wtorek, 1 września 2026
Czym jest Tradycja Apostolska?
wtorek, 18 sierpnia 2026
Krótko o modlitwie "Zdrowaś Mario"
wtorek, 9 czerwca 2026
Dlaczego nie chrzcimy ponownie osób ochrzczonych w Kościele katolickim?
1. Chrzest sprawowany w Kościele rzymskokatolikim jest chrztem ważnie udzielonym. Powodem jest fakt, że jest on udzielany w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego w Kościele, który wyznaje Trójjedynego Boga. Oczywiście nie jest to zdrowe miejsce wzrostu i uczniostwa z powodu odstępstwa od Bożego Słowa w wielu ważnych kwestiach. Jednak chrzest nie jest własnością tego (ani innego) Kościoła, lecz Chrystusa.
2. Kościół rzymskokatolicki nie chrzci w imię papieża ani rzymskokatolickiej teologii. Chrzest udzielany jest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. To oznacza, że jest on Bożą pieczęcią. Dzieci (i dorośli) w Kościele rzymskokatolickim nie są chrzczone w imię tego Kościoła, lecz w imieniu Trójjedynego Boga.
3. Z powyższego powodu nie istnieje coś takiego jak "chrzest katolicki" lub "chrzest zielonoświątkowy" lub "chrzest baptystyczny". Istnieje chrzest. Jego znaczenie nie jest zależne od miejsca, nazwy lub teologii Kościoła, w którym jest udzielany.
4. Błędna teologia takiego czy innego Kościoła, który udziela trynitarnego chrztu nie niszczy *obiektywnego* znaczenia samego znaku. Błędna teologia Izraela nt. obrzezania nie niszczyła obiektywnego znaczenia obrzezania, które nadał i opisał Bóg (w Księdze Rodzaju 17).
5. Jeśli wiara pojawiła się u kogoś po otrzymaniu obrzezania w wieku niemowlęcym lub dorosłym, taka osoba nie musiała obrzezywać się ponownie (co zresztą było fizycznie niemożliwe). Izraelici oraz ich dzieci, którzy nawrócili się *po* przejściu przez wodę morza, nie musieli wracać na drugi brzeg, by zostać "ochrzczonymi w Mojżesza" ponownie (1 Kor 10:1-4). Podobnie rzecz ma się z chrztem. Nawrócone osoby po otrzymanym chrzcie nie muszą tego robić powtórnie, negując otrzymany dar. Powinny wyznać wiarę w Jezusa i na tej podstawie dołączyć do Kościoła.
6. Kevin DeYoung napisał: "Chrzest to obrzęd inicjacji, a nie znak, który należy stosować za każdym razem, gdy na nowo powierzamy się Chrystusowi".
7. Reformatorzy Kościoła byli ochrzczeni w Kościele rzymskokatolickim. Nie negowali ważności chrztu, ponieważ rozumieli, że jest on Bożym znakiem (nie zaś nadanym przez papieża lub Kościół rzymskokatolicki). Polemizowali natomiast z rzymskokatolickim nauczaniem na temat jego znaczenia oraz z anabaptystami, którzy przyjmowali ponowny chrzest, negując ważność chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, który był udzielany dzieciom w Kościele przez XVI wieków.
8. Kościół zmagając się z problemem re-baptyzacji, a więc powtarzania chrztu, wyodrębnił trzy niezbędne i wystarczające kryteria dla uznania jego ważności: formuła ("w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego"), intencja (zamiar udzielenia chrztu zgodnie z nakazem Jezusa), materia (woda). Dodawanie kolejnych kryteriów i wymagań do tej listy jak np. poprawna teologia chrztu Kościoła, w którym on się odbywa, szczere nawrócenie chrzczonego, nowonarodzenie osoby, która udziela chrztu itp. - sprawia, że nie możemy mieć pewności odnośnie ważności chrztu kogokolwiek.
9. Praktyka powtarzania trynitarnego chrztu prowadzi do zamieszania w Kościele i jest negowaniem Bożych, obiektywnych pieczęci.
10. Chrzest jest znakiem, który udzielany jest raz. Słowo Boże mówi: "Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef 4:5).
niedziela, 10 maja 2026
Co ze spowiedzią?
poniedziałek, 4 maja 2026
Nawrócenie na "katolicyzm" lub "protestantyzm"?
sobota, 2 maja 2026
Nie istnieje coś takiego jak chrzest "katolicki" lub "protestancki"
środa, 21 stycznia 2026
Katolicy i komunia u protestantów
Niekiedy słyszę pytanie: Czy ochrzczeni w swoim Kościele katolicy, którzy przychodzą na wasze nabożeństwo mogą przystępować do komunii?
czwartek, 15 stycznia 2026
Jako protestant wierzę w obecność Pana Jezusa podczas Eucharystii
Wszystkie nurty Kościoła Powszechnego wierzą w obecność Pana Jezusa podczas Komunii.
