Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2026

Dzieci nie są przyszłością

Dzieci nie są przyszłością Kościoła, lecz jego teraźniejszością.

czwartek, 15 października 2026

Wiedza o Jezusie i naśladowanie Jezusa - James Bell

- James Bell

Im dłużej jestem pastorem, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jednym z największych błędów, jakie popełniamy jako chrześcijanie, jest mylenie wiedzy o nauczaniu Jezusa z faktycznym upodabnianiem się do Niego.

Możemy wierzyć w łaskę i nadal być niewdzięczni.

Możemy wierzyć w przebaczenie i nadal chować urazy.

Możemy wierzyć, że małżeństwo jest święte, a nadal źle traktować współmałżonka.

Możemy nauczać nasze dzieci o Jezusie, nie okazując im jednocześnie Jego cierpliwości.

Możemy też dostrzegać wady innych, pozostając ślepymi na własne.

To wszystko nie oznacza, że ​​nie kochamy Jezusa. Powinno nam to jednak przypominać, że rozwój duchowy nie następuje tylko dlatego, że chodzimy do kościoła lub znamy Biblię.

Jakub ostrzega nas, że słuchanie Słowa Bożego bez praktykowania jest formą samooszukiwania się.

Często pytamy, czy ktoś chodzi do kościoła, czyta Pismo Święte, modli się i służy.

To dobre pytania.

Ale powinniśmy również zapytać:

Czy stają się bardziej cierpliwi?

Czy mniej plotkują?

Czy szybciej przepraszają?

Czy chętniej wybaczają?

Czy są życzliwsi dla najbliższych?

Ponieważ celem naśladowania Jezusa nie jest po prostu lepsze poznanie Go.

Chodzi o to, by stać się do Niego bardziej podobnym.

piątek, 18 września 2026

Po latach bycia w Kościele

- James Bell

Uczyniliśmy z obecności w Kościele główny sposób mierzenia tego, kto jest „dobrym chrześcijaninem”. 

Możesz przez lata słuchać dobrego zwiastowania i nadal się nie zmieniać. 

W każdą niedzielę możesz śpiewać o łasce, a jednocześnie odmawiać przebaczenia. 

Hojnie dawać, a mimo to wciąż być pod kontrolą pieniędzy. 

Znać Biblię na tyle dobrze, by wiedzieć, co jest nie tak z każdym innym, a jednocześnie nie dostrzegać własnej pychy. 

Właśnie dlatego sama „obecność w kościele” może być niebezpieczna. 

Przyzwyczajenie może zacząć nam się wydawać dojrzałością. 

Dlatego po latach bycia w Kościele może warto zadać sobie lepsze pytania: 

Czy szybciej potrafię powiedzieć: „To ja się myliłem”? 
Czy szybciej potrafię powiedzieć: „Przebaczam ci”? 
Czy trudniej przychodzi mi się gniewać? 
Czy jestem bardziej cierpliwy wobec swojej rodziny? 
Czy okazuję więcej łaski ludziom, którzy mnie zranili? 
Czy coraz rzadziej jestem przekonany, że w każdym konflikcie to ja jestem niewinną stroną? 

Czy po prostu stałem się lepszy w byciu „kościelnym człowiekiem”, czy rzeczywiście stałem się bardziej podobny do Jezusa?

wtorek, 15 września 2026

Różnica między przychodzeniem a przynależnością do Kościoła

- James Bell

Jest ogromna różnica między chodzeniem do kościoła a przynależnością do niego. 

Chodzenie do Kościoła sprawia, że zauważasz, czego brakuje. 

Przynależność sprawia, że czujesz się za to odpowiedzialny. 

Chodzenie do Kościoła mówi: „Potrzeba tu naprawdę więcej osób do służby”. 

Przynależność mówi: „Może mógłbym pomóc”. 

Chodzenie do Kościoła mówi: „Muzyka mogłaby być o wiele lepsza”. 

Przynależność mówi: „Kogo mógłbym zachęcić?” 

Chodzenie do Kościoła mówi: „Tutaj właściwie nikt nie nawiązuje ze sobą relacji”. 

Przynależność mówi: „W piątek zapraszamy ludzi do siebie”. 

Taka perspektywa zmienia sposób, w jaki patrzysz na wszystko. 

Kościół przestaje być „nimi”.

Staje się "nami".

piątek, 11 września 2026

Ludzie zamiast statystyk

- James Bell

Jedną z rzeczy, których nauczyła mnie praca duszpasterska, jest to, że nigdy tak naprawdę nie wiemy, ile wysiłku kosztowało daną rodzinę dotarcie tego ranka do kościoła. 


Para uśmiechająca się w przedsionku mogła jeszcze dwadzieścia minut wcześniej się kłócić. 

