czwartek, 10 lipca 2025
Komunizm i kapitalizm
piątek, 12 marca 2021
Chrześcijanin i zaangażowanie w świecie
"Pewien wybitny pastor stwierdził, że duchowni nie powinni zajmować się sprawami dotyczącymi polityki, ekonomii i życia publicznego: Jeśli pamiętamy słowa Jezusa o mądrości synów tego świata przewyższającej mądrość synów światłości (Łk 16:8), to powinniśmy wiedzieć, że społeczeństwo da sobie radę z własnymi sprawami bez udziału kleru.
Taka interpretacja jest czystą herezją. Czy rzeczywiście świat będzie się miał lepiej, jeśli duchowieństwo przestanie głosić Słowo Boże i wskazywać na jego zastosowanie w każdej dziedzinie życia? I czego naprawdę naucza nas nasz Pan w Ewangelii Łukasza 16:8? Czy nakazał zostawić ten świat "synom tego świata" czy też raczej nakazał, byśmy okazali się mądrzejsi niż oni? (...). Niewiara nie jest źródłem mądrości, a duchowe odrodzenie nie czyni człowieka głupcem w sprawach tego świata, byśmy mieli oddać władzę nad światem ludziom niewierzącym. Jest dokładnie na odwrót - nikt nie jest równie przygotowany do kierowania własnym losem oraz losem świata co dojrzały chrześcijanin, a obowiązkiem duchownych jest nauczanie wiernych wszystkiego, co znajdujemy w nieomylnym Słowie Bożym".
R.J. Rushdoony, Biblijna filozofia historii, s. 146-147.
środa, 13 stycznia 2021
Mój pastor nie naucza z całej Biblii
"Mój pastor nie wypowiada się i nie mówi kazań na temat polityki, państwa, prawa i ekonomii".
czwartek, 8 października 2020
Biblia, prawo do własności i podatki
Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli. Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć.
(List do Rzymian 13:6-7, por. 4 Mj 3:47)
Mamy więc Boże zezwolenie na to, by władza ściągała podatki na zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa. Istnieją słuszne podatki. Nie jesteśmy anarcho-libertarianami, którzy uważają, że podatek to zło. Biblia sprzeciwia się takiemu spojrzeniu. Ale mamy jednocześnie ostrzeżenie:
Król umacnia kraj prawem; kto ściąga wiele podatków, niszczy go.
(Księga Przysłów 29:4)
To oznacza, że w niektórych sytuacjach możemy powiedzieć, że pewien rodzaj podatków jest rodzajem kradzieży. Biblia naucza, że jest możliwe, by państwo, władze stosowały wobec obywateli bezprawie, ucisk, niesprawiedliwość, np. poprzez odbieranie im nadmiernej części owoców ich pracy.
Kiedy król Achab zapragnął winnicy Nabota, mógł to nazwać "reformą rolną", "zmianą stref", ale żadna z tych nazw nie sprawiłaby, że byłoby to coś innego niż kradzież. Również, gdyby Achab opodatkował winnice w Izraelu tak, iż Nabot nie byłby w stanie spłacić należności – to również byłoby kradzieżą. Chociaż w dokumentacji w Urzędu Skarbowego nazywałoby się to „podatkiem rolnym”.
Chrystus nie pozwala, by rządzący wkraczali do domów obywateli, do miejsc pracy obywateli, by zabierać im 30% powierzchni rolnej, 30% dochodów w imię redystrybucji dóbr lub solidarności społecznej. Takie działania możemy różnie nazywać w mediach, w słownikach ekonomii, ale wszyscy musimy się nauczyć podstawowej lekcji ekonomii i takiego słowa jak „kradzież”. Przykazanie „nie kradnij” wypisane palcem Bożym na tablicach dekalogu oznacza poszanowanie prywatnej własności. I dotyczy również prezydenta, premiera i rządu.
