Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekologia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Ucz się od ptaków

Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one?
(Ewangelia Mateusza 6:26)

Kiedy ostatnio widzieliśmy wróbla lub jastrzębia, które się martwią się o jutro lub czekają aż jedzenie spadnie z nieba. Pan Jezus mówi, że skoro Bóg troszczy się o ptaki, to tym bardziej o was.

Nasz Pan argumentuje od najmniejszego do większego. Skoro Bóg troszczy się od najmniejszych (o ptaki, lilie), to i o was - którzy jesteście Jego dziećmi i Jego obrazem. To ukazuje również hierarchię stworzenia. Nie jesteśmy równy ptakom. Według Pana Jezusa jesteśmy zacniejsi niż ptaki. Jesteśmy ważniejsi niż ptaki. W to nie wierzą np. zwolennicy reinkarnacji lub wyznawcy ekologizmu.

Człowiek nie jest wyewoluowanym zwierzęciem i to nie jest tak, że od innych stworzeń łączy nas jedynie budowa ciała i bardziej rozwinięty mózg. Nie jesteśmy braćmi mew i gołębi, lecz ich opiekunami. Jesteśmy delegowanymi zarządcami Bożego stworzenia. Dlatego powinniśmy sprzeciwiać się okrucieństwu wobec zwierząt, powinniśmy dbać o nasze zwierzęta domowe, ale nie możemy gardzić Bożymi ustanowieniami i twierdzić, że życie zwierząt i ludzi ma takie samo znaczenie. To nie oznaczałoby wywyższenia znaczenia ptaków. To oznaczałoby degradację życia ludzkiego. 

Bóg nie powiedział Adamowi o zwierzętach, które przyprowadził do niego: To są twoi bracia i siostry, lecz aby nadał im nazwy. A więc: Ujarzmiaj i opiekuj się nimi. To oznacza, że mamy być proekologiczni. Ale nie wedle programów ideologii, które zrównują człowieka z karpiem lub nienarodzone dziecko z kijanką. Biblia jest naszym programem ekologicznym. „Jesteście zacniejsi niż ptaki”. 

środa, 18 listopada 2020

Człowiek i zwierzęta

"Sugerowałem też, że kiedy naprawdę spojrzymy na istotę ludzką świezym okiem, używając często zdrowego rozumu, nieskażonego żadną sofistyką, nigdy nie odbierzemy istoty ludzkiej jako zwierzęcej. Dowodzi tego zresztą sam fakt, że mówiąc "zwierzęta" mamy na myśli inne zwierzęta oprócz nas. Jesli ktos powie: "Jest jakieś zwierzę w ogrodzie" i odkryjecie, że chodzi o pastora poczujecie się tak zaskoczeni, że żaden wykład o ewolucyjnych początkach i strukturze biologicznej tegoż pastora nie zatrze w pełni wrażenia, że normalnie tak się ludzi nie określa. Jeśli ktoś powie: "Chodź, zobacz zwierzęta", i okaże się, że zwierzętami są ciotki mówiącego, pomyślicie, że to żart; możecie to uznać za żart lekceważący i w najlepszym guście, lecz nie przyjdzie wam do głowy, by potraktować to jako poważną wypowiedź o jedności przyrody. Grozi nam, że zapomnimy ten pierwszy i podstawowy fakt, tę olbrzymią różnicę i dysproporcję między człowiekiem a resztą stworzeń. 

- G.K. Chesterton, Obrona wiary, s.94

czwartek, 26 września 2019

Tragedia Grety Thunberg

Publicysta David Harsanyi w artykule "The Tragedy of Greta Thunberg" (na https://thefederalist.com/) stwierdza, że szesnastoletnia szwedzka działaczka na rzecz zmian klimatu, Greta Thunberg, żyje w najzdrowszych, najbogatszych, najbezpieczniejszych i najbardziej pokojowych czasach, jakie ludzie kiedykolwiek znali. Jest jedną z najszczęśliwszych osób, jakie kiedykolwiek żyły. 

Szkoda, że nie wykorzystała okazji, by podziękować krajom kapitalistycznym za przekazanie jej tego niezwykłego dziedzictwa. Zamiast tego Greta, podobnie jak miliony innych indoktrynowanych dzieci w jej wieku, zachowuje się tak, jakby żyła w wyjątkowo zniszczonym świecie na skraju katastrofy. I to jest prawdziwa tragedia tej młodej dziewczyny i wielu współczesnych nastolatków z problemami "pierwszego świata". 

„Ukradliście moje marzenia i moje dzieciństwo pustymi słowami” - wykrzyczała Thunberg. Pewnym sensie ma rację. Zachodnie demokracje zawiodły, wychowując pokolenie pogan, podobnych Grecie, którzy próżnię pozostawioną brakiem wiary Bogu wypełniło, nie racjonalnością, ale kultem Matki Ziemi, politycznymi roszczeniami i kultem państwa. 

