piątek, 20 stycznia 2023

Jak sądzić, jak nie sądzić?

Kazanie z dn. 15.01.2023.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was. - Ew. Mateusza 7:1-6

UCIECZKA OD SĄDZENIA?

Powyższy fragment to bardzo znane słowa Jezusa. Niestety często opacznie rozumiane. Ten fragment cytuje się często, aby powstrzymać chrześcijan od wyrażania biblijnej roztropności, wnikliwości, dokonywania ocen.

Żyjemy w czasach, w których cnotą jest bycie obojętnym na wszystko lub otwartość na wszystko. Im masz mniej stanowczych opinii, tym lepiej. Im rzadziej je wyrażasz, tym jeszcze lepiej. „Nie oceniaj. Zgadzaj się na wszystko. Nie krytykuj. Wszak sam Pan Jezus powiedział: Nie sądźcie, czyż nie? Jak możesz podważać słowa Pana Jezusa?”

Żyjemy w erze, gdy oczekuje się od nas mówić o żyjących tak jak o zmarłych, a więc albo wcale, albo tylko dobrze. Wszelka negatywna ocena czyichś zachowań jest odbierany jako hejt.

To grozi również chrześcijanom i Kościołowi. A więc promuj siebie, prowadź swój fanpejdż na FB w pozytwny sposób. Ale nie oceniaj nauczania i zachowania innych. To przecież nie twoje podwórko.

W rzeczywistości poddajemy się presji tego świata i myślimy, że samo ocenianie, dokonywanie ocen jest złą rzeczą. Niektórzy podpierają to przekonanie dzisiejszym fragmentem i rozumieją to stwierdzenie Pana Jezusa dosłownie. Miałoby to oznaczać, że chrześcijanin nigdy nie powinien wyrażać opinii o innych.

Nie sądźcie nikogo. Nie nasza to rzecz. Nie możemy mówić co jest grzechem, a co nie, które religia jest właściwa, a która nie. Nie nasza to rzecz. Pan Bóg zajmie się oceną tych spraw.

„Kiedy człowiek odrzuca jedną doktrynę za drugą w akcie wyszukanego sceptycyzmu, kiedy oświadcza, że nie pozwoli się uwiązać do jednego tylko systemu filozoficznego, kiedy twierdzi, że wyrósł z definicji, kiedy mówi, że nie wierzy w ostateczny cel, kiedy, w swojej wyobraźni, zasiada niczym Pan Bóg we własnej osobie, nie wyznając żadnej religii, lecz spoglądając na wszystkie z góry, wówczas w miarę jak ów proces się posuwa, człowiek powoli roztapia się na powrót w nieokreśloności wędrownych zwierząt i nieświadomości trawy. Drzewa nie posiadają dogmatów. Warzywa są wybitnie tolerancyjne”. 
- G.K. Chesterton

To oczywiście absurdalne zrozumienie słów Pana Jezusa. Służy tak naprawdę własnym celom: aby grzechu nie nazywać grzechem, aby nikt mnie nie konfrontował z Bożym Słowem, nie oceniał. Abym miał wolność, by robić to, co mi się podoba. Abym sam nie musiał poszukiwać, określić się, wybierać.

Tyle, że taka postawa obojętności, nieokreśloności, jałowości już jest dokonaniem osądu. Osądza tych, którzy dokonają osądów.

- Nie sądź, bo Pan Jezus tego zabronił. Jesteś oskarżycielem!

- A dlaczego nazywasz mnie oskarżycielem? Dlaczego mnie osądzasz? Pan Jezus tego zabronił!  Przestań sądzić!

- A dlaczego sądzisz, że cię osądzam… J 

Jak więc widzimy, stwierdzenie „żadnych osądów” jest sprzeczne samo w sobie. Ktoś mówi „Nie wolno ci osądzać tego brata, ponieważ nie wolno sądzić!” Co jednak przed chwilą ta osoba zrobiła? Osądziła mnie za dokonywanie sądu!

Oczywiście sam kontekst tego fragmentu pokazuje, że nie jest to absolutny zakaz. W wersecie 6 Pan Jezus mówi aby „nie rzucać psom tego, co święte i nie rzucać pereł przed wieprze”. Samo to stwierdzenie pokazuje, że Pan oczekuje od nas identyfikowania tych, których nazywa świniami i psami. Skąd mogę wiedzieć kto jest tym przysłowiowym psem? Muszę dokonać oceny i rozeznania! W wersecie 15 nasz Pan mówi o tym, byśmy strzegli się fałszywych proroków. I znów: skąd mam wiedzieć którzy nimi są? Muszę to rozsądzić i ocenić!