Gdzie więc powinna przebiegać linia? Kiedy można powiedzieć, że państwo oczekuje więcej niż powinno? Pomyślmy o tym w taki sposób: Bóg w Biblii oczekuje, że Jego lud będzie składał dziesiątą część dochodów na służbę w Domu Bożym. Nazywamy to dziesięciną. Do Boga należy wszystko co mamy, ale Bóg mówi: do mnie, do świątyni przynieść dziesiątą część. Z 90% masz wolność. Możesz część złożyć jako dobrowolną ofiarę, wspomóc potrzebujących, kupić pizzę, wyjechać na wakacje. 10% przynieś do domu Pańskiego, do kościoła, którego jesteś częścią. Mało, prawda? Gdyby państwo chciało od nas 10% skakałbym z radości! I to jest odpowiedź na pytanie: gdzie jest granica oczekiwań cesarza odnośnie podatków. Cesarz nie powinien stawiać się ponad Bogiem i oczekiwać więcej niż Bóg. To nie jest tak, że każdy podatek jest słuszny, ponieważ jest usankcjonowany, przegłosowany przez rząd i podpisany przez prezydenta. Kradzież nie przestaje być kradzieżą, jeśli rząd nazwie to „podatkiem dochodowym”, „podatkiem od wzbogacenia”.
Zatem Biblia nie sprzeciwia się podatkom. Sprzeciwia się nadmiernym podatkom. Oznacza to, że istnieją podatki, które są po prostu zalegalizowaną kradzieżą. Jeśli tron może być niesprawiedliwy w ogólnym sensie, to tron może być niesprawiedliwy w szczegółach.
Widzimy zatem, że chrześcijańska wizja władzy nie ubóstwia jej. Wskazuje, że rządzący są Bożymi sługami, a mandat, który mają jest delegowany z góry. Jezus powiedział do Piłata, że nie miałby żadnej władzy nad nim, gdyby nie była mu dana z góry. Nie kwestionował pozycji i autorytetu Piłata. Nie mówił, że nie możesz go sądzić, bo nie posiada moralnego kręgosłupa. Rządzący posiadają Boży mandat, ale ten mandat nie gwarantuje Bożej przychylności. Raczej wzywa ich do odpowiedzialności i respektowania Bożych praw.
piątek, 27 marca 2020
15 myśli o polityce, gospodarce, kościele i zaufaniu Bogu w sezonie koronawirusa
KORONAWIRUS, PAŃSTWO I GOSPODARKA1. Na temat koronawirusa docierają do nas niepełne informacje. Nie mamy pełnych danych nt. przyczyn śmierci większości osób we Włoszech czy w Hiszpanii. Nie wiemy dokładnie jakie jest jego źródło i pochodzenie. Nie wiemy jaka będzie skala epidemii i śmiertelności za tydzień. Z tych powodów sądzę, że wskazany jest pewien umiar i powściągliwość w mocnych sądach. Zarówno bezgraniczne zaufanie wobec działań władzy, jak i buntownicza beztroska nie są zbyt rozsądną postawą. Nawet bycie chrześcijaninem o silnej wierze nie czyni człowieka ekspertem od wszystkiego. Po co nam mechanicy, lekarze, wirusolodzy, rząd, pracownicy medyczni, policja, inżynierowie, skoro moglibyśmy mieć jednego odważnego chrześcijanina, który powiedziałby nam, co mamy robić?
2. W czasach epidemii, w sezonie takim jak obecny - państwo ma prawo wprowadzać ograniczenia, które dotyczą również kościoła (publicznych zgromadzeń). Państwo oczywiście nie ma prawa ingerować w sfery, które Bóg powierzył kościołowi, a więc wierne zwiastowanie Bożego Słowa, sprawowanie sakramentów, dyscyplina kościelna, liturgia itd. Jeśli państwo zabroniłoby zgromadzeń kościoła z powodów światopoglądowych, wówczas nasza odpowiedź powinna brzmieć: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5:29). Kiedy jednak w budynku kościoła pojawia się pożar, władza posiada kompetencje, by nakazać zgromadzonym opuszczenie miejsca zagrożenia. Wierni zaś mają obowiązek poddać się zaleceniom służb, nawet jeśli oznaczałoby brak kazania i Komunii.
Nie jestem przekonany, czy obecną epidemię koronawirusa możemy porównać z pożarem. Kiedy jednak władze z powodu zagrożenia zdrowia i życia wprowadzają (na pewien czas) ograniczenia w osobistych kontaktach, powinniśmy uszanować tę decyzję w ramach obywatelskiego posłuszeństwa. Abym został dobrze zrozumiany - całkiem możliwe, że władza myli się w oszacowaniu skali zagrożenia, jednak granicą obywatelskiego nieposłuszeństwa jest namowa władzy do grzechu, nie zaś błędy strategiczne. Całkiem możliwe, że dowódca na polu bitwy podejmuje błędną decyzję wycofania wojska. Jednak zadaniem żołnierza jest wycofanie się wraz z oddziałem. Dowódca odpowie przed przełożonymi (i Bogiem) za swoje powołanie, zaś żołnierz za swoje.