Różnica pomiędzy nimi dotyczy sposobu, w jaki jest On obecny. Kościół rzymskokatolicki wierzy w realną, fizyczną obecność Chrystusa pod postacią chleba (opłatka). Nauka o transsubstancjacji oznacza, że po słowach konsekracji wypowiadanych przez kapłana – Pan Jezus staje się obecny podczas Komunii w sposób fizyczny. Konsekrowana hostia pozostaje ciałem Chrystusa w sposób trwały, a więc również po zakończeniu sakramentu. Hostie po konsekracji są przedmiotem czci i adoracji, używa się ich także przy następnym rozdawaniu komunii.
Luterańskie zrozumienie obecności Jezusa jest zbliżone (konsubstancjacja). Chleb jest fizycznie ciałem Chrystusa, lecz jest nim podczas spożywania go w trakcie Wieczerzy Pańskiej. Po jej zakończeniu chleb (opłatek) pozostaje zwykłym chlebem. W obu powyższych przekonaniach obecność Jezusa podczas Komunii jest szczególna, fizyczna i realna.
W zwingliańskim ujęciu reprezentowanym przez większość zborów ewangelicznych (baptyści, zielonoświątkowcy itp.) Pan Jezus jest również obecny podczas Wieczerzy Pańskiej, lecz w tym samym sensie, w jakim jest obecny wszędzie indziej. Jezus jest wszechobecnym Bogiem, dlatego jest w każdym miejscu, w każdym czasie. Jego obecność podczas Wieczerzy Pańskiej nie różni się od Jego obecności podczas wycieczki do lasu czy kolacji rodzinnej. Chrystus jest obecny przy każdym posiłku, więc również przy Wieczerzy Pańskiej, która jest jedynie symbolem.
Reformowane nauczanie (z którym się utożsamiam) podkreśla, że Wniebowstąpienie Chrystusa oznacza Jego fizyczną nieobecność na ziemi. Jezus zasiadł po prawicy Ojca w niebie. Gdybyśmy zapytali: gdzie obecnie Jezus znajduje się fizycznie jako Bóg-Człowiek w zmartwychwstałym ciele? – odpowiedź brzmi: Pan Jezus fizycznie jest w niebie, nie na ziemi.
Zauważając to reformowana teologia mówi jednocześnie o realnej obecności Jezusa podczas Wieczerzy Pańskiej. I choć nie jest to obecność fizyczna, to jest to obecność jak najbardziej realna i szczególna.
Aby była ona realna nie musimy uciekać się do stwierdzenia, że jest ona fizyczna. Nie wszystko realne musi być fizyczne. Pan Jezus jest obecny w szczególny sposób podczas Eucharystii, w inny, aniżeli jest obecny podczas rodzinnego obiadu. Jest pośród nas obecny dzięki Duchowi Świętemu, którego posłał po swoim fizycznym odejściu. Dzięki mocy Ducha Świętego Bóg karmi nas ciałem i krwią Pańską poprzez fizyczny chleb i wino (zauważmy trynitarny charakter Komunii). Jednak to nie one ulegają przemianie, lecz przyjmujący z wiarą chleb i wino. Przemiana odbywa się nie na stole, lecz na krzesłach; nie w elementach Wieczerzy, lecz w uczestnikach Wieczerzy.
To dzięki działaniu Ducha Świętego mówimy, że zwykłe środki niosą niezwykłe skutki. Dzięki działaniu Ducha omylni ludzie spisują bezbłędne, święte Słowo Boże; zwykła woda staje się Bożym środkiem włączenia do społeczności Kościoła; zwykły chleb i wino stają się elementami duchowego posilenia i wspólnoty z Bogiem wokół Stołu. Wszystko to czyni Duch Święty.
Zatem kiedy mówimy o obecności Chrystusa w Eucharystii, podkreślamy dwie biblijne prawdy:
- po pierwsze: prawdę o fizycznej nieobecności Jezusa. Sprawujemy Komunię aż Pan przyjdzie (1 Kor 11.26), co oznacza, że obchodzenie Wieczerzy Pańskiej jest wyznaniem wiary, że Chrystus fizycznie jeszcze nie przyszedł.
- druga prawda dotyczy realnej (choć nie fizycznej) obecności Jezusa przy Stole Pańskim. Realne niekoniecznie oznacza fizyczne.
Spójrzmy na chleb i wino oczami wiary. Bierzmy je rękoma wiary, spożywajmy ustami wiary. Sam Chrystus karmi, umacnia nas w ten sposób swoim ciałem i krwią.
