Rafał A. Ziemkiewicz, W skrócie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pacyfizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pacyfizm. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 marca 2022
Zło pacyfizmu
PACYFIZM - trudno o ideologię, która by, powołując się na równie wzniosłe motywy, była w swej istocie równie moralnie odrażająca. Pacyfizm opiera się na zanegowaniu jednej z głównych zasad miłości chrześcijańskiej, która głosi "pokój ludziom dobrej woli". Ludziom "złej woli" natomiast nie tylko zezwala, ale wręcz nakazuje wypowiadać wojnę - bo dobro trzeba obronić. Obdarowywanie ludzi "złej woli" pokojem równoznaczne jest z kapitulacją przed dowolną zbrodnią, jaka tylko strzeli im do zdeprawowanych głów, i więcej, współudział w niej. Pacyfiści są więc najlepszymi sojusznikami agresywnych i zbrodniczych reżimów; gdyby nie oni, Hitler zakończyłby karierę w roku 1936, II wojna światowa przypominałaby rozmiarami zamach majowy, a Związek Sowiecki zawaliłby się pod ciężarem własnych zbrojeń najdalej pod koniec lat pięćdziesiątych, oszczędzając cierpień stekom milionów ludzi
środa, 18 listopada 2015
Jedenaście sposobów jak bronić Europy przed terroryzmem?
(uwaga, tekst ironiczny)
1. Śpiewaj piosenki Johna Lennona. Rano zanuć "Give a peace a chance" („Daj szansę pokojowi”) a wieczorem Imagine: "Wyobraź sobie, że nie ma piekła, państw, religii i własności". Dźwięki i słowa spowodują wibracje w powietrzu oraz przepływ pozytywnych fluidów. Te zaś opanują nieodporne na ofensywę miłości serca i umysły terrorystów z Państwa Islamskiego.
1. Śpiewaj piosenki Johna Lennona. Rano zanuć "Give a peace a chance" („Daj szansę pokojowi”) a wieczorem Imagine: "Wyobraź sobie, że nie ma piekła, państw, religii i własności". Dźwięki i słowa spowodują wibracje w powietrzu oraz przepływ pozytywnych fluidów. Te zaś opanują nieodporne na ofensywę miłości serca i umysły terrorystów z Państwa Islamskiego.
2. Powieś nad drzwiami frontowymi pacyfę przypominającą
Wieżę Eiffla. Działa na każdego terrorystę niczym laleczka voodoo. Wytwarza
pole magnetyczne, które chroni twoją rodzinę przed intruzami.
3. Najlepszą bronią przeciwko agresji jest telefon
komórkowy z dobrą kamerą. Bądź w nią zawsze wyposażony. Jeśli jesteś świadkiem
przemocy - nagrywaj, publikuj i nagłaśniaj w internecie każde tego typu
zdarzenie. Niech cały świat to widzi - ku zawstydzeniu sprawcy! To
najlepszy sposób na tworzenie poczucia solidarności z ofiarami. W ten sposób
każdy Europejczyk nabędzie pewność, że jego śmierć w możliwym zamachu nie
będzie obojętna dla innych. Nie przejdzie bez echa, bez zapalonej świeczki, bez
łańcuszka solidaryzmu, reakcji w mediach i oburzenia głów zachodnich państw.
4. Przytul pięć osób dziennie, a do dziesięciu poślij
ciepłe uśmiechy tolerancji i zrozumienia. W ten sposób Matka-Kosmos staje po
twojej stronie.
5. Zerwij kwiata i wręcz go żołnierzowi. Powinien
zrozumieć sygnał: błędnej spirali agresji nie zwyciężysz przemocą.
Zwyciężysz... inaczej.
6. Nazywaj zamachowców "barbarzyńcami",
"wrogami cywilizacji", „Belgami”. Im mniej konkretny jesteś, tym
lepiej. Jeśli już musisz coś powiedzieć, to podkreśl obywatelstwo, a nie
pochodzenie lub religię. To ukryje przez opinią publiczną motywacje sprawców.