David Harsanyi uważa, że w Ameryce prawdopodobnie nie ma publicznej szkoły, która nie przedstawiałaby swoim uczniom ogarniętej paniką rozmowy o katastrofie ekologicznej. Nowy Jork oferuje dzieciom usprawiedliwioną nieobecność, aby mogły wziąć udział w politycznych marszach klimatycznych, jakby to były święta religijne lub patriotyczne. Publicysta dodaje, że według sondażu Scotta Rasmussena prawie 30 procent wyborców w USA twierdzi, że wierzy, iż „co najmniej jest prawdopodobne”, że ziemia stanie się niezdatna do zamieszkania, a ludzkość zostanie wymazana w ciągu najbliższych 10-15 lat. Połowa wyborców w wieku poniżej 35 lat uważa, że jesteśmy na skraju wyginięcia. Trudno więc się dziwić, że najmłodsze pokolenie ma przeraźliwe poczucie zagrożenia własnego losu. 

Jaka jest odpowiedź? 

Po pierwsze: wiara w Boga i Jego obietnice. Ziemia nie zostanie zniszczona wskutek kataklizmu ekologicznego. Chrystus podczas swojej ziemskiej służby zadał pytanie: "Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?. Nie zaś: "Czy znajdę życie, gdy przyjdę?" Możemy spać spokojnie jeśli chodzi o przyszłość naszej planety. Bóg istnieje, czuwa i trzyma świat Swoją mocną ręką.  
Po drugie: Bóg ustanowił człowieka zarządcą ziemi. Nie zaś ziemię zarządcą człowieka. Oznacza to, że kult Gai, Matki Ziemi, Matki Natury jest ekologiczną herezją. Współczesny ekologizm stał się ideologią polityczną, nie zaś przejawem posłuszeństwa Bogu w Jego przykazaniu "czynienia ziemi poddanej". 

Po trzecie: Musimy pamiętać, że Boży nakaz czynienia ziemi poddanej nie oznacza ludzkiej samowoli. Naszą rolą jest bycie opiekunem i zarządcą stworzenia, nie zaś bezkarnym właścicielem, który nie odpowiada przed nikim. Pewnego dnia Pan powróci, by rozliczyć sługi z powierzonej im służby w Jego ogrodzie. 

Po czwarte i najważniejsze: Główną różnicą między wierzącym a niewierzącym człowiekiem jest... wdzięczność. Niewierzące serce nie dostrzega powodów, by uwielbić Boga za obiad i owoce na talerzu. I nie widzi powodów, by Jemu podziękować za wiatr, morze, słońce, śnieg, czasy pokoju, udziału w wolnych manifach, dzieciństwo i kraj, w którym żyje. 

"Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. (List do Rzymian 1:21)" 

Szwedka Greta Thunberg żyjąc w jednym z najlepiej rozwiniętych cywilizacyjnie krajów świata, przeżywając dzieciństwo w pokoju w erze internetu i smartfonów, uznała, iż jej dzieciństwo zostało ukradzione. Z jednej strony ją rozumiem: nie grała - jak my, szczęśliwe dzieci - w kapsle, w klasy na chodniku, nie grała "w noża" harcerską finką, nie skakała w gumę, nie bawiła się na trzepaku. Trudno uznać dzieciństwo spędzane na manifach, eko-demonstracjach, ze smartfonem w ręku za szczęśliwe. Swoją drogą polecam obejrzeć zdjęcia Grety na Instagramie i poznać parę ujęć z jej "ukradzionego" dzieciństwa.

fot. PAP/EPA/JUSTIN LANE

czwartek, 6 czerwca 2019

Męski, żeński, boski

Fabrice Hadjadj, Kobieta i mężczyzna - mistyce ciała, Poznań 2013, W drodze, s. 71-72

