poniedziałek, 22 czerwca 2026

11 rad dla dorosłych o obecności dzieci na nabożeństwie

1. Zaakceptuj biblijną prawdę, że Kościół to duchowa rodzina, której częścią są dorośli, młodzież i dzieci. Nabożeństwo jest dla wszystkich członków Kościoła. Jest spotkaniem Jezusa z Jego duchową rodziną, nie z jej "dorosłą" częścią. 

2. Bądź wdzięczny, że Bóg zechciał Cię do niej włączyć, mimo iż pod wieloma względami daleko ci do dziecięcej wiary. 

3. Przyjdź na nabożeństwo z odpowiednim nastawieniem. Upewnij się, że nie masz niewłaściwych oczekiwań, np. sterylnej ciszy czy braku obecności rodzin z małymi dziećmi. Są to bardziej niepokojące rzeczy niż płacz dziecka na nabożeństwie. 

4. Wspieraj rodziców. Wyrażaj to poprzez postawę życzliwości, zrozumienia ich wyzwań, ciepły uśmiech czy słowa zachęty. 

5. Nie odwracaj się za każdym razem, gdy usłyszysz lekki szum, płacz lub spadającą książkę. 

6. Po nabożeństwie przywitaj się z m.in. z dziećmi, skieruj do nich życzliwe słowa. Znaj ich imiona i regularnie módl się za nie. Potrzebują twojej modlitwy, ponieważ również one biorą udział w duchowych wyzwaniach i są częścią ludu Bożego.   

7. Problemem większości wspólnot nie są dzieci, lecz dorośli. Choćby ci, którzy nie są duchowo przygotowani na obecność najmniejszych wokół Jezusa. Pracuj nad tym, abyś nie należał do tej grupy. Antydziecięca postawa w Kościele nie jest dla Jezusa obojętna. Nasz Pan zdecydowanie napominał uczniów, którzy odsuwali dzieci od Jego obecności.

8. Jeśli małe dzieci dekoncentrują cię w trakcie nabożeństwa, usiądź z przodu, bliżej kazalnicy.

9. Jeśli masz pomysły i sposoby wsparcia dla rodziców z małymi dziećmi - podziel się nimi z pastorem. 

10. Okazuj gościnność. Miej otwarty dom. Zaproś co jakiś czas do siebie na obiad lub kolację rodzinę z małymi dziećmi. Poznanie rodzin z Twojego Kościoła pomoże ci w lepszym zrozumieniu ich wyzwań, radości i trosk. 

11. Obecność dzieci w Kościele to błogosławieństwo. Bóg odbiera sobie chwałę " z ust ssących i niemowląt" (Ps 8:2). Diabeł nienawidzi obecności dzieci w Kościele. Jezus kocha obecność dzieci w świątyni, ich niedoskonałe uczestnictwo, płacz, wnoszone ręce, ich Ojcze nasz wypowiadane z całym Kościołem. Również powinieneś to kochać. Pochwal po nabożeństwie dzieci (i ich rodziców), które starają się z nim uczestniczyć.

Na koniec krótka historia:

Nie tak dawno (myślę, że ok. 16-17 lat temu), gdy trójka naszych dzieci była mała, odwiedziliśmy na nabożeństwie pewien Kościół (protestancki). Uczestniczyło w nim myślę, że ok. 70-80 osób. Szybko zauważyliśmy, że w tym Kościele prawie nie ma dzieci. W zasadzie dostrzegliśmy tylko jedno

Po zakończeniu nabożeństwa przywitaliśmy się z mamą tego dziecka i zapytaliśmy, czy w Kościele są też inne dzieci. Odpowiedziała, że owszem są, lecz rodzice obawiają się przychodzić z nimi na nabożeństwo, dlatego zostawiają je w domu z babcią lub dziadkiem. 

Ten Kościół został nauczony, że obecność dzieci jest przeszkodą w przeżywaniu przez dorosłych ich spotkania z Bogiem. Boża świątynia nie jest dla nich (mają szkółkę biblijną). 

Wierz mi, nie chcesz takiej "duchowości" w swoim Kościele. Chcesz widzieć dzieci w Bożej świątyni. Tak jak Jezus. 

niedziela, 21 czerwca 2026

Nabożeństwo jako uczta weselna

"Według Biblii nabożeństwo w świątyni, czyli nabożeństwo w niebiosach, jest zawsze „ucztą weselną”, której towarzyszą sakramenty. Kościoły protestanckie pomniejszyły znaczenie Wieczerzy Pańskiej, obchodząc ją bardzo rzadko – raz w roku, raz na kwartał lub raz na miesiąc. 

Protestanckie nabożeństwa, które koncentrują się na kazaniu, są jedynie uroczystymi grupami biblijnymi. Z biblijnego punktu widzenia trudno spierać się o to, że kobiety nie mogą nadzorować takich nabożeństw czy nauczać w ich trakcie. No bo czemuż kobiety nie mogłyby uczyć mężczyzn Biblii? Debora przecież nauczała. Jeśli sednem nabożeństwa jest posługa prorocka, a nie kapłańska, to nie ma dobrych przesłanek biblijnych, aby wykluczyć prorokinie z przewodniczenia nabożeństwu. Jeżeli sakramenty postrzega się jako zwykły dodatek do spotkania prorockiego, to trudno znaleźć biblijny powód, żeby kobieta nie przewodniczyła także Wieczerzy Pańskiej. Z takim sposobem myślenia protestanci nie są w stanie właściwie odczytać biblijnych faktów. 

Według Biblii sednem nabożeństwa zawsze są sakramenty, czyli posiłek przymierza. Ten posiłek należy do domeny kapłańskiej, a nie prorockiej. Kiedy pojmiemy to, wtedy stanie się oczywiste, że tylko mężczyźni mogą przewodniczyć posiłkowi odnowienia przymierza".

- James B. Jordan

Luter o małżeństwie

Marcin Luter: "Nie ma instytucji, której szatan bardziej by się sprzeciwiał niż małżeństwu".

sobota, 20 czerwca 2026

Bardziej niż ten świat

„Jeśli w naszym życiu Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne znajduje się na właściwym miejscu. Ponieważ bardziej niż ten świat kochamy coś innego – to nawet ten świat kochamy bardziej niż ci, którzy nie znają niczego poza nim".

- C.S. Lewis

środa, 17 czerwca 2026

List Otwarty ws. korekty medalowej DMP na żużlu za rok 1984

Gdańsk 2026.06.17.

Polski Związek Motorowy Zarząd Główny 
ul. Kazimierzowska 66 
02-518 Warszawa 

Polski Związek Motorowy 
Główna Komisja Sportu Żużlowego 
ul. Kazimierzowska 66 
02-518 Warszawa 

Ekstraliga Żużlowa Spółka z o.o. 
ul. Jana Pestalozziego 3 
85-095 Bydgoszcz 

Szanowni Państwo, 

Nazywam się Paweł Bartosik. Jestem mieszkańcem Gdańska i wieloletnim kibicem żużlowym. Wychowałem się na „czarnym sporcie” lat 80 i oglądaniu takich zawodników jak Zenon Plech, Edward Jancarz, Andrzej Huszcza, Roman Jankowski, Wojciech Żabiałowicz, Bolesław Proch czy Jerzy Rembas. 

Kieruję do Państwa swój apel w związku z pamiętnymi wydarzeniami w rozgrywkach najwyżej ligi żużlowej w sezonie 1984, które skutkowały decyzją o braku przyznania złotego medalu i tytułu Drużynowego Mistrza Polski za rok 1984. 

