Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kara śmierci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kara śmierci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2026

Dekalog: Nie zabijaj

kazanie, Gdańsk 2026-04-26

PROSTE i SKOMPLIKOWANE PRZYKAZANIE

Szóste przykazanie jest krótkie. Zawiera dwa słowa. Jest więc z jednej strony proste. Z drugiej strony wydaje się skomplikowane, ponieważ jest dużo nieporozumień z jego znaczeniem.

Pierwsze słowo tego przykazania nie wymaga wielu wyjaśnień. Dobrze wiemy, co oznacza słowo NIE.

Problem w tym, że nie mamy nieporozumienia dotyczące DRUGIEGO słowa. I o tym musimy powiedzieć.

Co Bóg ma na myśli mówiąc „Nie zabijaj”? Zacznę od kwestii tłumaczenia. Hebrajskie słowo oznacza tu nie tylko zabijanie, rozumiane jako odebranie życia. Oznacza raczej mordowanie, czyli pewien kontekst, cel, zamiar odebrania życia.

Słowo zabijać sugeruje, że chodzi o wszelki rodzaj uśmiercenia, bez względu na kontekst i przyczynę. Nie o tym mówi to przykazanie.

Słowo mordować zawęża okoliczności uśmiercenia człowieka. Różnica między uśmierceniem a zamordowaniem jest taka, że zamordowanie jest bezprawnym odebraniem życie człowiekowi.

Ktoś może powiedzieć, że każdy rodzaj uśmiercania człowieka jest zły. I że Bogu chodzi tu o każdy rodzaj odbierania życia człowiekowi. Nigdy i w żadnych okolicznościach nie można zabić człowieka.

To oczywiście jest niebiblijne spojrzenie. Wystarczy przeczytać następny rozdział Księgi Wyjścia, gdzie Pismo mówi o konsekwencjach odebrania życia człowiekowi i tą konsekwencją jest kara śmierci wymierzona przez władzę, powołaną do wydawania sprawiedliwych wyroków. I ta ustanowiona przez Boga kara śmierci za morderstwo była to kara bezwzględna, której nie wolno było zamieniać na żadną inną, np. na odszkodowanie lub odosobnienie mordercy od społeczeństwa.

Mamy w Biblii przykłady uśmiercania człowieka przez Boga. I mamy fragmenty Pisma, gdzie Bóg zezwala lub nakazuje uśmiercenie człowieka w pewnych okolicznościach.

Także Szóste Słowo nie jest absolutnym zakazem uśmiercania ludzi. Nie sankcjonuje bałwochwalczego stosunku do życia. Najwyższą wartością nie jest człowiek, lecz Bóg.

Czyli to przykazanie dotyczy nieprawomocnego stosowania przemocy wobec bliźniego. To dzisiaj brzmi dziwnie w uszach świeckiego humanisty. Czyli co? Czy istnieje uprawomocniona przemoc?

Odpowiedź Słowa Bożego jest oczywista: Jak najbardziej. Np. policja przemocą doprowadza poszukiwanego na komisariat, gdy ten stawia opór lub jest agresywny. Wojsko stosuje przemoc wobec wrogów, gdy ci przekraczają granice cudzego państwa. Służby graniczne stosują przemoc wobec osób, które bezprawnie przekraczają granicę państwa. Właściciel domu przemocą broni rodzinę przed napastnikiem, który się włamał do jego domu itd.

To są przykładowe konteksty, w których Bóg daje przyzwolenie na użycie siły, a w niektórych przypadkach na uśmiercenie agresora.

Wśród bohaterów wiary wymienionych w Nowym Testamencie są m.in. wojownicy, który uśmiercali wrogów:

(32) I cóż powiem jeszcze? Zabrakłoby mi przecież czasu, gdybym miał opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie i Samuelu, i o prorokach, (33) którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom,(34) zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska. – Hbr 11:32-34

Zatem przykazanie Nie zabijaj dotyczy mordowania, a nie odbierania życia w każdych okolicznościach.

A morderstwo jest straszliwym grzechem, ponieważ jest zniszczeniem życia ludzkiego, które jest święte i cenne. Każdy człowiek jest obrazem Boga. Kto morduje człowieka, nienawidzi jego stwórcy. Każdy zamach na człowieka jest pośrednio zamachem na Boga.

Bóg powiedział do Noego, gdy ten wyszedł z rodziną z arki:

Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, (DLACZEGO?) bo na obraz Boży uczynił człowieka - Rdz 9:6

Czyli zabójstwo jest złe, ponieważ człowiek jest świętością. Jest nosicielem Bożego obrazu. Jeśli ktoś ten obraz niszczy, powinien zostać uśmiercony. I było to uniwersalne prawo, które dał całej nowej ludzkości po potopie. I nigdy od tamtego czasu Bóg się nie rozmyślił i nie zmienił zdania.

OKO ZA OKO

A to dlatego, że podstawą biblijnej sprawiedliwości jest adekwatność kary do winy i równość wobec prawa. Temu służyło biblijne prawo: Oko za oko. Ząb za ząb.

Chodzi po prostu o sprawiedliwość. Niszczysz życie, musisz zapłacić życiem. A więc z jednej strony chodzi o to, by nie karać zbyt surowo ani zbyt łagodnie. A z drugiej strony chodzi też o to, by ta sama zasada sprawiedliwości dotyczyła zarówno króla, jak i zwykłego obywatela.

Jeśli ktoś komuś wybił ząb, to nie można go karać wybiciem wszystkich. I odwrotnie: jeśli ktoś spowoduje, że zostaniesz kaleką, to nie można go uderzyć za to w policzek. Kara musi być adekwatna do przewinienia.

Temu służyło również prawo dotyczące nieumyślnego uśmiercenia człowieka (Wj 21). W takim przypadku człowiek winien śmierci bliźniego powinien jak najszybciej udać się do jednego z miast schronienia (Lb 35:10-28), by nie wpadł w ręce „mściciela krwi”. Nie było kary śmierci za nieumyślne zabicie człowieka, bo cały chodzi o adekwatność.

Dlatego biblijna sprawiedliwość to ocena zarówno czynu, jak i motywacji.

Także wiara chrześcijańska nie jest wiarą ugrzecznioną. Nie jest wiarą pacyfistyczną. To nie jest tak, że napastnik ma prawo włamać się do twojego domu, zaatakować twoją rodzinę, a jedyne co ty możesz zrobić, to zapytać go, czy możesz zadzwonić na policję lub poprosić, by przynajmniej ciebie zostawił w spokoju i pomodlić się o to.

Bóg mówi, że to przestępcy mają się bać, a nie uczciwi obywatele. Bóg daje ci prawo do obrony własnej, włącznie z uśmierceniem agresora jeśli twoje życie lub życie bliźniego jest zagrożone. I nie jest to złamanie szóstego przykazania.

PACYFIZM

Doug Wilson napisał: „Wiara chrześcijańska nie jest w żadnej mierze pacyfistyczna. Pokój wprowadzony przez naszego Pana jest pokojem okupionym krwią. Jeśli nasz Pan poświęcił w tej wojnie samego siebie, tak samo muszą nauczyć się czynić Jego wyznawcy”.

C.S. Lewis w jednym ze swoich esejów napisał, że Kościół wyprodukował dwa rozwiązania jeśli chodzi o reakcję na okropieństwo wojny: pacyfizm i rycerskość. Rycerskość zamiast działa o wiele bardziej efektywnie. I ma jedną cechę, której pacyfizm nie posiada: naśladowanie Chrystusa.

ABORCJA

Kiedy myślimy o łamaniu szóstego przykazania nie powinniśmy jedynie szukać przykładów, o których mówią media lub kroniki historii. Żyjemy w czasach, gdy w majestacie prawa w 2026 roku morduje się miliony nienarodzonych dzieci. Nie usłyszycie newsów o rozrywanych ciałach i litrach krwi w odpływach kanalizacyjnych. Nie usłyszycie statystyk ile nienarodzonych dzieci zostało zamordowanych w zeszłym roku w Polsce.

Jeden z pastorów amerykańskich napisał, że terroryści od 1990 roku zamordowali 3 tys. Amerykanów. Natomiast tzw. aborcjoniści od wczoraj zamordowali 4 tys. amerykańskich dzieci.

Tzw. aborcja jest dziś najbardziej rozpowszechnioną formą zabijania ludzi i dla niektórych bardzo dochodowym biznesem.

