piątek, 23 października 2026
Niebo, piekło i Jezus
poniedziałek, 17 sierpnia 2026
Czy Bóg obiecuje nawrócenie Żydów?
Kazanie z nabożeństwa Ewangelicznego Kościoła Reformowanego, Gdańsk 2026-05-10
(25) A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam, bracia, odsłonić tę tajemnicę: zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą, (26) i w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. (27) A to będzie przymierze moje z nimi, gdy zgładzę grzechy ich. (28) Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców. (29) Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże. (30) Bo jak i wy byliście niegdyś nieposłuszni Bogu, a teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa, (31) tak i oni teraz, gdy wy dostępujecie miłosierdzia, stali się nieposłuszni, ażeby i oni teraz miłosierdzia dostąpili. (32) Albowiem Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować. - List do Rzymian 11:25-32
WSTĘP
Dziś omówimy jeden z najtrudniejszych urywków w Nowym Testamencie, a więc do
momentu, w którym Paweł wypowiada słowa o przyszłym błogosławieństwie, które
czeka Izrael.
Wśród
ewangelicznych chrześcijan, nawet pośród Kościołów reformowanych są różnice w
interpretacji słów Pawła. O czym i o jakim czasie nawrócenia mówi apostoł?
Krótko
o kontekście tych słów.
Paweł
pisał wcześniej o jednym drzewie oliwnym, a więc jednym przymierzu, jednym
ludzie Bożym, z którego zostali usunięci Żydzi, którzy nie uwierzyli w Jezusa.
Zostali oni przyrównani do naturalnych gałązek, które zostały odcięte z drzewa.
Natomiast nie-Żydzi, a więc ludzie z innych narodów, którzy uwierzyli w Jezusa,
zostali wszczepieni w to drzewo. Paweł przyrównuje ich do dzikich gałązek.
Razem
stanowimy jeden lud Boży, jeden lud przymierza, różne gałązki jednoczone w
jednym drzewie. Nie ma dwóch drzew. Jest jedno drzewo, jedno przymierze łaski,
jeden lud Boży. Różni są wierzący w Jezusa, którzy są jego częścią.
Następnie
apostoł ostrzega owych wierzących spośród pogan, aby z tego powodu się nie
chełpili, ponieważ również oni mogą zostać odcięci z drzewa, zaś Żydzi, którzy
się nawrócą zostaną na nowo włączeni.
W
dzisiejszym urywku Paweł mówi o ponownym włączeniu Izraela, o zbawieniu „pełnej
liczby Izraela”.
Aby
zrozumieć o czym mówi i o jakim czasie, musimy zrozumieć pewne podstawowe
kwestie, o których Paweł pisał już wcześniej lub nauczył nas w innych listach.
OBIETNICE WYPEŁNIONE W CHRYSTUSIE
Zacznijmy od tego, że wszystkie obietnice złożone Abrahamowi wypełniają się w
tym, który jest prawdziwym potomkiem, dziedzicem tychże obietnicy, w prawdziwym
i wiernym Izraelicie – Jezusie Chrystusie, naszym Panu.
On jest odbiorcą wszystkich tych obietnic i
wszystkie odnoszą się do Niego.
Bóg mówi do Abrahama składając obietnicę:
(3) I będę
błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą
w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Rdz 12:3
Klucz do interpretacji obietnic ST danych
Abrahamowi, a potem Izraelowi jest prosty:
2 Kor 1:20
Bo obietnice Boże, ile
ich było, w nim znalazły swoje "Tak"; dlatego też przez niego mówimy
"Amen" ku chwale Bożej.
Jezus wypełnia wszystkie obietnice. W Nim
znajdują swoje TAK. To oznacza, że w Jezusie błogosławione będą wszystkie
plemiona ziemi, Jezus otrzyma ziemię, Jego potomstwo będzie liczne jak gwiazdy
na niebie.
Wszyscy, którzy Go błogosławią, są błogosławieni.
Jeśli kochacie i błogosławicie Jezusa, Większego Syna Abrahama, jesteście
błogosławieni. Jeśli przeklniesz Jezusa, będziesz przeklęty.
Jeśli kto nie miłuje Pana, niech będzie
przeklęty! Marana tha. (1 list do
Koryntian 16:22)
Jezus jest spełnieniem przymierza z
Abrahamem. O Nim mówi Prawo, Psalmy i prorocy. O Nim jest cały Stary
Testament. Przymierze Abrahamowe nie ma nic wspólnego z tym jak USA, Polska,
chrześcijanie traktują współczesny naród Izraela. W centrum jest Jezus. Celem
jest Jezus.
MY –
POTOMSTWO ABRAHAMA
Idźmy dalej. Pismo naucza, że wszyscy ci, którzy
są zjednoczeni z Jezusem przez wiarę są potomstwem Abrahama i spadkobiercami
wszystkich obietnic.
(13) Chrystus
wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż
napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, (14) aby
błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś,
abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę. Gal 3:13-14
A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście
potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. (List do Galatów 3:29)
Przeto obietnica została dana na podstawie wiary,
aby była z łaski i aby była zapewniona całemu potomstwu, nie tylko temu, które
polega na zakonie, ale i temu, które ma wiarę Abrahama, ojca nas wszystkich
Rz 4:16
Tylko ci, którzy mają wiarę Abrahama, a więc
ufają Bogu, są współdziedzicami obietnic. Sugerowanie, że Bóg faworyzuje
Żydów, uważa ich za specjalną grupę ludzi, poza kontekstem ich zaufania do
Chrystusa, jest nauką całkowicie obcą nauczaniu Nowego Testamentu.
Bóg nie jest Bogiem plemiennym. Bóg nie
faworyzuje pochodzenia, krwi, narodowości. Jedyną rzeczą, która ma znaczenie to
zaufanie Jezusowi.