Daj sobie i innym przestrzeń na twórczą, piękną w swojej śliskości
nieokreśloność. Rzeczywistość jest zawsze inna niż myślisz, a próba jej
odczytania może kogoś skrzywdzić, rozdrażnić.
7. Szukając winnych nie używaj nazw religii i imion ich
założycieli ponieważ to podsyca uprzedzenia i widzi winę jednotorowo. Która
religia nie ma na sumieniu grzechów i niedoskonałości? A ty? Czy sam jesteś bez
grzechu by wskazywać kogokolwiek palcem?
8. Wspieraj tych polityków, którzy realizują wizję Johna
Lennona, a więc Europy bez granic, bez religii, bez podziałów. A islam? Chwila,
ktoś powiedział to słowo?! A co ty możesz wiedzieć o islamie? Skąd
możesz wiedzieć czym jest islam? Skąd ktokolwiek może to wiedzieć? Powiem ci
coś: islam kocha pluralizm, pokojowe współegzystowanie, demokratyczne
struktury. W ten sposób bez użycia choćby jednego wystrzału wtłoczymy jego
energię w budowanie i umacnianie mechanizmów demokracji.
9. Uśmiechnij się do gwiazd i wyraź wdzięczność za to, że
bez konieczności odbywania dalekiej podróży do Afryki masz możliwość poznawania
odmiennej tradycji religijnej, egzotycznej kultury, nieszablonowego spojrzenia
na kobietę, na państwo, na drugiego człowieka. Poszerzanie horyzontów,
ubogacenie różnorodnością, obcowanie z odmiennością, rezygnacja z własnych
zwyczajów – to ważne lekcje tolerancji. Przejdź przez nie, a minie wszelki
strach i trwoga. Ich miejsce zajmą zrozumienie i akceptacja.
10. Usiądź w pozycji lotosu, zamknij oczy i zapal świecę.
Pozwól jej płomieniowi roztapiać agresję, przemoc, złe emocje ludzkich serc. W
ten sposób świat staje się lepszym miejscem. Matka-Kosmos zrobi resztę. I
doceni twój wysiłek w dziele budowania światowego pokoju.
11. Pozwól poezji pływać na grzbietach błyszczących
górskich potoków, unosić się pomiędzy migocącymi gwiazdami, delikatnie muskać
nasze twarze. Strach minie. Zło odleci. Przemoc rozpłynie się wśród fal
ludzkich gestów miłości.
sobota, 22 września 2012
Pokój za wszelką cenę?
„Jeśli można, o ile to
od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie”. Rzym 12:18
Niekiedy w podejściu do czynienia pokoju popadamy w jeden z dwóch błędów:
1. Zdarza się, że dajemy za wygraną myśląc, że pokój nie jest
możliwy bo druga osoba ma coś do nas. Ile razy byliście w sytuacji, że
poróżniliście się z kimś, sądząc, że inna osoba nie chce mieć z wami nic
wspólnego i uprzedzaliście się wzajemnie wobec siebie? Myśleliście: rozmowa
z nim nie ma sensu. On nie jest zdolna
do słuchania.
Gdy jednak ktoś, jakimś cudem, pierwszy postanowił wyjaśnić sytuację,
wyciągnąć rękę – okazywało się, że z tą osobą można porozmawiać. I co więcej,
że nasze wyobrażenia o niej okazywały się zupełnie nieprawdziwe. Czynienie pokoju to sztuka słuchania, wyjaśniania sobie
rzeczy. To powstrzymywanie się od szybkich jednoznacznych ocen kiedy nie mamy dostatecznie wiele danych.
2. Zatem pierwszy błąd to rezygnacja, mówienie: nie ma nadziei. Zadaj sobie pytania: Czy próbowałeś? Jak próbowałeś? Nawet: ile razy
spróbowałeś? Drugi błąd to potraktowanie pokoju w absolutystyczny sposób.