Mama odprowadzająca dzieci na zajęcia mogła spać zaledwie kilka godzin. 

Tata niosący torbę z akcesoriami dla dziecka mógł przez cały tydzień pracować do późna. 

Nastolatek mógł poprzedniego dnia rozegrać trzy mecze i funkcjonować niemal bez energii. 

W domu czekają rachunki. 

Czeka pranie. 

Czekają zadania domowe. 

A jutro – kolejny pełen wyzwań tydzień. 

Czasami rodziny wchodzą do kościoła, niosąc na barkach znacznie więcej niż widać na pierwszy rzut oka. 

Dlatego tak ważne jest współczucie. 

Gdy Jezus widział zmęczonych ludzi, nie oceniał najpierw ich postawy czy osiągnięć. 

Ewangelia Mateusza 9:36 mówi, że ulitował się nad nimi, ponieważ byli „dręczeni i bezradni jak owce nie mające pasterza”. 

Chciałbym, aby nasze kościoły nauczyły się patrzeć na ludzi w ten sposób. 

Nie jak na statystyki frekwencji. 

Nie jak na wolontariuszy, których trzeba pozyskać. 

Ale jak na ludzi. 

Ludzi, którzy się starają.

Ludzi, którzy są zmęczeni. 

Ludzi, którzy potrzebują Jezusa. 

Celem zwykłych niedziel nie jest udowadnianie, że w życiu twojej rodziny wszystko jest idealnie poukładane. 

Chodzi o to, by gromadzić się wokół Chrystusa właśnie dlatego, że tak nie jest.

czwartek, 3 września 2026

Więcej programów kościelnych?


James Bell

Kościoły dobrze radzą sobie z odpowiadaniem na ludzkie problemy poprzez tworzenie kolejnych programów. 

Małżeństwa przeżywają trudności. Uruchamiamy więc duszpasterstwo małżeństw. 

Rodzice są wyczerpani. Organizujemy więc kurs dla rodziców. 

Ludzie są samotni. Tworzymy kolejną małą grupę. 

Nastolatki są przytłoczone. Dodajemy więc kolejne wydarzenie dla młodzieży. 

Rodziny toną w obowiązkach, więc dajemy im jeszcze jeden wieczór, podczas którego muszą gdzieś być. 

W pewnym momencie powinniśmy jednak zadać sobie pytanie: czy więcej chrześcijańskiej aktywności zawsze oznacza więcej chrześcijańskiego wzrostu. 

Jezus nie powiedział: „Przyjdźcie do mnie, a zapełnię wam kalendarz”. Powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja wam dam odpocznienie” (Mt 11:28). 

Nie oznacza to, że uczniostwo jest bez wysiłku. Jezus wzywa nas, abyśmy wzięli swój krzyż. 

Ale krzyż i chroniczne religijne zabieganie to nie jest to samo. 

Niektóre Kościoły, zupełnie nieświadomie, zaczynają mierzyć wierność tym, jak często ludzie przekraczają próg budynku kościelnego. 

Nowy Testament mierzy dojrzałość tym, czy ludzie stają się podobni do Chrystusa. 

Być może wyczerpana matka nie potrzebuje kolejnej okazji do zaangażowania się w życie Kościoła. Być może potrzebuje, żeby ktoś przyniósł jej obiad. 

Być może małżeństwo, które ledwo znajduje czas dla siebie nawzajem, nie potrzebuje kolejnego spotkania w kościele. Być może potrzebuje starszego małżeństwa, które zaopiekuje się ich dziećmi i powie im: „Idźcie razem coś zjeść”. 

Być może wdowiec nie potrzebuje kolejnego wydarzenia. Być może potrzebuje kogoś przy swoim kuchennym stole. 

Programy mogą wspierać służbę. Nigdy jednak nie mogą zastąpić chrześcijan, którzy prawdziwie miłują się nawzajem.

poniedziałek, 29 czerwca 2026

O członkostwie w Kościele - Uriesou Brito

1. Chrzest daje ci dostęp do Bożych darów i obietnic gdziekolwiek jesteś. Członkostwo natomiast oznacza formalne włączenie do konkretnej wspólnoty przymierza w określonym miejscu. 

2. Członkostwo jest królewskim obywatelstwem przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Człowiek nie może samotnie wędrować po ziemi, ponieważ życie na ziemi ma odzwierciedlać życie w niebie, a ono ma charakter wspólnotowy (Mt 6:10). 

3. Nie oczekuj, że będę słuchał twojej interpretacji Biblii, jeśli sam nie słuchasz rad Kościoła, za który Chrystus oddał życie. Wziąć swój krzyż i naśladować Jezusa oznacza również podążać za Jego Oblubienicą. 