Twierdzenie, że wciąż istnieje jakiś szczególny
status lub przywilej dla genealogicznego, narodowego Izraela, nawet jeśli jest
to tylko obietnica nieprzerwanej linii rasowej, a potem obietnicy przyszłego
nawrócenia, która opiera się na tej linii
rasowej jest bardzo dziwne.
KONIEC
GENEALOGII
Cel wszystkich genealogii Izraela został
spełniony w Chrystusie. On jest ostatnim genealogicznym Żydem, który
ma jakiekolwiek znaczenie.
Ostatnimi genealogiami, które pojawiają się w
Biblii są genealogie Chrystusa w Ewangeliach i mają one na celu wskazać, że
jest on potomkiem Abrahama, potomkiem Dawida i fizycznym potomkiem Adama.
Genealogie kończą się na Jezusie.
A cel tych genealogii był taki, że wybierając
Żydów, Bóg miał na myśli jeden wielki cel – mianowicie błogosławić cały świat poprzez
obiecanego potomka Abrahama, zapowiadanego Mesjasza.
Gdy Mesjasz pochodzący od Abrahama i z rodu Dawida
przyjdzie (Mt 1 i Łk 3), wówczas cel genealogiczny Izraela kończy się. Jezus
jest ostatnim Izraelitą, w którym pochodzenie i rodowód ma duchowe/religijne
znaczenie.
Obecnie nie ma już żadnego znaczenia
religijnego czy ktoś jest genealogicznie powiązany z Abrahamem, Mojżeszem
lub Dawidem.
Dotyczy to również ziemi obiecanej i murowanej
świątyni. Ziemia obiecana była tak usytuowana geograficznie, aby lud Boży mógł służyć
światu jako królestwo kapłanów. Ale gdy przyszedł obiecany królewski kapłan
Jezus, a więc jedyny Izraelita całkowicie wierny swojemu powołaniu jako kapłan
i prorok – nie ma jakiejś specjalnej „ziemi świętej”, nie ma jakiegoś
specjalnego budynku kultu. Nie ma w Biblii niczego specjalnego, co musi się wydarzyć w odniesieniu do współczesnych Żydów lub żydowskiego
narodu, aby wypełnić biblijne proroctwo.
Cel genealogii został spełniony – Chrystus,
Mesjasz, obiecany dziedzic Abrahama, potomek Dawida narodził się z Marii. Wszystko
w Nowym Testamencie wręcz woła, że nie ma żadnego innego religijnego celu,
któremu miałby służyć genealogie w Biblii.
A więc wybranie Żydów w Starym Testamencie miało
konkretny cel: przygotowanie świata na przyjście Mesjasza. Odkąd przyszedł,
wszelkie genealogie wypełniły swój cel.
Apostoł Paweł wręcz przestrzega przed zajmowanie
się „niekończącymi się genealogiami”
(3) Gdy wybierałem
się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał,
aby nie nauczali inaczej niż my (4) i nie zajmowali się baśniami i nie
kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu
zbawienia Bożego, które jest z wiary. -
1 Tm 1:4;
A głupich rozpraw i
rodowodów, i sporów, i kłótni o zakon unikaj; są bowiem nieużyteczne i próżne. - Tyt 3:9.
Nie trać czasu na zajmowanie się rodowodami. Paweł
wręcz ostrzega, by Kościół nie traktował ludzi w różny sposób – w oparciu o
rasę, pochodzenie, narodowość… Wszystko to nie ma żadnego znaczenia
religijnego po zakończonym dziele Chrystusa.
Jeśli ktoś uważa, że to ma znaczenie, to musi
zmierzyć się z poważnym problemem.
Domostwo
Abrahama obejmowało nie tylko jego fizycznych potomków, ale co najmniej 318
zdolnych do walki mężczyzn, którzy urodzili się w jego domostwie. A więc nie
byli jego fizycznymi potomkami, ale potomkami jego sług (Rdz 14:14).
Dlatego
wiele lat później w Egipcie naród żydowski to nie byli tylko fizyczni
potomkowie Abrahama. A gdy docieramy do czasów Jezusa to bardzo niewielu Żydów miało w sobie
krew Abrahama. Wielu z nich nawet nie było w stanie prześledzić swojego
pochodzenia aż do Abrahama.
Kiedy
współcześni Żydzi mówią o sobie, że są potomkami Abrahama jest to oczywiście
absurd. Jak napisał James Jordan: „Większość współczesnych Żydów nie jest
Semitami, lecz pochodzi od plemion Europy Wschodniej, które nawróciły się na
judaizm w średniowieczu. Jest całkowicie możliwe, że ani jedna kropla krwi
Abrahama nie znajduje się w żadnym współczesnym Żydzie. Nikt nie może mieć co
do tego pewności i nie ma to najmniejszego znaczenia”.
I
dokładnie tak jest. Nie ma znaczenia ile masz w sobie z krwi Abrahama. Nie
musimy badać krwi kogokolwiek, śledzić rodowodu kogokolwiek, by zastanawiać
się, czy Bóg ma dla tej osoby lub jej wnuków jakieś błogosławieństwa w
przyszłości. To jest tak obce nauczaniu Nowego Testamentu, że brzmi wręcz jak
inna religia!
RZYMIAN 11
To jest tło pomocne w zrozumieniu 11 rozdziału
Listu do Rzymian. Paweł pisze w sytuacji, gdy stoi jeszcze świątynia, gdy wśród
żydowskich chrześcijan odbywają się debaty czy poganie muszą się obrzezywać i
stawać się Żydami jeśli chcą dołączyć do Kościoła. Dlatego wyjaśnienie Pawła:
co z poganami, co z Żydami było całkiem zasadne. Paweł nie robi tutaj wtrącenia,
jakiejś dygresji na temat przyszłości Żydów tuż przed przyjściem Chrystusa. To
zupełnie nie pasuje do całości kontekstu i treści Listu do Rzymian. Dlatego
znaczenia tych słów powinniśmy szukać w kontekście treści listu oraz czasów
Pawła.
