zaś drogą do zbawienia jest Jezus Chrystus. Część słuchaczy przyznała, że przyszli usłyszeć co jest dobrego w buddyzmie i jakie są podobieństwa z chrześcijaństwem. Byli rozczarowani. Ja również. Nie faktem, że ktoś nie podzielał mojego spojrzenia, ale tym, że pojęcia nie mam dlaczego nie podziela. Przez nieomal 1,5 godziny dyskusji trudno było doszukać się jakiegokolwiek argumentu za prawdziwością buddyzmu lub słusznością jego założeń z ust tych, którzy twierdzili: "nie wolno negować tej drogi".

Żyjemy w specyficznych czasach. Mało kto obecnie wierzy , że różnice pomiędzy religiami, wierzeniami, światopoglądami są czymś więcej niż sprawą gustu oraz indywidualnych preferencji. Gdy jednak znajdą się, o dziwo, tacy, którzy wierzą, że poszczególne przekonania religijne są czymś więcej niż auto-terapią zagubionej, depresyjnej jednostki i jeszcze dzielą się nimi, momentalnie pojawiają się tacy, których orężem w dyskusji jest odegranie roli zaatakowanej ofiary, urażonej faktem, że ktoś jeszcze śmie twierdzić, że w dyskusjach religijnych można używać kategorii prawdy lub fałszu, wartościowania, oceny. Tego typu reakcja jest oczywiście bardzo wyuczoną taktyką mającą na celu przekonanie słuchaczy o słuszności jego drogi, sposobie myślenia o religii jako o indywidualnej terapii, a że jednemu pomaga Jezus, innemu Allah, innemu Budda, jeszcze innemu Księga Mormona - już nie nasza to rzecz. My jedynie mamy przekonać pozostałych, że tak się dzieje, więc najwyraźniej jest to dobre. Czyli: "Nie wartościujmy wierzeń, ale uważam, że ja mam rację. Oczywiście żadnych przekonań religijnych nie oceniam, ale sądzę, że ci, którzy twierdzą, że tylko Jezus Chrystus jest drogą zbawienia są w błędzie".

Słyszycie w tych słowach to co ja?  :)

Moja rola w dyskusji polegała więc głównie na tym by odpowiadać na argumenty w stylu: "moje emocje są poruszone", "czuję wewnętrzny opór", "nie czuję się zachęcony ponieważ nie mówiłeś o tym co jest dobrego w buddyzmie" itp. Jaka była i jest więc moja odpowiedź na tego typu osłabianie wymowy Bożego Słowa, które niczym młot kruszy ludzkie filozofie, religie, myśli i prowadzi do Chrystusa, w którym ukryte są wszelkie skarby mądrości i poznania (Kolosan 3:2)?

1. Dziękuję za twoją opinię, ale pozwól, że jej nie podzielę ponieważ jest ona bardzo stanowczym wyrazem pewnego światopoglądu. Polega on na dogmatycznym założeniu, że skoro "ja nie jestem pewien" to nikt nie może być pewien czegokolwiek. Jest to ideologiczny, twardy sceptycyzm ubrany w szaty łagodności, który nie ma wiele wspólnego z "otwartością", poszukiwaniami. Mówisz bowiem: "Ja znalazłam. Rozwiązaniem jest podważanie wszelkiej pewności. I jestem w tym bardzo pewna, ugruntowana. Jeśli zaś ty twierdzisz, że znalazłeś coś innego niż ja i nazywasz to prawdą dla każdego, to pozwól, że opowiem ci o moich odczuciach kiedy słyszę takie stwierdzenia". To bardzo stanowcza, misjonarska postawa, która nie ma nic wspólnego z otwartością i poszukiwaniami by cokolwiek odnaleźć.

2. To co mówisz jest nie tylko misjonarskim nauczaniem wyrażanym ex-cathedra, ale również "porusza moje emocje" i powoduje mój "wewnętrzny opór" wobec tego co mówisz. Zamiast szukać w moich słowach tego co łączy, krytykujesz mnie i powodujesz, że źle się czuję. To bardzo zła postawa czynisz bowiem dokładnie to samo co zarzuciłaś mi.

3. To o czym mówię, to nie są moje pomysły. Pismo Święte jasno naucza (czy nam się to podoba czy nie), że Jezus Chrystus jest jedyną drogą, prawdą i życiem i nikt nie przyjdzie do Ojca inaczej jak przez Niego (Jn 14:6, Dz. Ap. 4:12). Oczywiście ktoś może się z tym nie zgodzić i uczciwie to wyrazić, ale szczerość nie pozwala nam stwierdzić, że Jezus jest jedynie "opcją", "łatką", którą możemy dokleić do naszego dotychczasowego życia. Nie możemy grać roli rozjemców i dążyć by ekspert ds. miłości Pan Jezus, eksperci ds. religii wschodnich Budda, Sziwa, Wisznu, Kryszna, ekspert ds. wojskowości Mahomet podali sobie ręce i przeprosili za to, że wcześniej zarzucali innym ekspertom omylność. Odgrywanie roli rozjemców jest stawianiem siebie w roli kolejnego... eksperta, który prawdziwie poznał i wydał werdykt, że w zasadzie to wszystko jedno w co wierzymy.

