Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2026

O członkostwie w Kościele - Uriesou Brito

1. Chrzest daje ci dostęp do Bożych darów i obietnic gdziekolwiek jesteś. Członkostwo natomiast oznacza formalne włączenie do konkretnej wspólnoty przymierza w określonym miejscu. 

2. Członkostwo jest królewskim obywatelstwem przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Człowiek nie może samotnie wędrować po ziemi, ponieważ życie na ziemi ma odzwierciedlać życie w niebie, a ono ma charakter wspólnotowy (Mt 6:10). 

3. Nie oczekuj, że będę słuchał twojej interpretacji Biblii, jeśli sam nie słuchasz rad Kościoła, za który Chrystus oddał życie. Wziąć swój krzyż i naśladować Jezusa oznacza również podążać za Jego Oblubienicą. 

4. List do Hebrajczyków 13 mówi, że mamy być posłuszni naszym przełożonym i poddawać się ich przewodnictwu. Gdy decydujesz się pozostać niezależny w kwestii członkostwa w Kościele, odmawiasz posłuszeństwa temu nakazowi. Nie możesz podporządkować się przywódcy, jeśli lekceważysz Kościół, któremu on służy. 

5. To prawda, że znalezienie odpowiedniego Kościoła wiąże się z trudnościami. Trzeba znaleźć miejsce, w którym nie tylko prawdy wiary są zachowywane, ale także praktyka odpowiada naszym wartościom. Nie jest to jednak powód, by bez końca „szukać idealnego Kościoła”. 

6. Kiedy ktoś mówi mi: „Szukałem Kościoła i nie mogę znaleźć odpowiedniego miejsca”, zazwyczaj ma na myśli: „Nie chcę znaleźć Kościoła, ponieważ zbyt mocno ograniczy moją niezależność” albo „Nie mogę znaleźć miejsca, które zgadza się z każdym, nawet najmniejszym szczegółem doktryny, jaki wyznaję”. 

7. Członkostwo jest sprawdzianem twojego posłuszeństwa piątemu przykazaniu oraz lojalności wobec większej społeczności. 

8. Członkostwo jest oznaką zdrowej chrześcijańskiej wspólnoty. Ci, którzy odmawiają przyłączenia się do lokalnego Kościoła, postępują zgodnie z własnymi wyznaniami i symbolami wiary. Ci natomiast, którzy dołączają, działają zgodnie z historycznymi wyznaniami i symbolami Kościoła. 

9. Podsumowując: jeśli nie mieszkasz w odległym miejscu, gdzie nie ma żadnego Kościoła wyznającego Trójcę Świętą, albo nie przebywasz gdzieś tylko tymczasowo, wówczas twoim chrześcijańskim obowiązkiem jest przyłączenie się do lokalnego zboru lub parafii, która wierzy w Trójjedynego Boga — niezależnie od tego, czy w pełni odpowiada ona wszystkim twoim szczegółowym przekonaniom, czy nie.

Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola, Floryda (USA).

piątek, 26 czerwca 2026

Kościół w obronie uciśnionych

Kiedy Kościół sprzeciwia się złu na ziemi, to zajmuje się sprawami nieba. Kiedy milczy wobec zła na ziemi – jest jak zwietrzała sól. 

Niosąc ulgę bliźniemu, stając w obronie jego wolności i godności, sprzeciwiając się zniewalaniu i nękaniu – najzwyczajniej nie oddzielamy Boga od ludzi, Boga od życia, Boga od świata. 

Jeśli ktoś chce głosić Ewangelię, która jest oderwana od życia bliźniego, od realnego życia, to obawiam się, że taki człowiek zawęża jej zastosowanie i moc. 

Bóg poprzez wiarę w Ewangelię przebacza nam grzechy i przemienia nas mocą Ducha. Chrześcijanin, który zna Boże serce i doświadczył Jego dobroci, nie może być obojętny na krzywdę ludzką. Nawet kubek zimnej wody podany bliźniemu ze względu na Chrystusa nie jest Bogu obojętny. 

Kościół zawsze stawał w obronie uciśnionych. Kiedy chrześcijanie budują szpitale i przytułki dla bezdomnych, opiekują się samotnymi matkami i kobietami doświadczającymi przemocy, kiedy przyjmują porzucone dzieci – nie robią czegoś przeciwnego wobec głoszenia Ewangelii. Robią coś, co jest owocem jej przyjęcia: kochają bliźniego. 

Nie można być chrześcijaninem kosztem bycia człowiekiem. Bycie chrześcijaninem to podążanie ku człowieczeństwu według Bożego projektu, poprzez Chrystusa mieszkającego w nas (Ga 2:20). Sens życia chrześcijanina określają wiara, nadzieja i miłość, a z nich największa jest miłość (1 Kor 13:13).

poniedziałek, 22 czerwca 2026

11 rad dla dorosłych o obecności dzieci na nabożeństwie

1. Zaakceptuj biblijną prawdę, że Kościół to duchowa rodzina, której częścią są dorośli, młodzież i dzieci. Nabożeństwo jest dla wszystkich członków Kościoła. Jest spotkaniem Jezusa z Jego duchową rodziną, nie z jej "dorosłą" częścią. 

2. Bądź wdzięczny, że Bóg zechciał Cię do niej włączyć, mimo iż pod wieloma względami daleko ci do dziecięcej wiary. 

3. Przyjdź na nabożeństwo z odpowiednim nastawieniem. Upewnij się, że nie masz niewłaściwych oczekiwań, np. sterylnej ciszy czy braku obecności rodzin z małymi dziećmi. Są to bardziej niepokojące rzeczy niż płacz dziecka na nabożeństwie. 