A klucz do zrozumienia tych słów jest
następujący: to co jest przyszłością dla Pawła, jest przeszłością dla nas.
Paweł pisze o tym kluczowym w historii Kościoła czasie pomiędzy 30 a 70 rokiem.
Co się wydarzyło w 70 roku?
Oto Żydzi jako naród odrzucili i ukrzyżowali
swojego Mesjasza i byli wrodzy względem chrześcijan. Bóg wylał na swój sąd na
Izrael, którego dopełnieniem było zniszczenie świątyni w 70 roku przez rzymskie
wojska Tytusa. Pan Jezus zapowiadał ten sąd (że nie zostanie kamień na
kamieniu), zapowiadał odebranie królestwa Bożego Izraelowi, a przekazanie go
narodowi, który będzie wydawał jego owoce (Mt 21:43).
Ale w międzyczasie pomiędzy Wniebowstąpieniem
Jezusa a zniszczeniem świątyni, a więc przed 40 lat, między rokiem 30-70 Bóg
dał szansę ostatniemu pokoleniu Żydów z tamtego czasu na pokutę i nawrócenie. I
wielu z nich rzeczywiście się nawróciło, co zapowiada Paweł w właśnie Rzymian
11.
Natomiast po tym czasie nie ma sensu myśleć, że
nadal jest jakiś cel kontynuowania genealogicznego lub kulturowego judaizmu, bo
coś z Żydami ma się wydarzyć w przyszłości.
Nie. To koniec takich kategorii: Żyd i poganin.
Koniec zajmowania się genealogią i rodowodem. Koniec murowanej świątyni, koniec
podziału na pokarmy czyste i nieczyste,
koniec obrzezania, koniec składania ofiar.
Dziś
nie powinniśmy operować takimi kategoriami jak Żydzi i poganie, lecz wierzący i
niewierzący, zbawieni i niezbawieni.
PEŁNIA
POGAN
Rozumiejąc wszystkie te rzeczy, łatwiej nam
będzie zrozumieć Rzymian 11.
Kiedy
Paweł mówi 11:28 o umiłowaniu Żydów „ze względu na ojców”, to mówi o sytuacji,
gdy świątynia jeszcze stała, gdy jeszcze ze względu na Żydów, poganie robili
np. poddanie się rytualnemu oczyszczeniu w świątyni (Dz 21:23-26). To czas
wielkiej zmiany w Kościele, gdy podział na Żyda i poganina jest palącą kwestią
w Kościele i gdy Paweł musi wyjaśniać, że ten mur podziału przestaje istnieć
poprzez dzieło Jezusa.
W wersetach 26–27 przytacza trzy charakterystyczne teksty: dwa z Księgi Izajasza (Iz 59:20 i 27:9) oraz jeden z Księgi Jeremiasza (Jr 31:33–34), które w innych miejscach apostołowie cytują jako zapowiedź włączenia pogan do Kościoła. Tutaj zaś Paweł używa jej jako zapowiedź duchowej odnowy etnicznego Izraela. I tu właśnie tkwi tajemnica, o której pisze Paweł w wersecie 25!
Żydzi popadli w zatwardziałość serca, ale Paweł mówi, że Bóg „odwróci bezbożność od Jakuba”, a więc od Żydów.
Kiedy to się stało? Księga Dziejów Apostolskich opisuje „drugą szansę” daną Żydom, kiedy przez czterdzieści lat (między 30-70 rokiem) słyszeli świadectwo apostołów o Mesjaszu Jezusie i ofertę przebaczenia. Wielu z nich jak czytamy było wrogich, ale do 70 roku wielu Żydów przyjęło Ewangelię.
Kiedy więc Paweł pisze: „W ten sposób zbawiony będzie cały Izrael”, to ma na myśli pełną liczbę zbawionych z narodu żydowskiego, póki taka kategoria i takie rozróżnienie istnieje w Kościele.
A taka kategoria istnieje do czasu zniszczenia świątyni w 70 roku. Poprzez to kluczowe i zapowiadane przez Jezusa wydarzenie jako sąd nad Izraelem, Bóg oznajmił „Oto koniec czasu łaski dla Izraela jako dla narodu. Oto nadeszła pełnia zbawionego Izraela, rozumianego jako kategoria, którą operuje Biblia przed nastaniem Nowego Przymierza”.
Po tym czasie Żydzi również oczywiście się nawracali i nawracają, ale do czasu sądu nad Izraelem w 70 roku nadeszła „pełnia” wspólnoty o religijnym znaczeniu, którą możemy nazwać „Żydzi” czy też „Izrael”, a więc lud Boży Starego Przymierza.
Podkreślanie
dzisiaj u kogokolwiek żydowskiego pochodzenia, aby nadawać mu religijne
znaczenie jest powrotem do przeszłości.
Możemy
mówić o współczesnym Izraelu w kategoriach politycznych. Możemy się zastanawiać
czy z punktu widzenia chrześcijańskiej etyki i polskiej racji stanu popierać
działania państwa Izraelskiego itd. Ale Żydzi jako kategoria religijna, która ma dla Boga (lub dla
Kościoła) znaczenie nie istnieje więcej.
James
Jordan w swoim komentarzu do Księgi Objawienia zwraca uwagę, że Księga
Objawienia 7:1–8 opisuje nawrócenie (i męczeństwo?) 144 000 Żydów przed nadejściem
sądu nad Jerozolimą w I wieku. Są oni odróżnieni od wielkiego tłumu opisanego w
drugiej części tego rozdziału. Liczba 144.00 jest symboliczna. To kwadrat
liczby 12, liczby Izraela. Ale od wersetu 9. mówi o innych zbawionych spośród
wszystkich narodów: Potem widziałem, a
oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze
wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed
Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach.