Aby jej okropieństwo było bardziej przyswajalne, jej zwolennicy zadbali o odpowiednią terminologię. A więc w debatach publicznych wyśmiewają słowo „morderstwo” zastępując je określeniem „przerwanie ciąży”. Słowo zabójstwo zastąpiono określeniem „wybór matki”; słowo „dziecko” zastępują słowem „płód”. I wtedy przy uśpionym sumieniu i w białych rękawiczkach można dokonywać tzw. zabiegów, a nie egzekucji niewinnych.

Jako chrześcijanie nie możemy być bierni. Nie możemy poprzestawać na biernym stwierdzeniu: Ja bym nie usunęła ciąży, ale nie możemy decydować za innych.

Niektórzy chrześcijanie sądzą, że to nie może być prawnie sankcjonowany zakaz, bo nie wszyscy uważają, że nienarodzone dzieci to ludzie. Słuchajcie, czy to, że naziści uważali, że pewni ludzie nie są ludźmi – oznacza, że należy stworzyć im możliwość wyboru: że każdy zdefiniuje sobie kogo uznać za człowieka?

Musimy stawać w obronie życie dzieci, nawet jeśli ich rodzice nazwą ich „nieludźmi”, „czymś”, czy Bóg wie czym jeszcze. Obrona dzieci oznacza, że niekiedy musimy ich bronić przed ich rodzicami. Bez względu na to czy mówimy o dzieciach 4 miesięcznych, czy 4-letnich. Bycie rodzicem w żaden sposób nie upoważnia kogokolwiek do krzywdzenia własnego dziecka.

Biblijne świadectwo jest jasne, że życie ludzkie zaczyna się przed narodzeniem.

- Księga Rodzaju 25:22 – Jakub i Ezaw „trącali się” nawzajem w łonie matki.

- Sędziów 13:5 –Samson będzie nazwany Nazarejczykiem Bożym od poczęcia.

-  Hioba 3:3; 13:19 – Hiob w swojej skardze rozważa, co stałoby się z nim gdyby zginął jeszcze w łonie matki jako nienarodzone dziecię.

- Psalm 51:7 – Człowiek jest grzeszny od poczęcia, jeszcze zanim się narodzi

- Psalm 139:13-16 – Dawid dziękuje za ukształtowanie i stworzenie go w łonie matki

- Izajasza 49:1 – Bóg powołał Izajasza już od samego poczęcia, gdy był jeszcze w łonie matki.

- Jeremiasza 1:5 – Bóg utworzył Jeremiasza w łonie matki.

- Ew. Łukasza 1:15,44 – Jan Chrzciciel był napełniony Duchem Świętym  i ruszał się z radości w łonie Elżbiety

Biblia jest jasna. I nauka, która wielkim sojusznikiem obrońców życia nienarodzonego też jest jasna. Może w ciemnych wiekach, można było chlapnąć coś takiego, że życie ludzkie zaczyna się od narodzin. Ale kiedy coś takiego mówi osoba żyjąca w 2026 roku, to albo mieszka w jaskini i nie ma pojęcia czym jest medycyna prenatalna, albo dobrze zna prawdę, ale jest na tyle zakłamana i zdemoralizowana, by własne interesy stawiać ponad ludzkie życie.

NASZE ZAANGAŻOWANIE

W szóstym przykazaniu mamy zakaz. Nie rób czegoś. Nie zabijaj. To jest ten negatywny aspekt przykazania. Nie wolno. Nie rób.

W przykazaniu jednak chodzi o coś więcej. Nie tylko: Nie rób. To przykazanie dotyczy również naszego działania. W tym przykazaniu Bóg nam mówi również: Zabiegaj o życie.

Nie tylko mamy nie zabijać, ale i mamy stawać w obronie tych, którzy są uciskani, prześladowani, gnębieni. To oznacza aktywność.

Nie wystarczy siedzieć w domu, by było OK. Nie wystarczy nie czynić wojny, by był pokój. Nie wystarczy nie kraść, by był dobrobyt. Należy nie prześladować chrześcijan, by nie było prześladowań chrześcijan.

Praktyczną rzeczą jest np. wspieranie wszelkich organizacji, które np. nagłaśniają prześladowania chrześcijan, porwań dzieci, przemocy wobec kobiet czy zabijania nienarodzonych. Praktyczną rzeczą jest np. podpisywanie petycji przeciwko aborcji, nagłaśnianie działań fundacji pro-life. Praktycznym wyrazem przeciwko okropieństwu aborcji jest twój głos w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich.

Kolejną praktyczną rzeczą jest to, że nie powinniśmy być w Kościele, który dopuszcza aborcję jako prawo człowieka.

Nie poślubiaj osoby, która dopuszcza aborcję. Bo to oznacza, że: 

1. Nie chce znać ani pełnić woli Bożej. 2. Nie kocha Jezusa. 3. Nie ceni ludzkiego życia. 4. Ma twarde serce, które dopuszcza morderstwo swojego (i twojego) dziecka. 5. Prosisz się o problemy w swojej sytuacji.

PRZEBACZENIE

Jeśli ktoś ma na sumieniu życie człowieka, narodzonego lub nie – Biblia naucza, że to jest bardzo poważna rzecz. Ale Dobra Nowina jest również dla takich ludzi. Tak, stało się coś strasznego: zabójstwo człowieka.

Ale Ewangelia przynosi przebaczenie, pojednanie i wolność. Jezus przyszedł również dla osób, które dokonały aborcji, które zabiły człowieka. Gdy Jezus wisiał na krzyżu wołał o przebaczenie dla... swoich oprawców, dla morderców. Jego przebaczenie jest dla morderców.

Kiedyś zadzwonił do mnie wierzący mężczyzna, którego uważam za brata w Jezusie. Jest osobą wierzącą i wyznał, że jest mordercą, bo lata temu zgodził się na aborcję swojego dziecka. Wyznał, że zabił własne dziecko i zmaga się z depresją i poczuciem winy.

Moja odpowiedź brzmiała, że jeśli szczerze wyznałeś ten grzech Bogu, to Biblia nie nazywa cię mordercą, lecz Bożym dzieckiem, które zostało obmyte i oczyszczone krwią Jezusa. Bóg cię nie potępia, więc i ty się nie potępiaj. Bóg ci przebaczył i spotkasz się ze swoim dzieckiem w niebie. Żyj z uwolnionym sumieniem, w pokoju serca.

SERCE I USTA

Jeśli nikogo nie zamordowaliśmy, to jeszcze nie mamy powodu, by twierdzić, że przestrzegamy szóstego przykazania.

Pomyślmy o takich rzeczach jak: złość, obmowa, napastliwość, wybuchy gniewu, szyderstwo, małostkowość, arogancja, buta, zuchwalstwo.

Te wszystkie rzeczy są przejawem złamania szóstego przykazania. Pan Jezus nauczył nas, że złamanie przykazania Nie zabijaj dotyczy nie tylko tego, co robią nasze ręce, ale również, co gnieździ się w naszym sercu i co wychodzi z naszych ust:

Jezus powiedział: (21) Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. (22) A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą, a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny. - Ew. Mateusza 5:21-22

Niekiedy zdarza nam się myśleć o Prawie jak faryzeusze. Ale popatrz: nie zabiłem. Jezus każde nam się zastanowić: Czy mam czyste serce? Co myślę o kimś, gdy jesteś sam? Czy karmię serce nienawiścią. Jak z moim niekontrolowanym gniewem w aucie, przy kasie sklepie, w domu wobec małżonka, dzieci? Czy ranią innych swoimi słowami?

Są ludzie, którzy złorzeczą, mówią z pogardą o innych, obmawiają innych, a mówią: jestem chrześcijaninem. Albo: jestem pacyfistą. Badajmy nasze własne serca i usta, czy przyczyniamy się do „uśmiercania”, ranienia innych ludzi poprzez to, co mówimy. Rany wyrządzone słowami goją się o wiele dłużej o tych w wyniku kontuzji. Łatwo możemy zabić czyjąś reputację, dobre imię, honor naszymi słowami: plotką, fałszywym świadectwem, powielaniem niesprawdzonych informacji, kłamstwem.

Dalej: Jak wygląda twoja aktywność w mediach społecznościowych i komunikatorach? Wielu ludzi pozwala sobie na takie słowa wobec drugiego człowieka, których w życiu nie mieliby odwagi użyć stojąc z nami twarzą w twarz. Czy sobie pozwalamy na więcej w takich rozmowach?