3. Żadna władza na ziemi (państwowa, kościelna, rodzicielska) nie jest absolutna. Oznacza to, że grzech ubóstwienia państwa (lub kościoła, rodziny) jest całkiem realny i możliwy. Zarówno Biblia, jak i historia uczą nas, że nasze zaufanie wobec państwa powinno być zaufaniem ograniczonym. Bałwochwalstwo potrafi przeniknąć bardzo głęboko.
4. Zgodnie z Bożym prawem - własność obywateli (np. restauracje, sklepy, siłownie) nie są własnością państwa. Przykazanie "Nie kradnij" zakłada obywatelskie prawo do własności. Na podobnej zasadzie argumentujemy za swobodą wypowiedzi. Przykazanie "Nie mów fałszywego świadectwa" zakłada wolność słowa i konsekwencje za posługiwanie się nią ku złemu (np. publiczne kłamstwo, łamanie przysiąg itp.). To samo możemy również powiedzieć o zdrowiu obywateli. Nie jest ono własnością państwa. Nie jestem przeciwny wprowadzaniu ograniczeń i interwencji państwa w sytuacjach takich, jak obecna. Jednak wszystkie decyzje rządu powinny wynikać z dogłębnego zrozumienia własnych kompetencji i obywatelskiej wolności nadanej przez Stwórce. Innymi słowy, wprowadzając jakiekolwiek limity, państwo powinno robić to z wszelką delikatnością, wrażliwością i bojaźnią przed Bogiem.
5. Wybór między dobrem ludzi a ekonomią jest fałszywą dychotomią. Ekonomia to ludzie (Duane Garner). W równym stopniu co zachorowaniami na koronawirusa powinniśmy być zainteresowani ludzkim życiem w wymiarze ekonomicznym, społecznym. Człowiek pozbawiony pracy, dochodów, kontaktów z innymi jest w tak samo w wielkim niebezpieczeństwie jak człowiek jadący autobusem w okresie zagrożenia koronawirusa. Być może skala zagrożenia związana z powszechną izolacją jest nawet większa biorąc pod uwagę fakt, że 80% zakażonych koronawirusem przechodzi przez chorobę bezobjawowo.
Mówiąc o sparaliżowanej gospodarce - nie mówimy o sparaliżowanych pieniądzach lub sparaliżowanej chciwości. Praca, wymiana dóbr, finansowe zabezpieczenie rodziny nie są synonimami chciwości i "dzikiego kapitalizmu". Mówiąc o paraliżu życia społecznego - mówimy raczej o zagrożeniu dla ludzkiego zdrowia, życia i przyszłości. Na ten temat musimy nauczyć się rozmawiać z równie wielką wrażliwością, co na temat wirusowej infekcji.
6. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski uzasadniając obecną izolację stwierdził, że ważne jest "każde ludzkie życie". Owszem, każde. Nie tylko to w szpitalu. Nie tylko to zarażone. Liczy się życie tysięcy zadłużonych, bankrutujących przedsiębiorców, właścicieli restauracji, teatrów, małych sklepów... Całkowicie rozumiem hasło #ZostańWdomu i sumiennie je stosuję. Musimy jednak pamiętać, że jego głównymi zwolennikami są: rząd, youtuberzy z setkami tysięcy subskrybentów i pracownicy sektora publicznego. Pracownik zamkniętej firmy, któremu kończą się środki na utrzymanie lojalnie się do niego dostosuje, lecz zrobi to w imię miłości bliźniego i solidarności. Mimo iż mało kto mówiąc o "miłości bliźniego" ma na myśli jego firmę i środki do życia.
7. Środki zapobiegawcze w okresie epidemii są podejmowane głównie w oparciu o przewidywania, a nie twarde dane. Jednak poza komputerowymi przewidywaniami liczby zachorowań potrzebujemy komputerowej analizy dotyczącej przyszłości gospodarki, rynku pracy, schorzeń psychicznych, wzrostu liczby samobójstw itp. Nie wystarczy, że coś robimy "z miłości". Pytanie: czy "z miłości" robimy właściwą rzecz? Z miłości do bliźniego można uchronić 1000 osób przed zakażeniem koronawirusa, lecz jednocześnie 2000 osób doprowadzić do zagrożenia egzystencji w wyniku braku środków do życia, chorób psychicznych lub brak opieki medycznej dla chorych na inne schorzenia.