4. Wspieraj rodziców. Wyrażaj to poprzez postawę życzliwości, zrozumienia ich wyzwań, ciepły uśmiech czy słowa zachęty. 

5. Nie odwracaj się za każdym razem, gdy usłyszysz lekki szum, płacz lub spadającą książkę. 

6. Po nabożeństwie przywitaj się z m.in. z dziećmi, skieruj do nich życzliwe słowa. Znaj ich imiona i regularnie módl się za nie. Potrzebują twojej modlitwy, ponieważ również one biorą udział w duchowych wyzwaniach i są częścią ludu Bożego.   

7. Problemem większości wspólnot nie są dzieci, lecz dorośli. Choćby ci, którzy nie są duchowo przygotowani na obecność najmniejszych wokół Jezusa. Pracuj nad tym, abyś nie należał do tej grupy. Antydziecięca postawa w Kościele nie jest dla Jezusa obojętna. Nasz Pan zdecydowanie napominał uczniów, którzy odsuwali dzieci od Jego obecności.

8. Jeśli małe dzieci dekoncentrują cię w trakcie nabożeństwa, usiądź z przodu, bliżej kazalnicy.

9. Jeśli masz pomysły i sposoby wsparcia dla rodziców z małymi dziećmi - podziel się nimi z pastorem. 

10. Okazuj gościnność. Miej otwarty dom. Zaproś co jakiś czas do siebie na obiad lub kolację rodzinę z małymi dziećmi. Poznanie rodzin z Twojego Kościoła pomoże ci w lepszym zrozumieniu ich wyzwań, radości i trosk. 

11. Obecność dzieci w Kościele to błogosławieństwo. Bóg odbiera sobie chwałę " z ust ssących i niemowląt" (Ps 8:2). Diabeł nienawidzi obecności dzieci w Kościele. Jezus kocha obecność dzieci w świątyni, ich niedoskonałe uczestnictwo, płacz, wnoszone ręce, ich Ojcze nasz wypowiadane z całym Kościołem. Również powinieneś to kochać. Pochwal po nabożeństwie dzieci (i ich rodziców), które starają się z nim uczestniczyć.

Na koniec krótka historia:

Nie tak dawno (myślę, że ok. 16-17 lat temu), gdy trójka naszych dzieci była mała, odwiedziliśmy na nabożeństwie pewien Kościół (protestancki). Uczestniczyło w nim myślę, że ok. 70-80 osób. Szybko zauważyliśmy, że w tym Kościele prawie nie ma dzieci. W zasadzie dostrzegliśmy tylko jedno

Po zakończeniu nabożeństwa przywitaliśmy się z mamą tego dziecka i zapytaliśmy, czy w Kościele są też inne dzieci. Odpowiedziała, że owszem są, lecz rodzice obawiają się przychodzić z nimi na nabożeństwo, dlatego zostawiają je w domu z babcią lub dziadkiem. 

Ten Kościół został nauczony, że obecność dzieci jest przeszkodą w przeżywaniu przez dorosłych ich spotkania z Bogiem. Boża świątynia nie jest dla nich (mają szkółkę biblijną). 

Wierz mi, nie chcesz takiej "duchowości" w swoim Kościele. Chcesz widzieć dzieci w Bożej świątyni. Tak jak Jezus. 

wtorek, 16 czerwca 2026

10 porad jak pomóc dzieciom uczestniczyć w nabożeństwie

1. Ucz dzieci nie tylko przetrwania nabożeństwa, lecz udziału w nim. Przychodzą na nie jako część Kościoła. Nabożeństwo ludu Bożego jest również dla nich. 

2. Zacznij naukę wcześnie. Nie czekaj aż dziecko będzie miało 10 lat, a Kościół, cześć wznoszona Bogu we wspólnocie chrześcijan będą dla niego czymś obcym. Wychowanie w wierze powinno odbywać się nie tylko w kontekście chrześcijańskiej rodziny, ale i Kościoła. Udział w nabożeństwie to element uczniostwa i wzrostu w wierze od najwcześniejszych lat. 

3. Łatwo jest rozproszyć uwagę dziecka. Usiądźcie w miejscu, w którym dzieci nie będą absorbowane obecnością innych dzieci (dobrym pomysłem jest posadzić dzieci pomiędzy mamą i tatą, nie obok siebie). Gdy dziecko ma 5-6 lat może już siadać (z rodzicami lub starszymi dziećmi) w przedniej części sali, bliżej kazalnicy i Stołu Pańskiego. 

4. Niech dziecko widzi twoje zaangażowanie w nabożeństwo: śpiew, klękanie, wznoszone ręce, modlitwy, udział w Wieczerzy Pańskiej... Dzieci uczą się m.in. poprzez przykład i naśladowanie. Podczas śpiewu zachęcaj je, by trzymało śpiewnik (możesz palcem pokazywać im śpiewany tekst). Podczas czytań i kazania np. mogą trzymać na kolanach Biblię w obrazkach lub inną cichą rzecz. Gdy dzieci potrafią czytać, dobrym pomysłem jest, by nosiły własne Biblie i śledziły czytany tekst. Podczas zbiórki ofiary, zachęć je, by podeszły do przodu i złożyły dar do skrzynki. Jeśli są małe, podejdź z nimi. 

5. Największym wyzwaniem dla małego dziecka jest kazanie. Mogą mieć wówczas zadanie: np. robienie rysunków do historii biblijnej (postaci, wydarzeń, prawd duchowych), zaznaczanie na kartce, gdy pojawi się kluczowe słowo/słowa związane z tematyką kazania np. radość, mądrość, świątynia, anioł, Daniel, góra, niebo, krzyż itd. Bądź twórczy. Jeśli brakuje ci pomysłów, poproś pastora lub innych rodziców z Kościoła. 

6. Nie tylko reaguj. Miej od swojego dziecka oczekiwania dotyczące uczestnictwa w nabożeństwie i powiedz mu o nich, a następnie z miłością egzekwuj w trakcie jego trwania. Pomyśl np. o nagrodach po nabożeństwie za dobre zachowanie lub zapamiętanie jakiejś części kazania. 