Streszczeniem słów Jezus na temat sądzenia nie jest krótki slogan: „Żadnych sądów!”. Ich sednem jest stwierdzenie, że sądem jakim my sądzimy - sami będziemy osądzeni. Miara, którą przykładasz do innych, będzie przyłożona do twojego postępowania!

To oznacza, że musimy wiedzieć, co Biblia mówi na temat sądzenia. Jaki rodzaj sądzenia jest właściwy, a jaki nie. 

Temat jest ważny, ponieważ związany jest z dojrzałością ucznia Jezusa. Czyli znów, Panu Jezusowi nie chodzi o minimalizm naszej wiary: jestem zbawiony i to mi wystarczy. Pan Jezus nie chce, abyśmy byli dziećmi w wierze, lecz abyśmy byli rozsądni, dochodzili do dojrzałości na wzór Chrystusa.

JAK WIĘC SĄDZIĆ?

Zanim powiem, jak sądzić, by nasz osąd był zgodny z nauczaniem Słowa Bożego, krótko o tym jak nie sądzić.

Biblia zabrania nam dokonywać trzech rodzajów sądu: 

1. Sąd z pozoru

Nie uciekniemy od dokonywania sądów. Jednak nie mogą to być sądy pobieżne. "Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie." - Ew. Jana 7:24. Jeśli nie mamy dowodów, lecz jedynie szczątki informacji z trzeciej ręki, to nie formułujmy sądów kategorycznych. Jeśli nie mamy pełnego obrazu sytuacji, a więc np. wysłuchania dwóch stron konfliktu, nie formułujmy opinii. To jest trudne, bo wolimy posłuchać jednej strony, tej, którą lubimy. Drugiej nie lubimy, więc nawet nie chcemy wysłuchać. To problem.

Jeśli dokonujemy sądu, to róbmy to sprawiedliwie. Uwzględnijmy dostępne informacje, a następnie zajmijmy stanowisko. 

To dotyczy formułowania wniosków, ale i podważania wniosków. Jeśli twierdzimy, że ktoś na pewno nie ma racji, musimy to solidnie, uczciwie rozsądzić. Niekiedy podczas rozmów słyszę zarzut: „Nie możesz oceniać innych dróg jako niewłaściwych. Skąd możesz wiedzieć, że Budda nie był oświecony, a Allach jednak nie jest tym samym Bogiem co twój Bóg? W odniesieniu do prawdy i wiary nikt nie może być pewny czegokolwiek!”

To bardzo kategoryczny sąd! W dodatku dokonany po pozorach. Ludzie, którzy go wypowiadają to na ogół są osoby, które nie przestudiowały gruntownie ani wypowiedzi Buddy, ani nie czytały Koranu, ani Biblii. Ale śmiało twierdzą: Nie wolno negować żadnej ze ścieżek! Lub przeciwnie: Wszystkie religie są nieprawdziwe!  

Stoi za tym mocne przekonanie, że skoro ja się czegoś nie nauczyłem, czegoś nie poznałem, to NIKT nie może tego wiedzieć! Jest to oczywiście pycha ubrana w pokorne szaty. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że skoro ja nie wiem co jest stolicą Ghany, to nikt nie może tego wiedzieć!

2. Nie wolno nam sądzić z postawą krytykanctwa. 

W dokonywaniu ocen mamy być jurorami, którzy jedynie obserwują i oceniają innych. W naszej postawie i słowach powinna dominować wdzięczność. Postawa osądzania wszystkich wokół nie ma być czymś, co charakteryzuje chrześcijan. Są osoby, które gdy wypowiadają się o innych Kościołach, pastorach, chrześcijanach, o państwie, o naszej historii, to nieomal zawsze jest to negatywny osąd. Czy naprawdę nie jesteś w stanie przyznać, że jesteś wdzięczny za służbę takiego czy innego Brata w Chrystusie, Kościoła lub polityka?