Jan pisze Objawienie w czasie, gdy takie
rozróżnienie istnieje: Żydzi i reszta narodów.
Paweł w dzisiejszym tekście również mówi o
tym, co działo się w I wieku, a nie o czymś, co ma nastąpić za tysiące czy
dziesiątki tysięcy lat.
Gdy pełna liczba Żydów z ostatniego pokolenia
przed sądem nad Jerozolimą weszła, w ten sposób został zbawiony „cały Izrael”.
Jednocześnie droga została otwarta dla ogólnoświatowej misji Kościoła. Bóg
odebrał królestwo Izraelowi, a przekazał je narodom, które wydają owoc wiary.
W ten sposób powinniśmy rozumieć również
pojęcie „pełni pogan”. Pełnia pogan
to po prostu pełna liczba zbawionych spośród nie-Żydów do tego czasu, gdy takie
rozróżnienie w Kościele istniało.
Gdy pełna liczba pogan weszła do Bożego
Królestwa, wtedy także reszta Izraela przyszła do Chrystusa i ten sposób „cały
Izrael został zbawiony”. Od tamtej pory nie ma w Kościele takiego rozróżnienia.
Jedyny podział, który ma religijne znaczenie w Nowym Przymierzu to wierzący i
niewierzący. A nie Żyd – poganin. Nie Mesjański Żyd ORAZ chrześcijanin z pogan.
ZMIŁOWANIE NAD
WSZYSTKIMI
Apostoł mówi o zmiłowaniu „nad wszystkimi” nie w znaczeniu, że wszyscy ludzie co do jednego zostaną zbawieni. Te słowa oznaczają, że Bóg nie odrzuca Żydów w całości, tak jak nie odrzucał wcześniej pogan w całości. Okazuje zmiłowanie wszystkim bez względu na pochodzenie.
To jest podsumowanie argumentacji Pawła w tym rozdziale. Bóg nie odrzucił Żydów, czego dowodem jest Paweł, Żyd z pokolenia Beniamina. Bóg ma zmiłowanie nad wszystkimi bez różnicy, bez względu na pochodzenie i krew.
Biblia
nie naucza więc uniwersalizmu, a więc powszechnego zbawienia wszystkich ludzi.
Mówi raczej o powszechności zbawienia dla wszystkich narodów i języków. Bóg ma
łaskę dla wszystkich bez względu na narodowość, język, pochodzenie.
PROBLEMY ZE SPOJRZENIEM „FUTURYSTYCZNYM”
To, o czym mówimy oznacza, że nie
powinniśmy spodziewać się przyszłego, o kilka tysięcy lat późniejszego od
czasów Pawła nawrócenia Żydów. Interpretacja, który mówi, że Paweł zapowiada tu
przyszłe nawrócenie Żydów rodzi wiele problemów:
1. Nie
istnieją żadne genealogiczne zapisy, które mogłyby udowodnić, że współcześni
Izraelczycy są rzeczywiście biologicznymi potomkami Abrahama i Jakuba. Nie
musimy nawet tego dociekać, ponieważ Paweł mówi, że genealogie po Chrystusie są
„bez wartości”. Chrześcijaństwo to nie mormonizm, abyśmy śledzili rodowody i
nadawali im religijne znaczenie.
2. Taka
interpretacja całkowicie pomija kontekst Listu do Rzymian. Paweł nie zajmuje
się przyszłością Żydów, lecz podstawowymi prawdami Ewangelii. A należy do niej
prawda o powszechnym upadku Żydów i pogan, o zbawieniu dla Żydów i pogan oraz o
zjednoczeniu Żydów i pogan w jednym Kościele.
3. Chrystus zniósł ten dwubiegunowy podział ludzkości
(Żyd-poganin), który obowiązywał podczas Starego Przymierza. Jedyny obecny
podział, który ma znaczenie to podział na wierzących i niewierzących.
4. Istnienie obecnych Żydów, którzy twierdzą, że są narodem
wybranym, że czekają na pełnienie obietnic danych Abrahamowi nie powinno mieć
żadnego znaczenia dla wiary chrześcijańskiej.
5. Powinniśmy przestać nazywać Palestynę/Izrael „Ziemią Świętą”. Wszystkie
tego typu geograficzne i przestrzenne granice świętości zostały usunięte w
Chrystusie. Gdziekolwiek Kościół się gromadzi, miejsce to jest „święte” ze
względu na obecność Pana pośród wierzących. Kościół jest nową „świątynią” (1
Kor 3:9; 1 Pt 2:5), „ludem wybranym” i
„świętym narodem” (1 Pt 2:9).
6. Nie ma w Biblii obietnic, które Bóg dał Żydom, a które nie dotyczą Polaków lub Włochów. Bóg nie dał nam obietnic ABC, zaś Żydom ABCD. Bóg nie faworyzuje krwi i pochodzenia. Tym co ma znaczenie dla Boga to wiara w Jezusa czynna w miłości.
7. Niewłaściwe zrozumienie tego fragmentu doprowadziło do bezkrytycznego wspierania militarnych działań Izraela. Obecna sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie, bezgraniczne wsparcie Ameryki wobec Izraela to przykład tego jak błędna teologia na wpływ na wielką politykę, na los, życie na ziemi milionów ludzi.
Wielu chrześcijan zamiast zająć się sprawami Królestwa Bożego, głoszeniem Ewangelii wszystkim ludziom, traci czas na zajmowanie się losami państwa Izrael, choć z biblijnym Izraelem nie ma nic wspólnego.
Takie podejście stanowi również utrudnienie w docieraniu z Ewangelią do krajów arabskich. Mamy modlić się o nawrócenie Żydów, tak jak mamy modlić się o nawrócenie Polaków czy Arabów.