7. Dobrym pomysłem jest przygotowanie kościelnej torby, do której będziesz mógł (mogła) spakować na nabożeństwo dziecięce książki lub ciche przedmioty. Niech będą to elementy do skorzystania tylko podczas nabożeństwa.

8. Zadbaj o własną postawę i nastawienie. Nie stresuj się. Ciesz się faktem, że Bóg udzielił ci błogosławieństwa wychowywania dzieci w wierze. Przychodź na nabożeństwo zrelaksowany(a), z radością. Dzieciom udziela się nastrój rodziców. Pan Jezus kocha obecność dzieci i dziecięce głosy w Jego świątyni. Nie przejmuj się jeśli dziecko trzeba będzie je delikatnie uciszyć, zwrócić uwagę lub na moment z nim wyjść. Obecność płaczących dzieci na nabożeństwie to oznaka zdrowego Kościoła. 

9. Płacz, marudny nastrój dziecka zwykle ma dwa źródła: jest zakomunikowaniem obiektywnej potrzeby (np. głód, toaleta) lub próbą wymuszenia posłuszeństwa od rodzica („Chcę już wyjść i masz mi na to pozwolić”). W pierwszym przypadku odpowiednią reakcją jest wsparcie i pomoc dla dziecka, w drugim nauka posłuszeństwa. 

10. Praktykuj rodzinne czytanie Pisma Świętego oraz modlitwę z dziećmi. Ucz je historii biblijnych, Modlitwy Pańskiej czy wyznania wiary (Credo). Wówczas nabożeństwo nie będzie dla nich czymś obcym, nowym, innym aniżeli to, co widzą i robią w domu. Bądź wytrwały, konsekwentny i cierpliwy. Owoce pojawią się całkiem szybko. Niech Bóg ci błogosławi!

piątek, 22 maja 2026

Nauka apostolska podstawą jedności Kościoła

"Bez poddania się nauce apostolskiej jedność Kościoła będzie tylko pozorna. Jeżeli Kościół nie będzie zakotwiczony w Ewangelii apostolskiej, świętość okaże się niemożliwa. Z kolei przy rezygnacji ze zdefiniowania i obrony biblijnej prawdy, którą głosili Apostołowie oraz bez kanonicznych Pism, które spisali, nie może być mowy o prawdziwej katolickości Kościoła".

- Kevin DeYoung, W co wierzę? Komentarz do Nicejskiego wyznania wiary, Wydawnictwo MW, Kraków 2025, s. 80. 

wtorek, 19 maja 2026

Dzieci na nabożeństwie - Uriesou Brito

Podejrzewam, że w naszej parafii (zborze) mamy ponad 200 dzieci poniżej 12 roku życia, a wśród nich prawdopodobnie około 100 poniżej 3 roku życia, co oznacza, że podczas naszych dwóch nabożeństw z każdego kąta świątyni słychać żywą wymianę dźwięków i głosów.

Podczas nabożeństwa w miniony Dzień Pański rozbrzmiewały radosne odgłosy całej ich gromady. Niektórzy słyszą to i myślą: „rozproszenie”. Biblia słyszy to i myśli: „walka”.

James B. Jordan kiedyś zauważył, że podczas nabożeństwa dzieci nie zakłócają liturgii, lecz są jej częścią. Są uczestnikami przymierza w oddawaniu chwały Bogu. Ich głosy mają znaczenie, ponieważ Bóg upodobał sobie używać tego, co słabe, aby zawstydzić mocnych. Wydaje mi się, że to również Jim powiedział kiedyś, iż za każdym razem, gdy dziecko płacze w Kościele, demon traci skrzydła.

Księga Psalmów 8 nie jest sentymentalny w odniesieniu dzieci. Jest bojowy:

"Z ust dzieci i niemowląt ugruntowałeś moc na przekór nieprzyjaciołom swoim, Aby poskromić wroga i mściciela" (Ps 8:2).

Uwielbienie dzieci jest jedną z wybranych przez Boga broni przeciwko królestwu ciemności. Przestrzeń nabożeństwa jest uświęconym żłobkiem i nie jest strefą neutralną. Jest zbrojownią. Piski, szepty, płacz i dziecięce „amen” przypominają, że Kościół żyje i że Boże obietnice przymierza trwają z pokolenia na pokolenie.

Dla nas w Ewangelicznych Kościołach Reformowanych (CREC) Kościół bez dzieci jest o wiele bardziej niepokojący niż Kościół pełen hałaśliwych dzieci. Szczerze mówiąc, czułbym się bardziej nieswojo, głosząc kazanie w całkowicie cichym budynku. Odgłosy dzieci stały się dla mnie muzyką w tle każdego kazania.

Współczesny świat woli sterylną ciszę. Królestwo Boże brzmi bardziej jak rodzinny posiłek. Brzmi jak dziedzictwo. Brzmi jak przyszłe pokolenia uczące się - choć niedoskonale - dołączać do pieśni świętych.

Tak więc podczas nabożeństwa w minioną niedzielę rzeczywiście rozbrzmiewał anielski zastęp maluchów. I każdy z tych dźwięków był małą deklaracją, że wrogowie Boży nie odziedziczą ziemi. Maluchy uczą się śpiewać psalmy, zanim jeszcze w pełni zaczną mówić. Wróg i mściciel powinni być głęboko zaniepokojeni.

*Autor jest pastorem Kościoła reformowanego Providence Church (CREC) w Pensacola (Floryda, USA).

Wpisy na powyższy temat zobacz również TUTAJ oraz TUTAJ.


sobota, 16 maja 2026

Kościół nie tylko w katakumbach

Kościół mógł przetrwać, a nawet rozkwitać w katakumbach i obozach koncentracyjnych. 