4. List do Hebrajczyków 13 mówi, że mamy być posłuszni naszym przełożonym i poddawać się ich przewodnictwu. Gdy decydujesz się pozostać niezależny w kwestii członkostwa w Kościele, odmawiasz posłuszeństwa temu nakazowi. Nie możesz podporządkować się przywódcy, jeśli lekceważysz Kościół, któremu on służy. 

5. To prawda, że znalezienie odpowiedniego Kościoła wiąże się z trudnościami. Trzeba znaleźć miejsce, w którym nie tylko prawdy wiary są zachowywane, ale także praktyka odpowiada naszym wartościom. Nie jest to jednak powód, by bez końca „szukać idealnego Kościoła”. 

6. Kiedy ktoś mówi mi: „Szukałem Kościoła i nie mogę znaleźć odpowiedniego miejsca”, zazwyczaj ma na myśli: „Nie chcę znaleźć Kościoła, ponieważ zbyt mocno ograniczy moją niezależność” albo „Nie mogę znaleźć miejsca, które zgadza się z każdym, nawet najmniejszym szczegółem doktryny, jaki wyznaję”. 

7. Członkostwo jest sprawdzianem twojego posłuszeństwa piątemu przykazaniu oraz lojalności wobec większej społeczności. 

8. Członkostwo jest oznaką zdrowej chrześcijańskiej wspólnoty. Ci, którzy odmawiają przyłączenia się do lokalnego Kościoła, postępują zgodnie z własnymi wyznaniami i symbolami wiary. Ci natomiast, którzy dołączają, działają zgodnie z historycznymi wyznaniami i symbolami Kościoła. 

9. Podsumowując: jeśli nie mieszkasz w odległym miejscu, gdzie nie ma żadnego Kościoła wyznającego Trójcę Świętą, albo nie przebywasz gdzieś tylko tymczasowo, wówczas twoim chrześcijańskim obowiązkiem jest przyłączenie się do lokalnego zboru lub parafii, która wierzy w Trójjedynego Boga — niezależnie od tego, czy w pełni odpowiada ona wszystkim twoim szczegółowym przekonaniom, czy nie.

Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola, Floryda (USA).

piątek, 26 czerwca 2026

Kościół w obronie uciśnionych

Kiedy Kościół sprzeciwia się złu na ziemi, to zajmuje się sprawami nieba. Kiedy milczy wobec zła na ziemi – jest jak zwietrzała sól. 

Niosąc ulgę bliźniemu, stając w obronie jego wolności i godności, sprzeciwiając się zniewalaniu i nękaniu – najzwyczajniej nie oddzielamy Boga od ludzi, Boga od życia, Boga od świata. 

Jeśli ktoś chce głosić Ewangelię, która jest oderwana od życia bliźniego, od realnego życia, to obawiam się, że taki człowiek zawęża jej zastosowanie i moc. 

Bóg poprzez wiarę w Ewangelię przebacza nam grzechy i przemienia nas mocą Ducha. Chrześcijanin, który zna Boże serce i doświadczył Jego dobroci, nie może być obojętny na krzywdę ludzką. Nawet kubek zimnej wody podany bliźniemu ze względu na Chrystusa nie jest Bogu obojętny. 

Kościół zawsze stawał w obronie uciśnionych. Kiedy chrześcijanie budują szpitale i przytułki dla bezdomnych, opiekują się samotnymi matkami i kobietami doświadczającymi przemocy, kiedy przyjmują porzucone dzieci – nie robią czegoś przeciwnego wobec głoszenia Ewangelii. Robią coś, co jest owocem jej przyjęcia: kochają bliźniego. 

Nie można być chrześcijaninem kosztem bycia człowiekiem. Bycie chrześcijaninem to podążanie ku człowieczeństwu według Bożego projektu, poprzez Chrystusa mieszkającego w nas (Ga 2:20). Sens życia chrześcijanina określają wiara, nadzieja i miłość, a z nich największa jest miłość (1 Kor 13:13).

poniedziałek, 22 czerwca 2026

11 rad dla dorosłych o obecności dzieci na nabożeństwie

1. Zaakceptuj biblijną prawdę, że Kościół to duchowa rodzina, której częścią są dorośli, młodzież i dzieci. Nabożeństwo jest dla wszystkich członków Kościoła. Jest spotkaniem Jezusa z Jego duchową rodziną, nie z jej "dorosłą" częścią. 

2. Bądź wdzięczny, że Bóg zechciał Cię do niej włączyć, mimo iż pod wieloma względami daleko ci do dziecięcej wiary. 

3. Przyjdź na nabożeństwo z odpowiednim nastawieniem. Upewnij się, że nie masz niewłaściwych oczekiwań, np. sterylnej ciszy czy braku obecności rodzin z małymi dziećmi. Są to bardziej niepokojące rzeczy niż płacz dziecka na nabożeństwie. 