Czyli: bez względu na wszystko mamy szukać pokoju za wszelką cenę.
Jednak biblijny
pokój to nie tania jedność. Nie chodzi nam o zwykłe chwilowe wytchnienie. Nie możemy sprzedawać prawdy ani honoru za cenę
pokoju. Znam sytuacje gdy ludzie mówili o pokoju gdy
działa się jawna niesprawiedliwość. Pokój w takiej sytuacji oznaczałby
akceptację zła, wyzysku, niewolnictwa, ludzkiej krzywdy.
Dawid był biblijnym
krzewicielem pokoju (Ps 120:7), ale w tym samym czasie nie chciał mieć nic
wspólnego z pewnymi ludźmi (Ps 26:4-5). Biblijny pokój nie żąda od nas
kompromisu z hipokrytami.
W Biblii mamy historię Samsona, który związał ogony lisów i między nie włożył palące się pochodnie. Zrobił to by podpalić posiadłości filistyńskie.
Księga Sędziów 15:4-5
(4) I
poszedł Samson, nałapał trzysta lisów, potem wziął pochodnie, powiązał ich ogony i powkładał po jednej pochodni
między ich dwa ogony. (5) A
gdy pozapalał te pochodnie, wypuścił te lisy na łany zbożowe Filistyńczyków ze
zbożem jeszcze na pniu i podpalił zarówno ich stogi jak i zboże na pniu, jak i
winnice, i ogrody oliwne.
Związanie lisich ogonów przyniosło wiele szkód Filistynom. Niektórzy w taki sposób postrzegają pokój. Czasami zachowujemy się tak jakbyśmy chcieli wiązać
ogony lisów. "Byle związać, byle się trzymały, byle były razem. Mniejsza z tym
jakie efekty to przyniesie". W ten sposób niekiedy mówi się o ekumenii oraz jedności religii: Byle jak, ale razem. Przynajmniej aby to wyglądało, że jesteśmy razem. Prawda? A cóż to jest prawda? Mówmy o pokoju. Zaśpiewajmy o jedności.
Jedność jednak musi być oparta o prawdę: Prz 23:23, Zach 8:19. Pismo mówi: najpierw prawda, potem pokój. Gdy wyjmiemy
prawdę, utracimy pokój. Jeśli prawda nie będzie zwyciężała pokoju nie będzie. Dlatego Chrześcijanie są powołani by podjąć walkę o wiarę (Judy 3) ponieważ kościół jest filarem i podwaliną prawdy (1 Tm 3:15). Jedną z cech pastorów jest to aby byli ludźmi, którzy potrafią dawać odpór fałszywym nauczycielom (2 Tm 2:24-25). Droga do pokoju polega na walce o prawdę. To zabieganie o prawdę jak zapowiadał nasz Pan, będzie jednak prowadziło do niepokoju i poróżnienia (Mt 10:34).
Bez prawdy i przebaczenia nie ma pokoju ani prawdziwego
pojednania. Pokój
między zwaśnionymi stronami powinien się opierać nie na tym, że akurat na jakiś
czas nikt nie strzela, nikt nie oskarża, nikt nie wyzywa. Powinien się opierać
na prawdzie: wyznaniu grzechów i przebaczeniu. Bez tego nie ma pokoju lecz
zawieszenie broni.
piątek, 20 lipca 2012
Pokój okupiony krwią
"Wiara chrześcijańska nie jest w żadnej mierze pacyfistyczna. Pokój wprowadzony przez naszego Pana jest pokojem okupionym krwią. Jeśli nasz Pan poświęcił w tej wojnie samego siebie, tak samo muszą nauczyć się czynić Jego wyznawcy" - Doug Wilson, Future men
wtorek, 12 czerwca 2012
Książę Pokoju uczy sztuki wojennej
C.S. Lewis
w jednym ze swoich esejów napisał, że kościół wyprodukował
dwa rozwiązania jeśli chodzi o reakcję
na okropieństwo wojny: pacyfizm i rycerskość. Biblia jednak naucza, że nie powinniśmy szukać pokoju za wszelką cenę tam gdzie powinniśmy
walczyć.