Arystoteles pokazuje, na czym ten wymiar polega: "Przez samca rozumiemy zwierzę, które rodzi w drugim", a przez samicę "zwierzę, które rodzi w sobie". Mężczyzna penetruje, a kobieta jest penetrowana. Mężczyzna zapładnia na zewnątrz siebie, kobieta może począć w swoim łonie. Nie znaczy to, że jedno z nich jest czynne, a drugie bierne, lecz że działanie męskie jest tranzytywne (jego cel leży poza działającym czynnikiem), a działanie żeńskie jest immanentne (cel zawiera w sobie). Ta różnica narzuca kobiecie i mężczyźnie zupełnie różny sposób postrzegania własnego ciała. W miłości, gdy kobieta przyjmuje, mężczyzna zdobywa. Ona widzie siebie jako tę, która otwiera się i przygarnia, a on jako tego, który przenika. Czy te różnice mogą nie wpływać na ich ogląd rzeczywistości? Chłopcy wciąż zdradzają skłonności do zabawy w wojnę. Dziewczynki, nawet te najbardziej waleczne, marzą o pierścionku na palcu. Na tym wzniesionym przez fizjologię cokole swoje przesłanie oparł Arystofanes, gdy w Sejmie kobiet przypisał płci żeńskiej zdolność wprowadzania pokoju. "One, matki, zechcą z wszystkiej siły / Ustrzec swoich synów - żołnierzy" - powiada Praksagora. Ale kiedy kobiety się wynaturzą, jako amazonki stają się zawzięte i bezlitosne, niczym ogarnięci szałem wojownicy (...)., 

Pomiędzy macicą a ziemią, na której istnieją warunki do życia, zachodzi relacja rzeczywistego podobieństwa i ona jest podstawą metafor, które wyjaśnia Arystoteles: "Dlatego, gdy mowa o wszechświecie, przypisuje się Ziemi rolę samicy i matki, a niebu i Słońcu i innym tego rodzaju rzeczom rolę rodzicieli i ojców". Żeńska immanentność i męska tranzytywność cechują całą naturę, począwszy od tego, co najbardziej elementarne ("tym, co pożąda formy, jest materia; a pożąda jej tak, jak osobnik żeński pożąda męskiego"), aż po to, co najwyższe ("Przeczyste niebo pragnie połączyć się z ziemią, a ziemię ogarnia tęsknota weselnego życia"). 

piątek, 1 marca 2019

Polityka i narzucanie wiary


"Rozumiem dlaczego proaborcyjni aktywiści uznają politykę obrońców życia za narzucanie wiary (i domyślam się, dlaczego płód myślałby to samo o polityce tych pierwszych, gdyby dano mu żyć). Jednak w jaki sposób polityka ochrony środowiska lub walki z ubóstwem nie jest narzucaniem wiary? Jeśli wiara nakazuje wam ustanawiać (często nierozważnie) regulacje dotyczące ochrony środowiska, w wyniku których jakiś ojciec traci pracę, albo jakaś społeczność - źródło utrzymania, to jak najbardziej coś komuś narzucacie."

- Jonah Goldberg, Tyrania komunałów

środa, 30 stycznia 2019

Aborcja i prawa ludzi, zwierząt, roślin

SPRAWA KOBIET?

Dyskusja o aborcji nie jest wewnętrzną sprawą kobiet. To nie jest dyskusja o prawach kobiet.  To dyskusja o życiu i śmierci człowieka. Tak jak kobiety mają prawo (i powinny!) protestować przeciwko zabijaniu dzieci przez mężczyzn, tak mężczyźni mają prawo (i powinni!) protestować przeciwko zabijaniu dzieci przez kobiety. Innymi słowy, zabijanie nienarodzonych dzieci przez kobiety jest w równym stopniu wewnętrzną sprawą kobiet, co zabijanie narodzonych (i nienarodzonych) dzieci przez mężczyzn jest wewnętrzną sprawą mężczyzn. Jednak dyskusja na temat życia ludzkiego nie jest sprawą płci! Co więcej, jednym z powołań mężczyzny jest ochrona życia, w szczególności bliskich. Oznacza to, że mężczyzna musi stanąć w obronie dzieci, choćby cudzych, przed ich niektórymi matkami. Przede wszystkim mężczyzna powinien stanąć w obronie własnych dzieci. Jeśli zostawia kobietę z problemem i abdykuje ze swojej roli lub zachęca do aborcji – jest winny grzechu uśmiercenia własnego dziecka, tak samo jak matka.

PRAWA ZWIERZĄT I ROŚLIN

Są ludzie, którzy walczą o nietykalność zwierząt i drzew, ale nie mają żadnego problemu z ranieniem słowami i działaniami ludzi. Walczą o życie karpii, dzików, ptaków, lecz nie mają problemu z faktem, że ktoś zabija 12-tygodniowego człowieka. Walczą o prawo do życia zabójcy, a nie mają problemu z uśmiercaniem nienarodzonych dzieci. Walczą o godność i wsparcie osób upośledzonych, ale zezwalają na zabicie ich, gdy mają 4 miesiące. Walczą o prawa kobiet, a zabijają miliony nienarodzonych dziewczynek.  To nie tylko intelektualna, ale przede wszystkim duchowa schizofrenia. To nie tylko nieuporządkowanie w głowie, ale przede wszystkim w sercu. Rozwiązaniem nie jest nabycie większej ilości informacji (choć nauka o rozwoju człowieka jest wielkim wrogiem aborterów). Rozwiązaniem jest nawrócenie.