4. Wspieraj rodziców. Wyrażaj to poprzez postawę życzliwości, zrozumienia ich wyzwań, ciepły uśmiech czy słowa zachęty. 

5. Nie odwracaj się za każdym razem, gdy usłyszysz lekki szum, płacz lub spadającą książkę. 

6. Po nabożeństwie przywitaj się z m.in. z dziećmi, skieruj do nich życzliwe słowa. Znaj ich imiona i regularnie módl się za nie. Potrzebują twojej modlitwy, ponieważ również one biorą udział w duchowych wyzwaniach i są częścią ludu Bożego.   

7. Problemem większości wspólnot nie są dzieci, lecz dorośli. Choćby ci, którzy nie są duchowo przygotowani na obecność najmniejszych wokół Jezusa. Pracuj nad tym, abyś nie należał do tej grupy. Antydziecięca postawa w Kościele nie jest dla Jezusa obojętna. Nasz Pan zdecydowanie napominał uczniów, którzy odsuwali dzieci od Jego obecności.

8. Jeśli małe dzieci dekoncentrują cię w trakcie nabożeństwa, usiądź z przodu, bliżej kazalnicy.

9. Jeśli masz pomysły i sposoby wsparcia dla rodziców z małymi dziećmi - podziel się nimi z pastorem. 

10. Okazuj gościnność. Miej otwarty dom. Zaproś co jakiś czas do siebie na obiad lub kolację rodzinę z małymi dziećmi. Poznanie rodzin z Twojego Kościoła pomoże ci w lepszym zrozumieniu ich wyzwań, radości i trosk. 

11. Obecność dzieci w Kościele to błogosławieństwo. Bóg odbiera sobie chwałę " z ust ssących i niemowląt" (Ps 8:2). Diabeł nienawidzi obecności dzieci w Kościele. Jezus kocha obecność dzieci w świątyni, ich niedoskonałe uczestnictwo, płacz, wnoszone ręce, ich Ojcze nasz wypowiadane z całym Kościołem. Również powinieneś to kochać. Pochwal po nabożeństwie dzieci (i ich rodziców), które starają się z nim uczestniczyć.

Na koniec krótka historia:

Nie tak dawno (myślę, że ok. 16-17 lat temu), gdy trójka naszych dzieci była mała, odwiedziliśmy na nabożeństwie pewien Kościół (protestancki). Uczestniczyło w nim myślę, że ok. 70-80 osób. Szybko zauważyliśmy, że w tym Kościele prawie nie ma dzieci. W zasadzie dostrzegliśmy tylko jedno. 

Po zakończeniu nabożeństwa przywitaliśmy się z mamą tego dziecka i zapytaliśmy, czy w Kościele są też inne dzieci. Odpowiedziała, że owszem są, lecz rodzice obawiają się przychodzić z nimi na nabożeństwo, dlatego zostawiają je w domu z babcią lub dziadkiem. 

Ten Kościół został nauczony, że obecność dzieci jest przeszkodą w przeżywaniu przez dorosłych ich spotkania z Bogiem. Boża świątynia nie jest dla nich (mają szkółkę biblijną). 

Wierz mi, nie chcesz takiej "duchowości" w swoim Kościele. Chcesz widzieć dzieci w Bożej świątyni. Tak jak Jezus. 

wtorek, 16 czerwca 2026

10 porad jak pomóc dzieciom uczestniczyć w nabożeństwie

1. Ucz dzieci nie tylko przetrwania nabożeństwa, lecz udziału w nim. Przychodzą na nie jako część Kościoła. Nabożeństwo ludu Bożego jest również dla nich. 

2. Zacznij naukę wcześnie. Nie czekaj aż dziecko będzie miało 10 lat, a Kościół, cześć wznoszona Bogu we wspólnocie chrześcijan będą dla niego czymś obcym. Wychowanie w wierze powinno odbywać się nie tylko w kontekście chrześcijańskiej rodziny, ale i Kościoła. Udział w nabożeństwie to element uczniostwa i wzrostu w wierze od najwcześniejszych lat. 

3. Łatwo jest rozproszyć uwagę dziecka. Usiądźcie w miejscu, w którym dzieci nie będą absorbowane obecnością innych dzieci (dobrym pomysłem jest posadzić dzieci pomiędzy mamą i tatą, nie obok siebie). Gdy dziecko ma 5-6 lat może już siadać (z rodzicami lub starszymi dziećmi) w przedniej części sali, bliżej kazalnicy i Stołu Pańskiego. 