KORONAWIRUS, KOŚCIÓŁ I ZAUFANIE BOGU
8. Kościoły organizują obecnie swoje służby w internecie. Musimy jednak pamiętać, że Youtube, Facebook i Skype nie jest wspólnotą. Oglądanie transmisji nie jest nabożeństwem. Istotą nabożeństwa jest wspólnota Bożego ludu z Bogiem, wspólny śpiew, wspólne jedzenie i picie w wierze. Kościoły zapewniają wierzącym duchowy pokarm poprzez media społecznościowe, komunikatory - głównie nauczanie lub wspólną modlitwę (jak np. u nas). Jednak nie możemy w żadnym razie uznać, że jest to pożądany i długoterminowy sposób, w jaki kościół powinien funkcjonować służąc Bogu i ludziom.
9. Oczywiście, należy spojrzeć na obecny sezon również w kategoriach nowych możliwości, nowych wyzwań. Dzieło Boże zwykle rozwijało się pośród przeciwności, prześladowań i nowych okoliczności. Pamiętajmy jednak, że nie jest to nowy sposób, który możemy swobodnie uznać za kulturowo dopasowany i jeśli się sprawdzi, to po ustaniu epidemii możemy zrezygnować z nabożeństw "na żywo", gdyż transmisje online gromadziły więcej słuchaczy. Nie jesteśmy pragmatykami. Jesteśmy chrześcijanami.
11. Zadaniem chrześcijan w obecnym okresie jest zachowanie wiary, pokoju, radości oraz... podtrzymywanie strachu wśród ludzi żyjących bez Boga. Nie istnieje pokój duszy, sumienia, umysłu w oderwaniu od pojednania z Bogiem. Zadaniem Mojżesza w okresie plag w Egipcie nie było niesienie Egipcjanom zapewnień o dobrej przyszłości. Poselstwem Mojżesza wobec faraona było: "ugnij kark i kolana przed Jahwe". Niesiemy nadzieję, która jest w Chrystusie, nie zaś w upływie czasu lub w sile nowoczesnych zdobyczy cywilizacyjnych.
12. Nie patrz na koronawirusa jako na kosmiczny wypadek. Patrz jako na dzieło Bożej opatrzności. Nic nie dzieje się bez Bożej kontroli i poza Jego planem. Jak napisał mój przyjaciel pastor Marek Kmieć: Boże sądy w historii są symbolem sądu ostatecznego. Istnieje wirus, którego śmiertelność wynosi 100%. Ów wirus nazywa się grzechem. Zadbaj przede wszystkim o bezpieczeństwo i środek ochronny przed nim.
13. Obecna epidemia przypomina, że istnieje rzeczywistość, która wymyka się ludzkiej kontroli. To ważna i potrzebna lekcja, której obecnie potrzebuje ludzkość. Nasze teleskopy i stacje kosmiczne sięgają gwiazd, nasze mikroskopy umożliwiają opisywanie budowy cząsteczek, nasze cyfrowe technologie usuwają wszelkie komunikacyjne przeszkody. Człowiek posiada naprawdę wielkie możliwości. Lecz kiedy człowiek myśli, że skoro mamy XXI wiek i dlatego "już nic nie będzie dla nas niemożliwe" - Bóg poprzez mikroskopijnego wirusa, przypomina, że jesteśmy bezradni, a nasze życie jest sparaliżowane, zlęknione i pełne niepewności. Nie wszystko jest w naszych rękach. Nie zależymy całkowicie od siebie samych. To dobry czas, by w końcu to uznać i ugiąć kolana przed Stwórcą.
14. Jak napisał Peter Leithart, umieszczenie wirusa w kategorii „wypadek” lub "przypadek" ratuje w nas pozory nowoczesności. Ale niczego nie zmienia jeśli chodzi o ograniczoność człowieka. Nie zawrócimy nurtu rzeki za pomocą patyka. Pewne rzeczy są poza naszym zasięgiem. Żyjemy w Bożym, zaskakującym świecie, nie zaś świecie mechanicznego, nakręconego pudełka. Istnienie Boga czyni świat nieprzewidywalnym, nieobliczalnym, a nasze zapomnienie o naszej słabości jest ostatecznie zapomnieniem o Nim. Jesteśmy mistrzami w unikaniu rzeczywistości (D. Field).