Twój rozmówca na Facebooku, Messengerze, YouTubie, What’sUppie, Telegramie itd. to nie jakiś bot, na którym możesz popisać się swoim błyskotliwym zasobem poniżania rozmówcy. Rozmawiasz z człowiekiem uczynionym na Boży obraz i podobieństwo. I składasz publiczne świadectwo o swoim sercu, kim jest dla ciebie twój bliźni.

Człowiek potrafi niszczyć bliźnich w bardziej subtelny sposób niż przez przelanie krwi.

I może nie przelewamy czyjejś krwi, ale krew z twojego i mojego powodu się polała. Dwa tysiące lat temu. Na krzyżu. Polała się krew niewinnego w miejsce winnych. I powinieneś wyznać, że stało się to z twojego powodu. Z powodu tego, że łamiesz 6 przykazanie.

ROZWIĄZANIE

I ostatnia rzecz. Pan Jezus powiedział, że zabójstwo to demoniczna sprawa. Szatan nienawidzi ludzi i życia. Jn 8:44Chcecie mnie zabić, bo waszym ojcem jest diabeł.

Pierwsze morderstwo nastąpiło bardzo szybko po upadku, gdy Kain zabił Abla.

Od początku historii grzechu jest ono wpisane w dzieje ludzkie.

Czterech ludzi dokonało więcej mordów niż ktokolwiek inny w historii. Hitler, Stalin, Lenin i Mao. Zabili 175 mln ludzkich istnień. A XX wiek, czyli poprzedni to najbardziej krwawy wiek w historii pod względem przelanej ludzkiej krwi. Pomyślcie o tym, gdy słyszycie, że rozwiązaniem zła w świecie i w sercu człowieka jest rozwój cywilizacji, edukacja, technologia, nowoczesne formy komunikacji.

Nie łudźmy się. Jedynym rozwiązaniem morderstw, okrucieństwa, gwałtu jest Ewangelia, a nie postęp. XX wiek ze swoim postępem technicznym nie zapobiegł Holocaustowi. Przeciwnie. Technologia w rękach bezbożnych ludzi ułatwiła masowe zagłady.

Rozwiązaniem jest Chrystus, Książę Pokoju. Jezus modlił się za swoich morderców. Przebaczenie jest dostępne dla każdego nawet tak strasznego grzechu. Ale jest tylko jeden sposób: szczery żal prawdziwie skruszonego serca, autentyczne wyznanie winy i zaufanie Jezusowi. Bóg jest Bogiem łaski i przebaczenia.

CICHA MODLITWA

Na koniec pochylmy głowy i pomódlmy się w ciszy, wyznając naszą nienawiść, brak miłości, krzywdę wobec bliźnich wyrządzaną słowem lub czynem. I prośmy naszego dobrego Pana o oczyszczenie naszych serc z tego grzechu.

środa, 22 lipca 2020

List otwarty do Prezydenta Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie,

W niedzielę 12 lipca jako Polacy wybraliśmy Pana na urząd Prezydenta Polski na kolejną kadencję. Serdecznie gratuluję zwycięstwa w wyborach! Kiedy po raz pierwszy został Pan wybrany na ten urząd, w naszym Ewangelicznym Kościele Reformowanym zaczęliśmy (zgodnie z wymogami Pisma Świętego np. 1 Tm 2:1-2)  modlić się za Pana i za Pańską administrację. Jest to nasz chrześcijański obowiązek. Podjęliśmy się go z radością i będziemy kontynuować w tej kadencji. Naszym pragnieniem jest, aby Bóg udzielał Panu zdrowia, wszelkiej mądrości, roztropności w decyzjach, a także błogosławił Pańską rodzinę. Modlimy się przede wszystkim o wszelkie duchowe dobro, aby Pańska dusza, dzięki Bożej łasce, została zbawiona w dniu ostatecznym.

Jako chrześcijanie jesteśmy zaangażowani w życie naszej ziemskiej ojczyzny. Robimy to, ponieważ roszczenia Pana Jezusa są nie tylko duchowe, lecz również nieuchronnie polityczne. Oczywiście Jego władza nie jest zaprowadzana politycznymi środkami, lecz Słowem i Duchem, ale skutki Jego władzy mają polityczne konsekwencje.

Chrystus odszedł do nieba, objął panowanie, została Mu dana wszelka moc w niebie i na ziemi (Mt 28:18-20). Jest więc Królem nad narodami. Jest Panem panów i Królem królów. A Jego konstytucją i oznajmieniem woli jest Pismo Święte. To oznacza, że Jezus nie działa w sposób partyzancki. Nie jest przywódcą małych, rozproszonych oddziałów ukrywających się w lesie. Kiedy mówimy o przestrzeni publicznej, kulturze, sądach, gospodarce, prawie, to musimy uwzględnić objawioną w Biblii wolę Chrystusa, ponieważ On jest Panem, do Niego należymy, a pomyślność naszego narodu zależy od Jego woli i zmiłowania.

Doceniam Pana zaangażowanie w budowę silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej, w obronę tradycyjnej rodziny, małżeństwa, sprzeciw wobec uzależniania Polski od interesów zachodnich sąsiadów, wobec eutanazji oraz wszelkich ideologii sprzeciwiających się Bożemu porządkowi stworzenia. Jednak jako sługa Słowa Bożego chciałbym zwrócić się do Pana w słowach przypomnienia pięciu biblijnych aspektów rządów, odpowiedzialności rządzących zgodnych z Bożą wolą:

1. Panem Polski jak i wszystkich narodów jest Jezus Chrystus, nie Czarna Madonna lub Matka Boska Częstochowska. Rolą prezydenta jest rozpoznać ten fakt, oddać chwałę Bogu i rządzić z bojaźnią Bożą, szukając mądrości Bożego Słowa mając wśród doradców nie tylko dobrych dyplomatów oraz specjalistów od wizerunku, lecz przede wszystkim dojrzałych chrześcijan. Jest Pan na pierwszej linii ognia w potyczkach politycznych, ale również duchowych. Bez tarczy wiary i mądrości z góry trudno jest z nich wyjść niesplamionym, zwycięsko. Zachęcam Pana do (o ile Pan tego nie praktykuje) do codziennej lektury Pisma Świętego i codziennej modlitwy o Bożą ochronę, odwagę, roztropność i wierność przede wszystkim Jemu.

Oczywiście dedykowanie Polski komuś innemu niż Jezusowi nie zmienia faktu, że Polska należy do Niego. Może jedynie zmienić to, czy będziemy obiektem Bożego błogosławieństwa czy Bożego sądu.

2. Bóg jest Bogiem, który powołał nas do wolności. Oznacza to m.in. prawo do własności prywatnej, wolność do zawierania obustronnych umów, bogacenia się, przedsiębiorczych działań, których celem jest poprawa warunków życia. Istnieje oczywiście część cesarska (np. podatki), która należy do cesarza, ale nawet to dzieje się z nadania Bożego (Rzym 13:6-7). Bóg chce, abyśmy płacili podatki, aby dzięki nim rządzący mogli zapewnić obywatelom bezpieczeństwo i zawieranie między sobą wolnych umów zgodnych z prawem. Istnieją zatem słuszne podatki. Jako chrześcijanie nie jesteśmy anarcho-kapitalistycznymi libertarianami (anarchistami wolnego rynku), którzy sprzeciwiają się podatkom.

Jednocześnie pamiętajmy o Bożym ostrzeżeniu: „Król umacnia kraj prawem; kto ściąga wiele podatków, niszczy go” (Księga Przysłów 29:4). Oznacza to, że istnieje pewien rodzaj podatków, który jest rodzajem kradzieży. Biblia naucza, że jest możliwe, by władze państwowe stosowały wobec obywateli bezprawie, ucisk np. poprzez odbieranie im nadmiernej części owoców ich pracy.

Kiedy biblijny król Achab zapragnął winnicy Nabota, przejęcie jej mógł nazwać „reformą rolną” lub „zmianą stref”, ale żadna z tych nazw nie sprawiłaby, że byłoby to czymś innym niż kradzieżą. Również, gdyby Achab opodatkował winnice w Izraelu tak, iż Nabot nie byłby w stanie spłacić należności – to również byłoby kradzieżą, nawet jeśli w dokumentacji Urzędu Skarbowego w Izraelu nazywałoby się to „podatkiem rolnym”.