4. Niech dziecko widzi twoje zaangażowanie w nabożeństwo: śpiew, klękanie, wznoszone ręce, modlitwy, udział w Wieczerzy Pańskiej... Dzieci uczą się m.in. poprzez przykład i naśladowanie. Podczas śpiewu zachęcaj je, by trzymało śpiewnik (możesz palcem pokazywać im śpiewany tekst). Podczas czytań i kazania np. mogą trzymać na kolanach Biblię w obrazkach lub inną cichą rzecz. Gdy dzieci potrafią czytać, dobrym pomysłem jest, by nosiły własne Biblie i śledziły czytany tekst. Podczas zbiórki ofiary, zachęć je, by podeszły do przodu i złożyły dar do skrzynki. Jeśli są małe, podejdź z nimi. 

5. Największym wyzwaniem dla małego dziecka jest kazanie. Mogą mieć wówczas zadanie: np. robienie rysunków do historii biblijnej (postaci, wydarzeń, prawd duchowych), zaznaczanie na kartce, gdy pojawi się kluczowe słowo/słowa związane z tematyką kazania np. radość, mądrość, świątynia, anioł, Daniel, góra, niebo, krzyż itd. Bądź twórczy. Jeśli brakuje ci pomysłów, poproś pastora lub innych rodziców z Kościoła. 

6. Nie tylko reaguj. Miej od swojego dziecka oczekiwania dotyczące uczestnictwa w nabożeństwie i powiedz mu o nich, a następnie z miłością egzekwuj w trakcie jego trwania. Pomyśl np. o nagrodach po nabożeństwie za dobre zachowanie lub zapamiętanie jakiejś części kazania. 

7. Dobrym pomysłem jest przygotowanie kościelnej torby, do której będziesz mógł (mogła) spakować na nabożeństwo dziecięce książki lub ciche przedmioty. Niech będą to elementy do skorzystania tylko podczas nabożeństwa.

8. Zadbaj o własną postawę i nastawienie. Nie stresuj się. Ciesz się faktem, że Bóg udzielił ci błogosławieństwa wychowywania dzieci w wierze. Przychodź na nabożeństwo zrelaksowany(a), z radością. Dzieciom udziela się nastrój rodziców. Pan Jezus kocha obecność dzieci i dziecięce głosy w Jego świątyni. Nie przejmuj się jeśli dziecko trzeba będzie je delikatnie uciszyć, zwrócić uwagę lub na moment z nim wyjść. Obecność płaczących dzieci na nabożeństwie to oznaka zdrowego Kościoła. 

9. Płacz, marudny nastrój dziecka zwykle ma dwa źródła: jest zakomunikowaniem obiektywnej potrzeby (np. głód, toaleta) lub próbą wymuszenia posłuszeństwa od rodzica („Chcę już wyjść i masz mi na to pozwolić”). W pierwszym przypadku odpowiednią reakcją jest wsparcie i pomoc dla dziecka, w drugim nauka posłuszeństwa. 

10. Praktykuj rodzinne czytanie Pisma Świętego oraz modlitwę z dziećmi. Ucz je historii biblijnych, Modlitwy Pańskiej czy wyznania wiary (Credo). Wówczas nabożeństwo nie będzie dla nich czymś obcym, nowym, innym aniżeli to, co widzą i robią w domu. Bądź wytrwały, konsekwentny i cierpliwy. Owoce pojawią się całkiem szybko. Niech Bóg ci błogosławi!

piątek, 22 maja 2026

Nauka apostolska podstawą jedności Kościoła

"Bez poddania się nauce apostolskiej jedność Kościoła będzie tylko pozorna. Jeżeli Kościół nie będzie zakotwiczony w Ewangelii apostolskiej, świętość okaże się niemożliwa. Z kolei przy rezygnacji ze zdefiniowania i obrony biblijnej prawdy, którą głosili Apostołowie oraz bez kanonicznych Pism, które spisali, nie może być mowy o prawdziwej katolickości Kościoła".

- Kevin DeYoung, W co wierzę? Komentarz do Nicejskiego wyznania wiary, Wydawnictwo MW, Kraków 2025, s. 80. 

wtorek, 19 maja 2026

Dzieci na nabożeństwie - Uriesou Brito

Podejrzewam, że w naszej parafii (zborze) mamy ponad 200 dzieci poniżej 12 roku życia, a wśród nich prawdopodobnie około 100 poniżej 3 roku życia, co oznacza, że podczas naszych dwóch nabożeństw z każdego kąta świątyni słychać żywą wymianę dźwięków i głosów.

Podczas nabożeństwa w miniony Dzień Pański rozbrzmiewały radosne odgłosy całej ich gromady. Niektórzy słyszą to i myślą: „rozproszenie”. Biblia słyszy to i myśli: „walka”.