Przypomnę, że w związku z niesportowym zachowaniem zawodników drużyny Unii Leszno w ostatnim meczu sezonu w Rzeszowie z tamtejszą Stalą, tytuł Drużynowego Mistrza Polski został odebrany drużynie z Leszna. Sezon 1984 zakończył się oświadczeniem „tytułu Drużynowego Mistrza Polski nie przyznano”. Druga i trzecia drużyna w tabeli, a więc Stal Gorzów oraz Falubaz Zielona Góra otrzymały kolejno srebrny i brązowy medal. 

Do dziś wielu kibiców, do których również należę, uważa to za krzywdzącą i niesprawiedliwą decyzję względem idei fair play oraz uczciwej, sportowej rywalizacji. Całoroczne rozgrywki ligowe zakończone bez wyłonienia złotego medalisty są kuriozalną sytuacją. 

W związku z tym apeluję o korektę klasyfikacji medalowej za sezon 1984 i przyznanie odpowiednio: 
 - Stali Gorzów - złotego medalu 
 - Falubazowi Zielona Góra - srebrnego medalu 
 - dla ROWu Rybnik - brązowego medalu 

Swój apel chciałbym uzasadnić pragnieniem obrony zdrowej, uczciwej sportowej rywalizacji oraz racjonalnym postępowaniem w sytuacji dyskwalifikacji. Mamy tego liczne przykłady w sporcie (również żużlowym).  

Jeśli zawodnik, który jako pierwszy przekroczył linię mety jest po biegu wykluczony, następuje korekta punktacji, a więc poszczególnym zawodnikom są przyznawane punkty za pierwsze, drugie i trzecie miejsce. 

Jeśli drużyna jest wykluczona z rozgrywek ligowych, jej miejsce zajmuje kolejna walcząca o awans. 

Przykłady adekwatnych sytuacji mamy m.in. w piłce nożnej.  W 1993 r., mistrzostwo Polski wywalczyła Legia, pokonując w ostatniej kolejce Wisłę Kraków 6:0 i dzięki temu zwyciężając rozgrywki poprzez lepszy bilans bramkowy od ŁKS-u, który w tym samym czasie wygrał z Olimpią Poznań 7:1. PZPN postanowił jednak odebrać tytuł Legii i ukarać wszystkie cztery kluby, które brały udział w meczach decydujących o mistrzostwie: Legię, ŁKS, Wisłę i Olimpię Poznań. W efekcie tytuł przypadł poznańskiemu Lechowi – trzeciemu na finiszu rozgrywek (źródło: https://legia.com/pilka-nozna/historia-kalendarium-legii-20-czerwca-60-w-krakowie-i-odebrane-mistrzostwo/9500).

Korekta klasyfikacji po wykluczeniu drużyny/zawodnika jest normalnym, uczciwym postępowaniem w sporcie. 

Brak korekty medalowej za rok 1984 w świetle faktu zdyskwalifikowania Unii Leszno w dużej mierze uderza w ideę sportu, niweczy wysiłek poszczególnych drużyn oraz sens uczciwej rywalizacji. 

W swoich odczuciach i uzasadnieniu nie jestem odosobniony. Dlatego proszę o korektę klasyfikacji medalowej za sezon 1984 zgodnie z powyższą argumentacją. 

Z wyrazami szacunku, 

Paweł Bartosik

Dekalog 8. Nie kradnij

 

Gdańsk, 14.06.2026. (kazanie)

WSTĘP

 

Dziś omówimy znane przykazanie nad którym rzadko się pochylamy. Być może dlatego, że uważamy, że przestrzegamy je bez zarzutów. Tak chyba jednak nie jest, bo skoro to przykazanie jest w Dekalogu, to oznacza, że dotyczy nas wszystkich, i że jest ważne.

 

Na samym początku zwróćmy uwagę na fakt, że to przykazanie zakłada własność.

 

W kwestii własności musimy oczywiście zacząć od Boga i Jego prawa własności, ponieważ nasze prawo własności do różnych rzeczy ma źródło w Nim.

 

Jeśli mówimy, ze mamy prawo do danej rzeczy, to oznacza, że to prawo zostało nam nadane, a nie dlatego, że coś nam się należy z samego faktu, że istniejemy. Nic na ten na świat nie przynieśliśmy i nic stąd nie wyniesiemy. Wszystko, co mamy w tym świecie, mamy z Bożej ręki. Nawet jeśli na coś zapracujemy, to dlatego, że Bóg dał nam zdrowie i możliwość zapracowania na doczesne dobra.

 

A więc prawo własności zostało nam dane przez Boga, a nie, sami je sobie nadaliśmy. Do pewnych rzeczy mamy prawo, do innych nie i tego uczy nas ósme przykazanie. I tych rzeczy, do których nie mamy prawa, nie powinniśmy chwytać w bezprawny sposób.

 

Zatem omawiając przykazanie Nie kradnij zaczynamy od przyznania, że świat oczywiście należy do Boga, dlatego każdy człowiek zobowiązany jest, by rozpoznać Jego prawo własności, a następnie w zgodzie z tym faktem postępować.

 

Problem w tym, że tego prawa człowiek często nie respektuje, dlatego nie rozpoznaje praw własności innych ludzi.

 

EX: Człowiek, który nie dostrzega i nie uznaje tego, że Bóg jest właścicielem świata, zachowuje się jak ktoś, kto wchodzi do cudzego sadu i zaczyna zrywać w nim jabłka. Podchodzi ktoś, kto prosi go o parę jabłek, bo sądzi, że należą do tego człowieka. Ten człowiek ochoczo się nimi dzieli. Dzięki temu jest uważany za moralnego, dobrego człowieka. Jednak wszedł na teren sadu, który nie jest jego, nie zapytał, czy może zrywać owoce. A nawet zaprzeczył istnieniu Gospodarza. To nie jest postawa neutralna ani otwarta. To postawa złodzieja, który przez innych często uważany jest za moralnego człowieka. Każdy z nas żyje w Bożym świecie, na Bożej własności.

 

Dlatego posłuszeństwo 8 przykazaniu musimy zacząć od rozpoznania, że tak jest. Ten świat należy do Boga, dlatego powinniśmy okazywać wdzięczność za wszystko, co nam w tym świecie udziela.

Paweł mówi: Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was. (1 List do Tesaloniczan 5:18)

Zatem Bóg jest właścicielem świata. Ale powierzył nam zadanie, które nazywamy Mandatem Kulturowym:

I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi! (Księga Rodzaju 1:28)

Zgodnie z tym nakazem Bóg powierzył nam świat pod wynajem. Jednak wciąż nie my jesteśmy jego właścicielami. Musimy respektować Jego prawo własności, w tym jak zarządzamy tym, co zostało nam powierzone. Tak jak najemca musi pamiętać, że mieszka na posesji, która należy do kogoś innego i została mu na pewien czas powierzona.

 

Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o naszą własność.

BOŻA WŁASNOŚĆ

Skoro to jest Boży świat i wszystko należy do Niego, to komu chce, Bóg może dać więcej. A komu zechce odebrać to, co ma np. gdy używa Bożych darów do złych rzeczy.

 

Tak należy traktować złupienie Egipcjan przez lud Izraela, gdy opuszczali Egipt. Tak należy rozumieć zajęcie przez Izrael w Starym Testamencie ziemi Kanaanu, którą dał im Bóg, jednocześnie odbierając ją bezbożnym narodom i kulturom, którzy plugawili ziemię poprzez grzech i niegodziwość.