Jest różnica między krytyką a krytykanctwem. Krytykanctwo ma opinię na każdy temat i zwykle jest to opinia negatywna. Krytykanci mają ponure miny i nie słuchają radosnej muzyki. Rozmowa z nimi nie jest twórcza, budująca, ponieważ wg nich albo ktoś ma rację w 100%, albo ktoś się myli w 100%. Nie ma nic pomiędzy.

Ostatnio obejrzałem krótkie nagranie jednego chrześcijanina, który ostrzegał przed czytaniem C.S. Lewisa, ponieważ Lewis ożenił się z kobietą, z którą przez rok nie mieszkał. Zamieszkali razem dopiero, gdy zachorowała. Żadnego wnikania w przyczyny itd. Ale skoro nie wyglądało to jak w elementarzu chrześcijańskim, nie wolno ci mieć cokolwiek wspólnego z tym człowiekiem, a już na pewno czytać i cytować jego książek, uważać za inspirujące źródło zachęty w wierze!

To przykład niebiblijnego krytykanctwa. W przeciwieństwie do rzeczowej merytorycznej krytyki, której celem nie jest pognębienie człowieka, lecz dociekanie prawdy przy zachowaniu szacunku do rozmówców.

Miłość wszystkiego się spodziewa. Lecz duch krytykanctwa spodziewa się wszystkiego, co najgorsze i złe. Krytykancki duch nie czuje się szczęśliwy jeśli nie dowali komuś z powodu drugorzędnej pierdołki. Nie trudzi się, by zrozumieć okoliczności i nigdy nie akceptuje wyjaśnień. Nie potrafi też stosować miłosierdzia. Człowiek, który ma ducha miłości potrafi rozeznawać sytuacje. Jest skłonny słuchać, badać, czy istnieje jakieś wyjaśnienie danego zachowania, wytłumaczenie sytuacji, czy można znaleźć okoliczności łagodzące. Ten zaś, który mówi: Nie życzę sobie żadnych wyjaśnień, zwykle okazuje chłodne serce.

3. Nie wolno nam także dokonywać sądów ostatecznych, gdyż te należą do Boga. Nie możemy o nikim stwierdzić, że z pewnością, cokolwiek zrobi pójdzie do nieba lub do piekła.

Możemy diagnozować czyjąś duszę z Biblią w ręku mówiąc: słuchaj – to, co robisz i jak żyjesz to droga śmierci, nad przepaść. Zawróć nim będzie za późno.

Mamy mapę, by móc to stwierdzić. Nie mówimy: Ponieważ nie zgadzasz się ze mną, niszczysz sobie życie. Mówimy: Nie zgadzasz się z Bogiem, ze swoim Stwórcą i Zbawicielem. A On już zawczasu pokazuje ci, gdzie dojdziesz idąc taką drogą. Dlatego woła do Ciebie: zawróć!

Jednak nie wolno nam wyrokować ostatecznie o czyimś zbawieniu. To jest kompetencja Boga.

Np. Jan i Jakub chcieli ściągnąć ogień z nieba na wioski samarytańskie, które nie chciały przyjąć Jezusa. Pan jednak zgromił ich słowami: Nie wiecie jakiego ducha jesteście. Albowiem syn człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. Stali się winni formułowania wydawania ostatecznego sądu na ludzi, proponując ich zniszczenie.

Znam ludzi, którzy jednoznacznie oceniają, że ci i tamci na pewno będą w piekle. Protestanci mówią: Katolicy będą w piekle, bo mają różaniec i kłaniają się obrazom. Katolicy mówią, że protestanci będą w piekle, ponieważ nie maja przemienionego chleba na Komunii i są poza jedynym Kościołem.  

Ale takich sądów nie wolno nam dokonywać, ponieważ zwyczajnie są głupie.

Mówiąc to, musimy jednak zauważyć, że nie możemy uciec od osądzania czyjegoś duchowego stanu. Jeśli ktoś nie był w Kościele od dwóch miesięcy, możemy być zaniepokojeni i zainteresować się, czy dzieje się coś złego. Jeśli ktoś trwa w jakiejś niemoralnej relacji, mamy prawo go z miłością napomnieć i wskazać na wolę Bożą.

Na każdym kroku musimy dokonywać ocen. Co więcej na każdym kroku to robimy: kiedy komuś głosimy Ewangelię – dokonujemy oceny dotyczącej wiary tej osoby lub jej braku. Kiedy napominamy jakiegoś człowieka za nieuczciwość – dokonujemy oceny jego zachowania.