James B. Jordan kiedyś zauważył, że podczas nabożeństwa dzieci nie zakłócają liturgii, lecz są jej częścią. Są uczestnikami przymierza w oddawaniu chwały Bogu. Ich głosy mają znaczenie, ponieważ Bóg upodobał sobie używać tego, co słabe, aby zawstydzić mocnych. Wydaje mi się, że to również Jim powiedział kiedyś, iż za każdym razem, gdy dziecko płacze w Kościele, demon traci skrzydła.

Księga Psalmów 8 nie jest sentymentalny w odniesieniu dzieci. Jest bojowy:

"Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim, Aby poskromić wroga i mściciela" (Ps 8:2).

Uwielbienie dzieci jest jedną z wybranych przez Boga broni przeciwko królestwu ciemności. Przestrzeń nabożeństwa jest uświęconym żłobkiem i nie jest strefą neutralną. Jest zbrojownią. Piski, szepty, płacz i dziecięce „amen” przypominają, że Kościół żyje i że Boże obietnice przymierza trwają z pokolenia na pokolenie.

Dla nas w Ewangelicznych Kościołach Reformowanych (CREC) Kościół bez dzieci jest o wiele bardziej niepokojący niż Kościół pełen hałaśliwych dzieci. Szczerze mówiąc, czułbym się bardziej nieswojo, głosząc kazanie w całkowicie cichym budynku. Odgłosy dzieci stały się dla mnie muzyką w tle każdego kazania.

Współczesny świat woli sterylną ciszę. Królestwo Boże brzmi bardziej jak rodzinny posiłek. Brzmi jak dziedzictwo. Brzmi jak przyszłe pokolenia uczące się - choć niedoskonale - dołączać do pieśni świętych.

Tak więc podczas nabożeństwa w minioną niedzielę rzeczywiście rozbrzmiewał anielski zastęp maluchów. I każdy z tych dźwięków był małą deklaracją, że wrogowie Boży nie odziedziczą ziemi. Maluchy uczą się śpiewać psalmy, zanim jeszcze w pełni zaczną mówić. Wróg i mściciel powinni być głęboko zaniepokojeni.

*Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola (Floryda, USA).

Wpisy na powyższy temat zobacz również TUTAJ oraz TUTAJ.


sobota, 16 maja 2026

Kościół nie tylko w katakumbach

Kościół mógł przetrwać, a nawet rozkwitać w katakumbach i obozach koncentracyjnych. 

Jednak ukrywanie się nie powinno być dla Kościoła wzorem i normą. Ze względu na fakt, że Kościół jest instytucją publiczną, lepiej, aby w nieunikniony sposób był obecny publicznie, tak jak to miało miejsce przez wieki. 

Majestat i piękno tradycyjnych budynków kościelnych stanowią widzialny architektoniczny wyraz chwały Trójjedynego.

- Peter Leithart


piątek, 15 maja 2026

Początki Kościoła

Stwierdzenie, że chrześcijaństwo istnieje 2000 lat jest dość mylące. Sugeruje bowiem, że Jezus jest założycielem nowej religii, a 39 ksiąg Biblii (Stary Testament) dotyczy innej religii.

Nowy Testament nie przedstawia służby i dzieła Jezusa w taki sposób. Ewangelie, Dzieje Apostolskie, listy apostolskie mówią, że jest On wypełnieniem pism Starego Testamentu i że o Nim mówią Prawo, Psalmy i prorocy. 

"I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach" (Łk 24:27).

"Potem rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma" (Łk 24:44-45).

"O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego" (Dz 10:43).

Wiara chrześcijańska to wiara w ciągłość i jedność Pisma Świętego, ludu Bożego i przymierza Abrahamowego, którego wypełnieniem jest Chrystus i ci, którzy Jemu zaufali. 

"A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy" (Gal 3:29).

Nie wierzymy w natchnienie jedynie 27 ksiąg. Wyznajemy, że cała Biblia jest natchnionym Słowem Bożym, a początki naszej wiary sięgają opisu stworzenia i Ogrodu Eden. Abel jest wymieniony przez Jezusa jako pierwszy z męczenników i zamordowanych wiernych proroków Bożych (Łk 11:50-51).

Wierni Bogu Starego Testamentu to bohaterowie wiary Kościoła. Są wymienieni na kanonicznej liście świętych, których przykład powinniśmy naśladować (Hbr 11).

Abraham, Izaak i Jakub są ojcami Kościoła. Mojżesz, Samuel, Dawid to bohaterowie wiary chrześcijańskiej. Rachab, Samson, Gedeon, Barak to nasi bracia w Chrystusie, których historie były zapowiedzią Jego przyjścia. 

Historia Kościoła zaczyna się w Księdze Rodzaju. 

