Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekonomia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2025

Komunizm i kapitalizm

"Kapitalizm nie może zagwarantować, że każdy będzie bogaty, ale komunizm gwarantuje, że każdy będzie biedny". 

- Larry Ball

piątek, 12 marca 2021

Chrześcijanin i zaangażowanie w świecie

"Pewien wybitny pastor stwierdził, że duchowni nie powinni zajmować się sprawami dotyczącymi polityki, ekonomii i życia publicznego: Jeśli pamiętamy słowa Jezusa o mądrości synów tego świata przewyższającej mądrość synów światłości (Łk 16:8), to powinniśmy wiedzieć, że społeczeństwo da sobie radę z własnymi sprawami bez udziału kleru.

Taka interpretacja jest czystą herezją. Czy rzeczywiście świat będzie się miał lepiej, jeśli duchowieństwo przestanie głosić Słowo Boże i wskazywać na jego zastosowanie w każdej dziedzinie życia? I czego naprawdę naucza nas nasz Pan w Ewangelii Łukasza 16:8? Czy nakazał zostawić ten świat "synom tego świata" czy też raczej nakazał, byśmy okazali się mądrzejsi niż oni? (...). Niewiara nie jest źródłem mądrości, a duchowe odrodzenie nie czyni człowieka głupcem w sprawach tego świata, byśmy mieli oddać władzę nad światem ludziom niewierzącym. Jest dokładnie na odwrót - nikt nie jest równie przygotowany do kierowania własnym losem oraz losem świata co dojrzały chrześcijanin, a obowiązkiem duchownych jest nauczanie wiernych wszystkiego, co znajdujemy w nieomylnym Słowie Bożym".

R.J. Rushdoony, Biblijna filozofia historii, s. 146-147.

środa, 13 stycznia 2021

Mój pastor nie naucza z całej Biblii

"Mój pastor nie wypowiada się i nie mówi kazań na temat polityki, państwa, prawa i ekonomii".

=
Mój pastor nie naucza z całej Biblii.

na podst. Andrew Sandlin

czwartek, 8 października 2020

Biblia, prawo do własności i podatki

Bóg powołał nas do wolności. Oznacza to również wolność do zawierania obustronnych umów, dorabiania się, przedsiębiorczych działań, których celem jest poprawa warunków życia. 
Jest część cesarska np. podatki, która należy do cesarza, ale nawet to dzieje się z nadania Bożego:

Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli. Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć.
(List do Rzymian 13:6-7, por. 4 Mj 3:47)


Mamy więc Boże zezwolenie na to, by władza ściągała podatki na zapewnienie obywatelom bezpieczeństwa. Istnieją słuszne podatki. Nie jesteśmy anarcho-libertarianami, którzy uważają, że podatek to zło. Biblia sprzeciwia się takiemu spojrzeniu. Ale mamy jednocześnie ostrzeżenie:

Król umacnia kraj prawem; kto ściąga wiele podatków, niszczy go.
(Księga Przysłów 29:4)


To oznacza, że w niektórych sytuacjach możemy powiedzieć, że pewien rodzaj podatków jest rodzajem kradzieży. Biblia naucza, że jest możliwe, by państwo, władze stosowały wobec obywateli bezprawie, ucisk, niesprawiedliwość, np. poprzez odbieranie im nadmiernej części owoców ich pracy.

Kiedy król Achab zapragnął winnicy Nabota, mógł to nazwać "reformą rolną", "zmianą stref", ale żadna z tych nazw nie sprawiłaby, że byłoby to coś innego niż kradzież. Również, gdyby Achab opodatkował winnice w Izraelu tak, iż Nabot nie byłby w stanie spłacić należności – to również byłoby kradzieżą. Chociaż w dokumentacji w Urzędu Skarbowego nazywałoby się to „podatkiem rolnym”.

Chrystus nie pozwala, by rządzący wkraczali do domów obywateli, do miejsc pracy obywateli, by zabierać im 30%  powierzchni rolnej, 30% dochodów w imię redystrybucji dóbr lub solidarności społecznej. Takie działania możemy różnie nazywać w mediach, w słownikach ekonomii, ale wszyscy musimy się nauczyć podstawowej lekcji ekonomii i takiego słowa jak „kradzież”. Przykazanie „nie kradnij” wypisane palcem Bożym na tablicach dekalogu oznacza poszanowanie prywatnej własności. I dotyczy również prezydenta, premiera i rządu. 

Gdzie więc powinna przebiegać linia? Kiedy można powiedzieć, że państwo oczekuje więcej niż powinno? Pomyślmy o tym w taki sposób: Bóg w Biblii oczekuje, że Jego lud będzie składał dziesiątą część dochodów na służbę w Domu Bożym. Nazywamy to dziesięciną. Do Boga należy wszystko co mamy, ale Bóg mówi: do mnie, do świątyni przynieść dziesiątą część. Z 90% masz wolność. Możesz część złożyć jako dobrowolną ofiarę, wspomóc potrzebujących, kupić pizzę, wyjechać na wakacje. 10% przynieś do domu Pańskiego, do kościoła, którego jesteś częścią. Mało, prawda? Gdyby państwo chciało od nas 10% skakałbym z radości! I to jest odpowiedź na pytanie: gdzie jest granica oczekiwań cesarza odnośnie podatków. Cesarz nie powinien stawiać się ponad Bogiem i oczekiwać więcej niż Bóg. To nie jest tak, że każdy podatek jest słuszny, ponieważ jest usankcjonowany, przegłosowany przez rząd i podpisany przez prezydenta. Kradzież nie przestaje być kradzieżą, jeśli rząd nazwie to „podatkiem dochodowym”, „podatkiem od wzbogacenia”. 