 

OCHRONA WŁASNOŚCI I RODZINY

 

Ósme przykazanie „Nie kradnij” jest przede wszystkim ochroną prywatnej własności oraz rodziny.

 

Oczywiście, jednym Bóg daje więcej, innym mniej. Jednym daje denara po 12 godzinach pracy, a innym daje denara po 1 godzinie pracy. Oczywiście nie wszystkim będzie się to podobało. Ale musimy zrozumieć, że Bóg jest suwerenny i łaskawy. Rozporządza tym, co jest Jego wedle własnego uznania, a tym, którzy otrzymali umówionego denara po 12 godzinach nie dzieje się krzywda. Nie jest więc niesprawiedliwy.

 

Dlatego nie możemy wpuszczać do serca zawiści mówiąc: Musimy równać w dół. Tobie więc trzeba zabrać, byśmy mieli po równo, bo zapewne zdobyłeś to nieuczciwie.

 

Na tym opiera się zło socjalizmu, który oparty jest na zawiści i kradzieży. Socjalizm nie respektuje Boga, a więc nie respektuje prawa własności. Nie uznaje, że drogą do posiadania dóbr jest praca i ten kto pracuje ma słuszne prawo do wynagrodzenia, a więc w konsekwencji do większego majątku niż leniwy.

 

Większość polityków woli rozmawiać o tym, na co przeznaczyć cudze pieniądze, aniżeli własne. Człowiek będący u władzy powinien jednak mieć w nienawiści kradzież cudzych dóbr. 

„Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie.” (Księga Przysłów 28.16) 


Jeśli politycy prześcigają się w obietnicach, ile mogą i są w stanie dać obywatelom – nasza odpowiedź powinna brzmieć: A komu chcecie to odebrać

 

Rolą państwa nie jest ingerencja w prywatną własność obywateli. Pismo mówi, że jednym zadań ziemskiej władzy jest ochrona własności obywateli, by kradzież była nieopłacalna i sprawiedliwie karana. I na ten cel państwo ma prawo pobierać podatki. Jeśli jest inaczej, jeśli obywatele czują, że ich własność jest poważnie zagrożona, wtedy zamiast koncentrować się na pomnażaniu dóbr, koncentrują się na chronieniu przed państwem tego, co posiadają.

 

Dlatego Pismo zachęca nas do modlitwy za ludzi mających władze, abyśmy mogli wieść cichy i spokojny żywot i cieszyć się owocami pracy (1 Tes 4:11; 1 Tm 2:2). Musimy prosić o władzę, która respektuje prawo własności obywateli, suwerenność rodziny czy Kościoła. Musimy modlić się o odsunięcie od władzy ludzi, którzy szanują prawo własności obywateli.

 

R.J. Rushdoony napisał: „Państwo jako instytucja ochrony porządku publicznego ogranicza się do radzenia sobie ze złem, a nie kontrolowania wszystkich ludzi (…) Jeśli przykazanie mówi „Nie kradnij”, oznacza to, że prawo może interweniować tylko w przypadku kradzieży; nie może zarządzać ani dysponować uczciwie nabytą własnością”.

 

PAŃSTWO I KRADZIEŻ

 

Król umacnia kraj prawem; kto ściąga wiele podatków, niszczy go.
(Księga Przysłów 29:4)


Biblia naucza, że jest możliwe, by państwo, władze stosowały wobec obywateli bezprawie, ucisk, niesprawiedliwość, np. poprzez odbieranie im nadmiernej części owoców ich pracy.


Kiedy król Achab zapragnął winnicy Nabota, mógł to nazwać „reformą rolną|, „zmianą stref”, ale żadna z tych nazw nie sprawiłaby, że byłoby to coś innego niż kradzież. Również, gdyby Achab opodatkował winnice w Izraelu tak, iż Nabot nie byłby w stanie spłacić należności – to również byłoby kradzieżą. Chociaż w dokumentacji w Urzędu Skarbowego nazywałoby się to „podatkiem rolnym”.


Bóg nie pozwala, by rządzący wkraczali do domów obywateli, do miejsc pracy obywateli, by zabierać im dajmy na to 40%  powierzchni rolnej, 40% dochodów w imię redystrybucji dóbr lub solidarności społecznej.

 

Takie działania możemy różnie nazywać w mediach, w słownikach ekonomii, ale wszyscy musimy się nauczyć podstawowej lekcji ekonomii i takiego słowa jak „kradzież”. Przykazanie „nie kradnij” wypisane palcem Bożym na tablicach Dekalogu oznacza poszanowanie prywatnej własności. I dotyczy również prezydenta, premiera i rządu. 

 

NAWRÓCENI ZŁODZIEJE

 

Odnieśmy to przykazanie do naszej codzienności.

 

W Kościele byli ludzie, którzy w przeszłości byli złodziejami. Paweł mówi:

 

Ef 4:28

Kto kradnie, niech kraść przestanie, a niech raczej żmudną pracą własnych rąk zdobywa dobra, aby miał z czego udzielać potrzebującemu.

 

Kościół jest miejscem dla nawróconych złodziei. Kim jest nawrócony złodziej? To człowiek, który z żalem przyznaje, że kradł. Ale żałuje nie dlatego, że został przyłapany, lecz dlatego, że kradzież jest buntem przeciwko Bogu i Jego porządkowi w świecie i uderza drugiego człowieka. Jest złamaniem największego przykazania o miłości Boga i człowieka.

 

Dlatego Paweł mówi, że sposobem zdobywania pieniędzy jest praca.

 

Oczywiście może ktoś odziedziczyć majątek, wygrać na loterii, otrzymać pieniądze w prezencie, lecz głównym sposobem, w jaki Bóg chce, abyśmy zdobywali pieniądze, jest praca. Jeśli ktoś jej nie ma, to jego pracą powinno być poszukiwanie pracy.

 

POŻYCZANIE I NIEZWRACANIE

 

Formą kradzieży nie jest jedynie włamanie lub wyniesienie towaru ze sklepu, cudzego mieszkania, włamanie się na konto bankowe lub wyjęcie portfela z kieszeni pasażera w tramwaju.

 

Kradzieżą jest również sprzedaż lub kupno rzeczy, o których wiesz, że pochodzą z kradzieży.

 

Formą kradzieży jest np. pożyczenie od kogoś danej rzeczy i nie zwrócenie jej. Czasami zbyt lekko podchodzimy do tego, bo pożyczyliśmy daną rzecz od rodziny lub przyjaciela, a nie z wypożyczalni aut. Jeśli pożyczasz od kogoś np. pieniądze, to zwróć je w umówionym terminie.

 

Jeśli pożyczasz jakąś rzecz, zwróć ją w tym samym stanie, w którym otrzymałeś. Jeśli ją uszkodziłeś, po prostu albo napraw na swój koszt, albo kup nową.

 

Formą kradzieży jest świadome zatrzymywanie rzeczy, pieniędzy, które należą do kogoś innego. Np. widziałeś jak w sklepie ktoś upuścił na ziemię banknot 100 PLN i tego nie zauważył. Jeśli podniesiesz i nie zwrócisz właścicielowi, jesteś złodziejem. Niedawno ktoś mi zwrócił taki banknot.

 

Inny przykład: Kasjerka w sklepie, wydaje ci o 50 PLN za dużo lub nie kasuje ci jakiejś rzeczy. Jeśli ty to widzisz i nie reagujesz, jest to forma kradzieży.

 

Zatem formą kradzieży jest nieoddawanie ludziom ich własności oraz zatrzymywanie rzeczy, do których nie masz prawa.