Czytaj Stary Testament jako historię o Jezusie, ale także jako historię swojej wiary Twoich duchowych przodków (1 Kor 10:1-4). Kiedy więc powstała chrześcijańska wiara? Otwórz Księgę Rodzaju i zacznij czytac. To niesamowita historia! 

czwartek, 7 maja 2026

Jezus jest obiecanym potomkiem Abrahama

Wszystkie obietnice i proroctwa złożone ludowi Bożemu w Starym Testamencie odnoszą się bezpośrednio do Jezusa, ostatniego wiernego Żyda, potomka Abrahama, wiernego syna-Izraela, a następnie pośrednio do nas, którzy jesteśmy zjednoczeni przez wiarę z Jego zmartwychwstałym i uwielbionym ciałem. 

Jezus jest obiecanym potomkiem Abrahama, dziedzicem i spełnieniem obietnicy (Rdz 12:3). Jest więc właścicielem ziemi Palestyny/Izraela, która jest częścią jego królestwa. Wszystko należy do Niego. 

 na podst. Jeff Meyers

Trzecia świątynia istnieje

Trzecia świątynia już istnieje. Nazywa się "Kościół". Efezjan 2:11–22; 1 Piotra 2:5 

- Rich Lusk

sobota, 25 kwietnia 2026

Dlaczego Jezus na apostołów wybrał mężczyzn?

Jezus wybrał dwunastu mężczyzn na apostołów, aby byli przywódcami Jego Kościoła. Nie jest to ani przypadek.

Obie te rzeczy: liczba i męskie przywództwo nawiązują do dwunastu synów Jakuba, którzy zapoczątkowali wspólnotę Izraela - ludu Bożego. Jezus powołując dwunastu apostołów buduje społeczność nowego Izraela, Kościoła zbudowanego na fundamencie apostołów i proroków (Ef 2:20). 

Jeśli ktoś uważa, że wolą Jezusa jest to, aby kobiety były pastorami, musi założyć, że albo zmienił On zdanie pod wpływem społecznych zmian w XX-XXI wieku, albo  wybrał samych mężczyzn dlatego, że bał się wywołać zgorszenie w swojej kulturze. 

Oba wnioski są oczywiście niedorzeczne. 

Jezus nie był tchórzem i nie wahał się obrażać ludzi poprzez mówienie prawdy. Twierdzenie, że w swoim nauczaniu i praktyce szedł na kompromis i dopasowywał się do zwyczajów faryzeuszy lub ościennych kultur (które nota bene posiadały kobiety-kapłanki) jest całkowicie odmiennym spojrzeniem na osobę Pana aniżeli czynią to Ewangeliści. 

inspiracja: Rich Lusk

PS. Nowy Testament wymienia wśród apostołów np. Junię (Rz 16:7). Słowo "apostoł" z języka greckiego oznacza posłaniec, wysłannik. Zasadne jest więc pytanie: apostołem kogo, czego była Junia? Posłańcem kogo? 

W Dziejach i w listach apostolskich czytamy o wysłannikach Kościoła. Prawdopodobnie do takich osób należeli Andronik i Junia. Kiedy jednak mówimy o gronie Dwunastu, to nie mówimy o wysłannikach Kościoła. Mówimy o posłańcach Chrystusa. Urząd pastora choć nie jest jest tożsamy z urzędem apostoła, posiada z nim wspólną cechę: przywództwa, nauczania Słowa Bożego, prowadzenia Kościoła Chrystusa. 


piątek, 6 marca 2026

Słowo Boże na nabożeństwie

Byłem na niejednym nabożeństwie ewangelicznych i tzw. biblijnych Kościołów, na których przeczytane były może ok. 3-4 wersety Pisma Świętego (trzy przed kazaniem i jeden przy powitaniu). 

Nie muszę chyba mówić o tym, jak to niewiele. 

Dominowały natomiast świadectwa opowiadane przez członków zboru, pieśni uwielbienia opowiadające o emocjonalnym doświadczaniu Bożej obecności lub występy chóru. A to wszystko przeplatane było kościelnymi ogłoszeniami lub modlitwą.

Przykro to stwierdzić, lecz niezaprzeczalnym faktem jest, że na rzymskokatolickiej mszy jest więcej Słowa Bożego niż na wielu ewangelicznych/protestanckich nabożeństwach. Są tam trzy czytania z Biblii, Psalm, Ojcze nasz... Czasami nawet więcej odniesień. 

Reformacja oznaczała powrót do autorytetu Pisma Świętego również w odnowie liturgicznej Kościoła. Nabożeństwa były przesycone Słowem Bożym. 