PROBLEMY ATEIZMU

Niektórzy pro-aborterzy mówią o ochronie życia ludzkiego od 12 tygodnia, bo wówczas pojawia się mózg. Dlaczego jednak nie o 3 tygodniu? Wtedy pojawia się krew. Dlaczego nie po 26 tygodniu? Wtedy zaczyna bić serce. Nie ma żadnego standardu, do którego można się odwołać. Wszystko zależy od tego, czy sam uznam daną osobę za człowieka. Prawda jest jednak o wiele bardziej brutalna i okrutna dla zwolenników pro-choice. Nie bądźmy naiwni. Zwolenników prawa do aborcji nie interesuje i nigdy nie interesowało kiedy pojawia się życie, co widać po radości w stanie Nowy Jork, po ogłoszeniu prawa do aborcji do końca ciąży. Nie słychać głosu w wiwatującym tłumie: Chwila! Nam chodziło o usuwanie tkanek, a nie zabijanie ludzi! Nam chodziło o 12 tydzień, a nie 9 miesiąc! 

W telewizyjnych debatach oczywiście muszą na coś wskazać, bo przecież nie da się uciec od niewygodnych pytań, a nawoływanie do zabójstwa jest wszak przestępstwem. Jednak w rzeczywistości chodzi o to, że bożek JA musi stać na piedestale mojego życia. Nie ma znaczenia, czy kobieta nosi w swoim łonie człowieka, czy nie. Lepiej zamknąć tę dyskusję udając się na "zabieg". Najlepiej z zamkniętymi oczami i uszami.

PRAWO

Czy aborcja powinna być w Polsce całkowicie zakazana? Zdecydowanie tak. Z tego samego powodu, co całkowicie zakazy jest gwałt, porwanie, czy morderstwo. Aborcja jest grzechem, ale i przestępstwem przeciwko nienaruszalności oraz prawa do życia drugiego człowieka. Nie powinna pozostawać w gestii i woli poszczególnych ludzi.

Czy to oznacza, że zwolennicy szerokiego dostępu do aborcji nie mają prawa do innych definicji? Mają. Jednak nie wolno im, ani komukolwiek innemu zabijać nienarodzonych ludzi. Ktoś powie, że zdaniem aborcjonistów to nie są ludzie. Odpowiem wskazując, że mogą być wdzięczni za wolność słowa w naszym kraju. Choćby najbardziej absurdalnego. 
Według nazistów Żydzi nie byli w pełni ludźmi. Według rasistów ciemnoskórzy i Aborygeni nie byli w pełni ludźmi. Odbieranie komuś człowieczeństwa nie jest niczym nowym w uzasadnianiu wyrządzanego wobec niego zła. Ochrona życia każdego człowieka jest publicznym świadectwem: każdy człowiek to nasz bliźni. Każdy człowiek ma prawo do godności i życia. Nie masz prawa, w imię w swobodnej uznaniowości, zabić człowieka jeśli tylko uznasz go za nie-człowieka.

DO MATEK

Jeśli jesteś osobą, która dokonała aborcji, to nazwij ten grzech po imieniu: zabójstwo własnego dziecka. Może zrobiłaś to z premedytacją, może z niewiedzy, wskutek propagandy kultury śmierci. Powiedz Bogu prawdę. Szczerze tego żałuj, wyznaj swoją winę Chrystusowi oraz przyjmij przebaczenie z Jego rąk. On nie odrzuci nikogo, kto do Niego przychodzi z autentyczną wiarą w szczerym żalu za popełnione grzechy (Jn 6.37).

Aborcja nie jest grzechem niewybaczalnym, nie jest grzechem śmiertelnym, który skazuje człowieka na piekło lub na zawsze odsuwa od społeczności Kościoła, Komunii itd. Chrystus jest hojny w swojej łasce wobec wszystkich, którzy szczerze żałują i wyznają grzechy. 

Jeśli do tej pory próbowałaś jako matka lub jako ojciec uśpić sumienie różnymi substytutami, lekami, zaprzeczaniem, terapią – proszę, nie uciekaj od wyzwolenia, które przynosi prawda. Stawką jest twoja dusza, pokój, radość szczęście i wieczność. Jest prawdziwa wolność, prawdziwe uwolnienie. Ta wolność znajduje się w stanięciu twarzą w twarz z prawdą. Chrystus uwalnia nas od winy, ale i od poczucia winyZaufaj Jemu. Jeśli potrzebujesz rozmowy, wsparcia, zachęty – zadzwoń lub napisz: bartosik7@gmail.com

Niech Bóg Ci błogosławi.