KRADZIEŻ REPUTACJI

Inny przykład: kradzież reputacji i dobrego imienia czyjejś osoby.

Opinie w internecie pod czyimiś wpisami lub w rozmowach ze znajomymi o drugiej osobie, plotki, które rozsiewamy często są rozsiewane przez innych jeszcze dalej i szerzej. To forma odzierania bliźniego z szacunku, a więc forma okradania go.

Nasze negatywne słowa o kimś zaczynają żyć własnym życiem i nie można ich cofnąć.

Zakonnik Filip Neri (1515-1595) kiedyś udzielił pouczenia nowicjuszowi, który był winny plotkowania. Powiedział młodemu mnichowi, aby wziął poduszkę z pierzem na szczyt wieży kościelnej w wietrzny dzień i tam wypuścił wszystkie pióra na wiatr. Następnie musiał zejść z wieży, zebrać wszystkie pióra rozrzucone po okolicy i włożyć je z powrotem do poduszki.

Oczywiście mnich nie miał jak tego zrobić; mógł zebrać tylko kilka piór, co dobitnie mu pokazało jak działa plotka. Grzechy języka, łatwe do popełnienia, są strasznie trudne do odwrócenia.

W internecie obecnie łatwo o ten grzech. Ludzie po prostu bez namysłu obrażają drugich, okradając ich z honoru. To grzech przeciwko 8 przykazaniu.

PRACOWNIK I PRACODAWCA

 

Kolejna dziedzina, której dotyczy przykazanie Nie kradnij to praca.

Wykonuj pracę jako powołanie od Boga i służbę dla Boga.

Tt 2:9-10

Słudzy niech będą ulegli swoim panom we wszystkim, niech będą chętni, nie przeciwstawiają się, (10)  niech sobie niczego nie przywłaszczają, ale niech im dochowują całkowitej, niezawodnej wierności, aby we wszystkim byli ozdobą nauki Zbawiciela naszego, Boga.

Nie możemy mieć lekceważącego podejścia do pracy dlatego, że mamy przykrego szefa lub mało przyjaznych współpracowników. On odpowiada przed Bogiem za swoje niedbalstwo. Ale my za swoje.  

Gdy pracownik jest niedbały, leniwy i liczy, że pracodawca tego nie zauważy – to okrada pracodawcę z jego pieniędzy i czasu, dając mu w zamian niższą jakość niż się umawialiście.

Z drugiej strony Biblia mówi, że jeśli pracodawca nie płaci umówionego wynagrodzenia lub nie wypłaca na czas – jest to forma kradzieży.

Nie będziesz uciskał swego bliźniego i nie będziesz go obdzierał. Nie będziesz zatrzymywał u siebie przez noc do rana zapłaty najemnika. (Księga Kapłańska 19:13)

Jeśli jesteś pracownikiem, pracuj uczciwie i bądź lojalny wobec pracodawcy. Nie okradaj go z czasu za który ci płaci ani jakości pracy.

 

Jeśli jesteś pracodawcą, dbaj o uczciwą i terminową wypłatę umówionego wynagrodzenia dla pracownika.

 

KARY          

 

Jakie kary przewiduje Boże Prawo za kradzież?

 

Musimy też o tym powiedzieć, ponieważ kradzież, podobnie jak zabójstwo jest nie tylko grzechem, ale i przestępstwem. Są grzechy, które nie są przestępstwem np. brak szacunku do rodziców,  seksualna, lenistwo, pycha, plugawe słowa, różne grzechy serca, ale są grzechy, które są jednocześnie przestępstwem np. zabójstwo, porwanie, gwałt czy kradzież.  

 

Prawo Bożym rządzi zasada restytucji, czyli zwrot skonfiskowanego mienia oraz odszkodowanie dla osoby poszkodowanej ze strony winnego. Również Nowy Testament mówi o prawie do odszkodowania za poniesione krzywdy. Zacheusz w Ewangelii Łukasza po swoim nawróceniu stwierdza, że jeśli komuś coś był winien, to odda to w czwórnasób (Łk 19:8-9). Podobnie stwierdza Paweł w Liście do Filemona, gdzie prosi, by Filemon przyjął zbiegłego niewolnika Onezyma jako brata w Chrystusoie i że jest gotów zapłacić odszkodowanie za wszystko, cokolwiek Onezym ukradł Filemonowi  (Flm 18-19).

 

Ciekawe jest też to, że Prawo Mojżeszowe nie przewidywało kary więzienia dla człowieka, lecz raczej zwrot lub pracę na rzeczy osoby poszkodowanej, co nazywane jest w Biblii „niewolnictwem”. I ten rodzaj służby był zasadny, ponieważ był to sposób, aby winny pracował na rzecz tego, którego okradł, gdy nie był w stanie zwrócić mu ukradzionej własności. Dlatego Paweł mówi, by słudzy wiernie pracowali dla swoich panów jak dla Chrystusa.

 

Oczywiście nie było to niewolnictwo na tle rasowym, ponieważ Biblia potępia rasizm. Była to raczej forma rekompensaty strat, która polegała na pracy na rzecz poszkodowanego właściciela.

 

DŁUG WOBEC  BOGA

 

I ostatnia rzecz, ale najistotniejsza.

 

Omawiając ósme przykazanie, powinniśmy powiedzieć o naszych zobowiązaniach względem Boga.

 

Biblia mówi, że mamy dług. Zaciągnęliśmy dług wobec Boga poprzez nasze grzechy. Musisz ten dług spłacić. Jest jednak pewien problem. Nie jesteś w stanie tego zrobić! Zapłatą za grzech jest śmierć, w wymiarze fizycznym i wiecznym na wieki.

 

Dlatego ktoś inny musi zapłacić za Ciebie.

 

Uczynił to Jezus, bezgrzeszny Boży Syn, oddając swoje życie za ciebie.

 

Kol 2:13-14

(13)  I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; (14)  wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża.

 

Jeśli chcemy mieć darowany dług wobec Boga, musimy się zwrócić z wiarą i wyznaniem win do Chrystusa. Wówczas twój dług zostanie anulowany.

 

Ale pierwszym krokiem jest zrozumienie, że jesteś winny, że łamiesz 8 przykazanie, że masz dług do spłacenia wobec Boga i że nie jesteś w stanie tego zrobić!

 

Co byś powiedział, gdybym cię zapytał: Co z twoim długiem? Co z twoimi grzechami? Są ci darowane? Czy są anulowane? Na jakiej podstawie?

 

Jeśli wskażesz na swoje uczynki, zasługi, moralność, odpowiem, że nadal masz dług. To nie jest waluta, którą Bóg przyjmuje, byś spłacił zadłużenie.

 

To tak jakbyś miał dług na milion dolarów i próbował go spłacić kilkoma posklejanymi groszami, które akurat zapodziały ci się w kieszeni.

 

Dlatego nie kpijmy sobie z Boga.

 

Jedynym sposobem darowania nam długu jest okup Jezusa zapłacony Ojcu.

(45) Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu. (Ewangelia Marka 10:45)

Wyznaj Bogu: złamałem Twoje Prawo. Jestem przestępcą, który zasługuje na Sąd. A jedynym sposobem, abym go uniknął i miał darowany dług, przebaczenie win – jest zwrócenie się ze szczerą wiarą do Jezusa.

I kiedy to uczynisz, On obiecuje:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto wierzy we mnie, ma żywot wieczny. (J 6:47)

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota. (J 5:24)

wtorek, 16 czerwca 2026

10 porad jak pomóc dzieciom uczestniczyć w nabożeństwie

1. Ucz dzieci nie tylko przetrwania nabożeństwa, lecz udziału w nim. Przychodzą na nie jako część Kościoła. Nabożeństwo ludu Bożego jest również dla nich. 