W Kościołach reformowanych jest ono obecne: 

- w początkowym wezwaniu do nabożeństwa 
- spowiedzi powszechnej i absolucji (zapewnieniu o przebaczeniu)
- podczas trzech czytań Pisma Świętego (Stary Testament, listy apostolskie, Ewangelie)
- podczas cotygodniowego śpiewu Psalmu 
- w odmawianym wspólnie wyznaniu wiary
- podczas kazania 
- przy wprowadzeniu i słowach ustanowienia cotygodniowej komunii
- Modlitwa Pańska to słowa Pana Jezusa
- końcowe błogosławieństwo 

Słowem Bożym przesiąknięte są też pieśni i modlitwa Kościoła.

Podczas nabożeństwa nie mamy specjalnego, wyodrębnionego czasu na Słowo Boże. Ono jest obecne w każdym jego elemencie. Nie spotykamy się na nim, by słuchać "o Bogu", lecz by słuchać Boga i z radością odpowiadać na Jego pouczenie i posilenie.

czwartek, 26 lutego 2026

Progresywno-tęczowe chrześcijaństwo?

Tzw. "progresywne chrześcijaństwo" wdziera się do Kościołów zarówno katolickiego, jak i protestanckich. Zwykle robi pod postacią 
wrażliwości, opowieści o chwytających za serce historiach ludzi, otwartości, która wyrażana jest w zasiewaniu zwątpienia w wyrazistość Bożego Słowa ("Czy naprawdę Bóg tak powiedział?"). 

O ile jednak troska i miłość do człowieka są czymś, co powinny charakteryzować uczniów Jezusa, to powinny być one wyrażane w sposób afirmujący Ewangelię, a nie grzech. Podanie zagubionej osobie ręki, by ją w dalszym ciągu prowadzić niewłaściwą drogą, nie jest przejawem miłości do niej. 

Wsparcie w Kościele dla osób homoseksualnych lub młodych osób rozważających tranzycję ("korektę płci") nie polega na "doklejeniu" słów o Bożej miłości i Bożej akceptacji do ich niewłaściwych działań. Miłość do nich polega raczej na wytrwałej modlitwie, wrażliwości w towarzyszeniu im, prowadzeniu i wspieraniu w drodze ku Jezusowi, który nie odrzuci nikogo, kto do Niego przychodzi, szukając przebaczenia i trwałej miłości, a nie afirmacji autodestrukcji duszy i ciała.

Bóg się nie pomylił stwarzając nas jako mężczyzn lub kobiety. Nie stworzył Cię osobą homoseksualną, nie stworzył Cię kobietą, omyłkowo dając Ci męskie ciało. Stworzył Cię jako kogoś, kto nosi na sobie Jego obraz, jako wyjątkową osobę, której życie jest cenne i święte. I objawił Ci drogę do spełnienia w sferze tożsamości płciowej i najgłębszych intymnych relacji z drugim człowiekiem. 

Jeśli kochasz Jezusa, podążaj nią. Nie jesteś w tym sam(a).

Odrzucanie jasnego nauczania Słowa Bożego na temat płci, seksualności, świętości życia nienarodzonego, rodziny, moralności, bezbłędności Pisma Świętego nie jest "postępem" w kierunku prawdy (GotQuestions.org). To oddalanie się od Boga i Jego przykazań. 

Dlatego "progresywne chrześcijaństwo" to tylko inna nazwa na odstępstwo od Bożego Słowa. To rodzaj niewiary, a nie jedna z twarzy różnorodnego Kościoła. 

Opuść progresywno-liberalno-tęczowe "chrześcijaństwo" i zostań chrześcijaninem. Następnie dołącz do zdrowego Kościoła, który wiernie naucza Słowa Bożego i jednoznacznie odcina się od "progresywnego chrześcijaństwa". Nie przyklejaj słów "Jezus", "Bóg" do umiłowania grzechu. Zaufaj prawdziwemu Jezusowi, a otrzymasz przebaczenie grzechów, życie wieczne przez wiarę w Jego imię, ale także pokój serca i sumienia, radość i wielu podobnych Tobie towarzyszy podróży, zanim wpadniesz w Jego kochające ramiona. 

środa, 4 lutego 2026

Nie ufaj swojej intuicji

"Nie wolno nam bić pokłonów naszym ciałem przed jakimkolwiek religijnym przedmiotem wykonanym przez człowieka. Biblia milczy też w temacie „święcenia” urządzeń technologicznych lub innych ludzkich wytworów przed dopuszczeniem ich do religijnego użytku. Pismo Święte zapowiada srogi sąd nad Kościołami, które lekceważą to przykazanie (Wj 20:4-6). 

Bóg zna nas lepiej niż my sami. Moja usilna prośba do wszystkich w kręgach Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego i anglokatolickiego brzmi jak za czasów reformacji: Nie ufajcie swojej intuicji – poddajcie się Słowu Bożemu. On jeden wie, co dla nas najlepsze – my nie". 

 - James B. Jordan, Pułapka liturgiczna