Jednak ukrywanie się nie powinno być dla Kościoła wzorem i normą. Ze względu na fakt, że Kościół jest instytucją publiczną, lepiej, aby w nieunikniony sposób był obecny publicznie, tak jak to miało miejsce przez wieki. 

Majestat i piękno tradycyjnych budynków kościelnych stanowią widzialny architektoniczny wyraz chwały Trójjedynego.

- Peter Leithart


piątek, 15 maja 2026

Początki Kościoła

Stwierdzenie, że chrześcijaństwo istnieje 2000 lat jest dość mylące. Sugeruje bowiem, że Jezus jest założycielem nowej religii, a 39 ksiąg Biblii (Stary Testament) dotyczy innej religii.

Nowy Testament nie przedstawia służby i dzieła Jezusa w taki sposób. Ewangelie, Dzieje Apostolskie, listy apostolskie mówią, że jest On wypełnieniem pism Starego Testamentu i że o Nim mówią Prawo, Psalmy i prorocy. 

"I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach" (Łk 24:27).

"Potem rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma" (Łk 24:44-45).

"O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego" (Dz 10:43).

Wiara chrześcijańska to wiara w ciągłość i jedność Pisma Świętego, ludu Bożego i przymierza Abrahamowego, którego wypełnieniem jest Chrystus i ci, którzy Jemu zaufali. 

"A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy" (Gal 3:29).

Nie wierzymy w natchnienie jedynie 27 ksiąg. Wyznajemy, że cała Biblia jest natchnionym Słowem Bożym, a początki naszej wiary sięgają opisu stworzenia i Ogrodu Eden. Abel jest wymieniony przez Jezusa jako pierwszy z męczenników i zamordowanych wiernych proroków Bożych (Łk 11:50-51).

Wierni Bogu Starego Testamentu to bohaterowie wiary Kościoła. Są wymienieni na kanonicznej liście świętych, których przykład powinniśmy naśladować (Hbr 11).

Abraham, Izaak i Jakub są ojcami Kościoła. Mojżesz, Samuel, Dawid to bohaterowie wiary chrześcijańskiej. Rachab, Samson, Gedeon, Barak to nasi bracia w Chrystusie, których historie były zapowiedzią Jego przyjścia. 

Historia Kościoła zaczyna się w Księdze Rodzaju. 

Czytaj Stary Testament jako historię o Jezusie, ale także jako historię swojej wiary Twoich duchowych przodków (1 Kor 10:1-4). Kiedy więc powstała chrześcijańska wiara? Otwórz Księgę Rodzaju i zacznij czytac. To niesamowita historia! 

czwartek, 7 maja 2026

Jezus jest obiecanym potomkiem Abrahama

Wszystkie obietnice i proroctwa złożone ludowi Bożemu w Starym Testamencie odnoszą się bezpośrednio do Jezusa, ostatniego wiernego Żyda, potomka Abrahama, wiernego syna-Izraela, a następnie pośrednio do nas, którzy jesteśmy zjednoczeni przez wiarę z Jego zmartwychwstałym i uwielbionym ciałem. 

Jezus jest obiecanym potomkiem Abrahama, dziedzicem i spełnieniem obietnicy (Rdz 12:3). Jest więc właścicielem ziemi Palestyny/Izraela, która jest częścią jego królestwa. Wszystko należy do Niego. 

 na podst. Jeff Meyers

Trzecia świątynia istnieje

Trzecia świątynia już istnieje. Nazywa się "Kościół". Efezjan 2:11–22; 1 Piotra 2:5 

- Rich Lusk

sobota, 25 kwietnia 2026

Dlaczego Jezus na apostołów wybrał mężczyzn?

Jezus wybrał dwunastu mężczyzn na apostołów, aby byli przywódcami Jego Kościoła. Nie jest to ani przypadek.

Obie te rzeczy: liczba i męskie przywództwo nawiązują do dwunastu synów Jakuba, którzy zapoczątkowali wspólnotę Izraela - ludu Bożego. Jezus powołując dwunastu apostołów buduje społeczność nowego Izraela, Kościoła zbudowanego na fundamencie apostołów i proroków (Ef 2:20). 

Jeśli ktoś uważa, że wolą Jezusa jest to, aby kobiety były pastorami, musi założyć, że albo zmienił On zdanie pod wpływem społecznych zmian w XX-XXI wieku, albo  wybrał samych mężczyzn dlatego, że bał się wywołać zgorszenie w swojej kulturze. 

Oba wnioski są oczywiście niedorzeczne. 

Jezus nie był tchórzem i nie wahał się obrażać ludzi poprzez mówienie prawdy. Twierdzenie, że w swoim nauczaniu i praktyce szedł na kompromis i dopasowywał się do zwyczajów faryzeuszy lub ościennych kultur (które nota bene posiadały kobiety-kapłanki) jest całkowicie odmiennym spojrzeniem na osobę Pana aniżeli czynią to Ewangeliści. 

inspiracja: Rich Lusk

PS. Nowy Testament wymienia wśród apostołów np. Junię (Rz 16:7). Słowo "apostoł" z języka greckiego oznacza posłaniec, wysłannik. Zasadne jest więc pytanie: apostołem kogo, czego była Junia? Posłańcem kogo? 

W Dziejach i w listach apostolskich czytamy o wysłannikach Kościoła. Prawdopodobnie do takich osób należeli Andronik i Junia. Kiedy jednak mówimy o gronie Dwunastu, to nie mówimy o wysłannikach Kościoła. Mówimy o posłańcach Chrystusa. Urząd pastora choć nie jest jest tożsamy z urzędem apostoła, posiada z nim wspólną cechę: przywództwa, nauczania Słowa Bożego, prowadzenia Kościoła Chrystusa. 


piątek, 6 marca 2026

Słowo Boże na nabożeństwie

Byłem na niejednym nabożeństwie ewangelicznych i tzw. biblijnych Kościołów, na których przeczytane były może ok. 3-4 wersety Pisma Świętego (trzy przed kazaniem i jeden przy powitaniu). 