2. Zacznij naukę wcześnie. Nie czekaj aż dziecko będzie miało 10 lat, a Kościół, cześć wznoszona Bogu we wspólnocie chrześcijan będą dla niego czymś obcym. Wychowanie w wierze powinno odbywać się nie tylko w kontekście chrześcijańskiej rodziny, ale i Kościoła. Udział w nabożeństwie to element uczniostwa i wzrostu w wierze od najwcześniejszych lat. 

3. Łatwo jest rozproszyć uwagę dziecka. Usiądźcie w miejscu, w którym dzieci nie będą absorbowane obecnością innych dzieci (dobrym pomysłem jest posadzić dzieci pomiędzy mamą i tatą, nie obok siebie). Gdy dziecko ma 5-6 lat może już siadać (z rodzicami lub starszymi dziećmi) w przedniej części sali, bliżej kazalnicy i Stołu Pańskiego. 

4. Niech dziecko widzi twoje zaangażowanie w nabożeństwo: śpiew, klękanie, wznoszone ręce, modlitwy, udział w Wieczerzy Pańskiej... Dzieci uczą się m.in. poprzez przykład i naśladowanie. Podczas śpiewu zachęcaj je, by trzymało śpiewnik (możesz palcem pokazywać im śpiewany tekst). Podczas czytań i kazania np. mogą trzymać na kolanach Biblię w obrazkach lub inną cichą rzecz. Gdy dzieci potrafią czytać, dobrym pomysłem jest, by nosiły własne Biblie i śledziły czytany tekst. Podczas zbiórki ofiary, zachęć je, by podeszły do przodu i złożyły dar do skrzynki. Jeśli są małe, podejdź z nimi. 

5. Największym wyzwaniem dla małego dziecka jest kazanie. Mogą mieć wówczas zadanie: np. robienie rysunków do historii biblijnej (postaci, wydarzeń, prawd duchowych), zaznaczanie na kartce, gdy pojawi się kluczowe słowo/słowa związane z tematyką kazania np. radość, mądrość, świątynia, anioł, Daniel, góra, niebo, krzyż itd. Bądź twórczy. Jeśli brakuje ci pomysłów, poproś pastora lub innych rodziców z Kościoła. 

6. Nie tylko reaguj. Miej od swojego dziecka oczekiwania dotyczące uczestnictwa w nabożeństwie i powiedz mu o nich, a następnie z miłością egzekwuj w trakcie jego trwania. Pomyśl np. o nagrodach po nabożeństwie za dobre zachowanie lub zapamiętanie jakiejś części kazania. 

7. Dobrym pomysłem jest przygotowanie kościelnej torby, do której będziesz mógł (mogła) spakować na nabożeństwo dziecięce książki lub ciche przedmioty. Niech będą to elementy do skorzystania tylko podczas nabożeństwa.

8. Zadbaj o własną postawę i nastawienie. Nie stresuj się. Ciesz się faktem, że Bóg udzielił ci błogosławieństwa wychowywania dzieci w wierze. Przychodź na nabożeństwo zrelaksowany(a), z radością. Dzieciom udziela się nastrój rodziców. Pan Jezus kocha obecność dzieci i dziecięce głosy w Jego świątyni. Nie przejmuj się jeśli dziecko trzeba będzie je delikatnie uciszyć, zwrócić uwagę lub na moment z nim wyjść. Obecność płaczących dzieci na nabożeństwie to oznaka zdrowego Kościoła. 

9. Płacz, marudny nastrój dziecka zwykle ma dwa źródła: jest zakomunikowaniem obiektywnej potrzeby (np. głód, toaleta) lub próbą wymuszenia posłuszeństwa od rodzica („Chcę już wyjść i masz mi na to pozwolić”). W pierwszym przypadku odpowiednią reakcją jest wsparcie i pomoc dla dziecka, w drugim nauka posłuszeństwa. 

10. Praktykuj rodzinne czytanie Pisma Świętego oraz modlitwę z dziećmi. Ucz je historii biblijnych, Modlitwy Pańskiej czy wyznania wiary (Credo). Wówczas nabożeństwo nie będzie dla nich czymś obcym, nowym, innym aniżeli to, co widzą i robią w domu. Bądź wytrwały, konsekwentny i cierpliwy. Owoce pojawią się całkiem szybko. Niech Bóg ci błogosławi!

sobota, 13 czerwca 2026

Dekalog: Nie zabijaj

kazanie, Gdańsk 2026-04-26

PROSTE i SKOMPLIKOWANE PRZYKAZANIE

Szóste przykazanie jest krótkie. Zawiera dwa słowa. Jest więc z jednej strony proste. Z drugiej strony wydaje się skomplikowane, ponieważ jest dużo nieporozumień z jego znaczeniem.

Pierwsze słowo tego przykazania nie wymaga wielu wyjaśnień. Dobrze wiemy, co oznacza słowo NIE.

Problem w tym, że nie mamy nieporozumienia dotyczące DRUGIEGO słowa. I o tym musimy powiedzieć.

Co Bóg ma na myśli mówiąc „Nie zabijaj”? Zacznę od kwestii tłumaczenia. Hebrajskie słowo oznacza tu nie tylko zabijanie, rozumiane jako odebranie życia. Oznacza raczej mordowanie, czyli pewien kontekst, cel, zamiar odebrania życia.

Słowo zabijać sugeruje, że chodzi o wszelki rodzaj uśmiercenia, bez względu na kontekst i przyczynę. Nie o tym mówi to przykazanie.

Słowo mordować zawęża okoliczności uśmiercenia człowieka. Różnica między uśmierceniem a zamordowaniem jest taka, że zamordowanie jest bezprawnym odebraniem życie człowiekowi.

Ktoś może powiedzieć, że każdy rodzaj uśmiercania człowieka jest zły. I że Bogu chodzi tu o każdy rodzaj odbierania życia człowiekowi. Nigdy i w żadnych okolicznościach nie można zabić człowieka.

To oczywiście jest niebiblijne spojrzenie. Wystarczy przeczytać następny rozdział Księgi Wyjścia, gdzie Pismo mówi o konsekwencjach odebrania życia człowiekowi i tą konsekwencją jest kara śmierci wymierzona przez władzę, powołaną do wydawania sprawiedliwych wyroków. I ta ustanowiona przez Boga kara śmierci za morderstwo była to kara bezwzględna, której nie wolno było zamieniać na żadną inną, np. na odszkodowanie lub odosobnienie mordercy od społeczeństwa.

Mamy w Biblii przykłady uśmiercania człowieka przez Boga. I mamy fragmenty Pisma, gdzie Bóg zezwala lub nakazuje uśmiercenie człowieka w pewnych okolicznościach.

Także Szóste Słowo nie jest absolutnym zakazem uśmiercania ludzi. Nie sankcjonuje bałwochwalczego stosunku do życia. Najwyższą wartością nie jest człowiek, lecz Bóg.

Czyli to przykazanie dotyczy nieprawomocnego stosowania przemocy wobec bliźniego. To dzisiaj brzmi dziwnie w uszach świeckiego humanisty. Czyli co? Czy istnieje uprawomocniona przemoc?