Przykładowo Psalm 1 mówi, aby nie przebywać w gronie szyderców. Aby wprowadzić w życie słowa tego Psalmu musimy umieć rozpoznać, dokonać oceny, osądu, kto jest szydercą.

W 1 Liście do Koryntian 5:11 apostoł Paweł mówi, aby nie przyjaźnić się z bałwochwalcą i oszczercą, który podaje się za brata. I znów: musimy dokonać oceny którzy ludzie nimi są. Musimy dokonywać ocen w codziennym życiu. Rodzic musi rozsądzać, kto ma rację jeśli jest konflikt między dziećmi, chrześcijanin musi dokonywać ocen różnych światopoglądów, postaw, propozycji. Pracodawca ma dokonywać oceny skuteczności własnych pracowników lub kandydatów na zatrudnienie. Nauczyciel dokonuje osądów postaw i zachowań uczniów. Wyborca dokonuje osądu postaw i poglądów kandydatów do parlamentu.

Świat mówi: nie oceniaj co jest grzechem, a co nie. Nie oceniaj religii. Nie oceniaj ludzi. Bóg zaś mówi, że na każdym kroku musimy to robić. Biblia mówi o głupcach i mądrych. Ocena. Mówi o wierzących i niewierzących. Ocena. O dojrzałych i niedojrzałych w wierze. Ocena. O świniach i owcach. Ocena. O Bożych i fałszywych nauczycielach. Ocena.

Jezus nie uciekał od dokonywania osądu. Nie omijał z dala grzechu – mówiąc: ja nikogo nie osądzam. Każdy ma prawo żyć tak jak chce. Nie. Ocenił cudzołożnicę jako osobę, która popełniała grzeszne czyny, ale nie potępił jej. Powiedział jej: Idź nie grzesz więcej. Tak, zgrzeszyłaś. Zrobiłaś złą rzecz, a teraz wstań i więcej tego nie rób!

To droga dla nas. Kiedy ktoś grzeszy lub głosi szkodliwe nauki, nie chodzi o to, by temu zaprzeczyć lub zignorować głupim: Nie oceniam cię. Ignorancja, odwracanie głowy nie jest żadnym rozwiązaniem problemu grzechu. Choroba nie zniknie jeśli przestaniesz patrzeć. Oceniajmy, ale sprawiedliwie. Ponieważ tą miarą, którą sądzimy, sami będziemy osądzeni.

Chesterton: Bezstronność jest wyniosłą formą obojętności, która z kolei stanowi eleganckie określenie ignorancji.

PODWÓJNA MIARA SADU?

Pan Jezus nie mówi więc: żadnych sądów. Ale uważaj jak sądzisz. Bo jak ty sądzisz, tak zostaniesz osądzony.

Nie wolno nam stosować standardów osądu wobec innych, jeśli nie chcemy, aby te same standardy dotyczyły nas samych. My natomiast mamy tendencję do bardzo skrupulatnej oceny wobec innych. Widzimy wszystkie drobne uchybienia u innych. I nie zapominamy ich! Zaś oburzamy się, gdy ktoś nas napomina. Nie chcemy przykładać standardów wobec innych do nas samych!

Dlatego Pan Jezus mówi: Uważaj! Ktoś się oburza na zachowania homoseksualistów. OK., a powiedz mi z iloma kobietami spałeś w ostatnich dwóch latach.

Standard, który nakładasz wobec innych, potępia ciebie.

Bezbożny Haman w księdze Estery przygotował szubienicę dla Żyda Mordochaja i spiskował przeciwko niemu. Skończyło się tak, że standard, który zastosował wobec Mordochaja został przyłożony do niego. I sam skończył na tej szubienicy, którą sam zbudował. Dlatego, uważaj, gdy budujesz szubienicę dla innych, abyś sam na niej nie zawisł.

Dlatego powstrzymaj się od wszelkich sądów innych, które mogłyby cię potępić, bo robisz to samo. Przeszkadza ci plugawy język i chwytasz się przekleństw innych? OK. Ale pomyśl czy twój język nie jest plotkarskim jadem.

DRZAZGA I BELKA

Ten temat jest kontynuowany w słowach o belce i drzazdze.