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Problemy z Mszą świętą
Msza święta jest centralnym wydarzeniem dla rzymskokatolickiej wiary i pobożności. Jej najistotniejszym momentem jest Eucharystia, która wedle katolickiego nauczania, nie jest wspominaniem i zwiastowaniem ofiary Chrystusa, lecz jest samym dziełem odkupienia, a więc przebłagalną ofiarą Jezusa:
Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedną ofiarą. Jedna i ta sama jest bowiem Hostia, ten sam ofiarujący – obecnie przez posługę kapłanów – który wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest inny… A skoro w tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy, ofiara ta jest naprawdę przebłagalna (KKK 1367, Sobór Trydencki: DS 1743).
Kościoły protestanckie uważają to podejście za pomniejszanie, degradację ofiary krzyżowej, zwracając uwagę, że Chrystus złożył ją raz na zawsze. Jest ona w pełni doskonała i wystarczająca do zbawienia. Nie można nic do niej dodać ani z niej ująć. Nie można jej uobecnić, odprawić, złożyć. Protestanci powołują się przy tym na następujące wersety Pisma Świętego:
A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Dokonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha (Ewangelia Jana 19:31).
Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie (List do Hebrajczyków 7:26-27).
Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby i wiele razy składa te same ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga (List do Hebrajczyków 10:10-12).
Nabożeństwa protestanckie mają więc inne znaczenie aniżeli Msza święta. W wielu Kościołach protestanckich posiadają one liturgiczną formę (np. w naszym w Gdańsku), lecz nie są rozumiane jako ofiara przebłagalna Chrystusa. Nie są tą samą ofiarą, którą Chrystus złożył ponad dwa tysiące lat temu na krzyżu za grzechy ludzi.
Nabożeństwo w protestanckim rozumieniu jest przede wszystkim szczególnym spotkaniem Chrystusa z Kościołem, miłosnym dialogiem Oblubieńca z Oblubienicą. Syn Boży przemawia poprzez czytane i głoszone Słowo Boże (Pismo Święte), wzmacnia swoich uczniów w wierze i w jedności poprzez Eucharystię, zaś wierni z wdzięcznością odpowiadają m.in. poprzez śpiewane Psalmy, pieśni i modlitwy.
sobota, 8 listopada 2025
Gdzie byli protestanci przed reformacją?
Niekiedy słyszymy zarzut ze strony naszych katolickich przyjaciół: Jak możemy wierzyć w powszechność Kościoła, skoro Kościoły reformacji wywodzą się z XVI wieku? Gdzie więc był wasz Kościół przed reformacją? Istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze możemy wskazać na tak zwany „szlak krwi”. Gdzie byliśmy przed reformacją? Przede wszystkim ukrywaliśmy się przed wami – w górskich dolinach, jaskiniach i gęstych lasach, niczym prorok Eliasz przed mającym sukcesję namaszczonym, lecz bezbożnym królem Achabem.
Druga odpowiedź wskazuje na ciągłość jednego Kościoła i brzmi następująco: Gdzie była twoja twarz, zanim ją umyłeś? Oczywiście była cały czas w tym samym miejscu, lecz była brudna. Nasza historia była cały czas tam, gdzie naszych rzymskokatolickich przyjaciół i była to również niechlubna historia: grzechów prostych ludzi, grzechów papieży, inkwizycji i usankcjonowanego bałwochwalstwa. W tej odpowiedzi chodzi o to, że nie chcemy dawać do zrozumienia, że nasz Kościół powstał w 1517 roku w Wittenberdze lub nieco później w Genewie. Nie wierzymy w odrestaurowanie Kościoła po wiekach jego nieistnienia, jak wierzą np. Adwentyści Dnia Siódmego lub świadkowie Jehowy.
Jeśli nasz Kościół nie wywodzi się z wiary i męczeństwa Abla, to jest zbyt młody. Dlatego musimy wskazywać na ciągłość i wiek Kościoła, którego jesteśmy częścią. Prawda nie przyszła wraz z nami, z naszą denominacją lub z reformatorami Kościoła. Warto jednak pamiętać, że ci, którzy chcą dyskutować o trwałości i ciągłości Kościoła wyłącznie na podstawie jego starożytności, muszą pamiętać, że to Kain był starszym bratem. „Mój Kościół jest starszy niż twój!”. No tak, Kain był starszy od Abla. Nic dziwnego, że mnie prześladujesz.