Nie muszę chyba mówić o tym, jak to niewiele. 

Dominowały natomiast świadectwa opowiadane przez członków zboru, pieśni uwielbienia opowiadające o emocjonalnym doświadczaniu Bożej obecności lub występy chóru. A to wszystko przeplatane było kościelnymi ogłoszeniami lub modlitwą.

Przykro to stwierdzić, lecz niezaprzeczalnym faktem jest, że na rzymskokatolickiej mszy jest więcej Słowa Bożego niż na wielu ewangelicznych/protestanckich nabożeństwach. Są tam trzy czytania z Biblii, Psalm, Ojcze nasz... Czasami nawet więcej odniesień. 

Reformacja oznaczała powrót do autorytetu Pisma Świętego również w odnowie liturgicznej Kościoła. Nabożeństwa były przesycone Słowem Bożym. 

W Kościołach reformowanych jest ono obecne: 

- w początkowym wezwaniu do nabożeństwa 
- spowiedzi powszechnej i absolucji (zapewnieniu o przebaczeniu)
- podczas trzech czytań Pisma Świętego (Stary Testament, listy apostolskie, Ewangelie)
- podczas cotygodniowego śpiewu Psalmu 
- w odmawianym wspólnie wyznaniu wiary
- podczas kazania 
- przy wprowadzeniu i słowach ustanowienia cotygodniowej komunii
- Modlitwa Pańska to słowa Pana Jezusa
- końcowe błogosławieństwo 

Słowem Bożym przesiąknięte są też pieśni i modlitwa Kościoła.

Podczas nabożeństwa nie mamy specjalnego, wyodrębnionego czasu na Słowo Boże. Ono jest obecne w każdym jego elemencie. Nie spotykamy się na nim, by słuchać "o Bogu", lecz by słuchać Boga i z radością odpowiadać na Jego pouczenie i posilenie.

czwartek, 26 lutego 2026

Progresywno-tęczowe chrześcijaństwo?

Tzw. "progresywne chrześcijaństwo" wdziera się do Kościołów zarówno katolickiego, jak i protestanckich. Zwykle robi pod postacią 
wrażliwości, opowieści o chwytających za serce historiach ludzi, otwartości, która wyrażana jest w zasiewaniu zwątpienia w wyrazistość Bożego Słowa ("Czy naprawdę Bóg tak powiedział?"). 

O ile jednak troska i miłość do człowieka są czymś, co powinny charakteryzować uczniów Jezusa, to powinny być one wyrażane w sposób afirmujący Ewangelię, a nie grzech. Podanie zagubionej osobie ręki, by ją w dalszym ciągu prowadzić niewłaściwą drogą, nie jest przejawem miłości do niej. 

Wsparcie w Kościele dla osób homoseksualnych lub młodych osób rozważających tranzycję ("korektę płci") nie polega na "doklejeniu" słów o Bożej miłości i Bożej akceptacji do ich niewłaściwych działań. Miłość do nich polega raczej na wytrwałej modlitwie, wrażliwości w towarzyszeniu im, prowadzeniu i wspieraniu w drodze ku Jezusowi, który nie odrzuci nikogo, kto do Niego przychodzi, szukając przebaczenia i trwałej miłości, a nie afirmacji autodestrukcji duszy i ciała.

Bóg się nie pomylił stwarzając nas jako mężczyzn lub kobiety. Nie stworzył Cię osobą homoseksualną, nie stworzył Cię kobietą, omyłkowo dając Ci męskie ciało. Stworzył Cię jako kogoś, kto nosi na sobie Jego obraz, jako wyjątkową osobę, której życie jest cenne i święte. I objawił Ci drogę do spełnienia w sferze tożsamości płciowej i najgłębszych intymnych relacji z drugim człowiekiem. 

Jeśli kochasz Jezusa, podążaj nią. Nie jesteś w tym sam(a).

Odrzucanie jasnego nauczania Słowa Bożego na temat płci, seksualności, świętości życia nienarodzonego, rodziny, moralności, bezbłędności Pisma Świętego nie jest "postępem" w kierunku prawdy (GotQuestions.org). To oddalanie się od Boga i Jego przykazań. 

Dlatego "progresywne chrześcijaństwo" to tylko inna nazwa na odstępstwo od Bożego Słowa. To rodzaj niewiary, a nie jedna z twarzy różnorodnego Kościoła. 

Opuść progresywno-liberalno-tęczowe "chrześcijaństwo" i zostań chrześcijaninem. Następnie dołącz do zdrowego Kościoła, który wiernie naucza Słowa Bożego i jednoznacznie odcina się od "progresywnego chrześcijaństwa". Nie przyklejaj słów "Jezus", "Bóg" do umiłowania grzechu. Zaufaj prawdziwemu Jezusowi, a otrzymasz przebaczenie grzechów, życie wieczne przez wiarę w Jego imię, ale także pokój serca i sumienia, radość i wielu podobnych Tobie towarzyszy podróży, zanim wpadniesz w Jego kochające ramiona. 

środa, 4 lutego 2026

Nie ufaj swojej intuicji

"Nie wolno nam bić pokłonów naszym ciałem przed jakimkolwiek religijnym przedmiotem wykonanym przez człowieka. Biblia milczy też w temacie „święcenia” urządzeń technologicznych lub innych ludzkich wytworów przed dopuszczeniem ich do religijnego użytku. Pismo Święte zapowiada srogi sąd nad Kościołami, które lekceważą to przykazanie (Wj 20:4-6). 

Bóg zna nas lepiej niż my sami. Moja usilna prośba do wszystkich w kręgach Kościoła rzymskokatolickiego, prawosławnego i anglokatolickiego brzmi jak za czasów reformacji: Nie ufajcie swojej intuicji – poddajcie się Słowu Bożemu. On jeden wie, co dla nas najlepsze – my nie". 