Marcin
Luter powiedział Kiedy lew
leży wraz z barankiem przedwcześnie, baranek musi być często wymieniany. Rycerskość zamiast
pacyfizmu działa o wiele bardziej efektywnie. I ma jedną
cechę, której pacyfizm nie posiada: naśladowanie Chrystusa. Wojownik,
który walczy z mocą i okazuje
miłosierdzie ktoś, kto naśladuje
Pana w sposób kompleksowy.
Sprawiedliwy pokój jest chwalebną rzeczą (Iz 11:9)
ale nie może nigdy stać w opozycji do sprawiedliwej wojny. Sam Bóg jest Wojownikiem, który uczy nas sztuki
wojennej (Ps 144:1). Czyni to sam Książę Pokoju (Iz 9:6).
Niestety żyjemy w
świecie, w którym wiele spraw traktuje się w sposób absolutystyczny. Kiedy Pismo mówi
nam abyśmy dążyli do pokoju nie oznacza to, że zawsze w każdej sytuacji, bez
względu na wszystko mamy do niego dążyć. To podstawowy błąd pacyfizmu.
Problem pacyfizmu nie polega na tym, że twierdzi zbyt wiele, ale na tym czemu zaprzecza. Mianowicie, że
są sytuacje gdy należy okazać siłę i wojna jest słuszna, sprawiedliwa, a pokój za wszelką cenę oznaczałby zgodę na niesprawiedliwość,
okrucieństwo, niewolę i śmierć.
Mówiąc więc o
takich pojęciach jak miłosierdzie, łaska, pokój – musimy być konkretni. Musimy mówić co one
oznaczają i czemu zaprzeczają. Niekiedy zapominamy, że szerzenie Bożego Królestwa polega m.in. na bitwie z
bezbożnością. Głosząc ewangelię coś afirmujemy, ale i coś zwalczamy. Do jednych lgniemy, innych zaś powinniśmy omijać szerokim
łukiem (Przyp. Sal 7:6-10, Psalm 1). Musimy porzucić
sentymentalizm, który mówi: "Nie czyń różnicy. Wszyscy to wszyscy".
wtorek, 17 maja 2011
Czy jesteś duchowym pacyfistą?
Pismo opisuje Bożą pracę w świecie słowem "sprawiedliwość". Bóg czyni, zaprowadza na ziemi sprawiedliwość. Zaprowadzanie sprawiedliwości oznacza jednak wypowiedzenie wojny niesprawiedliwości.
Bóg jest wojownikiem, a Jego celem w świecie jest zniszczenie wszystkich Jego wrogów zaczynając od grzechu, szatana i zła. Jesteśmy nazywani współpracownikami Boga w tym zadaniu. Poprzez nawrócenie nasza więź z Bogiem jest odnowiona i jesteśmy wcieleni do Jego armii. Jesteśmy duchowymi żołnierzami.
Przez całe Pismo życie wiarą opisane jest jako bitwa: Abraham - nazywany "ojcem wiary" walczył przeciwko królom ziemi gdy ratował Lota, Mojżesz prowadził lud w bitwach gdy wędrowali przez pustynię, Jozue podbijał ziemię by Izrael mój wejść do Ziemi Obiecanej, Dawid mąż wg Bożego serca przez większość życia był żołnierzem. W końcu w Nowym Testamencie mamy największego Wojownika Jezusa, który pokonuje największych wrogów – grzech, śmierć i diabła.