Chrystus nie pozwala, by rządzący wkraczali do domów obywateli, do miejsc pracy obywateli, by zabierać im np. 30%  powierzchni rolnej, 40% dochodów w imię redystrybucji dóbr lub solidarności społecznej. Takimi określeniami mogą posługiwać się media lub stare słowniki ekonomii, lecz w 2020 roku nie da się kogokolwiek poprawnie nauczyć ekonomii bez używania takiego słowa jak „kradzież”. Przykazanie „nie kradnij” wypisane palcem Bożym na tablicach Dekalogu oznacza prawo człowieka (dane przez Boga) do własności oraz wymóg poszanowania prywatnej własności przez rządzących.

Gdzie więc powinna przebiegać linia? Kiedy można powiedzieć, że państwo oczekuje więcej niż powinno? Proszę pomyśleć o tym w następujący sposób: Bóg w Biblii oczekuje, że Jego lud będzie składał dziesiątą część dochodów na służbę w Domu Bożym. Nazywamy to dziesięciną. Do Boga należy wszystko co mamy, lecz zechciał On, aby służba Kościoła była utrzymywana przez dziesiątą część owoców pracy wiernych, nie przez dotacje państwowe (a więc m.in. przez podatki niechrześcijan). Gdyby rząd ustalił wysokość podatków na poziomie 10%, wezwałbym Polaków do ogólnonarodowego tańca do białego rana. I w zasadzie jest to odpowiedź na pytanie o granicę oczekiwań cesarza. Cesarz nie powinien oczekiwać więcej niż Bóg. Nie każdy podatek jest słuszny tylko dlatego, że pokrywa część wydatków państwa. Kradzież nie przestaje być kradzieżą, jeśli rząd nazwie to „podatkiem dochodowym” lub „podatkiem od wzbogacenia”, a prezydent zatwierdzi swoim podpisem.

3. Bóg utworzył na ziemi trzy wspólnoty, a odpowiedzialność za nie powierzył ich przedstawicielom. Te trzy instytucje to rodzina (Rdz 2:22-25), Kościół (Ef 4:10-12) i państwo (Rzym 13:1). Istnienie każdej z tych wspólnot jest niezależne od pozostałych dwóch. Każda z nich stoi niezależnie przed Bogiem i odpowiada przed Bogiem. Każda z nich zobowiązana jest rozpoznać autorytet Chrystusa nad sobą. Kiedy jedna z tych instytucji działaniami swoich przedstawicieli wkracza w obszar i kompetencje pozostałych dwóch – mamy do czynienia z pogwałceniem Bożego porządku i struktur władzy. Kościół nie może ingerować w takie rzeczy jak wysokość podatków, budżet rodziny, intymność pożycia małżeńskiego itd. Państwo nie może wkraczać w takie rzeczy jak święcenia duchownych lub wychowanie dzieci w rodzinie.  

4. Głównym zadaniem rządzących jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom i stosowanie sprawiedliwości względem przestępców, co zawiera w sobie również delegowany przez Boga autorytet do stosowania kary śmierci (Rdz 9:5). Władza nosi miecz, nie rózgę (Rzym 13:1-6). Pełni rolę sędziego, nie wychowawcy. Miecz nie jest narzędziem resocjalizacji. W czasach, gdy apostoł Paweł pisał te słowa, miecz nie był eksponatem w muzeum, lecz narzędziem uśmiercania. Władza otrzymała od Boga ów miecz, aby z niego w sposób roztropny i sprawiedliwy korzystała. Rządzący są powołani, aby w Bożym autorytecie strzec prawa i stosować sprawiedliwość w wymiarze doczesnym. Źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg i Jego Słowo, nie zaś opinia większości sędziów lub posłów.

5. Mówiąc o zapewnieniu bezpieczeństwa mam na myśli również ludzkie nienarodzone życie. Nikt nie ma prawa pozbawiać życia drugiego człowieka, również nienarodzonego, bez sprawiedliwego procesu. Żadna matka, ojciec, prezydent, sędzia, lekarz nie posiadają upoważnienia do tego, by zdecydować, czy pozwolić jakiemukolwiek dziecku zaczerpnąć powietrza. Dlatego apeluję do Pana Prezydenta, by przygotował Pan prezydencki projekt ustawy zakazującej legalnego zabijania nienarodzonych dzieci. To jedno z najważniejszych powołań władzy: ochrona niewinnego życia i sprawiedliwe karanie przestępców.

Wszystkie te słowa kieruję do Pana jako pastor, sługa Słowa Bożego. Nie uprawiam w ten sposób polityki w większym stopniu niż Bóg, kiedy w Piśmie Świętym mówi, że przed imieniem Jezusa ugnie się wszelkie kolano, a narody i królowie ziemscy powinni uznać Jego autorytet nad sobą. Ambona nigdy nie może być podporządkowana interesom polityków, lecz jednocześnie ambona powinna mieć do powiedzenia coś, co wszyscy politycy powinni usłyszeć.

Każdy z nas ma pewną słabość. Jest nią to, że jesteśmy śmiertelni i kiedyś umrzemy. Każdy z nas stanie przed Bożym Trybunałem Sprawiedliwości. W Bożych oczach kluczową  nie będzie to, jaką mieliśmy pozycję i jakie spoczywały na nas odpowiedzialności. Zasadniczą kwestią będzie to, czy byliśmy w nich wierni. A standardem oceny będzie Boże Słowo. Nadejdzie taki czas, gdy wszyscy staniemy przed Królem wszystkich królów. Nie będzie już prezydentów, premierów, sędziów, posłów, ministrów. Nie będzie możliwości manipulowania czymkolwiek. Nie będzie głosu większości, ankieterów, telewizji publicznej ani prywatnej, sondaży i kampanii, która miałaby przekonać kogokolwiek.

Perspektywa Pisma Świętego jest taka, że będą owce i kozły. Jest to perspektywa, którą wszyscy już teraz musimy uwzględnić. Boży podstawowy podział to nie podział na rządzących i obywateli, lewicę i prawicę, konserwatystów i liberałów, lecz na owce i kozły. A kryterium jest to, czy ukochaliśmy głos Pasterza, czy zaufaliśmy Jemu i udaliśmy się za Nim. Mamy więc miecz Słowa Bożego i kruche patyki. Mamy mocny fundament Ewangelii i piasek, na którym wznosi się każda inna budowla. Moją modlitwą jest, aby nasz kraj był budowany przez Bożych ludzi na mocnym, solidnym fundamencie Ewangelii, nie na jej religijnych pozorach. Religijność bez szczerego nawrócenia i wiary Chrystusowi jest jak nakładanie makijażu na trupa. Moją modlitwą jest, aby każde kolano w naszym kraju, w Pałacu Prezydenckim szczerze pokłoniło się przed Chrystusem i uznało Jego panowanie nad naszym krajem, nad Polską.

Życzę Panu wszelkich Bożych łask, ducha męstwa, odwagi, roztropności, szlachetności. Niech Bóg błogosławi i prowadzi Pana oraz Pańską rodzinę.

Pastor Paweł Bartosik
Ewangeliczny Kościół Reformowany w Gdańsku

środa, 28 sierpnia 2019

Degradacja człowieka

Francis Schaeffer (fragm. książki "Śmierć w mieście")

W Liście do Rzymian 1:24 czytamy: „Dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą”. Ludzie w naszym socjologicznie i psychologicznie zorientowanym wieku posiadają różne rodzaje wytłumaczeń dla moralnych problemów człowieka. Ale zgodnie z Biblią – to nie moralny upadek powoduje odchylenie doktrynalne, ale wręcz odwrotnie. Odwracanie się od prawdy – tej, która jest poznawalna – powoduje moralny upadek. Współcześni artyści, dramaturdzy i pisarze ukazują, jak dalece współczesny człowiek odszedł na moralne bezdroża. Biblia mówi o przyczynie: ludzie, którzy znali prawdę, odwrócili się od niej, a za nimi poszli w ślad ludzie, którzy nie znają prawdy, a wynikiem tego są różnie bezdroża moralne.

Paweł powtarza tę myśl trzy razu w rozdziale 1:23-24; potem w wierszach 25-27 i 28 dalej. Mówi on: „Zauważcie to i przyjrzyjcie się temu. Nie przeczytaliście źle. Nie czytajcie sobie tego lekko, dlatego, że mam zamiar to powtórzyć trzy razy, tak, ażebyście przede wszystkim zrozumieli, że to, co czytaliście za pierwszym razem, jest prawdą. Ponieważ ludzie odwracają się od Boga, powstają problemy moralne”.