Kościół nie powinien być miejscem ukierunkowanym na jakąkolwiek grupę ludzi: Izraelczyków, Arabów, na młodzież, studentów, bezdomnych, ciemnoskórych, cyganów, artystów, dorosłych, dzieci itd. W Chrystusie jesteśmy jednym ciałem. Jedno ciało, różne członki. Noga nie ma innych obietnic niż ręka, a ucho innych niż usta.
KLUCZ INTERPRETACYJNY: CHRYSTUS
I ostatnia rzecz. Kiedy czytasz Biblię, kiedy czytasz o obietnicach danych przez Boga Abrahamowi i Izraelowi, oto najważniejszy klucz interpretacyjny:
Wszystkie obietnice i proroctwa złożone ludowi Bożemu w Starym Testamencie odnoszą się bezpośrednio do Jezusa, ostatniego wiernego Żyda, potomka Abrahama, wiernego Izraela, a następnie (poprzez Niego) do nas, którzy jesteśmy zjednoczeni przez wiarę z Jego zmartwychwstałym i uwielbionym ciałem.
Jezus jest obiecanym potomkiem Abrahama, dziedzicem i spełnieniem obietnicy o błogosławieństwie dla wszystkich narodów (Rdz 12:3). Jezus jest właścicielem ziemi Palestyny/Izraela, która jest częścią jego królestwa. Wszystko należy do Niego. A poprzez Niego do chrześcijan, których Paweł nazywa potomstwem Abrahama.
(13) Chrystus
wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż
napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, (14) (PO CO?) aby błogosławieństwo
Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego
Ducha otrzymali przez wiarę. Galacjan 3:13-14
A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. Galacjan 3:29
poniedziałek, 18 maja 2026
Porozmawiajmy o antychryście - Peter Leithart
Dużo się dziś mówi o „Antychryście”. Poniżej więc kilka podstawowych informacji na ten temat:
1. Termin „antychryst” występuje wyłącznie w 1 i 2 Liście Jana, nigdy w Apokalipsie św. Jana.
2. 1 List Jana 2:18 mówi, że pojawiło się „wielu antychrystów”. Nie chodzi więc o jedną postać, lecz o ruch i grupę ludzi.
3. Jan definiuje antychrysta jako tych, którzy zaprzeczają, że Jezus jest Chrystusem (1 J 2:22), albo zaprzeczają, że przyszedł w ciele (2 J 1:7).
4. Dlatego antychryst nie odnosi się do światowego tyrana, lecz do heretyckiego ruchu. Jan ma na myśli odstępstwo zapowiedziane przez Jezusa (Mt 24:10).
Bestia z morza z Księgi Apokalipsy 13 jest światowym tyranem, ale reprezentuje zdemoralizowane i zdemonizowane Cesarstwo Rzymskie, które prześladuje świętych, wraz z bestią z ziemi, która reprezentuje prześladujących Żydów.
Niezależnie od możliwych analogii do późniejszych ruchów i postaci historycznych, w Nowym Testamencie „antychryst” jest zjawiskiem występującym w I wieku, a nie w XXI.
piątek, 24 kwietnia 2026
Ucieczka z ziemi?
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Świat należy do Chrystusa
poniedziałek, 20 października 2025
Każde kolano, każdy język
Pismo Święte mówi, że Bóg dał Jezusowi imię, które jest ponad wszelkie imię. To jednak nie tylko zdanie oznajmujące, ale i rozkazujące. Każde kolano jest wezwane, aby się ugiąć. Każdy język jest wezwany do wyznania Jezusa jako Pana.
Jednym z największych problemów
współczesnego Kościoła jest niewyrazistość w tej kwestii. Wielu szczerych
chrześcijan, używając różnego rodzaju doktrynalnych gimnastyk, postanowiło, że
przyznają wyjątki. Nie każde kolano musi się ugiąć przed Jezusem. Nie każdy
język musi Go wyznać jako Pana. Nie każdy naród musi się przed Nim pokłonić.
Wszystko zależy od tego, jaki światopogląd mają rządzący. Wszystko zależy od
tego, czy obywatele lubią Jezusa. Nie możemy nikogo wzywać, nikomu oznajmiać,
od nikogo wymagać, mówiąc o jakichkolwiek zobowiązaniach, póki człowiek nie ma
na coś ochoty.
Ale Jezus jasno powiedział, co mamy
publicznie oświadczać: że On jest Panem, i to każdego centymetra sześciennego
we wszechświecie. I kiedy to mówimy, to nie wyrażamy pragnienia, by tak się stało.
Deklarujemy to, co Bóg już to
uczynił. Ewangelizacja nie jest procesem
udzielania Jezusowi autorytetu w naszym życiu na zasadzie: „Jeśli zechcecie, to
uczyńcie Go Panem. Ukoronujcie Go!”.
Ewangelizacja jest procesem ogłaszania autorytetu, który Jezus już
posiada. Bo Jezus przyjął władzę, gdy wstąpił na niebiosa i zasiadł po prawicy
Ojca. Dlatego wciąż musimy powracać do podstawowego
chrześcijańskiego wyznania wiary, że Jezus jest Panem. Chrystus nie kieruje
niektórymi fragmentami świata. Jezus nie zarządza jedynie jakąś prowincją
świata, tylko częścią ziemi, zaledwie naszym sercem lub samym Kościołem. Jezus
jest Panem! – to jest podstawowe wyznanie chrześcijanina. Ta prawda ma wymiar
kosmiczny. Jezus nie jest lokalnym Bogiem. Jest stwórcą wszystkich rzeczy
widzialnych i niewidzialnych. Owszem, Jezus zbawia jednostkę, ale właśnie
dlatego, że otrzymał władzę nad niebem i ziemią. Jezus posiada władzę, dlatego
zbawia człowieka. Gdyby nie była Mu dana władza, jak mógłby zbawić kogokolwiek?