Opisy wojen w Starym Testamencie to więc obrazy tej najważniejszej bitwy – ze złem. Wojna to obraz tego co się stało w Ogrodzie Eden, co obecnie się dzieje w sferze duchowej. Jako kościół, jako chrześcijanie powinniśmy być zainteresowani toczeniem bitew zaczynając od bitew osobistych: o własny umysł, ciało, czystość moralną, charakter. Unikanie tych bitew lub twierdzenie, że chcemy być w tych sferach"pacyfistami" oznacza pokój z niemoralnością, z nałogami, z herezjami. Pacyfizm jest ideologią obcą Pismu. Wojna jest nieunikniona. Pytanie brzmi: w której wojnie chcemy uczestniczyć i po której stronie stanąć? Jeśli mówimy "Pokój! Pokój!" tam gdzie pokoju być nie może (np. w walce ze złem) - stajemy się naiwni, niedojrzali i niesiemy światu fałszywe zapewnienie oraz złudną nadzieję.
Jesteśmy wezwani do toczenia bitew w sferze osobistej, ale i w sferze kultury. Wychodzimy do świata, działamy w świecie, który ma własne rytuały i normy zachowania. Często są to rytuały i normy zupełnie sprzeczne w Bożymi wartościami i Bożymi celami dla świata. To oznacza, że również kulturowa, nie tylko osobista walka jest nieunikniona. Oczywiście zaczynamy od walk o nas samych, o nasze dusze oraz ciała. Zwyciężając w tych bitwach będziemy zdolni zwyciężać na o wiele większych frontach. Upadając w dziedzinie samodyscypliny, osobistej czystości – będziemy impotentni jeśli chodzi o nasz wpływ na ten świat.
Mamy więc wyjść z okopów i nie tylko chronić się przed pociskami sekularyzmu, ale zająć pozycję ofensywną i zdobywać pozycje przeciwnika. Jeśli nie jesteśmy tym zainteresowani to przeciwnik będzie zainteresowany... zdobywaniem naszych pozycji i stłamszeniem wpływu chrześcijan na świat. Dlatego unikajmy naiwnych i słodkich słów o "słodkim pacyfistycznym chrześcijaństwie", które zainteresowane jest tylko pięknymi uśmiechami, słodką muzyką, ciepłymi kazaniami poprawiającymi samopoczucie: „Nie nie... nie zamierzamy was niepokoić. Wprowadzajcie wasze zasady w publicznych sferach. My tylko chcemy zapraszać ludzi na nabożeństwa i dać im choć trochę ulgi i nadziei”.
Takie myślenie to bitwa przegrana na samym początku. Bitwa z tym co Paweł w Efezjan 6:12 nazywa "nadziemskimi władzami, zwierzchnościami, władcami tego świata ciemności, złymi duchami w okręgach niebieskich".
Bóg jest wojownikiem, a Jego celem w świecie jest zniszczenie wszystkich Jego wrogów zaczynając od grzechu, szatana i zła. Jesteśmy nazywani współpracownikami Boga w tym zadaniu. Poprzez nawrócenie nasza więź z Bogiem jest odnowiona i jesteśmy wcieleni do Jego armii. Jesteśmy duchowymi żołnierzami.
Przez całe Pismo życie wiarą opisane jest jako bitwa: Abraham - nazywany "ojcem wiary" walczył przeciwko królom ziemi gdy ratował Lota, Mojżesz prowadził lud w bitwach gdy wędrowali przez pustynię, Jozue podbijał ziemię by Izrael mój wejść do Ziemi Obiecanej, Dawid mąż wg Bożego serca przez większość życia był żołnierzem. W końcu w Nowym Testamencie mamy największego Wojownika Jezusa, który pokonuje największych wrogów – grzech, śmierć i diabła.