Odpowiedź Słowa Bożego jest oczywista: Jak najbardziej. Np. policja przemocą doprowadza poszukiwanego na komisariat, gdy ten stawia opór lub jest agresywny. Wojsko stosuje przemoc wobec wrogów, gdy ci przekraczają granice cudzego państwa. Służby graniczne stosują przemoc wobec osób, które bezprawnie przekraczają granicę państwa. Właściciel domu przemocą broni rodzinę przed napastnikiem, który się włamał do jego domu itd.

To są przykładowe konteksty, w których Bóg daje przyzwolenie na użycie siły, a w niektórych przypadkach na uśmiercenie agresora.

Wśród bohaterów wiary wymienionych w Nowym Testamencie są m.in. wojownicy, który uśmiercali wrogów:

(32) I cóż powiem jeszcze? Zabrakłoby mi przecież czasu, gdybym miał opowiadać o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie i Samuelu, i o prorokach, (33) którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom,(34) zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska. – Hbr 11:32-34

Zatem przykazanie Nie zabijaj dotyczy mordowania, a nie odbierania życia w każdych okolicznościach.

A morderstwo jest straszliwym grzechem, ponieważ jest zniszczeniem życia ludzkiego, które jest święte i cenne. Każdy człowiek jest obrazem Boga. Kto morduje człowieka, nienawidzi jego stwórcy. Każdy zamach na człowieka jest pośrednio zamachem na Boga.

Bóg powiedział do Noego, gdy ten wyszedł z rodziną z arki:

Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, (DLACZEGO?) bo na obraz Boży uczynił człowieka - Rdz 9:6

Czyli zabójstwo jest złe, ponieważ człowiek jest świętością. Jest nosicielem Bożego obrazu. Jeśli ktoś ten obraz niszczy, powinien zostać uśmiercony. I było to uniwersalne prawo, które dał całej nowej ludzkości po potopie. I nigdy od tamtego czasu Bóg się nie rozmyślił i nie zmienił zdania.

OKO ZA OKO

A to dlatego, że podstawą biblijnej sprawiedliwości jest adekwatność kary do winy i równość wobec prawa. Temu służyło biblijne prawo: Oko za oko. Ząb za ząb.

Chodzi po prostu o sprawiedliwość. Niszczysz życie, musisz zapłacić życiem. A więc z jednej strony chodzi o to, by nie karać zbyt surowo ani zbyt łagodnie. A z drugiej strony chodzi też o to, by ta sama zasada sprawiedliwości dotyczyła zarówno króla, jak i zwykłego obywatela.

Jeśli ktoś komuś wybił ząb, to nie można go karać wybiciem wszystkich. I odwrotnie: jeśli ktoś spowoduje, że zostaniesz kaleką, to nie można go uderzyć za to w policzek. Kara musi być adekwatna do przewinienia.

Temu służyło również prawo dotyczące nieumyślnego uśmiercenia człowieka (Wj 21). W takim przypadku człowiek winien śmierci bliźniego powinien jak najszybciej udać się do jednego z miast schronienia (Lb 35:10-28), by nie wpadł w ręce „mściciela krwi”. Nie było kary śmierci za nieumyślne zabicie człowieka, bo cały chodzi o adekwatność.

Dlatego biblijna sprawiedliwość to ocena zarówno czynu, jak i motywacji.

Także wiara chrześcijańska nie jest wiarą ugrzecznioną. Nie jest wiarą pacyfistyczną. To nie jest tak, że napastnik ma prawo włamać się do twojego domu, zaatakować twoją rodzinę, a jedyne co ty możesz zrobić, to zapytać go, czy możesz zadzwonić na policję lub poprosić, by przynajmniej ciebie zostawił w spokoju i pomodlić się o to.

Bóg mówi, że to przestępcy mają się bać, a nie uczciwi obywatele. Bóg daje ci prawo do obrony własnej, włącznie z uśmierceniem agresora jeśli twoje życie lub życie bliźniego jest zagrożone. I nie jest to złamanie szóstego przykazania.

PACYFIZM

Doug Wilson napisał: „Wiara chrześcijańska nie jest w żadnej mierze pacyfistyczna. Pokój wprowadzony przez naszego Pana jest pokojem okupionym krwią. Jeśli nasz Pan poświęcił w tej wojnie samego siebie, tak samo muszą nauczyć się czynić Jego wyznawcy”.

C.S. Lewis w jednym ze swoich esejów napisał, że Kościół wyprodukował dwa rozwiązania jeśli chodzi o reakcję na okropieństwo wojny: pacyfizm i rycerskość. Rycerskość zamiast działa o wiele bardziej efektywnie. I ma jedną cechę, której pacyfizm nie posiada: naśladowanie Chrystusa.

ABORCJA

Kiedy myślimy o łamaniu szóstego przykazania nie powinniśmy jedynie szukać przykładów, o których mówią media lub kroniki historii. Żyjemy w czasach, gdy w majestacie prawa w 2026 roku morduje się miliony nienarodzonych dzieci. Nie usłyszycie newsów o rozrywanych ciałach i litrach krwi w odpływach kanalizacyjnych. Nie usłyszycie statystyk ile nienarodzonych dzieci zostało zamordowanych w zeszłym roku w Polsce.

Jeden z pastorów amerykańskich napisał, że terroryści od 1990 roku zamordowali 3 tys. Amerykanów. Natomiast tzw. aborcjoniści od wczoraj zamordowali 4 tys. amerykańskich dzieci.

Tzw. aborcja jest dziś najbardziej rozpowszechnioną formą zabijania ludzi i dla niektórych bardzo dochodowym biznesem.

Aby jej okropieństwo było bardziej przyswajalne, jej zwolennicy zadbali o odpowiednią terminologię. A więc w debatach publicznych wyśmiewają słowo „morderstwo” zastępując je określeniem „przerwanie ciąży”. Słowo zabójstwo zastąpiono określeniem „wybór matki”; słowo „dziecko” zastępują słowem „płód”. I wtedy przy uśpionym sumieniu i w białych rękawiczkach można dokonywać tzw. zabiegów, a nie egzekucji niewinnych.

Jako chrześcijanie nie możemy być bierni. Nie możemy poprzestawać na biernym stwierdzeniu: Ja bym nie usunęła ciąży, ale nie możemy decydować za innych.

Niektórzy chrześcijanie sądzą, że to nie może być prawnie sankcjonowany zakaz, bo nie wszyscy uważają, że nienarodzone dzieci to ludzie. Słuchajcie, czy to, że naziści uważali, że pewni ludzie nie są ludźmi – oznacza, że należy stworzyć im możliwość wyboru: że każdy zdefiniuje sobie kogo uznać za człowieka?

Musimy stawać w obronie życie dzieci, nawet jeśli ich rodzice nazwą ich „nieludźmi”, „czymś”, czy Bóg wie czym jeszcze. Obrona dzieci oznacza, że niekiedy musimy ich bronić przed ich rodzicami. Bez względu na to czy mówimy o dzieciach 4 miesięcznych, czy 4-letnich. Bycie rodzicem w żaden sposób nie upoważnia kogokolwiek do krzywdzenia własnego dziecka.

Biblijne świadectwo jest jasne, że życie ludzkie zaczyna się przed narodzeniem.

- Księga Rodzaju 25:22 – Jakub i Ezaw „trącali się” nawzajem w łonie matki.

- Sędziów 13:5 –Samson będzie nazwany Nazarejczykiem Bożym od poczęcia.

-  Hioba 3:3; 13:19 – Hiob w swojej skardze rozważa, co stałoby się z nim gdyby zginął jeszcze w łonie matki jako nienarodzone dziecię.