Jeśli Jezus nie ma władzy, to nie jest w stanie nic zrobić.
Jako
chrześcijaninie mamy do wyboru jedno z dwóch podejść. Pierwsze można streścić w
ten sposób: Jezus panuje tylko tam, gdzie pozwoli Mu na to człowiek. Dlatego nie
zakazuje On zabijania, kradzieży, cudzołóstwa, rozwodów itd. tym, którzy nie
uznają Jego władzy. Pozwala niewierzącym na te rzeczy do czasu, gdy człowiek
uzna Go za swojego Pana i Zbawiciela.
Drugie podejście jest
następujące: Jezus jest Królem królów, stwórcą życia, Panem życia i śmierci.
Dlatego oznajmił w swoim Słowie (Biblii), że nikomu nie wolno zabijać
człowieka, nie wolno kraść, zdradzać ani opuszczać męża lub żony. Nawet tym,
którzy nie są chrześcijanami. Oczywiście niechrześcijan wola Jezusa obchodzi
tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale właśnie dlatego mówimy o buncie człowieka.
Dlatego mówimy o powadze ich grzechu, o sądzie Bożym i o konieczności
nawrócenia. Jeśli uznalibyśmy, że przykazania Jezusa nie obowiązują
niewierzących, wówczas nie byliby winni ich złamania. Nie byliby więc
grzesznikami. Jeśli nie są grzesznikami, jeśli nie złamali przykazań, to nie
potrzebują Zbawiciela. Są niewinni. Jeśli prawo Kolumbii mnie nie obowiązuje,
to nie jestem winny złamania prawa Kolumbii. To dość logiczne konsekwencje i
mam nadzieję, że wszyscy to widzimy. Ale władza Jezusa
rozciąga się nad wszystkimi. Dlatego mówimy, że są wierzący Jemu i niewierzący
Jemu. W podstawowym sensie istnieją dwie grupy ludzi: ci, którzy przyjmują Boże
zaproszenie, oraz ci, którzy je odrzucają. Milczenie, obojętność na zaproszenie
jest również jego odrzuceniem. Są chrześcijanie i niechrześcijanie, dzieci Boże
i dzieci ciemności.
Świat nie wierzy, że Jezus jest Panem narodów, ponieważ sam Kościół
niekiedy zachowuje się tak, jakby w to nie wierzył. Często głosimy Jezusa –
Pana naszego serca i osobistego doświadczenia, ale nie dostrzegamy, że Biblia
mówi dużo więcej o Jego panowaniu. Mówimy: Uczyń Go Panem swojego życia. Ale
Biblia nie mówi, że człowiek ma coś zrobić z Jezusem. Człowiek ma coś zrobić ze
sobą! Ma upamiętać się, nawrócić i
zaufać Jezusowi! Ma oddać swoje życie Jemu. On czuwa nad każdym naszym krokiem.
On nas stworzył i nic nie dzieje się bez Jego przyzwolenia. Nie musimy Go
czynić żadnym Panem. Nie posiadamy takiego autorytetu. Zrobił to Ojciec, gdy
Jezus odszedł do nieba. My zaś ugnijmy przed Nim kolana i przestrzegajmy Jego
przykazań.
sobota, 27 września 2025
Zjednoczenie nieba i ziemi
Pismo Święte naucza, że przed upadkiem niebo i ziemia były w jakiś sposób zharmonizowane. Bóg komunikował się z człowiekiem, który przebywał w Ogrodzie, a pomiędzy nimi istniała więź. Jednak z powodu grzechu człowieka niebo i ziemia zostały rozłączone. Można powiedzieć, że nastąpił rozwód nieba i ziemi. Istotną częścią dzieła Chrystusa jest ponowne ich zjednoczenie.
Ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego (List do Kolosan 1:20).
Zapowiedzią zjednoczenia nieba i ziemi jest sam Pan Jezus, a więc Bóg zstępujący z nieba na ziemię i przyjmujący ludzką naturę. W Jezusie, prawdziwym człowieku ujrzeliśmy niebiańskiego człowieka. W Jezusie żyjącym na ziemi ujrzeliśmy niebo. Osoba i dzieło Jezusa zapowiada zjednoczenie nieba i ziemi. Jak ono się odbędzie? Tę rzeczywistość odkrywa przed nami Księga Objawienia.
I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły (Objawienie Jana 21:1-4).
Oto Ja stworzę nowe niebo i nową ziemię i nie będzie się wspominało rzeczy dawnych, i nie przyjdą one na myśl nikomu (Księga Izajasza 65:17).
Kiedy zastanawiamy się, czy w niebie będziemy robili to, co teraz np. praca, wędrówki górskie, zabawy ze zwierzakami, gra w siatkówkę lub piłkę nożną – chyba najrozsądniejsza odpowiedź brzmi: nie wiem, czy w niebie będziemy robić te rzeczy, dlatego że Bożym ostatecznym celem jest połączenie nieba i ziemi w dniu powtórnego przyjścia Chrystusa na świat. Obecny stan rozdzielenia duszy i ciała jest niepełny zarówno dla ziemi, gdzie pozostanie nasze ciało, jak i dla nieba, gdzie znajdzie się nasza dusza.
Możemy jednak żyć nadzieją, że po zmartwychwstaniu, na Nowej Ziemi i w Nowym Niebie będziemy doświadczać, nawet w większym wymiarze tych wszystkich radości i przyjemności, które znamy z obecnego życia. Będziemy wówczas bardziej ludźmi, a nie mniej ludźmi. Będziemy doświadczać dobrych rzeczy od Boga bardziej, a nie mniej.
Jezus wstąpił do nieba, abyśmy i my wstąpili tam razem z Nim. Wstąpił na wysokość, aby władać z wysokości, będąc jednocześnie blisko nas poprzez Ducha Świętego, którego posłał. Poszedł do nieba, aby przygotować nam miejsce.