 - James B. Jordan, Pułapka liturgiczna

wtorek, 27 stycznia 2026

Kościół jest prawdziwym Izraelem - Rich Lusk

"Kościół jest prawdziwym Izraelem nie dlatego, że go zastępuje, ale dlatego, że jest organiczną kontynuacją ludu przymierza z Bogiem”.

- Herman Bavinck 

Kościół nie może „zastąpić” Izraela Starego Przymierza, ponieważ oznaczałoby to istnienie dwóch odrębnych ludów Bożych. Kościół nie zastępuje Izraela Starego Przymierza; Kościół wypełnia i poszerza Izrael Starego Przymierza w nowej formie. Historia Izraela trwa w Kościele. Kościół to Izrael martwy i zmartwychwstały. Patriarchowie Izraela są ojcami wszystkich wierzących. Istnieje jedna rodzina Boża, jedna rodzina Abrahama.

Niewierzący Żydzi zostali odcięci z drzewa przymierza. Wierzący poganie zostali wszczepieni. Ale jest tylko jedno drzewo. Nowe przymierze nie polega na tym, że Bóg wycina stare drzewo i sadzi nowe. To proces przycinania i szczepienia. Jezus odebrał królestwo tym, którzy nie uwierzyli, i dał je ludziom, którzy będą wydawać owoc (Mt 21:43). Ale Królestwo jest jedno. 

Współczesne, świeckie państwo Izrael nie ma nic wspólnego z biblijnymi proroctwami i obietnicami. Wszystkie obietnice Boga tylko w Jezusie znajdują swoje „Tak” i „Amen”. Istnieją biblijne powody, by mieć nadzieję na przyszłe masowe nawrócenie Żydów, ale do tego czasu niewierzący Żydzi są gałązkami odciętymi od drzewa przymierza i „nieprzyjaciółmi Ewangelii”, jak to ujmuje List do Rzymian 11:28.

Izraelem Bożym jest Jezus. On jest potomstwem Abrahama. Ci, którzy są w Jezusie, zjednoczeni z Nim przez wiarę, są Izraelem Bożym.

Nie wszyscy, którzy twierdzą, że są Izraelem, są Izraelem (List do Rzymian 9:6). Nie wszyscy Żydzi są prawdziwymi Żydami (Objawienie 3:9).

List do Rzymian 4 pokazuje nam, że dziećmi Abrahama są ci, którzy mają wiarę Abrahama, niezależnie od tego, czy byli obrzezani, czy nie. Paweł pokazuje, że Abraham został usprawiedliwiony, będąc jeszcze poganinem, zanim został obrzezany – a zatem jest ojcem wszystkich, którzy wierzą, niezależnie od tego, czy są obrzezani czy nieobrzezani.

List do Galacjan 3 pokazuje, że rodzina Abrahama składa się z tych, którzy należą do Chrystusa przez wiarę. Jeśli jesteś zjednoczony z Chrystusem przez wiarę, to jesteś potomkiem Abrahama i dziedzicem Jego obietnic.

Wszystko to ma swoje korzenie w Księdze Rodzaju 12:3. Plan od samego początku zakładał użycie rodziny Abrahama do sprowadzenia błogosławieństwa na cały świat poprzez sprowadzenie obiecanego Potomka (Jezusa) na świat.

Jezus jest Prawdziwym Izraelem. Najbardziej fundamentalne stwierdzenie Nowego Testamentu na temat Izraela brzmi: Jezus jest zarówno Izraelem, jak i Bogiem Izraela. Wieczny Syn Boży staje się Izraelitą, aby wypełnić misję Izraela, odbudować Izrael i otworzyć go wszystkim narodom.

sobota, 13 grudnia 2025

Sfeminizowany Kościół

W Kościele można zauważyć następującą zależność:

1. Im Kościół z biegiem czasu staje się coraz bardziej sfeminizowany, tym coraz więcej młodych kobiet go opuszcza. 2. Zaś mężczyźni, którzy z pozostają w takim Kościele, nabywają zniewieściałych cech i zachowań. Obie tendencje mnie nie zaskakują.

Rozwinąć tę myśl? 

Cóż... 

Nie.



czwartek, 20 listopada 2025

Jak rozpoznać Kościół?

Kościół jest jak roślina, która wyrasta z nasienia, a nasieniem jest Ewangelia. „Odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale z niezniszczalnego, przez słowo Boże, które żyje i trwa na wieki” (1 P 1:23). Gdziekolwiek przychodzi Ewangelia, po niej następuje życie. Kościół wyrasta z Ewangelii. Ewangelia stoi nad Kościołem i stanowi dla niego podstawę. Ewangelia jest przed apostołami, biskupami, pastorami, ewangelistami, nie mówiąc już o szarlatanach i oszustach. „Ale chociaż my lub anioł z nieba głosimy wam ewangelię inną niż ta, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty” (Ga 1:8).

Jak jednak poznać, czy mamy do czynienia z Kościołem? Co go wyróżnia spośród innych wspólnot? 

Jan Kalwin nauczał, że kiedy chcemy kogoś rozpoznać, powinniśmy spojrzeć na jego twarz. Nie patrzymy na stopy lub łokieć. Patrzymy na głowę. Jeśli chcemy znaleźć prawdziwy Kościół – sprawdźmy, kto jest jego głową. Kogo się czci? Kto i jak nim zarządza, prowadzi? Czyje słowo jest rozstrzygającym i najwyższym autorytetem? Czy głoszony jest Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały? Czy łamany jest chleb i rozlewane wino przy Jego Stole? 

Szukajmy Jezusa, a znajdziemy Jego Oblubienicę. Jezus nie opuszcza Oblubienicy. Nie zostawia jej samej. Jest z nią. Dlatego i my – chcąc trwać w Jezusie, być przy Nim – trwajmy w osobistej modlitwie i Słowie Bożym, ale i w Kościele, wspólnocie wiary, Oblubienicy Jezusa, którą On kocha i za którą oddał życie.