W ciągu 20 dni okazało się, że zbudowaliśmy cywilizację, która nie jest w stanie przynieść nam bezpieczeństwa i pokoju w obliczu zagrożenia mniejszego od grubości włosa. Zbudowaliśmy cywilizację, którą zamiast uczynić środkiem uwielbienia Boga uczyniliśmy środkiem ucieczki przed duchową rzeczywistością, przed Chrystusem. Uczyniliśmy z niej krzaki, w których, niczym Adam, chcemy się schronić przed Bogiem przechadzającym się w Jego świecie. Wybraliśmy własną wygodę zamiast Chrystusa. I niestety świadomość o naszej kruchości nie dociera do wielu nawet w obliczu bieżącej sytuacji. W ciągu ostatnich 3 tygodni otrzymaliśmy nagłą i bolesną lekcję o tym, że nasze przekonanie o kontrolowaniu życia, świata jest złudzeniem. Jak zareagujemy?
15. Bóg jest Bogiem plag. Jest Bogiem miłosierdzia, ale i sądu. Kiedy faraon powiedział Mojżeszowi: „Nie znam Pana”, Bóg przedstawił mu się szeregiem plag, które spustoszyły Egipt (P. Leithart). Bóg był bardzo cierpliwy i łaskawy wobec faraona. Nie zakończył ostrzeżeń na jednej pladze. Każda kolejna była wezwaniem do uznania Bożego panowania. Śmierć Egiptu postępowała stopniowo. Bóg posłał dziesięć plag zanim Egipt upadł. Módlmy się, abyśmy wzięli sobie do serca te wszystkie wskazówki od Boga plag. A kiedy plaga koronawirusa minie, abyśmy nie udali się za przykładem faraona, który zatwardzał swoje serce jeszcze bardziej za każdym razem, gdy Bóg przynosił ulgę.
czwartek, 26 marca 2020
Socjalistyczna wiara w pieniądze
- Jordan Peterson, 12 życiowych zasad, s. 235.
środa, 25 kwietnia 2018
Cudze pieniądze
„Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie.” (Księga Przysłów 28.16)
Jeśli politycy prześcigają się w obietnicach, ile mogą i są w stanie dać obywatelom – nasza odpowiedź powinna brzmieć: komu chcecie to odebrać?
sobota, 23 kwietnia 2016
Program 500+ oczami chrześcijanina
piątek, 5 grudnia 2014
Idą Święta, czyli o zadłużaniu
środa, 17 września 2014
Podatki i dziesięcina
Dobrze, skoro nie chcecie uznać mojej władzy, która jest dla was wolnością i błogosławieństwem, to będziecie musieli poddać się władzy, która będzie was traktowała niewolniczo i ściągała pod przymusem o wiele więcej niż 10%.
piątek, 5 września 2014
Rządowy statek piracki
Mamy więc do czynienia z biblijnym wymogiem, aby wzmacniać naszą uczciwość względem siebie samych. Grzechem nie jest wypisanie czeku dla rządu na dużą sumę pieniędzy. Grzechem nie jest być okradanym. Grzechem jest wypisanie czeku, tak iż kilkadziesiąt biurokratów po drodze oskubie z jego wartości swoją dolę, my zaś machniemy na to obojętnie ręką i ze spokojem stwierdzimy: "ja się tylko po chrześcijańsku podzieliłem". Taka postawa to grzech życia w urojeniu, podczas Bóg wymaga od nas trzeźwości. Biblia przestrzega nas przed godzeniem się na bycie zwodzonym, obojętnością na kłamstwo i kradzież.
Kiedy działania rządu przypominają działania pirackiego statku, to grzechem jest wiara w kolejne kłamstwa piratów, którzy zapewniają, że ich łupieżcze działania odbywają się dla dobra ogółu, w imię solidarności społecznej. I tak naprawdę przynoszą korzyść wszystkim. Biblia przestrzega przed dawaniem wiary w kłamstwo, w słowa obcych ludzi, którzy nie dali nam żadnych podstaw, by w nie wierzyć. Tą podstawą nie jest bynajmniej częstotliwość wypowiadanych kłamstw w mediach.