sobota, 13 czerwca 2015

Manifest ekologiczny Pana Jezusa

Częścią chrześcijańskiego manifestu ekologicznego jest stwierdzenie Pana Jezusa: "jesteście zacniejsi niż ptaki". (Mt 6.26).

poniedziałek, 25 listopada 2013

Problem jest duchowy, a nie intelektualny

Są ludzie, którzy walczą o nietykalność zwierząt i drzew, ale nie mają żadnego problemu z ranieniem słowami i działaniami ludzi. Walczą o prawo do życia zabójcy, a nie mają problemu z uśmiercaniem nienarodzonych dzieci. Walczą o godność i wsparcie osób upośledzonych, ale zezwalają na zabicie ich, gdy mają 4 miesiące. Walczą o prawa kobiet, a zabijają miliony nienarodzonych dziewczynek. To nie tylko intelektualna, ale przede wszystkim duchowa schizofrenia. To nie tylko nieuporządkowanie w głowie, ale przede wszystkim w sercu. Rozwiązaniem nie jest nabycie większej ilości informacji. Rozwiązaniem jest nawrócenie.

czwartek, 2 maja 2013

Źródło praw człowieka

W nowoczesnych demokracjach wiele się mówi o tzw. "prawach człowieka", "prawach dziecka",  "prawach kobiet", "prawach mniejszości" itp. Uchwalane były "Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela" (1789),  "Powszechna Deklaracja Praw Człowieka" (1948) "Europejska Konwencja Praw Człowieka" (1950). Tymczasem nie istnieje coś takiego jak abstrakcyjne "prawa człowieka" w oderwaniu od tego, co w istotę człowieczeństwa zakomunikował nasz Stwórca. Człowiek jest nosicielem Bożego obrazu (Rdz 1:27) i Z TEGO wynika jego nadrzędna pozycja w hierarchii stworzeń oraz jego wyjątkowa wartość: bez względu na wiarę, płeć, orientację seksualną, rasę. Ani świecki humanizm, ani ewolucjonizm, ani feminizm, ani materializm, ani środowiska LGBT, ani karty europejskie nie są w stanie nadać człowiekowi wyjątkowej wartości i wskazać na ŹRÓDŁO jego "niezbywalnych praw". W świecie przyrody, doboru naturalnego, instynktów, popędów i procesów chemicznych nie istnieje coś takiego jak "prawo antylopy do życia" (powiedzcie o tym lwom), "prawa chomika do życia na wolności", "prawa człowieka do poszanowania jego godności", "prawa karpia do niezjadania go w Wigilię". Chcąc wskazać na istnienie jakichkolwiek uniwersalnych, niezbywalnych praw jakiejkolwiek istoty, musimy wskazać na coś więcej niż postulaty obrońców godności antylop, chomików, ludzi czy karpi. Musimy wskazać na obiektywny standard, który nam ich dostarcza. Tym standardem jest Boże Słowo (Pismo Święte). Innego nie ma. 

sobota, 6 kwietnia 2013

Boży manifest ekologiczny

Biblia jest autorytetem w każdej dziedzinie życia. Jest m.in. Bożym manifestem ekologicznym. I częścią tego manifestu jest stwierdzenie Jezusa: "jesteście zacniejsi niż ptaki" (Mt 6:26). To coś, w co nie wierzą weganie, wyznawcy Gaji, Matki Ziemi i reinkarnacji.

sobota, 18 grudnia 2010

Jesteśmy mordercami... karpi!

w Jadąc dziś do biura samochodem włączyłem Radio TOK FM. W przeciwieństwie bowiem do innych stacji radiowych - nie "uszczęśliwiają" słuchaczy swoją muzyką.

Akurat puszczali spot świątecznej akcji anty-karpiowej (znalazłem go również w sieci). Oto jego treść: "Najpierw dusiłem go foliową torebką. Rzucał się paręnaście minut. Zawlokłem go do łazienki i wrzuciłem do wanny. Żył. Choć wyraźnie oparł z sił. Byłem zły bo wybrudził mi ubranie. Wziąłem tłuczek i uderzyłem go dwa razy, ale on ciągle się miotał. To jeszcze raz go walnąłem".

I podsumowanie:

"Wszyscy jesteśmy mordercami. Co roku w okresie świątecznym w bestialski sposób zabijane są miliony karpi. Skończmy z krwawą tradycją!" Po czym pani ze spotu odsyła słuchaczy na stronę akcji.