Jako protestanci powinniśmy wiedzieć, kim byli nasi duchowi przodkowie: Klemens Aleksandryjski, Cyprian, Hieronim, Bonifacy, Jan Chryzostom, Augustyn czy Anzelm. Historia Kościoła jest wspólną „własnością” wszystkich chrześcijan. I mam tu na myśli nie tylko historię Kościoła do III wieku, lecz również np. między III a XVI wiekiem. Historia Izraela to nasza (Kościoła w XXI wieku) historia. Izraelitów, którzy wyszli z Egiptu i ciałami zasłali pustynię, Paweł nazywa „naszymi ojcami” (1 Kor 10:1-2). Historia bałwochwalstwa Izraela to nasza historia. Nie w tym sensie, że podpisujemy się pod tym grzechem, ale w tym sensie, że nasi ojcowie grzeszyli w ten sposób. Historia grzechów papiestwa i Kościoła katolickiego do XVI w. to nasza historia. Nie w tym sensie, że się z tym wszystkim utożsamiamy, lecz w tym sensie, że były to grzechy Kościoła powszechnego, którego jesteśmy częścią.
Niekiedy słyszę pytanie: „Dlaczego piszesz o problemach innych Kościołów, denominacji? Przecież to nie twój Kościół!”. Owszem, nie jest mój, ale jednocześnie jest mój. Nie jest mój w tym sensie, że nie jestem członkiem żadnej z parafii luterańskiej lub zboru zielonoświątkowego. Ale jest mój w tym sensie, że razem stanowimy jeden święty powszechny Kościół, który nie jest ograniczony do jednej denominacji. Jest powszechny. Dlatego problem wątroby to problem ręki. Problem palca to problem żołądka. Problem luteran to problem Kościoła. Problem katolicyzmu to problem Kościoła. Problemy reformowanych to problemy Kościoła. Nie jesteśmy różnymi państewkami z różnymi książętami. Jesteśmy jednym królestwem z miejscami ciemniejszymi i jaśniejszymi. Jeśli chcemy rzucić światło Bożego Słowa na ciemniejsze miejsca to właśnie dlatego, że są one częścią Kościoła.
Musimy nauczyć się rozmawiać ze sobą jak bracia. Oczywiście odstępstwo może sięgać tak głęboko, że nie mamy jedności nawet w Ewangelii i nie możemy już mówić o sobie bracia. Ale musimy być ostrożni, by nie wydawać takich ocen zbyt pochopnie, by nie nazywać rannych martwymi, a zamiast „mylisz się, bracie” wołać „idź precz, heretyku!”.
wtorek, 28 października 2025
Reformacja - kontynuacja biblijnego chrześcijaństwa
środa, 20 sierpnia 2025
Wierzę w Kościół katolicki
wtorek, 22 lipca 2025
Gdzie był mój Kościół przed reformacją?
sobota, 28 czerwca 2025
Przeciwko czemu protestują protestanci?
wtorek, 27 maja 2025
Dlaczego odszedłem z Kościoła rzymskokatolickiego i zostałem protestantem?
środa, 14 maja 2025
Maria, Matka Boża: fakty i mity
Ewangeliczny Kościół Reformowany, Gdańsk, Kazanie z dnia 2024-12-08
Mamy drugą Niedzielę Adwentu. I na tę okoliczność zaczniemy krótką serię kazań nt. postaci związanych z Bożym Narodzeniem. Na początek powiemy nt. Marii, matki naszego Pana Jezusa. Dzisiejsze kazanie zatytułowałem: „Maria, Matka Boża: fakty i mity”.
TEKST
26) A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, (27) do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Maria. (28) I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. (29) Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie. (30) I rzekł jej anioł: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. (31) I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. (32) Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. (33) I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca. (34) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (35) Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.
STRESZCZENIE TEKSTU
Co się dzieje? Bóg posłał anioła Gabriela, jednego z potężniejszych Aniołów, do Marii, młodej ok. 14-16 letniej wówczas dziewczyny zaręczonej z Józefem.
Powitanie Gabriela jest pełne honorów wobec Marii: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. Jest ewidentnie wyróżniona spośród wszystkich kobiet (w.28).
Maria jest zatrwożona i zakłopotana tym pozdrowieniem. Nie do końca wie co się właśnie dzieje (w.29). Anioł więc rozwija wspaniałą nowinę, z którą przybył. Oznajmia, że Maria znalazła łaskę u Boga. Łaskę czyli wolną, niczym nie wysłużoną Bożą przychylność. Nie czytamy, że była to nagroda dla Marii za jej uczynki, zasługi. Była to łaska Boża okazana młodej, pobożnej dziewczynie, która jak każdy z nas potrzebowała Zbawiciela i przebaczenia grzechów.
Anioł Gabriel poinformował ją, że pocznie i urodzi syna, który ma otrzymać imię Jezus (w. 31).
Rzecz niezwykła. Ale zdarzało się już w Biblii, że matki rodziły synów po wcześniejszym spotkaniu z Aniołami. Aniołowie przychodzili z tego rodzaju wiadomościami np. do Abrahama i Sary.