- Psalm 51:7 – Człowiek jest grzeszny od poczęcia, jeszcze zanim się narodzi

- Psalm 139:13-16 – Dawid dziękuje za ukształtowanie i stworzenie go w łonie matki

- Izajasza 49:1 – Bóg powołał Izajasza już od samego poczęcia, gdy był jeszcze w łonie matki.

- Jeremiasza 1:5 – Bóg utworzył Jeremiasza w łonie matki.

- Ew. Łukasza 1:15,44 – Jan Chrzciciel był napełniony Duchem Świętym  i ruszał się z radości w łonie Elżbiety

Biblia jest jasna. I nauka, która wielkim sojusznikiem obrońców życia nienarodzonego też jest jasna. Może w ciemnych wiekach, można było chlapnąć coś takiego, że życie ludzkie zaczyna się od narodzin. Ale kiedy coś takiego mówi osoba żyjąca w 2026 roku, to albo mieszka w jaskini i nie ma pojęcia czym jest medycyna prenatalna, albo dobrze zna prawdę, ale jest na tyle zakłamana i zdemoralizowana, by własne interesy stawiać ponad ludzkie życie.

NASZE ZAANGAŻOWANIE

W szóstym przykazaniu mamy zakaz. Nie rób czegoś. Nie zabijaj. To jest ten negatywny aspekt przykazania. Nie wolno. Nie rób.

W przykazaniu jednak chodzi o coś więcej. Nie tylko: Nie rób. To przykazanie dotyczy również naszego działania. W tym przykazaniu Bóg nam mówi również: Zabiegaj o życie.

Nie tylko mamy nie zabijać, ale i mamy stawać w obronie tych, którzy są uciskani, prześladowani, gnębieni. To oznacza aktywność.

Nie wystarczy siedzieć w domu, by było OK. Nie wystarczy nie czynić wojny, by był pokój. Nie wystarczy nie kraść, by był dobrobyt. Należy nie prześladować chrześcijan, by nie było prześladowań chrześcijan.

Praktyczną rzeczą jest np. wspieranie wszelkich organizacji, które np. nagłaśniają prześladowania chrześcijan, porwań dzieci, przemocy wobec kobiet czy zabijania nienarodzonych. Praktyczną rzeczą jest np. podpisywanie petycji przeciwko aborcji, nagłaśnianie działań fundacji pro-life. Praktycznym wyrazem przeciwko okropieństwu aborcji jest twój głos w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich.

Kolejną praktyczną rzeczą jest to, że nie powinniśmy być w Kościele, który dopuszcza aborcję jako prawo człowieka.

Nie poślubiaj osoby, która dopuszcza aborcję. Bo to oznacza, że: 

1. Nie chce znać ani pełnić woli Bożej. 2. Nie kocha Jezusa. 3. Nie ceni ludzkiego życia. 4. Ma twarde serce, które dopuszcza morderstwo swojego (i twojego) dziecka. 5. Prosisz się o problemy w swojej sytuacji.

PRZEBACZENIE

Jeśli ktoś ma na sumieniu życie człowieka, narodzonego lub nie – Biblia naucza, że to jest bardzo poważna rzecz. Ale Dobra Nowina jest również dla takich ludzi. Tak, stało się coś strasznego: zabójstwo człowieka.

Ale Ewangelia przynosi przebaczenie, pojednanie i wolność. Jezus przyszedł również dla osób, które dokonały aborcji, które zabiły człowieka. Gdy Jezus wisiał na krzyżu wołał o przebaczenie dla... swoich oprawców, dla morderców. Jego przebaczenie jest dla morderców.

Kiedyś zadzwonił do mnie wierzący mężczyzna, którego uważam za brata w Jezusie. Jest osobą wierzącą i wyznał, że jest mordercą, bo lata temu zgodził się na aborcję swojego dziecka. Wyznał, że zabił własne dziecko i zmaga się z depresją i poczuciem winy.

Moja odpowiedź brzmiała, że jeśli szczerze wyznałeś ten grzech Bogu, to Biblia nie nazywa cię mordercą, lecz Bożym dzieckiem, które zostało obmyte i oczyszczone krwią Jezusa. Bóg cię nie potępia, więc i ty się nie potępiaj. Bóg ci przebaczył i spotkasz się ze swoim dzieckiem w niebie. Żyj z uwolnionym sumieniem, w pokoju serca.

SERCE I USTA

Jeśli nikogo nie zamordowaliśmy, to jeszcze nie mamy powodu, by twierdzić, że przestrzegamy szóstego przykazania.

Pomyślmy o takich rzeczach jak: złość, obmowa, napastliwość, wybuchy gniewu, szyderstwo, małostkowość, arogancja, buta, zuchwalstwo.

Te wszystkie rzeczy są przejawem złamania szóstego przykazania. Pan Jezus nauczył nas, że złamanie przykazania Nie zabijaj dotyczy nie tylko tego, co robią nasze ręce, ale również, co gnieździ się w naszym sercu i co wychodzi z naszych ust:

Jezus powiedział: (21) Słyszeliście, iż powiedziano przodkom: Nie będziesz zabijał, a kto by zabił, pójdzie pod sąd. (22) A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą, a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny. - Ew. Mateusza 5:21-22

Niekiedy zdarza nam się myśleć o Prawie jak faryzeusze. Ale popatrz: nie zabiłem. Jezus każde nam się zastanowić: Czy mam czyste serce? Co myślę o kimś, gdy jesteś sam? Czy karmię serce nienawiścią. Jak z moim niekontrolowanym gniewem w aucie, przy kasie sklepie, w domu wobec małżonka, dzieci? Czy ranią innych swoimi słowami?

Są ludzie, którzy złorzeczą, mówią z pogardą o innych, obmawiają innych, a mówią: jestem chrześcijaninem. Albo: jestem pacyfistą. Badajmy nasze własne serca i usta, czy przyczyniamy się do „uśmiercania”, ranienia innych ludzi poprzez to, co mówimy. Rany wyrządzone słowami goją się o wiele dłużej o tych w wyniku kontuzji. Łatwo możemy zabić czyjąś reputację, dobre imię, honor naszymi słowami: plotką, fałszywym świadectwem, powielaniem niesprawdzonych informacji, kłamstwem.

Dalej: Jak wygląda twoja aktywność w mediach społecznościowych i komunikatorach? Wielu ludzi pozwala sobie na takie słowa wobec drugiego człowieka, których w życiu nie mieliby odwagi użyć stojąc z nami twarzą w twarz. Czy sobie pozwalamy na więcej w takich rozmowach?

Twój rozmówca na Facebooku, Messengerze, YouTubie, What’sUppie, Telegramie itd. to nie jakiś bot, na którym możesz popisać się swoim błyskotliwym zasobem poniżania rozmówcy. Rozmawiasz z człowiekiem uczynionym na Boży obraz i podobieństwo. I składasz publiczne świadectwo o swoim sercu, kim jest dla ciebie twój bliźni.

Człowiek potrafi niszczyć bliźnich w bardziej subtelny sposób niż przez przelanie krwi.

I może nie przelewamy czyjejś krwi, ale krew z twojego i mojego powodu się polała. Dwa tysiące lat temu. Na krzyżu. Polała się krew niewinnego w miejsce winnych. I powinieneś wyznać, że stało się to z twojego powodu. Z powodu tego, że łamiesz 6 przykazanie.

ROZWIĄZANIE

I ostatnia rzecz. Pan Jezus powiedział, że zabójstwo to demoniczna sprawa. Szatan nienawidzi ludzi i życia. Jn 8:44Chcecie mnie zabić, bo waszym ojcem jest diabeł.