Powiem szczerze: gdyby było to puszczane w innym (nie lewicowym) radiu pomyślałbym, że to bardzo dobry żart "Kabaretu Moralnego Niepokoju". Zresztą nawet w Radio TOK FM brzmiało to bardzo komicznie - ten poważny ton zeznań "mordercy" i oskarżenie pani: "Wszyscy jesteśmy mordercami". Doprawdy, trudno brać coś takiego na poważnie! Brzmi jak wypowiedź "nawiedzonego" członka sekty hinduistycznej: "Wszyscy jesteśmy bhaktinami i szymhitami". :)

Teraz puenta: No dobrze. Odstawię karpia, a nawet pierogi i kutię w Święta JEŚLI Radio TOK FM puści spot zachęcający do ratowania życia nienarodzonych dzieci.

Znając jednak (zadziwiającą dla mnie) strukturę lewicowego umysłu oraz mentalność organizatorów akcji (czeska Svoboda Zvirat - Wolność dla zwierząt oraz Fundacja Viva!) - mniemam, że wedle ich światopoglądu tylko dzieci głosu nie mają. Ani prawa do życia. Bowiem głosem i rzecznikami ryb (samozwańczymi w dodatku) są powyższe organizacje.

Zatem... życzę smacznego karpia! :)

sobota, 2 października 2010

Kto naprawdę jest ekologiem, a kto (tylko) ideologiem?

Czymś dającym do myślenia jest fakt, że działacze Greenpeace, Gaji i innych "ekologicznych" organizacji bardziej skupiają się na tym czego nie robić, niż na realnym, twórczym działaniu przyczyniającym się do ochrony lasów, powietrza czy rzek.

Ile razy słyszeliście o protestach powyższych organizacji ekologicznych (niektórzy mówią: "eko-terrorystycznych" z powodu ich agresywnego i nachalnego działania ukierunkowanego przeciwko... ludziom)? Sądzę, że każdy z nas wiele razy (przykuwanie łańcuchami, bojkoty, blokady itp.). A ile razy słyszeliście o tym, że którakolwiek z nich - mając przecież niemałe wsparcie finansowe - stworzyła, wykreowała cokolwiek, co przyczyniłoby się np. do ochrony drzew, a jednocześnie zaspokajało potrzeby ludzkie. Tu jest ciężej, prawda?


wtorek, 16 lutego 2010

Ekoterroryści grożą łyżwiażowi

Jak donosi fronda.pl

Amerykański łyżwiarz figurowy Johnny Weir obawia się o swoje bezpieczeństwo podczas igrzysk olimpijskich. Aktywiści z organizacji ekologicznych kierują pod jego adresem groźby. Dostaje też anonimowe e-maile.

A wszystko przez kontrowersyjny strój obszyty lisim futerkiem. Tyle, że kontrowersji u fanatycznych "obrońców zwierząt" nie wzbudza jego estetyka, lecz właśnie to, że jest z naturalnego materiału. To z tego powodu Amerykanin otrzymywał przed igrzyskami anonimowe e-maile a teraz boi się własne życie.

Wybrał mieszkanie w wiosce olimpijskiej, a nie, jak początkowo planował, w jednym z hoteli w Vancouver. Weir nawet wśród sportowców nie czuje się jednak komfortowo - rzadko opuszcza swój domek, który dzieli z łyżwiarką figurową Tanith Belbin.

Zaczęło się od tego, że członkowie organizacji ekologicznych, a szczególnie grup broniących praw zwierząt (Friends of Animals - Przyjaciele Zwierząt) byli oburzeni strojem łyżwiarza, w którym wystąpił podczas mistrzostw USA.

Nie wiadomo, czy Weir wystąpi w igrzyskach w kontrowersyjnym kostiumie, czy też ostatecznie zdecyduje się odpruć od niego lisie futerko. Przed wylotem do Vancouver mówił prasie, że rozumie okrucieństwo zabijania zwierząt, ale nie ma zamiaru poświęcać się walce z futrzanym przemysłem. - To nie jest priorytet w moim życiu – mówił Weir zwracając uwagę, że także tysiące ludzi umiera każdego dnia i im najpierw wypadałoby pomóc.

_________

Zastanawiające, że eko-terroryści
- decydują się przedłużać swoje życie - emitując CO2 do atmosfery,
- decydują się rozmnażać,
- a nawet nosić ubrania nienaturalnie produkowane - przy użyciu nieekologicznych maszyn obsługiwanych przez mięsożerców noszących buty ze skóry

piątek, 5 lutego 2010

Greenpeace nie jest agendą pogodową

Lord Christopher Monckton odkrywa "wiedzę", "argumentację" oraz kompetencje działaczy Greenpeace na szczycie w Kopenhadze.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Kluczem są ryby i dzieci!