To poselstwo jest szczególnie ważne dla chrześcijanina, studiującego socjologię, psychologię, etykę, albo filozofię. Jest ogromnie ważną rzeczą, ażeby nie przyjmować pomniejszych drugorzędnych przyczyn dla faktu, że człowiek grzeszy. Pewne psychologiczne albo socjologiczne uwarunkowania występują w życiu każdego człowieka i wpływają na decyzje, które podejmuje. Ale musimy sprzeciwić się nowoczesnej koncepcji, że wszelki grzech może być wytłumaczony wyłącznie na podstawie uwarunkowań.

Rażący przykład usiłowania wytłumaczenia ludzkich poczynań przez uciekanie się do uwarunkowania, to przypadek Richarda Speck’a, człowieka, który zabił osiem pielęgniarek w Chicago. Jego psycholog napisał książkę, w której stwierdził, że Speck nie mógł się powstrzymać od zabicia ich – i to zupełnie tak samo, jak jakiś inny człowiek nie mógłby się powstrzymać od kichania. Ten pogląd stwarza trzy poważne pytania. Przede wszystkim, co z pielęgniarkami, z których niektóre zostały zabite w bardzo brutalny sposób? Musielibyśmy je wobec tego zupełnie pominąć. Przy tego rodzaju wytłumaczeniu stają się one zerem. Po drugie, co ze społeczeństwem? Społeczeństwo i problemy jego uporządkowania także się nie liczą. W takiej sytuacji porządek w społeczeństwie jest wielką maszyną, która w zakresie swego działania ma do czynienia z małymi maszynami. Po trzecie, co z samym Speck’iem? Wyjaśnienie psychologa najbardziej uderza w niego, gdyż jako człowiek on znika. Staje się on po prostu nurtem świadomości. On także staje się zerem.

W naszym pokoleniu istnieje stałe dążenie do nie przejmowania się zbytnio grzechem i do myślenia, że takie podejście jest bardziej humanitarne. Ale tak nie jest. Ono powoduje zmniejszenie wartości i znaczenia człowieka. Dlatego w konsekwencji, powinniśmy się cieszyć – i to ze względu na człowieka, że wyjaśnienie Biblii jest tak wyraziste i kładzie tak wielki nacisk na sprawę człowieka i sprawę grzechu.

Paweł powtarza to w Liście do Rzymian 1:25: „Ponieważ zamienili Boga prawdziwego na fałszywego i oddawali cześć, i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy…”. 
         

wtorek, 20 grudnia 2016

Szaleńcy czy zabójcy?

Paryż, Madryt, wyspa Utøya, Nicea, Bruksela ... - by wymienić niedawne akty terrorystyczne w samej Europie. Wczoraj Berlin. Po raz kolejny usłyszymy w mediach, że dokonał tego "szaleniec" za kierownicą ciężarówki. Tymczasem zamachów nie dokonują szaleńcy, lecz mordercy. Ich umysł nie znajduje się w objęciach choroby, lecz zła. Szaleństwo jest kategorią psychiczną, medyczną i przynajmniej w pewnej części zdejmuje z człowieka odpowiedzialność. Natomiast morderstwo jest kategorią etyczną i podkreśla, że zabójca (terrorysta) jest osobą odpowiedzialną, a nie chorą. Reakcją państwa nie powinno być jego leczenie, lecz sprawiedliwe karanie.

piątek, 1 kwietnia 2016

Jakiego rodzaju pro-lajferem jestem?

Jestem pro-life, ale chciałbym wyjaśnić jakiego rodzaju pro-lajferem jestem. Jestem pro-lajferem chrześcijańskim. Oznacza to, że to nie ludzkie życie, lecz Boże Słowo jest dla mnie najwyższą wartością i najwyższym punktem odniesienia. 

Jestem za ochroną życia nienarodzonych dzieci nie dlatego, że uważam życie ludzkie za ostateczną wartość, lecz dlatego, że Pan Bóg zabrania mordować niewinnych ludzi. Jednocześnie Pan Bóg mówi, że w pewnych sytuacjach odebranie życia człowiekowi jest uzasadnione, np. kara śmierci za zabójstwo z premedytacją, obrona konieczna przed napastnikiem, czy udział w sprawiedliwej wojnie.

Problem z niektórymi drogimi braćmi pro-lajferami polega na tym, że absolutyzują to, co absolutne nie jest, a więc człowieka. Dlatego są za ratowaniem życia nienarodzonych dzieci z tych samych powodów co są za ratowaniem życia morderców. Są antyaborcyjnymi abolicjonistami (przeciwnikami kary śmierci) lub/i pacyfistami. 

Kiedy więc staję w obronie życia nienarodzonych dzieci, to nie mówię: „Życie ludzkie ponad wszystko!” Mówię: „Boża wola ponad wszystko”.

wtorek, 3 grudnia 2013

Czy zabójców powinno się leczyć, resocjalizować, czy karać?

"Nie zabijaj" - Księga Wyjścia 20:13

Problem nieuprawnionego uśmiercania ludzi zaczyna się od buntu człowieka wobec Boga. Człowiek z natury ucieka od Boga, nienawidzi Boga, nasz umysł jest wrogi Bogu (Kol 1:21). Dlatego człowiek nienawidzi tego, co mu przypomina o Bogu: krzyża w przestrzeni publicznej, odniesień do Biblii w konstytucji, nauczania o Bogu w szkole itd. Przede wszystkim człowiek nieodrodzony nienawidzi obrazu Boga w innych ludziach. Nie rozpoznaje, że pomsta należy do Boga (Rz 12.19), dlatego sam na własną rękę próbuje wymierzać sprawiedliwość. A gdy rozstrzygnięcie nie jest zgodne z oczekiwaniami posuwa się do agresji: słownej lub fizycznej. Nie rozpoznaje, że to Bóg określa kiedy zaczyna się i kończy się życie. Nie my.

Oczywiście przyczyn naszego grzechu, przyczyn przemocy szukamy poza sobą, poza własnym sercem. Winni są inni ludzie, winne jest społeczeństwo, winne jest środowisko. Na tym opiera się system karny w nowoczesnych demokracjach. Nie należy uśmiercać zabójców. Należy zmienić im środowisko. Skoro środowisko ich zepsuło, uczyniło ich groźnymi ludźmi, to teraz zmieniając im środowisko, stosując odpowiednią terapię, resocjalizację, uczynimy ich lepszymi ludźmi.

To traktowanie ludzi jak bezwolne lalki, które nie są odpowiedzialne za swoje czyny. To spojrzenie humanistyczne, które niszczy pojęcie sprawiedliwości. Niszczy istnienie czegoś takiego jak obiektywny autorytet oceny ludzkich zachowań. Skoro bowiem Boże Prawo staje się nieaktualne i nieżyciowe, to standardem oceny staje się... człowiek. Człowiek i jego życie jest ostateczną wartością. Nie możemy więc nakładać na człowieka jakiegoś zewnętrznego standardu, który nas zabierze do niezależnych od nas norm sprawiedliwości. Taki standard w świeckim humanizmie zwyczajnie nie istnieje.

Jako chrześcijanie wierzymy jednak, że jest inaczej. Tym standardem jest sprawiedliwość od Boga. Skąd wiemy, czym ona jest, co jest sprawiedliwością? O tym informuje nas Boże Słowo. Bóg stwarzając człowieka jako świętość nie zapomniał powiedzieć o tym, jaka jest sprawiedliwa kara dla tych, którzy niszczą życie człowieka. I bynajmniej nie chodzi tu o emocjonalny kaprys. Chodzi o szacunek do Boga, do życia, do sprawiedliwości. 

Humaniści mówią o tym, że zbrodniarzom należy zmienić środowisko, a państwo powinno ich resocjalizować, a nie karać. Bóg nie daje państwu takich kompetencji. Według Pisma władza państwowa nie musi być zawsze chrześcijańska, aby posiadała mandat od Stwórcy (choć dobrze by była). Jednak musi znać swoje ograniczenia, ale i kompetencje. Dziś te dwie rzeczy stawia się do góry nogami. Władza sięga po kompetencje, które nie należą do niej: edukacja, zdrowie obywateli, sposób odżywania się, rodzaj używanych żarówek i sadzonych (lub wycinanych) drzew na posesji... Jednocześnie abdykuje z kompetencji, które posiada, np. władzy miecza której mówi ap. Paweł w Liście do Rzymian 13:1-4. Miecz w czasach Ap. Pawła służył do uśmiercania, a nie dawania klapsów lub resocjalizacji więźniów. Oznacza to, że państwo posiada delegowany od Boga autorytet, by w Jego imieniu wymierzać sprawiedliwość. 