Pierwsze morderstwo nastąpiło bardzo szybko po upadku, gdy Kain zabił Abla.

Od początku historii grzechu jest ono wpisane w dzieje ludzkie.

Czterech ludzi dokonało więcej mordów niż ktokolwiek inny w historii. Hitler, Stalin, Lenin i Mao. Zabili 175 mln ludzkich istnień. A XX wiek, czyli poprzedni to najbardziej krwawy wiek w historii pod względem przelanej ludzkiej krwi. Pomyślcie o tym, gdy słyszycie, że rozwiązaniem zła w świecie i w sercu człowieka jest rozwój cywilizacji, edukacja, technologia, nowoczesne formy komunikacji.

Nie łudźmy się. Jedynym rozwiązaniem morderstw, okrucieństwa, gwałtu jest Ewangelia, a nie postęp. XX wiek ze swoim postępem technicznym nie zapobiegł Holocaustowi. Przeciwnie. Technologia w rękach bezbożnych ludzi ułatwiła masowe zagłady.

Rozwiązaniem jest Chrystus, Książę Pokoju. Jezus modlił się za swoich morderców. Przebaczenie jest dostępne dla każdego nawet tak strasznego grzechu. Ale jest tylko jeden sposób: szczery żal prawdziwie skruszonego serca, autentyczne wyznanie winy i zaufanie Jezusowi. Bóg jest Bogiem łaski i przebaczenia.

CICHA MODLITWA

Na koniec pochylmy głowy i pomódlmy się w ciszy, wyznając naszą nienawiść, brak miłości, krzywdę wobec bliźnich wyrządzaną słowem lub czynem. I prośmy naszego dobrego Pana o oczyszczenie naszych serc z tego grzechu.

piątek, 12 czerwca 2026

Zasady gry w piłkę nożną, gdy byliśmy dziećmi

Zasady gry w piłkę nożną, gdy byliśmy dziećmi: 

1. Gruby na bramkę. 

2. Osoba z zegarkiem mierzy czas i odpowiada na pytania "Ile jeszcze?".

3. Nie ma sędziego. 

4. Faul jest tylko, gdy ktoś krzyknął z bólu lub zaczął płakać. 

5. Nie ma spalonych.

6. Jeśli mama woła do domu właściciela piłki  - mecz jest zakończony. 

7. Dwóch najlepszych zawodników wybiera składy. Nie mogą grać w tej samej drużynie. 

8. Jeśli zostałeś wybrany jako ostatni, oznaczało to, że jesteś najsłabszy. 

9. Po spudłowaniu strzału obowiązywało prawo Pascala.

10. Gdy piłka wylądowała na balkonie u kogoś w bloku - patrz pkt. 9. Gdy nie było w domu nikogo z mieszkańców - mecz był zakończony. 

11. Gdy piłka uderzyła w dach auta i akurat był w nim właściciel - należało się liczyć ze stratą piłki. Mecz był zakończony. 

12. Kiedy na boisko wchodzili starsi - mecz był zakończony. Opór był daremny.

13. Na mecze się nie umawiało. Gdy pojawiało się 3-4 kolegów z piłką - pozostali z okien lub balkonów to widzieli i zbiegali na boisko. 

14. Ci, którzy nie wracali do obrony, sądząc, że są typowymi napastnikami - byli sprowadzani do rzeczywistości przez resztę drużyny. 

15. Bramkarze byli "lotni" lub nie. Bramkarz "lotny" mógł biegać po całym boisku. 

16. Najsłabsi grają na obronie. 

17. Strzały z czuba były obciachem. 

18. Gdy był rzut karny, usuwało się z bramki grubego i bronił najlepszy z drużyny.

wtorek, 9 czerwca 2026

Dlaczego nie chrzcimy ponownie osób ochrzczonych w Kościele katolickim?

1. Chrzest sprawowany w Kościele rzymskokatolikim jest chrztem ważnie udzielonym. Powodem jest fakt, że jest on udzielany w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego w Kościele, który wyznaje Trójjedynego Boga. Oczywiście nie jest to zdrowe miejsce wzrostu i uczniostwa z powodu odstępstwa od Bożego Słowa w wielu ważnych kwestiach. Jednak chrzest nie jest własnością tego (ani innego) Kościoła, lecz Chrystusa. 

2. Kościół rzymskokatolicki nie chrzci w imię papieża ani rzymskokatolickiej teologii. Chrzest udzielany jest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. To oznacza, że jest on Bożą pieczęcią. Dzieci (i dorośli) w Kościele rzymskokatolickim nie są chrzczone w imię tego Kościoła, lecz w imieniu Trójjedynego Boga. 

3. Z powyższego powodu nie istnieje coś takiego jak "chrzest katolicki" lub "chrzest zielonoświątkowy" lub "chrzest baptystyczny". Istnieje chrzest. Jego znaczenie nie jest zależne od miejsca, nazwy lub teologii Kościoła, w którym jest udzielany. 

4. Błędna teologia takiego czy innego Kościoła, który udziela trynitarnego chrztu nie niszczy *obiektywnego* znaczenia samego znaku. Błędna teologia Izraela nt. obrzezania nie niszczyła obiektywnego znaczenia obrzezania, które nadał i opisał Bóg (w Księdze Rodzaju 17).

5. Jeśli wiara pojawiła się u kogoś po otrzymaniu obrzezania w wieku niemowlęcym lub dorosłym, taka osoba nie musiała obrzezywać się ponownie (co zresztą było fizycznie niemożliwe). Izraelici oraz ich dzieci, którzy nawrócili się *po* przejściu przez wodę morza, nie musieli wracać na drugi brzeg, by zostać "ochrzczonymi w Mojżesza" ponownie (1 Kor 10:1-4). Podobnie rzecz ma się z chrztem. Nawrócone osoby po otrzymanym chrzcie nie muszą tego robić powtórnie, negując otrzymany dar. Powinny wyznać wiarę w Jezusa i na tej podstawie dołączyć do Kościoła. 

6. Kevin DeYoung napisał: "Chrzest to obrzęd inicjacji, a nie znak, który należy stosować za każdym razem, gdy na nowo powierzamy się Chrystusowi".

7. Reformatorzy Kościoła byli ochrzczeni w Kościele rzymskokatolickim. Nie negowali ważności chrztu, ponieważ rozumieli, że jest on Bożym znakiem (nie zaś nadanym przez papieża lub Kościół rzymskokatolicki). Polemizowali natomiast z rzymskokatolickim nauczaniem na temat jego znaczenia oraz z anabaptystami, którzy przyjmowali ponowny chrzest, negując ważność chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, który był udzielany dzieciom w Kościele przez XVI wieków. 

8. Kościół zmagając się z problemem re-baptyzacji, a więc powtarzania chrztu, wyodrębnił trzy niezbędne i wystarczające kryteria dla uznania jego ważności: formuła ("w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego"), intencja (zamiar udzielenia chrztu zgodnie z nakazem Jezusa), materia (woda). Dodawanie kolejnych kryteriów i wymagań do tej listy jak np. poprawna teologia chrztu Kościoła, w którym on się odbywa, szczere nawrócenie chrzczonego, nowonarodzenie osoby, która udziela chrztu itp. - sprawia, że nie możemy mieć pewności odnośnie ważności chrztu kogokolwiek.

9. Praktyka powtarzania trynitarnego chrztu prowadzi do zamieszania w Kościele i jest negowaniem Bożych, obiektywnych pieczęci. 

10. Chrzest jest znakiem, który udzielany jest raz. Słowo Boże mówi: "Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef 4:5).