Tu jednak mamy wielką różnicę. Anioł oznajmia kim będzie osoba, którą urodzi Maria. Jej syn będzie Synem Najwyższego, będzie On spełnieniem mesjańskiej obietnicy Boga (w. 32), a Jego panowanie będzie wieczne (w.33).
Druga wielka różnica polega na tym, że jej syn zostanie poczęty bez udziału mężczyzny, z Ducha Świętego. Dlatego dziecko, które się narodzi będzie nazwane Synem Bożym.
Nigdy wcześniej - jak świat długi i szeroki – nic takiego nie miało miejsca! Oto cud nad cudy. Zwykła wierna Bogu dziewczyna urodzi Syna Bożego. Boży plan zapowiadany od wieków już od pierwszej księgi Biblii, znajduje swoją kulminację w życiu tej dziewczyny. Jest ona bez wątpienia szczególną osobą w historii zbawienia.
THEOTOKOS - BOŻA RODZICIELKA
Jedną z głównych debat w historii Kościoła było to, czy słuszne jest nazywanie Marii – Matką Bożą. Kościół nazwał ją w ten sposób w podczas Soboru Efeskiego w 431 r. i na Soborze Chalcedońskim (451 r.), gdzie niemal każde zdanie było tematem długiej debaty.
Wobec Marii mamy tam użyte greckie słowo to Theo tokos. Boża Rodzicielka.
„Przed wiekami przez Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Marii dziewicy, Bożej rodzicielki”.
Określenie Theotokos, Matka Boża podkreśla, że Maria rodząc syna Jezusa – urodziła Boga-Człowieka w jednej osobie. Urodziła syna, który ma prawdziwie ludzką i prawdziwie boską naturę. Była to tak naprawdę obrona bóstwa Chrystusa, które było atakowane m.in. przez herezję ariańską. Czyli ten termin jest ważny w Chrystologii – nauce o Chrystusie, dlatego, że podkreśla prawdę o jedności natur boskiej i ludzkiej w naszym Panu. Nie odnosi się do Marii jako matki Boga w absolutnym sensie, ale właśnie w kontekście definicji tego, kim jest Chrystus.
UCZNIOSTWO
MARII
Zauważmy, że Maria i
tylko Maria towarzyszy Jezusowi przez całe Jego życie.
Najpierw poczęła Jezusa,
gdy Duch ją zacienił, potem urodziła Go w Betlejem. Wraz z Józefem ucieka do
bezpiecznego schronienia w Egipcie. Troszczy się o Jezusa, gdy wracają do
Nazaretu.
Maria jest z Jezusem w
Jego dzieciństwie, w okresie dojrzewania i na początku jego publicznej służby.
Idzie z Jezusem aż pod sam krzyż (J 19:25-27), czeka przy Jego grobie („druga
Maria" - Mt 27:61) i jest jednym z pierwszych świadków Jego
zmartwychwstania (Mt 28:1). Jest z uczniami, którzy otrzymują Ducha Świętego w
dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 1:14).
We wszystkich kluczowych
momentach jest z Jezusem.
Ciekawe jest jednak to,
że Maria jest przy narodzinach Jezusa, Jego śmierci, pogrzebie i
zmartwychwstaniu. Jest w dniu Pięćdziesiątnicy. Po czym... znika z kart Pisma.
Wydaje się to dziwne.
Maria przez cały ten czas szła za Jezusem, dlaczego więc nagle zniknęła? Myślę,
że odpowiedź tkwi właśnie w tym: nie Maria, lecz Bóg jest w centrum naszej
wiary. Maria miała ważne zadanie do wykonania, ale wskazywała na Jezusa, nie na
siebie. W Kanie Galilejskiej powiedziała: Co
wam powie – czyńcie.
Jej uczniostwo polega również
na tym, że zniknęła z biblijnej narracji po zmartwychwstaniu. Nie ma jej na
Soborze Jerozolimskim (w Dziejach 15), gdzie zapadają ważne decyzje dotyczące
Kościoła. Nie ma utrwalonej mariologii w listach apostolskich. To jest
znaczące: sama Maria nigdy nie znajduje się w sytuacji, w której stoi w centrum
jakiegokolwiek kultu czy nabożeństwa.
Natomiast świadectwo o
Jezusie jest opowiadane dalej po zniknięciu Marii: w Dziejach Apostolskich,
listach Pawła, Piotra, Jana, Judy, w Księdze Objawienia. To nam dobitnie
pokazuje, jak powinniśmy oceniać rozbudowany poprzez wieki utrwalony do dziś
tzw. kult maryjny.
PRZYJMOWANIE JAKO CNOTA BOŻEGO NARODZENIA
Maria otrzymała wyjątkowy dar, który przyjęła, po czym zmienił jej życie. Jej postawa uczy nas, że nasze życie na ziemi nie jest twoją własnością, którą możesz wykorzystać, jak chcesz. Jest darem, który należy przyjąć i właściwie wykorzystać.