Już wiemy jakie są dwa najskuteczniejsze sposoby uratowania klimatu! Kluczem są ryby oraz dzieci! Należy ograniczać jedno i drugie! Pierwsze należy jeść, a drugie - dążyć by pojawiało się jak najrzadziej - czyli wprowadzić limit ilości dzieci w rodzinie. Nazywa się to koszmarnie: "polityką jednego dziecka".

Przeczytajcie sami (art. z Rzeczpospolitej z 16.XII.2009.):

Holenderski biskup katolicki Gerard de Korte wezwał, by powrócić do tradycji spożywania w piątek ryby. Jego zdaniem bezmięsna dieta raz w tygodniu może przyczynić się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla i uratować klimat

Z podobną propozycją wyszedł Paul McCartney. Prowadzi kampanię "Poniedziałek bez mięsa" i jest wegetarianinem. Inicjatywę byłego Beatlesa poparła Bruksela.

– Z hodowli zwierząt pochodzi do 18 proc. całej emisji gazów cieplarnianych, podczas gdy Protokół z Kioto zakłada ograniczenie ich do około 5 proc. – tłumaczył na łamach "Yorkshire Post" Edward McMillan-Scott, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Całość


______________________________

Proponuję wprowadzić jeszcze "politykę małych samochodów" skoro rodzinne auto (po 180 tys. km) wytwarza tyle samo gazów cieplarnianych co stado 200 krów oraz "politykę jednego polityka w Brukseli" skoro istnienie ich tak wielu z nich powoduje nie tylko zwiększoną emisję CO2 lecz także zaniżenie ogólnego poziomu inteligencji ludzkości.

Oczywiście pomysły holenderskiego biskpa, Paula McCatyhneya, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, wiceminister chińskiej Państwowej Komisji ds. Ludności i Planowania Rodziny, UNFPA i rządu Danii - mają również pozytywne aspekty: jest spora szansa, że skutecznie przyczynią się do podważania ogólnie wyznawanej wiary w to, że człowiek dzięki intelektowi znajduje się na szczycie tzw. ewolucyjnej drabiny.

piątek, 18 grudnia 2009

Politycy zmieniają temperaturę?

Polecam do odsłuchania rozmowę z prof. Łukaszem Turskim - fizykiem PAN z dzisiejszego Salonu Politycznego Trójki. Jeden z niewielu rozsądnych głosów w dyskusji o światowym klimacie.

Prof. Turski: "Politycy chcą podejmować decyzje dotyczące praw przyrody. Jak można zadekretować politycznie, że temperatura się nie zmieni o więcej niż dwa stopnie albo mniej niż trzy stopnie?"

Całość

czwartek, 5 marca 2009

Globalne ocieplenie - spór nie tyle naukowy, co ideologiczny

Vaclav Klaus na temat idei "globalnego ocieplenia" i jej ideologicznego podłoża.

Myślę, że Prezydent Czech bardzo słusznie zauważa, że dyskusja toczy się nie tyle na temat faktów naukowych, co raczej ich interpretacji oraz filozoficznych, gospodarczych, politycznych konsekwencji, które podporządkowane są korzyściom, ideologiom pewnych ugrupowań i środowisk.

czwartek, 5 lutego 2009

Ekoterroryści: Ocalić atmosferę redukując populację ludzką!

Uwaga! Poniższa informacja NIE JEST, jakby się mogło początkowo wydawać, fragmentem gazetki wydawanej przez Zamknięty Zakład dla Psychicznie Chorych. Ziemia NAPRAWDĘ nosi ludzi myślących w ten sposób. Jak donosi fronda.pl:

"Szef brytyjskiej komisji ds. ekologii, guru ekologów i długoletni lider Partii Zielonych Jonathon Porrit, nawołuje, by wprowadzić limity na rodzenie dzieci. Wszystko po to, by ograniczyć produkcję CO2 do atmosfery.

- Dopuszczalne ma być dwoje dzieci - mówi Jonathon Porrit. Pary, które mają większą liczbę dzieci są nieodpowiedzialne i stwarzają nadmierne obciążenie dla środowiska. Skuteczne w walce z nadmiernym rozwojem ma być zahamowanie wzrostu ludzkiej populacji poprzez antykoncepcję i aborcję. Zdaniem Porrita, musi się to znaleźć w centrum współczesnej polityki.
Przywódca Zielonych zaznacza, że właśnie w ten sposób będzie można walczyć z zagrożeniem jakim jest ocieplenie atmosfery. - Sprawozdanie Komisji, które zostanie opublikowane w przyszłym miesiącu, będzie zawierać wniosek, iż rządy powinny ograniczyć wzrost populacji poprzez lepsze planowanie rodziny - mówi Porrit. Uważa, że należy dotować aborcję i antykoncepcję, nawet kosztem leczenia ciężkich chorób, a brak leczenia ludzi śmiertelnie chorych też przyczyni się do ograniczenia produkcji dwutlenku węgla.