Owszem, zdarzają się pomyłki sądowe, policyjne, prokuratorskie. Każdy system mający w sobie grzeszników ma braki. Ale braki ma system, a nie Boże wymogi sprawiedliwości. Pomyłki mogły zdarzać się również i w Starym Testamencie, dlatego sprawa miała być gruntowanie przebadana. Aby skazać kogoś na śmierć miały być niepodważalne dowody winy. Pomyłki nie były nigdy czymś powszednim. Jednak mimo niedoskonałości ludzkiego świadectwa, możliwości pomyłki itd. – Bóg nakazał stosowanie kary śmierci. Sprawiedliwość ma czasami szorstkie ostrza, ale nie ma alternatywy dla sprawiedliwości, jak powiedział J. R. Rushdoony. Nie możemy powiedzieć: Rezygnuję ze sprawiedliwości, ponieważ ludzie, którzy ją egzekwują są omylni.

Kara śmierci nigdy nie mogła być wykonana dzięki świadectwu mniej niż dwóch świadków.

 4 Mj 35:30 – „Jeżeli ktoś zabił człowieka, to zabójcę można zabić na podstawie wypowiedzi świadków; lecz jeden świadek nie może świadczyć przeciw człowiekowi, aby go skazano na śmierć”.

 5 Mj 17:6, - „Na podstawie zeznania dwóch świadków lub trzech świadków skazuje się na śmierć. Nie skazuje się na śmierć na podstawie zeznania jednego świadka”

Odejście od kary śmierci w nowoczesnych demokracjach jest związane z odejściem od wiary w Boga. Jeśli nie ma Autora Życia, to sami określimy jak je mamy traktować. Jeśli nie ma standardu sprawiedliwości, to sami dla siebie jesteśmy punktem odniesienia. Możemy zagłosować, razem coś ustalić, podzielić się odczuciami naszych serc. 

Dziś wręcz uważa się, że chory jest nie tylko morderca (więc należy go leczyć, a nie karać), ale również ten, który domaga się kary śmierci dla chorych. To przejaw jakiegoś kaprysu, sadyzmu. I znów, pamiętajmy o Bożej mądrości. Chodzi o sprawiedliwość. Czy łakniemy i pragniemy sprawiedliwości, zgodnie z nauczaniem Pana Jezusa (Mt 5:6)? Czy oburzamy się, gdy życie ludzkie się niszczy i uważa za nic, a ten, który jest winny spożywa posiłek i ma zapewniony ogrzewany pokój z pieniędzy rodziny ofiary? Powinniśmy wołać o sprawiedliwość i szacunek do ludzkiego życia. Powinniśmy świadomie modlić się: "Ojcze nasz, bądź wola twoja, jako w niebie, TAK I NA ZIEMI".

Biblia naucza, że kara śmierci ma wymiar odstraszający.

(12) A jeśli ktoś w zuchwalstwie swoim nie usłucha kapłana, będącego tam na służbie u Pana, Boga twego, lub sędziego, to ten człowiek poniesie śmierć, i wyplenisz to zło z Izraela. (13) I usłyszy o tym cały lud, i będzie się bał, i już zuchwale nie postąpi. – 5 Mj 17:12

(18) Jeżeli ktoś ma syna upartego i krnąbrnego, który nie słucha ani głosu swojego ojca, ani głosu swojej matki, a choć oni go karcą, on ich nie słucha, (19) to pochwycą go jego ojciec i matka i przyprowadzą do starszych jego miasta, do bramy tej miejscowości, (20) i powiedzą do starszych miasta: Ten nasz syn jest uparty i krnąbrny, nie słucha naszego głosu, żarłok to i pijak. (21) Wtedy wszyscy mężowie tego miasta ukamienują go i poniesie śmierć. Wytępisz zło spośród siebie, a cały Izrael to usłyszy i będzie się bał.  5 Mj 21:18 

Boża mądrość mówi, że kara ma wymiar pedagogiczny, odstraszający. Dlatego miała być wykonywana publicznie, by "lud się bał" i widział co grozi za najcięższe przestępstwa. Wysokość kar jest czymś, co państwo jest w stanie uczynić szybko i skutecznie, w przeciwieństwie do nieuchronności kary. Wg Bożej mądrości to bowiem wysokość, a nie nieuchronność kary jest odstraszająca. Człowiek bez Boga odpowiada: to nieludzkie. To zbyt teocentryczne. To strąca nas z piedestału. Tak, ponieważ nie podchodzimy do życia ludzkiego w bałwochwalczy sposób. 

Dziś jednak odchodzi się nie tylko od kary śmierci . Również system więzienny jest atakowany przez świeckich humanistów. Woleliby raczej instytucje umysłowego leczenia, psychiatryczną terapię. Przecież każdy zasługuje na godne życie. Wiadomo, że nikt normalny nie zabija. Jak więc ktoś mógłby zabiegać o karanie ludzi z problemami psychicznymi, którzy nie panują nad sobą?! Tylko nieopanowany szaleniec pełen mściwości! Trzeba ich leczyć, a nie karać za coś, nad czym nie panowali, za co nie byli do końca odpowiedzialni. Co jeśli tak zostali wychowani? Co jeśli rodzice się znęcali nad nimi? Co jeśli koledzy z osiedla stosowali wobec nich przemoc? Co jeśli byli uczeni nienawiści jako normy?

Podczas pewnej rozprawy sądowej sędzia odpowiedział na tego typu linię obrony w tym samym duchu: Rodzice, rówieśnicy społeczeństwo nauczyło mnie zdecydowanie reagować i surowo karać winnych popełniania niegodziwości. Dlatego za skazanie pana Smitha na śmierć wińcie nie mnie, ale społeczeństwo.

Humanistyczne spojrzenie mówi: musimy naprawić świat , a poprzez to człowieka. To struktury szwankują, nie człowiek. Gdy kilka miesięcy temu media informowały, że w USA pewien młody człowiek zastrzelił z pistoletu matki kilku nastolatków, podkreślano, że była to osoba uczona domowo, więc winny jest system dający prawo do takiej edukacji oraz zwolennicy posiadania broni (wszak gdyby jego matka miała zakaz posiadania broni, nie doszłoby do tragedii). Lubujemy się w szukaniu przyczyn poza realną i pełną odpowiedzialnością bandyty, któremu trzeba pomóc bo jest ofiarą zdegradowanego systemu. To starodawny sposób manifestacji ludzkiej natury. Już Adam w Ogrodzie Eden winą za swój grzech obarczył żonę, Ewa zaś douszkiwała się winy u Węża (Rdz 3). 

Wg Piśmie Świętym nawet woły, które zabodły człowieka były uśmiercane. W biblijnej sprawiedliwości nie chodzi o stan umysłu, ale o naturę czynu. 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Problem jest duchowy, a nie intelektualny

Są ludzie, którzy walczą o nietykalność zwierząt i drzew, ale nie mają żadnego problemu z ranieniem słowami i działaniami ludzi. Walczą o prawo do życia zabójcy, a nie mają problemu z uśmiercaniem nienarodzonych dzieci. Walczą o godność i wsparcie osób upośledzonych, ale zezwalają na zabicie ich, gdy mają 4 miesiące. Walczą o prawa kobiet, a zabijają miliony nienarodzonych dziewczynek. To nie tylko intelektualna, ale przede wszystkim duchowa schizofrenia. To nie tylko nieuporządkowanie w głowie, ale przede wszystkim w sercu. Rozwiązaniem nie jest nabycie większej ilości informacji. Rozwiązaniem jest nawrócenie.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dziesięć tez na temat kary śmierci


1. Dyskusja o karze śmierci dla zabójców to dyskusja o charakterze etycznym, a nie medycznym. Osoby, które w tym kontekście częściej używają słowa „leczyć” niż „karać”, częściej mówią o „chorobie” niż o „sprawiedliwości” - zupełnie rozmijają się z istotą dyskusji. Co więcej, jeśli są to politycy, osoby wpływające na przepisy kodeksu karnego lub orzekające o wymiarze kary, to stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli. Zadaniem państwa nie jest wychowywanie, resocjalizowanie, dożywotnie karmienie morderców lecz karanie ich ze względu na sprawiedliwość i bezpieczeństwo obywateli.