Jej postawa stoi w sprzeczności wobec współczesnych haseł o „wyrażaniu siebie” i „odnajdywaniu swojego prawdziwego ja”. Znamy to: „moje ciało, mój wybór”, „moje życie należy do mnie i do nikogo innego”, „mam prawo robić ze swoim życiem co chcę”.
To hasła niewiary Bogu, które wyrażają podstawowy bunt ludzkości.
Odpowiedź Marii na słowa Gabriela jest wypowiedzeniem wojny takiemu stylowi życia. Ona mówi: „Niech mi się stanie według słowa twego”.
Zauważmy, że przyjęcie daru wymaga pokory. Przyjęcie przebaczenia, zbawienia, łaski wymaga pokory. Dlatego szczera wiara obraża współczesny egoistyczny świat, który mówi: chwytaj, należy ci się, nie proś, nie przepraszaj, idź do celu bez względu na cenę. Wiara Marii ukazuje te postawy jako bunt przeciwko Bogu.
Maria przyjęła łaskę, która była początkiem czegoś nowego. Przyjęcie daru od Boga to przełom. Bo to przyznanie, że sam z siebie jestem biedny, nagi i moralnie zły. Potrzebuję Zbawiciela. Nawróć mnie Panie, a będę nawrócony.
ZASKAKUJĄCY BÓG
Maria miała swoje plany, marzenia. Lecz Bóg wkroczył w jej życie ze swoim planem, który przyniósł to, o czym nawet nie mogła marzyć. Bóg wywrócił jej życie do góry nogami
Nikt z nas co prawda nie urodzi Syna Bożego, nikt z nas nie wychowa Syna Bożego. Ale Bóg może cię zaskoczyć w inny sposób. Bądź na to gotowy. Nie czekaj jednak z zastanawianiem się, jaki plan ma Bóg dla twojego życia.
To co Bóg chce, abyś wiedział już teraz, On objawił w swoim Słowie: On chce, abyś unikał pokus, nie grzeszył, pełnił dobre uczynki, przestrzegał przykazań, troszczył się o chorych, sieroty, wdowy i opuszczonych. Czasami oznacza to czasami dyskomfort, a czasami napięcia, konflikty. Ale właśnie wtedy powinniśmy sobie przypominać te słowa Marii: Niech mi się stanie według słowa twego.
Jeśli zaś Bóg będzie chciał dokonać jakiejś ważnej zmiany w twoim życiu, to się na pewno dowiesz. J Wielu z nas miało kiedyś różne plany na swoją przyszłość. I Bóg nas zaskoczył. Np. tym, że zwrócił Wasze serce ku sobie, że jesteście chrześcijanami, że mieszkacie w Gdańsku, że jesteście w Kościele, że jesteście dziś na tym miejscu. Kto by pomyślał o tym jeszcze 10 lat temu? J
MARIA ŻYJE SŁOWEM BOŻYM
Po zajściu w ciążę Maria odwiedza Elżbietę, która jest w ciąży z Janem. Wypowiada tam słowa tzw. hymn pochwalny Marii. To, co rzuca się w nim w oczy to znajomość Pisma Święte. Każde zdanie wypowiedziane przez Marię to cytat z Pisma Świętego (Łk. 1:46-55).
Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (1 Sm 2:1; Hab 3:18; I 61:10; Pwt 32:3). Bo wejrzał na uniżenie służebnicy swojej: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (1 Sm 1:11). Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię (Ps 71:19; 1 Sm 2:2).
Maria nie miała Biblii w domu, ale musiała słuchać uważnie czytanego Słowa, żyła nim i zachowywała w sercu. Naśladujmy jej oddanie Słowu Bożemu.
NIEPOROZUMIENIA I BŁĘDY
Z powodu jej wyjątkowego miejsca w Bożym
planie zbawienia, w Kościele rozwinął się kult maryjny. Dlatego powinniśmy
poruszyć również ten temat.
Maria, dziewica czy Maria Dziewica?
Jako protestanci wierzymy w dziewicze poczęcie i narodzenie Jezusa Chrystusa. To znaczy, wyznajemy , że w chwili narodzin Chrystusa Maria była nadal dziewicą. Życie Jezusa jako człowieka nie powstało w wyniku współżycia Marii i Józefa. Raczej był to cud poczęcia z Ducha Świętego.
Nasi przyjaciele z Kościoła katolickiego wyznają jednak doktrynę wiecznego dziewictwa Marii, o czym Biblia milczy, a nawet zaprzecza. Owszem, gdy jako protestanci wypowiadamy Nicejsko-Konstantynopolitańskie Wyznanie Wiary, mamy tam stwierdzenie, że Syn Boży, Jezus Chrystus „za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Marii, dziewicy i stał się człowiekiem”.