 

sobota, 8 listopada 2025

Gdzie byli protestanci przed reformacją?

Niekiedy słyszymy zarzut ze strony naszych katolickich przyjaciół: Jak możemy wierzyć w powszechność Kościoła, skoro Kościoły reformacji wywodzą się z XVI wieku? Gdzie więc był wasz Kościół przed reformacją? Istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze możemy wskazać na tak zwany „szlak krwi”. Gdzie byliśmy przed reformacją? Przede wszystkim ukrywaliśmy się przed wami – w górskich dolinach, jaskiniach i gęstych lasach, niczym prorok Eliasz przed mającym sukcesję namaszczonym, lecz bezbożnym królem Achabem.

Druga odpowiedź wskazuje na ciągłość jednego Kościoła i brzmi następująco: Gdzie była twoja twarz, zanim ją umyłeś? Oczywiście była cały czas w tym samym miejscu, lecz była brudna. Nasza historia była cały czas tam, gdzie naszych rzymskokatolickich przyjaciół i była to również niechlubna historia: grzechów prostych ludzi, grzechów papieży, inkwizycji i usankcjonowanego bałwochwalstwa. W tej odpowiedzi chodzi o to, że nie chcemy dawać do zrozumienia, że nasz Kościół powstał w 1517 roku w Wittenberdze lub nieco później w Genewie. Nie wierzymy w odrestaurowanie Kościoła po wiekach jego nieistnienia, jak wierzą np. Adwentyści Dnia Siódmego lub świadkowie Jehowy.

Jeśli nasz Kościół nie wywodzi się z wiary i męczeństwa Abla, to jest zbyt młody. Dlatego musimy wskazywać na ciągłość i wiek Kościoła, którego jesteśmy częścią. Prawda nie przyszła wraz z nami, z naszą denominacją lub z reformatorami Kościoła. Warto jednak pamiętać, że ci, którzy chcą dyskutować o trwałości i ciągłości Kościoła wyłącznie na podstawie jego starożytności, muszą pamiętać, że to Kain był starszym bratem. „Mój Kościół jest starszy niż twój!”. No tak, Kain był starszy od Abla. Nic dziwnego, że mnie prześladujesz.

Jako protestanci powinniśmy wiedzieć, kim byli nasi duchowi przodkowie: Klemens Aleksandryjski, Cyprian, Hieronim, Bonifacy, Jan Chryzostom, Augustyn czy Anzelm. Historia Kościoła jest wspólną „własnością” wszystkich chrześcijan. I mam tu na myśli nie tylko historię Kościoła do III wieku, lecz również np. między III a XVI wiekiem. Historia Izraela to nasza (Kościoła w XXI wieku) historia. Izraelitów, którzy wyszli z Egiptu i ciałami zasłali pustynię, Paweł nazywa „naszymi ojcami” (1 Kor 10:1-2). Historia bałwochwalstwa Izraela to nasza historia. Nie w tym sensie, że podpisujemy się pod tym grzechem, ale w tym sensie, że nasi ojcowie grzeszyli w ten sposób. Historia grzechów papiestwa i Kościoła katolickiego do XVI w. to nasza historia. Nie w tym sensie, że się z tym wszystkim utożsamiamy, lecz w tym sensie, że były to grzechy Kościoła powszechnego, którego jesteśmy częścią.

Niekiedy słyszę pytanie: „Dlaczego piszesz o problemach innych Kościołów, denominacji? Przecież to nie twój Kościół!”. Owszem, nie jest mój, ale jednocześnie jest mój. Nie jest mój w tym sensie, że nie jestem członkiem żadnej z parafii luterańskiej lub zboru zielonoświątkowego. Ale jest mój w tym sensie, że razem stanowimy jeden święty powszechny Kościół, który nie jest ograniczony do jednej denominacji. Jest powszechny. Dlatego problem wątroby to problem ręki. Problem palca to problem żołądka. Problem luteran to problem Kościoła. Problem katolicyzmu to problem Kościoła. Problemy reformowanych to problemy Kościoła. Nie jesteśmy różnymi państewkami z różnymi książętami. Jesteśmy jednym królestwem z miejscami ciemniejszymi i jaśniejszymi. Jeśli chcemy rzucić światło Bożego Słowa na ciemniejsze miejsca to właśnie dlatego, że są one częścią Kościoła.

Musimy nauczyć się rozmawiać ze sobą jak bracia. Oczywiście odstępstwo może sięgać tak głęboko, że nie mamy jedności nawet w Ewangelii i nie możemy już mówić o sobie bracia. Ale musimy być ostrożni, by nie wydawać takich ocen zbyt pochopnie, by nie nazywać rannych martwymi, a zamiast „mylisz się, bracie” wołać „idź precz, heretyku!”.

środa, 22 października 2025

Kościół nie jest dodatkiem

Treścią wyznania wiary są nie tylko prawdy o Bogu: Ojcu, Synu i Duchu Świętym. W skład Symbolu Apostolskiego (Credo) wchodzą również prawdy o Kościele. Brzmi to mało współcześnie i egzotycznie w dobie indywidualizacji wiary, negowania znaczenia Bożej wspólnoty, nacisku na osobiste doświadczenie. Znamy te stwierdzenia: „Mam Boga w sercu. Po co mi Kościół?”. „Kościół tworzą hipokryci, a ja nie chcę mieć z hipokryzją nic wspólnego”. „Dla Boga liczy się szczerość, a nie forma” itd.