2. Dyskusja o karze śmierci to w rzeczywistości debata na temat autorytetu i standardu. Kto ma nam powiedzieć, co jest sprawiedliwą karą za zamordowanie z premedytacją człowieka? 15 lat więzienia? 20 lat? 30? Dożywocie? Kara śmierci? Stwórca (w Swoim Słowie) nie pozostawił tak ważnej kwestii jak zabicie tego, który nosi na sobie Jego obraz naszym przypuszczeniom, domysłom i opiniom.

3. Skąd wiemy jaka kara jest sprawiedliwa za zgwałcenie i zabicie dziecka lub zastrzelenie 77 osób (przykład A. Breivika)? Zagłosujemy? Podzielimy się odczuciami? Zapytamy profesora prawa? Którego? Bóg traktuje życie ludzkie jak świętość. Człowiek jest obrazem Boga. Jeśli ktoś go niszczy, wydaje na siebie wyrok. Dokładnie w ten sposób mówi o tym Pan Bóg w pierwszej księdze Pisma Świętego dając uniwersalne prawo dla całej ludzkości:

"Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga" (Księdze Rodzaju 9:6).

Później wielokrotnie Bóg powtarza tą zasadę regulując życie społeczne. Prawo Boże mówi: "Jeżeli ktoś zastawia na bliźniego swego zasadzkę, by go podstępnie zabić, to weźmiesz go nawet od ołtarza mojego, by go ukarać śmiercią" (Księga Wyjścia 21:14);

"Jeżeli kto zabije człowieka, poniesie śmierć" (Księga Kapłańska 24:17);

Nie bezcześćcie ziemi, w której mieszkacie! Krew bowiem bezcześci ziemię, a ziemi nie można oczyścić od krwi, która na niej została przelana, inaczej jak tylko krwią tego, który ją przelewa.” (Księga Liczb 35:33).

Apostoł Paweł mówi o "mieczu", który władza otrzymała od Boga by karać przestępców: Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle”. List do Rzymian 13:2-4.

Miecz w czasach apostolskich nie był narzędziem resocjalizacji, leczenia, lecz wykonywania wyroków. Ten sam apostoł stojąc przed Festusem mówi: "Jeśli więc uczyniłem coś złego i popełniłem coś, co zasługuje na śmierć, nie wzbraniam się umrzeć" (Dz. Ap. 25:11). Zakładał, że przestępstwa zasługujące na śmierć, lecz on takiego nie popełnił.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Tomasz Lis, mordercy i strzykawka

Wczoraj w programie "Tomasz Lis na żywo" dyskusja toczyła się na temat niebezpieczeństwa wypuszczania na wolność morderców po 15-25 latach więzienia. Najczęściej używanymi słowami względem nich były "choroba" i "leczenie", tak jakby zadaniem państwa była ich kuracja. Lewicowa ideologia i świecki humanizm uważają, że najskuteczniejszym narzędziem władzy do zaprowadzania sprawiedliwości i karania morderców są strzykawka i psychoterapeuta, zamiast miecza (Rzymian 13:1-5).

piątek, 26 sierpnia 2011

Morderstwo na 13-letniej Izie i kara śmierci

Media informują o śmierci 13-letniej Izy w gdyńskiej Dąbrowie, która przed zapadnięciem zmroku wyszła z domu by odprowadzić przyjaciółkę. Dziewczyna została zgwałcona i uduszona. W odludnym zakątku, na skraju lasu odnalazła ją zrozpaczona matka.

Bardzo trudno mi słuchać o takich historiach ze spokojem. Dusi mnie w gardle i serce łomocze kiedy myślę o takich dramatach, potwornościach, polskim i europejskim kodeksie karnym . Myślę o... swoich córeczkach.

O podobnych historiach słychać ostatnio dość często. Pisałem już na blogu nt. kary śmierci. Nie będę więc powtarzał argumentacji za jej słusznością i sprawiedliwością. Bóg nie da się z Siebie naśmiewać i ci, którzy mają wpływ na zapisy prawne odpowiedzą przed Jego Świętym Trybunałem.

Dziś chciałbym jedynie zauważyć, że osoby sprzeciwiające się karze śmierci:

- traktują człowieka jak zwierzę, kupę białka, którą można zniszczyć i nadal żyć (w innym miejscu). Inne są kary za zabicie i znęcenie się nad psem oraz człowiekiem. Różnica jest jednak ilościowa, nie zaś jakościowa. Zarówno duszący psa, jak i duszący człowieka nadal (wg wielu środowisk) posiadają "prawo do życia". Wszak są "ludźmi" (w przeciwieństwie do ofiar). Pismo Św. naucza, że człowiek jest największą świętością na ziemi, nosicielem Bożego obrazu. Ktoś kto niszczy ową świętość popełnia największą zbrodnię.

- traktują życie 13-letniej Izy (i każdej zamordowanej osoby) jako niewiele warte skoro jego równowartością jest 15-30 lat życia sprawcy w innych warunkach niż dotychczas, innej diety i sąsiedztwa. I to na koszt m.in. rodziny zgwałconej i zamordowanej ofiary!

- przyczyniają się pośrednio do śmierci ofiar dając społeczne przyzwolenie na abolicję na karę śmierci. Jeśli bandyci mają świadomość, że za morderstwo grozi im egzekucja i nawet mimo tego część z nich dokona zbrodni (licząc np., że nie zostaną złapani), to będą jednak tacy, którzy ze względu na strach przed karą śmierci wstrzymają się od popełnienia zbrodni. Być może do takich ludzi należał zabójca Izy. Nie wiemy. Tacy ludzie jednak są. I choćby z tego powodu warto ratować niewinnych.

Wiemy natomiast, że sprzeciw wobec kary śmierci jest stanięciem w obronie nie 13-letnich dziewczynek odprowadzających koleżanki lecz tych, którzy w odludnych zakątkach, w brutalny sposób je gwałcą, duszą i wiedzą jakiego wyroku mogą oczekiwać (o ile zostaną złapani) przy biernej akceptacji Amnesty International i "świętego oburzenia" przeciwników kary śmierci, którzy dodaliby mu jeszcze 5-7 lat do wyroku.

poniedziałek, 2 maja 2011

Osama bin Laden nie żyje. Alleluja!

Wczorajsza śmierć Osamy bin Ladena oczywiście nie powstrzyma wyznawców islamu przed kontynuacją kulturowo/religijnej krucjaty. Mimo to naszą reakcją na ten fakt powinna być... radość!

Księga Apokalipsy mówi, że nadejście Bożego sądu nad Wielką Wszetecznicą jest powodem wielkiej radości wśród licznego tłumu w niebie:

(1) Potem usłyszałem jakby donośny głos licznego tłumu w niebie, który mówił: Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc Bogu naszemu, (2) gdyż prawdziwe i sprawiedliwe są sądy jego; osądził bowiem wielką wszetecznicę, która skaziła ziemię wszeteczeństwem swoim, i pomścił na niej krew sług swoich. (3) I rzekli po wtóre: Alleluja! I dym jej unosi się w górę na wieki wieków. (4) I upadło dwudziestu czterech starców, i cztery postacie, i oddały pokłon Bogu, siedzącemu na tronie, mówiąc: Amen, Alleluja! (5) A od tronu rozległ się głos mówiący: Chwalcie Boga naszego, wszyscy słudzy jego, którzy się go boicie, mali i wielcy. - Objawienie 19:1-5

Powinniśmy pragnąć bycia policzonymi za sprawiedliwych przed Bogiem. Powinniśmy pragnąć sprawiedliwości nie tylko w aspekcie wiecznym, ale i doczesnym. Śmierć bin Ladena jest wyrokiem za zbrodnie, których dokonał - dokonanym przez zaatakowany przez niego kraj 11 września 2001 r.

Już od pierwszej księgi Biblii Bóg żąda krwi człowieka, który z premedytacją morduje bliźniego. Nic w samym Piśmie Św. nie wskazuje na to, że Bóg się rozmyślił i zmienił zdanie w tej kwestii: Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka. - Rodzaju 9:6

Zatem dziękujmy Bogu za to, że sprawiedliwość została wymierzona, a świat został uwolniony od kolejnego zbrodniarza. Alleluja!

"Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości" - Ew. Mateusza 5:6


"Gdy sprawiedliwym dobrze się powodzi, miasto się raduje; a gdy giną nieprawi, panuje wesele" - Przypowieści Salomona 11:10


"Sprawiedliwy raduje się, gdy się wymierza sprawiedliwość, lecz na złoczyńców pada strach". - Przypowieści Salomona 21:15

czwartek, 25 września 2008

Łotysze za karą śmierci

Jak donosi dzisiejsza RzePa:

Przewodniczący parlamentarnej Komisji Praw Człowieka mówił wczoraj „Rz”, że większość Łotyszów powiedziałaby w referendum „tak”, a cała UE powinna rozpocząć poważną dyskusję na ten temat. – W UE nie ma kary śmierci. Ale to hipokryzja, bo każdego dnia zabijane są nienarodzone dzieci. Zabijają żołnierze. Największe religie świata – chrześcijaństwo, judaizm, islam – pozwalają na stosowanie kary śmierci w przypadku niektórych przestępstw – mówi Janis Smits.

Łotwa to wyjątek na skalę europejską. Zgodnie z wymogami UE karę śmierci zniosła w 1996 roku. Ale – jako jedyny kraj Unii – wywalczyła sobie prawo do zachowania jej w przypadku morderstw popełnionych w czasie wojny. Teraz – jak wynika z internetowego sondażu – ponad połowa Łotyszów chce, żeby kara została przywrócona.

Czytaj całość

_______________

Jakom drzewiej pisał: absurdem współczesnych demokracji jest iż państwo, które pozwala zabić (nienarodzone) dziecko, jednocześnie nie pozwala uśmiercić seryjnego mordercy. Widać Łotysze chcą iść pod prąd wobec Unijnych absurdów i hipokryzji. I dobrze :) Może to zachęci inne kraje do odważnej i uczciwej dyskusji.

sobota, 19 kwietnia 2008

Dzieciom mówimy - nie, Mordercom mówimy - tak

Jeszcze a'propos aborcji.

Paradoks polega na tym, że zwolennicy wolności do uśmiercania nienarodzonych dzieci są na ogół przeciwnikami wymierzania klapsów gdy już się narodzą.

Co więcej - są za "prawem matki" do zabójstwa dziecka w jej łonie, jednocześnie stanowczo i jednoznacznie broniąc prawa do życia zwyrodniałych morderców (wbrew niezmiennym Bożym zasadom sprawiedliwości, np. Rdz 9:6).

Niech za komentarz posłużą słowa z Księgi Izajasza: "Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz". Izaj. 5:20.

czwartek, 27 marca 2008

Aktualność Bożego Prawa

Zdarza się, że w rozmowach na temat ostatecznego autorytetu spotykamy się z pytaniem o nasz (protestantów) stosunek do tradycji i historii jako spuścizny kościoła minionych wieków. Zazwyczaj odpowiadamy wówczas, że w naszej doktrynie i praktyce odwołujemy się przede wszystkim do kościoła apostolskiego jako źródła naszych przekonań, określając siebie samych „nowotestamentowymi chrześcijanami.” Tym samym, w dość nieświadomy sposób wyznajemy, że jesteśmy zaledwie „ćwierć-biblijnymi” wierzącymi ponieważ ponad 75% zawartości całego Pisma Św. stanowią księgi Starego Testamentu, które zdarza nam się bagatelizować, uważać za mniej duchowe i mało praktyczne w naszym życiu. Co prawda tematem niniejszego artykułu nie jest nasze podejście do Pism Starego Testamentu, ale do Prawa Bożego, niemniej jednak warto na samym początku zauważyć, że nasze podejście do Prawa będzie rezultatem naszego stosunku do Bożego Słowa jako całości.

Dlaczego będąc chrześcijanami mamy w ogóle zajmować się tematem Bożego Prawa, które Bóg nadał Izraelowi na Górze Synaj? Można wskazać przynajmniej kilka przyczyn:

Po pierwsze, powinniśmy zajmować się Bożym Prawem ponieważ ma ono wielki wpływ na naszą ewangelizację i na to, jak postrzegamy ludzi niewierzących. Czy mówimy o grzechu i potrzebie nawrócenia, gdy rozmawiamy o poselstwie Ewangelii, czy też uważamy, że Boże Prawo nie odnosi się w żaden sposób do ludzi, którym zwiastujemy przebaczenie grzechów dostępne w Chrystusie (gdyż było dane starożytnemu Izraelowi)?

Drugi powód jest taki, że właściwe (lub niewłaściwe) zastosowanie Prawa Bożego ma wpływ na wszelkie decyzje we współczesnym kościele, szczególnie te dotyczące duszpasterstwa i dyscypliny (5Mj. 17:6, 25:4 itp.). To właśnie z Prawa Bożego możemy się wiele nauczyć o przywództwie, zasadach oddawania Bogu chwały podczas publicznego nabożeństwa, nie mówiąc już o innych aspektach naszego życia (ekonomia, edukacja, polityka, sztuka itp.).

Trzecią przyczyną jest brak jasnego, biblijnego zrozumienia czym jest Prawo Boże i jaka jest jego funkcja. Pragnienie życia zgodnego z Prawem Bożym nie jest przeciwieństwem wobec kroczenia w łasce i wolności Chrystusowej, lecz ich przejawem. Ileż razy zdarzyło nam się usłyszeć stwierdzenia typu: „Ależ mnie Prawo nie obchodzi i nie obowiązuje bo jestem pod łaską” lub: „Mam w sobie Ducha i to Jemu, a nie martwemu Prawu, które wymusza na mnie posłuszeństwo, poddaję swoją wolę.”

Po czwarte ponieważ dość znaczna liczba ewangelicznych chrześcijan wyznaje filozofię zwaną antynomizmem (dosłownie: przeciw lub zamiast prawa). Stoją oni na stanowisku, że Boże Prawo nie obowiązuje już nikogo, przyjęte zaś standardy moralne (które są zwyczajowe i zmieniają się zarówno w zależności od miejsca, czasu jak i okoliczności) są kształtowane jedynie przez jednostki, które postanowiły żyć według nich. Dla chrześcijan wyznających powyższy pogląd Prawo Boże, owszem, miało ważne zadanie i rolę do spełnienia, ale jedynie do momentu przyjścia Chrystusa. Odkąd nasz Zbawiciel wraz ze swoim przyjściem wypełnił Prawo - zdaniem antynomistów nie jest ono dłużej nam potrzebne.

I piąty wreszcie powód, dla którego mówimy o Prawie: Ponieważ uczy o nim Boże Słowo i nie możemy zaniedbać żadnej części jego nauczania jeśli chcemy wzrastać w mądrości i dojrzałości duchowej (2Tm. 3:16). Wszyscy pisarze Nowego Testamentu zakładają, że ich czytelnicy są obeznani ze Starym Testamentem (Prawem, wyglądem świątyni lub porządkiem ofiar).

Wszystkie powyższe przyczyny wiążą się z tezą o zachowaniu aktualności Bożego Prawa w dzisiejszych czasach. Oczywiście Prawo nie jest Ewangelią i nie daje nam życia wiecznego, jednakże Ewangelia nie jest bezprawiem. W niniejszym opracowaniu wskażę powody dla których uważam, że Prawo Boże wciąż zachowuje swoją ważność, aktualność i użyteczność we współczesnym kościele i w społeczeństwie. Kształt dzisiejszego kościoła oraz naszego kraju (wynikające m.in. z wycofania się ewangelicznych chrześcijan z zaangażowania w sprawy publiczne) są wynikiem zaniedbania i zlekceważenia mądrości Bożego Prawa. Jako chrześcijanie traktujący poważnie całe Pismo Św. powinniśmy przywrócić Prawu Bożemu należne w naszym życiu miejsce.

Całość TUTAJ

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Śmierć bez klapsa

"Mnie w tym wszystkim dziwi tylko to, że państwo, które pozwala zabić dziecko zanim się urodzi, nie pozwala mu dać nawet klapsa, jak już się urodzi (taka ogólna zachodnia tendencja)"

Można dodać, że absurdem współczesnych demokracji jest iż państwo, które pozwala zabić (nienarodzone) dziecko, jednocześnie nie pozwala uśmiercić seryjnego mordercy.

(dyskutant "filo" z serwisu ekumenizm.pl)