Chrystus narodził się z Marii, dziewicy. Słowo dziewicy piszemy tam małą literą, a więc nie jest to tytuł. Po drugie, stawiamy tam przecinek. Podkreślamy w ten sposób, że został poczęty z Ducha Świętego, bez udziału mężczyzny, a nie doktrynę o wiecznym dziewictwie Marii.
Natomiast używany w Kościele
Rzymskokatolickim tytuł Maryja Dziewica pisane wielkimi literami, odnosi się do
stałego statusu. Jest to doktryna, która mówi, że Maryja była dziewicą przez
całe swoje życie. I stawia ją to rzekomo w sytuacji wyjątkowości i czystości.
Niektórzy wcześni reformatorzy (np. Luter, Latimer i Cranmer) trzymali się doktryny wiecznego dziewictwa Marii, ale Kościoły protestanckie dość wcześnie ją porzuciły. Słusznie zresztą. Ewangelista Mateusz mówi nam, że Józef powstrzymał się od stosunków z Marią do czasu narodzin Jezusa (Mt 1:25).
Zgodnie z ewangeliczną relacją, Jezus miał co najmniej sześcioro rodzeństwa:
Czy to nie jest ów cieśla, syn Marii, i brat Jakuba, i Jozesa, i Judy, i Szymona? A jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas? I gorszyli się nim (Mk 6:3).
Jezus miał więc czterech fizycznych braci (gr. adelphoi odnoszące się do braci, a nie kuzynów lub uczniów, duchowych braci) i co najmniej dwie siostry (gr. adelphai), co oznacza, że licząc Jezusa, Maria miała siedmioro dzieci.
Fakt posiadania wielu dzieci w żadnym stopniu nie ograbia Marii (lub Jezusa) z jej świętości, wyjątkowości lub czystości. Maria pozostała czysta, współżyła wyłącznie ze swoim mężem – Józefem. Została pobłogosławiona w wyjątkowy sposób: nie tylko przynosząc na świat Syna Bożego, lecz również wychowując gromadkę dzieci, które dokładały w jej życiu Bożych błogosławieństw! Nigdzie w Biblii dziewictwo nie jest stanem wyższej duchowości i czystości niż małżeńskie współżycie.
Błogosławiona między niewiastami
Dalej. Sprawa zrozumienia wersetu:
"Bądź pozdrowiona,
łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami". - Ew.
Łukasza 1:28.
To oczywiście werset, z którego pochodzi
słynna modlitwa Zdrowaś Maryjo. Zwróćmy uwagę na kilka rzeczy. Słowo zdrowaś jest tutaj po prostu pełnym
szacunku pozdrowieniem Anioła, a nie modlitwą błagalną.
Anioł oznajmia, że jest Maria jest
obdarzona łaską, co oznacza, że jest odbiorcą
łaski, a nie dawcą łaski wobec
innych. Nie jest pełna łaski – w znaczeniu bycia źródłem, z którego wypływa
łaska dla tych, którzy modlą się do niej.
Oczywiście nie ma nic złego, gdy te słowa
Anioła Gabriela śpiewamy np. w okresie bożnarodzeniowym lub cytujemy w
kazaniach. Wszak są w Biblii. Ale nie zostały wypowiedziane, aby używać ich
jako litanii wobec Marii, czy modlitwy, która zsyła szczególne łaski.
Niepokalane poczęcie
Innym zwrotem, który powinniśmy znać, jest
niepokalane poczęcie. W teologii rzymskokatolickiej odnosi się ono do
poczęcia Marii w łonie jej matki — która zgodnie z tradycją miała na imię Anna.
A więc mówi się o niepokalanym poczęciu Maryi.
Chodzi o to, aby uczynić Marię osobą
pozbawioną grzechu. Po co? Aby była odpowiednim naczyniem dla bezgrzesznego
Mesjasza. A więc tylko pozbawiona grzechu osoba mogła wydać na świat
pozbawionego grzechu Syna Bożego. To oczywiście nie jest logika Biblii.
Wyjątkowość Chrystusa nie wynika z rzekomej bezgrzeszności Marii, lecz z cudu
poczęcia przez Ducha Świętego. Biblia naucza, że jedynym bezgrzesznym
człowiekiem był Jezus Chrystus. Innych wyjątków nie ma.
Wniebowstąpienie czy Wniebowzięcie?
Kolejne powszechne nieporozumienie :Biblijne
Wniebowstąpienie Jezusa nie powinno być mylone z rzymską doktryną Wniebowzięcia
Marii, o której Biblia milczy. Biblijne Wniebowstąpienie to nie to samo co
doktryna wniebowzięcia Maryi nauczana przez KRK.