Powyższe stwierdzenia równie dobrze mogły padać w czasach Jezusa, jak i niedługo potem, gdy Kościół formułował Credo Apostolskie. A jednak i Pan Jezus, i za Jego przykładem apostołowie wskazywali na znaczenie Kościoła. I wskazywali na to znaczenie w taki sposób, że Kościół nie jest dodatkiem do chrześcijańskiej wiary. To nie jest tak, że osobiście wierzę w Jezusa i gdy tylko tego potrzebuję, to skorzystam z oferty i usług Kościoła. Pójdę tam, gdy duchowo zgłodnieję, gdy zapragnę muzyki, kazania, spotkania z ludźmi. W taki sposób czasami myślimy o rozrywce: kinie, teatrze lub koncercie. Jak będę miał potrzebę obejrzenia, posłuchania czegoś ciekawego to pójdę.

Pan Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 16:18: „A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go”. Czyli Chrystus rozpoczyna swoją misję od powołania do siebie dwunastu ludzi, którym mówi: „Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem” (J 15:16). Po Jego odejściu do nieba tych dwunastu wraz z prorokami założyło fundament Kościoła, na którym my jako żywe kamienie wznosimy tę duchową budowlę, świątynię Bożą, której kamieniem węgielnym jest sam Chrystus (Ef 2:20). Zatem Kościół należy do Jezusa, nie do nas. On go założył, odżywia go i prowadzi. Nie możemy o tym zapominać. Czasami traktujemy Kościół jak własną organizację, która ma na celu zaspokajać nasze oczekiwania na wzór baśniowej wróżki zębuszki. Sami sobie ustalimy, czy spotykamy się online, czy fizycznie, w jaki dzień się gromadzimy, czy i w jakim gronie sprawować Wieczerzę Pańską, czy też jak ma wyglądać nabożeństwo, by było atrakcyjne dla ludzi z zewnątrz. Nie możemy w taki sposób traktować Kościoła, nabożeństwa oraz ustanowień Pańskich (sakramentów). Kościół jest własnością Chrystusa, Jego ciałem, co oznacza, że to On nas do niego włącza i powołuje do służby Bogu i całemu ciału.

środa, 20 sierpnia 2025

Wierzę w Kościół katolicki

Jako protestanci wierzymy nie tylko w Kościół, który jest święty, lecz również w Kościół powszechny, a więc katolicki. Słowo katolicki oznacza po prostu uniwersalny. Przeciwieństwem powszechności jest plemienność, izolacjonizm, sekciarstwo. W czasach reformacji doszło do podziału Kościoła na tle teologicznym. Owe teologiczne zagadnienia dotyczyły spraw fundamentalnych: zbawienia, usprawiedliwienia, najwyższego autorytetu, sposobu oddawania Bogu czci. Nie były to sprawy drugorzędne, które należało wyciszyć prostym: Kochajcie się i bądźcie jednością. 

Była frakcja posłusznych papieżowi katolików i była frakcja protestujących katolików. Obie twierdziły, że reprezentują jedną, prawdziwą, katolicką i apostolską wiarę. Obie nadal to twierdzą. 

Lecz zastanówmy się przez moment: Samo pojęcie „Kościół rzymskokatolicki” to oksymoron. Rzym to miasto we Włoszech, a katolicyzm oznacza uniwersalny. Nie można być Kościołem rzymsko-powszechnym. Jednak problem z powszechnością Kościoła to nie tylko problem rzymskokatolickiej teologii, zgodnie z którą protestanci, posiadając ważny trynitarny chrzest, są częścią Kościoła Powszechnego, lecz nie mają prawa do społeczności ciała Chrystusa (Kościoła) przy Stole Pańskim. 

Ten sam problem plemiennego myślenia (w przeciwieństwie do biblijnej powszechności) dotyczy wielu protestantów, którzy separują się od innych np. na podstawie ilości wody użytej podczas chrztu lub rodzaju szat liturgicznych pastorów.

Kościół powszechny to wspólnota wszystkich ochrzczonych chrześcijan zgromadzonych w zborach, parafiach, Kościołach lokalnych wyznających wiarę w Trójjedynego Boga. Dlatego nasze myślenie o Kościele musi być powszechne. Nie możemy zachowywać się tak, jakby prawda przyszła wraz z nami. Nie możemy separować się od innych wierzących. Nie możemy charakteryzować się duchem buty, wyższości, pychy. Nie możemy separować od Stołu Pańskiego tych, którzy zostali ochrzczeni w innym wieku lub tych, którzy inaczej wyjaśniają obecność Chrystusa w chlebie i winie. Wiara w powszechność Kościoła nie może być tylko sloganem na zasadzie: Wierzę w Kościół powszechny, ale nie wierzę w Stół powszechny i nie wierzę chrzest powszechny. Nie możemy wierzyć biblijnie w powszechność Kościoła, jeśli nie wierzymy biblijnie w powszechność Bożych ustanowień. 

Czyli Kościół jest jeden, ale może, a nawet powinien być rozproszony po całym świecie. Nauka Jezusa nie jest zwrócona tylko do jednego narodu, jednej kultury, w jednym czasie, lecz do wszystkich kultur, języków we wszystkich epokach. „Niechaj cała ziemia korzy się przed Tobą” (Ps 65:4). A przyczyną jest to, że nauka Jezusa jest wszechogarniająca i obejmuje sobą całe życie i problemy człowieka. 

Kościół jest różnorodnym, lecz jednym organizmem. O tej jedności nie decyduje jedna kwatera, jedna struktura, lecz jeden Duch, chrzest i Pan, którymi jesteśmy zespoleni w jedno ciało (Ef 4:5). Jedności nie stworzy zapędzenie ludzi do jednego miejsca, jednej organizacji. Tak raczej powstanie tłum ludzi, a nie jedność. Jedność Kościoła przyrównałbym do jednego Izraela podzielonego na dwanaście plemion – 12 denominacji. W Kościele mogą być denominacje bardziej lub mniej wierne Słowu Bożemu, jedne bliżej siebie, inne dalej, ale wspólnie tworzymy jeden Boży lud, co nie powinno być tylko deklaracją bez pokrycia.