Zatem Biblia nie sprzeciwia się podatkom. Sprzeciwia się nadmiernym podatkom. Oznacza to, że istnieją podatki, które są po prostu zalegalizowaną kradzieżą. Jeśli tron może być niesprawiedliwy w ogólnym sensie, to tron może być niesprawiedliwy w szczegółach. 

Widzimy zatem, że chrześcijańska wizja władzy nie ubóstwia jej. Wskazuje, że rządzący są Bożymi sługami, a mandat, który mają jest delegowany z góry. Jezus powiedział do Piłata, że nie miałby żadnej władzy nad nim, gdyby nie była mu dana z góry. Nie kwestionował pozycji i autorytetu Piłata. Nie mówił, że nie możesz go sądzić, bo nie posiada moralnego kręgosłupa. Rządzący posiadają Boży mandat, ale ten mandat nie gwarantuje Bożej przychylności. Raczej wzywa ich do odpowiedzialności i respektowania Bożych praw. 

piątek, 27 marca 2020

15 myśli o polityce, gospodarce, kościele i zaufaniu Bogu w sezonie koronawirusa

KORONAWIRUS, PAŃSTWO I GOSPODARKA

1. Na temat koronawirusa docierają do nas niepełne informacje. Nie mamy pełnych danych nt. przyczyn śmierci większości osób we Włoszech czy w Hiszpanii. Nie wiemy dokładnie jakie jest jego źródło i pochodzenie. Nie wiemy jaka będzie skala epidemii i śmiertelności za tydzień. Z tych powodów sądzę, że wskazany jest pewien umiar i powściągliwość w mocnych sądach. Zarówno bezgraniczne zaufanie wobec działań władzy, jak i buntownicza beztroska nie są zbyt rozsądną postawą. Nawet bycie chrześcijaninem o silnej wierze nie czyni człowieka ekspertem od wszystkiego. Po co nam mechanicy, lekarze, wirusolodzy, rząd, pracownicy medyczni, policja, inżynierowie, skoro moglibyśmy mieć jednego odważnego chrześcijanina, który powiedziałby nam, co mamy robić? 

2. W czasach epidemii, w sezonie takim jak obecny - państwo ma prawo wprowadzać ograniczenia, które dotyczą również kościoła (publicznych zgromadzeń). Państwo oczywiście nie ma prawa ingerować w sfery, które Bóg powierzył kościołowi, a więc wierne zwiastowanie Bożego Słowa, sprawowanie sakramentów, dyscyplina kościelna, liturgia itd. Jeśli państwo zabroniłoby zgromadzeń kościoła z powodów światopoglądowych, wówczas nasza odpowiedź powinna brzmieć: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5:29). Kiedy jednak w budynku kościoła pojawia się pożar, władza posiada kompetencje, by nakazać zgromadzonym opuszczenie miejsca zagrożenia. Wierni zaś mają obowiązek poddać się zaleceniom służb, nawet jeśli oznaczałoby brak kazania i Komunii. 

Nie jestem przekonany, czy obecną epidemię koronawirusa możemy porównać z pożarem. Kiedy jednak władze z powodu zagrożenia zdrowia i życia wprowadzają (na pewien czas) ograniczenia w osobistych kontaktach, powinniśmy uszanować tę decyzję w ramach obywatelskiego posłuszeństwa. Abym został dobrze zrozumiany - całkiem możliwe, że władza myli się w oszacowaniu skali zagrożenia, jednak granicą obywatelskiego nieposłuszeństwa jest namowa władzy do grzechu, nie zaś błędy strategiczne. Całkiem możliwe, że dowódca na polu bitwy podejmuje błędną decyzję wycofania wojska. Jednak zadaniem żołnierza jest wycofanie się wraz z oddziałem. Dowódca odpowie przed przełożonymi (i Bogiem) za swoje powołanie, zaś żołnierz za swoje. 

3. Żadna władza na ziemi (państwowa, kościelna, rodzicielska) nie jest absolutna. Oznacza to, że grzech ubóstwienia państwa (lub kościoła, rodziny) jest całkiem realny i możliwy. Zarówno Biblia, jak i historia uczą nas, że nasze zaufanie wobec państwa powinno być zaufaniem ograniczonym. Bałwochwalstwo potrafi przeniknąć bardzo głęboko. 

4. Zgodnie z Bożym prawem - własność obywateli (np. restauracje, sklepy, siłownie) nie są własnością państwa. Przykazanie "Nie kradnij" zakłada obywatelskie prawo do własności. Na podobnej zasadzie argumentujemy za swobodą wypowiedzi. Przykazanie "Nie mów fałszywego świadectwa" zakłada wolność słowa i konsekwencje za posługiwanie się nią ku złemu (np. publiczne kłamstwo, łamanie przysiąg itp.). To samo możemy również powiedzieć o zdrowiu obywateli. Nie jest ono własnością państwa. Nie jestem przeciwny wprowadzaniu ograniczeń i interwencji państwa w sytuacjach takich, jak obecna. Jednak wszystkie decyzje rządu powinny wynikać z dogłębnego zrozumienia własnych kompetencji i obywatelskiej wolności nadanej przez Stwórce. Innymi słowy, wprowadzając jakiekolwiek limity, państwo powinno robić to z wszelką delikatnością, wrażliwością i bojaźnią przed Bogiem. 

5. Wybór między dobrem ludzi a ekonomią jest fałszywą dychotomią. Ekonomia to ludzie (Duane Garner). W równym stopniu co zachorowaniami na koronawirusa powinniśmy być zainteresowani ludzkim życiem w wymiarze ekonomicznym, społecznym. Człowiek pozbawiony pracy, dochodów, kontaktów z innymi jest w tak samo w wielkim niebezpieczeństwie jak człowiek jadący autobusem w okresie zagrożenia koronawirusa. Być może skala zagrożenia związana z powszechną izolacją jest nawet większa biorąc pod uwagę fakt, że 80% zakażonych koronawirusem przechodzi przez chorobę bezobjawowo. 

Mówiąc o sparaliżowanej gospodarce - nie mówimy o sparaliżowanych pieniądzach lub sparaliżowanej chciwości. Praca, wymiana dóbr, finansowe zabezpieczenie rodziny nie są synonimami chciwości i "dzikiego kapitalizmu". Mówiąc o paraliżu życia społecznego - mówimy raczej o zagrożeniu dla ludzkiego zdrowia, życia i przyszłości. Na ten temat musimy nauczyć się rozmawiać z równie wielką wrażliwością, co na temat wirusowej infekcji.

6. Minister Zdrowia Łukasz Szumowski uzasadniając obecną izolację stwierdził, że ważne jest "każde ludzkie życie". Owszem, każde. Nie tylko to w szpitalu. Nie tylko to zarażone. Liczy się życie tysięcy zadłużonych, bankrutujących przedsiębiorców, właścicieli restauracji, teatrów, małych sklepów... Całkowicie rozumiem hasło #ZostańWdomu i sumiennie je stosuję. Musimy jednak pamiętać, że jego głównymi zwolennikami są: rząd, youtuberzy z setkami tysięcy subskrybentów i pracownicy sektora publicznego. Pracownik zamkniętej firmy, któremu kończą się środki na utrzymanie lojalnie się do niego dostosuje, lecz zrobi to w imię miłości bliźniego i solidarności. Mimo iż mało kto mówiąc o "miłości bliźniego" ma na myśli jego firmę i środki do życia. 

7. Środki zapobiegawcze w okresie epidemii są podejmowane głównie w oparciu o przewidywania, a nie twarde dane. Jednak poza komputerowymi przewidywaniami liczby zachorowań potrzebujemy komputerowej analizy dotyczącej przyszłości gospodarki, rynku pracy, schorzeń psychicznych, wzrostu liczby samobójstw itp. Nie wystarczy, że coś robimy "z miłości". Pytanie: czy "z miłości" robimy właściwą rzecz? Z miłości do bliźniego można uchronić 1000 osób przed zakażeniem koronawirusa, lecz jednocześnie 2000 osób doprowadzić do zagrożenia egzystencji w wyniku braku środków do życia, chorób psychicznych lub brak opieki medycznej dla chorych na inne schorzenia.

KORONAWIRUS, KOŚCIÓŁ I ZAUFANIE BOGU

8. Kościoły organizują obecnie swoje służby w internecie. Musimy jednak pamiętać, że Youtube, Facebook i Skype nie jest wspólnotą. Oglądanie transmisji nie jest nabożeństwem. Istotą nabożeństwa jest wspólnota Bożego ludu z Bogiem, wspólny śpiew, wspólne jedzenie i picie w wierze. Kościoły zapewniają wierzącym duchowy pokarm poprzez media społecznościowe, komunikatory - głównie nauczanie lub wspólną modlitwę (jak np. u nas). Jednak nie możemy w żadnym razie uznać, że jest to pożądany i długoterminowy sposób, w jaki kościół powinien funkcjonować służąc Bogu i ludziom. 

9. Oczywiście, należy spojrzeć na obecny sezon również w kategoriach nowych możliwości, nowych wyzwań. Dzieło Boże zwykle rozwijało się pośród przeciwności, prześladowań i nowych okoliczności. Pamiętajmy jednak, że nie jest to nowy sposób, który możemy swobodnie uznać za kulturowo dopasowany i jeśli się sprawdzi, to po ustaniu epidemii możemy zrezygnować z nabożeństw "na żywo", gdyż transmisje online gromadziły więcej słuchaczy. Nie jesteśmy pragmatykami. Jesteśmy chrześcijanami.

10. Nie powinniśmy modlić się o zakończenie epidemii i powrót do życia w bezbożności, w której trwaliśmy jako naród, kultura, cywilizacja. Jeśli koronawirus jest przejawem Bożego sądu, to On nie da z siebie kpić. Człowieka możesz oszukać złudnymi obietnicami poprawy, lecz nie Boga. Dlatego myjąc ręce - powinniśmy obmyć również dusze. A jedynym skutecznym środkiem jest krew Chrystusa, który oddał swoje życie za grzechy ludzi. 

11. Zadaniem chrześcijan w obecnym okresie jest zachowanie wiary, pokoju, radości oraz... podtrzymywanie strachu wśród ludzi żyjących bez Boga. Nie istnieje pokój duszy, sumienia, umysłu w oderwaniu od pojednania z Bogiem. Zadaniem Mojżesza w okresie plag w Egipcie nie było niesienie Egipcjanom zapewnień o dobrej przyszłości. Poselstwem Mojżesza wobec faraona było: "ugnij kark i kolana przed Jahwe". Niesiemy nadzieję, która jest w Chrystusie, nie zaś w upływie czasu lub w sile nowoczesnych zdobyczy cywilizacyjnych. 

12. Nie patrz na koronawirusa jako na kosmiczny wypadek. Patrz jako na dzieło Bożej opatrzności. Nic nie dzieje się bez Bożej kontroli i poza Jego planem. Jak napisał mój przyjaciel pastor Marek Kmieć: Boże sądy w historii są symbolem sądu ostatecznego. Istnieje wirus, którego śmiertelność wynosi 100%. Ów wirus nazywa się grzechem. Zadbaj przede wszystkim o bezpieczeństwo i środek ochronny przed nim. 