Tytuły wobec Marii
Idźmy dalej: Według katolickiej teologii Maria jest kimś więcej niż pełną wiary Matką Bożą: "Dlatego do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele w wezwaniach tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy, Pośredniczki”. (KKK 969).
Jako ewangeliczni chrześcijanie, udając się za Słowem Bożym, uważamy, że naszym Orędownikiem (Hbr 9:24) i Pośrednikiem (1 Tm 2:5) jest Jezus Chrystus, zaś Wspomożycielem, Pocieszycielem jest Duch Święty (Jn 14:26).
Maria nie jest Orędowniczką, Pośredniczą i Pocieszycielką, ponieważ sama potrzebowała Orędownika, Pośrednika i Pocieszyciela.
To,
że musimy te kwestie jasno definiować i przypominać jest dość wstydliwe,
ponieważ te rzeczy powinny być oczywiste w Kościele. Jednak fakt, że musimy tu
mówić o oczywistościach pokazuje jak bardzo część Kościoła zdryfował od jasnej,
ewangelicznej nauki Pisma Świętego.
Ale żeby nie było tak, że
rzucamy kamyczki tylko do ogródka naszych katolickich sąsiadów, musimy również
sprzeciwić się pomniejszaniu błogosławieństw i roli Marii. Sama Maria
powiedziała: Błogosławioną zwać mnie będą
wszystkie pokolenia.
I musimy być jednym z tym
pokoleń! Maria została obdarzona przywilejem, którego nie dostąpiła żadna inna
kobieta: otrzymała zaszczyt, ale i odpowiedzialność urodzenia oraz wychowywania
Bożego Syna! Maria jest wyróżniona na kartach Pisma i powinniśmy bronić matki
naszego Pana przed zakusami tych, którzy twierdzą, że jej błogosławieństwo było
jednym z wielu, podobnym do błogosławieństw, którymi zostały obdarowane inne
osoby na kartach Pisma. Otóż nie. Było szczególne.
KULT MARYJNY W BIBLII POTĘPIONY
Owszem, w Biblii mamy, uwaga, przykład kultu maryjnego. I uwaga mówi to protestant! J Tyle, że jest to kult, któremu sprzeciwił się Pan Jezus.
Łk 11:27-28 (27) A gdy On to mówił, pewna niewiasta z tłumu, podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś. (28) On zaś rzekł: Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.
Można powiedzieć, że pojawia się tu litania wobec Marii: piersi, które karmiły Syna Bożego i łona, które go nosiło. Można dodać: błogosławione ręce, które go nosiły i usta, które go całowały. Błogosławiona szata, którą Maria okrywała ciało Jezusa i sandały, które mu zakładała.
Jak na to odpowiada Pan Jezus? Nasz Pan jednoznacznie sprzeciwia się tego typu adoracji maryjnej. Mówi, że błogosławieństwo spoczywa raczej na tych, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go. Jego Słowa powinny wystarczyć, by skutecznie wybić z głowy pokusy kultu maryjnego.
PODSUMOWANIE
Trzy krótkie myśli na podsumowanie:
1. Maria powinna być dla nas wzorem ufnej i zaciekawionej wiary. Jak żadna inna kobieta została obdarzona szczególną łaską urodzenia i wychowania Zbawiciela świata.
Jej słowa w Kanie Galilejskiej powinny być dla nas drogowskazem: "Co wam powie, czyńcie" (Jn 2.5). Zawsze wskazywała na Boga, nigdy na siebie.
2. Maria na zwiastowanie anioła Gabriela odpowiedziała Bogu: „Tak”, dlatego, że zapewne codziennie odpowiadała Bogu „Tak”: gdy prała, sprzątała, śpiewała, pomagała rodzicom, gotowała, odpoczywała, spotykała się z ukochanym Józefem, rozmawiała z trudnymi ludźmi...
Codziennie poddawała swoją wolę – woli Bożej. Dlatego, pomimo iż była zaskoczona wieścią od anioła, to również wtedy odpowiedziała: "niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1.38).
Nie był to jednorazowy akt wiary i zaufania. To była kontynuacja wiary i zaufania. Czyńmy podobnie, byśmy w nieprzewidzianych okolicznościach potrafili odpowiedzieć Bogu niczym Maria: "Niech mi się stanie według słowa twego".
3. Z powodu jej wyjątkowej roli Kościół katolicki zdecydował, że powinien zostać rozwinięty kult Marii. W odpowiedzi na to nadużycie niektórzy protestanci idą w drugą stronę, a więc ignorowanie jej wyjątkowego powołania.
Jeśli
jednak zwrócimy się do Biblii, to unikniemy obu tych błędów. Biblijne nauczanie nt. Marii, Matki
Bożej można podsumować następująco: Nie
należy jej czcić, ale raczej naśladować - w jej wierze, poświęceniu, pokorze.