Kiedy masz belkę w swoim oku, nie możesz zobaczyć drzazgi w oku swojego brata,a już na pewno nie możesz zobaczyć samej belki we własnym oku.

Dopiero kiedy norma, której używasz, zostanie w pełni zastosowana wobec ciebie, pomóż swemu bratu.

Jeśli osądzisz bez poradzenia sobie najpierw z własną ślepotą, wtedy nie zobaczysz wyraźnie, aby pomóc swojemu bratu. Nikomu nie pomożesz.

W Liście do Rzymian Paweł napisał, że Żydzi wyniośle osądzali pogan za ich grzechy, podczas gdy sami czynili to samo zło, co poganie. Próbowali wyłowić drzazgę w oczach pogan, mając belkę we własnym oku (Rzymian 2:17-24).

Dla nas wszystkich istnieje powszechna pokusa, by osądzać innych surowiej niż sami siebie, byśmy bardziej martwili się maleńkimi drobinkami w oku naszego brata, ignorując belkę we własnym oku.

BÓG NASZYM SEDZIĄ

Jezus ostrzega, że jeśli sądzimy surowo lub bezlitośnie to sami zostaniemy osądzeni. Przez kogo? W pierwszej kolejności zostaniemy osądzeni przez Boga. 

To nie jest tak, że inni ludzie dadzą nam to z taką samą intensywnością, z jaką my dajemy to im. To może się zdarzyć. Ale ważniejszą kwestią jest to, że to Bóg osądza nas według naszego standardu osądu. Bóg stosuje zasadę lex talionis, prawo odpłaty: jeśli sądzisz surowo i bezlitośnie, sam będziesz sądzony w ten sam sposób.

To właśnie widzimy również w rozdziale 6.: Jeśli my przebaczymy, przebaczy nam nasz Ojciec; jeśli my nie przebaczymy, to nasz Ojciec nam nie przebaczy.

Pan Jezus mówi, że będziemy sądzeni tak, jak sądzimy. Jeśli surowo traktujemy naszych braci, powinniśmy oczekiwać od Niego takiego samego traktowania.

To klucz do relacji w rodzinie, w szkole, w pracy, wszędzie tam, gdzie tę zasadę musimy wprowadzać w życie. Zadaj sobie pytanie, czy oceniasz zachowanie męża lub żony według surowszych kryteriów niż własne? Czy gromadzisz oskarżenia pod adresem żony lub męża, cały czas usprawiedliwiając własne postępowanie? Czy wypominasz drzazgę w oku swojego męża/żony, ignorując belkę we własnym? Jak by to było, gdybyś był oceniany według tych samych kryteriów, które stosujesz wobec swoich dzieci, twoich rodziców, twojego szefa, współlokatora? Czy zgadzasz się, być ocenianym w sposób, w jaki sam oceniasz? Pomyśl chwilę. Tak? Na pewno?

Jeśli będziemy osądzać obłudnie, mając belki wystające z oczu, nie będziemy w stanie pomóc naszemu bratu w wyjęciu drzazgi. Oczy są organami osądu. Obłudnik ma w oku ogromną przeszkodę, która uniemożliwia mu usunięcie znacznie mniejszej drzazgi z oka brata (w. 3-4).

Końcowym rezultatem tego, czego naucza tutaj Jezus, powinno być to, że zarówno my, jak i nasz brat powinniśmy mieć jasne oczy, abyśmy mogli dokonywać słusznych, sprawiedliwych i jasnych sądów.

PODSUMOWANIE

Zadaj sobie pytanie: Czy swoją miarę wobec innych przykładam do siebie?

Czy traktujecie swoje dzieci tak, jak sami chcielibyście być traktowani? Czy traktujesz swoich rodziców tak, jak ty chcesz być traktowany? Czy traktujesz swojego męża i żonę tak, jak sam chciałbyś być traktowany?

Mądrość brzmi: Nie traktuj innych ludzi jak oni traktują ciebie, lecz tak jak ty chcesz, aby oni traktowali ciebie. 

Nie postępujemy wobec innych tak, jak na to zasługują; zachowujmy się tak, jakbyśmy chcieli, żeby oni zachowywali się wobec nas.

To jest sprawiedliwość Jezusa, sprawiedliwość, która przewyższa sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy.