Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2026

"Dzieliłem się Ewangelią". Czy na pewno?


Od czasu do czasu w mediach społecznościowych wyskakują mi rolki, filmiki z różnych wydarzeń ewangelizacyjnych, na których przemawiający z mikrofonem dzieli się poselstwem z przypadkowymi przechodniami.

Opisując je pisze, że "dzielił się Ewangelią", "ewangelizował", "opowiadał o Dobrej Nowinie".

Kiedy jednak słucham o tym, co mówił, jakie było główne poselstwo, okazuje się, że niekoniecznie było to opowiadanie o Ewangelii.

Warto więc upewnić się, że to, co głosimy i czym się dzielimy jest rzeczywiście Ewangelią, a nie czymś, co myślimy, że nią jest.

Jak brzmi treść Ewangelii?

Opowiada ona o osobie i dziele Jezusa Chrystusa. Dlatego nazywana jest *Dobrą Nowiną*.

Co nią jest?

Dobra Nowina (Ewangelia) mówi o tym, że Syn Boży - Jezus Chrystus - stał się człowiekiem, został ukrzyżowany za nasze grzechy. Został złożony w grobie. Zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem. Następnie po 40 dniach wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy Ojca i dana Mu jest wszelka moc w niebie i na ziemi.

Ewangelia to więc opowiadanie o tym, co Bóg w swoim Synu uczynił dla człowieka. To wieść o tym, Król zwyciężył i objął panowanie, a Jego królestwo zwycięża w świecie. Dlatego nie jest po prostu nowiną, lecz jest Dobrą Nowiną, najlepszą nowiną jaką możesz usłyszeć!

Skoro Bóg w Chrystusie to wszystko uczynił dla świata, dla grzeszników, dla Ciebie, to nawróć się i wierz Ewangelii. "Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii" (Ewangelia Marka 1:15).

Nie zapominajmy jednak, że nasze nawrócenie, nasze świadectwo, prawda o usprawiedliwieniu przez wiarę nie jest Ewangelią. Jest *odpowiedzią* na Ewangelię.

Dlatego opowiadanie świadectwa nawrócenia, ściśle mówiąc, nie jest głoszeniem Ewangelii. Jest opowiadaniem o własnym doświadczenia spotkania z Bogiem. Ma ono swoje ważne miejsce (lubię słuchać świadectw), lecz tym, co prowadzi ludzi do zbawienia to wiara w Ewangelię, nie w treść mojego lub czyjegokolwiek świadectwa.


środa, 31 grudnia 2025

Co ich zmieniło w duchowych zdobywców świata?

"Cóż takiego w trzy dni zmieniło grupkę w duchowych zdobywców świata? Nie było to wspomnienie życia Jezusa. Nie była to inspiracja płynąca z dawnej znajomości z Nim. Było to przesłanie: On zmartwychwstał. Tylko to świadectwo dało żyjącego Zbawiciela uczniom i może dac także nam dzisiaj.

- John Gersham Machen, Chrześcijaństwo i liberalizm

wtorek, 23 grudnia 2025

Nie ma drogi do nieba z ziemi


Pastor Toby J. Sumpter napisał, że w
szystkie religie stworzone przez człowieka próbują stworzyć drogę powrotną do Boga (lub ostatecznego pokoju, sprawiedliwości czy harmonii). 

Ale tylko chrześcijaństwo ma śmiałość głosić niezakłamaną prawdę: to niemożliwe. Grzeszny człowiek nie może powrócić. To jak wyprawa na Słońce. 

Nie ma drogi do Boga. 

Jedyną możliwością jest to, że Bóg przyjdzie do nas.

Boże Narodzenie oznajmia, że Syn Boży stał się prawdziwie jednym z nas, aby nas zaprowadzić do Ojca w niebie. Był dzieckiem, był chłopcem, miał rodziców, którym okazywał posłuszeństwo. 

Jest Bogiem z nami, Bogiem, który współczuje nam w naszych słabościach i bierze na siebie ciężar naszego grzechu. 

Przyszedł dla nas, aby nas uratować.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Szatan nie sprzeciwia się zdrowym zasadom moralnym

*autor nieznany

Szatan nie sprzeciwia się zdrowym zasadom moralnym i dobrym obyczajom. Sprzeciwia się Jezusowi Chrystusowi.

Przeczytaj to jeszcze raz, ponieważ wielu chrześcijan w ogóle się nad tym nie zastanawia.

Szatanowi nie przeszkadza, że jesteś „dobrym człowiekiem”. Nie dba o to, czy jesteś wolontariuszem w banku żywności, segregujesz śmieci i pomagasz starszym paniom przejść przez ulicę. Nie dba o to, czy jesteś miły, hojny i lubiany przez wszystkich w swojej społeczności.

Dba natomiast o to, żebyś nie ugiął kolan przed Jezusem.

Oto oszustwo, które zwiodło miliony ludzi: Szatan wmówił ludziom, że moralność równa się duchowości; że bycie „dobrym człowiekiem” to to samo, co bycie chrześcijaninem. Że jeśli po prostu żyjesz właściwie, dobrze traktujesz ludzi i unikasz „wielkich grzechów”, to jesteś akceptowany przez Boga.

To kłamstwo prosto z piekła rodem.

Faryzeusze mieli nienaganną moralność. Skrupulatnie przestrzegali prawa. Byli szanowani, zdyscyplinowani i religijnie oddani.

Jezus nazwał ich dziećmi diabła. Nie dlatego, że ich moralność była zła, lecz ponieważ ich moralność zastąpiła Chrystusa.

Największą sztuczką szatana nie jest to, że złych ludzi czyni gorszymi. Chodzi o to, by dobrzy ludzie myśleli, że nie potrzebują Zbawiciela.

Pomyśl o tym: Ateista, który karmi bezdomnych, myśli, że jest wystarczająco dobry bez Boga.

Buddysta, który medytuje i praktykuje współczucie, myśli, że jest oświecony bez Chrystusa.

Muzułmanin, który modli się pięć razy dziennie, myśli, że jest sprawiedliwy bez Jezusa.

Moralny chrześcijanin, który chodzi do Kościoła, daje dziesięcinę i unika skandali, myśli, że jest zbawiony bez poddania się Jezusowi.

Wszyscy zmierzają do tego samego miejsca: wiecznego oddzielenia od Boga.

Bo moralność nie zbawia. Jezus zbawia. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił”. List do Efezjan 2:8-9

Szatan kocha moralnych ludzi, którzy odrzucają Jezusa. Są oni jego najlepszą reklamą kłamstwa, że można zasłużyć na niebo. Są żywym dowodem na to, że można:
• być życzliwym bez Chrystusa
• być hojnym bez Boga
• być zdyscyplinowanym bez Ducha Świętego
• być szanowanym bez odkupienia

A mimo to zginąć.

Najgroźniejszymi ludźmi w piekle nie będą mordercy i gwałciciele. Będą to moralni, uczciwi obywatele, którzy uważali, że ich dobroć jest wystarczająca. Ich moralność stała się ich bożkiem. Ich dobroć stała się ich bogiem. A Szatan uśmiechnął się, ponieważ osiągnął swój cel: Odwrócił ich od Jezusa.

Oto, czego większość chrześcijan nie rozumie: Szatan nie musi zmuszać cię do robienia złych rzeczy. On po prostu musi powstrzymać cię od zrobienia JEDNEJ rzeczy, która ma ostateczne znaczenie: poddania się Chrystusowi.

Jeśli nakłoni cię, abyś:
• zaufał swojej moralności zamiast ofierze Chrystusa
• polegał na swojej dobroci zamiast na łasce Bożej
• wierzył w swoje uczynki zamiast w dokonane dzieło Jezusa
– wówczas on zwyciężył.

Możesz żyć moralnie i nadal umrzeć jako przegrany. Możesz być dobrym człowiekiem i nadal podlegać osądowi. Możesz unikać wszystkich „wielkich grzechów”, a mimo to na zawsze być oddzielonym od Boga. 

Ponieważ głównym grzechem, który potępia cię na wieki, jest odrzucenie Jezusa Chrystusa. „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; a kto nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży ciąży na nim”. Jana 3:36

Nie morderca, który pokutuje i wierzy w Chrystusa, jest potępiony.
Nie złodziej, który nawraca się do Jezusa na krzyżu, jest potępiony.
Nie prostytutka, która obmywa stopy Jezusa łzami, jest potępiona.
Potępiona jest osoba moralna i religijna, która odrzuca Chrystusa.

Dlatego Szatan kocha moralność bez Jezusa. Wysyła ludzi do piekła z uśmiechem na twarzy, przekonanych, że są wystarczająco dobrzy.

Przestań ufać swojej moralności. Zacznij ufać Jezusowi. Twoja dobroć cię nie zbawi. Twoje uczynki cię nie odkupią. Twoja moralność cię nie usprawiedliwi.

Tylko krew Jezusa Chrystusa może obmyć twój grzech i uczynić cię godnym świętego Boga. Wszystko inne to tylko odwracanie uwagi szatana od jedynej rzeczy, która naprawdę się liczy.

piątek, 14 listopada 2025

Chrystus jedyną drogą czy jedną z dróg?

Jedno z pytań Katechizmu Heidelberskiego brzmi (40.) brzmi: DLACZEGO CHRYSTUS MUSIAŁ UMRZEĆ? 

Odpowiedź: Bo zgodnie z wymaganiami sprawiedliwości i prawdy Bożej zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego. 

CZY ŚMIERĆ CHRYTSUSA BYŁA KONIECZNA? 

Czy śmierć Chrystusa była konieczna? Czy nie było innych sposobu, aby nas zbawić? Odpowiedź Biblii jest prosta: Nie było innego sposobu. 

Dlaczego? 

Ponieważ nie można było zlekceważyć Bożej sprawiedliwości. A zgodnie z Bożą sprawiedliwością: albo za własne grzechy odpowie grzesznik, albo ktoś, kto je poniesie w nasze miejsce? 

Ale kto może je ponieść w nasze miejsce? Odpowiedź brzmi: tylko ktoś, kto jest prawdziwie człowiekiem, aby mógł nas reprezentować jako ludzi. ORAZ ktoś kto jest Bogiem, by nasze zbawienie było pewne i było dziełem Boga. 

Dlatego Katechizm Heidelberski za Biblią mówi, że zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego. Gdyby był inny sposób, Bóg nie posłałby swojego umiłowanego Syna, by cierpiał na krzyżu. Ofiara Jezusa nie była zatem jednym ze sposobów zbawienia, tak jakby dotyczyła tylko chrześcijan, zaś pozostałe religie mają inne ścieżki. Śmierć Jezusa jest jedynym sposobem, aby nasze grzechy zostały zgładzone. Tylko Jego krew ma moc wymazać naszą winę. 

JEDYNY SPOSÓB 

 Kluczowym jest więc słowo JEDYNYM. 

Nie dodajemy Chrystusa do naszych przekonań, nie posuwamy się na tronie naszego życia, by On zajął miejsce obok. Skoro zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego, to oznacza, że tylko ON jest Panem naszego życia. 

Komu Syn Boży zapłacił cenę za nasze grzechy? 

 Niektórzy mówią, że diabłu. Diabeł trzymał nas na łańcuchu i Jezus diabłu zapłacił cenę za naszą duszę. To nieprawda. Syn Boży zapłacił cenę Ojcu. To Boża sprawiedliwość, a nie diabeł domagała się zapłaty za nasze winy. I Chrystus wypełnił te wymagania stawszy się grzechem za nas. 

On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą. (2 list do Koryntian 5:21) 

To jest prawda, którą musiałem sobie przyswoić po moim nawróceniu. Nie zaprzeczałem dziełu Jezusa za moje grzechy, ale przez pewien czas wierzyłem, że droga oczyszczenia dla hinduistów to śpiewanie mantr i przestrzeganie zasad ich religii, dla buddystów medytacja i Ośmiostopniowa Ścieżka, dla muzułmanów przestrzeganie zasad Koranu, dla Mormonów, przestrzeganie zasad Księgi Mormona itd. 

Czymś absolutnie podstawowym dla chrześcijańskiej wiary jest wyznawanie Jezusa Chrystusa jako jedynej ŚCIEŻKI do Boga. Tylko On bowiem jako prawdziwie Bóg i prawdziwie Człowiek może wziąć nasze grzechy na siebie i zapłacić Bogu nasz dług. Założyciele religii byli ludźmi. Umarli i stanęli przed tronem Chrystusa. Budda, Mahomet, Konfucjusz nie posiadają mocy oczyszczenia z grzechów kogokolwiek. 

Dlatego głosimy Jezusa ukrzyżowanego wszystkim ludziom, wszystkim religiom i kulturom. 

Czytając dziś te słowa, odejdź z przekonaniem serca, że „zgodnie z wymaganiami sprawiedliwości i prawdy Bożej zapłatą za nasze grzechy mogła być jedynie śmierć Syna Bożego”. 

Nie ma innych sposobów, dróg, religii, dróg duchowych, które mogą cię uwolnić od grzechu. Tylko Syn Boży, Jezus Chrystus może to uczynić. Zaufaj Jemu, a doświadczysz przebaczenia i odpuszczenia wszystkich win przez wiarę w Jego imię. 

poniedziałek, 27 października 2025

List pastora Douglasa Wilsona do Prezydenta Donalda Trumpa

Z listu pastora Douglasa Wilsona do Prezydenta Donalda Trumpa. 

Całość (w j.ang.) TUTAJ

"Zbawienie i potępienie nie są w żaden sposób symetryczne. Potępienie to wypłata, precyzyjnie obliczona co do grosza. Zbawienie jest darem Boga. Śmierć i życie z pewnością nie są tym samym, ale musimy również pamiętać, że wynagrodzenie i dary również nie są tym samym. Piekło wyłącznie się zdobywa, a niebo jest wyłącznie dane. Dane komu? Wszystkim, którzy o nie proszą w imię Jezusa Chrystusa. A sposób, w jaki mamy o nie prosić, jest następujący: nawrócenie z grzechu i zaufanie Jezusowi. […] 

W naszym zbawieniu, dając nam dostęp do nieba, Bóg odmawia nam tego, na co zasługujemy. Zamiast tego daje nam to, na co zasłużył Chrystus. 

[…] Nie ma takiego ziemskiego osiągnięcia, które człowiek mógłby sobie przypisać, aby rozliczyć się z Bogiem. Jeśli człowiek ma dostąpić zbawienia, to musi ono zostać dokonane przez Chrystusa i tylko przez Chrystusa. Jeśli chcesz, aby On to dla ciebie zrobił… po prostu Go poproś. I zrób to, wiedząc, że nawet zdolność i chęć proszenia są darem od Niego. Wszystko jest łaską i absolutnie nic z tego nie jest zasługą. 

On ma dla ciebie ten dar. Wystarczy, że wyciągniesz rękę, a On ci go da. A później odkryjesz, że nawet tę wyciągniętą rękę dał Ci sam Bóg. Nic, tylko łaska”.

wtorek, 11 lutego 2025

Ewangelia jest pożywieniem, nie tylko informacją

Ewangelia jest dobrą nowiną dla wszystkich - także tych, którzy już ją słyszeli i uwierzyli. Jest bowiem pożywieniem, a nie tylko informacją. Dlatego kiedy jest wiernie głoszona, to nie tylko wzbudza, ale i wzmacnia prawdziwą wiarę.

wtorek, 24 września 2024

Konieczność głoszenia Ewangelii i rzymskokatolickie "kręgi zbawienia"

Gdyby ludzie, którzy nie słyszeli o Ewangelii, o dziele naszego Pana Jezusa, mogli być zbawieni według ich własnych standardów, wówczas nie ma sensu głoszenie im Ewangelii, nie ma sensu odkupieńcza śmierć Syna Bożego. 

 Nie głosimy ludziom szybszej drogi do nieba od tej, którą sami mają. Głosimy ludziom jedyną drogę do Ojca, którą jest Jezus Chrystus.

J 14:6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

 Dz 4:12 I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.

1 Tm 2:5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.

W taki sposób przedstawia to Pismo Święte.

Apostoł Jan naucza, że kto nie zna Syna, ten nie zna Ojca. Apostoł Paweł pisze, że jak ludzie mają poznać Boga, nie znając Syna. A jak mają poznać Pana jeśli o Nim nie słyszeli? A jak mają usłyszeć jeśli nie ma nikogo, kto im powiedział?

 Rz 10:13-17 Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Ważne, byśmy przypominali sobie oraz innym te prawdy, ponieważ szczególnie w Kościele rzymskokatolickim coraz popularniejsza staje się tzw. teoria kręgów zbawienia. Mówi ona, że poza Kościołem nie ma zbawienia. A czym więc jest Kościół? Drugi Sobór Watykański (inicjatorem tej koncepcji był Karl Rahner) naucza, iż Kościół składa się z kilku kręgów i wszystkie one wchodzą w jego zakres:

Pierwszy krąg: Kościół Rzymskokatolicki (KRK). Jest on najbliższy prawdy. Nie posiada pełni prawdy, lecz ma wszystko co potrzebne do zbawienia.

Drugi krąg: chrześcijanie z innych wspólnot, a więc ci, którzy wierzą w Chrystusa jako Boga, lecz nie zgadzają się z nauczaniem KRK: np. prawosławni, protestanci. 

Trzeci krąg: wyznawcy innych religii. W pierwszej kolejności monoteistycznych (judaiści, muzułmanie), ale również politeistycznych (hinduzim itp.)

Czwarty krąg: niewierzący (ateiści i agnostycy), którzy kierują się w życiu dobrem.

Znany zakonnik Adam Szustak mówi w taki sposób: Czyli poza Kościołem nie ma zbawienia. Jednak Kościołem są wszystkie te kręgi. Możliwe jest przejście pomiędzy kręgami, ale w zasadzie każdy z tych czterech kręgów wchodzi w zakres Kościoła, dlatego znajdując się w obrębie któregokolwiek nich - możliwe jest uzyskanie zbawienia.

Jak to odpowiedzieć? Owszem, zgadzamy się, że judaiści lub muzułmanie nie są w tej samej sytuacji co agnostycy lub ateiści. Światło w judaizmie jest większe aniżeli w ateizmie. Jednak w obu przypadkach mówimy o ewangelizacji i konieczności nawrócenia, nie zaś o "transferach" do wyższych kręgów w celu zwiększania szansy na zbawienie. Nie mówimy, że lepiej, by ateista został buddystą lub czcicielem krwawych bóstw hinduizmu, by miał większe na zbawienie.

Jedyna droga do zbawienia wiedzie przez opuszczenie religii bez Chrystusa, moralności bez Chrystusa i przyjście z wiarą do Niego. Jezus powiedział o sobie, że jest jedyną drogą do otrzymania życia, do powstania ze śmierci, do zerwania kajdanów grzechu. Wiara w Jezusa wyjście na wolność, to przejście z ciemności do światła, a nie zwiększenie prawdopodobieństwa życia wiecznego.

Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział:

"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim" (Jn 3.36)

Zaś Ap. Piotr oznajmia co jest stawką: "Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze" (Dz. Ap. 3.19)

Nie ma tu mowy o prawdopodobieństwie, o zwiększonej szansie. Jest mowa o pewności dla każdego, kto zaufał Jezusowi. Dlatego Pismo Święte przykłada wielką wagę do głoszenia Słowa Bożego. Wiara rodzi się bowiem nie w wyniku siedzenia w miejscu, kontemplacji itp., lecz w wyniku słuchania Słowa Bożego, a więc w wyniku spotkania z Chrystusem przemawiającym poprzez Pismo Święte!

Z tego powodu tak ważna jest służba Ewangelii, kaznodziejska i ewangelizacyjna rola Kościoła. Kościół wierny Bogu to Kościół, który nie milczy, lecz przemawia. I przemawia w zgodzie ze Słowem Bożym, nie głosząc własnych nauk, własnych filozofii, własnych przykazań, własnych koncepcji zbawienia i dobrego życia.

Dzielmy się Dobrą Nowiną. W ten sposób uczestniczymy w tej wspaniałej Bożej misji niesienia lekarstwa ludziom - nawet jeśli wielu z nie zdaje sobie sprawy ani z własnej śmiertelnej choroby, ani z istnienia lekarstwa na nią.

piątek, 22 marca 2024

Ewangelia jest mocą

Ewangelia jest mocą Bożą ku zbawieniu każdego kto wierzy (Rz 1:16). Chcesz doświadczyć Bożej mocy w swoim życiu? Wierz Ewangelii! Chcesz widzieć moc Bożą, która uwalnia ludzi ze związań i zniewoleń: opętania, nałogów, grzechów? Głoś im Ewangelię! Nie zastępuj jej ludzkimi substytutami, które są nietrwałe i leczą objawy, a nie przyczynę.

środa, 20 marca 2024

Ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę

"I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę". (Księga Rodzaju 3:15)



poniedziałek, 23 stycznia 2023

Jak zorganizować w Kościele ewangelizację?

Drogi Przyjacielu, 

Jeśli myślisz o zorganizowaniu w swoim Kościele ewangelizacji, lecz problem stanowią finanse, wybór kaznodziei, kwestie organizacyjne i reklama wydarzenia, pozwól, że podzielę się z Tobą sprawdzonym rozwiązaniem, które stosujemy od kilkunastu lat. 

Tym rozwiązaniem jest cotygodniowa Wieczerza Pańska. Zgodnie ze słowami apostoła Pawła: "Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie" (1 list do Koryntian 11:26). Oznacza to, że jedną z funkcji i jednym z celów Komunii jest zwiastowanie śmierci Chrystusa na krzyżu za grzeszników. 

Sprawując więc Wieczerzę Pańską na każdym niedzielnym nabożeństwie, opowiadamy jego uczestnikom o dziele Syna Bożego w najskuteczniejszy sposób, ponieważ robimy to w *Boży sposób*. Dla niechrześcijan obecnych na nabożeństwie, będzie to wezwanie do nawrócenia, zaś dla wierzących będzie to posilenie w wierze i społeczności jednego ciała, jakim jest Kościół. Nie pozbawiajmy jednych i drugich tego ważnego daru od Boga. 

Jezus ofiarował Kościołowi dar chleba i wina przy Stole Pańskim, ponieważ uznał, że nic innego nie jest w stanie tak skuteczny, widzialny i namacalny sposób ukazać znaczenia krzyża. To naprawdę uwalniające. Nie musisz silić się na bycie twórczym, pomysłowym, by uatrakcyjnić poselstwo Ewangelii lub formę nabożeństwa. Wystarczy, że sięgniesz, po coś, co Bóg już nam dał. 

Gdy Kościół praktykuje cotygodniową Wieczerzę Pańską, każdy chrześcijanin będący jego częścią nie tylko otrzyma cotygodniowe duchowe posilenie darami od Chrystusa, lecz będzie mógł zaprosić na nabożeństwo niewierzącego znajomego z przekonaniem, że ten usłyszy zwiastowanie o znaczeniu śmierci Chrystusa (bez względu na treść kazania). To najlepsza ewangelizacja, jaką Kościół może zorganizować: duchowy pokarm ciała i krwi Pańskiej spożywane przez ciało Chrystusa (Kościół). Jeśli ktoś chce mieć w nich udział, powinien zaufać Chrystusowi, którego zwiastujemy ilekroć łamiemy chleb i pijemy wino. 

Pan Jezus powiedział: Czyńcie to. 

A Bóg niech robi swoje.

wtorek, 22 marca 2022

Ewangelia oddzielona od człowieka

Jeśli do tej pory o segregacji ludzi, o prawach człowieka, o odmawianiu ludziom opieki zdrowotnej, o zakazie odwiedzin samotnych i chorych w szpitalu, o więzieniu w domach zdrowych ludzi, ale także o Rosji, o Putinie, o wojnie, o śmierci ukraińskich dzieci itd. mówiłeś bzdurki w rodzaju: "Pastorze, nie mieszaj się do polityki, pisz o Ewangelii", to teraz rozumiesz, że kiedy obecnie angażujemy się w pomoc uchodźcom, ukraińskim żołnierzom i modlimy się o sprawiedliwy pokój, o wolną Ukrainę, o sąd nad Putinem - mieszamy się do tego, co błędnie nazywałeś "polityką". 

Osobiście jednak zamiast słowa "polityka" wolę określenia: "ludzkie zło", "ludzka krzywda", "niesprawiedliwość", "sprawiedliwość", "ucisk", "wyzwolenie" itp. Jezus nie dystansuje się nie tylko od trwogi duszy, lecz i od cierpienia ciała człowieka. Nie odsuwa się od wymienionych powyżej spraw w imię jakiejś "ewangelii" szczelnie odgrodzonej od codziennego życia murem i drutem pod wysokim napięciem. Jeśli od ucisku, cierpienia, zniewolenia bliźniego dystansuje Cię "ewangelia", którą wyznajesz, to nie jest to Ewangelia Jezusa Chrystusa. Jest to inna ewangelia. 

"Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie? A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście" (Mt 25:37-40).

środa, 29 września 2021

Tyle samo sensu co H#$2syDgL+&2wt_SH

Niekiedy ludzie piszą lub mówią, że podoba im się ta lub owa rzecz, którą mówię, piszę lub robię, lecz zastrzegają (wiadomo, inni to czytają 🙂, że nie zgadzają się w jakiejś innej, o której akurat w tym momencie się nie wypowiadam 🙂 

Odbieram to jako miły komplement i zachętę. Nie tylko słowa pokrzepienia i jednomyślności, ale także wtrącenie, że w jakimś punkcie różnisz się ze mną. Skoro bowiem osobiście się nie znamy (lub znamy słabo), a wiesz, że się różnimy, oznacza to, że przynajmniej wiesz, w co wierzę i czego nauczam. 

To zachęcające. To już dużo w dobie politycznej poprawności i nabierania wody w usta. Jeśli o jakimś pastorze jesteś w stanie powiedzieć, że w czymś się z nim nie zgadzasz, oznacza to, że nie wstydzi i nie boi się on mówić o tym, w co wierzy. 

Jeśli jakiś mój wpis uznajesz jako prowokujący do dyskusji, myślenia, opowiedzenia się, rzuca wyzwanie twojemu dotychczasowemu myśleniu, to znaczy, że spełnia on swój cel. Żadne z moich kazań, podkastów, artykułów, wpisów, książek nie służą zachowaniu status quo - temu, abyś pozostał w dotychczasowym miejscu. Celem jest zawsze przeniesienie cię choćby o krok do przodu, zainspirowanie do kochania Jezusa sercem i umysłem jeszcze bardziej. Żadne z nauczań Jezusa nie miało na celu pozostawić słuchaczy z przekonaniem: "Jestem we właściwym miejscu. Jestem OK. Rozbijam tu namiot". 🙂 

Jako pasterze nie możemy wydawać odgłosów niczym niewyraźnie brzmiąca trąba. Niedawno posłuchałem pastora, który w jednym zdaniu stwierdził, że "aborcja jest zabiciem człowieka, lecz inną sprawą jest to, czy powinniśmy jej zabraniać". Mistrzostwo. Mówisz "nie" i w tym samym oddechu mówisz "tak". Tak tak nie nie tak nie tak tak nie nie tak nie. Można to samo powiedzieć krócej: "H#$2syDgL+&2wt_SH" i ma tyle samo sensu. 

Nie możemy być śliscy, niekonkretni dla jakichś pragmatycznych celów. Nie możemy być niczym psy pasterskie, które nie szczekają, widząc wilka, i które nie dbają o owce oddalające się od pasterza. Taki pies nie powinien dostawać jedzenia 🙂 

Szczególnie w czasach współczesnego zagmatwania Kościół powinien odważnie i klarowanie opowiadać się w sprawach, w których wypowiada się Bóg w swoim Słowie (Biblii). Tam, gdzie On milczy - milczmy. Tam, gdzie On się wypowiada - stawajmy na dachach, by o tym oznajmiać 🙂 "A gdyby trąba wydała głos niewyraźny, któż by się gotował do boju?" (1 list do Koryntian 14:8).

środa, 28 lipca 2021

Fałszywy wybór

Nie stoimy przed wyborem: mówić o Ewangelii czy bronić wolności, godności i praw człowieka? Godność i wolność człowieka to owoc rosnący na drzewie krzyża. Nie głosimy Ewangelii jako magicznego zaklęcia. Dobra Nowina nie jest oderwana, odizolowana od życia.

sobota, 24 lipca 2021

Większy Samson

"Twoje grzechy są zbyt silne dla ciebie. Ale nie są zbyt silne dla Jezusa. Jezus jest naszym większym Samsonem, a Jego siła nigdy nie może być Mu odebrana. Kiedy myśleli, że Go złapali i położyli na krzyżu, Jego ramiona były wyciągnięte, aby chwycić filary naszego grzechu i wstydu. A potem On to wszystko zburzył. Kiedy umarł, twój grzech umarł z Nim. I zniknął na zawsze”.

– Toby J. Sumpter

środa, 21 lipca 2021

Jakiego Jezusa głosili pierwsi chrześcijanie?

Chrześcijanie nie głosili Jezusa, który jest odpowiedzią na duchowe pomieszanie wewnątrz człowieka. Głosili Jezusa, który jest odpowiedzią na duchowe pomieszanie *w każdym miejscu*: w relacji człowieka z Bogiem, w relacji człowieka z bliźnim, w relacji człowieka ze sobą samym, w małżeństwie, rodzinie, w kulturze, w edukacji - wszędzie tam, gdzie grzech przynosi zniszczenie i odsuwa nas od Boga.

czwartek, 18 marca 2021

Król i grzech

Działanie Króla Dawida względem Batszeby i jej męża Uriasza jest odwrotnością Ewangelii. Król poświęca innych dla własnego grzechu. Ludzie umierają, aby Król mógł ukryć własny grzech. Ewangelia zaś oznajmia, że Król poświęca siebie za grzechy innych. Król umiera, by zmazać grzechy ludzi.

Po więcej zapraszam w niedzielę :) 

środa, 24 lutego 2021

Ewangelia i materialny świat

"W Biblii nigdy nie występuje konflikt między fizycznym a niefizycznym; lecz między sprawiedliwością a grzechem. Grzech jest problemem; nie materia.

Najgorszą istotą we wszechświecie jest czysty duch (diabeł), a najpobożniejsza osoba, jaką widział świat - żyła, umarła i zmartwychwstała w ciele.

Jeśli więc nie obchodzi cię materialny świat, to nie przejmujesz się zbytnio Ewangelią, ponieważ Ewangelia dotyczy odwrócenia zła, które grzech wprowadził do materialnego, stworzonego świata".

- Andrew Sandlin

wtorek, 8 grudnia 2020

Moc Ewangelii

Ewangelia nie tylko ma moc nas zbawić i ocalić od piekła. Ma również moc nas podtrzymać w wierze oraz (poprzez Ducha Świętego) udzielić nam sił do prowadzenia zwycięskiego, świętego życia.

czwartek, 19 listopada 2020

Śmierć nie jest częścią życia

We współczesnym podejściu do śmierci możemy zauważyć dziś dwie główne tendencje: albo wypychanie jej ze świadomości i życie tak, jakby nie istniała, albo pogodzenie się z tym, że śmierć jest czymś naturalnym, jest częścią życia, rzeczywistości, prawem natury. Niektórzy wręcz twierdzą, że śmierć jest upragnionym uwolnieniem duszy od ciała, końcem ziemskiego mozołu. 

Biblia jednak mówi, że owszem, śmierć istnieje i nie ma co wypierać jej ze świadomości. Dodaje jednak, że jest wrogiem, a nie częścią życia. Jezus przyszedł, aby właśnie zniszczyć śmierć. Kiedy umiera człowiek to nie dzieje się nic naturalnego. Kiedy stoimy nad martwym ciałem, nad trumną w czasie pogrzebu, by pożegnać się ze zmarłym, to nie ma niczego naturalnego w tym, że człowiek leży nieruchomo będąc martwy. 

Nie mamy ciała po to, aby było ono martwe i uległo rozkładowi. Bóg dał nam nogi, abyśmy na nich chodzili, ręce, abyśmy pracowali, mózgi, abyśmy myśleli, serce, aby pompowało krew, żołądek, aby trawił pokarm… Śmierć nie jest naturalna. Śmierć nie jest częścią życia. Jest nienaturalna. Jest skutkiem grzechu, odwrócenia się od Boga źródła życia. Jezus umarł i zmartwychwstał, aby nas obdarzyć nadzieją nie tyle życia wiecznego po śmierci, choć wierzymy, że dusza wierzących idzie od razu po śmierci do nieba, ale nadzieją zmartwychwstania, a więc złączenia duszy i ciała

Kiedy mówimy o dziele Jezusa, to mówimy o odkupieniu całego człowieka. Tak, dusza wierzącego znajdzie odkupienie idąc do nieba, ale co z ciałem? Otóż żyjemy nadzieją zmartwychwstania, ponieważ ciało również zostanie odkupione. Otrzymamy nowe ciała nie poddane śmierci, procesowi starzenia się, chorobom.  Skąd o tym wiemy? Spójrzmy na Jezusa! On jest nazwany "pierworodnym z umarłych", nie zaś ostatnim z umarłych. Zapoczątkował erę zmartwychwstania. Dlatego śmierć nie jest uwolnieniem duszy od ciała. To nie jest tak, że ciało trzyma duszę na uwięzi, a śmierć oznacza, że dusza w końcu może podążyć do błogiego, niebiańskiego miejsca, do jakiejś nirwany. Nie. Ciało nie jest przeszkodą lub więzieniem dla duszy. Człowiek jest jednością ciała i duszy. Śmierć jest nienaturalnym ich oddzieleniem. To oddzielenie to zło, a nie Boży ostateczny cel dla nas.

Jezus nie obiecuje więc nam nirwany, ani reinkarnacji, odrodzenia w innym ciele, nie obiecuje wiecznej egzystencji duszy w stanie bezcielesnym, lecz przywrócenie życia tu na ziemi, w nowym ciele. Jezus uczynił to jako pierwszy. Jego ludzka ezgystencja była i jest połączeniem nieba i ziemi, duszy i ciała, Boga i człowieka. I to jest nadzieja, którą żyjemy, że nawet jeśli umrę – będę żył. W nowym ciele, na nowej ziemi złączonej z niebiem, z Bogiem pośród ludzi.