13. Obecna epidemia przypomina, że istnieje rzeczywistość, która wymyka się ludzkiej kontroli. To ważna i potrzebna lekcja, której obecnie potrzebuje ludzkość. Nasze teleskopy i stacje kosmiczne sięgają gwiazd, nasze mikroskopy umożliwiają opisywanie budowy cząsteczek, nasze cyfrowe technologie usuwają wszelkie komunikacyjne przeszkody. Człowiek posiada naprawdę wielkie możliwości. Lecz kiedy człowiek myśli, że skoro mamy XXI wiek i dlatego "już nic nie będzie dla nas niemożliwe" - Bóg poprzez mikroskopijnego wirusa, przypomina, że jesteśmy bezradni, a nasze życie jest sparaliżowane, zlęknione i pełne niepewności. Nie wszystko jest w naszych rękach. Nie zależymy całkowicie od siebie samych. To dobry czas, by w końcu to uznać i ugiąć kolana przed Stwórcą.

14. Jak napisał Peter Leithart, umieszczenie wirusa w kategorii „wypadek” lub "przypadek" ratuje w nas pozory nowoczesności. Ale niczego nie zmienia jeśli chodzi o ograniczoność człowieka. Nie zawrócimy nurtu rzeki za pomocą patyka. Pewne rzeczy są poza naszym zasięgiem. Żyjemy w Bożym, zaskakującym świecie, nie zaś świecie mechanicznego, nakręconego pudełka. Istnienie Boga czyni świat nieprzewidywalnym, nieobliczalnym, a nasze zapomnienie o naszej słabości jest ostatecznie zapomnieniem o Nim. Jesteśmy mistrzami w unikaniu rzeczywistości (D. Field). 

W ciągu 20 dni okazało się, że zbudowaliśmy cywilizację, która nie jest w stanie przynieść nam bezpieczeństwa i pokoju w obliczu zagrożenia mniejszego od grubości włosa. Zbudowaliśmy cywilizację, którą zamiast uczynić środkiem uwielbienia Boga uczyniliśmy środkiem ucieczki przed duchową rzeczywistością, przed Chrystusem. Uczyniliśmy z niej krzaki, w których, niczym Adam, chcemy się schronić przed Bogiem przechadzającym się w Jego świecie. Wybraliśmy własną wygodę zamiast Chrystusa. I niestety świadomość o naszej kruchości nie dociera do wielu nawet w obliczu bieżącej sytuacji. W ciągu ostatnich 3 tygodni otrzymaliśmy nagłą i bolesną lekcję o tym, że nasze przekonanie o kontrolowaniu życia, świata jest złudzeniem. Jak zareagujemy? 

15. Bóg jest Bogiem plag. Jest Bogiem miłosierdzia, ale i sądu. Kiedy faraon powiedział Mojżeszowi: „Nie znam Pana”, Bóg przedstawił mu się szeregiem plag, które spustoszyły Egipt (P. Leithart). Bóg był bardzo cierpliwy i łaskawy wobec faraona. Nie zakończył ostrzeżeń na jednej pladze. Każda kolejna była wezwaniem do uznania Bożego panowania. Śmierć Egiptu postępowała stopniowo. Bóg posłał dziesięć plag zanim Egipt upadł. Módlmy się, abyśmy wzięli sobie do serca te wszystkie wskazówki od Boga plag. A kiedy plaga koronawirusa minie, abyśmy nie udali się za przykładem faraona, który zatwardzał swoje serce jeszcze bardziej za każdym razem, gdy Bóg przynosił ulgę. 

czwartek, 26 marca 2020

Socjalistyczna wiara w pieniądze

"Doktryna socjalizmu, którą niedługo po tym uznałem za atrakcyjną alternatywę, szybko okazała się równie bezzasadna; z czasem stało się dla mnie jasne, w dużej mierze wskutek styczności z twórczością Goerge'a Orwella, że poglądy socjalistyczne częściej motywowane są nienawiścią wobec bogatych niż szczerą troską o biednych. Poza tym, gdy się nad tym zastanowić, socjaliści są bardziej kapitalistyczni niż kapitaliści. Ich wiara w pieniądz jest co najmniej równie z silna. Ich zdaniem jeśli tylko inni ludzie posiadaliby pieniądze, trapiące ludzkość problemy odeszłyby w zapomnienie".

- Jordan Peterson, 12 życiowych zasad, s. 235.

środa, 25 kwietnia 2018

Cudze pieniądze

Większość polityków woli rozmawiać o tym, na co przeznaczyć cudze pieniądze, aniżeli własne. Człowiek będący u władzy powinien jednak mieć w nienawiści kradzież cudzych dóbr. 

„Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie.” (Księga Przysłów 28.16) 

 Jeśli politycy prześcigają się w obietnicach, ile mogą i są w stanie dać obywatelom – nasza odpowiedź powinna brzmieć: komu chcecie to odebrać

sobota, 23 kwietnia 2016

Program 500+ oczami chrześcijanina

Zacznę od tego, że jestem beneficjentem Programu 500+. Gdyby miarą jego oceny była moja osobista korzyść, to z tej perspektywy ma on oczywiście charakter pozytywny ponieważ w legalny sposób zwiększa budżet naszej rodziny. Nie argumentuję jednak, że Program 500+ jest dobry ponieważ dzięki niemu mamy na koncie więcej środków. Na podobnej zasadzie mało przekonująco brzmi uzasadnienie, że Program 500+ jest jednak złym rozwiązaniem ponieważ dana osoba nie odnosi z tego tytułu żadnych korzyści finansowych. Nie dyskutujemy jednak o rządowym programie przez pryzmat osobistych korzyści. Miarą oceny, która powinna nam, chrześcijanom przyświecać, powinny być wartości, na których Boże Słowo osadza kompetencje państwa i rodziny. Oczywiście korzyść jedną z Bożych miar, ale nie jedyną. Biblia mówi także o drodze prowadzącej do niej, poszanowaniu bliźniego, uczciwości itp.

Chrześcijanin, a Program 500+

Dlaczego jako chrześcijanin, pastor wypowiadam się na temat gospodarczy i polityczny? Ponieważ wierzę, że Chrystus jest Panem. I mówiąc to – nie mam na myśli jedynie sfery indywidualnej duchowości, uznawania Go za najważniejszego z nauczycieli Religii. Biblia przedstawia Chrystusa jako Króla, a nie Ministra Katechizacji. Jeśli więc Jezus jest Panem, to oznacza, że powinniśmy szukać Jego woli w każdej sferze rzeczywistości. Biblia, jako Jego Słowo, w całości jest natchniona i w całości jest pożyteczna do wszystkiego: do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości (2 Tm 3.16) - włączając w to sferę podatków, zarządzania pieniędzmi, dzietności, dobroczynności, kompetencji państwa, Kościoła i rodziny. Wierzę oczywiście w biblijne rozdzielenie kościoła od państwa (ich wzajemnych kompetencji), ale nie wierzę w oddzielenie państwa od Boga. Władza bowiem jest bowiem na służbie u Boga i przed Nim odpowiada za sprawowany mandat. (Rzym 13.4).

Nasza metoda

Skoro już to rozumiemy, to powstaje pytanie: jak szukać woli Jezusa w takiej kwestii jak Program 500+? Czy Biblia mówi o Programie 500+? Problem w tym, że kiedy mówimy o biblijnej perspektywie na daną sprawę, to pewnych rzeczy Pan Bóg nie komunikuje nam w postaci prostych wersetów: „500+ jest dobre” lub „500+ jest złe”. Owszem, niekiedy komunikuje nam prawdy również w tej formie, ale taka forma oznajmiania woli jest charakterystyczna dla okresu dzieciństwa. Rodzic mówi do dziecka: „Nie stukaj widelcem. Nie szuraj o talerz. Nie wkładaj ręki do gniazdka”. I kiedy mały chłopiec opanuje te lekcje, to będąc nastolatkiem będzie przygotowany, by usłyszeć pytania: Co byś zrobił w tej sytuacji? Jak ci się podoba ten film? Który wybór według ciebie jest lepszy?

W taki sposób Pan Bóg uczy nas mądrości i dojrzewania. Gdy Izrael był na etapie dzieciństwa, Bóg dał im proste przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij... Był to okres nauki chodzenia. Następnie przychodzi okres królów. Izrael jest już starszym synem. To właśnie w tym okresie powstały księgi mądrościowe i miała miejsce historia Salomona, który miał rozstrzygnąć, która z nierządnic jest matką niemowlęcia, a która rozpaczliwie próbuje je sobie przywłaszczyć po stracie własnego (1 Krl 3.16-28). Istotne jest jednak to, w jaki sposób Salomon postanowił rozstrzygnąć tą sprawę. Tora nie dawała szczegółowego przepisu, w jaki sposób król powinien się zachować w tej sytuacji. Metoda Salomona polegała na tym, że biorąc pod uwagę wszystko to, czego się nauczył z Prawa Bożego nt. rodzicielstwa, miłości, wychowania, odróżniania dobra od zła, obserwacji świata – zdecydował, że dziecko będzie rozcięte na pół, a kobieta, która wstawi się za nim – okaże się jego prawdziwą matką. Mądry król orzekł o sprawiedliwości, jednak nie poprzez odwołanie się do prostego wersetu. Raczej nabywając z Bożych Pism umiejętność odróżniania dobra od zła – zastosował swoje poznanie w nowej i trudnej sytuacji.

Przenosząc tą lekcję na naszą debatę: Biblia nie mówi: „Program 500+ jest OK.” lub „nie jest OK.”. Biblia daje nam ogóle zasady, które powinniśmy poznać, abyśmy byli w stanie ocenić co jest dobre, co jest słuszne, co jest sprawiedliwe. Póki ich nie poznamy – będziemy oceniali życiowe sytuacje przez pryzmat intuicji, odczuć lub wartości przejętych z innych miejsc niż Boże Słowo. Rozmawiając więc o „Programie 500+” z perspektywy biblijnych wartości jesteśmy w sytuacji Salomona, który szukał mądrości w zdarzeniu, które wymagało naniesienia znajomości Prawa, ale i dojrzałości, mądrości. Spróbujmy więc nanieść prawdy Pisma Świętego na niniejszą dyskusję.

O 500+ pozytywnie

Po pierwsze: pozytywnym aspektem rządowego programu jest wysłanie publicznej informacji: dzieci nie są intruzami. W społeczeństwie, w którym miarą wartości staje się stan posiadania, wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, Program 500+ komunikuje: Dzieci nie są niechcianym obowiązkiem. Chcemy tworzyć przestrzeń aby model rodziny 2+1,5 nie był dominujący w społeczeństwie. Przyszłość narodu to duże, silne rodziny, a wieść o ciąży nie musi łączyć się z komentarzem: I co my teraz zrobimy!?

Po drugie: żyjemy w czasach, w których państwowy aparat odbiera obywatelom dużo większą część owoców ich pracy niż powinien. Cesarz bierze dużo więcej niż to, co jest cesarskie. Jeśli dyskusję o 500+ osadzimy na tle obecnej sytuacji politycznej i systemu, którym żyjemy, to wybór w zasadzie mamy pomiędzy socjalizmem, który odbiera i nie zwraca, a socjalizmem, który odbiera i zwraca (przynajmniej po części). Z dwóch powyższych opcji - druga jest lepsza. Jeśli ktoś zabiera mi 1000 złotych i zwraca 700, to jest to lepsza sytuacja niż zabranie tysiąca i nie zwrócenie niczego. Nie oznacza to, że zabieranie tysiąca złotych jest dobre i pożądane. Są lepsze opcje.

O 500+ krytycznie

Argument ekonomiczny
500+ na dziecko to nie są pieniądze spadające z nieba. Pomoc według Słowa Bożego jest zawsze czymś dobrowolnym, a nie wymuszonym. Jeśli wsparcie jest wymuszone, to aby komuś coś dać – trzeba komuś coś zabrać. Wiemy komu środki będą dawane i wiemy gdzie się po nie zgłaszać. Nie wiemy gdzie mogą się zgłaszać osoby, którym środki odebrano.

500+ jest programem pro-państwowym, a nie jest programem pro-rodzinnym
Oznajmia, że, owszem, chcemy dzietności, dzieci nie są intruzami. Kim więc są wg rządowego programu? Są żołnierzami państwa, narzędziem naprawy finansów i budżetu. Są elementem strategii naprawy systemu emerytalnego. Państwo wysyła więc rodzicom sygnał: dajemy Wam środki finansowe. Co chcemy w zamian? Abyście rodzili nam dzieci. Dlaczego to robimy? Bo w niebezpieczeństwie są struktury naszego systemu finansowego, który chcemy podtrzymać.

Nie ukrywajmy, celem rządu nie jest to, abym miał gromadkę dzieci, liczny Kościół, świąteczny radosny zgiełk dzieci i wnuków oraz stół pełen domowników. Celem rządu jest stan i kondycja państwa. Zadaniem moich dzieci jest w tym pomóc. Problem w tym, że moje dzieci nie są cesarskie, lecz Boże. Ich pojawienie się w świecie nie ma nic wspólnego z oczekiwaniami cesarza.

500+ to program sprzyjający niemoralności
Program 500+ nie jest programem pro-rodzinnym z jeszcze innego powodu. Zachęca do dzietności wszystkich, nie tylko małżeństwa. Sprzyja nie tylko zwiększaniu rodzin, ale sprzyja zwiększaniu niemoralności, dzieciom wychowywanym poza kontekstem zdrowej rodziny, poza kontekstem miłosnego przymierza męża i żony. O ile jest to więc program pro-dziecięcy, to trudno jest zgodzić się z tezą, iż jest to program pro-rodzinny. Owszem, sprzyja zwiększaniu liczby dzieci, jednak nie tylko w rodzinie, ale także w nieślubnych związkach i wśród samotnych matek.

Program 500+ rozbudowuje aparat państwa i jego wpływ na własność obywatela
W Bożym porządku czynnikami decydującymi o zasobności obywateli są praca, podejmowanie inicjatywy, wolna wymiana dóbr, dobrowolność w dzieleniu się majętnościami, dziedzictwo po rodzicach. W socjalizmie i kolektywizmie w dużej mierze zasobność obywateli zależy od tego, ile państwo weźmie i komu państwo zechce dać. W socjalizmie nazywa się to sprawiedliwością społeczną, solidarnym państwem. W Biblii nazywa się to kradzieżą. Hiob powiedział: Pan dał, Pan wziął. Niech imię Pana będzie błogosławione (Hiob 1.21). Socjalizm natomiast mówi: Państwo wzięło, państwo dało. Niech imię państwa będzie błogosławione.

Przypomina to nieco ośmiornicę, która zapuszcza macki w coraz większy zakres przestrzeni życia obywateli: My weźmiemy wypracowane przez ciebie pieniądze, by zadbać o zdrowie twoich dzieci, edukację twoich dzieci, ukulturalnienie twoich dzieci, ale podzielimy się z nimi z tobą, jeśli spełnisz nasze wymagania dotyczące ich ilości. Rozwiązaniem problemu finansów rodzin nie jest wzięcie i oddanie. Rozwiązaniem jest nie branie w stopniu większym aniżeli państwo ma prawo to robić. „ 

Przykazanie: Nie kradnij obowiązuje również rząd. I zakłada ono prawo do własności obywatela. Pan Bóg nakazał w Biblii przynosić dziesięcinę, którą Boży Lud składał w Świątyni jako wyraz wdzięczności i Boży sposób utrzymania służby Kościoła. Józef przygotowując Egipt na 7-letni okres głodu pobierał piątą część urodzajów ziemi, a więc 20% podatek. Była to sytuacja wyjątkowa. Jeśli współczesne państwo poprzez jawne i ukryte podatki (np. w cenach artykułów spożywczych) pobiera od obywatela ok. 60% dochodów, to przykazanie Nie kradnij powinno wisieć na ścianie w kancelarii premiera i wszystkich ministrów jako ostrzeżenie, że Bóg widzi. Przed Jego oczami wszystko jest jawne.

Duża ilość dzieci sama w sobie nie jest cnotą
Program 500+ ma sprzyjać dzietności, poprawie demografii. Czy może być w tym coś niewłaściwego? Może. Po pierwsze: demografia, zaludnienie nie jest biznesem państwa. Cesarz nigdy nie miał się zajmować kontrolą lub stymulowaniem ilości narodzeń. Nie do tego Bóg powołał władzę. Po drugie: samo posiadanie dużej ilości dzieci nie jest żadną cnotą. Owszem, Biblia jest pro-dziecięcą księgą. Celem małżeństwa jest miłosne towarzystwo męża i żony oraz wydawanie na świat potomstwa. Dzieci w Piśmie to powód do radości. Każda nowina w Piśmie o narodzeniu dziecka to powód do radości i wielkiego błogosławieństwa, nie zaś reakcji: Houston. Mamy problem. Bracia Rebeki błogosławili jej słowami:
 Nie zaś: Siostro nasza, dwójka to max, byś mogła wrócić do roboty.

Jednocześnie powinniśmy pamiętać, że Pismo nie mówi tylko o ilości dzieci, ale i o jakości.