Porrit nie jest w swojej postawie osamotniony. Również były eurokrata Eberhard Rhein chce, żeby Unia Europejska bardziej zaangażowała się politykę redukcji światowej populacji ludzkiej. - Zamiast krytykować Chiny za ich politykę, czasami brutalną, jednego dziecka, powinniśmy mieć odwagę zastosować ją w praktyce także u nas - uważa Rhein."

_______________________________

Nawet nie chce się tego poważnie komentować. Może najzwyczajniej Pan Porrit sam stanie się Mesjaszem Atmosfery i poświęci się w imię zbawienia środowiska? Ograniczyłby w ten sposób produkcję CO2 do atmosfery i przy okazji okazał szacunek dla inteligencji ludzi, którzy obecnie muszą słuchać tego typu bredni.

Jeden z internautów napisał: "On powinien zasiąść na honorowej kozetce u czubków w pokoju wyłożonym materacami...". Conajmniej :-)

czwartek, 8 stycznia 2009

Jeziora zamarzają! Gratulacje!

Wreszcie widać jakieś wymierne efekty pracy zwolenników zdecydowanych działań w celu złagodzenia rezultatów globalnego ocieplenia. Z pewnością niedawana Konferencja w Poznaniu przynosi dobre rezultaty i problem globalnego ocieplenia jest (jak widać po obecnej aurze i niskich temperaturach) skutecznie rozwiązywany. Dziękujemy i gratulujemy wszystkim, którzy się przyczynili do tego sukcesu!

Jak informuje Rzeczpospolita

Wielkie Jeziora Mazurskie tafla lodu pokrywa już od ponad tygodnia.

Mazurska Służba Ratownicza w Okartowie poinformowała, że grubość tafli lodu na niektórych zbiornikach w rejonie Wielkich Jezior sięga nawet 10 cm.

Nad Śniardwami w miniony weekend rozegrano zawody bojerowe. Lód, na którym ślizgano się był wcześniej przebadany pod względem bezpieczeństwa. Mimo to i tak jeden z żeglarzy wpadł w szczelinę lodową.

To, że jezioro Hańcza zamarzło wcześniej niż zwykle jest efektem kilkudniowych silnych mrozów na Suwalszczyźnie - poinformowała dyrektor Suwalskiego Parku Krajobrazowego Teresa Świerubska.

Można dodać - "oraz działań świetnie wykształconych i wyszkolonych ludzi skutecznie oziębiających aurę" (dop. PB)

:-)

środa, 19 listopada 2008

W Paryżu sypią się głowy czyli ekoterroryści kontratakują

Pięć ton głów tuńczyka wysypali przed gmachem ministerstwa rolnictwa w Paryżu działacze organizacji Greenpeace, domagając się zaprzestania połowu tych ryb.
Okazją do widowiskowej akcji było rozpoczęcie tego samego dnia międzynarodowego szczytu w marokańskim Marrakeszu, dotyczącego połowów tuńczyka na świecie.

Ciężarówka Greenpeace wysypała przed zabytkowym gmachem Ministerstwa Rolnictwa i Rybołówstwa 5 ton odciętych łbów tuńczyka, a dziesiątka działaczy organizacji w białych kombinezonach zawiesiła na budynku transparent: "Przestańcie łowić czerwonego tuńczyka".

Greenpeace obwinia przewodzącą obecnie Unii Europejskiej Francję, że jej polityka przyczynia się do wyginięcia tego gatunku tuńczyka. Według organizacji francuski minister rolnictwa Michel Barnier odmawia poparcia zakazu odławiania tej ryby. Organizatorzy happeningu podają, że w wyniku rabunkowych połowów tuńczyka jego zasoby w samym Morzu Śródziemnym zmalały w ciągu ostatnich dwudziestu lat o 80 proc.

W poniedziałek w Marrakeszu zebrała się licząca 45 państw Międzynarodowa Komisja ds. Ochrony Ryb Tuńczykowatych Atlantyku, która ma się zająć przyszłością połowów tych ryb na świecie.

za: http://www.wprost.pl/ar/144708/W-Paryzu-sypia-sie-glowy/

_______________

Zastanawiające, że tak pro-ekologiczni działacze nie mają pojęcia jakim zagrożeniem bakteriologicznym dla LUDZI jest wyrzucanie góry rybich łbów na środku wielkiego miasta.

Nawiasem mówiąc ciekawe skąd te łby mieli? Ze śmietniska miejskiego? Z ryb, które sami złowili i zjedli? A może za ciężkie pieniądze kupili z przetwórni rybnej, odcięli łby i zapewnili im godny pochówek wznosząc pieśni ku czci Gai.