W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce (Ewangelia Jana 14:2).
Kiedy udamy się do nieba, ujrzymy tam Jezusa, który przygotował miejsce dla każdego z tych, którzy Jemu zaufali. Do nieba nie trafiają po prostu ludzie z kolejki, których Bóg następnie stara się ulokować, by każdemu było w miarę komfortowo. Do nieba trafią ci, którzy mają tam przygotowane miejsce przed założeniem świata. I kiedy tam trafimy, zobaczymy miejsce przygotowane przez Jezusa specjalnie dla każdego z nas z osobna.
Myślmy o niebie z ogromną nadzieją i radością. Bo być z Chrystusem to ogromny zysk i coś, za czym powinniśmy tęsknić. Choć na razie, ze względu na powołania od Pana Boga, mamy tu na ziemi jeszcze trochę rzeczy do zrobienia.
środa, 17 września 2025
Gdzie jest niebo?
Pan Jezus dokonawszy dzieła na ziemi udał się więc do nieba. Czyli gdzie dokładnie? Co to za miejsce i jak ono wygląda? Nie są to łatwe pytania. Nie jest nawet łatwo wyobrazić sobie niebo, ponieważ nie przypomina ono niczego, co znamy w tym świecie. Nie mamy bowiem na myśli nieba nad nami, na którym widzimy gwiazdy, słońce oraz księżyc. Nie mamy również na myśli galaktyki. Nie można do niego dotrzeć statkiem kosmicznym, nawet takim, który leci nieskończenie szybko. Możemy powiedzieć, że niebo znajduje się poza wszechświatem. Używając znanego nam języka: jest w innym wymiarze.
Kiedy Pan Jezus odszedł do nieba, to nie powinniśmy myśleć, że niebo znajduje się 4.432.399 km ponad naszymi głowami. Zaś zstąpienie do piekieł nie oznacza, że piekło jest 79.392 km pod ziemią. To pewne metafory, które są użyte, by nas nauczyć, że niebo jest poza tym światem.
Do nieba, a więc do Bożej obecności, udają się dusze zbawionych. Lecz Pan Jezus udał się do nieba w zmartwychwstałym, a więc fizycznym ciele, uwielbionym, ale wciąż ciele. W Starym Testamencie czytamy, że Eliasz został wzięty cieleśnie do nieba.
To wszystko nasuwa wnioski o wielu tajemnicach, które są związane z niebem. Na podstawie tego, co czytamy w Biblii, możemy więc powiedzieć, że niebo jest w jakimś sensie fizycznym miejscem, skoro jest w nim cieleśnie Pan Jezus. Zbawieni, choć pozbawieni ciał, jakie znamy tu na ziemi, będą również mieli jakąś widzialną formę, ponieważ mamy przykłady w Biblii, które oznajmiają, że rozpoznamy się tam. Zbawieni w Księdze Objawienia Jana są opisani jako postacie, które śpiewają, stoją, podchodzą. Nie mamy wiele informacji o ich wyglądzie i z pewnością jest w tym opisie wiele symboliki, ale nasuwają się wnioski, że będziemy mieli jakąś widzialną formę.
Możemy więc powiedzieć, że niebo jest w jakimś sensie materialne. Nie w pełni materialne, ale cielesna obecność Jezusa w niebie świadczy o tym, że nie jest to całkowicie niematerialne miejsce. W obecnej postaci jest ono jednak niegotowe dla naszych materialnych ciał, dlatego musi zostać przemienione w coś większego – mianowicie w Nowe Niebiosa i Nową Ziemię pod koniec historii. Wówczas będzie ono w pełni materialne, nadające się na mieszkanie dla zmartwychwstałych i materialnych istot ludzkich.
czwartek, 11 września 2025
Co będziemy robić w niebie?
Apostoł Paweł napisał: Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać (2 List do Koryntian 12:1-4).
Komentatorzy są zgodni, że Paweł mówi tu o swoim własnym doświadczeniu. Są to dość tajemnicze słowa, ale możemy z nich wnioskować, że Bóg odsłonił Pawłowi chwałę nieba, której nie widział żaden śmiertelnik. Ten sam apostoł w innych miejscach swoich listów mówi:
Dlatego też w tym doczesnym wzdychamy, pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba (2 List do Koryntian 5:2).
Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać. Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej; lecz z drugiej strony pozostać w ciele, to ze względu na was rzecz potrzebniejsza (List do Filipian 1:21-24).
Paweł wiedział, co go czeka po śmierci. Dlatego nazwał śmierć zyskiem. Lecz tym, co go pociągało, jeśli chodzi o niebo, było przebywanie w obecności Chrystusa. To jest główny powód, dla którego powinniśmy tęsknić za niebem. Nie chodzi w głównej mierze o obecność naszych bliskich, przyjaciół, z którymi się spotkamy, choć myślę, że będzie to wspaniała rzecz! Ale to, na co wskazał Paweł, to Chrystus. Tęsknił do nieba, ponieważ pragnął być z Chrystusem! Oczywiście wiedział, że tu na ziemi jest bardziej potrzebny. Mamy robić swoje, póki nas Bóg nie wezwie do siebie. Ale tym, co powinno być tu dla nas powodem ekscytacji, jest fakt, że niebo jest miejscem spotkania z Chrystusem, a więc miejscem wielkiej radości, czegoś, co nawet trudno opisać w kategoriach ziemskich doświadczeń.
Co się dzieje w niebie?
Jest tam przygotowana obfita zapłata
Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami (Ewangelia Mateusza 5:12).
Jeśli tu doświadczamy ucisków, trudów, prześladowań, smutku, bólu – bądźmy wierni i weselmy się, bo nasza zapłata jest obfita w niebie. Chwilowy ucisk nic nie znaczy w obliczu nadchodzącej chwały nieba.