Opisy wojen w Starym Testamencie to więc obrazy tej najważniejszej bitwy – ze złem. Wojna to obraz tego co się stało w Ogrodzie Eden, co obecnie się dzieje w sferze duchowej. Jako kościół, jako chrześcijanie powinniśmy być zainteresowani toczeniem bitew zaczynając od bitew osobistych: o własny umysł, ciało, czystość moralną, charakter. Unikanie tych bitew lub twierdzenie, że chcemy być w tych sferach"pacyfistami" oznacza pokój z niemoralnością, z nałogami, z herezjami. Pacyfizm jest ideologią obcą Pismu. Wojna jest nieunikniona. Pytanie brzmi: w której wojnie chcemy uczestniczyć i po której stronie stanąć? Jeśli mówimy "Pokój! Pokój!" tam gdzie pokoju być nie może (np. w walce ze złem) - stajemy się naiwni, niedojrzali i niesiemy światu fałszywe zapewnienie oraz złudną nadzieję.
Jesteśmy wezwani do toczenia bitew w sferze osobistej, ale i w sferze kultury. Wychodzimy do świata, działamy w świecie, który ma własne rytuały i normy zachowania. Często są to rytuały i normy zupełnie sprzeczne w Bożymi wartościami i Bożymi celami dla świata. To oznacza, że również kulturowa, nie tylko osobista walka jest nieunikniona. Oczywiście zaczynamy od walk o nas samych, o nasze dusze oraz ciała. Zwyciężając w tych bitwach będziemy zdolni zwyciężać na o wiele większych frontach. Upadając w dziedzinie samodyscypliny, osobistej czystości – będziemy impotentni jeśli chodzi o nasz wpływ na ten świat.
Mamy więc wyjść z okopów i nie tylko chronić się przed pociskami sekularyzmu, ale zająć pozycję ofensywną i zdobywać pozycje przeciwnika. Jeśli nie jesteśmy tym zainteresowani to przeciwnik będzie zainteresowany... zdobywaniem naszych pozycji i stłamszeniem wpływu chrześcijan na świat. Dlatego unikajmy naiwnych i słodkich słów o "słodkim pacyfistycznym chrześcijaństwie", które zainteresowane jest tylko pięknymi uśmiechami, słodką muzyką, ciepłymi kazaniami poprawiającymi samopoczucie: „Nie nie... nie zamierzamy was niepokoić. Wprowadzajcie wasze zasady w publicznych sferach. My tylko chcemy zapraszać ludzi na nabożeństwa i dać im choć trochę ulgi i nadziei”.
Takie myślenie to bitwa przegrana na samym początku. Bitwa z tym co Paweł w Efezjan 6:12 nazywa "nadziemskimi władzami, zwierzchnościami, władcami tego świata ciemności, złymi duchami w okręgach niebieskich".
środa, 4 maja 2011
Zło pacyfizmu
Pacyfizm - trudno o ideologię, która by, powołując się na równie wzniosłe motywy, była w swej istocie równie moralnie odrażająca. Pacyfizm opiera się na zanegowaniu jednej z głównych zasad miłości chrześcijańskiej, która głosi "pokój ludziom dobrej woli". Ludziom "złej woli" natomiast nie tylko zezwala, ale wręcz nakazuje wypowiadać wojnę - bo dobro trzeba obronić. Obdarowywanie ludzi "złej woli" pokojem równoznaczne jest z kapitulacją przed dowolną zbrodnią, jaka tylko strzeli im do zdeprawowanych głów, i więcej, współudział w niej. Pacyfiści są więc najlepszymi sojusznikami agresywnych i zbrodniczych reżimów; gdyby nie oni, Hitler zakończyłby karierę w roku 1936, II wojna światoowa przypominałaby rozmiarami zamach majowy, a Związek Sowiecki zawaliłby się pod ciężąrem własnych zbrojeń najdalej pod koniec lat pięćdziesiętych, oszczędzając cierpień stekom milionów ludzi
Rafał A. Ziemkiewicz, W skrócie.
Rafał A. Ziemkiewicz, W skrócie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