„Oto dzieci są darem Pana, Podarunkiem jest owoc łona. Czym strzały w ręku wojownika, Tym synowie zrodzeni za młodu. Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, Gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie”. (Ps 127.3-5)

Strzały w kołczanie do dobra rzecz. To rzecz lepsza niż jedna strzała w kołczanie. Ale strzała to narzędzie, w które ktoś włożył pracę, aby nadawało się do walki. Zrobienie strzały wymaga wysiłku. Kołczan pełen takich strzał jest powodem do radości. Natomiast kołczan pełen nieobrobionych patyków może być źródłem frustracji. Dlatego Salomon mówi: „Głupi syn jest zmartwieniem dla ojca i goryczą dla swojej rodzicielki” (Prz 17.25). Dziesięciu głupich synów to dzięki rządowemu programowi 5 tysięcy złotych więcej w kieszeni, ale i dziesięciokrotnie większe zmartwienie.

Nie zależy mi na dużej ilości dzieci w Polsce. Nie ma w tym niczego moralnie dobrego. Niechęć do prezerwatywy i kołczan pełen patyków nie jest żadną cnotą. Nie zależy mi na dużej ilości dzieci w rodzinach mormońskich lub muzułmańskich. Wielotysięczne armie wroga były dla Izraela powodem trwogi, a nie uwielbienia Boga z powodu dużej dzietności wyznawców Baala lub Dagona. Zależy mi na dużej ilości pobożnych dzieci w chrześcijańskich rodzinach i Kościele. Jednak nie jest to biznes państwa. To biznes samych rodzin i nauczania Kościoła na ten temat.

Podsumowanie

Dwa pytania na koniec:

Czy powinniśmy brać od państwa 500 zł na drugie i kolejne dziecko?
Nie sądzę, że powinniśmy. Powiedziałbym raczej: możemy. Mamy do tego prawo zgodnie z zasadą, że lepiej jest odzyskać 700 zł z zabranego tysiąca niż nie odzyskać nic. W tym ujęciu nie odpowiadamy państwu: Dziękuję za troskę o moje dzieci. Odpowiadamy: No! Byle to się więcej nie powtórzyło!

Czy Program 500+ jest dobrym rozwiązaniem?
W ramach socjalistycznych rozwiązań lepiej odzyskać 500 zł niż nie odzyskać nic. Jednak poza socjalistycznymi rozwiązaniami jest życie! I to życie ogranicza zakres ingerencji państwa w budżet obywateli, co oznacza także dużo mniejsze podatki. Rola państwa ogranicza się w nim do sfer, do których powołał je Bóg: aby strzegło prawa i porządku, wolności obywateli i aby sprawiedliwie karało przestępców.


piątek, 5 grudnia 2014

Idą Święta, czyli o zadłużaniu

Centrum Chrześcijańskim "Antyteza" mamy nie tylko pastorów, wykładowców akademickich, pedagogów, naukowców, etyków... Jest również ekonomista i wicekierownik dużego supermarketu handlowego - Roman Mazurek. Dziś polecam jego krótki wpis z dziedziny ekonomii: "Idą Święta, czyli o zadłużaniu" - TUTAJ.

środa, 17 września 2014

Podatki i dziesięcina

Niekiedy narzekamy na władzę i zbyt wysokie podatki, które od nas ściąga. Weźmy jednak pod uwagę, że Bóg zwykle daje taką władzę, na jaką zasługujemy jako społeczeństwo. Być może Bóg powołuje do władzy ludzi, którzy narzucają wysokie podatki ponieważ my - zarówno jako Kościół, jak i społeczeństwo - nie jesteśmy wierni w dziesięcinie i ofiarności wobec Boga. Tak jakby nam komunikował: 

Dobrze, skoro nie chcecie uznać mojej władzy, która jest dla was wolnością i błogosławieństwem, to będziecie musieli poddać się władzy, która będzie was traktowała niewolniczo i ściągała pod przymusem o wiele więcej niż 10%.

piątek, 5 września 2014

Rządowy statek piracki

Biblia poucza nas, że grzechem jest nie tylko okradanie innych, ale również zezwalanie na okradanie siebie oraz bliźnich. Bierność jest bowiem przyzwoleniem na grzech. Kiedy Bóg zabrania kradzieży, to zakłada w ten sposób instytucję własności prywatnej. Kiedy Bóg zabrania cudzołóstwa, co znajduje się w tle tego przykazania? O ile nie istnieje coś takiego jak małżeństwo, nie można popełnić cudzołóstwa. Cudzołóstwo jest naruszeniem przysięgi małżeńskiej. Na podobnej zasadzie kradzież jest naruszeniem czyjegoś prawa do posiadania własnego mienia.

Mamy więc do czynienia z biblijnym wymogiem, aby wzmacniać naszą uczciwość względem siebie samych. Grzechem nie jest wypisanie czeku dla rządu na dużą sumę pieniędzy. Grzechem nie jest być okradanym. Grzechem jest wypisanie czeku, tak iż kilkadziesiąt biurokratów po drodze oskubie z jego wartości swoją dolę, my zaś machniemy na to obojętnie ręką i ze spokojem stwierdzimy: "ja się tylko po chrześcijańsku podzieliłem". Taka postawa to grzech życia w urojeniu, podczas Bóg wymaga od nas trzeźwości. Biblia przestrzega nas przed godzeniem się na bycie zwodzonym, obojętnością na kłamstwo i kradzież.

Kiedy działania rządu przypominają działania pirackiego statku, to grzechem jest wiara w kolejne kłamstwa piratów, którzy zapewniają, że ich łupieżcze działania odbywają się dla dobra ogółu, w imię solidarności społecznej. I tak naprawdę przynoszą korzyść wszystkim. Biblia przestrzega przed dawaniem wiary w kłamstwo, w słowa obcych ludzi, którzy nie dali nam żadnych podstaw, by w nie wierzyć. Tą podstawą nie jest bynajmniej częstotliwość wypowiadanych kłamstw w mediach. 

Z powyższych powodów modlitwa chrześcijan o rządzących nie powinna być pełna naiwności, iluzji. Powinniśmy modlić się o błogosławieństwo i powodzenie dla tych polityków, którzy bronią chrześcijańskich wartości w życiu społecznym (w podejściu do podatków, gospodarki, ochrony życia, wolności, małżeństwa, spraw zagranicznych itd.), a jednocześnie modlić się o nawrócenie i odsunięcie od władzy tych, którzy działają na szkodę własnych obywateli, rodziny, życia i zdrowia człowieka.

Wracając jednak do reagowania na bycie okradanym: pierwszy krok dla chrześcijańskiego podatnika powinien być taki sam jak ten, który można znaleźć w grupach leczenia uzależnień. Najpierw trzeba przyznać, że masz problem.

Inspiracja: rozważania Douga Wilsona z jego bloga - dougwils.com

niedziela, 9 marca 2014

"Nie kradnij" - kazanie w mp3

Dziś w ramach Słowa na Niedzielę TUTAJ można odsłuchać kazania nt. Ósmego Przykazania Dekalogu: "Nie kradnij" (Wj 20.15).

sobota, 10 sierpnia 2013

Więcej łyżek do pustej miski

Keynesowska ekonomia jest jak dawanie darmowych dodatkowych łyżek wszystkim dzieciom, aby mogły jeść więcej owsianki z pustej miski. - Douglas Wilson

wtorek, 9 kwietnia 2013

Lekcje Margaret Thatcher od taty

Jak sama Margaret Thatcher wyznała po latach, to w skromnym sklepiku ojca nauczyła się kilku prostych prawd, których trzymała się jako premier Wielkiej Brytanii: - Że nie wolno wydawać więcej, niż jest się w stanie zarobić. Że każdy dług warto jak najszybciej oddać. Że zawsze trzeba myśleć o tym, iż koniunktura może się zmienić na gorsze, i trzeba być na to przygotowanym. I wreszcie, że wpierw trzeba wymagać wiele od siebie, a dopiero potem oczekiwać czegoś od innych (dzięki: Sławek Zawadzki).

środa, 22 sierpnia 2012

Petycja od producentów świec

Frederic Bastiat

Od producentów świeczek, latarni, lichtarzy, lamp ulicznych, knotów i kapturów do gaszenia świec oraz od producentów łoju, oleju, rycyny, alkoholu i ogólnie wszystkiego, co się wiąże z oświetleniem.

Do czcigodnych członków Izby Deputowanych.

Panowie:

Jesteście na dobrej drodze. Odrzucacie abstrakcyjne teorie i macie mały wzgląd dla obfitości i niskich cen. Troszczycie się głównie o los producenta. Chcecie uwolnić go od zagranicznej konkurencji, to znaczy zarezerwować krajowy rynek dla krajowego przemysłu.

Przychodzimy, aby zaoferować wam cudowną okazję do zastosowania Waszej – jak winniśmy to nazwać? Waszej teorii? Nie, nic nie jest bardziej zwodnicze niż teoria. Waszej doktryny? Waszego systemu? Waszego prawa? Ale Wy nie lubicie doktryn, macie wstręt do systemów, a co do praw, to zaprzeczacie, że w ekonomii politycznej istnieją jakiekolwiek; dlatego też będziemy to nazywać Waszą praktyką – Waszą praktyką bez teorii i bez prawa.

Cierpimy z powodu rujnującej konkurencji zagranicznego rywala, który najwyraźniej pracuje w warunkach tak dalece dla produkcji światła lepszych niż nasze, że zalewa nim nasz krajowy rynek po niesłychanie niskiej cenie; od momentu, kiedy się pojawia, nasza sprzedaż zamiera, wszyscy konsumenci zwracają się do niego, a branża francuskiego przemysłu, której odgałęzienia są niezliczone, doprowadzana jest nagle do całkowitej stagnacji. Rywal ten, którym jest nie kto inny niż Słońce, prowadzi przeciw nam wojnę tak bezlitośnie, że podejrzewamy, iż został podburzony przeciw nam przez perfidny Albion (obecnie znakomita dyplomacja!), zwłaszcza, że ma dla tych wyniosłych wyspiarzy wzgląd, którego nie okazuje nam.

CAŁOŚĆ

wtorek, 17 lipca 2012

Podatek dochodowy jest karą

Nie od dziś wiadomo, że podatek dochodowy jest karą za pracowitość i przedsiębiorczość. Jego istnienie generuje zubożenie oraz bezrobocie ponieważ uderza w ludzi, którzy chcą pracować i bogacić się. Odbieranie większych podatków bogatym by dawać uboższym w imię "wyrównywania nierówności" społecznych nie tylko niszczy rozwój i gospodarkę, ale jest także złamaniem przykazania: "Nie kradnij".


Biblia tymczasem naucza, że leń i głupiec powinni ponosić konsekwencje swojego lenistwa i głupoty ("Kto nie chce pracować niechaj też nie je" - 2 Tes 3:10; "Leniwy wiele pożąda, a jednak nic nie ma, lecz dusza pilnych jest obficie nasycona". - Przyp. Sal. 13:4).


Zrównywanie leniwego z pracowitym jest złem, poprawianiem Bożych schematów. Bóg zachęca w swoim Słowie do rozpoznawania i respektowania różnic, nie zaś zacierania ich. Energia jest w wodospadzie, nie zaś w stawie. To wolność gospodarcza, nie zaś socjalizm jest motorem rozwoju społeczeństwa i szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej najuboższych. Przelewanie wody z oceanu do jeziora by w imię "równości" zrównać ilość wody w obojgu jest nonsensem.

środa, 30 listopada 2011

Sknerus McKwacz o inflacji

Fragment disneyowskiej bajki, którą odpowiedzialny rodzic powinien pokazać swojemu dziecku, samemu oglądając ją z uwagą. Sknerus McKwacz daje jeden z najbardziej przystępnych wykładów na temat inflacji i jej fatalnych skutków dla gospodarki i poziomu cen.