Skarby w niebie
Rzekł mu Jezus: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie (Ewangelia Mateusza 19:21).
Już teraz możemy gromadzić skarby na niebiańskim koncie. Jak? Bogacąc się w to, co dobre, szlachetne – i dzieląc się tym. Co prawda coś wydajemy, ale nie tracimy tego. Gromadzimy w ten sposób skarby, których nie zżerają rdza i mole.
Nie będzie małżeństwa
Albowiem gdy powstaną z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jako aniołowie w niebie (Ewangelia Marka 12:25)
Małżeństwo jest więzią z najbliższą osobą na ziemi, z najbliższym człowiekiem, którego dał nam Bóg. W małżeństwie kochamy się, uświęcamy się i wspieramy się wzajemnie w drodze do nieba. Wydajemy również potomstwo i wychowujemy dzieci, dla Bożej chwały. Po śmierci będziemy z Chrystusem. Nadal będę miał bliskie miłosne więzi z Jolą, ale będą to więzi brata i siostry. Nie będziemy jednak doświadczali braku czegoś. Będziemy doświadczali rodzaju miłości, której obecna miłość jest zadatkiem i przedsmakiem.
W niebie jest wielka radość z nawrócenia grzesznika
Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania (Ewangelia Łukasza 15:7).
To, co się dzieje na ziemi, nie pozostaje niezauważone w niebie. Nie chodzi o to, że wszyscy zbawieni w niebie siedzą teraz przed wielkim ekranem i dobrze się bawią, oglądając nasze życie. Wystarczy, że Bóg widzi. Nawrócenie grzesznika powoduje, że w niebie jest wielka radość. Dlatego wzorem nieba powinniśmy również radować się z tego powodu na ziemi.
Mamy tam dom
Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny (2 List do Koryntian 5:1).
W niebie mamy dom. Jest to dom trwały, zbudowany przez Boga. Tutaj jesteśmy tylko na chwilę. W tym życiu jesteśmy pielgrzymami, ale w niebie jest nasz dom, którego nikt nam nie zabierze, nie spali i nie włamie się do niego.
Wszyscy w niebie oddają Bogu chwałę
I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków (Objawienie Jana 5:13).
Potem usłyszałem jakby donośny głos licznego tłumu w niebie, który mówił: Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc Bogu naszemu (Objawienie Jana 19:1).
Potem widziałem, a oto tłum wielki, którego nikt nie mógł zliczyć, z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków, którzy stali przed tronem i przed Barankiem, odzianych w szaty białe, z palmami w swych rękach. I wołali głosem donośnym, mówiąc: Zbawienie jest u Boga naszego, który siedzi na tronie, i u Baranka. A wszyscy aniołowie stali wokoło tronu i starców, i czterech postaci, i upadli przed tronem na twarze swoje, i oddali pokłon Bogu, mówiąc: Amen! Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła Bogu naszemu na wieki wieków. Amen (Objawienie Jana 7:9-12).
W niebie będziemy uwielbiać Boga. Zauważmy, że to niebiańskie nabożeństwo jest piękne, chwalebne, liturgiczne i synchroniczne. Zbawieni wspólnie stoją, oddają pokłon, śpiewają. Warto uczyć się tego już tutaj na ziemi, byśmy dołączyli do zbawionych w niebie i razem z nimi uczestniczyli w tym liturgicznym niebiańskim nabożeństwie.
środa, 13 sierpnia 2025
Koniec świata?
wtorek, 15 lipca 2025
Wieczne zmartwienia i problemy?
Słowo „wieczność” występuje w Biblii w dwóch znaczeniach. Jedno z nich odnosi się do czasu trwania.
Który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych, lecz według postanowienia swojego i łaski, danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami (2 List do Tymoteusza 1:9).
Przed dawnymi wiekami, a więc w wieczności Bóg postanowił okazać nam łaskę w Chrystusie. Nie dwa tysiące lat temu, nie siedem tysięcy lat temu. Przed wiecznymi czasami.
Drugie znaczenie słowa „wieczność” mówi o jakości życia, a nie tylko jego długości. Dlatego kiedy Pan Jezus mówi: „Kto wierzy we mnie, ten ma życie wieczne” – mówi przede wszystkim o jakości życia. Mówi o szczęściu, radości, pokoju, które nigdy nie zostaną odebrane.
To istotna prawda, ponieważ czasami myślimy, że będziemy mieli życie wieczne, lecz natychmiast przychodzi refleksja: Ale jaka w tym wartość? Będziemy żyli wiecznie, lecz czy nie oznacza to, że będą wieczne zmartwienia, problemy, wyzwania? Oczywiście nie! Biblia, mówiąc o życiu wiecznym nie tylko oznajmia „życie” w przeciwieństwie do „śmierci”, lecz „życie w pełni szczęścia, radości z Bogiem i Jego dziećmi” w przeciwieństwie do zwykłej egzystencji.
O ludziach, którzy będą na wieki oddzieleni od Boga w piekle, nigdzie nie czytamy w Biblii, że będą mieli „życie wieczne”. Owszem, ich egzystencja jest wieczna, ale nie mają życia, ponieważ życie oznacza społeczność, więź z Bogiem. To dlatego Adam i Ewa, mimo iż nadal żyli po upadku, to w rzeczywistości umarli. Żyli w stanie dezintegracji – oddzielenia od Boga, oddzielenia od siebie nawzajem i oddzielenia człowieka od siebie samego, a więc byli martwi (choć wierzę w łaskę, którą Bóg im okazał, czego przejawem jest odzienie ze zwierząt, a więc ofiara zastępcza). Śmierć fizyczna jest tego obrazem i konsekwencją. Ta rzeczywistość dotyczy każdego z potomków Adama. „Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6:23).