4. Podkreślam to o czym tutaj rozmawiamy: nie jest to spotkanie grupy terapeutycznej, której celem jest podzielenie się emocjami jak się czujemy po wysłuchaniu argumentacji drugiej strony. Rozmawiamy nt. o wiele poważniejszych spraw, które dotykają wręcz naszej wieczności. To nie jest dyskusja nt. wyboru owocu, który nam lepiej smakuje. To dyskusja nt. tego co jest prawdą, co daje życie, zbawienie. Jeśli mówisz, że "czujesz się źle" to właśnie dlatego, że w moich słowach słyszysz iż ja obiektywnie twierdzę, że jabłka są lepsze od gruszek podczas gdy ty widzisz wiele dobrych walorów w gruszkach. Nie o tym jednak mówimy. Mówimy o prawdziwości lub fałszywości pewnych światopoglądów: o tym czy jedząc muchomory można przeżyć czy nie. I w tym kontekście pytanie: co widzisz dobrego w muchomorach? - jest zupełnie nie na miejscu. Pewne rzeczy owszem są dobre: ich wygląd, fakt występowania w ładnych bajkach, kolorowy kapelusz itp. Chcemy jednak rozmawiać o tym czy zjadając muchomora można przeżyć. Jeśli oburza cię moja ocena: nie można, to chętnie wysłucham twojej. Nie znajdujemy się dziś na wycieczce by rozmawiać o tym które kolory dachówek bardziej nam się podobają. Rozmawiamy o trwałości fundamentów budynków.

5. Fakt, że coś powoduje u kogoś "wewnętrzny opór", porusza emocje może przynieść bardzo dobre korzyści. To co mówisz nie jest niczym niezwykłym ponieważ głoszeniu ewangelii i Królestwa Bożego przez Jezusa i apostołów nie tylko towarzyszył "wewnętrzny opór", ale nawet zewnętrzny opór połączony z przemocą. Nie dzieje się tu nic niezwykłego. Nawet jestem wdzięczny za kulturę dyskusji. Niekiedy kryzys prowadzi do dobrych rezultatów i pamiętam, że mojemu nawróceniu do Jezusa również towarzyszyło poczucie pewnego konfliktu między moimi dotychczasowymi wartościami, a zasadami Bożego Królestwa. Wierzę więc, że twój "wewnętrzny opór" może przynieść dobre owoce i trwałe zmiany w twoim życiu.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Budda czy Chrystus? - to już dziś!

 Dziś kolejne spotkanie w ramach Światopoglądy wokół nas.

TEMAT: "Budda czy Chrystus?"

GDZIE: „Fikcja - Księgarnia Café”
al. Grunwaldzka 99/101 (Antresola nad Restauracją Newska), blisko Dworca PKP Gdańsk Wrzeszcz

KIEDY: 06 lutego (poniedziałek), godzina 19:00

Celem spotkań jest zachęcenie do kształtowania kultury dyskusji, szerzenie postawy poszanowania dla przekonań rozmówców oraz inspiracja do światopoglądowych, religijnych poszukiwań.

Zamawiamy kawę, herbatę i ... rozmawiamy!

wtorek, 23 sierpnia 2011

Chrześcijaństwo i buddyzm

Od czasu do czasu spotykam osoby, które mówią mi o swoim zainteresowaniu buddyzmem. Czym w ogólny sposób różnią się od siebie chrześcijaństwo i buddyzm?

1. Pierwsze jest religią (w centrum jest Bóg), drugie filozofią, praktycznym ateizmem (w centrum jestem ja).
2. Pierwsze mówi o więzi z osobą Jezusa oraz bliźnimi, druga o ucieczce od świata (ludzi) w głąb siebie.
3. Chrześcijaństwo mówi o afirmacji świata, radowaniu się Bożymi darami (alkohol, seks, mięso, taniec). Buddyzm wyższość dostrzega w ucieczce, rezygnacji, samoumartwianiu i wywyższania "ducha" kosztem "materii".
4. Pierwsze wskazuje na problem grzechu człowieka i daje jego rozwiązanie w ofierze Jezusa. Drugie nie widzi żadnego etycznego problemu w człowieku. Proponuje natomiast medytację w celu samoudoskonalenia i samoopanowania.
5. Chrześcijaństwo mówi, że tu i teraz jest czas łaski, zmiany, nawróćenia. Po śmierci czeka nas sąd. Buddyzm mówi o reinkarnacji - kołowrocie tysięcy wcieleń. Nie dodaje niestety kto/co nią kieruje i określa przyszłe wcielenia.
6. Chrześcijaństwo nie może istnieć bez osoby i dzieła Chrystusa. Buddyzm mógłby istnieć bez Buddy.