Z powyższych powodów modlitwa chrześcijan o rządzących nie powinna być pełna naiwności, iluzji. Powinniśmy modlić się o błogosławieństwo i powodzenie dla tych polityków, którzy bronią chrześcijańskich wartości w życiu społecznym (w podejściu do podatków, gospodarki, ochrony życia, wolności, małżeństwa, spraw zagranicznych itd.), a jednocześnie modlić się o nawrócenie i odsunięcie od władzy tych, którzy działają na szkodę własnych obywateli, rodziny, życia i zdrowia człowieka.
Wracając jednak do reagowania na bycie okradanym: pierwszy krok dla chrześcijańskiego podatnika powinien być taki sam jak ten, który można znaleźć w grupach leczenia uzależnień. Najpierw trzeba przyznać, że masz problem.
Inspiracja: rozważania Douga Wilsona z jego bloga - dougwils.com
niedziela, 9 marca 2014
"Nie kradnij" - kazanie w mp3
sobota, 10 sierpnia 2013
Więcej łyżek do pustej miski
czwartek, 16 maja 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
Lekcje Margaret Thatcher od taty
środa, 22 sierpnia 2012
Petycja od producentów świec
Od producentów świeczek, latarni, lichtarzy, lamp ulicznych, knotów i kapturów do gaszenia świec oraz od producentów łoju, oleju, rycyny, alkoholu i ogólnie wszystkiego, co się wiąże z oświetleniem.
Do czcigodnych członków Izby Deputowanych.
Panowie:
Jesteście na dobrej drodze. Odrzucacie abstrakcyjne teorie i macie mały wzgląd dla obfitości i niskich cen. Troszczycie się głównie o los producenta. Chcecie uwolnić go od zagranicznej konkurencji, to znaczy zarezerwować krajowy rynek dla krajowego przemysłu.
Przychodzimy, aby zaoferować wam cudowną okazję do zastosowania Waszej – jak winniśmy to nazwać? Waszej teorii? Nie, nic nie jest bardziej zwodnicze niż teoria. Waszej doktryny? Waszego systemu? Waszego prawa? Ale Wy nie lubicie doktryn, macie wstręt do systemów, a co do praw, to zaprzeczacie, że w ekonomii politycznej istnieją jakiekolwiek; dlatego też będziemy to nazywać Waszą praktyką – Waszą praktyką bez teorii i bez prawa.
Cierpimy z powodu rujnującej konkurencji zagranicznego rywala, który najwyraźniej pracuje w warunkach tak dalece dla produkcji światła lepszych niż nasze, że zalewa nim nasz krajowy rynek po niesłychanie niskiej cenie; od momentu, kiedy się pojawia, nasza sprzedaż zamiera, wszyscy konsumenci zwracają się do niego, a branża francuskiego przemysłu, której odgałęzienia są niezliczone, doprowadzana jest nagle do całkowitej stagnacji. Rywal ten, którym jest nie kto inny niż Słońce, prowadzi przeciw nam wojnę tak bezlitośnie, że podejrzewamy, iż został podburzony przeciw nam przez perfidny Albion (obecnie znakomita dyplomacja!), zwłaszcza, że ma dla tych wyniosłych wyspiarzy wzgląd, którego nie okazuje nam.
CAŁOŚĆ
sobota, 28 lipca 2012
wtorek, 17 lipca 2012
Podatek dochodowy jest karą
Biblia tymczasem naucza, że leń i głupiec powinni ponosić konsekwencje swojego lenistwa i głupoty ("Kto nie chce pracować niechaj też nie je" - 2 Tes 3:10; "Leniwy wiele pożąda, a jednak nic nie ma, lecz dusza pilnych jest obficie nasycona". - Przyp. Sal. 13:4).
Zrównywanie leniwego z pracowitym jest złem, poprawianiem Bożych schematów. Bóg zachęca w swoim Słowie do rozpoznawania i respektowania różnic, nie zaś zacierania ich. Energia jest w wodospadzie, nie zaś w stawie. To wolność gospodarcza, nie zaś socjalizm jest motorem rozwoju społeczeństwa i szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej najuboższych. Przelewanie wody z oceanu do jeziora by w imię "równości" zrównać ilość wody w obojgu jest nonsensem.



